Zorija napisał/a:Cynicznahipo, czytam od kilku dni to forum i widzę Cię na różnych wątkach, gdzie wkładasz swoje "trzy grosze" bez ładu i składu, ot tak, po prostu... żeby tylko cos napisać? udzielić się? Czy też masz jakąś myśl przewodnią? Bo ja się już pogubiłam... raz jesteś za... innym razem przeciw... 
...
Co do mojego wpisu, którego nie doczytałaś... pozwól, że spróbuję jeszcze raz... może zrozumiesz...
Nie oceniam nikogo za cudzołożenie. Chodzi o kamienowanie cudzołożnicy, które przytoczyła tu Panibaronowa.
Natomiast oceniam te flądry, które wdają się "w romanse" z żonatymi facetami... oceniam też tych facetów. I moja ocena jest jednoznaczna a swojego zdania nie zmienię nigdy.
I żadne tłumaczenia typu "och, ale to nie nasz wina, my po prostu tak bardzo się w sobie zakochaliśmy, że nie możemy nic z tym zrobić" - jednocześnie mając w dupie dzieci, odpowiedzialność, poczucie godności itd.itp - do mnie nigdy nie trafią. I tyle.
I dodam jeszcze - będę się wypowiadać - bo nie znoszę ZAKŁAMYWANIA RZECZYWISTOŚCI dla własnych celów, nie licząc się z innymi, często bezbronnymi... nie znoszę DORABIANIA TEORII do swoich beznadziejnych zachowań - to zwykłe tchórzostwo, typowe dla ludzi małych, płytkich i ograniczonych.
Chyba umiesz napisać, co masz na myśli bez ubliżania innym?
Chcesz wiedzieć, czy jestem za, czy przeciw. Nie popieram zdrad. Jednak uważam, że na tym forum kochanki są traktowane bez szacunku, jak śmieci.
I to mi się nie podoba. Właściwie mam takie samo zdanie w temacie, jak TY. Tylko nie widzę sensu w wyzywaniu ludzi. To nie sprawi, że mężowie przestaną zdradzać, a kochanki przestaną z nimi chodzić do łóżka.
Np. przypadek Anastacji - dopóki nie zaczęto jechać po niej, to dyskusja była wzorowa, nikt nikomu nie dopiekał. Potem wielkie zdziwienie, że Anastacja zaczęła dopiekać zdradzonym żonom. A co, może miała pozwolić, by jej ubliżano od najgorszych, nadstawić drugi policzek? Ma prawo bronić się, gdy ktoś jej pisze wprost, że jest dziw**.
A do fragmentu o moich postach, według Ciebie bez ładu i składu - nie odniosę się, nie lubię prowokacji.