Karma? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 293 ]

131

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Zastanawia mnie jeszcze, jak kobieta, która 2 tygodnie temu straciła dziecko może tak się zachowywać? pisać po forach? wdawać w takie dyskusje? Szczerze? to ja przestaję w to wierzyć, że jej się coś takiego przytrafiło... myślę, że to bajka... bo jeśli prawda, to z Anastacją jest gorzej, niż myślałam...

Już ktoś wcześniej wspomniał, że ma wątpliwości, co do prawdziwości informacji o poronieniu.
Też mam duże wątpliwości, biorąc pod uwagę, że to był 3ci m-ąc ciąży procedura medyczna ospczyszczania macicy uniemożliwia siedzenie na forum i rzekomy płacz.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

najlepsze że uwolnił się od takiej żony, a na kogo trafi... byle żyło się mu lepiej smile
ja na odwrót nie interesuję się Twoją historia, i mam dość zawistnych zdradzoych

Dlaczego Anastacjo,za każdym razem jak brakuje Ci rzeczowych argumentów,uciekasz się do "oklepanych"(przez Ciebie najczęściej) sformułowań typu:"zawistne żony"."jad" czy inne?
Może lepiej zacząć krytykę od siebie i wykazać trochę pokory?
Swoją butą i niezrozumiałą dla mnie zawiścią,celowo nakręcasz niezdrowe sytuacje.Jesteś prowokatorką i manipulantką.I jak widzę masz dziką radochę z tego faktu...

Tak uważasz? To porozmawiaj z Poszukiwaczką więcej będziecie miały sobie do powiedzenia.. oj została zbanowana ...
przykro mi wink

Tak...tak uważam.Nie muszę z Nią rozmawiać,wystarczy,że przeczytałam co piszecie,obie.Zapewne z Nią więcej by mnie łączyło niż z Tobą.A zbanowana została tylko dlatego,że złapała się na Twoja manipulację.Ty...masz doświadczenie,ona mówiła co jej serce podpowiadało.Nie każdy potrafi tak "świetnie" grać jak Ty.Tym bardziej,że zawsze za plecami miałaś sobie podobne,które trzymały "sztamę" z Tobą.Myślę,że do czasu...
Na marginesie....nie ta liga "koleżanko"...nikt mi nie będzie mówił z kim mam rozmawiać,a z kim nie.

133

Odp: Karma?
zmierzch napisał/a:
Zorija napisał/a:

Zastanawia mnie jeszcze, jak kobieta, która 2 tygodnie temu straciła dziecko może tak się zachowywać? pisać po forach? wdawać w takie dyskusje? Szczerze? to ja przestaję w to wierzyć, że jej się coś takiego przytrafiło... myślę, że to bajka... bo jeśli prawda, to z Anastacją jest gorzej, niż myślałam...

Już ktoś wcześniej wspomniał, że ma wątpliwości, co do prawdziwości informacji o poronieniu.
Też mam duże wątpliwości, biorąc pod uwagę, że to był 3ci m-ąc ciąży procedura medyczna ospczyszczania macicy uniemożliwia siedzenie na forum i rzekomy płacz.

O tym nawet nie wspominam...
Dla niektórych kobiet to trauma, a dla innych niczym splunięcie.Zależy od stopnia wrażliwości zaangażowania i innych uczuć WYŻSZYCH.Tyle...

134

Odp: Karma?
kroteczka napisał/a:

Horses wiesz dlaczego moja zona sie nie msci? Bo po pierwsze zna historie naszej przyjazni wie jak dlugo sie znalismy i wie ze bylam dla niego zawsze bardzo wazna. Sadze ze nieraz chciala zeby sie ze mna nie przyjaznil ale nic to nie dalo. Ponadto ona wie ze to on byl motorem tej przyjazni , nie ja.
A po drugie jestem praktycznie pewna ze wzial cala wine na siebie.

Super, że jej tak powiedział,w sumie inaczej nie mógł, skoro dalej pracujecie. Pewnie powiedział, ze się pogubiliście.
Ale i tak mogłaby się mścić i narobic ci strasznych problemów np w pracy, w rodzinie. Wiesz, to są emocje, ból, poczucie przegranej.
Myslę, ze powinas jej być bardzo wdzięczna.

135

Odp: Karma?

Zostawie to bez komentarza...

136 Ostatnio edytowany przez Ninka123 (2015-08-05 21:57:57)

Odp: Karma?
Bellatrix napisał/a:

Przede wszystkim rozgraniczyłabym dwie sprawy: problemy małżeńskie, tzw. kryzys i pojawienie się kochanki w małżeństwie. O ile kryzys przy obopólnej chęci daje się przezwyciężyć, o tyle pojawienie się tej trzeciej skutecznie niszczy wszelkie próby naprawy związku. Czyli tak, kochanka jest winna. (...)

I jest drugi biegun - kobiety bez żadnych skrupułów, takie, dla których nic nie jest święte i które czują chorą satysfakcję, że udało im się dokuczyć eks żonie. A które tak naprawdę postępują w ten sposób, bo podświadomie czują przewagę tej eks i boją się jej. Kochanka mojego męża posuwała się do rzeczy absolutnie przekraczających normy społeczne. Nawet odpisywała w jego imieniu na moje maile. Sterowała nim, jak tylko się dało. W związku z tym obwiniam ją za rozpad mojego małżeństwa. Ona i mój mąż są temu winni.
.
(....)
I na zakończenie... jak wspomniałam, czytam również wypowiedzi kochanek oraz osób, które twierdzą, że to nie kochanka jest winna rozpadowi małżeństwa... Wniosek, jaki wysnuwam, to - ogólnospołeczne przyzwolenie na zdrady. Krew mnie zalewa, kiedy czytam, że żona też jest winna zdrady.
Żona może być tylko i wyłącznie WSPÓŁWINNA KRYZYSOWI MAŁŻEŃSKIEMU, ale na pewno nie zdrady.

Bellatrix super post. Zgadzam sie ze wszysykim a szczegolnie ze stwierdzeniem ze to przez ta 3 osobe rozpada sie zwiazek.
Kochanka mojego meza to identyko kochanka twojego niewiernego. Nie pozwala mezowi wogole ze mna rozmawiac w sprawie rozwodu, trzyma go na krotkiej smyczy, nawet z dzieckiem nie da mu porozmawiac normalnie, musi byc wlaczony mikrofon by ona slyszala o czym rozmawiaja....a ostatnio po dosadnym, ale spokojnym, przeslaniu do niej z mojej strony,by nie przeszkadzala mi w rozmowie z mezem  nazwalam ja szmata i dziwka bo nie dala mi zamienic slowa z mezem(ktor,ZNOWU, nie zaplacil rachunku) krzyczac i obrazajac mnie w wyrafinowany sposob. .... i wcale nie jestem z tego dumna ze dalam sie poniesc chwilowym emocjom i upasc do jej poziomu.

137

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

...Sorry, że zapytam, ale.. skąd wiesz? Jesteś wróżbitą?

...

to chyba oczywiste !

138

Odp: Karma?
horses napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Horses wiesz dlaczego moja zona sie nie msci? Bo po pierwsze zna historie naszej przyjazni wie jak dlugo sie znalismy i wie ze bylam dla niego zawsze bardzo wazna. Sadze ze nieraz chciala zeby sie ze mna nie przyjaznil ale nic to nie dalo. Ponadto ona wie ze to on byl motorem tej przyjazni , nie ja.
A po drugie jestem praktycznie pewna ze wzial cala wine na siebie.

Super, że jej tak powiedział,w sumie inaczej nie mógł, skoro dalej pracujecie. Pewnie powiedział, ze się pogubiliście.
Ale i tak mogłaby się mścić i narobic ci strasznych problemów np w pracy, w rodzinie. Wiesz, to są emocje, ból, poczucie przegranej.
Myslę, ze powinas jej być bardzo wdzięczna.

Oj Horses niestety sie mylisz, nie moglaby narobic mi problemow w pracy bo moje problemy oznaczalyby jego problemy. On zarabia znacznie wiecej od niej, a nie podcina sie galezi na ktorej sie siedzi.
Nie sadze zeby brak zemsty wynikal z jej wspanialomyslnosci.

139

Odp: Karma?

hehehe, faktycznie niezłe tu "Ptasie radio" big_smile adminie, zlituj się, bo dojdzie do mordobicia smile  a najlepsze jest to, że bycie zdradzonym nagle daje prawo do rzucania kamieniami, jakby było jakimś katharsis, które czyni te zdradzone idealnymi osobami bez skazy, ale za to daje od razy kieszeń pełną kamieni.
Bo wiecie, spajs gerls się rozpadło, bo Ruda jadła za dużo czekoladek...

140

Odp: Karma?

Oj Krotko mogła narobić kłopotów. Mogła przyjść do Twojego domu, rozmówic się z Tobą pod szkoła Twoich dzieci,
szepnąć komus słówko w Twojej pracy..... ale jednak potrafiła zachowac się z klasą w tej sytuacji i ciesz się z tego!
Dlatego napisałam o wdzięczności. To nie wspaniałomyslność,masz rację, ale może godność.
Chyba jestes zaslepiona, bo wciąż coś do niego czujesz, a ponadto przecież o ile pamietam miałas okreslony obraz tej kobiety,
jako osoby rozhisteryzowanej i słabej.
Naprawdę powinnas się cieszyć, że tak się zachowała.

141

Odp: Karma?
horses napisał/a:

Oj Krotko mogła narobić kłopotów. Mogła przyjść do Twojego domu, rozmówic się z Tobą pod szkoła Twoich dzieci,
szepnąć komus słówko w Twojej pracy..... ale jednak potrafiła zachowac się z klasą w tej sytuacji i ciesz się z tego!
Dlatego napisałam o wdzięczności. To nie wspaniałomyslność,masz rację, ale może godność.
Chyba jestes zaslepiona, bo wciąż coś do niego czujesz, a ponadto przecież o ile pamietam miałas okreslony obraz tej kobiety,
jako osoby rozhisteryzowanej i słabej.
Naprawdę powinnas się cieszyć, że tak się zachowała.

Jasne Horses, mogla jeszcze wyjac spluwe i powystrzelac mi rodzine albo od razu cala klase mojego dziecka. Mogla zrobic wiele rzeczy. Uff jestem jej dozgonnie wdzieczna za to.

W koncu bycie zdradzona uprawnia do obrzucania wszystkich gownem tylko nie wlasnego wiarolomnego.

Ja nie moge czytac jak dowalacie Anastacji.
Nie kazda zdrada jest taka sama, sa sytuacje gdzie w malzenstwie jest milosc ale zdarza sie komus skok w bok, wierze ze takie malzenstwo da sie uratowac. Ale sa zdrady gdzie w malzenstwie nie ma juz milosci a jedynie wygoda obu stron i wtedy przy odrobinie pecha jedna ze stron moze sie zakochac.

142

Odp: Karma?

Nie kazda zdrada jest taka sama, sa sytuacje gdzie w malzenstwie jest milosc ale zdarza sie komus skok w bok, wierze ze takie malzenstwo da sie uratowac. Ale sa zdrady gdzie w malzenstwie nie ma juz milosci a jedynie wygoda obu stron i wtedy przy odrobinie pecha jedna ze stron moze sie zakochac.

True.
I jeśli ktoś walczy o małżeństwo przy tej drugiej opcji to sam skazuje się na cierpienie z własnej woli, oszukując sam siebie, bo wydaje mu się, że będzie mniej bolało gdy za wszelką cenę postara się ochronić urażone ego - zatrzymując kogoś przy sobie na siłę.

143

Odp: Karma?
panibaronowa napisał/a:

hehehe, faktycznie niezłe tu "Ptasie radio" big_smile adminie, zlituj się, bo dojdzie do mordobicia smile  a najlepsze jest to, że bycie zdradzonym nagle daje prawo do rzucania kamieniami, jakby było jakimś katharsis, które czyni te zdradzone idealnymi osobami bez skazy, ale za to daje od razy kieszeń pełną kamieni.
Bo wiecie, spajs gerls się rozpadło, bo Ruda jadła za dużo czekoladek...

Oj, zgadzam się w 100% z tą wypowiedzią... Naprawdę.

Bullet, no dla mnie nie jest, dlatego zapytałam.

144 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-06 08:59:26)

Odp: Karma?
Elle88 napisał/a:

Nie kazda zdrada jest taka sama, sa sytuacje gdzie w malzenstwie jest milosc ale zdarza sie komus skok w bok, wierze ze takie malzenstwo da sie uratowac. Ale sa zdrady gdzie w malzenstwie nie ma juz milosci a jedynie wygoda obu stron i wtedy przy odrobinie pecha jedna ze stron moze sie zakochac.

True.
I jeśli ktoś walczy o małżeństwo przy tej drugiej opcji to sam skazuje się na cierpienie z własnej woli, oszukując sam siebie, bo wydaje mu się, że będzie mniej bolało gdy za wszelką cenę postara się ochronić urażone ego - zatrzymując kogoś przy sobie na siłę.

Mylisz się. Jest dokładnie na odwrót.
To urażone ego nie pozwala przyjąć z powrotem zdradzającego.
Bo jak tu układać się z osobą, zdolną do najniższych lotów kłamstw, oszustw, manipulacji? Jak to o mnie świadczy? Lepiej pozbyć się kogoś, kto MNIE tak potraktował.

To, że zdradzony w pierwszym odruchu jest gotowy z marszu wybaczyć zdradzonemu, to strach przed zmianami w życiu i nadmierne przywiązanie do osoby, na którą przeniosło się swoje oczekiwania (niezaspokojonej w dzieciństwie) miłości w nadzieji, że kiedyś zostaną spełnione. To czysto emocjonalne podłoże. Im bardziej ktoś był jako dziecko odrzucany, tym bardziej przywiązuje się w dorosłym życiu do drugiego człowieka.
Wówczas ego, poczucie własnego ja idzie najzwyczajniej w odstawkę i działa automat emocjonalny.

145 Ostatnio edytowany przez horses (2015-08-06 07:45:34)

Odp: Karma?

Krotko,
moim zdaniem powinnas być wdzięczna, chocby za to, że oszczędziła Ci trudnych i przykrych rozmów.
Wydaje mi się, że masz jakis żal do tej kobiety.
Zrozumiałabym go, gdybyscie z kochankiem podjęli decyzję o byciu razem, a ona by Wam to utrudniała.
Ale przecież to Ty sama podjęłaś decyzję o zakończeniu romansu, o niepodejmowaniu rozmów z tym człowiekiem.
Pisałaś, że on nie nadaje się na Twojego partnera i z tych Twoich opisów jego osoby i całej sytuacji trudno było się z Tobą nie zgodzić.
Choć  i tak wiele osób namawiało Ciebie na rozmowę z kochankiem, abys nie uciekała przed nią.
Ona  w kwestii Twojej decyzyjności nie miała nic do gadania.
Twój mąż też niczego Tobie nie narzucił, nie było dramatu.  To Ty zadecydowałaś. Nikt inny.
Więc skąd ten żal, bo w złości na żonę kochanka jest on widoczny ?
Wszystko się ułożyło, podobno jestes szczęsliwa, los i inni ludzie oszczędzili Ci wymówek i kłopotów, mogłaś samodzielnie, bez presji podjąć decyzję i ją podjęłaś.
Tak, uwazam, że masz powody do radości i wdzięczności i nie tylko wobec zony, ale także wobec męża i nawet kochanka, który juz Ciebie nie nagabuje.
Każde z nich uszanowało Twoja decyzję, moim zdaniem to bardzo duzo.

146

Odp: Karma?
horses napisał/a:

Krotko,
moim zdaniem powinnas być wdzięczna, chocby za to, że oszczędziła Ci trudnych i przykrych rozmów.
Wydaje mi się, że masz jakis żal do tej kobiety.
Zrozumiałabym go, gdybyscie z kochankiem podjęli decyzję o byciu razem, a ona by Wam to utrudniała.
Ale przecież to Ty sama podjęłaś decyzję o zakończeniu romansu, o niepodejmowaniu rozmów z tym człowiekiem.
Pisałaś, że on nie nadaje się na Twojego partnera i z tych Twoich opisów jego osoby i całej sytuacji trudno było się z Tobą nie zgodzić.
Choć  i tak wiele osób namawiało Ciebie na rozmowę z kochankiem, abys nie uciekała przed nią.
Ona  w kwestii Twojej decyzyjności nie miała nic do gadania.
Twój mąż też niczego Tobie nie narzucił, nie było dramatu.  To Ty zadecydowałaś. Nikt inny.
Więc skąd ten żal, bo w złości na żonę kochanka jest on widoczny ?
Wszystko się ułożyło, podobno jestes szczęsliwa, los i inni ludzie oszczędzili Ci wymówek i kłopotów, mogłaś samodzielnie, bez presji podjąć decyzję i ją podjęłaś.
Tak, uwazam, że masz powody do radości i wdzięczności i nie tylko wobec zony, ale także wobec męża i nawet kochanka, który juz Ciebie nie nagabuje.
Każde z nich uszanowało Twoja decyzję, moim zdaniem to bardzo duzo.


właśnie chodzi o to że Krocia jest rozczarowana lovelasem...bo niby tak ja kochał...po pijaku wypisywal ochy i achy na jej temat...a teraz dupa...odpuścił sobie i juz Krocia nie jest najważniejsza...nie jest adorowana po pijaku...i tu jest ten żal...i brak szacunku dla żony bo skoro alvaro tak kochał Krocie to dlaczego ona go nie wywaliła z domu i dlaczego on tak szybko przeszedł do normalności...

147

Odp: Karma?
horses napisał/a:

Krotko,
moim zdaniem powinnas być wdzięczna, chocby za to, że oszczędziła Ci trudnych i przykrych rozmów.
Wydaje mi się, że masz jakis żal do tej kobiety.
Zrozumiałabym go, gdybyscie z kochankiem podjęli decyzję o byciu razem, a ona by Wam to utrudniała.
Ale przecież to Ty sama podjęłaś decyzję o zakończeniu romansu, o niepodejmowaniu rozmów z tym człowiekiem.
Pisałaś, że on nie nadaje się na Twojego partnera i z tych Twoich opisów jego osoby i całej sytuacji trudno było się z Tobą nie zgodzić.
Choć  i tak wiele osób namawiało Ciebie na rozmowę z kochankiem, abys nie uciekała przed nią.
Ona  w kwestii Twojej decyzyjności nie miała nic do gadania.
Twój mąż też niczego Tobie nie narzucił, nie było dramatu.  To Ty zadecydowałaś. Nikt inny.
Więc skąd ten żal, bo w złości na żonę kochanka jest on widoczny ?
Wszystko się ułożyło, podobno jestes szczęsliwa, los i inni ludzie oszczędzili Ci wymówek i kłopotów, mogłaś samodzielnie, bez presji podjąć decyzję i ją podjęłaś.
Tak, uwazam, że masz powody do radości i wdzięczności i nie tylko wobec zony, ale także wobec męża i nawet kochanka, który juz Ciebie nie nagabuje.
Każde z nich uszanowało Twoja decyzję, moim zdaniem to bardzo duzo.

Horses nie mam zadnego zalu do zony kochanka. Ona miala pelne prawo postapic jak uwazala w kwestii czy chce z nim byc czy nie. Jednak zadnej wdziecznosci nie czuje ze mi awantur nie robila. Ona dowiedziala sie dlugo po zakonczeniu romansu. O co miala sie awanturowac?
Nie zdziwilabym sie jakby on kategorycznie zabronil jej kontaktow ze mna.

Zreszta jak rozmawialismy wtedy o tym ze ona sie dowiedziala, powiedzial mi ze o nic nie musze sie martwic, ze nie bede miala pronlemow.

A mezowi jestem wdzieczna bardzo choc przeszlismy wiele trudnych rozmow i lez.
Wiem ze on mnie kocha naprawde i wierze ze damy rade.

Swiat nie jest czarno-bialy dobra zona zla kochanka. A juz w sytuacji Anastacji zdecydowanie tak nie jest.

148

Odp: Karma?
maga81 napisał/a:

właśnie chodzi o to że Krocia jest rozczarowana lovelasem...bo niby tak ja kochał...po pijaku wypisywal ochy i achy na jej temat...a teraz dupa...odpuścił sobie i juz Krocia nie jest najważniejsza...nie jest adorowana po pijaku...i tu jest ten żal...i brak szacunku dla żony bo skoro alvaro tak kochał Krocie to dlaczego ona go nie wywaliła z domu i dlaczego on tak szybko przeszedł do normalności...

Chyba sobie zartujesz, po tym co przeszlam mialabym chciec wracac do tej hustawki? Bylam w strasznym stanie psychicznym. Teraz jestem szczesliwa, mam w sercu spokoj. Jak bylismy razem na urlopie i sie opalalismy, dzieciaki biegaly to wiedzialam ze to jest szczescie wlasnie. A nie rozdarte serce gdzie jest bol a potem euforia i tak w kolko.

149 Ostatnio edytowany przez maga81 (2015-08-06 09:04:08)

Odp: Karma?
kroteczka napisał/a:
maga81 napisał/a:

właśnie chodzi o to że Krocia jest rozczarowana lovelasem...bo niby tak ja kochał...po pijaku wypisywal ochy i achy na jej temat...a teraz dupa...odpuścił sobie i juz Krocia nie jest najważniejsza...nie jest adorowana po pijaku...i tu jest ten żal...i brak szacunku dla żony bo skoro alvaro tak kochał Krocie to dlaczego ona go nie wywaliła z domu i dlaczego on tak szybko przeszedł do normalności...

Chyba sobie zartujesz, po tym co przeszlam mialabym chciec wracac do tej hustawki? Bylam w strasznym stanie psychicznym. Teraz jestem szczesliwa, mam w sercu spokoj. Jak bylismy razem na urlopie i sie opalalismy, dzieciaki biegaly to wiedzialam ze to jest szczescie wlasnie. A nie rozdarte serce gdzie jest bol a potem euforia i tak w kolko.

no ale wcześniej też to „szczęście” miałaś ale jakoś niedoceniałaś tego... tylko wolałaś się mizdrzyć do kochanka na biureczku...hehe nagle teraz doceniłaś rodzinną sielankę...z nudnym mężem...dziwne

150

Odp: Karma?

Krotko,
uwazam, ze mogła miec powody do zrobienia Ci chocby okropnej kłótni, a z tego zrezygnowała.
Ponadto wiesz, jakie jest zycie... jak takie sprawy wychodzą do opinii publicznej to nikt sie nie pyta
dlaczego, jak, tylko kochankę uważa się  za łatwą , puszczalską. Tej opinii tez Ci oszczędziła.
Bez względu na powody nie zrobiła tego i powinnaś się z tego cieszyć.
Przeciez miałaś romans z jej mężem. No nie jest to mimo wszystko cos co się akceptuje nawet społecznie.

Najwazniejsze, że Ci się układa i że jestes przekonana o słusznosci swojej decyzji smile i oczywiscie sama uważam, że nic nie jest ani czarne, ani białe.

Mam tylko taką refleksję, że te kobiety, które potrafią opanowac emocje, nie rzucają się na kochanki z pazurami.....ze sa postrzegane jako słabe,
bez godnosci.... Zazwyczaj one jednoczesnie  nie rzucają się ani na kochankę z pazurami , ani nie rzucają się mężowi na szyję.
Nie wyrzucajac go z domu dają sobie czas na podjęcie decyzji, a to trwa i wcale ostatecznie nie musi  skonczyc się postanowieniem pozostania z mężem.
Taka ogolna refleksja.

151

Odp: Karma?
maga81 napisał/a:

no ale wcześniej też to „szczęście” miałaś ale jakoś niedoceniałaś tego... tylko wolałaś się mizdrzyć do kochanka na biureczku...hehe nagle teraz doceniłaś rodzinną sielankę...z nudnym mężem...dziwne

Tak, tak bylo. I zadne "nagle" to trwalo wiele miesiecy, szarpania sie z sama soba.

152

Odp: Karma?
maga81 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
maga81 napisał/a:

właśnie chodzi o to że Krocia jest rozczarowana lovelasem...bo niby tak ja kochał...po pijaku wypisywal ochy i achy na jej temat...a teraz dupa...odpuścił sobie i juz Krocia nie jest najważniejsza...nie jest adorowana po pijaku...i tu jest ten żal...i brak szacunku dla żony bo skoro alvaro tak kochał Krocie to dlaczego ona go nie wywaliła z domu i dlaczego on tak szybko przeszedł do normalności...

Chyba sobie zartujesz, po tym co przeszlam mialabym chciec wracac do tej hustawki? Bylam w strasznym stanie psychicznym. Teraz jestem szczesliwa, mam w sercu spokoj. Jak bylismy razem na urlopie i sie opalalismy, dzieciaki biegaly to wiedzialam ze to jest szczescie wlasnie. A nie rozdarte serce gdzie jest bol a potem euforia i tak w kolko.

no ale wcześniej też to „szczęście” miałaś ale jakoś niedoceniałaś tego... tylko wolałaś się mizdrzyć do kochanka na biureczku...hehe nagle teraz doceniłaś rodzinną sielankę...z nudnym mężem...dziwne

W dzisiejszych czasach bardzo dużo jest osób, które nie doceniają tego, co mają.
Spotykam je codziennie.

Czasem jakieś niecodzienne wydarzenie bądź wstrząs wybudzają nas z tego stanu katatonii.
Np. zdrada.

153

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:
maga81 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Chyba sobie zartujesz, po tym co przeszlam mialabym chciec wracac do tej hustawki? Bylam w strasznym stanie psychicznym. Teraz jestem szczesliwa, mam w sercu spokoj. Jak bylismy razem na urlopie i sie opalalismy, dzieciaki biegaly to wiedzialam ze to jest szczescie wlasnie. A nie rozdarte serce gdzie jest bol a potem euforia i tak w kolko.

no ale wcześniej też to „szczęście” miałaś ale jakoś niedoceniałaś tego... tylko wolałaś się mizdrzyć do kochanka na biureczku...hehe nagle teraz doceniłaś rodzinną sielankę...z nudnym mężem...dziwne

W dzisiejszych czasach bardzo dużo jest osób, które nie doceniają tego, co mają.
Spotykam je codziennie.

Czasem jakieś niecodzienne wydarzenie bądź wstrząs wybudzają nas z tego stanu katatonii.
Np. zdrada.

Ok ale jakby „lovelas” Kroci był ogarnięty i odszedł od żony to podejrzewam że ona by tego męża bardzo szybko zostawiła…przecież przez 70 stron pisała jaki to on jest wspaniały, jak bardzo go kocha…a do męża czuje tylko współczucie…więc teraz nagle znowu męża kocha a kochankowi współczuje… hehe role się odwróciły

154

Odp: Karma?

Krotka a może trudno jest ci uznać, że ta jego żona to w sumie fajna babka.

155

Odp: Karma?

Kamienuje się cudzołożnice...
mnie np. zupełnie nie obchodzi, ile ONA ma facetów, czy ON kobiet, czy cudzołoży, itd. Nie zaglądam ludziom do łóżek, nie osądzam i prawdę mówiąc, w ogóle mnie to nie obchodzi, więc tym bardziej, gdzież bym miała kogoś za to kamienować...
...
Natomiast co innego, gdy panienka ładuje się do łóżka żonatego mężczyzny...
Miłość piszecie? To może najpierw facecik (który już jest tylko w "formalnym" związku... albo jest w małżeństwie, które się wypaliło... itd.itp. co oni tam jeszcze nie mówią tym swoim kochankom, żeby je tylko przelecieć...) - może najpierw taki facet powinien się rozwieść? uregulować swoje dotychczasowe zobowiązania? ustalić np. nowe zasady odnośnie dzieci? wyprowadzić się z domu? zacząć płacić alimenty? Czy też to za dużo jak na tą "miłość"? Za trudno? Za ciężko? I płacić by trzeba? Więc lepsza ta "miłość" na boku... a żona i dzieci... może się nie dowiedzą??
...
Sorry, ale dla mnie kobieta dająca dupy żonatemu - mieszkającemu z rodziną - facetowi, zawsze będzie dnem... i nie ma tu dla mnie ŻADNEGO wytłumaczenia ani usprawiedliwienia...
Bo "miłość", którą to próbujecie tłumaczyć - to najczęściej tylko zwykła chuć...
Miłość - to uczucie wyższe - nie pozwala na to, by iść po trupach... by krzywdzić... a w życiu wszystko da się rozwiązać, tylko pod warunkiem, że to rzeczywiście jest miłość, a nie ochota na... (nie chcę używać wulgaryzmów, każdy wie...)
A my - jako ludzie - poza cechami zwierzęcymi (chuć) mamy też cechy ludzkie... niektórzy mówią, że też pewien pierwiastek boski, ale to już wyższa szkoła jazdy i nie dla każdego, hehehe, na pewno nie dla osób typu Anastacja i Viola...
...
Tak więc - chcesz żonatego? On chce Ciebie, bo jego małżeństwo się wypaliło i się w Tobie zakochał? Zróbcie to w cywilizowany sposób.
Jeśli zaś robisz to z facetem, który dalej mieszka z żoną, to jesteś zwykłą dziwką i tyle...
...
A wszystkie tłumaczenia (o złej żonie; związku, który go męczył; miłości, która nie dawała wam wyboru) - to zwykłe dorabianie IDEOLOGII i tłumaczenie się... dla mnie żenujące i nie przystające do ludzi na jakimkolwiek poziomie. Ale czasem jakiegokolwiek poziomu brak. Szkoda.

156

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Kamienuje się cudzołożnice...
mnie np. zupełnie nie obchodzi, ile ONA ma facetów, czy ON kobiet, czy cudzołoży, itd. Nie zaglądam ludziom do łóżek, nie osądzam i prawdę mówiąc, w ogóle mnie to nie obchodzi, więc tym bardziej, gdzież bym miała kogoś za to kamienować...
...
Natomiast co innego, gdy panienka ładuje się do łóżka żonatego mężczyzny...
Miłość piszecie? To może najpierw facecik (który już jest tylko w "formalnym" związku... albo jest w małżeństwie, które się wypaliło... itd.itp. co oni tam jeszcze nie mówią tym swoim kochankom, żeby je tylko przelecieć...) - może najpierw taki facet powinien się rozwieść? uregulować swoje dotychczasowe zobowiązania? ustalić np. nowe zasady odnośnie dzieci? wyprowadzić się z domu? zacząć płacić alimenty? Czy też to za dużo jak na tą "miłość"? Za trudno? Za ciężko? I płacić by trzeba? Więc lepsza ta "miłość" na boku... a żona i dzieci... może się nie dowiedzą??
...
Sorry, ale dla mnie kobieta dająca dupy żonatemu - mieszkającemu z rodziną - facetowi, zawsze będzie dnem... i nie ma tu dla mnie ŻADNEGO wytłumaczenia ani usprawiedliwienia...
Bo "miłość", którą to próbujecie tłumaczyć - to najczęściej tylko zwykła chuć...
Miłość - to uczucie wyższe - nie pozwala na to, by iść po trupach... by krzywdzić... a w życiu wszystko da się rozwiązać, tylko pod warunkiem, że to rzeczywiście jest miłość, a nie ochota na... (nie chcę używać wulgaryzmów, każdy wie...)
A my - jako ludzie - poza cechami zwierzęcymi (chuć) mamy też cechy ludzkie... niektórzy mówią, że też pewien pierwiastek boski, ale to już wyższa szkoła jazdy i nie dla każdego, hehehe, na pewno nie dla osób typu Anastacja i Viola...
...
Tak więc - chcesz żonatego? On chce Ciebie, bo jego małżeństwo się wypaliło i się w Tobie zakochał? Zróbcie to w cywilizowany sposób.
Jeśli zaś robisz to z facetem, który dalej mieszka z żoną, to jesteś zwykłą dziwką i tyle...
...
A wszystkie tłumaczenia (o złej żonie; związku, który go męczył; miłości, która nie dawała wam wyboru) - to zwykłe dorabianie IDEOLOGII i tłumaczenie się... dla mnie żenujące i nie przystające do ludzi na jakimkolwiek poziomie. Ale czasem jakiegokolwiek poziomu brak. Szkoda.

Piszesz, że nie oceniasz, ale pozwalasz sobie na niewybredne inwektywy. Nieładnie.

157 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-08-06 10:06:54)

Odp: Karma?
horses napisał/a:

Krotko,
uwazam, ze mogła miec powody do zrobienia Ci chocby okropnej kłótni, a z tego zrezygnowała.
Ponadto wiesz, jakie jest zycie... jak takie sprawy wychodzą do opinii publicznej to nikt sie nie pyta
dlaczego, jak, tylko kochankę uważa się  za łatwą , puszczalską. Tej opinii tez Ci oszczędziła.
Bez względu na powody nie zrobiła tego i powinnaś się z tego cieszyć.
Przeciez miałaś romans z jej mężem. No nie jest to mimo wszystko cos co się akceptuje nawet społecznie.

Najwazniejsze, że Ci się układa i że jestes przekonana o słusznosci swojej decyzji smile i oczywiscie sama uważam, że nic nie jest ani czarne, ani białe.

Mam tylko taką refleksję, że te kobiety, które potrafią opanowac emocje, nie rzucają się na kochanki z pazurami.....ze sa postrzegane jako słabe,
bez godnosci.... Zazwyczaj one jednoczesnie  nie rzucają się ani na kochankę z pazurami , ani nie rzucają się mężowi na szyję.
Nie wyrzucajac go z domu dają sobie czas na podjęcie decyzji, a to trwa i wcale ostatecznie nie musi  skonczyc się postanowieniem pozostania z mężem.
Taka ogolna refleksja.

A z tym Zgadzam sie w 100 proc.

158

Odp: Karma?

Cynicznahipo, czytam od kilku dni to forum i widzę Cię na różnych wątkach, gdzie wkładasz swoje "trzy grosze" bez ładu i składu, ot tak, po prostu... żeby tylko cos napisać? udzielić się? Czy też masz jakąś myśl przewodnią? Bo ja się już pogubiłam... raz jesteś za... innym razem przeciw... wink
...
Co do mojego wpisu, którego nie doczytałaś... pozwól, że spróbuję jeszcze raz... może zrozumiesz...
Nie oceniam nikogo za cudzołożenie. Chodzi o kamienowanie cudzołożnicy, które przytoczyła tu Panibaronowa.
Natomiast oceniam te flądry, które wdają się "w romanse" z żonatymi facetami... oceniam też tych facetów. I moja ocena jest jednoznaczna a swojego zdania nie zmienię nigdy.
I żadne tłumaczenia typu "och, ale to nie nasz wina, my po prostu tak bardzo się w sobie zakochaliśmy, że nie możemy nic z tym zrobić" - jednocześnie mając w dupie dzieci, odpowiedzialność, poczucie godności itd.itp - do mnie nigdy nie trafią. I tyle.
I dodam jeszcze - będę się wypowiadać - bo nie znoszę ZAKŁAMYWANIA RZECZYWISTOŚCI dla własnych celów, nie licząc się z innymi, często bezbronnymi... nie znoszę DORABIANIA TEORII do swoich beznadziejnych zachowań - to zwykłe tchórzostwo, typowe dla ludzi małych, płytkich i ograniczonych.

159

Odp: Karma?
bet napisał/a:

Krotka a może trudno jest ci uznać, że ta jego żona to w sumie fajna babka.

Przyznaje ze ona jest fajna babka, nawet jestesmy troche podobne.

160 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 10:26:48)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, czytam od kilku dni to forum i widzę Cię na różnych wątkach, gdzie wkładasz swoje "trzy grosze" bez ładu i składu, ot tak, po prostu... żeby tylko cos napisać? udzielić się? Czy też masz jakąś myśl przewodnią? Bo ja się już pogubiłam... raz jesteś za... innym razem przeciw... wink
...
Co do mojego wpisu, którego nie doczytałaś... pozwól, że spróbuję jeszcze raz... może zrozumiesz...
Nie oceniam nikogo za cudzołożenie. Chodzi o kamienowanie cudzołożnicy, które przytoczyła tu Panibaronowa.
Natomiast oceniam te flądry, które wdają się "w romanse" z żonatymi facetami... oceniam też tych facetów. I moja ocena jest jednoznaczna a swojego zdania nie zmienię nigdy.
I żadne tłumaczenia typu "och, ale to nie nasz wina, my po prostu tak bardzo się w sobie zakochaliśmy, że nie możemy nic z tym zrobić" - jednocześnie mając w dupie dzieci, odpowiedzialność, poczucie godności itd.itp - do mnie nigdy nie trafią. I tyle.
I dodam jeszcze - będę się wypowiadać - bo nie znoszę ZAKŁAMYWANIA RZECZYWISTOŚCI dla własnych celów, nie licząc się z innymi, często bezbronnymi... nie znoszę DORABIANIA TEORII do swoich beznadziejnych zachowań - to zwykłe tchórzostwo, typowe dla ludzi małych, płytkich i ograniczonych.

Chyba umiesz napisać, co masz na myśli bez ubliżania innym?

Chcesz wiedzieć, czy jestem za, czy przeciw. Nie popieram zdrad. Jednak uważam, że na tym forum kochanki są traktowane bez szacunku, jak śmieci.
I to mi się nie podoba. Właściwie mam takie samo zdanie w temacie, jak TY. Tylko nie widzę sensu w wyzywaniu ludzi. To nie sprawi, że mężowie przestaną zdradzać, a kochanki przestaną z nimi chodzić do łóżka.

Np. przypadek Anastacji - dopóki nie zaczęto jechać po niej, to dyskusja była wzorowa, nikt nikomu nie dopiekał. Potem wielkie zdziwienie, że Anastacja zaczęła dopiekać zdradzonym żonom. A co, może miała pozwolić, by jej ubliżano od najgorszych, nadstawić drugi policzek? Ma prawo bronić się, gdy ktoś jej pisze wprost, że jest dziw**.

A do fragmentu o moich postach, według Ciebie bez ładu i składu - nie odniosę się, nie lubię prowokacji.

161

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, czytam od kilku dni to forum i widzę Cię na różnych wątkach, gdzie wkładasz swoje "trzy grosze" bez ładu i składu, ot tak, po prostu... żeby tylko cos napisać? udzielić się? Czy też masz jakąś myśl przewodnią? Bo ja się już pogubiłam... raz jesteś za... innym razem przeciw... wink
...
Co do mojego wpisu, którego nie doczytałaś... pozwól, że spróbuję jeszcze raz... może zrozumiesz...
Nie oceniam nikogo za cudzołożenie. Chodzi o kamienowanie cudzołożnicy, które przytoczyła tu Panibaronowa.
Natomiast oceniam te flądry, które wdają się "w romanse" z żonatymi facetami... oceniam też tych facetów. I moja ocena jest jednoznaczna a swojego zdania nie zmienię nigdy.
I żadne tłumaczenia typu "och, ale to nie nasz wina, my po prostu tak bardzo się w sobie zakochaliśmy, że nie możemy nic z tym zrobić" - jednocześnie mając w dupie dzieci, odpowiedzialność, poczucie godności itd.itp - do mnie nigdy nie trafią. I tyle.
I dodam jeszcze - będę się wypowiadać - bo nie znoszę ZAKŁAMYWANIA RZECZYWISTOŚCI dla własnych celów, nie licząc się z innymi, często bezbronnymi... nie znoszę DORABIANIA TEORII do swoich beznadziejnych zachowań - to zwykłe tchórzostwo, typowe dla ludzi małych, płytkich i ograniczonych.

Ja powiem tak, usiłujemy tu i w innych wątkach, gdzie wypowiadają się szczęśliwe kochanki - wytłumaczyć im,jak to wygląda ze strony żon. Bo może nie wiedzą? Ale odnoszę wrażenie, że nie chcą wiedzieć i nic to ich nie obchodzi, oprócz wyjątkowych wyjątków (Viola jednak zrozumiała ). Może do kogoś kto nosi się z zamiarem zdrady lub nie czuje, że robi dobrze, coś dotrze, natomiast te panie, którym tu usiłujemy coś przekazać nic nie rozumieją, dlatego myślę, że szkoda naszych dalszych tłumaczeń.

162

Odp: Karma?
zbytdelikatna napisał/a:
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, czytam od kilku dni to forum i widzę Cię na różnych wątkach, gdzie wkładasz swoje "trzy grosze" bez ładu i składu, ot tak, po prostu... żeby tylko cos napisać? udzielić się? Czy też masz jakąś myśl przewodnią? Bo ja się już pogubiłam... raz jesteś za... innym razem przeciw... wink
...
Co do mojego wpisu, którego nie doczytałaś... pozwól, że spróbuję jeszcze raz... może zrozumiesz...
Nie oceniam nikogo za cudzołożenie. Chodzi o kamienowanie cudzołożnicy, które przytoczyła tu Panibaronowa.
Natomiast oceniam te flądry, które wdają się "w romanse" z żonatymi facetami... oceniam też tych facetów. I moja ocena jest jednoznaczna a swojego zdania nie zmienię nigdy.
I żadne tłumaczenia typu "och, ale to nie nasz wina, my po prostu tak bardzo się w sobie zakochaliśmy, że nie możemy nic z tym zrobić" - jednocześnie mając w dupie dzieci, odpowiedzialność, poczucie godności itd.itp - do mnie nigdy nie trafią. I tyle.
I dodam jeszcze - będę się wypowiadać - bo nie znoszę ZAKŁAMYWANIA RZECZYWISTOŚCI dla własnych celów, nie licząc się z innymi, często bezbronnymi... nie znoszę DORABIANIA TEORII do swoich beznadziejnych zachowań - to zwykłe tchórzostwo, typowe dla ludzi małych, płytkich i ograniczonych.

Ja powiem tak, usiłujemy tu i w innych wątkach, gdzie wypowiadają się szczęśliwe kochanki - wytłumaczyć im,jak to wygląda ze strony żon. Bo może nie wiedzą? Ale odnoszę wrażenie, że nie chcą wiedzieć i nic to ich nie obchodzi, oprócz wyjątkowych wyjątków (Viola jednak zrozumiała ). Może do kogoś kto nosi się z zamiarem zdrady lub nie czuje, że robi dobrze, coś dotrze, natomiast te panie, którym tu usiłujemy coś przekazać nic nie rozumieją, dlatego myślę, że szkoda naszych dalszych tłumaczeń.

Zbytdelikatna, wiedzą, przecież to nie są głupie pozbawione inteligencji gąski.
Problemem nie jest to, że próbujecie coś tłumaczyć, tylko to W JAKI SPOSÓB to robicie.

Ja też olałabym najmądrzejszą wypowiedź, gdyby ktoś mi napisał, że się puszczam, jestem głupią dziw*** etc.
Więc się nie dziw dziewczynom, że mają takie rady w głębokim poważaniu i bronią się.

163

Odp: Karma?

Cynicznahipo, skoro nie interesowało Cię, co miałam na myśli, to po co odpowiadałaś na mój post? Nie rozumiem tego...
...
I sorki, ale chciałabyś, aby kochanki były traktowane z szacunkiem??????? Błagam...
...
Ale wiesz... chyba się zastanowię... i może dziś po południu polecę do kochanki mojego męża przeprosić ją i z szacunkiem z nią porozmawiać...
Tak!! Popełniłam błąd, bo faktycznie traktowałam ją dotychczas jak śmiecia i dziwkę... tak zresztą jak wszystkie kochanki, które ładują się do łóżka żonatemu... mężczyźnie ze zobowiązaniami, dziećmi... łącznie z Anastacją... ale Ty mi oczy otworzyłaś... nabieram do nich (i do Ciebie) szacunku wink ok? teraz lepiej? i bez inwektyw???

164

Odp: Karma?

Ależ Cynicznahipo... one się własnie dokładnie PUSZCZAJĄ... i właśnie dokładnie są DZIWKAMI...
dlaczego mam o tym pisać w jakiś zakamuflowany, udelikacony sposób... skoro tak własnie jest????

165 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 10:39:32)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, skoro nie interesowało Cię, co miałam na myśli, to po co odpowiadałaś na mój post? Nie rozumiem tego...
...
I sorki, ale chciałabyś, aby kochanki były traktowane z szacunkiem??????? Błagam...
...
Ale wiesz... chyba się zastanowię... i może dziś po południu polecę do kochanki mojego męża przeprosić ją i z szacunkiem z nią porozmawiać...
Tak!! Popełniłam błąd, bo faktycznie traktowałam ją dotychczas jak śmiecia i dziwkę... tak zresztą jak wszystkie kochanki, które ładują się do łóżka żonatemu... mężczyźnie ze zobowiązaniami, dziećmi... łącznie z Anastacją... ale Ty mi oczy otworzyłaś... nabieram do nich (i do Ciebie) szacunku wink ok? teraz lepiej? i bez inwektyw???

Widzę, że nie zrozumiałaś w ogóle tego, co napisałam.

Nie wymagam od Ciebie, byś szanowała kochankę swojego męża. To nie Anastacja z nim spała. Zastanów się.
Wywalacie swoją złość, żal, wyżywacie się na kochankach z tego forum. To nie jest i nigdy nie będzie ok.

Jak Ci owczarek niemiecki narobi przed domem, to pójdziesz i będziesz rzucać kamieniami we wszystkie psy tej rasy?

Zorija napisał/a:

Ależ Cynicznahipo... one się własnie dokładnie PUSZCZAJĄ... i właśnie dokładnie są DZIWKAMI...
dlaczego mam o tym pisać w jakiś zakamuflowany, udelikacony sposób... skoro tak własnie jest????

A jak w autobusie od kogoś śmierdzi, to się odsuwasz, czy mówisz mu to wprost?
Pisząc o nich w ten sposób, siebie przedstawiasz w fatalnym świetle, nie Anastację, czy krotkę, czy kogo tam jeszcze.
Jest na forum regulamin, który zabrania obrażania. Jak mam Ci to inaczej wytłumaczyć?

166 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-06 10:44:56)

Odp: Karma?

Cynicznahipo, napisałaś: " Jednak uważam, że na tym forum kochanki są traktowane bez szacunku, jak śmieci. I to mi się nie podoba. "
...
Potem napisałaś: "Nie wymagam od Ciebie, byś szanowała kochankę swojego męża."
...
O co Ci więc chodzi z tym szacunkiem, bo dalej nie rozumiem??
I nie porównuj psów do kochanek... te pierwsze na to nie zasługują...
...
Jak się puszczają to się puszczają... czy jak o tym piszę, to je obrażam? To one same siebie obrażają...
...
edit... ach... chyba załapałam.... kochanki SWOJEGO męża mogę nie szanować... ale inne kochanki powinnam, tak Cynicznahipo?? Boże, co za hipokryzja... i zbyt to pokręcona jak dla mnie... nie dorównuję Ci jednak w poziomie zrozumienia życiowych prawd... uciekam już stąd wobec tego...

167 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 10:49:29)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, napisałaś: " Jednak uważam, że na tym forum kochanki są traktowane bez szacunku, jak śmieci. I to mi się nie podoba. "
...
Potem napisałaś: "Nie wymagam od Ciebie, byś szanowała kochankę swojego męża."
...
O co Ci więc chodzi z tym szacunkiem, bo dalej nie rozumiem??
I nie porównuj psów do kochanek... te pierwsze na to nie zasługują...

Doskonale zrozumiałaś, o co mi chodziło.
Można z kimś się nie zgadzać, można nie tolerować tego co zrobił, ale nie trzeba ubliżać.

Spróbowałaś się kiedyś postawić na miejscu takiej kochanki? Chciałabyś, żeby Tobie ktoś ubliżał w ten sposób? Oczywiście, Ty masz moralność, nigdy byś żonatemu do łóżka nie wskoczyła. Ale nie jesteś krystaliczna i mogłabyś popełnić inny błąd, przez który ktoś mógłby ucierpieć. I chciałabyś potem linczu? Wątpię.

Zorija napisał/a:

edit... ach... chyba załapałam.... kochanki SWOJEGO męża mogę nie szanować... ale inne kochanki powinnam, tak Cynicznahipo?? Boże, co za hipokryzja... i zbyt to pokręcona jak dla mnie... nie dorównuję Ci jednak w poziomie zrozumienia życiowych prawd... uciekam już stąd wobec tego...

Ok. To inny przykład. Ja np. nie mam szacunku do księży, bo mam na ich temat wyrobioną pewną opinię. Jednakże nie chodzę po forach i nie wypisuję w niewyszukany sposób, że kradną, molestują. Teraz rozumiesz, czy podać inny przykład?

168 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-06 10:53:32)

Odp: Karma?

Ale jaki lincz?? Proszę Cię... To tylko PRAWDA... nic więcej... a że boli?
jak się chce w coś takiego "bawić" - to trzeba przewidzieć konsekwencje... a jedną z nich jest OCENA SPOŁECZNA  tego typu zachowań...
I proszę, nie pouczaj mnie już... bo żeby to robić, musiałabyś najpierw być na moim miejscu i przeżyć to co ja... być na miejscu moich dzieci, i przeżyć to co one... A póki co, to nie masz żadnego prawa wypowiadać się na mój temat...
Nazywając kogoś dziwką nie obrażam - tylko używam sformułowania adekwatnego dla tej osoby... nie będę ja nazywać przecież cnotką...
to tyle, pa
...
Co do księży... pewnie zmieniłabyś zdanie, gdybyś była matką molestowanego dziecka... oj, zapędzasz się Cyniczanhipo... jak to łatwo rzucać umoralniającymi hasłami, gdy to Ciebie nie dotyczy...
ehhh, szkoda moich słów...
a zdania i tak nie zmienię... i to zarówno na temat kochanek, jak i księży-pedofilów... a Ty możesz wołać o szacunek dla nich, jeśli tak wolisz, mnie już to nie obchodzi...

169 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 10:52:50)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Ale jaki lincz?? Proszę Cię... To tylko PRAWDA... nic więcej... a że boli?
jak się chce w coś takiego "bawić" - to trzeba przewidzieć konsekwencje... a jedną z nich jest OCENA SPOŁECZNA  tego typu zachować...
I proszę, nie pouczaj mnie już... bo żeby to robić, musiałabyś najpierw być na moim miejscu i przeżyć to co ja... być na miejscu moich dzieci, i przeżyć to co one... A póki co, to nie masz żadnego prawa wypowiadac się na mój temat...
Nazywając kogoś dziwką nie obrażam - tylko używam sformułowania adekwatnego dla tej osoby... nie będę ja nazywać przecież cnotką...
to tyle, pa

A Tobie kto dał prawo wypowiadać się na temat Anastacji, czy innych kochanek?
Byłaś kochanką, że wiesz, co one przeżyły? smile

To tylko Twoje słowa.

170

Odp: Karma?

Hipo, to forum publiczne wink Mogę się wypowiadać... i nikt mi nie musi dawać do tego żadnego specjalnego pozwolenia wink smile

171

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:
Zorija napisał/a:

Cynicznahipo, napisałaś: " Jednak uważam, że na tym forum kochanki są traktowane bez szacunku, jak śmieci. I to mi się nie podoba. "
...
Potem napisałaś: "Nie wymagam od Ciebie, byś szanowała kochankę swojego męża."
...
O co Ci więc chodzi z tym szacunkiem, bo dalej nie rozumiem??
I nie porównuj psów do kochanek... te pierwsze na to nie zasługują...

Doskonale zrozumiałaś, o co mi chodziło.
Można z kimś się nie zgadzać, można nie tolerować tego co zrobił, ale nie trzeba ubliżać.

Spróbowałaś się kiedyś postawić na miejscu takiej kochanki? Chciałabyś, żeby Tobie ktoś ubliżał w ten sposób? Oczywiście, Ty masz moralność, nigdy byś żonatemu do łóżka nie wskoczyła. Ale nie jesteś krystaliczna i mogłabyś popełnić inny błąd, przez który ktoś mógłby ucierpieć. I chciałabyś potem linczu? Wątpię.

Zorija napisał/a:

edit... ach... chyba załapałam.... kochanki SWOJEGO męża mogę nie szanować... ale inne kochanki powinnam, tak Cynicznahipo?? Boże, co za hipokryzja... i zbyt to pokręcona jak dla mnie... nie dorównuję Ci jednak w poziomie zrozumienia życiowych prawd... uciekam już stąd wobec tego...

Ok. To inny przykład. Ja np. nie mam szacunku do księży, bo mam na ich temat wyrobioną pewną opinię. Jednakże nie chodzę po forach i nie wypisuję w niewyszukany sposób, że kradną, molestują. Teraz rozumiesz, czy podać inny przykład?

A to akurat prawda,istnieje przecież odsetek( mniemam,że wcale nie znikomy)księży,którzy są pedofilami,czy mają jakieś  inne parafilie ....czy nazywanie rzeczy po imieniu, jest czymś złym?
Może zacznijmy rozmawiać, bez zaklinania rzeczywistości....

172

Odp: Karma?

Cyniczna
Mam wrażenie, że trochę zgrywasz się na obrońcę uciśnionych, a nie nazwałabym kochanki słabymi istotkami wymagającymi opieki również na forum.
Może niektóre stwarzają takie pozory w określonym celu, ale na forum mogą być po prostu sobą.

I tak - mądra kobieta ominie prowokacje i na nie po prostu nie odpowie, głupia - wda się w czczą dyskusję. I bez znaczenia czy jest kochanką, czy zdradzoną żoną.

173 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 11:01:08)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Hipo, to forum publiczne wink Mogę się wypowiadać... i nikt mi nie musi dawać do tego żadnego specjalnego pozwolenia wink smile

To są Twoje słowa! Nie moje.

Chętnie porozmawiam. Ale bez inwektyw.


Bellatrix, no ktoś musi tongue.
A tak serio, razi mnie to po prostu. I mam prawo o tym napisać, bo po to przecież jest forum, żeby rozmawiać. O wszystkim.

174

Odp: Karma?

Cynicznahipo, coś się tak uczepiła tych inwektyw?? Nazwałam je: flądrą, dziwką i puszczalską... A jak wg Ciebie powinnam inaczej ją nazywać? To powszechnie stosowane dla osób tego pokroju określenia, doskonale oddające istotę rzeczy... Ani nie inwektywy (słyszałam gorsze, nawet na tym forum serio wink ) ani nie określenia "na wyrost" i przesadne...
Uczepiłaś się "słownictwa", zupełnie pomijając "treść"... rozumiem, że to taki sposób obrony, bo innego nie masz...
...
Ballatrix - tak, wiem, że mnie ponosi... Pewnie kiedyś nabiorę dystansu i złapię "luz"... i będę mogła spokojnie olewać pewne rzeczy... ale to chyba dopiero za chwilkę wink Na razie mnie nosi... nie mogę odpuścić wink wiem, że takie dyskusje są bez sensu... ale krew mnie po prostu zalewa... nie rozumiem takiego braku wstydu, honoru a przy tym bezczelności... i muszę (póki co) reagować! Inaczej nie mogę...

175

Odp: Karma?

Patrząc po swoich znajomych to mogę w pewnym sensie stwierdzić, że to same żony wpychają swoich mężów między nogi kochanek. Vice versa też to pewnie działa.
Dobrze jest tak się dogadać żeby mieć żonę i kochankę w jednym - łatwiej się w tedy żyje.

176

Odp: Karma?

W tej chwili moderacja otrzymała ode mnie raport z prośbą o interwencje w związku z niemerytorycznymi wypowiedziami uczestniczki Cynicznahipo, której rola sprowadza się tu do pouczania innych.
Zachęcam innych również do działania, bo inaczej rozrzedzi tu ona zupełnie dyskusję.

177

Odp: Karma?

Tak, FullBodyWorkout, masz rację... mój mąż też to powiedział: "z jakiegoś powodu szukałem"... no i oczywistym jest, że to żona jest tym powodem...
Jest tak "niedobra", że jak twierdzisz, sama wpycha swojego męża między nogi kochanek...
Ale wiesz, to już temat na inną dyskusję... kilka takich tematów już tu było... czytałam o tym wielokrotnie... te niemądre żony, które najpierw same "nie umiały się zachować" i odpowiednio dogodzić mężowi, który, biedaczek, musiał w związku z tym szukać - potem się żalą...

178 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 11:22:37)

Odp: Karma?
zmierzch napisał/a:

W tej chwili moderacja otrzymała ode mnie raport z prośbą o interwencje w związku z niemerytorycznymi wypowiedziami uczestniczki Cynicznahipo, której rola sprowadza się tu do pouczania innych.
Zachęcam innych również do działania, bo inaczej rozrzedzi tu ona zupełnie dyskusję.

Chyba pomyliłaś z Zorija. To z nią moderacja powinna zrobić porządek, bo jedyne co potrafi to ubliżać bo musi się gdzieś wyżyć, do czego zresztą sama się przyznała.

Zorija, nie wysilaj się aż tak bardzo, bo to co piszesz mam w głębokim poważaniu, bo świadczy to tylko o Tobie.

179

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Ballatrix - tak, wiem, że mnie ponosi... Pewnie kiedyś nabiorę dystansu i złapię "luz"... i będę mogła spokojnie olewać pewne rzeczy... ale to chyba dopiero za chwilkę wink Na razie mnie nosi... nie mogę odpuścić wink wiem, że takie dyskusje są bez sensu... ale krew mnie po prostu zalewa... nie rozumiem takiego braku wstydu, honoru a przy tym bezczelności... i muszę (póki co) reagować! Inaczej nie mogę...

Ty rządzisz swoimi emocjami czy Twoje emocje rządzą Tobą?

180

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

Bellatrix, no ktoś musi tongue.
A tak serio, razi mnie to po prostu. I mam prawo o tym napisać, bo po to przecież jest forum, żeby rozmawiać. O wszystkim.

Tak, masz prawo.
Ale czy to coś zmienia? Czy jednak rodzi dalsze niepotrzebne dyskusje?

181

Odp: Karma?

Póki co, emocje jeszcze czasami rządzą mną... Coraz rzadziej i coraz słabiej, ale jednak... szczególnie, gdy czytam takie wypowiedzi jak tu... wtedy rzeczywiście wygrywają...
Ale dziwisz się? Dostałam dość mocno po głowie... i to od osoby, która była mi najbliższa na świecie...
trochę potrwa, zanim się pozbieram do końca... ale najważniejsze, że wiem, że to mi się uda wink

182

Odp: Karma?

Bellatrix, forum - to własnie dyskusje...
Pytanie tylko, czy mi to coś da? Nie... Powiem co myślę, to prawda... ale czy mi ulży? Niekoniecznie...

183 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-06 11:34:08)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
zmierzch napisał/a:

W tej chwili moderacja otrzymała ode mnie raport z prośbą o interwencje w związku z niemerytorycznymi wypowiedziami uczestniczki Cynicznahipo, której rola sprowadza się tu do pouczania innych.
Zachęcam innych również do działania, bo inaczej rozrzedzi tu ona zupełnie dyskusję.

Chyba pomyliłaś z Zorija. To z nią moderacja powinna zrobić porządek, bo jedyne co potrafi to ubliżać bo musi się gdzieś wyżyć, do czego zresztą sama się przyznała.

To nie pomyłka.
Fakt, że Zoriję ponosi, nie usprawiedliwia tego, że Cynicznahipo podburza ją jeszcze bardziej, powodując narastanie konfliktu.
Jeśli ty zignorowałabyś Zoriję, to jej emocje, szybko opadłyby.
Dzięki niemerytorycznym wstawkom Cynicznejhipo, nie gasną. Ona jest prowokatorką zwiększonych napięć.

Czy Cynicznahipo ma tu etat porządkowej, bo nie rozumiem.

184

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

... te niemądre żony, które najpierw same "nie umiały się zachować" i odpowiednio dogodzić mężowi, który, biedaczek, musiał w związku z tym szukać - potem się żalą...

Pomimo szyderstwa z Twojej strony tak to trochę wygląda, nie twierdzę że zawsze ale na tyle często iż warto o tym wspominać. Ja jestem egoistą i lubię wszystko odnosić do własnej osoby. Gdybym chciał to bez sztucznej skromności mógłbym sobie pozwolić na kilka kochanek, utrzymanek czy jak tam się teraz one nazywają. Jednak tego nie robię bo pomijając stosunek emocjonalny jaki mnie wiąże z moją żoną żadna z nich nie może mi zaoferować nic czego już bym nie miał.

185 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2015-08-06 11:40:05)

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

Bellatrix, forum - to własnie dyskusje...
Pytanie tylko, czy mi to coś da? Nie... Powiem co myślę, to prawda... ale czy mi ulży? Niekoniecznie...

Widzisz więc, że dawanie upustu emocjom w taki sposób nie przynosi spodziewanej ulgi. Przypuszczam nawet, że jesteś wręcz bardziej zdenerwowana po dyskusjach na forum. Postaraj się może zachować dystans. Napisz post, odczekaj 10 minut i jeśli nadal będzie Ci się podobał - wyślij.

p.s. Może spróbuj jednak od 5 minut wink

186

Odp: Karma?
zmierzch napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
zmierzch napisał/a:

W tej chwili moderacja otrzymała ode mnie raport z prośbą o interwencje w związku z niemerytorycznymi wypowiedziami uczestniczki Cynicznahipo, której rola sprowadza się tu do pouczania innych.
Zachęcam innych również do działania, bo inaczej rozrzedzi tu ona zupełnie dyskusję.

Chyba pomyliłaś z Zorija. To z nią moderacja powinna zrobić porządek, bo jedyne co potrafi to ubliżać bo musi się gdzieś wyżyć, do czego zresztą sama się przyznała.

To nie pomyłka.
Fakt, że Zoriję ponosi, nie usprawiedliwia tego, że Cynicznahipo podburza ją jeszcze bardziej, powodując narastanie konfliktu.
Jeśli ty zignorowałabyś Zoriję, to jej emocje, szybko opadłyby.
Dzięki niemerytorycznym wstawkom Cynicznejhipo, nie gasną. Ona jest prowokatorką zwiększonych napięć.

Otóż to.Jedna zaczyna,następna kontynuuje...a skończy się jak z Poszukiwaczką.Widać nie jesteście   takie słabe ,biedne,z każdej strony dostające razy, od "wrednych ,zawistnych żon"...skoro tak świetnie się bronicie.

187 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-06 11:49:46)

Odp: Karma?

FullBody, widzisz, ludzie się czasem rozstają i nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli przestają sobie odpowiadać...jeśli jedno z nich potrzebuje czegoś innego, czegoś więcej, a druga strona tego nie daje... gdy nie dogadują się, przestali się kochać itd.
Ja jestem jak najbardziej za smile Normalne rozstania nie mają w sobie nic złego. Czasem są lepsze, od tkwienia "na siłę" w nieudanym związku.
I znów - nie tego dotyczyła ta dyskusja.
O czym pisałam tu z Cynicznąhipo? O ocenie kochanki - która nawiązuje romans z żonatym facetem, który mieszka z żoną i dziećmi, i... tłumaczenie tego i usprawiedliwianie "miłością". I o ocenie takiego męża, który nie rozwiązuje starych zobowiązań, nie normuje np. kwestii związanych z dziećmi, nie rozwodzi się, tylko czasem "gra na dwa fronty" bo tak łatwiej...
Moja ocena takich osób jest jednoznaczna. I tą właśnie ocenę tu przedstawiłam. Jeśli to ma wywoływać takie burze - to dodam - to jest tylko MOJA ocena, a każdy może mieć swoją.
Nic poza tym. Cała reszta - pod tytułem - czy żona winna czy niewinna - czy ja bym zrobił skok w bok, czy nie, bo mi moja żona wystarczy - nie ma tu nic do rzeczy. O tym możemy porozmawiać, ale zupełnie oddzielnie...
pozdrawiam...

188

Odp: Karma?

Nie wierzę w to, co tu czytam.
Ale daję spokój i pozdrawiam, każdą z osobna.

189

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

FullBody, widzisz, ludzie się czasem rozstają i nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli przestają sobie odpowiadać...jeśli jedno z nich potrzebuje czegoś innego, czegoś więcej, a druga strona tego nie daje... gdy nie dogadują się, przestali się kochać itd.
Ja jestem jak najbardziej za smile Normalne rozstania nie mają w sobie nic złego. Czasem są lepsze, od tkwienia "na siłę" w nieudanym związku.
I znów - nie tego dotyczyła ta dyskusja.
O czym pisałam tu z Cynicznąhipo? O ocenie kochanki - która nawiązuje romans z żonatym facetem, który mieszka z żoną i dziećmi, i... tłumaczenie tego i usprawiedliwianie "miłością". I o ocenie takiego męża, który nie rozwiązuje starych zobowiązań, nie normuje np. kwestii związanych z dziećmi, nie rozwodzi się, tylko czasem "gra na dwa fronty" bo tak łatwiej...
Moja ocena takich osób jest jednoznaczna. I tą właśnie ocenę tu przedstawiłam. Jeśli to ma wywoływać takie burze - to dodam - to jest tylko MOJA ocena, a każdy może mieć swoją.
Nic poza tym. Cała reszta - pod tytułem - czy żona winna czy niewinna - czy ja bym zrobił skok w bok, czy nie, bo mi moja żona wystarczy - nie ma tu nic do rzeczy. O tym możemy porozmawiać, ale zupełnie oddzielnie...
pozdrawiam...

Minie Ci.
Ja "chwilę" po zdradzie myślałam, że każdej kochane oczy wydłubie big_smile

190

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

O czym pisałam tu z Cynicznąhipo? O ocenie kochanki - która nawiązuje romans z żonatym facetem, który mieszka z żoną i dziećmi, i... tłumaczenie tego i usprawiedliwianie "miłością". I o ocenie takiego męża, który nie rozwiązuje starych zobowiązań, nie normuje np. kwestii związanych z dziećmi, nie rozwodzi się, tylko czasem "gra na dwa fronty" bo tak łatwiej......

Nie twierdzę, że pochwalam takie zachowanie bo tak właściwie to je potępiam ale dla wielu facetów to układ prawie idealny - mieć domowe ciepło z żoną, dziećmi i jednocześnie non stop anal z kochanką. wink
Problem pojawia się wtedy kiedy ta kochanka 'wpadnie' i spodziewa się dziecka. Akurat teraz wśród moich znajomych jest dokładnie taka sytuacja. W zasadzie patowa jak myślę.

191

Odp: Karma?

"non stop anal z kochanką" - hehehehe... może to o to chodziło? a ja się nie domyśliłam wink wink (okropny żart, przepraszam za niego z góry smile )
Bellatrix, Smallangel, dzięki smile - już sobie stąd idę... i będę głęboko oddychać (pranicznie, czy jak tam... wink ) przez 5 minut, zanim odpiszę następnym razem smile

192

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

.... nie mam szacunku do księży, bo mam na ich temat wyrobioną pewną opinię. Jednakże nie chodzę po forach i nie wypisuję w niewyszukany sposób, że kradną, molestują. Teraz rozumiesz, czy podać inny przykład?

nie manipuluj. Porównanie bez sensu. Gdybyś trafiła na forum gdzie jeden molestujący broni innego molestującego z tekstem .... "nie zrozumiecie nigdy co czuje molestujący" to broniłabyś go czy krew by Ciebie zalała ?Przeciez każdy przypadek molestowania jest inny, a może nie ? Może molestowanie to zwykle sk...two ?. Tu mówimy o świadomym rozkładaniu nóg przed żonatym facetem !!! Ja to nazwać , jak nazwać taką kobietę, która świadomie to robi ? Najczęściej w trakcie kryzysu małżeństwa, uniemożliwiając w ten sposób jakąkolwiek próbę ratowania rodziny ? JAK TAKA KOBIETĘ NAZWAĆ ? To co tu pada to i tak wersal z wyrazami, jakimi powinno się je określać .

193 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-06 14:09:53)

Odp: Karma?
bullet napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

.... nie mam szacunku do księży, bo mam na ich temat wyrobioną pewną opinię. Jednakże nie chodzę po forach i nie wypisuję w niewyszukany sposób, że kradną, molestują. Teraz rozumiesz, czy podać inny przykład?

nie manipuluj. Porównanie bez sensu. Gdybyś trafiła na forum gdzie jeden molestujący broni innego molestującego z tekstem .... "nie zrozumiecie nigdy co czuje molestujący" to broniłabyś go czy krew by Ciebie zalała ?Przeciez każdy przypadek molestowania jest inny, a może nie ? Może molestowanie to zwykle sk...two ?. Tu mówimy o świadomym rozkładaniu nóg przed żonatym facetem !!! Ja to nazwać , jak nazwać taką kobietę, która świadomie to robi ? Najczęściej w trakcie kryzysu małżeństwa, uniemożliwiając w ten sposób jakąkolwiek próbę ratowania rodziny ? JAK TAKA KOBIETĘ NAZWAĆ ? To co tu pada to i tak wersal z wyrazami, jakimi powinno się je określać .

Nie manipuluję, to był tylko przykład w celu ukazania kontrastu.

Jak taką kobietę nazwać? Ja nazywam kochanką. Po prostu.
Nie chcę się kłócić i licytować, bo to nie ma większego sensu.

Wzięłam sobie do serca słowa użytkowniczki Zmierzch.
Niech każdy siebie pilnuje i samego siebie rozlicza.

194

Odp: Karma?
bullet napisał/a:

Tu mówimy o świadomym rozkładaniu nóg przed żonatym facetem !!! Ja to nazwać , jak nazwać taką kobietę, która świadomie to robi ? Najczęściej w trakcie kryzysu małżeństwa, uniemożliwiając w ten sposób jakąkolwiek próbę ratowania rodziny ? JAK TAKA KOBIETĘ NAZWAĆ ? To co tu pada to i tak wersal z wyrazami, jakimi powinno się je określać .

To, że ona rozkłada nogi czy wypina pupę nie jest równoznaczne z tym, że masz obowiązek skorzystać. Nikt przecież cię fizycznie nie zmusza do stosunku. W sklepach też przecież promocje są co półka a nie kupujesz wszystkiego jak leci.

195 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-08-06 14:31:58)

Odp: Karma?
Full Body Workout napisał/a:

Nie twierdzę, że pochwalam takie zachowanie bo tak właściwie to je potępiam ale dla wielu facetów to układ prawie idealny - mieć domowe ciepło z żoną, dziećmi i jednocześnie non stop anal z kochanką. wink
Problem pojawia się wtedy kiedy ta kochanka 'wpadnie' i spodziewa się dziecka. Akurat teraz wśród moich znajomych jest dokładnie taka sytuacja. W zasadzie patowa jak myślę.

A czemu nie ciepło z kochanką, a anal z żoną?
Kochanki, powiem Ci, bo nigdy nie miałeś to nie wiesz, to bestyjki. Nie decydują się na dyskomfort (jakim jest stosunek analny) oczekują raczej łatwiej przyjemności.
Anal tylko po ślubie big_smile takie mamy zasady. No chyba, że Twoja żona nie przestrzegała zasad.

Posty [ 131 do 195 z 293 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024