Przyjdzie rok szkolny to bedzie Ci łatwiej, jakos to się unormuje.
ale teraz chyba sama widzisz, że sama mozesz się w przyszłosci spodziewac, ze tatus to bedzie tak obok, z doskoku,
a to na kobiecie bedzie spoczywał obowiazek i cały bajzel. Bo on pracuje, musi jeździć itp, a tak naprawdę to oni lubia byc wolni.
Żona z dzieckiem w domu, a on wolny ptak. Realia życia ;( Wielu facetów taki styl preferuje.
Nie podejrzewasz byłej zony o to, ze pomyslała- ja całe życie z dzieckiem, uwiazana, a on wolny, wiec niech poczuje , jak to jest?
Ona wie, ze dziecko Ciebie lubi, ze ma dobra opiekę, więc tez chce tej wolności teraz trochę poczuć i ułozyc sobie zycie na nowo.
Przyjdzie rok szkolny to i tak bedzie uwiazana.
I wiesz, jak zaczniesz narzekać to zacznie się kwas, a to nie jest człowiek skory do naprawiana, zresztą, jak mało, który facet.
Przepraszam tych zaangazowanych mężczyzn, to nie o nich.
66 2015-08-04 11:36:38 Ostatnio edytowany przez horses (2015-08-04 11:39:44)
Ja nie walczylabym o faceta ktory marzy i teskni do innej kobiety.
Kroteczko...
a w jakim świetle stawia to Twojego męża? On o Ciebie walczył jak ty marzyłaś i tęskniłaś do innego mężczyzny...
Zastanowiło mnie jeszcze to, co wcześniej napisałaś, że gdyby nie dzieci to pewnie byłabyś ze swoim kochankiem.
Nie siedzę w "Twojej głowie", ale jakoś tak mi się wydaje , że Ty wcale tak na prawdę "nie pogodziłaś" się ze stratą kochanka. I nie jesteś z mężem ze względu na na niego... tak na prawdę dla niego. To już w sumie napisałaś w innym z postów. Ty nie chciałaś brać odpowiedzialności za rozpad jego i swojego małżeństwa a tak na prawdę za rozbicie dwóch rodzin. To zadecydowało o zerwaniu kontaktów z kochankiem. Ten wybuch emocji na początku do męża, po "powrocie na łono rodziny", to była tak próba utrzymania Siebie samej na powierzchni. Jak sama pisałaś, kochałaś kochanka a musiałaś jakoś to przetrwać, więc w pewnym sensie musiałaś skupić się na mężu. Teraz wszystko wróciło/wraca do normy.. A kochanka darzyłaś silnym uczuciem, romans chyba tak na prawdę nie dawno całkiem się zakończył? Moim zdaniem to jeszcze w Tobie siedzi... A ja też nie jestem przekona, że męża szanujesz, chociażby za to że pozwolił Ci wrócić skoro sama nie walczyłabyś o faceta, który marzy i tęskni do innej kobiety.. No bo jak.. raczej traktujemy Siebie i innych jedną miarą "zachowań" i według tego postępujemy i oceniamy zachowanie swoje i innych.
kochanka81 napisał/a:Moim zdaniem, teraz możesz mieć bardziej realny obraz tego jak to mogło wyglądać u nich w domu...
zobacz co się dzieje!! Ty teraz też zostajesz z dzieckiem w domu sama!!! I to nie z Twoim ale jego!!! On nie ma żadnych skrupułów!!Ale wcześniej tak nie było, tzn przed wakacjami. Wszystko było właściwie wiadomo, kto kiedy się dzieckiem zajmuje. Kiedy była M kolej, to nieraz sam z dzieckiem ten czas spędzał, ja zwykle pomagałam tylko przy pewnych czynnościach np kąpieli, mycie włosów itd. Sytuacja zmieniła się dopiero na wakacjach kiedy jest czas wolny u dziecka i teoretycznie może przebywać u nas ile chce bo nie musi wracać do szkoły, a że lubi tu bywać, to żona to wykorzystuje. Tyle że to nie jest umówiony wcześniej czas, dlatego M nie zawsze jest a ja nie chcę odmawiać opieki nad tym dzieckiem i dlatego wtedy zajmuje się nim sama, a w ciągu dnia, jak mnie nie ma, niania.
No OK.. jak był rok szkolny było łatwiej.. no ale Hallo...
To dziecko ma obydwoje rodziców!!!!!! Jak Mała ma wolne od szkoły to chyba obydwoje powinni się nią zajmować.. I to też powinno być zmartwienie M a nie tylko jego EX.. a jemu jest tak wygodnie! I Tyle!!! Baaaa to wręcz do tej pory było pewnie i wyłącznie zmartwienie jego żony!!! Tam to dopiero było "wszystko" ustalone. Żona w domu z dzieckiem a on w pracy.. Mógł tupnąć nogą i powiedzieć: " przecież ja jestem "dobrym" mężem, zarabiam na dom, niczego nam nie brakuje a Ty się czepiasz, że ja tyle czasu w pracy siedzę i domem się nie zajmuje'!!!! A teraz ona mówi, hola hola, ja też mam swoje życie!!!! I zaczęła od niego wymagać zaangażowania w opiekę nad dzieckiem. To jest dla niego nowa sytuacja!!!
A Ty Ansastacjoo też będziesz musiała zrezygnować z pracy jak będziecie mieli dzieci bo Twój M będzie tak zarobiony czy niania będzie wychować Wam dzieci.. Nie widzisz teraz tego, co?
Przyjdzie rok szkolny to bedzie Ci łatwiej, jakos to się unormuje.
ale teraz chyba sama widzisz, że sama mozesz się w przyszłosci spodziewac, ze tatus to bedzie tak obok, z doskoku,
a to na kobiecie bedzie spoczywał obowiazek i cały bajzel. Bo on pracuje, musi jeździć itp, a tak naprawdę to oni lubia byc wolni.
Żona z dzieckiem w domu, a on wolny ptak. Realia życia ;( Wielu facetów taki styl preferuje.
Nie podejrzewasz byłej zony o to, ze pomyslała- ja całe życie z dzieckiem, uwiazana, a on wolny, wiec niech poczuje , jak to jest?
Ona wie, ze dziecko Ciebie lubi, ze ma dobra opiekę, więc tez chce tej wolności teraz trochę poczuć i ułozyc sobie zycie na nowo.
Przyjdzie rok szkolny to i tak bedzie uwiazana.
I wiesz, jak zaczniesz narzekać to zacznie się kwas, a to nie jest człowiek skory do naprawiana, zresztą, jak mało, który facet.
Przepraszam tych zaangazowanych mężczyzn, to nie o nich.
Hehe mądra kobieta, wychodzi z założenia słusznego zresztą, że skoro anastazjaa już wlazła w tę rodzinę, to niech przejmie część obowiązków, a teraz ona się pobawi.
Moje drogie kochanki, to nie jest prawdą, że to my wybielamy swoich mężów - to wy ich wybielacie, usprawiedliwiacie ich postępowanie i bierzecie sobie same na głowę takiego wybrakowanego patafiana, którego my już nie chcemy
Taka jest prawda.
Lepiej zauwazyć dobre strony tej sytuacji.
Ex nie narobiła nikomu problemów, na spokojnie zaakceptowała odejscie męża,
nie utrudnia kontaktów z dzieckiem, jest do Ciebie nastawiona pozytywnie, chyba wcale nie obwinia Ciebie o rozpad małżeństwa,
nie okazała się mściwa. To jest bardzo dużo dobrego,
a wakacje miną.
Hehe mądra kobieta, wychodzi z założenia słusznego zresztą, że skoro anastazjaa już wlazła w tę rodzinę, to niech przejmie część obowiązków, a teraz ona się pobawi.
Moje drogie kochanki, to nie jest prawdą, że to my wybielamy swoich mężów - to wy ich wybielacie, usprawiedliwiacie ich postępowanie i bierzecie sobie same na głowę takiego wybrakowanego patafiana, którego my już nie chcemyTaka jest prawda.
Dokładnie tak może być.
Znam nie jedną osobę, która właśnie tak w życiu postąpiła.
Pomyślała o sobie ![]()
72 2015-08-04 12:21:41 Ostatnio edytowany przez poszukiwaczka1975 (2015-08-04 12:22:06)
Lepiej zauwazyć dobre strony tej sytuacji.
Ex nie narobiła nikomu problemów, na spokojnie zaakceptowała odejscie męża,
nie utrudnia kontaktów z dzieckiem, jest do Ciebie nastawiona pozytywnie, chyba wcale nie obwinia Ciebie o rozpad małżeństwa,
nie okazała się mściwa. To jest bardzo dużo dobrego,
a wakacje miną.
Dziewczyny,
No nie róbcie tego.
Psujecie naszej gwieżdzie piękny obrazek, w którym ona jest wyzwolicielką ciemiężonego misia przez złą żonę, która teraz okazuje się też złą matką (no przecież już Anastacja pisze, że lepiej się małą opiekuje i więcej czasu jej poświęca niż matka). A wcześniej nasza gwiazda nawet pisała, że ta żona zdradzała. No potwór po prostu i Anastacja taka wybawicielka, najlepsza, najwspanialsza. A w rzeczywistości zakomeksiona i łatwa.
Poszukiwaczko,
zastap złe emocje dobrymi. Odetchnij z ulgą ![]()
Anastacjaa juz jest w sytuacji partnerki, a nie kochanki i własnie dopadły ja pierwsze problemy,
całkiem podobne do problemów tych wszystkich żon.
74 2015-08-04 12:51:44 Ostatnio edytowany przez poszukiwaczka1975 (2015-08-04 12:53:10)
Poszukiwaczko,
zastap złe emocje dobrymi. Odetchnij z ulgą
Anastacjaa juz jest w sytuacji partnerki, a nie kochanki i własnie dopadły ja pierwsze problemy,
całkiem podobne do problemów tych wszystkich żon.
Niby tak, horses
Sama jednak zauważyłaś, że wciąż tkwi w roli kochanki.
Ona dopieka zdradzonym żonom, to ja nie jestem jej dłużna.Ona kreuje się na świętoszkę, to ja jej pokazuję, że to blef.
Kochanko, nie znasz mojej historii najwyrazniej. Trudno powiedziec czy moj maz walczyl tak jak walczy wiele zon. Raczej nie.
On byl obok, nie blagal, nie zaklinal, byl.
Ja miesiacami walczylam zeby uwolnic sie spod wplywu kochanka, moj mozg byl calkowicie zalany chemia.
Udalo mi sie. Jak kochanek mi zobojetnial zaczelam inaczej postrzegac meza.
Wiem ze dobrze zrobilam, gdybym byla z kochankiem udusilabym sie od poczucia winy i zmarnowanego zycia moich dzieci.
Jednak wkurza mnie takie przypisywaniem kochankom jedynie zlych intencji. Oni po prostu slepna na potrzeby innych ludzi, przypomnij sobie jak bylas zakochana. Nic sie nie liczylo tylko On.
Dla mnie on nadal sie liczy jako przyjaciel, zalezy mi aby byl szczesliwy, chcialabym aby naprawil swoje malzenstwo.
Ale on wpadl w jakas depresje chyba, mysle ze czuje sie odrzucony. A ja nie robie tego przeciwko niemu tylko robie to dla mnie i dla mojego meza, rodziny.
76 2015-08-04 13:49:17 Ostatnio edytowany przez poszukiwaczka1975 (2015-08-04 14:23:10)
Kochanko, nie znasz mojej historii najwyrazniej. Trudno powiedziec czy moj maz walczyl tak jak walczy wiele zon. Raczej nie.
On byl obok, nie blagal, nie zaklinal, byl.
Ja miesiacami walczylam zeby uwolnic sie spod wplywu kochanka, moj mozg byl calkowicie zalany chemia.Udalo mi sie. Jak kochanek mi zobojetnial zaczelam inaczej postrzegac meza.
Wiem ze dobrze zrobilam, gdybym byla z kochankiem udusilabym sie od poczucia winy i zmarnowanego zycia moich dzieci.
Jednak wkurza mnie takie przypisywaniem kochankom jedynie zlych intencji. Oni po prostu slepna na potrzeby innych ludzi, przypomnij sobie jak bylas zakochana. Nic sie nie liczylo tylko On.Dla mnie on nadal sie liczy jako przyjaciel, zalezy mi aby byl szczesliwy, chcialabym aby naprawil swoje malzenstwo.
Ale on wpadl w jakas depresje chyba, mysle ze czuje sie odrzucony. A ja nie robie tego przeciwko niemu tylko robie to dla mnie i dla mojego meza, rodziny.
Kroteczka,
Trzymaj się tego swojego męża, bo to święty człowiek, jeśli chce taki przechodzony towar używać.
Ja na swojego kiszonego ogóra, bez żadnych zasad patrzeć nie mogłam. Wydawał mi się tak brudny i wstrętny, utapłany inną kobietą.
Jak twój mąż może ciebie dotknąć, to nie mam pojęcia
Bo my kobiety, matki to chyba źle robimy, że nie zostawiamy dzieci tym tatusiom co to niby ze względu na dziecko tyle trudów znosili i trwali przy tej nietrafionej żonie, ktorą sami sobie taką beznadziejną wybrali.
Trzeba im dziecko zostawić, niech sąd alimenty ustali. Kontakt dobry i tak mieć będziemy. Odwiedziny na pewno nam na rękę. A my sobie życie układajmy.
78 2015-08-04 14:44:17 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-08-04 14:45:27)
Kochanko, nie znasz mojej historii najwyrazniej. Trudno powiedziec czy moj maz walczyl tak jak walczy wiele zon. Raczej nie.
On byl obok, nie blagal, nie zaklinal, byl.
Ja miesiacami walczylam zeby uwolnic sie spod wplywu kochanka, moj mozg byl calkowicie zalany chemia.Udalo mi sie. Jak kochanek mi zobojetnial zaczelam inaczej postrzegac meza.
Wiem ze dobrze zrobilam, gdybym byla z kochankiem udusilabym sie od poczucia winy i zmarnowanego zycia moich dzieci.
Jednak wkurza mnie takie przypisywaniem kochankom jedynie zlych intencji. Oni po prostu slepna na potrzeby innych ludzi, przypomnij sobie jak bylas zakochana. Nic sie nie liczylo tylko On.Dla mnie on nadal sie liczy jako przyjaciel, zalezy mi aby byl szczesliwy, chcialabym aby naprawil swoje malzenstwo.
Ale on wpadl w jakas depresje chyba, mysle ze czuje sie odrzucony. A ja nie robie tego przeciwko niemu tylko robie to dla mnie i dla mojego meza, rodziny.
Ojej, zaraz się popłaczę ![]()
Nie róbcie z siebie idiotek przynajmniej, te wasze tłumaczenia są żałosne.
Taki smutny był ten temat, a teraz zrobił się istny kabaret kochanek ![]()
80 2015-08-05 11:19:58 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-05 15:27:55)
SupportforOscar napisał/a:Hej..
Bardzo mi przykro z powodu straty ciąży![]()
Jak możesz w ogole mysleć, ze ktoś mogłby Ci takie okropne rzeczy życzyć?? Skoro Ty wiesz jak było naprawdę z jego malżeństwem, że to nie Ty jesteś powodem jego rozbicia to dlaczego cały czas wracasz do tego? Dlaczego to poronienie tłumaczysz karmą skoro TY WIESZ JAK BYŁO? Karma za romans z żonatym? czy z powodu związku/małżeństwa z rozwodnikiem ? Karma za to, że nie zyjecie po bożemu? Za bardzo roztrząsasz przeszłość i nawet tu na forum zauważyłam, ze "kręcisz" sie w tematach kochanek, zdrad.. Po co?Ech, cóż zrobić, najwyraźniej tak miało być, jeszcze nie czas...
choć zawsze to było moim marzeniem.
Widzisz, Ty za młoda, ja za staratzn zdawałam sobie sprawę że po 30-tce z (pierwszą) ciążą tak mogło być.. mimo to dla mnie ogromny ból strata, szczególnie że jednak słyszałam już bicie serduszka, widziałam je na USG... ale nie urodziłam, więc to trochę dla mnie jak sen? Tzn staram się tak myśleć, bo bym chyba zwariowała.
W ogóle w ciągu ostatniego roku tyle się w moim życiu wydarzyło, zmieniło. Może rzeczywiście najpierw czas na zbudowanie relacji już teraz razem odcięcie od tej "łatki" kochanki, romansu z żonatym... Niby tylko pół roku minęło.. ale do poukładania wiele rzeczy. I nie mówię tu do końca o nas bo jednak przez te ponad 3 lata jakoś się poznaliśmy i poukładaliśmy swoje życie razem, ale jest jeszcze jego dziecko i ex żona.
Ty masz ten "komfort"? że po jego rozwodzie masz właściwie czystą sytuacje, ex nie istnieje w Waszym życiu, nie ma jego dzieci.
Dla mnie to nowa i trudna sytuacja choć się staram jak mogę. Jego dziecko mnie polubiło, to już duży plus, ja też nie ograniczam jego kontaktu z dzieckiem wręcz przeciwnie. Mam nawet wrażenie że jego ex żona jak poczuła że jest wolna i może ze swoim facetem już na legalu spędzać czas to to dziecko bardzo chętnie nam podrzuca (a wie że ja nie odmówię nawet jak on na wyjazdach) a sama korzysta z życia. Już nawet nie ma oporów by ze mną dogadywać pewne kwestie dotyczące dziecka. Odnajduję się w tym ale to wciąż nie jest dla mnie komfortowa sytuacja. Mam nawet czasem wrażenie, że teraz jestem dla tego dziecka najbliższą osobą... naprawdę. To dziwne uczucie. Wiem ze matka to matka a ojciec to ojciec, ale.. Matka żyje nową miłością, ojciec dużo pracuje.. a ja się nią zajmuję. Doszło nawet do tego że ex żona nie uwzględniła dziecka w swoim urlopie.
Ja tam się mogę nią zając, mamy tu nianię, ale nie ogarniam tej kobiety..I ta perspektywa że wciąż będzie obecna w naszym życiu
No bardzo szkoda i wspolczuje Ci.Tu sie cieszyłaś z serduszka a tu takie nieszczęście
Przytulam mocno :*:*
Musisz tylko byc silna i nie tłumaczyć tej straty jakąś karma a tylko mysl, że zarodek był słaby i stąd poronienie.Bo inaczej to oszalejesz przez te mysli.
No ja to się cieszę, że nie mają dziecka i że ten rozwod dostal od razu. I wierz mi ale nie myslę w ogole o tym, ze był zonaty i nie obwiniam sie za ich rozstanie. Gdy go poznałam nie mieszkal juz z nią . Może krotko ale wystarczyła mi wiadomośc, że ona juz sobie wtedy ukladala zycie z kimś innym więc o ewentualnej probie powrotu nie było mowy.
A jak sie czujesz teraz?
edit. a ile lat ma jego dziecko?
A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
Co to, to NIE Bet ![]()
Takich cudów tu jeszcze nie było ...
83 2015-08-05 14:31:40 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-05 14:36:25)
Tak żona zła nawet i matka zła zawsze trzeba się wybielić przed społeczeństwem
dziecko kochanka i osobe która rozwaliła małżenstwo jego rodziców woli bardziej niż matkę.Anastazjio przestań pisać smuty bo tylko osoby naiwne ci uwierzą. To jest już śmieszne.
A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
A pan mąz nie ma swojego rozumu? Gdyby był zakochany i szanowal swoja zonę to na taką kochanke by nawet nie spojrzał chocby ta na rzęsach stawała. Tak jak mawia mój partner : " gdy facet będąc w zwiazku interesuje się w obojetnie jaki sposób inna kobietą podrywa, flirtuje a nawet gapi sie jak pajac to znaczy, ze nie jest zakochany w swojej partnerce..." Więc o jakiej winie kochanki mowa?
bet napisał/a:A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
A pan mąz nie ma swojego rozumu? Gdyby był zakochany i szanowal swoja zonę to na taką kochanke by nawet nie spojrzał chocby ta na rzęsach stawała. Tak jak mawia mój partner : " gdy facet będąc w zwiazku interesuje się w obojetnie jaki sposób inna kobietą podrywa, flirtuje a nawet gapi sie jak pajac to znaczy, ze nie jest zakochany w swojej partnerce..." Więc o jakiej winie kochanki mowa?
Już był taki temat i żywa w nim dyskusja. Skończyło się na zamkniętym wątku i banie dla jego autorki, więc może nie zaczynaj znowu tego samego?
SupportforOscar napisał/a:bet napisał/a:A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
A pan mąz nie ma swojego rozumu? Gdyby był zakochany i szanowal swoja zonę to na taką kochanke by nawet nie spojrzał chocby ta na rzęsach stawała. Tak jak mawia mój partner : " gdy facet będąc w zwiazku interesuje się w obojetnie jaki sposób inna kobietą podrywa, flirtuje a nawet gapi sie jak pajac to znaczy, ze nie jest zakochany w swojej partnerce..." Więc o jakiej winie kochanki mowa?
Już był taki temat i żywa w nim dyskusja. Skończyło się na zamkniętym wątku i banie dla jego autorki, więc może nie zaczynaj znowu tego samego?
Nie wiedziałam.
Cynicznahipo napisał/a:SupportforOscar napisał/a:A pan mąz nie ma swojego rozumu? Gdyby był zakochany i szanowal swoja zonę to na taką kochanke by nawet nie spojrzał chocby ta na rzęsach stawała. Tak jak mawia mój partner : " gdy facet będąc w zwiazku interesuje się w obojetnie jaki sposób inna kobietą podrywa, flirtuje a nawet gapi sie jak pajac to znaczy, ze nie jest zakochany w swojej partnerce..." Więc o jakiej winie kochanki mowa?
Już był taki temat i żywa w nim dyskusja. Skończyło się na zamkniętym wątku i banie dla jego autorki, więc może nie zaczynaj znowu tego samego?
Nie wiedziałam.
To ogólnie chyba jest b. kontrowersyjny temat i wiele jest opinii...
Pan mąż samodzielnie podejmuje decyzję czy zdradzi czy nie. Żona za nią nie odpowiada jak i również kochanka.
A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
Wydaje mi się, że nie, no chyba że swojego. Może też jeszcze kiedy to był tylko jej kaprys a on się zaangażował, ale i wtedy to świadczy o tym, że to małżeństwo, więź pomiędzy małżonkami nie była zbytnio silna i prędzej czy później i tak by się rozpadło.
W każdym innym przypadku, niby dlaczego? W końcu to jego małżeństwo, nie jej. To on zdecydował zdradzić, wybrał. A jakie miał ku temu powody to już sprawa małżonków.
I niezależnie jak się potem ex zona zachowuje... czy histeryzuje, ubliża i uprzykrza życie czy też na spokojnie przechodzi z tym do porządku dziennego, świadczy to o tym, że to była dobra decyzja. Tyle.
kroteczka napisał/a:Kochanko, nie znasz mojej historii najwyrazniej. Trudno powiedziec czy moj maz walczyl tak jak walczy wiele zon. Raczej nie.
On byl obok, nie blagal, nie zaklinal, byl.
Ja miesiacami walczylam zeby uwolnic sie spod wplywu kochanka, moj mozg byl calkowicie zalany chemia.Udalo mi sie. Jak kochanek mi zobojetnial zaczelam inaczej postrzegac meza.
Wiem ze dobrze zrobilam, gdybym byla z kochankiem udusilabym sie od poczucia winy i zmarnowanego zycia moich dzieci.
Jednak wkurza mnie takie przypisywaniem kochankom jedynie zlych intencji. Oni po prostu slepna na potrzeby innych ludzi, przypomnij sobie jak bylas zakochana. Nic sie nie liczylo tylko On.Dla mnie on nadal sie liczy jako przyjaciel, zalezy mi aby byl szczesliwy, chcialabym aby naprawil swoje malzenstwo.
Ale on wpadl w jakas depresje chyba, mysle ze czuje sie odrzucony. A ja nie robie tego przeciwko niemu tylko robie to dla mnie i dla mojego meza, rodziny.Ojej, zaraz się popłaczę
Nie róbcie z siebie idiotek przynajmniej, te wasze tłumaczenia są żałosne.
Ale to ja powoduję konflikty i obrażam ludzi ;-)
No jeśli kochance wystarcza do szczęścia życie z zakłamanym człowiekiem, to na pewno była to dobra decyzja, również dla żony.
92 2015-08-05 16:22:43 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-05 16:23:04)
No jeśli kochance wystarcza do szczęścia życie z zakłamanym człowiekiem, to na pewno była to dobra decyzja, również dla żony.
Ok, ale idąc Twoim tokiem myślenia nie rozumiem problemu i tego ataku na kochanki w końcu to one "wybawiły" Was od tych nędznych mężów. Tak sprawę stawiając powinnyście być im wdzięczne, a same cieszyć się i korzystać z wolności ![]()
93 2015-08-05 16:34:49 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-05 16:48:40)
Ze szczególną dedykacją dla Anastacjaa:
"A kapusta rzecze smutno,
Moi drodzy, po co kłótnie.
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie"
Ze szczególną dedykacją dla Anastacjaa:
"A kapusta rzecze smutno,
Moi drodzy, po co kłótnie.Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiecie w zupie"
Zgadzam się w 100% szczególnie że ja nigdy nie zaczynałam kłótni... a nawet jak ktoś "popłynął" starałam się nie wchodzić na ten poziom. Fakt, była jedna forumowicza Aleksandra, bo o ile rozumiem jad żon, to ona będąc kochanką nie szczędziła mi epitetów
tego już nie rozumiem...
zmierzch napisał/a:Ze szczególną dedykacją dla Anastacjaa:
"A kapusta rzecze smutno,
Moi drodzy, po co kłótnie.Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiecie w zupie"Zgadzam się w 100% szczególnie że ja nigdy nie zaczynałam kłótni... a nawet jak ktoś "popłynął" starałam się nie wchodzić na ten poziom. Fakt, była jedna forumowicza Aleksandra, bo o ile rozumiem jad żon, to ona będąc kochanką nie szczędziła mi epitetów
tego już nie rozumiem...
Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?
Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
zmierzch napisał/a:Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
Ponoć miarą rozwoju psychiki u dorosłego człowieka jest poziom świadomości, która ewoluuje od poziomów niższych, charakteryzujących się silną koncentracją na sobie samym, na własnym ja, aż do poziomów wyższych, na których dominuje postawa skierowana na współodczuwanie.
Życzę tobie, abyś zdołała wydostać się ze swoich nizin, bo zapewne masz potencjał.
bet napisał/a:A czy któraś kochanka obwinia się za rozstanie małżonków?
Wydaje mi się, że nie, no chyba że swojego. Może też jeszcze kiedy to był tylko jej kaprys a on się zaangażował, ale i wtedy to świadczy o tym, że to małżeństwo, więź pomiędzy małżonkami nie była zbytnio silna i prędzej czy później i tak by się rozpadło.
W każdym innym przypadku, niby dlaczego? W końcu to jego małżeństwo, nie jej. To on zdecydował zdradzić, wybrał. A jakie miał ku temu powody to już sprawa małżonków.
I niezależnie jak się potem ex zona zachowuje... czy histeryzuje, ubliża i uprzykrza życie czy też na spokojnie przechodzi z tym do porządku dziennego, świadczy to o tym, że to była dobra decyzja. Tyle.
Nie mam pojęcia, czy kochanki obwiniają siebie za rozstanie małżonków, czy nie. Nie byłam kochanką i mam nadzieję nią nie być.
Ale temat nie jest mi obcy, bo zdarzyła się taka w moim życiu i moje małżeństwo tez się rozpadło na skutek zdrady.
Daleka jestem od tłumaczenia, że winna, bo "suka nie da, to pies nie weźmie" (bardzo prostackie i jednocześnie upraszczające sprawę powiedzenie), ale też nie zgadzam się z Twoim pojmowaniem sprawy.
Przede wszystkim rozgraniczyłabym dwie sprawy: problemy małżeńskie, tzw. kryzys i pojawienie się kochanki w małżeństwie. O ile kryzys przy obopólnej chęci daje się przezwyciężyć, o tyle pojawienie się tej trzeciej skutecznie niszczy wszelkie próby naprawy związku. Czyli tak, kochanka jest winna. Mój przypadek jest jednym z wielu podobnych: poznali się gdzieś w necie na grach, najpierw oboje zauroczeni swoimi współmałżonkami, z czasem coraz bardziej wzajemnie sobie współczujący wyimaginowanych problemów.Może nawet nie wyimaginowanych... bardziej - rozdmuchanych, spotęgowanych przez wspólne o nich rozmowy ( nie ze współmałżonkami te rozmowy są prowadzone, tylko z kochankami). I tak, ja winię kochankę. Jest winna na równi z moim mężem.
Ale rozgraniczam też kategorie kochanek. Bo są kobiety, które, owszem, świadomie weszły w czyjeś życie i je zniszczyły, ale maja również sumienie. Nie czuja się z tym dobrze, nie ingerują w żaden sposób w życie eks żony oraz w kontakty jej i męża i nie szukają usprawiedliwień dla siebie. Po prostu tak się stało,być może były zbyt miękkie, a facet je otumanił, ale nie jest im z tym dobrze, bo wiedzą, że ich szczęście było uzależnione od czyjegoś nieszczęścia. Z reguły te kobiety nie są i nigdy nie będą w pełni szczęśliwe, czego im naprawdę współczuję. Bo nie dość, że zadręczają je wyrzuty sumienia, to dostały jeszcze faceta drania, takiego, który depcze inną, żeby zdobyć jeszcze inną.
I jest drugi biegun - kobiety bez żadnych skrupułów, takie, dla których nic nie jest święte i które czują chorą satysfakcję, że udało im się dokuczyć eks żonie. A które tak naprawdę postępują w ten sposób, bo podświadomie czują przewagę tej eks i boją się jej. Kochanka mojego męża posuwała się do rzeczy absolutnie przekraczających normy społeczne. Nawet odpisywała w jego imieniu na moje maile. Sterowała nim, jak tylko się dało. W związku z tym obwiniam ją za rozpad mojego małżeństwa. Ona i mój mąż są temu winni.
Czyli są kochanki z klasą i te bez klasy.
Z perspektywy czasu uważam, że wygrałam. Pozbyłam się słabego człowieka, który wcześniej wisiał na mnie, a teraz wisi najprawdopodobniej na niej. Oni smażą się w tej smole, którą sami uwarzyli.
Ktoś tu też pisał o tym, że kochanki wyzwalają nas od tych nieudaczników naszych mężów i powinnyśmy być szczęśliwe. Tak, po długim czasie jesteśmy, ale po pierwsze gdyby nie doszło do zdrady, mogłybyśmy nigdy nie poznać tego niefajnego oblicza naszych mężów i spędzić z nimi żywot w jak najlepszej zgodzie, a po drugie nasze obecne szczęście jest jednak okupione łzami, depresjami itp.
Generalizując - czytam od jakiegoś czasu wątki, w których się udzielasz, i mam wrażenie, że jednak nie jest Ci dobrze z łatka, którą sama sobie przypięłaś (bo jednak sama wpakowałaś się między młot a kowadło, czyt. męża i żonę), trochę się miotasz i na gwałt szukasz usprawiedliwienia. Ale to tylko moje zdanie i moja opinia wysnuta na podstawie tego, co piszesz. Prawda może być zupełnie inna.
I na zakończenie... jak wspomniałam, czytam również wypowiedzi kochanek oraz osób, które twierdzą, że to nie kochanka jest winna rozpadowi małżeństwa... Wniosek, jaki wysnuwam, to - ogólnospołeczne przyzwolenie na zdrady. Krew mnie zalewa, kiedy czytam, że żona też jest winna zdrady.
Żona może być tylko i wyłącznie WSPÓŁWINNA KRYZYSOWI MAŁŻEŃSKIEMU, ale na pewno nie zdrady.
zmierzch napisał/a:Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
Jednak miałam o Tobie lepsze zdanie, a tu zaskoczyłaś mnie arogancją.
Oczywiscie wspolczuje straty, ale jak "ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD" ma sie do straty dziecka? Chyba Ci sie troche dzial pomylil. Kojarze Twoja historie, to jak inni uzytkownicy sie do Ciebie odnosili, umieszczajac post w tym dziale liczysz chyba na odkupienie win i inne traktowanie, lzejsze.
Co do tematu, nie ma zadnej karmy, zreszta nikogo nie zabilas, mialas romans z zonatym, to on zonie przysiegal, a nie Ty, wiec nie obwiniaj sie az tak bardzo.
Anastacjaa napisał/a:zmierzch napisał/a:Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
Jednak miałam o Tobie lepsze zdanie, a tu zaskoczyłaś mnie arogancją.
Możesz myśleć co uważasz, ale przeczytaj post wyżej. Ja tu się znalazłam jako "kochanka' potrzebująca pomocy?, rozmowy... Pomijając docinki i złośliwości wylewane przez głownie zdradzone żony, spotkałam tu osoby nie oceniające, które miały coś do powiedzenia dla mnie cennego, ale też osoby będące w mojej sytuacji, których "los" mnie interesuje i którym kibicuję. Cenię to forum i ten dział.
Mam się z niego wynosić bo komuś z forumowiczów to nie pasuje? Albo że zdradzone żony przeczytają co piszę? No proszę...
102 2015-08-05 18:03:52 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2015-08-05 18:08:32)
Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
To tylko słownictwo, ale wiele zmienia. Wystarczyło, gdybyś napisała tylko pierwsze zdanie. Drugie zdanie ukazało Ciebie jako pretensjonalną małą osóbkę. I nie o wzrost mi chodzi.
Poza tym kolejny raz lekceważąco wyrażasz się, że o zdradzonych żonach. Uważasz je za gorsze? Głupsze?
Histeryzują, płaczą, korzystają ze wszelkich dostępnych im środków, żeby uratować swój porządek świata. Skąd wiesz, jak Ty byś zachowała na ich miejscu?
W moim małżeństwie to ja zawsze byłam tą silną i hardą, ale kiedy mąż mnie zdradził, byłam tylko kupką nieszczęścia żebrzącego o jego uczucie.
Nauczyłam się wtedy, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.
A pomocy szukasz w jakim względzie?
103 2015-08-05 18:14:11 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-05 18:15:16)
Anastacjaa napisał/a:Dział nie jest tylko dla zdradzonych żon. Mogą nie czytać.
To tylko słownictwo, ale wiele zmienia. Wystarczyło, gdybyś napisała tylko pierwsze zdanie. Drugie zdanie ukazało Ciebie jako pretensjonalną małą osóbkę. I nie o wzrost mi chodzi.
Poza tym kolejny raz lekceważąco wyrażasz się, że o zdradzonych żonach. Uważasz je za gorsze? Głupsze?
Histeryzują, płaczą, korzystają ze wszelkich dostępnych im środków, żeby uratować swój porządek świata. Skąd wiesz, jak Ty byś zachowała na ich miejscu?W moim małżeństwie to ja zawsze byłam tą silną i hardą, ale kiedy mąż mnie zdradził, byłam tylko kupką nieszczęścia żebrzącego o jego uczucie.
Nauczyłam się wtedy, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.
Dokładnie. Gdyby te zdradzone żony nie zaczęły się wykazywać coraz większym chamstwem i złośliwością wobec mojej osoby, nigdy bym złego słowa w ich kierunku nie powiedziała. Może nawet współczuła. Może taki dział, ale czytając ich posty niestety nie mam do nich szacunku ani współczucia (jak i one dla mnie). Tzn wiadomo nie do wszystkich. Bo jednak jeszcze istnieją osoby na poziomie. Inne osoby tez to widzą, zresztą nie bez powodu poszukiwaczka została zbanowana, co tak lubiła głownie po mnie jechać.. są pewne granice... Jakoś "kochanki" a jest na forum ich tez kilka nie są tak złośliwe i zawistne... przypadek?
104 2015-08-05 18:53:46 Ostatnio edytowany przez horses (2015-08-05 19:02:00)
Anastacjoo,
odnosze wrazenie , że się zmieniłaś . Kiedyś było w Tobie więcej zrozumienia i nawet współczucia.
Nawet nie wobec tych zdradzonych zon, ale wobec skrzywdzonych kobiet.
A przecież powinno byc inaczej. Zobacz, ze ex Twojego męża zachowuje się wobec Ciebie z klasą
i nawet przychylnie. Dramatu, kłopotów nie było. Więc skąd to uparte, ze oni wmawiaja coś, a one walczą i jeszcze obwiniają biedne kochanki...
Bo taki wydźwięk mają Twoje słowa i na to także się ludzie złoszczą. Bo Twoja historia wskazuje przecież, że może być zupełnie inaczej.
Zresztą u Krotki tez to widać. Spodziewała się problemów ze strony żony kochanka, a tu nic, spokój. Więc teraz analizuje, dlaczego z nim została,
a on smutny i w depresji. Dopowiada, że to może przez Krotke...a kto wie, co tam się dzieje.
Facet mógł przegrać małżeństwo, bo po pierwszych emocjach, kłótniach, a później pogodzeniu się..... żona mogła zoobojętnieć i podjąć decyzję nawet o odejściu,
bo zdradzona żona jest wsciekła, rozżalona, wszystko ją boli, ale w przeważającej większości ten bół i żal to ona ma w sobie.
Nie robi kłótni w pracy, nie mści się na kochance.
Kłóci się z mężem, słucha tych wszystkich bzdur, stara się to posklejać. Jednak , kiedy mijają jej emocje tez może dojść do wniosku- a po co mi taki chłop, niech go sobie inna zabiera; jestem jeszcze młoda i życię sobie ułoże.
Te zony wcale nie sa takie złe, to normalne kobiety, a to, ze kochanek przedstawił obraz np zimnej i wyrachowanej żony to juz inna sprawa. Z czasem i tak prawda wyjdzie na jaw i okaże się kto tu był wyrachowany- on, czy ona i kto tak naprawdę zawalił małżeństwo.
A może łatwiej by było gdyby właśnie ta żona robiła awantury, niszczyła życie kochance, biła na oslep? Może wtedy byłoby łatwiej wytłumaczyc swoje zachowanie?
Bo kto by z wredną wariatką wytrzymał? Kochanka może się wtedy jawić nawet jako wybawienie.
Ogólnie, są różne sytuacje, różne zdrady i nie trzeba wszystkiego wrzucać do jednego worka, aTy jakbys ostatnio to robiła.
105 2015-08-05 18:56:12 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-05 18:59:52)
Odpowiedź na pytanie z tematu. TAK. Sama o tym wiesz.
Będziesz nieszczęśliwa, twój związek nie przetrwa bo powstaje na nieszczęściu.
106 2015-08-05 19:01:41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-05 19:02:31)
Odpowiedź na pytanie z tematu. TAK. Sama o tym wiesz.
Będziesz nieszczęśliwa, twój związek nie przetrwa bo powstaje na nieszczęściu.
Sorry, że zapytam, ale.. skąd wiesz? Jesteś wróżbitą?
Tylko błagam, darujcie sobie teksty, że jestem fanką Anastacji, czy coś...
Po prostu mnie dziwi takie wróżenie z fusów. Co będzie, nikt nie wie.
Odpowiedź na pytanie z tematu. TAK. Sama o tym wiesz.
Będziesz nieszczęśliwa, twój związek nie przetrwa bo powstaje na nieszczęściu.
tylko czyim, bo nie ex żony
dzieckiu tez się nie dzieje krzywda...
Po pierwsze forum jest rowniez dla kochanek - przeczytajcie opis, wiec nie dziwcie sie ze tu piszemy. Po drugie w nas tez siedza emocje ktorych czesto nie mamy z kim przegadac i takie forum jest wlasnie po to. Jesli ci to przeszkadza to napisz prosze do moderatora zazalenie, zobaczymy co odpisze. Moze faktycznie powinni stworzyc dwa odrebne fora. Ja przyszlam tu bo szukalam wsparcia i dostalam je.
Ja opisuje sytuacje z mojego punktu widzenia, moze komus to pomoze, mi pomaga wygadanie sie.
Prawda jest taka ze w wielu zdradzonych zonach siedzi zal z ktorym sobie nie radza, ale ten zal powinien byc skierowanych do ich wiarolomnych mezow, ewentualnie kochanek a nie do nas. Bo kazda sytuacja jest inna zarowno w malzenstwie jak i w "romansie".
Anastacja pamietasz dyskusje i moim czy twoim watku, zawsze znajda sie takie ktorym ulge przynosi obrazanie innych. Nic na to nie poradzimy. Jednych boli to ze twoj kochanek zostawil zone, innych to ze ja zerwalam z kochankiem, maz chce ze mna byc a kochanek nie msci sie nowymi romansami z kolezankami. I jakoby "nie ponioslam konsekwencji".
109 2015-08-05 19:40:06 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-05 19:41:57)
Anastacjoo,
odnosze wrazenie , że się zmieniłaś . Kiedyś było w Tobie więcej zrozumienia i nawet współczucia.
Nawet nie wobec tych zdradzonych zon, ale wobec skrzywdzonych kobiet.
/.../
Te zony wcale nie sa takie złe, to normalne kobiety, a to, ze kochanek przedstawił obraz np zimnej i wyrachowanej żony to juz inna sprawa. Z czasem i tak prawda wyjdzie na jaw i okaże się kto tu był wyrachowany- on, czy ona i kto tak naprawdę zawalił małżeństwo.
A może łatwiej by było gdyby właśnie ta żona robiła awantury, niszczyła życie kochance, biła na oslep? Może wtedy byłoby łatwiej wytłumaczyc swoje zachowanie?
Bo kto by z wredną wariatką wytrzymał? Kochanka może się wtedy jawić nawet jako wybawienie.
Ogólnie, są różne sytuacje, różne zdrady i nie trzeba wszystkiego wrzucać do jednego worka, aTy jakbys ostatnio to robiła.
Tak, ale tu na forum, bo tyle jadu dostałam.. tylko dlatego... po prostu mnie przeraża jak można być tak podłym a że to pisały zdradzone żony (głownie dwie) to... taki mam obraz... każdemu w końcu nerwy puszczą.. szczególnie jak się czyta czego mu się "zyczy"
Nie przenoszę jednak tego na codzienność...
...mi ten zal powinien byc skierowanych do ich wiarolomnych mezow, ewentualnie kochanek a nie do nas. Bo kazda sytuacja jest inna
Bardzo wiele rodzin dałoby się uratować ale w momencie gdy pojawia sie kryzys i na horyzoncie kochanka rozkłada nogi, małżonka staje się kłodą, jest bez szans jej żal jest słuszny. Mówienie takie jak twoje to zwykły bełkot dla usprawiedliwienia .... nie napiszę czego ale zaczyna się na K.
111 2015-08-05 19:54:16 Ostatnio edytowany przez horses (2015-08-05 19:55:54)
Rozumiem, że się bronisz, choc nie rozumiem dlaczego wciąz zaprzątasz sobie głowe romansem.
Chyba oprócz Ciebie nikt juz w Twoim zyciu tym nie żyje ![]()
To dobrze, ze nie dajesz się ponieść w realnym życiu,
bo przecież Twoja historia, jak i Krotki świadczy o tym, że te żony to wcale takie rozhisteryzowane
i mściwe nie są. Żaden z nich diabeł w spódnicy. Oraz, że wcale facet nie musi gadać, że ma złą żonę.
W romansie nie o wybawienie kogoś z kajdanów przecież chodzi, ale o chemię.
kroteczka napisał/a:...mi ten zal powinien byc skierowanych do ich wiarolomnych mezow, ewentualnie kochanek a nie do nas. Bo kazda sytuacja jest inna
Bardzo wiele rodzin dałoby się uratować ale w momencie gdy pojawia sie kryzys i na horyzoncie kochanka rozkłada nogi, małżonka staje się kłodą, jest bez szans jej żal jest słuszny. Mówienie takie jak twoje to zwykły bełkot dla usprawiedliwienia .... nie napiszę czego ale zaczyna się na K.
Pary się schodzą i rozchodzą... nie ma problemu póki nie mają "papierka".. nawet wtedy dzieci aż tak nie ciąża.. Papierek jest, przysiągł, to już mój.. i wtedy zaczyna się zabawa w 'kochanki" i "kochanków"...
Takie odnoszę wrażenie...
Rozumiem, że się bronisz, choc nie rozumiem dlaczego wciąz zaprzątasz sobie głowe romansem.
Chyba oprócz Ciebie nikt juz w Twoim zyciu tym nie żyje
To dobrze, ze nie dajesz się ponieść w realnym życiu,
bo przecież Twoja historia, jak i Krotki świadczy o tym, że te żony to wcale takie rozhisteryzowane
i mściwe nie są. Żaden z nich diabeł w spódnicy. Oraz, że wcale facet nie musi gadać, że ma złą żonę.
W romansie nie o wybawienie kogoś z kajdanów przecież chodzi, ale o chemię.
Tu nie chodzi o bronienie jako takie, tylko te ataki złośliwości, zawiść, chamstwo.. nic więcej..
bullet napisał/a:Odpowiedź na pytanie z tematu. TAK. Sama o tym wiesz.
Będziesz nieszczęśliwa, twój związek nie przetrwa bo powstaje na nieszczęściu.tylko czyim, bo nie ex żony
dzieckiu tez się nie dzieje krzywda...
Generalnie zawsze sie dziwilam kobietom, ktore wchodzily w relacje z facetami w zwiazku, bo przeciez ktos uczciwy najpierw konczy, a pozniej zaczyna nowe. Oczywiscie zawsze sa spiewki o problemach, o zlej zonie, ale to nie lepiej sie rozstac i miec czyste konto? Rozmawiac z zona o problemach? Osoby, ktore zdradzaja ida na latwizne, nie lubia sie starac, nie sa uczciwe, a ludzie rzadko sie zmieniaja, zrobil raz moze to powtorzyc. To musi byc dla Ciebie ciezki czas, bo problem dzielisz z osoba, ktora i ich nie lubi, i zycze Ci abys sie uporala szybko ze strata, bo pamietaj, ze Twoj facet zawsze moze dac noge do innej, z ktora mu bedzie latwiej, bo Ty "jestes inna osoba niz wczesniej", a takie tragedie nas zmieniaja. To jest powod dlaczego nigdy bym sie nie zadala z facetem, ktory oszukal swoja wlasna rodzine, bo nigdy nie bylabym pewna...
Anastacjo, bardzo Ci gratuluję, serio ! Szczególnie Twojego "niezwykłego" rozumku i niebanalnego rozgarnięcia...
Mam wielką nadzieję - OGROMNĄ I SZCZERĄ !!! - że mój mąż trafił na taką uroczą osóbkę jak Ty.
Będzie mu z nią (pod warunkiem, że jest podobna do Ciebie, czego mu z serca życzę) bardzo dobrze !!
Odnajdzie w końcu swoje szczęście ! Cudownie
![]()
Anastacjo, bardzo Ci gratuluję, serio ! Szczególnie Twojego "niezwykłego" rozumku i niebanalnego rozgarnięcia...
Mam wielką nadzieję - OGROMNĄ I SZCZERĄ !!! - że mój mąż trafił na taką uroczą osóbkę jak Ty.
Będzie mu z nią (pod warunkiem, że jest podobna do Ciebie, czego mu z serca życzę) bardzo dobrze !!
Odnajdzie w końcu swoje szczęście ! Cudownie![]()
pomijając sarkazm..
nie, nie znajdzie takiej jak ja, więc nie łódź się że będzie aż tak "szczęśliwy" ![]()
117 2015-08-05 20:19:43 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-05 20:25:17)
Anastacjo, bardzo Ci gratuluję, serio ! Szczególnie Twojego "niezwykłego" rozumku i niebanalnego rozgarnięcia...
Mam wielką nadzieję - OGROMNĄ I SZCZERĄ !!! - że mój mąż trafił na taką uroczą osóbkę jak Ty.
Będzie mu z nią (pod warunkiem, że jest podobna do Ciebie, czego mu z serca życzę) bardzo dobrze !!
Odnajdzie w końcu swoje szczęście ! Cudownie![]()
Nie jestem zdradzoną żoną, ale gdyby...to też taką osóbkę jak Anastavjaa miło byłoby przy boku osoby zdradzającej zobaczyć, najlepiej po wsze czasy, bez opcji odwrotu.
ojej... to szkoda... ale dlaczego tak twierdzisz? może jednak... ja mam taka nadzieję i życzę mu tego bardzo !
Myślę, że należy mu się to... zasłużył sobie na takie szczęście...
Życzmy mu tego obie, ok?
"nie łódź się" - chodzi Ci Anastacjo o łódkę? czy o co? nie zrozumiałam... ![]()
119 2015-08-05 20:23:12 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-05 20:24:06)
ojej... to szkoda... ale dlaczego tak twierdzisz? może jednak... ja mam taka nadzieję i życzę mu tego bardzo !
Myślę, że należy mu się to... zasłużył sobie na takie szczęście...
Życzmy mu tego obie, ok?
"nie łódź się" - chodzi Ci Anastacjo o łódkę? czy o co? nie zrozumiałam...
tak łódkę, wsiądź i odpłyń najlepiej z mego wątku
zawistnych zdradzonych żon tu naddto
120 2015-08-05 20:24:21 Ostatnio edytowany przez viola_vip_693 (2015-08-05 20:31:32)
Anastacjaa napisał/a:zmierzch napisał/a:Ze szczególną dedykacją dla Anastacjaa:
"A kapusta rzecze smutno,
Moi drodzy, po co kłótnie.Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiecie w zupie"Zgadzam się w 100% szczególnie że ja nigdy nie zaczynałam kłótni... a nawet jak ktoś "popłynął" starałam się nie wchodzić na ten poziom. Fakt, była jedna forumowicza Aleksandra, bo o ile rozumiem jad żon, to ona będąc kochanką nie szczędziła mi epitetów
tego już nie rozumiem...
Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Bardzo podoba mi się jak to określiłaś. Uważam, że właśnie z tego względu są te ataki na Anastacjaa. To tak jakby w towarzystwie były osoby sprawne i dwie bez nóg, a reszta ciągle zachwycałaby się tym jak to cudownie jest biegać, chodzić itp. Niby każdy może rozmawiać o czym chce, ale jednak pewna wrażliwość wymaga czasami ugryzienia się w język.
Ja np. mam wyrzuty sumienia wobec żony byłego kochanka, mimo ,że ona właśnie próbowała utrudnić mi życie, trochę ubliżała itp. to i tak żałuję tego , co zrobiłam. Myślę, że te małżeństwo było słabe i nie do końca ja byłam przyczyną rozpadu jego to i tak , mimo wszystko, czuję , że w jakiś sposób wybiłam się na plecach żony. Chodzi chociaż o to,że to ona zapewniała te wszystkie mozolne rzeczy w domu - pranie, gotowanie itp. a ja byłam właśnie tylko od tego , co najlepsze. Nawet w tym szala nie była rowna.
Trudniej jest wyrwać faceta "od początku do końca" , gdzie on wymaga od Ciebie 100% rzeczywistości, natomiast być tylko co jakiś czas, bez tych przyziemnych spraw, gdzie on łatwo może sobie taką kobiete widealizować - o wiela łatwiej. I to właśnie , w jakiś sposób, dzięki jego żonie on mógł się zakochać we mnie. Myślę, że co inteligentniejsi zrozumieją co mam na myśli.
121 2015-08-05 20:30:05 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-05 20:37:55)
zmierzch napisał/a:Anastacjaa napisał/a:Zgadzam się w 100% szczególnie że ja nigdy nie zaczynałam kłótni... a nawet jak ktoś "popłynął" starałam się nie wchodzić na ten poziom. Fakt, była jedna forumowicza Aleksandra, bo o ile rozumiem jad żon, to ona będąc kochanką nie szczędziła mi epitetów
tego już nie rozumiem...
Po co na forum, gdzie pełno osób skrzywdzonych zdradami, rozstaniami piać z zachwytu nad życiem z niegdyś kochankiem?
W jakim celu w tym dziale dotyczącym rozstań i zdrad żalisz się z problemów z żoną partnera, ich córką? Są na tym forum lepsze ku temu działy.
Dlaczego z innymi kochankami opowiadacie tu sobie o szczegółach waszych zdradzieckich poczynań? Dlaczego nie założycie w tym celu odrębnej kafejki?
Czy nie macie w sobie odrobiny wrażliwości, aby współodczuć, co czują zdradzone, porzucone osoby, gdy wy tu ćwierkacie?Nie dziw się zatem wybuchom agresji, które skierowane są do ciebie.
Bardzo podoba mi się jak to określiłaś. Uważam, że właśnie z tego względu są te ataki na Anastacjaa. To tak jakby w towarzystwie były osoby sprawne i dwie bez nóg, a reszta ciągle zachwycałaby się tym jak to cudownie jest biegać, chodzić itp. Niby każdy może rozmawiać o czym chce, ale jednak pewna wrażliwość wymaga czasami ugryzienia się w język.
Ja np. mam wyrzuty sumienia wobec żony byłego kochanka, mimo ,że ona właśnie próbowała utrudnić mi życie, trochę ubliżała itp. to i tak żałuję tego , co zrobiłam. Myślę, że te małżeństwo było słabe i nie do końca ja byłam przyczyną rozpadu jego to i tak , mimo wszystko, czuję , że w jakiś sposób wybiłam się na plecach żony. Chodzi chociaż o to,że to ona zapewniała te wszystkie mozolne rzeczy w domu - pranie, gotowanie itp. a ja byłam właśnie tylko od tego , co najlepsze. Nawet w tym szala nie była rowna.
Być może masz SUMIENIE i jesteś zdolna do WSPÓŁODCZUWANIA a twoje postrzeganie nie ogranicza się do czubka własnego nosa i własnych problemów
No bo któż ich nie ma.
Oż nie mogę... po co ja weszłam na ten wątek... ![]()
Viola - "ona (żona) prała, gotowała... a ja byłam od tego, co najlepsze" - dawałaś mu zwyczajnie dupy, Skarbie... rozkładałaś nogi i to tyle... i to przed dupkiem, który potrzebował "puknąć COŚ na boku"...
natomiast gwarantuję Ci - Ty kompletnie nie wiesz, co jest w życiu najlepsze, co ma wartość, co się liczy... to zostało między nim a jego żoną... czasem we wspomnieniach (tak bywa)...
Anastacjo - nie ŁUDZĘ się, że jesteś najlepsza partią dla mojego męża (jako kochanka, bo wątpię, żeby chciał Cię do czegoś innego). I nigdzie nie zamierzam odpływać, będę Cię pilnie czytać... to lepsze od psychoterapii
![]()
Oż nie mogę... po co ja weszłam na ten wątek...
Viola - "ona (żona) prała, gotowała... a ja byłam od tego, co najlepsze" - dawałaś mu zwyczajnie dupy, Skarbie... rozkładałaś nogi i to tyle... i to przed dupkiem, który potrzebował "puknąć COŚ na boku"...
natomiast gwarantuję Ci - Ty kompletnie nie wiesz, co jest w życiu najlepsze, co ma wartość, co się liczy... to zostało między nim a jego żoną... czasem we wspomnieniach (tak bywa)...
Anastacjo - nie ŁUDZĘ się, że jesteś najlepsza partią dla mojego męża (jako kochanka, bo wątpię, żeby chciał Cię do czegoś innego). I nigdzie nie zamierzam odpływać, będę Cię pilnie czytać... to lepsze od psychoterapii![]()
najlepsze że uwolnił się od takiej żony, a na kogo trafi... byle żyło się mu lepiej ![]()
ja na odwrót nie interesuję się Twoją historia, i mam dość zawistnych zdradzoych
Horses wiesz dlaczego moja zona sie nie msci? Bo po pierwsze zna historie naszej przyjazni wie jak dlugo sie znalismy i wie ze bylam dla niego zawsze bardzo wazna. Sadze ze nieraz chciala zeby sie ze mna nie przyjaznil ale nic to nie dalo. Ponadto ona wie ze to on byl motorem tej przyjazni , nie ja.
A po drugie jestem praktycznie pewna ze wzial cala wine na siebie.
125 2015-08-05 20:35:13 Ostatnio edytowany przez viola_vip_693 (2015-08-05 20:35:48)
Oż nie mogę... po co ja weszłam na ten wątek...
Viola - "ona (żona) prała, gotowała... a ja byłam od tego, co najlepsze" - dawałaś mu zwyczajnie dupy, Skarbie... rozkładałaś nogi i to tyle... i to przed dupkiem, który potrzebował "puknąć COŚ na boku"...
natomiast gwarantuję Ci - Ty kompletnie nie wiesz, co jest w życiu najlepsze, co ma wartość, co się liczy... to zostało między nim a jego żoną... czasem we wspomnieniach (tak bywa)...
Anastacjo - nie ŁUDZĘ się, że jesteś najlepsza partią dla mojego męża (jako kochanka, bo wątpię, żeby chciał Cię do czegoś innego). I nigdzie nie zamierzam odpływać, będę Cię pilnie czytać... to lepsze od psychoterapii![]()
Od tego co najlepsza miałam na mysli to,że adorował mnie (a dla kobiety to jest najlepsze), chodzi mi o to ,że on dawał z siebie to , co najlepsze, a nie o seks, bo to akurat nie jest najlepsze dla mnie ; p
A,że potrzebował puknąć coś na boku to ja wiem.
126 2015-08-05 20:40:19 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-05 20:41:01)
Anastacjo, co do tego nie mam wątpliwości - po poczytaniu Twoich postów - NA PEWNO teraz będzie mu się żyło dużoooo lepiej ![]()
I Anastacjo... to nie zawiść... to zwykła, ludzka litość i współczucie........ na tyle jeszcze mnie akurat stać...
Zorija napisał/a:Oż nie mogę... po co ja weszłam na ten wątek...
Viola - "ona (żona) prała, gotowała... a ja byłam od tego, co najlepsze" - dawałaś mu zwyczajnie dupy, Skarbie... rozkładałaś nogi i to tyle... i to przed dupkiem, który potrzebował "puknąć COŚ na boku"...
natomiast gwarantuję Ci - Ty kompletnie nie wiesz, co jest w życiu najlepsze, co ma wartość, co się liczy... to zostało między nim a jego żoną... czasem we wspomnieniach (tak bywa)...
Anastacjo - nie ŁUDZĘ się, że jesteś najlepsza partią dla mojego męża (jako kochanka, bo wątpię, żeby chciał Cię do czegoś innego). I nigdzie nie zamierzam odpływać, będę Cię pilnie czytać... to lepsze od psychoterapii![]()
najlepsze że uwolnił się od takiej żony, a na kogo trafi... byle żyło się mu lepiej
ja na odwrót nie interesuję się Twoją historia, i mam dość zawistnych zdradzoych
Dlaczego Anastacjo,za każdym razem jak brakuje Ci rzeczowych argumentów,uciekasz się do "oklepanych"(przez Ciebie najczęściej) sformułowań typu:"zawistne żony"."jad" czy inne?
Może lepiej zacząć krytykę od siebie i wykazać trochę pokory?
Swoją butą i niezrozumiałą dla mnie zawiścią,celowo nakręcasz niezdrowe sytuacje.Jesteś prowokatorką i manipulantką.I jak widzę masz dziką radochę z tego faktu...
Anastacjo, co do tego nie mam wątpliwości - po poczytaniu Twoich postów - NA PEWNO teraz będzie mu się żyło dużoooo lepiej
I Anastacjo... to nie zawiść... to zwykła, ludzka litość i współczucie........ na tyle jeszcze mnie akurat stać...
Zatem na tym skończ.
Anastacjaa napisał/a:Zorija napisał/a:Oż nie mogę... po co ja weszłam na ten wątek...
Viola - "ona (żona) prała, gotowała... a ja byłam od tego, co najlepsze" - dawałaś mu zwyczajnie dupy, Skarbie... rozkładałaś nogi i to tyle... i to przed dupkiem, który potrzebował "puknąć COŚ na boku"...
natomiast gwarantuję Ci - Ty kompletnie nie wiesz, co jest w życiu najlepsze, co ma wartość, co się liczy... to zostało między nim a jego żoną... czasem we wspomnieniach (tak bywa)...
Anastacjo - nie ŁUDZĘ się, że jesteś najlepsza partią dla mojego męża (jako kochanka, bo wątpię, żeby chciał Cię do czegoś innego). I nigdzie nie zamierzam odpływać, będę Cię pilnie czytać... to lepsze od psychoterapii![]()
najlepsze że uwolnił się od takiej żony, a na kogo trafi... byle żyło się mu lepiej
ja na odwrót nie interesuję się Twoją historia, i mam dość zawistnych zdradzoychDlaczego Anastacjo,za każdym razem jak brakuje Ci rzeczowych argumentów,uciekasz się do "oklepanych"(przez Ciebie najczęściej) sformułowań typu:"zawistne żony"."jad" czy inne?
Może lepiej zacząć krytykę od siebie i wykazać trochę pokory?
Swoją butą i niezrozumiałą dla mnie zawiścią,celowo nakręcasz niezdrowe sytuacje.Jesteś prowokatorką i manipulantką.I jak widzę masz dziką radochę z tego faktu...
Tak uważasz? To porozmawiaj z Poszukiwaczką więcej będziecie miały sobie do powiedzenia.. oj została zbanowana ...
przykro mi ![]()
Majko, raczej wątpię, żeby Anastacja miała te cechy, które jej przypisujesz... żeby być chociażby manipulatorką, trzeba chociaż troszkę myśleć...
Anastacja jest na to za prosta (w zasadzie można powiedzieć, stworzona tylko do jednego celu - co też robi/robiła).
Anastacji tak to tylko "samo" wychodzi... ona stara się być szczera... błyskotliwa... a efekt...
Zastanawia mnie jeszcze, jak kobieta, która 2 tygodnie temu straciła dziecko może tak się zachowywać? pisać po forach? wdawać w takie dyskusje? Szczerze? to ja przestaję w to wierzyć, że jej się coś takiego przytrafiło... myślę, że to bajka... bo jeśli prawda, to z Anastacją jest gorzej, niż myślałam...