Ale o czym Wy mówicie? Przecież autor tych szczeniaków nie chce utopić, zarąbać siekierą, otruć, tylko oddać. To takie straszne? Ja mam kota. Tak bardzo nieprzemyślanego, jak tylko można. Ot, szłam z mamą i bratem na zakupy, pod supermarketem w upale stał dzieciak z 4-tygodniowymi kociakami i zamiast go hejtować, że nieprzemyślane rozmnażanie, zwykłe dachowce i tępi rodzice, to zaczęliśmy marudzić tyle, ile było trzeba, żeby mama koty zgodziła się natychmiast wziąć. Tak bardzo przemyślana decyzja, na pewno jesteśmy potworami, zwłaszcza, że to pierwsze koty, jakie mamy. I mój ze mną na studiach - najbardziej rozpieszczony kocur świata, za którym skoczyłabym w ogień. Kotka - w domu mamy, z moim bratem, tak samo jedno z drugim zabiłoby za nią. I jakoś oba wysterylizowane, szczepione, regularnie u weta, odpowiednie karmy. I są u nas prawie 2 lata już, jakoś nie spieszy nam się do wywalania ich na ulicę. Polecam się ogarnąć, nie trzeba brać zwierzaka z rodowodem i dumać nad rasą miesiącami, żeby się nim zająć i nie wywalić z domu.