Cynicznahipo napisał/a:Polacy tolerancyjni za bardzo nie są i dają nieźle popalić innym nacjom, które przyjeżdżają do Polski.
Polacy nietolerancyjni rasiści?
Spójrzmy na fakty.
Przez 800 w Polsce mieszkało 3/5 populacji żydowskiej dispory, dopóki niemcy ich nie wymordowali.
Wśród tabliczek w instytucie Yad Vashem w Izraelu najwięcej jest polaków uwiecznionych jako "sprawiedliwi wśród narodów świata" za ratowanie żydów podczas okupacji niemieckiej. Generalna Gubernia pod którą podlegała Polska była jedynm miejscem w okupowanej przez niemców Europie gdzie za ukrywanie żyda groziła kara śmierci - a mimo to najliczniej spośród wszystkich europejczyków robili to polacy.
Czemu żydzi znaleźli się w Polsce tak licznie? Podobała im się pogoda? Nie, zostali wygnani w średniowieczu z innych krajów Europy za różne sprawki między innymi za powszechność uprawianej lichwy, która w średniowiecznej Europie przez Kościół Katolicki była zabroniona.
Polacy jednak ich przyjeli i żyliśmy w zgodzie przez 800 lat, żydzi nawet nazywali Polskę "Paradisus Iudaeorum".
A co mamy dzisiaj? Kto był za granicą przez parę lat to wie z kim polki najchętniej wchodzą w układy damsko-męskie.
Na pierwszym miejscu królują szeroko nazywani ciapaci (ciapki, ciapusy). Nazwa wzieła się z "Chapati" płaskiego chlebka przypominającego tortillę chętnie jedzonego i kupowanego przez szczególnie Pakistańczyków. Tak samo jak nazwaliśmy wieki temu włochów makaroniarzami a francuzów żabojadami. Zresztą nie jesteśmy wyjątkiem, amerykanie kiedyś powszechnie nazywali niemców "krauts" czyli od "kapuściaki", bo tak jak my, niemcy lubią kiszoną kapustę. Jednak niewprawne oko świeżego przybysza polaka nieobeznanego z ludami bliskiego wschodu, Północnej Afryki i Indii do ciapatych zalicza: arabów, muzułmanów, hindusów, turków, malezyjczyków, irańczyków i pakistańczyków czyli każdych "beżowych" albo muzułmanów.
Ci wymienieni powyżej nawet nie musza prawie nic robić mają natychmiastowe zainteresowanie bardzo dużej grupy polek, które czasami nawet dukając w lokalnym języku natychmiast dogadują się z "ciemnymi".
Na drugim miejscu zainteresowaniem polek za granicą ciesza się egzekwo czarni (z różnych krajów) i włosi. Czarni znani są z lekkiego sobie ważenia kwesti wierności, szczególnie z białymi kobietami, ale to polkom albo nie przeszkadza, albo mają nadzieję że ona jest tak wyjątkowa że dla niej już będzie wierny. A włochów, których jest sporo za granicą (ale o dziwo tylko mężczyn a mało włoszek, które nie lubią wyjeżdżać z kraju) przyciaga do polek śniada uroda i opinia łatwej. Włosi także nie muszą za dużo robić, polki do nich ciągną naturalnie.
Na 3 miejscu są mężcźni lokalni z danego kraju.
No i jak teraz można mówić że polacy to nietolerancyjny naród? Czy może być większy szczyt tolerancji, niż masowe udostępnianie łon kobiet danego narodu tak różnym nacjom?
Oczywiście, jeden z drugim polak często przeklnie pod nosem albo głosniej na "ciapka", ale to nie wynika z jego przeświadczenia że ten "ciapek" jest genetycznie gorszy, ale często dlatego że widzi że przegrywa kunkury z zagranicznikiem o ciemnej cerze, a porażka boli, więc próbują zrekompensowac ją werbalnym poniżaniem zwycięskiego konkurenta z jakiegoś arabustanu.