My też będziemy trzymać kciuki
. Dziewczyno TERAZ masz perspektywy na przyszłość. Nawet jak nic nie wyjdzie z tej rozmowy to teraz masz o wiele więcej perspektyw (nie jesteś ograniczana), niż gdy byłaś z nim.
Idę spać, odezwę się jutro i wam opowiem, jak poszły rozmowy ![]()
Dobranoc i dziękuję wszystkim za miłe słowa, czytam wasze posty po kilka razy i łatwiej mi to wszystko znieść, bo zakładając ten wątek nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji.
Dziękuję raz jeszcze!
Idę spać, odezwę się jutro i wam opowiem, jak poszły rozmowy
...!
Udanego poniedziałku ![]()
Dowiedziałam się, że po pytaniu jego kolegów, czemu mnie nie ma na imprezie, odpowiedział im, że jestem tam, gdzie moje miejsce - przy garach.
Później się dziwić, że jego koledzy nie szanowali tego, że jesteśmy razem na RANDCE i go wyciągali na piwo.
Zdziwi się, bo rozmowa w kancy poszła mi (moim zdaniem) dobrze; mam oczekiwać na telefon . Wysyłam cv dalej i jestem dobrej myśli. W poniedziałek wróciłam z Warszawy pełna pozytywnej energii.
Dowiedziałam się, że po pytaniu jego kolegów, czemu mnie nie ma na imprezie, odpowiedział im, że jestem tam, gdzie moje miejsce - przy garach.
Później się dziwić, że jego koledzy nie szanowali tego, że jesteśmy razem na RANDCE i go wyciągali na piwo.
Zdziwi się, bo rozmowa w kancy poszła mi (moim zdaniem) dobrze; mam oczekiwać na telefon . Wysyłam cv dalej i jestem dobrej myśli. W poniedziałek wróciłam z Warszawy pełna pozytywnej energii.
Zatem idzie dobrze... A taki tekst ze strony tego chłopaka to kolejna odsłona jego "szacunku" dla Ciebie. Zauważasz to już chyba teraz?
Dowiedziałam się, że po pytaniu jego kolegów, czemu mnie nie ma na imprezie, odpowiedział im, że jestem tam, gdzie moje miejsce - przy garach.
Później się dziwić, że jego koledzy nie szanowali tego, że jesteśmy razem na RANDCE i go wyciągali na piwo.
Dziewczyno ty jeszcze ,,to coś'' pytasz o zdanie albo liczysz się z ,,tym czymś'' jak to Cię wcale nie szanuje marnuje i zatruwa?!
Masz jeszcze odrobinę szacunku dla siebie?
Za to co powiedział powinnaś go spektakularnie rzucić jak jakąś rzecz. Sugeruje żebyś na pożegnanie powiedziała ,,wiesz traktowałam Cie jedynie jako zabawkę, dopóki nie znajdę lepszej, nigdy nic dla mnie nie znaczyłeś, znudziłam się tobą, a i mam nadzieję, ze po studiach, nigdzie nie znajdziesz pracy, będziesz kopał rowy, bo tam jest twoje miejsce!!!!''. Powinnaś go upokorzyć za stracony czas, za brak szacunku, najlepiej przy kumplach.
A ty zbieraj się do Warszawy życie przed tobą, ale chociaż tego ,,ogona'' ze sobą nie bierz, po Ci on?!
Teraz najważniejsza sprawa to praca i kariera i w tym trzymam za Ciebie kciuki!!!
Dowiedziałam się, że po pytaniu jego kolegów, czemu mnie nie ma na imprezie, odpowiedział im, że jestem tam, gdzie moje miejsce - przy garach.
Później się dziwić, że jego koledzy nie szanowali tego, że jesteśmy razem na RANDCE i go wyciągali na piwo.
Zdziwi się, bo rozmowa w kancy poszła mi (moim zdaniem) dobrze; mam oczekiwać na telefon . Wysyłam cv dalej i jestem dobrej myśli. W poniedziałek wróciłam z Warszawy pełna pozytywnej energii.
Powodzenia
Nie przejmuj się typ facetem, będzie dobrze, zasługujesz na kogoś kto Cie doceni, każda kobieta na to zasługuje, także spokojnie. Wydajesz się być miłą i bardzo wartościową osobą, także na pewno wszystko się ułoży z kimś kto na Ciebie zasługuje.
Z tym że jesteś miłą i bardzo wartościową osobą, się zgodzę. Bo wreszcie zaczęłaś myśleć, byleś tylko rzuciła tego typa, bo on w porównaniu do Ciebie nie zasługuje na nic, ani na miłość, ani na szacunek, ani na to żeby w ogóle brać ,,to coś'' pod uwagę. Lekceważ go. Wcale mu nie tłumacz gdzie i dlaczego wyjeżdżasz. Szkoda tracić twojego cennego czasu. Teraz myśl tylko o sobie i o tym żeby tobie było jak najlepiej w tej Warszawie.
Z tym że jesteś miłą i bardzo wartościową osobą, się zgodzę. Bo wreszcie zaczęłaś myśleć, byleś tylko rzuciła tego typa, bo on w porównaniu do Ciebie nie zasługuje na nic, ani na miłość, ani na szacunek, ani na to żeby w ogóle brać ,,to coś'' pod uwagę. Lekceważ go. Wcale mu nie tłumacz gdzie i dlaczego wyjeżdżasz. Szkoda tracić twojego cennego czasu. Teraz myśl tylko o sobie i o tym żeby tobie było jak najlepiej w tej Warszawie.
Ja nie mam z nim kontaktu odkąd się rozstaliśmy. Co prawda chciał mi oddać moje rzeczy, odpisałam, żeby wysłał mi pocztą, a ja pokryję koszt przesyłki.
Przychodzę z dobrymi wieściami, a mianowicie - z kancelarii, w której byłam na rozmowie, zaprosili mnie na dzień próbny ![]()
Brawo! Naprawdę się cieszę! Oby do przodu teraz!
No i bardzo dobrze
. Takie posty, aż chce się czytać!
Dziękuję wam za wsparcie. Od początku namawialiście mnie, żebym nie rezygnowała, potem po rozstaniu mnie wspieraliście. Wszystko potoczyło się tak szybko i jeszcze tydzień temu się tego nie spodziewałam ![]()
Teraz tym bardziej jestem dobrej myśli, może po dniu próbnym uda się dostać wymarzoną pracę. ![]()
Hej, odzywam się.
Jest mi nadal ciężko, biorę tabletki uspokajające i staram się zająć nauką, bo zaczęła się sesja; czytam książki i bardzo mocno staram się myśleć racjonalnie - czyli nie idealizować go.
Widzieliśmy się wczoraj w celu oddania sobie rzeczy. Bardzo chciał mnie przytulić i nawet mógłby się pogodzić, gdybym tylko ja go przeprosiła (bo wg niego to wszystko jest przez moje zachowanie), gdybym tylko ja się zmieniła... Stanęło na niczym, bo uczciwie mu powiedziałam, że ja już nie chcę się bać mu sprzeciwić, odmówić, czy wyrazić własne zdanie, bo będzie awantura lub rozstanie.
Potem rozmawialiśmy o różnych głupich sprawach, opowiadał mi jak zakombinował z koleżanką na uczelni (okłamali wykładowcę, że są parą, żeby ich nie pytał o treść wspólnego projektu, tylko sprawy prywatne...). Tak się składa, że część tego projektu pomagałam mu robić ja i w czymś zrobiłam błąd, bo on mi do końca nie wyjaśnił jak ma to wyglądać. Mniejsza o to. Ale koleżaneczka zaczęła się naśmiewać, że pewnie jestem z marnej uczelni w naszym mieście. A on nawet mnie nie obronił.
Nie wiedziałam, jak zareagować na te jego opowieści, więc powiedziałam, żeby przekazał koleżance, że nie jestem z PWSZ, tylko w trakcie starania się o pracę w zawodzie - w kancelarii. Był zaskoczony.
Jak wróciłam do domu, zdałam sobie sprawę, że to wszystko jest śmieszne i żałosne. Że nie chciałabym pracować w kancelarii, a weekendy spędzać na piciu piwa "w plenerze", bo spaliłabym się ze wstydu, gdyby potencjalny szef mnie zobaczył w takiej sytuacji.
Cóż, trzymajcie kciuki w czwartek, mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie.
Oczywiście musiałam się wygadać ![]()
Cześć, piszę 3 lata później. Z Warszawy. Pracuję oczywiście w kancy i mieliście rację, że stać mnie będzie na kawalerkę ![]()
Cześć, piszę 3 lata później. Z Warszawy. Pracuję oczywiście w kancy i mieliście rację, że stać mnie będzie na kawalerkę
Fantastycznie :-)
Chcieć to móc, jesteś na to przykładem i dowodem :-)))