Witam,
Niestety wyniosłam z domu przeświadczenie, że samotne matki nie mają szans na powtórny poważny związek dlatego chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat. Czy bycie samotną matką odstrasza mężczyzn czy wręcz przeciwnie? Drodzy mężczyźni chciałabym poznać Wasze opinie, co sądzicie na temat samotnych matek, czy jest to dla Was problem, że kobieta z którą się spotykacie ma dziecko?
o. Bardzo chętnie poznam zdanie innych osób w tym temacie. Osobiście jestem samotna mamą, która, póki co, na nowy związek gotowa nie jest, ale warto wiedzieć co o tym sądzą głównie panowie ![]()
Sama wychowuję synka
i z tego co zauważyłam to jest bardzo różnie
zależy od mężczyzny, od charakteru, od jego patrzenia na świat
jeżeli jest samolubem to nidy rydy
jeżeli pojawi się miłość, ale mówię o takiej prawdziwej niekoniecznie takiej wspaniałej ale szczerej, to nie będzie mu przeszkadzało dziecko
jak już tu raz pisałam na tym forum "choćby skały srały, a mury pękały jak komuś zależy..." i mam na to przykłady ze swojego życia byłam z pewnym facetem ja go bardzo kochałam on chyba mnie troszkę mniej
i nie mógł zaakceptować mojego dziecka, oczywiście się rozstaliśmy
ale od jakiś 2 lat mam przyjaciela, który coś niby do mnie czuje i on mi powiedział, że dziecko kochałby jak swoje
tu nie ma reguły
Musi być to co najważniejsze, czyli miłość
Aaaaa jeszcze jedno powiedzmy sobie szczerze w tych czasach bardzo dużo związków się rozpada, więc ciężko znaleźć później dziewice orleańską (tu bez obrazy, ale nie róbmy z siebie świętych bo w tym wieku nikt nie jest
no może są wyjątki, ale to bardzo dobrze świat musi być różnorodny
Reasumując, bo wybiegam poza temat
ważne jest jaki to mężczyzna i czy jest szczera miłość
Pozdrawiam samotne, ale za to dzielne matki ![]()
Ja wypowiem sie również z męskiego pkt widzenia
teraz mówie tak obiektywnie, jeśli byłoby to dziecko tak do 5 lat to dla mnie nie byloby problemu
chodz tak sie teraz mówi ale mysle ze gdyby co do czego i faktycznie pokochałbym takową osobe to i starsze dziecko nie błoby problemem ![]()
5 2014-06-23 22:52:56 Ostatnio edytowany przez Agatan43 (2014-06-23 22:55:39)
Mężczyzn jest baaaardzo duźo , trudne bardzo trudne pytanie . Niektórzy na początku tak , ale póżniej , to rożnie z tym bywa . Ale nie ma się , co zraźać w szukaniu . Czasem gorzej jest z dziećmi , bo nie które potrafią być bardzo zazdrosne o mamusie . Przepraszam weszłam w paradę , a teraz doczytałam się , że pytanie jest do Panów .
Ja raczej bym unikał takiego związku. Dla samotnej matki takie dziecko to oczko w głowie i może być troszkę rozpieszczone ogólnie zależy od wieku i wiadomo w kwestii wychowania taki partner nie miałby raczej nic do gadania a jeśli by coś źle zrobił to out. Osobiście wolałbym się związać z kobietą bez dziecka ale to moja zdanie.
Popieram hansa
jakbym miał do 30 to szukałbym bez dzieci, a że mam 45 to odwrotnie - wolałbym z dziećmi bo to w tym wieku jest normalne.
9 2014-06-25 22:22:59 Ostatnio edytowany przez Makrauchenia (2014-06-25 22:24:03)
Ja raczej bym unikał takiego związku. Dla samotnej matki takie dziecko to oczko w głowie i może być troszkę rozpieszczone ogólnie zależy od wieku i wiadomo w kwestii wychowania taki partner nie miałby raczej nic do gadania a jeśli by coś źle zrobił to out. Osobiście wolałbym się związać z kobietą bez dziecka ale to moja zdanie.
Jako mama-sama musze powiedziec coś. Otóż owszem moje dziecko jest moim oczkiem w głowie, ale zdaję sobie sprawę, ze trudno będzie mi je wychowac samej, zwłaszcza, że jego ojciec siedzi sobie za granicą ze swoją pania i czeka na narodziny córki. Dlatego męskie wsparcie jest mile widziane. W moim przypadku, jezeli zdecydowałambym się na związek, to brałabym pod uwage zdanie partnera jesli chodzi o wychowanie dziecka, w końcu jesli mamy tworzyć rodzinę, to wiadomo, że coś do powiedzenia miec musi. I uważam też że kazdy ma prawo do popełniania błędów więc dlaczego zaraz bym miała out robić? No chyba ze by bił, katował maltretował albo znęcał się w jakiś inny sposób, to wiadomo. i bardziej niż o dziecko w takim związku obawiałabym się o zazdrość partnera o ojca dziecka, który jakby nie patrzec w większości przypadków będzie się przez to życie przewijać, czy to komunia, czy urodziny czy jakas inna okoliczność.
edit
To wygląda jak ogłoszenie matrymonialne, ale nim nie jest ![]()
Jeżeli traktuje poważnie kobietę z którą się
spotyka to również związek z nią.Jeśli jest
odpowiedzialny, uczciwy to chyba rozumie
że bycie z nią oznacza również zaakceptowanie
jej dziecka...Tak by było w idealnym świecie
(choć w idealnym świecie nie byłoby samotnych
matek:)
Czy samotna matka odstrasza?Mnie osobiście nie.
Jak dla mnie taka osoba ma już doświadczenie,
wie czego chce, jest samodzielna, ma swoje
wymagania, wie jakie ma potrzeby.
Chyba że się mylę to mnie panie zaraz wyprostujecie.
Co odstrasza? Pewien typ samotnej matki.
Tej co z dzieckiem stanowi jeden organizm...
Wtedy aż się krzyczeć chce...hej dziewczyno
nie musisz zaczynać i kończyć każdego zdania o
nim :co zjadło, co wypiło, ile razy bekło itd.
Tak to odsrasza.Dlatego że nie masz swojego
życia.Każda sekunda poświęcona dziecku
wtedy facet nie widzi tam miejsca dla siebie..
To z mojego doświadczenia.
Hmm...ciekawe jak wy panie zapatrujecie
się na związek z ojcem wychowywującym
dziecko?
11 2014-06-26 13:15:46 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-26 13:25:24)
W takim związku jest trudniej, bo jest więcej zmiennych.
Bo co zrobić jeśli dorośli bardzo chcą być ze sobą, a dziecko/nastolatek nie akceptuje nikogo nowego w życiu matki. Nie każdy również poradzi sobie z wychowywaniem i obecnością w życiu nie swojej pociechy. Poza tym może dochodzić zazdrość o ojca tego dziecka, który przecież w jego życiu jest obecny, a konkretnie o kontakty matki i ojca. Bardzo wiele czynników i tyle...
A odnośnie pytania tytułowego, zdarzają się przecież egzemplarze, które w ogóle kobiet nie szanują, więc odpada tu kwestia ich "dzieciatości".
Od założenia tego wątku minęło 10 lat. Świat się zmienił, ale czy wasz pogląd że samotna matka to gorszy sort nadal jest aktualny?
Ja mysle, ze duzo zalezy od ilosci dzieci,od wieku dzecka /dzieci oraz do tego jakie podejscie ma ex np inaczej bedzie to wygladac przy kobiecie z trojka malych dzieci(w tym jedno to niemowle, a zupelnie inaczej z kobieta,ktora ma np jedno dziecko 14 letnie)... ja akurat na brak powodzenia nie narzekalam i nie narzekam. Bylam w dwoch powaznych zwiazkach
14 2024-04-15 12:52:46 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2024-04-15 12:56:44)
Mam trójkę dzieci, choć w ciąży byłam dwa razy, za drugim razem po prostu urodziły się bliźniaczki.
Wszystkie dzieci mają jednego ojca, mojego byłego męża. W momencie gdy zaczęło się między nami psuć, syn miał 3 lata, a córki rok, poprosiłam męża aby się ode mnie wyprowadził (nie, nie tułałam się, miałam swoje mieszkanie, nikt mnie nie porzucił).
Ex mąż co dwa tygodnie / połowa świąt / wakacji / co drugi Sylwester bierze dzieci do siebie. To złoty czas dla mnie, oprócz tego, że jestem matką i mam co ogarniać - jestem też kobietą i lubię ludzi, korzystałam z życia - BEZ ŻADNEGO parcia na tatusia nr 2, dzieci ojca mają, mamy swój rytm, zwyczaje i nic nikomu do tego.
Ex mąż także terminowo płaci alimenty.
Lata mijały, dzieci mają teraz 11 lat i 8 lat x 2. Powoli odzyskuję swoje życie, już nie muszę biec na jednej nodze do domu z pracy (cały czas aktywna zawodowo) dzieci klucz na szyję i mam troszkę więcej luzu.
Czy utrzymując się samemu, ogarniając trójkę dzieci, dom, wyjazdy, auto, remonty ja muszę komukolwiek przedstawiać swoją wartość?
Czy kobieta, która ogarnia tak wiele, ma kierownicze stanowisko na serio musi to robić? Mądry facet wie, że z taką kobietą może wszystko. Że taka kobieta nie ma sieczki w głowie, że ma jasne oczekiwania. Tyle.
Tylko idiota tego nie rozumie. Nie widzi i ma wizję samotnej matki, która za wszelką cenę musi mieć faceta, bo bez niego zginie, paradne
Lata mijały i w zeszłym roku poznałam ciekawego mężczyznę (ma dwoje dzieci - czy taki ojciec po rozwodzie to też gorszy sort?) - stworzyliśmy rodzinę.
Wzięliśmy ślub i każdy w tym związku ma równowagę.
Wychowywanie nie swoich dzieci jest piekielnie trudne, rozumiem, że nie każdy musi chcieć się na to zdecydować, ale nie jest to nie niemożliwie. Gdy dwójka ludzie ustali zasady, trzyma się ich, ma otwarty umysł i serce - jest duża szansa na szczęście, spokój, wzajemne wsparcie.
Wszyscy jesteśmy ludźmi, kategoryzowanie jest piekielnie krzywdzące.
Mam trójkę dzieci, choć w ciąży byłam dwa razy, za drugim razem po prostu urodziły się bliźniaczki.
Wszystkie dzieci mają jednego ojca, mojego byłego męża. W momencie gdy zaczęło się między nami psuć, syn miał 3 lata, a córki rok, poprosiłam męża aby się ode mnie wyprowadził (nie, nie tułałam się, miałam swoje mieszkanie, nikt mnie nie porzucił).
Ex mąż co dwa tygodnie / połowa świąt / wakacji / co drugi Sylwester bierze dzieci do siebie. To złoty czas dla mnie, oprócz tego, że jestem matką i mam co ogarniać - jestem też kobietą i lubię ludzi, korzystałam z życia - BEZ ŻADNEGO parcia na tatusia nr 2, dzieci ojca mają, mamy swój rytm, zwyczaje i nic nikomu do tego.
Ex mąż także terminowo płaci alimenty.
Lata mijały, dzieci mają teraz 11 lat i 8 lat x 2. Powoli odzyskuję swoje życie, już nie muszę biec na jednej nodze do domu z pracy (cały czas aktywna zawodowo) dzieci klucz na szyję i mam troszkę więcej luzu.
Czy utrzymując się samemu, ogarniając trójkę dzieci, dom, wyjazdy, auto, remonty ja muszę komukolwiek przedstawiać swoją wartość?
Czy kobieta, która ogarnia tak wiele, ma kierownicze stanowisko na serio musi to robić? Mądry facet wie, że z taką kobietą może wszystko. Że taka kobieta nie ma sieczki w głowie, że ma jasne oczekiwania. Tyle.
Tylko idiota tego nie rozumie. Nie widzi i ma wizję samotnej matki, która za wszelką cenę musi mieć faceta, bo bez niego zginie, paradne![]()
Lata mijały i w zeszłym roku poznałam ciekawego mężczyznę (ma dwoje dzieci - czy taki ojciec po rozwodzie to też gorszy sort?) - stworzyliśmy rodzinę.
Wzięliśmy ślub i każdy w tym związku ma równowagę.Wychowywanie nie swoich dzieci jest piekielnie trudne, rozumiem, że nie każdy musi chcieć się na to zdecydować, ale nie jest to nie niemożliwie. Gdy dwójka ludzie ustali zasady, trzyma się ich, ma otwarty umysł i serce - jest duża szansa na szczęście, spokój, wzajemne wsparcie.
Wszyscy jesteśmy ludźmi, kategoryzowanie jest piekielnie krzywdzące.
Czy są takie dni w których macie łącznie 5 dzieci w domu?
Czy jego dzieci mieszkają z Wami?
Jak jeździcie na wakacje Ty ze swoimi dziećmi i mąż czy jego dzieci też zabieracie?
Jak partycypujecie w kosztach? Każdy za siebie w swoje dzieci czy jakoś inaczej. Domyślam się że w takim układzie to skomplikowane
Czy są takie dni w których macie łącznie 5 dzieci w domu?
Czy jego dzieci mieszkają z Wami?
Jak jeździcie na wakacje Ty ze swoimi dziećmi i mąż czy jego dzieci też zabieracie?
Jak partycypujecie w kosztach? Każdy za siebie w swoje dzieci czy jakoś inaczej. Domyślam się że w takim układzie to skomplikowane
Niestety, jeszcze nie miałam całej piątki w domu, mąż ma 18 latka i 8 latka, ten starszy ma już swoje życie, a młodszy mieszka 200 km od nas, niestety tamta mama dzieci izoluje, mąż będzie teraz regulował widzenia. Jego 8 letni syn nie zna nawet jego mamy - a swojej babci.
Niestety odkąd układamy sobie życie ex żona już pobiegła do adwokata i złożyła pozew o podniesienie alimentów - i żeby nie było, wiemy, że wszystko kosztuje, ale dlaczego nie spróbowała się dogadać? Dlaczego angażuje adwokata, to są koszty, są to pieniądze, które można przeznaczyć na dzieci, ale nie o dzieci tu chyba chodzi właśnie...
To są właśnie te trudne sytuacje. One się pewnie nie raz powtórzą, wkalkulowałam to, mój mąż to wyjątkowy człowiek.
Jeśli uda się uregulować widzenia, mamy dwa auta, każdy z nas ma prawo jazdy. Więc myślę, że to jest do opanowania. W sumie to czekam na to, chciałabym te dzieci poznać.
Mąż płaci alimenty + musi mieć na dojazd do dzieci (200km w jedną stronę) + drobne upominki - dokładał się też do zabawek na dzień dziecka czy przelewał drobne kieszonkowe starszemu synowi.
W kosztach utrzymania partycypujemy razem, choć większą część na pewno ja, finansowo jestem zupełnie niezależna.
Mąż oprócz pieniędzy na czynsz etc, robi zakupy.
Nie, moze po 40tych albo 59tych zmniejsze kryteria. ![]()
Nie, moze po 40tych albo 59tych zmniejsze kryteria.
Co masz na myśli?
Julka trochę się nie zgodzę, wydaje mi się, że związek z matką nastolatki która sama się buntuje jest trudniejszy niż z przedszkolakiem który się cieszy że mama się uśmiecha
5i5kiN napisał/a:Nie, moze po 40tych albo 59tych zmniejsze kryteria.
Co masz na myśli?
Julka trochę się nie zgodzę, wydaje mi się, że związek z matką nastolatki która sama się buntuje jest trudniejszy niż z przedszkolakiem który się cieszy że mama się uśmiecha
Moze tez tak byc. Ja pisze ze swojego doswiadczenia, ze jak corka byla mala to nie mialam duzo zainteresowania ze strony facetow. Dopiero jak miala 8 lat to bylam w drugim powaznym zwiazku. A teraz jak pisze ile lat ma corka, ze ma 11 jak sie mnie pytaja na profilu randkowym,bo napisalam, ze mam jedna 11 letnia corke to duzo facetow do mnie pisze. Nastolatka moze i sie buntuje, ale ma juz swoj swiat, para moze wiecej czasu spedzic ze soba, a tak to kobieta ciagle przy dziecku siedzi i ma obowiazki przy nim ,co tez rzutuje na nowy zwiazek.
Wszystko zależy czym jest poważny związek, czy jest to spotkanie się 2 razy w miesiącu raz w kinie a raz na drinka pogadać czy spotkanie się z 3 z 4 razy w miesiącu. Nei oszukujmy się jak ktoś pracuje cały dom jest na jego głowie to już wyjście 4 razy w miesiącu jest sporym sukcesem.
Jednak pytanie było inne czy traktują poważnie, do czego ma zmierzać taki związek, bo miłych chwil czy do wspólnego życia jeśli ono jest możliwe.
Czy samotna matka ma szansę na związek bo nie oszukujmy się jej sytuacja czasowa, finansowa jest inna niż 28 singielki pracującej w korpo.
Dla wielu samotnych mam wakacyjny fundusz skończy sie wraz z wyjazdem dziecka na kolonie.
Czy samotna matka ma szansę na związek bo nie oszukujmy się jej sytuacja czasowa, finansowa jest inna niż 28 singielki pracującej w korpo.
Dla wielu samotnych mam wakacyjny fundusz skończy sie wraz z wyjazdem dziecka na kolonie.
Oczywiście, że ma i to bardzo duże.
Czas skończyć z tym stereotypem, że samotna matka to pijawka, rozejrzyjcie się dookoła - to najczęściej mega ogarnięte kobiety - uwaga: dobrze zarabiające, często lepiej od mężczyzn.
To są fakty, często-gęsto kobieta lepiej sobie radzi sama finansowo. Jak jest gospodarna, pracowita bez dwóch zdań.
Zielony domek dla mnie jesteś żywym przykładem, że można ![]()
Problem w tym, że to kobiety musza udowadniać sobie, albo innym. Słowo inkluzywność jest teraz odmieniane przez wszystkie przypadki a mimo wszystko nie stosujemy go do samotnych matek.
Mają takie szanse ale znacznie mniejsze niż kobiety bez dzieci. Po pierwsze już co najmniej jeden poważny związek im się rozpadł, więc istnieje duża szansa, że z taką kobietą coś jest nie tak. Po drugie taka kobieta zawsze na pierwszym miejscu będzie stawiać swoje dziecko a nie faceta. Po trzecie będzie oczekiwać aby inwestował on w nie swoje dziecko czy to finansowo czy czasowo. Często samotne mamy są w czarnej D z pieniędzmi, więc potrzebny im jest bankomat. Po czwarte dziecko będzie ją ograniczać czasowo. Po piąte w tle jest jej były i potencjalne konflikty z nim w tle. Więc w takiej relacji dla faceta jest bardzo dużo minusów. Aby taki związek był warty świeczki potencjalna wybranka musiałaby w innych aspektach bardzo mocno rekompensować te wady facetowi. Na przykład osobowością, dbaniem o niego, super seksem itp. Dzisiaj jednak duża część pań wyznaje zasadę "mi się należy", więc ciężko będzie trafić na taką co wskazane wady zrekompensuje.
Robsonpl obstawiam, że jesteś bardzo młody i masz pogląd jeszcze chłopca
Dziecko nie spadło tej kobiecie z nieba i rozumiem że jej były to jest idealny kandydat na męża
Porównałeś trochę taką kobietę do towaru z przeceny który w zamian za brak pudełka jest tańszy.
25 2024-04-18 16:26:49 Ostatnio edytowany przez Robsonpl (2024-04-18 16:33:02)
Robsonpl obstawiam, że jesteś bardzo młody i masz pogląd jeszcze chłopca
Dziecko nie spadło tej kobiecie z nieba i rozumiem że jej były to jest idealny kandydat na męża
![]()
Porównałeś trochę taką kobietę do towaru z przeceny który w zamian za brak pudełka jest tańszy.
Nie obstawiaj lepiej bo po pierwsze można przegrać a po drugie hazard uzależnia
Robsonpl obstawiam, że jesteś bardzo młody i masz pogląd jeszcze chłopca
Dziecko nie spadło tej kobiecie z nieba i rozumiem że jej były to jest idealny kandydat na męża
![]()
Porównałeś trochę taką kobietę do towaru z przeceny który w zamian za brak pudełka jest tańszy.
Dokladnie ja bym w zyciu nie chciala miec faceta,ktory porzucil swoje dzieci, bo bym sie zwyczajnie bala, ze tak samo moze postapic ze mna,co z poprzednia kobieta. Dlatego juz wole sobie wybrac takiego, ktory wychowuje dziecko/dzieci czyli ma przyznana opieke nad dziecmi niz takiego, ktory placi alimenty lub gorzej gowno placi czyli nic i gowno sie wlasnymi dziecmi interesuje.
minnie.89 napisał/a:Robsonpl obstawiam, że jesteś bardzo młody i masz pogląd jeszcze chłopca
Dziecko nie spadło tej kobiecie z nieba i rozumiem że jej były to jest idealny kandydat na męża
![]()
Porównałeś trochę taką kobietę do towaru z przeceny który w zamian za brak pudełka jest tańszy.
Dokladnie ja bym w zyciu nie chciala miec faceta,ktory porzucil swoje dzieci, bo bym sie zwyczajnie bala, ze tak samo moze postapic ze mna,co z poprzednia kobieta. Dlatego juz wole sobie wybrac takiego, ktory wychowuje dziecko/dzieci czyli ma przyznana opieke nad dziecmi niz takiego, ktory placi alimenty lub gorzej gowno placi czyli nic i gowno sie wlasnymi dziecmi interesuje.
Julka ale temat jest o czym innym. Jak faceci postrzegają wartość matrymonialną samotnych matek i czy chcą się z nimi wiązać.
Tak temat dotyczy powodzenia samotnych matek na rynku matrymonialnym.
Myślę że dużo zależy od wieku kobiety i mężczyzny. Dla mężczyzny poniżej 30 postrzeganie może być takie jak powyżej. Jednak dla osób po 40 takie podejście może być niezrozumiałe bo trudno w takim wieku nie mieć żadnej przeszłości
Witam,
Niestety wyniosłam z domu przeświadczenie, że samotne matki nie mają szans na powtórny poważny związek dlatego chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat. Czy bycie samotną matką odstrasza mężczyzn czy wręcz przeciwnie? Drodzy mężczyźni chciałabym poznać Wasze opinie, co sądzicie na temat samotnych matek, czy jest to dla Was problem, że kobieta z którą się spotykacie ma dziecko?
Samotne matki nie powinny odstraszać mężczyzn, bo panowie poniekąd nie mają wyboru. Matek w wieku 40-50+ jest o wiele więcej niż kobiet bezdzietnych, nie wiem, jakie to dokładnie proporcje, ale myślę, że matki są w zdecydowanej większości. Poza tym należy spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Nie chodzi tylko o to, czy kobieta ma dziecko i czy facet je zaakceptuje czy nie. Faceci przecież są ojcami i kobieta z dzieckiem jest o niebo lepszą partnerką niż ta bez.
W każdym razie temat jest złożony.
Czy facet zaakceptuje dziecko, czy kobieta wychodzi z założenia „pomagać, ale nie wymagać”, czy oboje potrafią znaleźć balans między dzieckiem a sobą, jaki charakter ma dzieciak, w jakim wieku jest dziecko, jeśli małe, to czy będzie miała czas dla partnera, ile dzieci ma etc.
Dla mnie jako ojca samotna matka ma pierwszeństwo, bo rozumie, czym jest rodzicielstwo. A cała reszta to już zupełnie inna historia.
Tak temat dotyczy powodzenia samotnych matek na rynku matrymonialnym.
Myślę że dużo zależy od wieku kobiety i mężczyzny. Dla mężczyzny poniżej 30 postrzeganie może być takie jak powyżej. Jednak dla osób po 40 takie podejście może być niezrozumiałe bo trudno w takim wieku nie mieć żadnej przeszłości
Większość kobiet ma ale nie jest to argument w kontekście wartości matrymonialnej. Bo wartość tą wyznacza rynek czyli to na ile mężczyźni pożądają takich kobiet. Do łóżka owszem częściej. Do związku już dużo rzadziej. Z przyczyn podanych przeze mnie powyżej. Co więcej to są przykładowe przyczyny a nie wszystkie.
Oczywiście jak każdy rynek działa prawo popytu i podaży jednak Sobsonpl jesteś na razie osamotniony w poglądzie ![]()
JuliaUK33 napisał/a:minnie.89 napisał/a:Robsonpl obstawiam, że jesteś bardzo młody i masz pogląd jeszcze chłopca
Dziecko nie spadło tej kobiecie z nieba i rozumiem że jej były to jest idealny kandydat na męża
![]()
Porównałeś trochę taką kobietę do towaru z przeceny który w zamian za brak pudełka jest tańszy.
Dokladnie ja bym w zyciu nie chciala miec faceta,ktory porzucil swoje dzieci, bo bym sie zwyczajnie bala, ze tak samo moze postapic ze mna,co z poprzednia kobieta. Dlatego juz wole sobie wybrac takiego, ktory wychowuje dziecko/dzieci czyli ma przyznana opieke nad dziecmi niz takiego, ktory placi alimenty lub gorzej gowno placi czyli nic i gowno sie wlasnymi dziecmi interesuje.
Julka ale temat jest o czym innym. Jak faceci postrzegają wartość matrymonialną samotnych matek i czy chcą się z nimi wiązać.
Sadzac po tym ile tysiecy kobiet w Anglii ma meza/partnera, ktory NIE jest biologicznym ojcem ich dzieci to uwazam, ze TAK CHCA
Oczywiście jak każdy rynek działa prawo popytu i podaży jednak Sobsonpl jesteś na razie osamotniony w poglądzie
Nie jest aż tak osamotniony, ja odpowiedziałbym dość podobnie. Z tego co widziałem i słyszałem o takich związkach to właśnie to co wymienił Robsonpl ma tu największe znaczenie. Ja bym jeszcze dodał do tego pewną pogardę ze strony innych mężczyzn w stosunku do faceta wychowującego nie swoje dziecko. Do takiego faceta przylepiana jest łatka najwyższego poziomu przegrywu, kogoś kto wziął "ochłap" po innym i jeszcze wychowuje nie swoje geny. Oczywiście to jest niesamowicie błędne i stereotypowe myślenie ale wciąż istniejące. No i tak jak Rob napisał na samym początku dość ważną kwestią jest powód zostania samotną matką i to powinno być w pierwszej kolejności wyjaśnione. Niestety jeśli chodzi o rynek matrymonialny to z tego co chociażby się czyta w internecie fakt bycia samotną matką jest dużym minusem i trzeba równie dużo by go zrekompensować.
Dziś rozpada się co trzecie małżeństwo zatem takich kobiet jest bardzo dużo. Jakie znaczenie ma przyczyna czy co jak ona zdradziła albo się zwyczajnie nie dogadywali to co robi jakaś różnice? Efekt ten sam tego związku już nie ma. Za to jest ona. Nie rozumiem czym miałby nadrabiać
Jakie znaczenie ma przyczyna czy co jak ona zdradziła albo się zwyczajnie nie dogadywali to co robi jakaś różnice?
bardzo duże
minnie.89 napisał/a:Jakie znaczenie ma przyczyna czy co jak ona zdradziła albo się zwyczajnie nie dogadywali to co robi jakaś różnice?
bardzo duże
Możesz rozwinąć? Czyli szanse na związek ma tylko ta która odeszła od alkoholika?
37 2024-04-19 08:40:00 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-04-19 08:42:41)
Czyli szanse na związek ma tylko ta która odeszła od alkoholika?
Przecież taka jest współuzależniona. Potrzebuje terapii, a nie związku.
Dziś rozpada się co trzecie małżeństwo zatem takich kobiet jest bardzo dużo. Jakie znaczenie ma przyczyna czy co jak ona zdradziła albo się zwyczajnie nie dogadywali to co robi jakaś różnice?
Przecież to pokazuje jak ona "rozwiązuje" swoje problemy.
Dlaczego miałaby mnie nie zdradzać, gdy pojawią się jakieś trudne sytuacje?
minnie.89 napisał/a:Jakie znaczenie ma przyczyna czy co jak ona zdradziła albo się zwyczajnie nie dogadywali to co robi jakaś różnice?
bardzo duże
To nawet mało powiedziane, coś takiego ma ogromne znaczenie. minnie byłabyś w stanie zaufać facetowi wiedząc, że zdradził poprzednią partnerkę?
39 2024-04-19 10:50:16 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2024-04-19 10:50:49)
Mają takie szanse ale znacznie mniejsze niż kobiety bez dzieci. Po pierwsze już co najmniej jeden poważny związek im się rozpadł, więc istnieje duża szansa, że z taką kobietą coś jest nie tak. Po drugie taka kobieta zawsze na pierwszym miejscu będzie stawiać swoje dziecko a nie faceta. Po trzecie będzie oczekiwać aby inwestował on w nie swoje dziecko czy to finansowo czy czasowo. Często samotne mamy są w czarnej D z pieniędzmi, więc potrzebny im jest bankomat. Po czwarte dziecko będzie ją ograniczać czasowo. Po piąte w tle jest jej były i potencjalne konflikty z nim w tle. Więc w takiej relacji dla faceta jest bardzo dużo minusów. Aby taki związek był warty świeczki potencjalna wybranka musiałaby w innych aspektach bardzo mocno rekompensować te wady facetowi. Na przykład osobowością, dbaniem o niego, super seksem itp. Dzisiaj jednak duża część pań wyznaje zasadę "mi się należy", więc ciężko będzie trafić na taką co wskazane wady zrekompensuje.
Jeden wielki stereotyp.
Nie widzisz tego, że to znacznie częściej mężczyźni odchodzą od kobiety, dzieci, obowiązków?
Nie czuję, że jest ze mną coś nie tak, bo rozpadło mi się małżeństwo - to mój pierwszy mąż biorąc ze mną ślub robił to drugi raz w życiu, a mimo to rozstaliśmy się w zgodzie, stosunki mamy poprawne, rozprawa trwała 20 minut bez adwokatów, alimenty "podniosłam" mu o symboliczną kwotę pisząc na WhatsAppie po 5 latach od jego wyprowadzki.
Jakie inwestycje jak mamy swoje pieniądze? Mamy dobre PENSJE, 800+ i alimenty, mój obecny mąż też ma dzieci z I małżeństwa i rozumiem, że z nim jest wszystko ok, skoro małżeństwo mu się rozpadło? Ludzie się rozstają, kobiety są niezależne, więc nie będą dźwigały krzyża do 60tki, z facetem z którym okazuje się po latach się nie dobrali.
Dzieci rosną i coraz mniej ograniczają czasowo, to chyba logiczne. Czy dzieci są najważniejsza? Owszem, na tej samej równi ja sama dla siebie jestem najważniejsza, dzielimy wszystko po równo, jak dojrzali ludzie.
Robsonpl napisał/a:Mają takie szanse ale znacznie mniejsze niż kobiety bez dzieci. Po pierwsze już co najmniej jeden poważny związek im się rozpadł, więc istnieje duża szansa, że z taką kobietą coś jest nie tak. Po drugie taka kobieta zawsze na pierwszym miejscu będzie stawiać swoje dziecko a nie faceta. Po trzecie będzie oczekiwać aby inwestował on w nie swoje dziecko czy to finansowo czy czasowo. Często samotne mamy są w czarnej D z pieniędzmi, więc potrzebny im jest bankomat. Po czwarte dziecko będzie ją ograniczać czasowo. Po piąte w tle jest jej były i potencjalne konflikty z nim w tle. Więc w takiej relacji dla faceta jest bardzo dużo minusów. Aby taki związek był warty świeczki potencjalna wybranka musiałaby w innych aspektach bardzo mocno rekompensować te wady facetowi. Na przykład osobowością, dbaniem o niego, super seksem itp. Dzisiaj jednak duża część pań wyznaje zasadę "mi się należy", więc ciężko będzie trafić na taką co wskazane wady zrekompensuje.
Jeden wielki stereotyp.
Nie widzisz tego, że to znacznie częściej mężczyźni odchodzą od kobiety, dzieci, obowiązków?
Nie czuję, że jest ze mną coś nie tak, bo rozpadło mi się małżeństwo - to mój pierwszy mąż biorąc ze mną ślub robił to drugi raz w życiu, a mimo to rozstaliśmy się w zgodzie, stosunki mamy poprawne, rozprawa trwała 20 minut bez adwokatów, alimenty "podniosłam" mu o symboliczną kwotę pisząc na WhatsAppie po 5 latach od jego wyprowadzki.
Jakie inwestycje jak mamy swoje pieniądze? Mamy dobre PENSJE, 800+ i alimenty, mój obecny mąż też ma dzieci z I małżeństwa i rozumiem, że z nim jest wszystko ok, skoro małżeństwo mu się rozpadło? Ludzie się rozstają, kobiety są niezależne, więc nie będą dźwigały krzyża do 60tki, z facetem z którym okazuje się po latach się nie dobrali.
Dzieci rosną i coraz mniej ograniczają czasowo, to chyba logiczne. Czy dzieci są najważniejsza? Owszem, na tej samej równi ja sama dla siebie jestem najważniejsza, dzielimy wszystko po równo, jak dojrzali ludzie.
Nic nie jest z Toba nie tak... jezeli rozwod byl z winy meza to z Toba jest wszystko ok i jak najbardziej masz szanse i prawo na bycie w nowym zwiazku.
Nie uważam, aby tylko osoby których ex został uznany/a za wyłącznie winnego rozpadu związku mają prawo do nowego związku.
Bardziej przeraża mnie ten stereotyp, że samotna matka to pasożyt.
Z jednej strony mówicie że potrzebuje bankomatu, ale tak szczerze to nie znam przypadku w którym to samotna matka z dziećmi wprowadziła się do faceta, ale odwrotne już tak, co za zbieg okoliczności. Czyż nie jest to z perspektywy tego faceta wręcz oszczędność. Biorąc pannę musiałby coś wynająć kupić a tu po prostu się wprowadza, w dużym mieście realnie 3 - 4 tys jest do przodu.
42 2024-04-19 16:52:49 Ostatnio edytowany przez Robsonpl (2024-04-19 16:56:12)
Oczywiście jak każdy rynek działa prawo popytu i podaży jednak Sobsonpl jesteś na razie osamotniony w poglądzie
Nie sądzę:) Wystarczy poczytać niektóre odpowiedzi na zadane pytanie. Poza tym to forum nie jest dobrym wyznacznikiem bo jest tu dużo facetów słabo radzących sobie w relacjach z kobietami, więc biorą jak leci:)
Jeśli chcesz otrzymać miarodajne odpowiedzi zapytaj znajomych mężczyzn, którzy mogą być z Tobą w pełni szczerzy. Dlaczego facet, który ma wybór miałby brać kobietę z balastem w postaci dziecka, traum po poprzednim związku, finansowych oczekiwań i z jej ex w tle:) Oczywiste jest, że taki facet wybierze pannę bez dziecka.
Nie uważam, aby tylko osoby których ex został uznany/a za wyłącznie winnego rozpadu związku mają prawo do nowego związku.
Bardziej przeraża mnie ten stereotyp, że samotna matka to pasożyt.
Z jednej strony mówicie że potrzebuje bankomatu, ale tak szczerze to nie znam przypadku w którym to samotna matka z dziećmi wprowadziła się do faceta, ale odwrotne już tak, co za zbieg okoliczności. Czyż nie jest to z perspektywy tego faceta wręcz oszczędność. Biorąc pannę musiałby coś wynająć kupić a tu po prostu się wprowadza, w dużym mieście realnie 3 - 4 tys jest do przodu.
Niestety to tak nie działa. Facet najczęściej się prowadza, bo samotna matka ma urządzone wszystko dla dziecka, dziecko ma przedszkole lub szkołę itp. Więc już na dzień dobry taki facet dostosowuje się do takiej matki. Druga sprawa to, że u niej mieszka często oznacza, że większość sponsoruje. Jak myślisz czy on tam mieszka za darmo?:) W ogólnym bilansie taki facet na pewno dołoży. Bo przecież gdyby tak nie było to się takiej pani kompletnie nie opłaca.
43 2024-04-19 19:34:18 Ostatnio edytowany przez Wiewiórka Basia (2024-04-19 19:34:35)
Facet najczęściej się prowadza, bo samotna matka ma urządzone wszystko dla dziecka, dziecko ma przedszkole lub szkołę itp. Więc już na dzień dobry taki facet dostosowuje się do takiej matki. Druga sprawa to, że u niej mieszka często oznacza, że większość sponsoruje. Jak myślisz czy on tam mieszka za darmo?:) W ogólnym bilansie taki facet na pewno dołoży. Bo przecież gdyby tak nie było to się takiej pani kompletnie nie opłaca.
Jak patrzę po moich kolegach (czy niektórych byłych partnerach) to mam wrażenie, że ci wprowadzający się faceci to są mężczyźni, którzy nie mogą liczyć na bezdzietną singielkę.
Z Waszych wypowiedzi wynika prosty wniosek nieważne jaki jest status faceta kobieta pierwszego wyboru jest bezdzietna singielka
Powyższe potwierdza że samotna matka ma małe szanse na poważny związek
Oczywiście że ma.
Wszystko zależy czy facet szuka sobie kobiety do patrzenia czy do życia.
Ja spotkałem swoja zone gdy miałem 30 lat, ona 25, i miała 5 letnie dziecko.
To co sprawiło ze zdecydowałem sie na nią, świetnie opisała Zielony_Domek, pomimo młodego macierzyństwa i tragedii w postaci śmierci męża, zdołała ogarnąć studia, i stać sie niezależną i samowystarczalna kobieta.
Od naszego ślubu mija 7 lat, i jest to mój najszczęśliwszy czas w życiu.
Czuje sie pewnie, bezpiecznie, zapomniałem co to uczucie niepokoju i niepewności.
Tak, było trochę ciężko,gdy wprowadzili sie do mnie, bo trzeba było zgrać nagle dwa kompletnie inne światy, inne rutynę/zwyczaje/ rytuały dnia codziennego.
I trudno było mi sie przedstawić z mieszkania w domu w którym jestem tylko ja i cisza, do sytuacji gdzie słychać innych ludzi.
Ale na szczęście nie trwało to długo, kilka tyg.
I wypracowaliśmy pełen kompromis, nikt do nikogo nie musiał sie dostosowywać.
I mimo że miałem wybór, moglem wybrać sobie na żonę bezdzietna singielke.
To wolałem ją, obrotna/rezolutna/pracowita babę.
Bo wiem, że gdyby cos mi sie stało, jakaś choroba czy wypadek, to mogę na niej polegać, nie umrzemy śmiercią głodowa, bo umie coś więcej niż leżeć i pachnieć.
A jednocześnie nie jest zapatrzana w siebie karierowiczka.
Z Waszych wypowiedzi wynika prosty wniosek nieważne jaki jest status faceta kobieta pierwszego wyboru jest bezdzietna singielka
Powyższe potwierdza że samotna matka ma małe szanse na poważny związek
Jestem bezdzietną singielką i widzę ogromną różnicę w jakości facetów z jakimi się spotykam w porównaniu do moich koleżanek z dziećmi. Nawet jak są prawie dorosłe te dzieci.
Już jak dzieci wyjdą z domu, to potem nie ma różnicy, ale jak dzieci są ciągle w polu bezpośredniego widzenia to jest to tak, jak to wcześniej ktoś opisał.
To co sprawiło ze zdecydowałem sie na nią, świetnie opisała Zielony_Domek, pomimo młodego macierzyństwa i tragedii w postaci śmierci męża
No właśnie - śmierci męża. Gdyby w obrazku był jej eks, to palcem byś nie kiwnął, bo to zabawa w trójkąt. Ty, ona, jej dziecko i eks-mąż, a ojciec dzieci, z którym wszystko trzeba ustalać, bo nie miałbyś żadnych praw do dziecka i mógłbyś najwyżej sobie pod nosem pomarudzić. Za to on mógłby cię ustawiać po kątach, bo to jego dziecko i jego prawa rodzicielskie.
Szeptuch napisał/a:To co sprawiło ze zdecydowałem sie na nią, świetnie opisała Zielony_Domek, pomimo młodego macierzyństwa i tragedii w postaci śmierci męża
No właśnie - śmierci męża. Gdyby w obrazku był jej eks, to palcem byś nie kiwnął, bo to zabawa w trójkąt. Ty, ona, jej dziecko i eks-mąż, a ojciec dzieci, z którym wszystko trzeba ustalać, bo nie miałbyś żadnych praw do dziecka i mógłbyś najwyżej sobie pod nosem pomarudzić. Za to on mógłby cię ustawiać po kątach, bo to jego dziecko i jego prawa rodzicielskie.
Przecież jest z nią szczęśliwy, chyba nie dlatego, że zmarł jej mąż.
Przecież jest z nią szczęśliwy, chyba nie dlatego, że zmarł jej mąż.
Nie ma ex, nie ma problemów z dzieciakiem, które ciągle mówi: nie jesteś moim ojcem.
Nie ma odbierania dziecka, nie ma problemów z kontaktami z dzieckiem, z alimentami, z potajemnymi wiadomościami/spotkaniami z ex.
Nie ma kłopotów z teściami, bo oni wiedzą, że córka miała szczęście, że kogoś znalazła.
Ma po prostu łatwiej, bo sytuacja jest inna.
To dlatego w przypadku samotnych matek wdowy stanowią wyjątek.
Zielony_Domek napisał/a:Przecież jest z nią szczęśliwy, chyba nie dlatego, że zmarł jej mąż.
Nie ma ex, nie ma problemów z dzieciakiem, które ciągle mówi: nie jesteś moim ojcem.
Nie ma odbierania dziecka, nie ma problemów z kontaktami z dzieckiem, z alimentami, z potajemnymi wiadomościami/spotkaniami z ex.
Nie ma kłopotów z teściami, bo oni wiedzą, że córka miała szczęście, że kogoś znalazła.Ma po prostu łatwiej, bo sytuacja jest inna.
To dlatego w przypadku samotnych matek wdowy stanowią wyjątek.
Wymyslasz ja jak bylam w zwiazku z ex to ojciec corki nie robil z tego zadnych problemow. Teraz gdybym byla w kolejnym zwiazku to tez by nie robil z tego problemow.
Zielony_Domek napisał/a:Przecież jest z nią szczęśliwy, chyba nie dlatego, że zmarł jej mąż.
Nie ma ex, nie ma problemów z dzieciakiem, które ciągle mówi: nie jesteś moim ojcem.
Nie ma odbierania dziecka, nie ma problemów z kontaktami z dzieckiem, z alimentami, z potajemnymi wiadomościami/spotkaniami z ex.
Nie ma kłopotów z teściami, bo oni wiedzą, że córka miała szczęście, że kogoś znalazła.Ma po prostu łatwiej, bo sytuacja jest inna.
To dlatego w przypadku samotnych matek wdowy stanowią wyjątek.
Dokładnie tak to wyglada.
Związki wdów istnieją od pokoleń nie budzą społecznego problemu na marginesie nawet w Biblii są wskazane jako dobre.
Natomiast z tych komentarzy wynika że ex takiej kobiety zawsze jest idiota kłóci się do tego nie płaci na dzieci bo u samotnej matki krucho z kasą i szuka bankomatu.
Z drugiej strony na tym forum jest masa kobiet żaląca się na ex misiaczka bo akurat miała zamiar zrobić erotyczne show kiedy ex zadzwoniła że bąbelek jest chory.
Wniosek rozstają się tylko Ci ktorzych partner jest patologiczny ☺️
Natomiast samotna matka jak już kogoś znajdzie powinna robić mu codziennie fellatio i usługiwać za to że ja chciał bo przecież jest 5 kategoria. To bardzo budujące ![]()
Problem w tym że ilość rozstań wśród patologii jest stała, a rośnie liczba pozostałych rozstań. Dziś nie rozstają się tylko kobiety które odeszły od alkoholika lecz także lekarki czy architektki które zarabiają na tyle dużo że nie potrzebują bankomatu.
Trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem że panny mają lepszej jakości kandydatów człowiek nie jest rzeczą że można mu przypisać jakość rozumiem że lepszy jakościowo to młodszy zamożniejszy z lepszym samochodem bezdzietny bo ciężko mi wyobrazić siebie jak można parametryzować człowieka
Natomiast z tych komentarzy wynika że ex takiej kobiety zawsze jest idiota kłóci się do tego nie płaci na dzieci bo u samotnej matki krucho z kasą i szuka bankomatu.
Nie zawsze, ale to częsty obrazek.
Wniosek rozstają się tylko Ci ktorzych partner jest patologiczny ☺️
Patologie to margines. Ludzie się rozstają, jak im się przestaje układać i ich cele życiowe i oczekiwania się rozmijają.
Natomiast samotna matka jak już kogoś znajdzie powinna robić mu codziennie fellatio i usługiwać za to że ja chciał bo przecież jest 5 kategoria. To bardzo budujące smile
To też nie o to chodzi. Po prostu siłą rzeczy inne są życiowe priorytety jak masz dziecko i jak tego dziecka nie masz.
Trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem że panny mają lepszej jakości kandydatów człowiek nie jest rzeczą że można mu przypisać jakość rozumiem że lepszy jakościowo to młodszy zamożniejszy z lepszym samochodem bezdzietny bo ciężko mi wyobrazić siebie jak można parametryzować człowieka
No naprawdę? Dyrektor w dużej firmie spedycyjnej, który faktycznie wypracował swoje stanowisko (a nie było mu dane po rodzinie) z kaloryferkiem na brzuszku to dla ciebie taki sam jakościowo partner co Czesiek z magazynu z bojlerem, co widuje swojego pisiora jedynie w lustrze?
bo ciężko mi wyobrazić siebie jak można parametryzować człowieka
Minimum 1,8 m, 20 cm i 10 k na rękę ![]()
Natomiast samotna matka jak już kogoś znajdzie powinna robić mu codziennie fellatio i usługiwać za to że ja chciał bo przecież jest 5 kategoria.
Chyba przerzucę się ze studentek, na młode matki ![]()
minnie.89 napisał/a:Natomiast samotna matka jak już kogoś znajdzie powinna robić mu codziennie fellatio i usługiwać za to że ja chciał bo przecież jest 5 kategoria.
Chyba przerzucę się ze studentek, na młode matki
Niestety to tylko wersja demo. ![]()
No naprawdę? Dyrektor w dużej firmie spedycyjnej, który faktycznie wypracował swoje stanowisko (a nie było mu dane po rodzinie) z kaloryferkiem na brzuszku to dla ciebie taki sam jakościowo partner co Czesiek z magazynu z bojlerem, co widuje swojego pisiora jedynie w lustrze?
Taki Pan dyrektor jest ok 40 bo jeśli sam zapracował to nie ma lat 28.
Akurat branże TSL znam dość dobrze i niewielu dyrektorów jest zainteresowanych 35 menadżerka z korporacji dla której jedynymi domowymi obowiązki jest zamówienie kateringu a tematem do rozmowy są tabelki w exelu. Do niedawna myślałam że poprostu młódki ale po kilku ostatnich zawodowych spotkaniach mocno się zdziwiłam że raczej niekoniecznie panie z którą dzieli ich jedno pokolenie.
Nie oszukujmy się kobiety 35 plus bez żadnej relacji są skupione na życiu zawodowym i bardzo trudno z nimi zbudować relacje związkowa nawet towarzyska.
Mam kilka koleżanek w takim wieku bezdzietne panny i szczerze wolałbym 40 z 3 dzieci niż je, bo poziom egocentryzmu przerósł już Himalaje
Mam kilka koleżanek w takim wieku bezdzietne panny i szczerze wolałbym 40 z 3 dzieci niż je, bo poziom egocentryzmu przerósł już Himalaje
Jak są ładne, to mogą sobie pozwolić.
minnie.89 napisał/a:Mam kilka koleżanek w takim wieku bezdzietne panny i szczerze wolałbym 40 z 3 dzieci niż je, bo poziom egocentryzmu przerósł już Himalaje
Jak są ładne, to mogą sobie pozwolić.
Na co pozwolic? Na egocentryzm? Bo sa ladne? Czy na co?
Farmer napisał/a:Zielony_Domek napisał/a:Przecież jest z nią szczęśliwy, chyba nie dlatego, że zmarł jej mąż.
Nie ma ex, nie ma problemów z dzieciakiem, które ciągle mówi: nie jesteś moim ojcem.
Nie ma odbierania dziecka, nie ma problemów z kontaktami z dzieckiem, z alimentami, z potajemnymi wiadomościami/spotkaniami z ex.
Nie ma kłopotów z teściami, bo oni wiedzą, że córka miała szczęście, że kogoś znalazła.Ma po prostu łatwiej, bo sytuacja jest inna.
To dlatego w przypadku samotnych matek wdowy stanowią wyjątek.
Dokładnie tak to wyglada.
Nie, może być normalnie. Znam to (uwaga) z autopsji.
Kiedy czytam te opisy bankomat, problem z ex, mam wrażenie, że są to w stylu programu z lat '90 997 samotna matka z 3 dzieci i jej konkubent.
Od tego czasu minęło 30 lat.
Znaczna część rozstań dziś to ludzie którym nie wyszło kiedy się wiązali byli przed 30 dziś są w okolicach 40 i mają zupełnie inne potrzeby.
Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Na szczęście okres "tatusiów" którzy nie płacą alimentów powoli mija, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie sądy już nie wierzą w brak pracy. Coraz więcej więźniów - alimenciarzy jest wysyłana do pracy.
Nie bez znaczenia też pewnie jest 800+ które w mniejszych ośrodkach na prawdę potrafi pomóc.
Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Właśnie wymieniłaś najbardziej problematyczne kobiety.
minnie.89 napisał/a:Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Właśnie wymieniłaś najbardziej problematyczne kobiety.
A dlaczego nauczycielki, lekarki czy ksiegowe sa najbardziej problematyczne?
minnie.89 napisał/a:Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Właśnie wymieniłaś najbardziej problematyczne kobiety.
Powiedział co "wiedział" ![]()
Znaczna część rozstań dziś to ludzie którym nie wyszło kiedy się wiązali byli przed 30 dziś są w okolicach 40 i mają zupełnie inne potrzeby.
Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Na szczęście okres "tatusiów" którzy nie płacą alimentów powoli mija, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie sądy już nie wierzą w brak pracy. Coraz więcej więźniów - alimenciarzy jest wysyłana do pracy.
Nie bez znaczenia też pewnie jest 800+ które w mniejszych ośrodkach na prawdę potrafi pomóc.
Zawód raczej nie ma tu większego znaczenia, to czasy się zmieniły. Kiedyś jak coś się w związku czy małżeństwie sypało to ludzie to naprawiali albo chociaż próbowali. Dziś rozstanie to pierwsza opcja i wiele osób nawet nie próbuje nic naprawiać.
W przypadku alimentów to w obie strony często działa niewłaściwe. Faktycznie jest sporo facetów, którzy ich nie płacą ale tak samo dużo jest przypadków gdzie alimenty zostały grubo przesadzone. Mój kuzyn miał taką sytuację, dowalili mu takie alimenty, że nawet pracując na dwa etaty po 12h dziennie ledwo wyrabiał. Chyba z 5 lat się sądził, żeby mu obniżyli, a była żona zarabia kilkukrotnie więcej od niego. Na dodatek jeszcze to ona dostała opiekę nad dziećmi mimo, że kilka razy miała pobyt na zamkniętym oddziale psychiatrycznym.