Ja dalej w dwupaku. Roboty w opór przy sesjach, więc może i dobrze, że się wcale nie zanosi na to, żeby Olek się szykował do wyskoku. Dobrze mu w brzuszku, a mi dobrze z brzuszkiem. Trochę go jeszcze ponoszę 
Byłam dziś na ktg i najpierw położna mnie wystraszyła, że zapis wysoki i że mogą mnie zostawić, a potem lekarz podczas konsultacji po badaniu powiedział, że wszystko ok i po co ja tu właściwie przyszłam 
Ehh, ciśnienie ciężarnej podnosić, nie ładnie z ich strony.
Kati, pisałam już, że zazdroszczę, że masz już dziecię przy sobie? Ależ Ci fajowo 
Asienka, ja to zawsze żarta byłam. Mój mąż się śmieje, że mnie to lepiej ubierać niż karmić
(bo na zakupy to nie zawsze mam chęć, a wycieczek po galeriach to wręcz nie cierpię, za to na jedzonko zawsze mnie łatwo namówić).
W ciąży nawet jak przez pierwsze miesiące rzygałam, to i tak jadłam dużo. A ostatnio mi na słodkie faza się zawiesiła. Ciasteczka, cukiereczki, owoce. No a dupal rośnie 
Kiniak, Misiak, w końcu spakowane?
Kulka, czyżbyś poszła rodzić? 
Julka, Takajedna, dajcie słówko o sobie.
Patrycja, jak tam samopoczucie i zdrówko? Jak cukier?
W Wawie dziś ze 100 stopni. Myślałam, że się w tym szpitalu zagotuję. A spędziłam tam prawie 4 godziny, bo jak na złość była kolejka, a potem jeszcze jakaś super blada i obolała kobieta ze skurczami wparowała i wszyscy się nią zajęli. Mam nadzieję, że wszystko u niej się dobrze skończyło, bo wyglądała bardzo niedobrze...