Współuzależnienie to zaburzenie osobowości charakteryzujące się chorobliwą skłonnością do związków, w których partnerzy są w relacjach patologicznego uzależnienia od siebie, nie respektują swoich granic, niejasno się komunikują, biorą na siebie nadmiar odpowiedzialności za partnera i / lub zrzucają na niego własne problemy? Najtrudniejsze jest to, żeby spróbować zacząć myśleć o sobie, bo jeśli całe życie kreci się wokół partnera i jego problemów to łatwo ?zgubić siebie? trzeba swoje potrzeby odłożyć kiedy jest tyle ?pracy? przy innej osobie. Współuzależnienie to przystosowanie do życia z osobą uzależnioną, jest szczególnym rodzajem więzi, paradoksalnie często nawet silniejszym niż inne więzi małżeńskie. Dlaczego zły związek jest zły? Dlatego, że jest w jakiś sposób niezaspokojony, nie zostają zaspokojone potrzeby emocjonalne, fizyczne lub inne kobiety, a jednocześnie trudno jest jej z niego wyjść. Niestety złe związki zle się również kończą. Każdy chociaż raz słyszał podobną historie: żyli ze sobą prawie czterdzieści lat. Kobieta umiera i starszy pan po upływie roku ponownie się ożenił. Rodzina może sobie pomyśleć ze on to tej żony chyba nie kochał, skoro tak szybko ułożył sobie życie. Po roku nowa żona. Tymczasem paradoksalnie jest to najlepszy dowód, na to że on swoją żonę bardzo kochał. A to dlatego że razem potrafili stworzyć dobry związek, on umiał się z tym związkiem pożegnać. Dobre związki dobrze się kończą. Człowiek umie przyjąć jego koniec, potrafi przeżyć żałobę. Żałoba może być bardzo krótka, choćby pół roku. Potem wchodzi w kolejny związek z nadzieją, że będzie tak dobry jak poprzedni. Tymczasem patologiczne związki nie kończą się szybko i dobrze. Dziwne to prawda? Związek z osobą skazaną z problemami jest bardzo trudny. To związek w którym wiele oczekiwań i emocji pozostanie pominiętych, niezaspokojonych. Zawsze wchodzimy w związek, z nadzieją że będzie szczęśliwy. Jak z zakończenia pięknej bajki ?żyli długo i szczęśliwie?. Ona sobie myśli. ?Chcę założyć rodzinę, chcę w tym związku być kochana, szanowana, chcę razem z mężem iść przez życie, wybudować dom mieć dzieci, razem te dzieci wychować. Chciałabym, żeby mąż mnie wspierał, chciałabym być wsparciem dla niego? Mało kto wchodzi w związek myśląc że będzie zle. Jest się pełnym nadzieji, że będzie w najlepszym związku na świecie, szczęśliwy, partnerski, spełniającym wszystkie oczekiwania. W złym związku a przecież związek z np. alkoholikiem taki jest, te oczekiwania pozostają niespełnione. Kobieta oczekuje wsparcia i go nie dostaje, oczekuje że związek zapewni jej miłość, szacunek i akceptację, ale tego nie otrzymuje. Ale jak to, dlaczego tak? Przecież ona go kocha, wspiera. Dlaczego w zamian niczego nie dostaje? Zaczyna więc myśleć, jeśli jeszcze bardziej się postaram, wtedy dostane to, czego pragnę. I inwestuje w ten związek jeszcze więcej i więcej i więcej? Bez jakiego kolwiek rezultatu. Jednak ciągle jeszcze wierzy i ma nadzieje na zmiane, bo jak to, przecież tyle zainwestowała.To nie możliwe, żebym nie otrzymała niczego w zamian. Przecież zainwestowałam tyle czasu i emocji, tyle zaangażowania i wiele lat stawania na głowie, przecież to się musi kiedyś zwrócić. Na pewno się zwróci! Wyjście z takiego związku wymaga przede wszystkim pożegnania się z nadzieją. Trzeba sobie szczerze powiedzieć: ?Już nie dostane tego co bym chciała, wszystkie moje oczekiwania i nadzieje, które mam wobec męża, pozostaną niespełnione?. Paradoksalnie jest to najtrudniejsze, dlatego właśnie czasem kobiety trwają w toksycznych związkach po kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, ponieważ myślą że ?Pewnego dnia wszystko się zmieni na lepsze? Jedna ze współczesnych koncepcji współuzależnienia mówi o tym, że jest ono niczym maszyna do grania, taki jedno ręki bandyta. Hazardzista zaczyna grę z pewną ilością pieniędzy lub żetonów do gry, wrzuca je jeden po drugim do maszyny. I myśli że ?Teraz wygram!?. Wrzuca każdy żeton z nadzieją i przeświadczeniem, że tym razem na pewno się uda. Przegrywa raz, drugi, trzeci ale nadal wrzuca, wrzuca, wrzuca? I właśni w taki sam sposób kobieta inwestuje w swojego toksycznego mężczyznę. Inwestuje bardzo dużo bo emocje, zaangażowanie, czas, rodzi dzieci dba o nie i o dom i tak dalej. Inwestuje, inwestuje, inwestuje? Gracz w pewnym momencie ma tych żetonów już coraz mniej. A jeszcze niedawno było ich tak dużo. Współuzależniona kobieta myśli: ?Mam już tak niewiele, a nadal nie wygrałam. Zainwestowałam w tego mężczyznę wszystko albo prawie wszystko co tylko miałam, i ciągle nie jest dobrze.? W takim razie co mam robić w takiej sytuacji? Kobieta myśli czy: ?Ryzykować do końca i zainwestować tę resztę tego co mi zostało, czy odejść?? Ale jak mogę odejść? Hazardzista nie odchodzi od maszyny bo wierzy że jeszcze jeden żeton i zacznie wygrywać. Bo cóż innego może zrobić w tej sytuacji? Zostawić tę maszynę, szukać innej i w tę inną inwestować to co pozostało? Już za bardzo nie ma czego inwestować. Żetony się prawie skończyły. Ten mechanizm wyjaśnia dlaczego kobiety często pozostają w związkach toksycznych. Zostają i godzą się, że już nic dobrego z tego nie będzie, nie otrzymają od mężczyzny tego, co by chciały dostać. Zostają, bo brakuje im już siły, aby być z kimkolwiek innym, i zaczynać wszystko od nowa. Nie mają chęci ponownie ryzykować i inwestować, wiedząc że rezultat może być niepewny. A więc zostają. Złe związki zle się kończą. Ze złego i patologicznego związku dużo trudniej wyjść niż ze zdrowego. Dobry i zdrowy związek można sobie poukładać. W zdrowym związku dużo rzeczy jest powiązanych na zasadzie przyczyna ? skutek. W złym związku jest inaczej, wiele rzeczy jest poprzekręcanych dlatego, nie są takie, jakie powinny być. W dobrym związku jest jasna zasada, skoro pokłóciliśmy się, to trzeba się pogodzić. Skoro pokłóciliśmy się, ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę na zgode. W złym związku niekoniecznie musi tak być. Tam jest możliwa kłótnia za kłótnią. W patologicznym związku już następnego dnia mąż będzie się zachowywał tak, jak gdyby nic się nie stało. W zdrowym związku, gdy kobieta jest zła na męża, daje mu to do zrozumienia lub mówi: ?Obraziłam się na Ciebie, i wykluczone , żebym gdzieś z Tobą poszła?. Żona współuzależniona nie okaże że jest zła i zrobi wszystko co jej się każe i pójdzie gdzie mąż zechce. Będzie obrażona i bardzo zawzięta, ale oczywiście pójdzie. Związek z mężczyzną toksycznym, nie opiera się na logice. Jedną z cech związku z osobą nałogowo pijącą alkohol jest jego nieprzewidywalność oraz niespójność. Na przykład jednego dnia, gdy żona ubierze zieloną sukienke, pijący mąż powie jej komplement i pochwali jak ładnie wygląda. A już następnego dnia powie, że w zielonej sukience wygląda fatalnie i brzydko. W takim związku nigdy nie można mieć pewności, co zostanie odebrane dobrze, a co zle. Z powodu braku precyzji, żony uczą się zgadywać, co dzisiaj według męża będzie dobre, a co mu się nie spodoba. Kobieta skoncentrowana na mężczyźnie i na tym, co się z nim teraz dzieje, czy pije czy też nie pije, co myśli, czy przypadkiem nie chce odejść od rodziny. W tej kobiecie tworzy się swoisty stan emocjonalny, zaczyna czuć, że jest uzależniona od męża czy partnera. Uzależniona od jego zachowań i emocjioraz od tego, co on robi. Ale przeważnie czuje się nic nie warta, czuje się okropnie zmęczona, bo to bieganie za nim zajmuje dużo czasu i energii, bo ciągle trzeba wyprzedzać go o krok. To jest rodzaj zafiksowania, niektóre kobiety określają to mianem karuzeli. Dlatego że ciągle przeżywa się to samo. W kółko ta sama karuzela emocji, od euforii po depresje, i od nowa. Życie z takim mężczyzną jest jak , jak kolejka górska, na której są przez chwile jesteśmy na szczycie żeby po chwili znowu wpaść w przepaść. Przy uzależnionym lub toksycznym partnerze partnerka czuje wielkie emocje, te silne, najbardziej pozytywne, ale też takie, które rzucają ją na kolana i w przepaść rozpaczy. I właśnie od tego też te kobiety się uzależniły, od tych emocji, ponieważ stabilny normalny facet takich przeżyć zwykle nam nie zapewnia. Kryminalista to mężczyzna, przy którym doświadcza się skrajnych emocji, kompletnej rozkoszy i uniesień lub kompletnej rozpaczy kolejnego doła.