Witam.
16 listopada policja zabrała mojego chłopaka do więzienia. Szczęście w nieszczęściu,że ma podobno siedzieć 4 miesiące o ile będzie się dobrze sprawował.
Wprawdzie nie byłam z nim tak strasznie długo,bo 6 miesięcy wybiło nam 2 listopada,ale bardzo,ale to bardzo jestem związana z nim.
Przez te 6 miesięcy nie rozstawaliśmy się na dłużej niż 8h (moja szkoła,a jego praca). Wszystko robiliśmy razem.
Wiedziałam o tym,że ma pełno wyroków i że w październiku mu odwiesili jeden,ale ukrywał się cały miesiąc.
Na wieść,że został zabrany zalałam się łzami i od tego momentu przestałam normalnie funkcjonować. Nie potrafię się odnaleźć bez niego. Strasznie tęsknie,czuje taką pustke.
Zawsze budził mnie smsami i ciągle pisaliśmy ze sobą gdy nie byliśmy razem,a teraz ta milcząca komórka dobija mnie jeszcze bardziej.
Nie radzę sobie kompletnie. Przez te pare dni zażywałam silne środki uspokajające i nasenne,bo nie potrafiłam spać. Teraz też każda myśl o nim sprawia,że zaczynam płakać.
Nie mamy ze sobą na razie żadnego kontaktu.
Nie wiem co mogę zrobić aby choć na chwile uwolnić się od tych natrętnych myśli,tej pustki..
Należę do osób wesołych,gadatliwych,ale teraz jestem zamknięta,cicha,nawet uśmiechu nie potrafię wymusić.