Cześć Dziewczyny!
Czytałam ostatnie posty na tej stronie. Jestem w sytuacji, które są niektóre z Was.
Mojemu D., odwieszono zawiasy i pociesza mnie, że zrobi wszystko, żeby było to jak najkrócej. Pójdzie do pracy, "podda się" systemowi panującemu w ZK i będzie się po prostu starał o to by z tego co mu grozi dostał najwyżej 2 lata. Kurczę, z tej perspektywy gdy mamy teraz maj 2014 to okropne pomyśleć o maju 2016, najbardziej zabolał mnie fakt, że człowiek się stara - chodził do pracy, przebywał ze mną cały wolny czas, starał się każdego dnia. Odkąd jesteśmy razem czyli 1,5 roku ani razu nie nakrzyczał, nie powiedział przykrego słowa i ani razu nie zasnęłam od tego czasu nawet pokłócona z Nim.
To on głównie nauczył mnie wzajemnego szacunku, kochania i cieszenia się z dni które mamy, bo tak jak mówił.. nigdy nie wiadomo co los nam szykuje.
Dla sprostowania sprawy odwieszenia zawiasów - powodem była w sumie moja przyszła teściowa i kuzynka mojego D., bo ten mój mieszkał z mamą, która po jego wyjsciu wyprowadzila sie z nim gdzie indziej i wymeldowując go z poprzedniego miejsca zamieszkania nie zdążyła siebie nawet i jego zameldować w nowym mieszkaniu. Podobno zostały wysyłane wezwania do teściowej, żeby wstawiła sie na komendzie żeby potwierdzić jego zamieszkanie tam jednak nie zrobiła tego, aż w końcu sami wzięli mi go, gdy spacerując ulicą, szliśmy opić zakończenie mojej szkoły. D., większość czasu spędzał ze mną, mieszkaliśmy prawie razem, tesciowa wracala na weekendy do domu, bo w tygodniu pracowala. Jestem wściekła, nie obwiniam tylko jej, bo to nasza wina że nie dopilnowaliśmy spraw czysto formalnych związanych z jego warunkowym zwolnieniem, ale gdybym tylko wiedziała o tych wezwaniach na pewno nie dopuściłabym do tego.
Skąd więc osąd, że ludzie się nie zmieniają? Poznałam tego człowieka i powiem szczerze, że ludzie - owszem, zmieniają się przez ZK, ale niekoniecznie na gorsze!!! D., zrozumiał co robił źle, żałował, starał się jak może naprawić swoje błędy, ale niestety polskie prawo jest popieprzone i nic nie mogę z tym zrobić! Chciałabym pomóc aczkolwiek nawet nie wiem czy mogę. Wiem jedynie, ze to co on moze zrobic tam zeby wyjsc wczesniej to zrobi na pewno.
Zgadzam się z całą pewnością z Lady Marmalade!
Zostawić kogoś bo trafił za kraty? Ludzie którzy kochają naprawdę i wiedzą co to miłość szukają sposobu by przetrwać, pomóc i dać radę a nie pretekstu jakim w tym wypadku jest ZK żeby "zwinąć pinkiel" i dać dupy komu innemu.
Każdy ma swoje doświadczenia, każda z nas inną mogła przechodzić sytuację ze swoimi sympatiami, ale jeśli są jakieś dziewczyny, które wierzą w prawdziwą miłość, znalazły się i zostały rozdzielone przez mury ZK z ukochanymi to dajcie rade. Im mimo wszystko też jest ciężko, nie myślcie że nie!
Chętnie pogadałabym z jakąś dziewczyną która ma ten sam problem co ja. Mam okres w którym co 5 min co innego wywołuje u mnie płacz związanego z D., taka pustka którą niedawno wypełniała jego osoba. Jak sobie z tym radzicie? Jak wygląda wasza codzienność?
Pomóżcie !