Malwina69 napisał/a:...
Chciałabym mieć dom.. nie w sensie murów ale to wszytsko co na dom sie składa.. atmosferę, zapach.. partnerskie relacje.. dom do którego każdy sie spieszy.. gdzie jest miło, spokojnie i bezpiecznie.. Facet( maż, partner) to człowiek za którego moge ręczyć.. mogę zamknąc oczy i wiem,że nie spotka mnie cios z jego strony.. człowiek któremu ufam..z którym jestem bezpieczna.. który mnie ROZUMIE.. i wie,ze gdy siądzie mu na kolanach koleżanka.. na oczach przeciez własnego męża.. to On tylko popatrzy mi w oczy i będe wiedziała,że mimo ludzkiej głupoty to jest nieistotne a on da jej dyplomatycznie do zrozumienia,że przegięła.. że mogę byc spokojna jak wyjedzie np. na żagle i będzie się dobrze bawił.. ale nie naszym kosztem.. nie kosztem naszego związku.. że zawsze stanie po mojej stronie.. nawet jesli gdzies sie pomyle.. a najwyżej przedyskutujemy to w cztery oczy.. Gdy sie potknę i zrobie głupote ( a co ja nie moge??) On poda mi rękę. ..i pomoże wyprostowac temat..a nie skrytykuje i oceni... pomilczymy.. a ja nie bede się bała,że to milczenie wynika z jego tesknoty za kimś.. ..facet, który doceni to co robie.. jaka jestem.. mimo,że do ideału mam lata świetlne.. zę weźmie mnie za rękę..gdy coś mnie będzie truło od środka.. który zrozumie moje potrzeby.. właściwie je odczyta.. a nie opatrznie.. bo tak mu pasuje..Ze gdy nawet sie pokłócimy.. to nie będzie sygnał dla mhnie,że teraz to juz na bank odejdzie, bo jest rozczarowany.. a juz na bank odnowi chociaz swoje kontakty z kims z kim bym nie chciała..
............
Droga malwinko.
Ja kobieta zdradzona przez swojego partnera. Zdradzona dlatego, bo NIE WIEM. byłem głupi i tak dalej... po pooonad dwóch latach radzenia sobie z bólem, uczenia się zycioa na nowo, desperacji, żalu za utraconą miłością, złości, nienawiści do całego świata, udręczenia, płaczu po nocach, ......
Ja kobieta zdradzona przez swojego partnera... z którym zostałam... marzę o tym samym co ty.
ale moje marzenia dzisiaj są trochę inne - bo ten mój dom, to ja.. i jesli wyrzucę z twojego zapisu wszystko, co mnienie dotyczy, na co nie mam wpłuwy, to zostaje coś takiego...
"""""Chciałabym mieć dom.. nie w sensie murów ale to wszytsko co na dom sie składa.. atmosferę, zapach.. partnerskie relacje.. dom do którego każdy sie spieszy.. gdzie jest miło, spokojnie i bezpiecznie....""""
cała reszta, która opisałaś - to nie jestes ty. cała reszta, którą opisałaś, wymagałaby każdej ściany w twoim domu wytapetowanej wskazówkami, oczekiwaniami, marzeniami, zachowaniami - które powinien miec twój partner.
Malwina, na początku, a to już prawie półtora roku, kiedy weszłam na to forum, próbowałam opisywać mojego męża. byłam na etapie analizowania JAKI ON JEST? [pisałam, jak wspaniały i cudowny on zawsze był i dlaczego , jak mógł, się pogubił, zdradził mnie, dlaczego dlaczego dlaczego....
usprawiedliwiałam go wiesz? że towarzystwo, że praca taka, że głupia łatwa się znalazła. oczywiście, to wszystko prawda. ale to nie POWODY. to okoliczności. gdyby okoliczności decydowały o naszych działaniach, wszyscy bylibyśmy złodziejami....
Po dwóch poooonad latach odkąd wiem. Po dwóch latach - naiwnej wiary, że będzie jak dawniej. Po dwóch latach takiego zdumienia, że do dzisiaj zapiera mi dech - gdy zastanawiam się - jaki człowiek zdradza zonę, która zachodzi w ciązę, nie kończy związku, gdy sie o tym dowiaduje.. i nie kończy gpo, gdy jeego zona traci dziecko w 16 tygodniu ciązy??
potem zapiera mi dech, gdy mysli - jaki człowiek jest tak pokręcony jak ja, że ukrywa żałobę po stracie dziecka, żeby nie martwić najbliższych - czyli swojego kochanego męża??
ale wracając do wątku..
Po ponad dwóch latach moja sytuacja wygląda tak:
mój mąż - jest kompletnie nieprzewidywalnym, nieznanym mi człowiekiem. nie ośmieliłabym się w żadnej sytuacji określać, decydować, definiować jego uczuć. Nie mam pojęcia co zrobi w danej sytuacji, jak się zachowa, co wybierze...
Dzisiaj jestem ja, jest on i są RELACJE między nami
jasno okreslone, czytelne, oparte o zasady. Duzo by pisać, duzo tworzyć, duzo tłumaczyć. w każdym razie funkcjonuje w pozytywistycznym, dobrym związku, w którym szanujemy swoje potrzeby i prawa, dbamy o siebie i wspólnie tworzymy to, co Malwino nazywasz DOMEM
DOMEM - a więc moim wkładem, jego wkłądem i naszymi wspólnymi planami, w których wiarygodnie okreslamy, co każdy z nas w budowę tego domu daje i za co jest odpowiedzialny.
DOm oparty jest o zasady i fundamentalne wartości. To taki dom wartości. jego podstawa jest uczciwośc i lojalność.
malwina, dom się obali, jesli którekolwiek z nas zaWALI CHOCIAZ JEDNĄ ŚCIANKĘ.
Malwina, ten dom przestanie istnieć, gdy mój mąż zacznie chowac telefon. przestanie istnieć, gdy ukryje przede mną jakies relacje. przestanie istnieć, gdy ja zacznę poza tym domem szukać czegos innego.
Ten dom tworzony jest w równych podstawach przez dwie osoby. żadne z nas nie odpwoiada za niego samodzielnie.
jesli ja będę odpowiedzialna, będę dbała o moje ścianki i moj kawałek podłogi, to moge tylko liczyc na to, że to samo zrobi mój mąż
ale moje śściany sa też na tyle solidne, że jak on swoich nie przytrzyma, to moja częśc się nie zawali. stanie się moim włąsnym, osobnym kątem, w którym dam radę zyć - bo to co buduję, buduje szczerze i solidnie.
natomiast razem trzymamy jeedną scianę nośną, która jest pomiędzy moją częścią i jego częścią.
i jesli któreś z nas zapomni o nia dbać.. to powstaną dwa oddzielne pokoiki.
Malwina, w twoich marzeniach o domu sa marzenia o twoim partnerze.
A jaki masz na miego wpływ?/
a czy potrafisz napisać, o jakim domu dla malwiny marzysz? o jakiej malwinie marzysz??
Ja moge to napisać:
Marzę o domu, w którym panuje harmonia i spokój. w którym panują jasne kolory i jest dużo światła. w tym domu ja czuję się bezpiecznie i jestem szczęsliwa. w tym domu moge tworzyć, pisać, czytać, odpoczywać, ale tez cięzko pracować, w tym domu widze efekty mojej pracy i do tego domu wracam po każdej burzy w moim zyciu. W tym domu ja dbam o domowników i oczekuję, że oni będa robić to samo. W tym domu każdy ma swój prywatny zakątek i każdy z nas ma tez częsci wspólne, w których się spotykamy. w tym domu witamy gości z otwartymi rękami i dzielimy się chętnie naszymi zasobami. W tym domu jestem pełna zrozumienia i czułości dla moich współmieszkańców - w tym domu, to ja decyduję, kto będzie ze mną mieszkał. W tym domu szanuję każdego domownika, jako odrębną istotę i wiem, że to on decyduje o swoim poczuciu szczęscia lub nie. w tym domu ja moge towarzyszyć moim domownikom a oni mogą towarzyszyć mi. poniewaz się lubimy, kochamy i szanujemy. Ufamy sobie, wierząc, że każdy z nas tak samo o tern dom dba...
To jest mój dom Malwina...