Witam serdecznie,
niewątpliwie mam problem dlatego też chciałbym zasięgnąć opinii kobiet,stąd też moja wizyta na tym forum. Poniżej moja historia:
Jesteśmy małżeństwem od 15 lat. Przez ten czas wzloty i małe upadki:) jak w każdym normalnym związku. Byłem szczęśliwy,czułem się kochany,kochałem też ja. Gdy poznałem moją przyszłą żonę wiedziałem od pierwszego razu, że to jest właśnie to:).Przez półtora roku zanim się pobraliśmy nie spotkaliśmy się tylko przez trzy dni. Nie potrafiliśmy bez Siebie żyć. Podczas jednej z nocy spędzonych jeszcze tylko na wspólnych rozmowach wyznała mi, że została zgwałcona na imprezie gdy jeszcze mnie nie znała. Stwierdziłem, że pomimo tego, że ja nie spałem jeszcze z żadną kobietą i dla mnie będzie pierwszą to nie jest to dla mnie problem. Pocieszałem jak mogłem,starałem się jak mogłem...udało się. Gdzieś zawsze była taka blokada np. co do różnych miejsc w których chciałem się z nią kochać ( bez żadnych ekstremalnych sytuacji chodziło mi na przykład o sex pod prysznicem co dla mnie jest zupełnie naturalne:) bo wydawało mi się że to mogło właśnie nastąpić w tym miejscu. Nigdy do tego nie doszło bo albo słyszałem, że nie czuje się w takich warunkach komfortowo jest nie wygodnie itp. Nie nalegałem bo nie chciałem żeby powróciły jej wspomnienia. Wtedy gdy opowiedziała mi o gwałcie wiedziałem, że będę się musiał z tym problemem borykać do końca życia. Sex był ok ale bez żadnych fajerwerków. Pomimo wszystko byłem Dumny z siebie, że kobieta którą Kocham zaufała mi i po takich przejściach potrafiłem sprawić, że otworzyła się przede mną. Do sexu pomiędzy nami doszło po pięciu miesiącach od poznania. Przez 15 lat nie zadałem na ten temat nawet jednego pytania. Nie chciałem wracać do złych wspomnień bo wierzyłem, że jeśli dam jej miłość,spokój,bezpieczeństwo i normalny dom to sobie z tym wspólnie poradzimy. Kilka miesięcy po ślubie nawet nie pamiętam z jakiego powodu rozmowa zeszła na temat pierwszych partnerów seksualnych. Usłyszałem od żony, że jej pierwszym facetem i jedynym przede mną był kolega z klasy z którym nawet nie wie jak to się stało. Tak po prostu pod wpływem chwili i więcej się to nie powtórzyło. Sam sobie wytłumaczyłem, że w tym przypadku nastąpił syndrom wyparcia złych wspomnień i zastąpienia ich normalnymi. Nie zadawałem pytań wierzyłem bezgranicznie. Początki małżeństwa były trudne mieszkaliśmy z rodzicami, żona była drażliwa, wiecznie coś nie pasowało ale stwierdziłem, że musimy się dotrzeć:). Jestem spokojnym i opanowanym człowiekiem dlatego też po latach stwierdziliśmy oboje, że chyba tylko dlatego przetrwaliśmy ten ciężki okres:).Podczas jednej z awantur z niczego jakie wtedy miały miejsce żona powiedziała mi, że nasz syn nie jest moim dzieckiem. Wyszła z domu wróciła po kilku godzinach i stwierdziła, że chciała mi zrobić po prostu przykrość. Przeprosiła uznałem sprawę za zamkniętą. Minęło 15 lat gdzie ostatnie lata naszego związku to najlepsze lata mojego życia. Byłem spełniony w domu,w małżeństwie,w pracy. Pewnego dnia zszedłem do garażu poszukać jakiejś rzeczy. Zacząłem grzebać w kartonach nie rozpakowanych po ostatniej przeprowadzce. W pierwszym kartonie na samym wierzchu znalazłem kalendarz. W pracy korzystam z kalendarza więc wydawało mi się, że jest to mój stary kalendarz. Otworzyłem go i pierwsze co zobaczyłem to wpis w tygodniu w którym się poznaliśmy. Sobota sex w hotelu z AAA niedziela poznałam BBB(czyli mnie).....poniedziałek sex z AAA. W międzyczasie spotkania ze mną codziennie. Po dwóch tygodniach sex z CCC u niego w domu. Tydzień przed naszym poznaniem sex z DDD u niego w domu. Mój świat runął...Gdy emocje opadły po kilku dniach zapytałem żonę z iloma facetami spała przede mną? Powiedziałem, że chcę prawdy jaka by ona nie była. Powiedziała, że z dwoma ale byli to przypadkowi partnerzy. Zapytałem jeszcze raz,powiedziała że nie chce na ten temat rozmawiać. W końcu po kilku dniach wyznała mi wszystko. Spała z trzema facetami z czego wszyscy w ciągu miesiąca w którym się poznaliśmy. Pan AAA to facet który zaprosił ją do hotelu na spotkanie. Widziała go wcześniej na sylwestra. Spotkanie zakończyło się sexem. Pan DDD pracował razem z moją żoną. Facet 38 lat zaprosił ją do domu na imprezę. Jak stwierdził impreza została odwołana więc spędzą ten wieczór we dwoje. Spotkanie zakończyło się sexem i to był jej pierwszy raz. Pan CCC chłopak poznany na dyskotece miesiąc wcześniej. Po prostu przyszedł do niej do pracy i zaproponował randkę u kolegi w domu. Spotkanie zakończyło się sexem. Opisy w kalendarzu przy innych imprezach typu: wyszliśmy wcześniej z dyskoteki do jego domu,impreza w pracy na maxa,poznałam fantastycznego chłopaka na imprezie ale tak w sam raz na jeden raz...Podobno wtedy do niczego nie doszło...Trzech partnerów w ciągu miesiąca a każdy z nich to przypadkowy facet. Mając wtedy 18 lat uprawiać sex z 38 latkiem???Poznałem faceta po kilku miesiącach zupełnie przypadkowo i przyznam szczerze, że nie mnie oceniać urodę faceta ale mówiąc delikatnie jego walory zewnętrzne pozostawiały wiele do życzenia tkzw. obleśny koleś .Po jednym telefonie pójście do hotelu z facetem którego poznała na sylwestrze???Zadałem jej pytanie czy nie bała się iść do mieszkania z kolesiem którego poznała na dyskotece i nie wie o nim nic. Odpowiedziała, że był jeszcze z kolegą ale kolega wyszedł później. A co by było gdyby chcieli się we dwóch zabawić?Odpowiedź żony- nie miałam nic do stracenia wtedy. Sytuacja trwa dwa miesiące. W międzyczasie byłem u psychologa,byliśmy na terapii małżeńskiej. Wzajemne relacje domowe są ok. Sex odkąd wszystko się wydało na najwyższym światowym poziomie. Nagle można się kochać pod prysznicem czy spontanicznie uprawiać sex o każdej porze dnia i nocy:). Wszystko niby ok ale...czuje się zdradzony,oszukany i tak naprawdę największym frajerem na świecie. Czekałem 22 lata na swój pierwszy raz z odpowiednią kobietą, która mnie oszukała. Czekałem na nasz pierwszy raz przez pięć miesięcy a każdy inny facet potrzebował jednej randki. Spotykałem się z nią codziennie a ona w międzyczasie szła do łóżka z przygodnie poznanym facetem. Żona mówi, że jestem miłością jej życia,że jestem idealnym facetem i to nie tylko jej zdanie bo wszystkie koleżanki jej zazdroszczą takiego męża,sex ze mną jest w 100% satysfakcjonujący. Podobno jestem jedynym facetem, który zapytał Ją czego ona chce w łóżku a nie myślę tylko o sobie. Podobno okłamała mnie bo wstydziła się tego co robiła. Czy waszym zdaniem jest możliwe aby dalej funkcjonować w takim związku. Czasami jest wszystko ok spędzamy całe noce na rozmowach,wspólnym zapewnianiu się , że damy radę , że przetrwamy ten kryzys jestem wtedy najszczęśliwszym facetem na świecie. Przychodzi jednak jakaś chwila i wszystko potrafi zepsuć: cały nastrój,wiarę w cały związek skoro jest zbudowany na kłamstwie,wiarę w siebie,w miłość swego życia,sens bycia w takim związku,po prostu wszystko...Cierpię ja cierpi moja żona. Przynajmniej tak mi się wydaje bo w tej chwili niczego nie jestem pewien z Jej strony...Co mogę zrobić waszym zdaniem aby zapomnieć? Może moja żona powinna coś zrobić na co nie wpadliśmy do tej pory? Twierdzi, że zrobi wszystko aby ratować nasze małżeństwo...
Nie wiem dlaczego tak postapiła twoja zona... zrobiła źle to oczywiste.. dobrze,ze jest terapia i cudownie,że Ty jestes własnie taki.. mądry, odpowiedzialny facet.. Zapomnieć może nie zapomnisz ale chociaż oswoisz się z tym faktem.. szkoda tych lat, szkoda twojego zaufania..szkoda.. ale teraz będziecie sie odkrywali jakby od nowa.. skoro ja kochasz a ona Ciebie... uda sie.. postaw krechę, czarną kreche.. i powiedz sobie .. żyjemy dalej.. będzie cudownie...mleko sie wylało.. a czas zrobi swoje... Będzie dobrze a Twoja zona ma duuuuuużo szczęścia...
Postaraj sie zapomnieć,wiem,wiem-to trdne,nie da się... Ale to było dawno,nie warto wracać do tak dawnej przeszlości. Wywlekanie i rozpamietywanie tylko pogorszy sprawę. Rozczarowałeś się. Czujesz sie oszukany,ale nie przekreslaj tylu lat udanego małżeństwa. Pogadaj o tym z nami ,będzie ci lzej. Kazdy człowiek popełnił w życiu jakis błąd,którego żałuje. Jej teraz tez pewnie jest wstyd.
Są rzeczy które się wybacza ale nie zapomina, więc sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy dasz redę żyć z tym czy może cie to zniszczy ciebie twój związek i twoją żonę również. Kobiety tak bardzo się nie różnią od mężczyzn w dzisiejszych czasach. mężczyźni często oszukują swoje kobiety co do sexualnej przeszłości, była młoda nie usprawiedliwiając ją bo po co to kłamstwo o gwałcie ale dziewczyna miała 18 lat tak? jest jeszcze jedno co mnie zastanawia czy przez 15 lat małżeństwa dopiero po wyznaniu ci prawdy sex stał się bardziej satysfakcjonujący? czemu dopiero po tym?
5 2011-08-31 20:11:29 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-08-31 20:13:41)
Witaj.
Faktycznie, Twoja żona ma za sobą niechwalebną przeszłość seksualną.
Gdy poznaliście się, Ty byłeś prawiczkiem, ona już współżyła. Czy, w jakiś sposób zaznaczałeś, że ożenisz się z kobietą , dla której będziesz jej pierwszm? Bo, zastanawiam się, co mogło być powodem, że opowiedziała Ci historyjkę o gwałcie. To miało być, chyba takie usprawiedliwienie- że przez nią niezawiniona ta utrata dziewictwa.
Zapewne, zapomniała o tym , bo już w kilka miesięcy po ślubie podała Ci inną wersję. Natomiast Ty po 15 latach małżeństwa, nieoczekiwanie odkryłeś szokujące fakty z życia Twojej żony i to z okresu, kiedy już się spotykaliście.
Zastanawiam się, czy może był to jej sposób zarabiania? bo, jak inaczej wytłumaczyć, że spała aż z trzema facetami w jednym m-cu i na dodatek kiedy już się poznaliście.
Z Tobą zaczęła współżyć dopiero w piątym miesiącu znajomości, co by mogło znaczyć, że aż tak seksu nie była spragniona...
Podczas jednej z awantur z niczego jakie wtedy miały miejsce żona powiedziała mi, że nasz syn nie jest moim dzieckiem. Wyszła z domu wróciła po kilku godzinach i stwierdziła, że chciała mi zrobić po prostu przykrość. Przeprosiła uznałem sprawę za zamkniętą.
Czy, naprawdę uważasz tę sprawę za zamkniętą?
Prawdę powiedziawszy, to zastanawiałam się, czy poruszać ten temat, ale przecież prosisz o wypowiedzi. Zatem, zapytam, w jakim wieku jest Wasz syn?
Czy... mogła wtedy powiedzieć prawdę?
Myślę, że jeszcze wszystkiego nie wiesz, ale od Ciebie zależy, czy będziesz dalej drążył i wracał do jej przeszłości. Bo, w chwili obecnej oboje pragniecie odbudowy związku.
Pozdrawiam.
6 2011-08-31 20:31:51 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-09-01 22:37:21)
Tak miała 18 lat a skłamała bo chciała być idealna w moich oczach tak jak ja byłem w jej. Tu staram się ją zrozumieć bo gdyby mnie na kimś zależało to pewnie też bym się posunął do ,,naprostowania" swojej przeszłości wiedząc, że jak powiem prawdę to nie mam żadnych szans. Żaden facet nie zwiąże się z dziewczyną która spała z trzema przypadkowymi facetami w ciągu miesiąca. Przynajmniej ja takiego nie znam. Sorki ale taka jest brutalna prawda. Z perspektywy czasu i z dzisiejszym doświadczeniem życiowym nie ma to dla mnie większego znaczenia ilu miała partnerów. Tu chodzi o ,,jakość" tych ,,związków". Nie mogę pojąć jak można iść do łóżka z kimś kogo nie znam,nie wiem jak ma na nazwisko,czym się zajmuje nie wiem nic. Wystarczy alkohol i to, że on chciał.Ja rozumiem, ze może się tak zdarzyć raz bo zaiskrzyło bo jakaś chemia maksymalna,alkohol,chwila zapomnienia itp. Ale trzy razy w ciągu miesiąca???Zawsze uważałem, że kochając się z kimś człowiek daje troszkę siebie,swojej intymności drugiej osobie. I to mnie bardzo boli bo uważam, że tej intymności niestety dla mnie nie zabrakło skoro moją żonę mógł mieć każdy napotkany przez nią facet. Bo taka jest prawda niestety. Nie ważne czy był młody,przystojny,przy kasie czy po prostu fajnym facetem czy miał inne zalety z powodu których kobiety decydują się na sex. Pytam Ją czemu tak robiła co Nią kierowało?Odpowiedź nie wiem?Jak można nie wiedzieć dlaczego z kimś się poszło do łóżka?Są dziesiątki powodów alkohol,miłość,zapłacił mi,był przystojny,chciałam zobaczyć jak to jest itp. Wczoraj powiedziała mi, że chciała się chyba w ten sposób dowartościować. Dla mnie dowartościowaniem jest to, że kobieta z którą żyję powie mi,że jestem fajny,dowcipny,przystojny czy dobry w łóżku. Uważałem, że skoro adoruję Ją jak tylko potrafię i wie o tym, że zrobię dla niej wszystko to wystarczy. Kumple śmiali się ze mnie a ja mówiłem, że zrobię wszystko żeby ją zdobyć. Tylko co tu zdobywać.Kobietę,która decyzję o sexie podejmowała w ciągu jednej chwili nie licząc się z kim i gdzie a jej zdobycie zajmowało jedną randkę? Ja odprowadzałem Ją do domu bo mieszkała ze starszą siostrą a ona nawet nie zawitała tam na chwilę tylko czekała na klatce schodowej aż sobie pójdę żeby mogła iść na randkę z kolesiem do domu jego kolegi dobrze wiedząc co będzie się działo. Jeśli to ma być dowartościowanie się to może ja jestem jakiś dziwny i naiwny? Ten chłopak z dyskoteki był podobno ostatnim bo po jakimś czasie zaczęło jej zależeć na mnie?A wcześniej służyłem chyba jako zabawka bo tak to w tej chwili odbieram. Jako jedyny nie zaproponowałem jej sexu dlatego nie poszliśmy do łóżka na drugiej randce bo na pierwszej nie było możliwości ,,technicznych". Powiedziała, że tak poszłaby wtedy ze mną do łóżka bo byłem i jestem atrakcyjnym facetem. Widzę to tak,że jak skończyły się atrakcje i brak facetów w pobliżu to wtedy zwróciła uwagę na mnie i dostałem swoja szansę. Po co takie gierki? Odpowiadając na Twoje pytanie tak sex stał się taki jaki powinien być przez cały nasz związek dopiero po tym jak wszystko się wydało. Czemu? Przez 15 lat nie mogłem namówić mojej żony na sex nigdzie poza sypialnią i to najlepiej po 22.00. Kilka razy pytałem czy wszystko jest ok Jej zdaniem w łóżku czy chciałaby coś zmienić? Odpowiedź brzmiała tak jest ok bo przez 15 lat nie miała orgazmu najwyżej trzy razy a wie, że jej koleżanki miały np. tylko trzy razy przez ileś lat. To, że kobieta ma orgazm nie jest dla mnie miarą satysfakcji seksualnej bo można mieć orgazm i można mieć ORGAZM.Czemu tak robiła? Bo nie chciała żebym uważał ja za dziwkę...ręce mi opadły z wszystkimi innymi członkami włącznie:). Blokada jaką sobie założyła tak naprawdę miała wpływ na całe nasze życie seksualne.Ona się bała robić to czego ja zawsze pragnąłem. Nie każdy może się pochwalić po 15 latach małżeństwa codziennym sexem czy dwa razy w ciągu dnia. Jest dla mnie atrakcyjną kobietą i krótko mówiąc kręci mnie na maksa:). Zaczęła się zachowywać inaczej w sexie,jest bardziej otwarta,szczera,potrafi zaskoczyć mnie czymś naprawdę fajnym jest po prostu inaczej i to jest chyba właśnie ten malutki kawałek intymności tylko dla mnie który uważałem, że straciłem. Tak to widzę. Wiem też, że samym sexem tego nie naprawimy. Jest jeszcze jedna ewentualność, że teraz też udaje...
---------------------------------------------------
Faktycznie, Twoja żona ma za sobą niechwalebną przeszłość seksualną.
Gdy poznaliście się, Ty byłeś prawiczkiem, ona już współżyła. Czy, w jakiś sposób zaznaczałeś, że ożenisz się z kobietą , dla której będziesz jej pierwszm? Bo, zastanawiam się, co mogło być powodem, że opowiedziała Ci historyjkę o gwałcie. To miało być, chyba takie usprawiedliwienie- że przez nią niezawiniona ta utrata dziewictwa.
Nie nie rozmawialiśmy na ten temat. Nie miało to dla mnie znaczenia jeśli to byłby normalny związek. To, że ja dokonałem takiego wyboru jest moja sprawą i nikogo nie miałem zamiaru negować z tego powodu.
Zapewne, zapomniała o tym , bo już w kilka miesięcy po ślubie podała Ci inną wersję. Natomiast Ty po 15 latach małżeństwa, nieoczekiwanie odkryłeś szokujące fakty z życia Twojej żony i to z okresu, kiedy już się spotykaliście.
Zastanawiam się, czy może był to jej sposób zarabiania? bo, jak inaczej wytłumaczyć, że spała aż z trzema facetami w jednym m-cu i na dodatek kiedy już się poznaliście.
Z Tobą zaczęła współżyć dopiero w piątym miesiącu znajomości, co by mogło znaczyć, że aż tak seksu nie była spragniona...
Brałem to pod uwagę i przyznam, że dla mnie byłoby to jakieś wytłumaczenie a co za tym idzie mimo wszystko wolałbym takie wyjaśnienie niż po prostu odpowiedź nie wiem.
Podczas jednej z awantur z niczego jakie wtedy miały miejsce żona powiedziała mi, że nasz syn nie jest moim dzieckiem. Wyszła z domu wróciła po kilku godzinach i stwierdziła, że chciała mi zrobić po prostu przykrość. Przeprosiła uznałem sprawę za zamkniętą.
Czy, naprawdę uważasz tę sprawę za zamkniętą?
Prawdę powiedziawszy, to zastanawiałam się, czy poruszać ten temat, ale przecież prosisz o wypowiedzi. Zatem, zapytam, w jakim wieku jest Wasz syn?
Syn ma 14 lat i nie biorę pod uwagę jakiś badań czy dociekania tego czy jest moim dzieckiem czy nie. Kocham go nad życie i nie ma dla mnie znaczenia czy to ja jestem jego biologicznym ojcem. Na pewno nie będę krzywdził niewinnego dziecka z powodu przeszłości jego matki.Jest podobny do mnie więc nadzieja zawsze jest:).
Czy... mogła wtedy powiedzieć prawdę?
Zapytałem Ją o to sugerując, że musi coś być na rzeczy skoro pozwoliła sobie na taki tekst. Odpowiedź mojej żony: powiedziałam to dlatego ponieważ w tym przypadku nie mam nic na sumieniu i chciałam Ci zrobić po prostu przykrość.
Myślę, że jeszcze wszystkiego nie wiesz, ale od Ciebie zależy, czy będziesz dalej drążył i wracał do jej przeszłości. Bo, w chwili obecnej oboje pragniecie odbudowy związku.
Wiem już tyle, że mi wystarczy. Jakie ma znaczenie czy było ich 3 czy 10 czy 14. Dla mnie nie powinna mieć miejsca sytuacja nawet z trzema.
Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 11 naszego Regulaminu. Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Olinka
7 2011-08-31 22:02:50 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-08-31 22:05:08)
Syn ma 14 lat i nie biorę pod uwagę jakiś badań czy dociekania tego czy jest moim dzieckiem czy nie. Kocham go nad życie i nie ma dla mnie znaczenia czy to ja jestem jego biologicznym ojcem. Na pewno nie będę krzywdził niewinnego dziecka z powodu przeszłości jego matki.Jest podobny do mnie więc nadzieja zawsze jest:).
I, właśnie takiej spodziewałam się odpowiedzi.
Dobrze, że doznany szok i ból nie przesłaniają Ci zdrowego rozsądku.
Przede wszystkim, chrońcie syna - "to "powinno pozostać tylko między Wami.
P.S. Jeżeli chcesz zacytować cały post, to kliknij w napis "cytuj" znajdujący się w prawym dolnym rogu. Jeżeli fragmentami chcesz cytować tekst, (tak jak to teraz robiłeś),to rozdzielasz zacytowany tekst i na początku każdego cytatu wklejasz skopiowany napis "quote z Twoim nickiem ", a na końcu ten z końca "quote."
Ja przynajmniej tak robię- nie wiem, na ile zrozumiałe dla Ciebie będzie to moje tłumaczenie. ![]()
Możesz też wejść w BBCode i tam masz instrukcje.
sorki, że tak chaotycznie wygląda moja odpowiedź ale nie zapoznałem się do końca z możliwościami forum:)
W emocjach nie patrzymy na regulamin i tu uważam troszeczkę za ostre kryteria.
Wpadamy tu oczekujemy szybkiej reakcji forumowiczów , a tu trzeba zainteresować swoją konkretną sytuacją. I cierpliwośći.
Przyznam ,że cierpliwość jest ważna za chwilke sami troszkę inaczej podchodzimy do naszego problemu.
Chciałabym poznać faceta z takimi priorytetami , wartościami w życiu.
Pozdrawiam
9 2011-09-01 07:17:13 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2011-09-01 07:18:21)
P.S. Jeżeli chcesz zacytować cały post, to kliknij w napis "cytuj" znajdujący się w prawym dolnym rogu. Jeżeli fragmentami chcesz cytować tekst, (tak jak to teraz robiłeś),to rozdzielasz zacytowany tekst i na początku każdego cytatu wklejasz skopiowany napis "quote z Twoim nickiem ", a na końcu ten z końca "quote."
Ja przynajmniej tak robię- nie wiem, na ile zrozumiałe dla Ciebie będzie to moje tłumaczenie.
Możesz też wejść w BBCode i tam masz instrukcje.
Można by rzec, że zrozumiałem:).
żyworódka napisał/a:P.S. Jeżeli chcesz zacytować cały post, to kliknij w napis "cytuj" znajdujący się w prawym dolnym rogu. Jeżeli fragmentami chcesz cytować tekst, (tak jak to teraz robiłeś),to rozdzielasz zacytowany tekst i na początku każdego cytatu wklejasz skopiowany napis "quote z Twoim nickiem ", a na końcu ten z końca "quote."
Ja przynajmniej tak robię- nie wiem, na ile zrozumiałe dla Ciebie będzie to moje tłumaczenie.
Możesz też wejść w BBCode i tam masz instrukcje.Można by rzec, że zrozumiałem:).
Wrrrrrrróć, "na początku każdego cytatu wklejasz skopiowany napis "quote z nickiem autora"
Nie pocieszaj, nie mogłeś zrozumieć , bo poplątałam.:( moją instrukcję.
11 2011-09-01 11:43:06 Ostatnio edytowany przez mksudol (2011-09-01 11:49:01)
Pamiętam taki film, ale niestety nie potrafię podać tytułu, gdzie szczęśliwa, zakochana w sobie para 26 latków staje przed trudnym wyzwaniem poradzenia sobie z 'demonami jej przeszłości". Okazuje się, że dziewczyna w czasie szkoły średniej lubiła 'diabelskie trójkąciki', i to z różnymi partnerami. Co gorsza, te scenki były udokumentowane zdjęciami oraz filmami, które to w późniejszym czasie wpadają mu w ręce.
I tutaj zaczyna się prawdziwy film. Reżyser w sposób doskonały, ale to po prostu genialny, pokazuje jak oboje partnerów przechodzi przez to wszystko. Jak rozmawiają, płaczą, kłócą się, i jak pomimo miłości On nie jest w stanie się z tym pogodzić. Dziewczyna nawet błaga go na kolanach o przebaczenie okazując w tym tyle smutku, oraz bólu, że widz jednocześnie zaczyna jej współczuć. W końcu, główny bohater wpada na naprawdę głupi pomysł, i zaprasza swoją, ówczesną jeszcze partnerkę, oraz przyjaciela do mieszkania i proponuję seks w trójkącie. Przyjaciel kiedy się o tym dowiaduje, nie wiedząc jak się zachować, ucieka, a ona czując się poniżona, totalnie obdarta z resztek godności, robi to samo. Zostaje tylko on, z zaciśniętymi pięściami, ze łzami w oczach. Jego plan, by samemu tego zasmakować i może dzięki temu postarać się ją zrozumieć, i w jakiś sposób wytłumaczyć, zdał się na nic. To była po prostu granica, której On nie potrafił przekroczyć, a ona już tego więcej robić nie chciała.
Pod koniec filmu, po latach spotykają się na komiksowym evencie. Widząc siebie z daleka uśmiechają się tylko do siebie, i film się kończy.
Przytoczyłem ten film, ponieważ uważam, że jesteś niczym ten główny bohater. Jest w Tobie coś, z czym nie potrafisz sobie teraz poradzić, i uważam, że jeszcze przez długi okres czasu nie osiągniesz spokoju. Dla swojego dobra psychicznego powinieneś coś z tym zrobić i nie oglądać się więcej na swoją żonę. Bądź egoistą, którym pewnie z natury nie jesteś.
Pozdrawiam
W emocjach nie patrzymy na regulamin i tu uważam troszeczkę za ostre kryteria.
Wpadamy tu oczekujemy szybkiej reakcji forumowiczów , a tu trzeba zainteresować swoją konkretną sytuacją. I cierpliwośći.
Przyznam ,że cierpliwość jest ważna za chwilke sami troszkę inaczej podchodzimy do naszego problemu.
Sprawa ma dwa miesiące i już troszkę czasu upłynęło...ale masz rację czas leczy rany...czekam co będzie dalej...
mksudol, pamiętam ten film- "W pogoni za Amy" z 1997 r. ("Chasing Amy"). Miałam bardzo dziwne uczucia po tym filmie, ale młoda byłam, może nie zrozumiałam. Ale faktycznie, sytuacja zwykłego faceta jest dość podobna.
Pamiętam taki film, ale niestety nie potrafię podać tytułu, gdzie szczęśliwa, zakochana w sobie para 26 latków staje przed trudnym wyzwaniem poradzenia sobie z 'demonami jej przeszłości". Okazuje się, że dziewczyna w czasie szkoły średniej lubiła 'diabelskie trójkąciki', i to z różnymi partnerami. Co gorsza, te scenki były udokumentowane zdjęciami oraz filmami, które to w późniejszym czasie wpadają mu w ręce.
I tutaj zaczyna się prawdziwy film. Reżyser w sposób doskonały, ale to po prostu genialny, pokazuje jak oboje partnerów przechodzi przez to wszystko. Jak rozmawiają, płaczą, kłócą się, i jak pomimo miłości On nie jest w stanie się z tym pogodzić. Dziewczyna nawet błaga go na kolanach o przebaczenie okazując w tym tyle smutku, oraz bólu, że widz jednocześnie zaczyna jej współczuć. W końcu, główny bohater wpada na naprawdę głupi pomysł, i zaprasza swoją, ówczesną jeszcze partnerkę, oraz przyjaciela do mieszkania i proponuję seks w trójkącie. Przyjaciel kiedy się o tym dowiaduje, nie wiedząc jak się zachować, ucieka, a ona czując się poniżona, totalnie obdarta z resztek godności, robi to samo. Zostaje tylko on, z zaciśniętymi pięściami, ze łzami w oczach. Jego plan, by samemu tego zasmakować i może dzięki temu postarać się ją zrozumieć, i w jakiś sposób wytłumaczyć, zdał się na nic. To była po prostu granica, której On nie potrafił przekroczyć, a ona już tego więcej robić nie chciała.
Pod koniec filmu, po latach spotykają się na komiksowym evencie. Widząc siebie z daleka uśmiechają się tylko do siebie, i film się kończy.
Czy to nie chodzi o film ,,W poszukiwaniu Amy" czy coś takiego? Coś słyszałem o tym filmie ale przyznam, że trochę się boję go obejrzeć w mojej sytuacji po Twojej recenzji:).
Przytoczyłem ten film, ponieważ uważam, że jesteś niczym ten główny bohater. Jest w Tobie coś, z czym nie potrafisz sobie teraz poradzić, i uważam, że jeszcze przez długi okres czasu nie osiągniesz spokoju. Dla swojego dobra psychicznego powinieneś coś z tym zrobić i nie oglądać się więcej na swoją żonę. Bądź egoistą, którym pewnie z natury nie jesteś.
Nie nie jestem egoistą i jeśli jest jakiś problem w związku to zaczynam najpierw od siebie czy przypadkiem ja nie jestem winny.Męski punkt widzenia jest zdecydowanie inny niż poprzedniczek które się tu wypowiadały:). Ale dzięki za wypowiedź bo każdy kto ma coś normalnego do powiedzenia jest mi w jakiś sposób pomocny.
Pozdrawiam
Musisz sobie zadać pytanie, co by było, gdyby na początku wyznała Ci prawdę. Najważniejsze, że przez lata Waszego małżeństwa była(poza tym incydentem) wobec Ciebie w porządku. Trudno jest wybaczać, ale trudniej zapomnieć... Musisz przemyśleć, czy warta jest Twojego poświęcenia, bo dalsze Wasze wspólne życie, to niestety poświęcenie. Będą ciężkie chwile, kiedy będziesz musiał zaciskać zęby. Musisz przeanalizować, czy warto. Ja myślę, że dla prawdziwej miłości każde poświęcenie jest warte. Pozdrawiam serdecznie
a mnie przypomniała się historia człowieka, który po 20 latach dowiedział się, że jego żona nie była dziewicą.....
to też trochę takie demony przeszłości....
http://www.netkobiety.pl/t29072.html
Tak miała 18 lat a skłamała bo chciała być idealna w moich oczach tak jak ja byłem w jej.
tu masz odpowiedź dlaczego
Z perspektywy czasu i z dzisiejszym doświadczeniem życiowym nie ma to dla mnie większego znaczenia ilu miała partnerów.
Wczoraj powiedziała mi, że chciała się chyba w ten sposób dowartościować.
Minęło 15 lat....
Ten chłopak z dyskoteki był podobno ostatnim bo po jakimś czasie zaczęło jej zależeć na mnie?
Widzę to tak,że jak skończyły się atrakcje i brak facetów w pobliżu to wtedy zwróciła uwagę na mnie i dostałem swoja szansę.
dorabiasz sobie niepotrzebnie ideologię... pewnie sie po prostu zakochała w tobie, bo jakoś nie wierzę w brak facetów w pobliżu
Zaczęła się zachowywać inaczej w sexie,jest bardziej otwarta,szczera,potrafi zaskoczyć mnie czymś naprawdę fajnym jest po prostu inaczej i to jest chyba właśnie ten malutki kawałek intymności tylko dla mnie który uważałem, że straciłem.
Nie sądzę, żeby udawała....
Rozumiem cię, że jest ci z tym ciężko i analizujesz sprawę z każdej strony.
Masz dwa wyjścia: zostawić przeszłość za sobą i żyć pełnią życia z kobietą, która cię kręci .... albo rozpamiętywać, rozdrapywać....
Bez względu na wszystko, to będzie siedziało jeszcze przez jakiś czas w twojej głowie...
Rozmawiajcie ze sobą, 15 lat życia razem to dobry wynik, pisałeś, że czujesz się kochany....
Może warto bazować na pozytywach?
Pozdrawiam serdecznie...
:)
zwykły_facet, mam akurat ten film na dysku i specjalnie dla Ciebie przekopiuję najbardziej znaczący fragment. Główny bohater zwierza się dwóm kumplom, że nie radzi sobie z przeszłością dziewczyny, i jeden z nich opowiada właśnie o Amy:
"-Przechodziłem przez coś podobnego kilka lat temu. Laska miała na imię Amy. A więc mamy mnie i Amy. Jesteśmy nierozłączną parą. Naprawdę zakochani. I po czterech miesiącach wchodzę w idiotyczną fazę i pytam o jej byłego chłopaka, co jak wszyscy wiemy jest głupim ruchem. Ale wiecie, to coś w stylu: nie chcę wiedzieć, ale muszę wiedzieć. Głupie męskie gówno. W każdym razie, ona zaczyna mi o nim opowiadać. Jak się zakochali, jak przez parę lat żyli ze sobą. Ale mamusia mnie bardziej lubi,bla, bla, bla, bla. I jest dobrze. Ale po chwili nokautuje mnie, a cios jest taki: Okazuje się, że kilka razy, kiedy z nim była, sprowadzał do łóżka jeszcze kogoś. To się chyba nazywa trójkącik. I po tym mi odwala. Po prostu nie przywykłem do tego typu rzeczy. Jestem katolikiem, na miłość boską. Więc całkiem mi po tym odbija. I zaczynam się na niej wyżywać. Nie wiedząc jak sobie z tym poradzić dochodzę do wniosku, że najlepiej zwyzywać ją od dziwek, wykrzyczeć, że została wykorzystana. Potrzeba mi krwi. Naprawdę chcę zranić tę dziewczynę. "Jaki masz, k*rwa, problem?", a ona spokojnie próbuje mi wytłumaczyć, "że to było wtedy i tam", i nie myśli za to przepraszać, bo nie zrobiła nic złego. A ja "doprawdy?" Patrzę jej w oczy, mówię, że to koniec, wychodzę.
- Się, k*rwa, wie.
- Nie, kretynie. To był błąd. Nie czułem do niej odrazy, po prostu się bałem. W tym momencie poczułem się malutki, bez doświadczenia. Bałem się, że nigdy jej nie dorównam, że jej nie wystarczę i tego typu. Ale nie rozumiałem, że dla niej to się nie liczyło. Nie potrzebowała już tamtego gościa, potrzebowała mnie, Boba. Ale zanim do tego doszedłem|było za późno, stary. Wyjechała. I wszystko co mi pozostało, to głupia duma, która z czasem przerodziła się w żal. To była ta dziewczyna. Teraz to wiem. Ale odtrąciłem ją. Więc każdy następny dzień to dla mnie pogoń za Amy. To wszystko."
Nie, kretynie. To był błąd. Nie czułem do niej odrazy, po prostu się bałem. W tym momencie poczułem się malutki, bez doświadczenia. Bałem się, że nigdy jej nie dorównam, że jej nie wystarczę i tego typu. Ale nie rozumiałem, że dla niej to się nie liczyło. Nie potrzebowała już tamtego gościa, potrzebowała mnie, Boba. Ale zanim do tego doszedłem|było za późno, stary. Wyjechała. I wszystko co mi pozostało, to głupia duma, która z czasem przerodziła się w żal. To była ta dziewczyna. Teraz to wiem. Ale odtrąciłem ją. Więc każdy następny dzień to dla mnie pogoń za Amy. To wszystko."
Muszę przyznać, że coś w tym chyba jest...Nigdy nie czułem się gorszy,zakompleksiony czy po prostu malutki...zawsze uważałem, że w życiu mi się powiodło i brałem je takie jakim jest...aż do teraz. Tak naprawdę jak starasz się być idealnym facetem dla swojej kobiety a później spotyka cię coś takiego jak mnie to naprawdę odechciewa się wszystkiego. Awantur żadnych nie robiłem rozmowy przebiegały spokojnie a już na pewno jej nie wyzwę od najgorszych. Sama w pewnym momencie stwierdziła,że wolałaby żebym jej naubliżał,zwyzywał itp może by mi ulżyło. Zranić tak miałem takie myśli ale po co? Żeby udowodnić sobie,że jestem prawdziwym facetem? Jestem prawdziwym facetem bo dbam o swoją rodzinę,dom i staram się żyć tak żeby codziennie rano spojrzeć sobie w twarz. Na zainteresowanie ze strony kobiet nie narzekam bo wielokrotnie mi to dawała odczuć żona swoją zazdrością:). Więc niby wszystko ok...
Zwykły facet, jesteś niesamowicie mądrym i dojrzałym facetem, pomimo targających Tobą gdzieś w środku emocji, reagujesz spokojnie i bardzo rozsądnie- tu naprawdę należy Ci się ogromny szacunek, bo wbrew pozorom jest to niezwykle rzadka postawa. Ja czuję, że Ty sobie poradzisz z tą sytuacją, może trochę poorany, ale wyjdziesz z tego obronną ręką. Teraz będziesz musiał się z tą nową wiedzą po prostu oswoić, spokojnie poukładać sobie to wszystko w głowie, po czym zastanowić się jak bardzo to ,,nowe" coś w Twoim życiu zmienia. Dziś czujesz, że coś straciłeś, przeżywasz więc swoistą żałobę, targają Tobą emocje, których dotąd nie znałeś, często są one skrajne, zaskakują Cię, bo nikt nas przecież nie uczył jak sobie w takich sytuacjach radzić. Ktoś z dnia na dzień zabrał Ci poczucie Twojego bezpieczeństwa, ideały, czujesz, że to, w co tak głęboko wierzyłeś, w jednej chwili rozsypało się jak domek z kart, prawda? To boli, ja wiem, że to boli.
Z drugiej strony pomyśl- czy dziś ta wiedza naprawdę tak bardzo coś między Wami zmienia, czy naprawdę ma tak ogromne znaczenie to co wydarzyło się 15 lat temu? Czy Twoja żona z dnia na dzień stała się inną kobietą, niż ta, z którą jesteś już tyle lat? Czy wyznaje inne wartości, zasady, jest inną żoną, matką? Być może ona dziś cierpi tak samo, być może przez całe te 15 lat żyła w ogromnym poczuciu winy i strachu, że kiedyś ta prawda ujrzy światło dzienne, wie, że skłamała, Ty to widzisz, ale ona nie może się przecież skarżyć, oczekiwać współczucia, bo to ona jest tu winna, a to Ty jesteś ofiarą tej winy.
Wiesz, takie sytuacje są ogromnie trudne, bo nic tak naprawdę nie jest tu proste, jeśli jednak dasz radę wybaczyć i dasz radę z tym żyć, razem będziecie potrafili o tym rozmawiać, żona da Ci prawo do zadawania pytań, a Ty poznasz odpowiedzi, na które być może nie do końca jesteś jeszcze gotowy, niemniej przyjdzie taki czas, że będziesz- wtedy paradoksalnie możecie wejść w nową, lepszą, jakość związku. Być może w poczuciu winy i z wdzięczności za daną jej drugą szansę, żona zacznie się bardziej starać, a Ty będziesz potrafił ją jeszcze bardziej kochać. Czasem takie sytuacje wywołują szok, ale jednocześnie pozwalają na związek spojrzeć pod zupełnie innym kątem, czasem bardziej go docenić, uświadomić sobie jak wielką stanowi dla nas wartość.
I wreszcie na koniec jedno bardzo ważne zdanie, które już wiele razy, tu, na forum, przytaczałam- ,,osobie, którą się kocha nie wolno pozwolić odejść, a potem z zazdrością patrzeć, jak gdzieś indziej i z kimś innym na nowo układa sobie nowe życie..."
Kiedy będziesz miał po raz kolejny jakieś wątpliwości, przypomnij sobie to zdanie, ono naprawdę bardzo pomaga podejmować słuszne decyzje. Powodzenia!
Trudno mi uwierzyć żeby trzymała ten "pamiętnik" tyle lat. Nie powiedziała Ci o tym więc chciała to ukryć.
Jest wyraźna różnica między "bogatym życiem seksualnym" nastoletniej dziewczyny(w gruncie rzeczy nie ma w tym nic złego) a puszczaniem się żony na początku waszej znajomości. Bo z tego co tam napisałeś to sypiała wtedy z nimi a z tobą już nie.
Gdyby to była prawda to chyba byś tego tak "pozytywnie" nie przyjął.
Chasing Amy świetny film, trzeba obejrzeć jeszcze raz ![]()
Chciałbym napisać, mam nadzieję że się mylę ale w sumie dobrze by było gdybym miał rację.
Nie cierpiałbyś teraz.
Trudno mi uwierzyć żeby trzymała ten "pamiętnik" tyle lat. Nie powiedziała Ci o tym więc chciała to ukryć.
Przyznam, że zastanawiałem się czy nie położyła go tam specjalnie. Zbieg okoliczności wprost niesamowity.Zostało 6 kartonów nierozpakowanych po przeprowadzce z czego zupełnym ,,przypadkiem" akurat w pierwszym na samym wierzchu znajdowała się rzecz która powinna być schowana bardzo głęboko lub po prostu zniszczona wcześniej żeby nic nie ujrzało światła dziennego.
Jest wyraźna różnica między "bogatym życiem seksualnym" nastoletniej dziewczyny(w gruncie rzeczy nie ma w tym nic złego) a puszczaniem się żony na początku waszej znajomości. Bo z tego co tam napisałeś to sypiała wtedy z nimi a z tobą już nie.
Sypiała z nimi a ze mną jeszcze nie. Wtedy się tylko spotykaliśmy. Po prostu odebrałem to inaczej niż powinienem. Ja uważałem, że skoro spotykamy się codziennie,chodzimy razem na imprezy itp to uważałem to za początek czegoś ,,Wielkiego'' a byłem po prostu jednym z wielu. Nie spotykałem się nigdy z dziewczyną z nudów czy dla zabawy. Nie miałem zwyczaju proponować kobiecie na pierwszej czy drugiej randce pójścia do łóżka bo gdybym to zrobił to też byśmy szybko skonsumowali naszą dopiero co rozpoczętą znajomość. Wykazałem się inicjatywą można by rzec nie w tym co potrzeba.
Gdyby to była prawda to chyba byś tego tak "pozytywnie" nie przyjął. Chciałbym napisać, mam nadzieję że się mylę ale w sumie dobrze by było gdybym miał rację.
Poproszę troszkę jaśniej jeśli można:).
Nie no nie chcę się rozpisywać ani Ci dokuczać, po prostu troszkę mi się ta historia kupy nie trzyma.
Gwałt zostawia wielki ślad w umyśle młodej kobiety, jedne boją się seksu a inne szukają w nim odskoczni.... widocznie twoja żona należała do tych drugich.
Jeśli rzeczywiście znalazłeś ten pamiętnik to pewnie specjalnie go tam zostawiła, bo za bardzo ją to męczyło a sama bała się przyznać(zapytaj ją, teraz musicie dużo rozmawiać).
Nie no nie chcę się rozpisywać ani Ci dokuczać, po prostu troszkę mi się ta historia kupy nie trzyma.
Gwałt zostawia wielki ślad w umyśle młodej kobiety, jedne boją się seksu a inne szukają w nim odskoczni.... widocznie twoja żona należała do tych drugich
Każdy normalny wpis jest mile widziany:). Dokuczać...nie no daj spokój swoje lata mam i swoje w życiu przeżyłem:). Różnego rodzaju historie przeżyłem a, że załamałem się przy takiej sprawie...Żadnego gwałtu nie było to zmyślona historyjka która miała pokazać jaka jest idealna i to ,że nie jest dziewicą to nie jej wina. I cały w tym problem. Obarczyć kogoś taką wiedzą po to żeby samemu się ,,wybielić''...Wierz mi, że każdy wpis jest dla mnie w jakiś sposób pomocny. Zarówno te negatywne jak i te napawające otuchą czy po prostu życzliwe.
24 2011-09-04 19:47:35 Ostatnio edytowany przez Ko1'45 (2011-09-04 19:52:55)
A to przepraszam ,że nie doczytałem dokładnie całego wątku.
Rzeczywiście strasznie przegięła.
Nie jeden "frajer" by tego nie zniósł, przestał uważać się za prawdziwego faceta itd.
Tylko od ciebie zależy jak bardzo zależy Ci na żonie, więc wszystko w twoich rękach.
Trochę podejrzany ten wątek o lepszym seksie... jakby chciała Ci to teraz wynagrodzić.
Ja bym ją zapytał czy później nie zdradzała.
Trochę podejrzany ten wątek o lepszym seksie... jakby chciała Ci to teraz wynagrodzić.
Też odnoszę takie wrażenie a, że niczego nie jestem w tej chwili pewien.. to cieszę się tym co mam przynajmniej jeśli chodzi o sex:).
Ja bym ją zapytał czy później nie zdradzała.
Pytałem i odpowiedź oczywista, że nie aczkolwiek są to tylko słowa w które chcę chyba wierzyć. Kiedyś też wierzyłem, że przeszłość wyglądała inaczej. I tego się najbardziej boję, że jak zaufam jeszcze raz a okaże się znowu,że jest inaczej to bym chyba tego nie przeżył...
26 2011-09-04 21:21:18 Ostatnio edytowany przez pina_mc (2011-09-04 21:23:45)
Napisze Ci co ja o tym sądzę
Moja wersja wydarzeń:
Jak zaczęliście się spotykać to Twoja obecna żona zaczęła się zastanawiać co i jak z tym seksem. Miała fantazje, chęci. Zżerała ją ciekawość. No i poleciała na żywioł. Chciała zobaczyć jak to jest z tym a jak z tamtym,jak ze starszym jak z młodszym, jak z chudszym jak z grubszym, czy brzydkim/ładnym. Dlaczego nie Ty? Być może (co dowodem jest np. to że jesteście małżeństwem) widziała w Tobie kogoś więcej niż chłopaka na jedną noc do zaspokojenia swoich potrzeb i chciała żeby to się potoczyło według "tradycji", czyli: randki, spotykanie, zakochanie, seks. W międzyczasie dałeś Jej, nawet nieświadomie, do zrozumienia że wolałbyś mieć dziewicę. Na to Ona w padła w panikę, wymyśliła ten gwałt. Mogła myśleć w ten sposób:
"ja Go kocham, On mnie kocha, jesteśmy razem szczęśliwi. Nie mogę Mu powiedzieć prawdy o mojej przeszłości, by przekreślić coś co jest między nami, przez jakieś antyczne wydarzenia, które nie mają dla mnie znaczenia i nie da się ich cofnąć."
A ten pamiętnik? Przeprowadzaliście się tak? Mogła o nim całkowicie zapomnieć po prostu.
Historia może trochę naiwna, prosta. Ale przecież mogło tak być
Była młoda (mniej więcej w moim wieku), więc serio mogła tak myśleć.
Daj Jej szansę. Nie oceniaj Jej źle, nie kochała się po pijaku na dyskotekach.
27 2011-09-04 21:52:37 Ostatnio edytowany przez mksudol (2011-09-04 21:54:07)
pina_mc, z tego co mnie życie nauczyło, jak i zapewne autora pierwszego postu, że nic co 'zbudowane na kłamstwie' z reguły się nie udaje. W życiu trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje błędy. Nie obraź się pina, ale 10 lat, to duża różnica wieku w kwestii postrzegania co jest normalne a co nie. A tyle zapewne dzieli ciebie od autora postu. Co najmniej tyle. Dzisiaj nie dziwią już nikogo 'słoneczka', 'trójkąciki' oraz 'rimming'. Ale kiedyś, za przeproszeniem, było to zwykłe.... i tutaj sami sobie dodajcie. Zwykly facet, nie obraź się, nikogo nie chcę tutaj urazić. Po prostu bawi mnie kobiecy, niekiedy naiwny punkt widzenia.
mksudol Zgadzam się, że to co zbudowane na kłamstwie z reguły się nie udaje - doświadczyłam na własnej skórze, gdzie to ja byłam okłamywana.
Myślę, że jest dużo bardziej starszy niż tylko 10 lat. Cóż, masz rację, nie wzięłam pod uwagę faktu, że kiedyś to było postrzegane inaczej niż jest teraz. Ale właśnie chciałam Mu przedstawić taki jak to ująłeś "naiwny, kobiecy punkt widzenia". Co nie znaczy, że ja bym tak postąpiła. Powiedziałabym prawdę niezależnie od konsekwencji i ogromnego wstydu.
Największym problemem jest kłamstwo o gwałcie, które pociągnęło za sobą inne kłamstwa, kobieta tak daleko zabrnęła że już nie umiała z tego wyjść no i liczyła na to, że się nie wyda. Tutaj nie ma dla niej wytłumaczenia typu, że chciała się wybielić. To było mega kłamstwo!!!!
Z postów założyciela tematu wnioskuję, że od zawsze był dojrzały i wyrozumiały. Myślę, że zrozumiałby gdyby powiedziała o swojej przeszłości. Każdy z Nas jakąś ma i nie cofnie czasu. Stało się i się nie odstanie. Mając 20 lat robisz pewne rzeczy a 10 lat później się z nich śmiejesz albo jest Ci wstyd, że coś takiego można było zrobić. Życie, codzienność nas zmienia, mamy inne poglądy.
Również uważam, że zapomniała o tym pamiętniku! Nie zniszczyła go wtedy kiedy powinna i teraz ponosi tego konsekwencję.
30 2011-09-05 14:09:14 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-09-05 16:56:16)
Zwykly facet, nie obraź się, nikogo nie chcę tutaj urazić. Po prostu bawi mnie kobiecy, niekiedy naiwny punkt widzenia.
Nie obrażam się o prawdę.
W międzyczasie dałeś Jej, nawet nieświadomie, do zrozumienia że wolałbyś mieć dziewicę. Na to Ona w padła w panikę, wymyśliła ten gwałt.
Jeśli tak to odebrała to rzeczywiście nieświadomie to zrobiłem. To nie było żadne kryterium z mojej strony wyboru partnerki na całe życie. Tak naprawdę nie chodzi o ilość tylko o jakość tych związków.
Daj Jej szansę. Nie oceniaj Jej źle, nie kochała się po pijaku na dyskotekach.
Oceniam źle ale daję szansę. Co robiła wcześniej nie wiem. Dopóki jej nie udowodniłem, ze wiem co się działo w tamtym czasie kłamała do ostatniej chwili. Nie mogłem jej w żaden sposób ,,zmusić" do mówienia prawdy. Skoro zasypałem ją konkretnymi sytuacjami,nazwiskami itp. to chyba można się domyśleć, że wiem więcej niż powinienem. Za każdym razem prosiłem o szczerość i prawdę. Chyba za trzecim podejściem po prostu podałem jej ten kalendarz. Komentarz mojej żony:,,przepraszam, że spierdoliłam ci życie". Dowiedziałem się też, że mając 17 lat spotykała się z kolesiem który miał 26 lat. Chodzili razem na zabawy z których wychodzili wcześniej do jego domu. Podobno do niczego wtedy nie doszło aczkolwiek skojarzenia nasuwają się same a w szczególności te negatywne. Tego nie jestem w stanie udowodnić więc dałem sobie spokój i staram się uwierzyć w jej wersję.
Myślę, że jest dużo bardziej starszy niż tylko 10 lat.
Dokładnie 38:). Jeśli ktoś kłamie non-stop nawet wtedy jak mu się usuwa grunt spod stóp to jak można wierzyć w inne zapewnienia? To tak jakbyś miała wpuścić do mieszkania złodzieja, który okradł Cię już 3 razy. Prosi o wybaczenie i zarzeka się, że tym razem to już naprawdę ostatni raz. Wpuścisz go i zostawisz samego??? A jeśli wpuścisz i okaże się, że kolejny raz się pomyliłaś???Kto ma wtedy problem???Ten co kłamie i dla niego jest to w jakiś sposób coś normalnego niemalże sposób na życie czy Ty, że kolejny raz się dałaś oszukać a miało być inaczej???
A może terapia małżeńska by coś pomogła ?
A może terapia małżeńska by coś pomogła ?
Byłem najpierw sam u psychologa i rzeczywiście pomogło w początkowej fazie całego zdarzenia. Po dwóch wizytach zaproponowała nam wizyty razem. To też pomogło w jakiś sposób. Normalne życie wygląda prawie całkiem zwyczajnie. Tylko sytuacja np. taka jak opiszę poniżej:
U znajomych na wsi jest taka, że tak powiem ,,żona" wszystkich samotnych facetów-pijaczków:). Pewnego dnia moja koleżanka była świadkiem jak owa ,,żona" rozmawiała z jednym kolesiem.
-no choć kupię coś do wypicia i pójdziemy do mojego kumpla na chatę-mówi On.
-nie wiem czy powinnam bo znam Cię dopiero od kilku dni- mówi Ona
-no choć zabawimy się nikt nie będzie przecież wiedział-stwierdził koleś.
No i poszli zrobić to co zaplanowali:).
Przytoczyłem fragment jakby najbardziej istotny reszta jest ciekawa jak się zna te osoby.
Na jednej z imprez cała historia została opowiedziana ze wszystkim pikantnymi szczegółami jako anegdota.Wiesz kto opowiadał śmiejąc się po prostu do łez z całej sytuacji...tak właśnie moja żona. Myślałem, że po prostu wstanę i najzwyczajniej pierd.... drzwiami. Nie wytrzymałem i powiedziałem jej, że ostatni raz jestem świadkiem jak robi coś takiego i nie życzę sobie wyśmiewania się z kogoś kto nie był w pewnym okresie swojego życia na tyle cwany,zakłamany żeby kogoś oszukać dzięki czemu być może zmienić całe swoje życie. Ona znała go kilka dni a Ty szłaś do łóżka z kolesiem którego znałaś jeden dzień wiec czym się od niej różnisz w tej konkretnej sytuacji?Stwierdziła żebym jej nie porównywał do tej kurwy.Zapytałem jeszcze raz czym się różnisz od niej w tym konkretnym przypadku. Nie mówię o całym jej życiu i Twoim tylko o tej jednej konkretnej sytuacji.Nie odpowiedziała...
W takich sytuacjach po prostu siadam i się zastanawiam co ja tutaj robię???Czy wystarczy mi siły,miłości,cierpliwości żeby wybaczyć to wszystko???I przede wszystkim czy ja chcę żeby mi wystarczyło???Sam nie umiem sobie na to pytanie w tej chwili odpowiedzieć.Jeśli zaufam a prawda znowu okaże się inna to moja żona po prostu zaryzykowała jeszcze raz.Znowu się nie udało trudno. A ja...jak mam się pozbierać wtedy...
33 2011-09-05 14:57:56 Ostatnio edytowany przez pina_mc (2011-09-05 15:04:23)
Kto ma wtedy problem???Ten co kłamie i dla niego jest to w jakiś sposób coś normalnego niemalże sposób na życie czy Ty, że kolejny raz się dałaś oszukać a miało być inaczej???
W dwóch zdaniach opisałeś półtora roku mojego życia... Nie wyszłam na tym dobrze, wiem jak kłamstwo potrafi zniszczyć (mnie okłamywano). Biorąc pod uwagę jak ja się czułam i co ze mną się działo mam ochotę Ci radzić: zostaw Ją.
Ale widzisz, jest jedno ale. Ja mam 19lat, można powiedzieć że całe życie przede mną. Nie chcę z Ciebie zrobić tu jakiegoś podstarzałego dziaduszka!
Byliście razem 15 lat, jesteś dużo starszy. Może faktycznie jakaś terapia małżeńska? Chociaż z drugiej strony ludzie się rozchodzą w takim wieku, podobno na spotkanie swojej miłości nigdy nie jest za późno.
Cóż, posłuchaj się raczej rad bardziej doświadczonych i starszych ode mnie. Ja nie wiem jak to jest być z kimś 15lat. Możesz sobie jedynie poczytać moje wpisy tu u Ciebie, często naiwne, by się chociaż uśmiechnąć do komputera ![]()
Nie mniej, życzę Ci szczęścia. Nieważne co zrobisz, ważne byś był tego pewien i nie żałował! Taki fajny z Ciebie facet. Ciągle nie rozumiem dlaczego ludzie na własną prośbę sobie komplikują życie (mówię tu o Twojej żonie). Ja to lubię jasne i konkretne sytuacje.
Komentarz mojej żony:,,przepraszam, że spierdoliłam ci życie".
Tutaj to chyba chciała wzbudzić Twoją .. litość?
Edit:
6 sekund różnicy w postach ;P wow ![]()
Wiesz kto opowiadał śmiejąc się po prostu do łez z całej sytuacji...tak właśnie moja żona.
Wiesz co? Ona chyba nie żałuje tego, że Cię oszukiwała. Skoro nie żałuje to może to robić nadal, albo ciągle coś ukrywać.
Możesz sobie jedynie poczytać moje wpisy tu u Ciebie, często naiwne, by się chociaż uśmiechnąć do komputera
I wierz mi, że się uśmiecham:). A taki stary chyba nie jestem skoro moja wtedy dziewczyna poszła z takim ,,staruchem" do łóżka na pierwszej randce. Już pisałem, że nie mnie oceniać męską urodę czy atrakcyjność ale porównać mnie w tej chwili a tamtego kolesia wtedy to przyznam, że poczułbym się urażony:).
Również życzę powodzenia i bardziej odpowiedzialnych facetów na swojej drodze:)
Dzisiaj powiedziałem mojej żonie, że jeśli ma zostać ze mną dlatego, że się obawia swojej sytuacji materialnej po naszym rozstaniu to nie ma czego się bać. Wyprowadzę się ja,za mieszkanie będę płacił ja i kasą się jakoś podzielimy żeby było sprawiedliwie. Pracujemy oboje,zarabiamy oboje więc nie byłoby problemu. Zostawię jej wszystko zabierając tylko swoje ubrania i kilka podstawowych rzeczy typu ulubione płyty:). Jednak nie chce żebym odchodził...ona nie wyobraża sobie życia beze mnie...zrobi wszystko tylko żebym został...
zaczynam traktować to forum niemalże jak swój pamiętnik...
Dzisiaj powiedziałem mojej żonie, że jeśli ma zostać ze mną dlatego, że się obawia swojej sytuacji materialnej po naszym rozstaniu to nie ma czego się bać. Wyprowadzę się ja,za mieszkanie będę płacił ja i kasą się jakoś podzielimy żeby było sprawiedliwie. Pracujemy oboje,zarabiamy oboje więc nie byłoby problemu. Zostawię jej wszystko zabierając tylko swoje ubrania i kilka podstawowych rzeczy typu ulubione płyty:). Jednak nie chce żebym odchodził...ona nie wyobraża sobie życia beze mnie...zrobi wszystko tylko żebym został...
zaczynam traktować to forum niemalże jak swój pamiętnik...
Podobnie podchodzę do tematu przeszłości u mnie jest troszkę inaczej , bo przeszłość mojego eks kroczyła za mną przez 12 lat dla niego nawet to co było wczoraj to było.
A dlamnie na wtedy było to jest.
Po jakimś czasie najstarsze kłamstwa przeżywałam jak by to się stało dziś.
U Ciebie jest inaczej.
Kiedy odejdziesz tylko przez chwilkę będziesz czuł się dobrze , bo wtedy zaczniesz dopiero odczuwać ,że to Ty straciłeś. Wtedy przypominać sobie będziesz jaką jest fantastyczną kobietą jak bardzo ją kochasz , jak bardzo Ci jej brakuje. Teraz chcesz ja ukarać , emocję.
Zauważ ,że nie tylko ona straci, macie dziecko , które wie ,że Ty jesteś jego ojcem
nawet jeśli masz teraz wątpliwości. To ty uczestniczyłeś w jego życiu od początku.
Jeśłi potrzebujesz czasu na swobodne przemyślenia , wyjedź na urlop, weź podręczne rzeczy i pomieszkaj u przyjaciela , ale nie pokazuj jej ,że przekreśla to wszystko. Daj sobie - Wam czas.
Kiedy odejdziesz tylko przez chwilkę będziesz czuł się dobrze , bo wtedy zaczniesz dopiero odczuwać ,że to Ty straciłeś.
Wiesz to z doświadczenia?
Jeśłi potrzebujesz czasu na swobodne przemyślenia , wyjedź na urlop, weź podręczne rzeczy i pomieszkaj u przyjaciela , ale nie pokazuj jej ,że przekreśla to wszystko. Daj sobie - Wam czas.
Taki miałem zamiar. Wyłączyć się z tego wszystkiego na jakiś czas chociażby kilka dni. Nie wiem tylko czy moja żona to zrozumie i nie odbierze tego wręcz odwrotnie. Ale może jak napisał ktoś wcześniej czas zacząć myśleć więcej o sobie.
38 2011-09-05 22:02:08 Ostatnio edytowany przez Aniaaaa29 (2011-09-05 22:04:52)
Tak wiem to z doświadczenia.
Pierwsza myśl to odejść , upokorzenie jakie niesie za soba kłamstwo nie pozwala nam trzeźwo myśleć wydaje nam się ,że musimy uciec ,a wtedy nasze odczucia nas nie dogonią.
Potwierdziłeś w jednym z moich postów ,że potrzeba czasu .
Żeby niebyło watpliwości co do odbioru trzeba porozmawiać, wytłumaczyć jak ma się to odbyć .
Jeśłi ma problemy ze zrozumieniem tekstu hehe to napisz jej list.
Głośno wyraźnie powiedzieć . Na tą chwilę potrzebuję tego.....
Nie wyobrażaj sobie tego ...czy tamtego.....
Musicie oboje ochłonąć , ale nie zachowuj sie tak jakby to miała być dla niej kara .
Przeciez nie o to w tym wszystkim chodzi.
Apropo nie okłamałam nigdy mojego eks . Ci co mnie znaja mówia o mnie ,że jestem dinozaurem. Nie znają naszych forumowiczów. Takich dinozaurów jak ja jest tu wielu. ( mam namyśli moralia i podejście do zwiazku i życia)
Dobranoc , jutro o 4,45 wstaję .
Miłej nocy.
Zrobiłeś to ? wyprowadziłeś się ?
Mam nadzieje ,że tu nie zglądasz , bo cały wolny czas poswięcacie na cieszenie się soba i rozmowy.
Pozdrawiam:)
Zrobiłeś to ? wyprowadziłeś się ?
Nie wyprowadziłem się. Postanowiłem jednak powalczyć o nasz związek. A najbardziej powalczyć chyba sam ze sobą ze swoją urażoną dumą,męskim ego,zazdrością czy obojętnie jak to nazwać. Jest cholernie ciężko chwilami ale wiem, że żona się stara,że jej zależy na nas, że chce nas na nowo w sobie zakochać. Za to 15 wspólnych lat należy jej się druga szansa.
Mam nadzieje ,że tu nie zglądasz , bo cały wolny czas poswięcacie na cieszenie się soba i rozmowy.
Wierz mi, że dopiero po tym wszystkim potrafimy tak naprawdę ze sobą rozmawiać:). Do tej pory tylko tak mi się wydawało.W życiu bym nie uwierzył w to co sam piszę gdybym nie przekonał się na własnej skórze:). Zaglądam na to forum i to minimum raz dziennie. Pierwszy raz skorzystałem z takiej formy ,,terapii" i w moim przypadku chyba zdała egzamin. Poziom wypowiedzi i ogólny taki ,,ciepły klimat" pozwalają naprawdę spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. W ciężkich chwilach wypowiedzi niektórych osób czytałem kilkadziesiąt razy. Każdy kto tu się wpisał w jakiś sposób mi pomógł i za to chciałem Wam wszystkim podziękować. Jak będzie zobaczymy, czas pokaże...wszystko tak naprawdę zależy w tej chwili tylko i wyłącznie ode mnie. Czy dam radę, nie wiem, ale na pewno będę się starał. Kocham Ją pomimo tego,że skrzywdziła mnie jak nikt na tym świecie. Nigdy tego nie zaakceptuję i nie zrozumiem jej postępowania ale jak usłyszałem gdzieś wybaczyć wcale nie znaczy zrozumieć...a tego pragnie moja żona żebym jej wybaczył.Najbardziej boję się, że kiedyś mogę żałować tego, że wybaczyłem. Z drugiej strony gdy zaryzykuję mogę za kilka,kilkanaście,kilkadziesiąt lat umrzeć jako spełniony człowiek,mąż,ojciec,facet... co może być w życiu piękniejszego. W tej chwili uważam, że warto dla Tej kobiety zaryzykować...
Pozdrawiam:).
Z drugiej strony gdy zaryzykuję mogę za kilka,kilkanaście,kilkadziesiąt lat umrzeć jako spełniony człowiek,mąż,ojciec,facet... co może być w życiu piękniejszego. W tej chwili uważam, że warto dla Tej kobiety zaryzykować...
jestem z ciebie dumna...
:)
wierzę głęboko, że będzie dobrze
i na pewno nie jesteś zwykły facet
trzymaj się...
:)
Aniaaaa29 napisał/a:Zrobiłeś to ? wyprowadziłeś się ?
Nie wyprowadziłem się. Postanowiłem jednak powalczyć o nasz związek. A najbardziej powalczyć chyba sam ze sobą ze swoją urażoną dumą,męskim ego,zazdrością czy obojętnie jak to nazwać. Jest cholernie ciężko chwilami ale wiem, że żona się stara,że jej zależy na nas, że chce nas na nowo w sobie zakochać. Za to 15 wspólnych lat należy jej się druga szansa.
Aniaaaa29 napisał/a:Mam nadzieje ,że tu nie zglądasz , bo cały wolny czas poswięcacie na cieszenie się soba i rozmowy.
Wierz mi, że dopiero po tym wszystkim potrafimy tak naprawdę ze sobą rozmawiać:). Do tej pory tylko tak mi się wydawało.W życiu bym nie uwierzył w to co sam piszę gdybym nie przekonał się na własnej skórze:). Zaglądam na to forum i to minimum raz dziennie. Pierwszy raz skorzystałem z takiej formy ,,terapii" i w moim przypadku chyba zdała egzamin. Poziom wypowiedzi i ogólny taki ,,ciepły klimat" pozwalają naprawdę spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. W ciężkich chwilach wypowiedzi niektórych osób czytałem kilkadziesiąt razy. Każdy kto tu się wpisał w jakiś sposób mi pomógł i za to chciałem Wam wszystkim podziękować. Jak będzie zobaczymy, czas pokaże...wszystko tak naprawdę zależy w tej chwili tylko i wyłącznie ode mnie. Czy dam radę, nie wiem, ale na pewno będę się starał. Kocham Ją pomimo tego,że skrzywdziła mnie jak nikt na tym świecie. Nigdy tego nie zaakceptuję i nie zrozumiem jej postępowania ale jak usłyszałem gdzieś wybaczyć wcale nie znaczy zrozumieć...a tego pragnie moja żona żebym jej wybaczył.Najbardziej boję się, że kiedyś mogę żałować tego, że wybaczyłem. Z drugiej strony gdy zaryzykuję mogę za kilka,kilkanaście,kilkadziesiąt lat umrzeć jako spełniony człowiek,mąż,ojciec,facet... co może być w życiu piękniejszego. W tej chwili uważam, że warto dla Tej kobiety zaryzykować...
...wszystko tak naprawdę zależy w tej chwili tylko i wyłącznie ode mnie
Pozdrawiam:).
Jakoś sobie nie radze z tym wycinaniem cytatów
Nie od Ciebie ! Ale od Was. Nie bierz odpowiedzialności na siebie.
Od Ciebie zależy kwestia uporania się z tym co wiesz o swojej słodziutkiej żonie , aby ś nie wykorzystywał tego przeciwko Wam w spornych kwestiach.
Ciesze się bardzo ,że to forum uczy Nas wszystkich i ,że my chcemy się uczyć na doświadczeniach innych.
Jak kwestia waszego dzieciątka w tym wszystkim?
Relacje po między Wami?
Opowiedz proszę , podziel się to dla nas kobietek ważna sfera .
Podzielam koleżanki zdanie - niezwykły facet- tylko nie urośnij w domku hahaha:)
Nie od Ciebie ! Ale od Was. Nie bierz odpowiedzialności na siebie.
Wiem:) ale tak się jakoś przyzwyczaiłem,że w trudnych sytuacjach to ja załatwiam wszystko w naszym domu, że inaczej już chyba nie potrafię myśleć:).
Od Ciebie zależy kwestia uporania się z tym co wiesz o swojej słodziutkiej żonie , aby ś nie wykorzystywał tego przeciwko Wam w spornych kwestiach.
Tego się obawiam ale od dłuższego czasu udaje mi się z tym walczyć i to z dobrym skutkiem:).
Jak kwestia waszego dzieciątka w tym wszystkim?
Nieświadomy niczego i niech tak zostanie do końca życia. Nie było żadnych awantur,krzyków itp. więc się nie domyśla. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Relacje po między Wami?
Jak za najlepszych lat i to w każdej sferze. Dlatego zdecydowałem się ratować nasz związek.
Opowiedz proszę , podziel się to dla nas kobietek ważna sfera .
Dzielę się jak umiem:). Może kiedyś komuś to pomoże tak jak mnie pomogło.
Podzielam koleżanki zdanie - niezwykły facet- tylko nie urośnij w domku hahaha:)
Nie grozi mi samouwielbienie tak więc spokojnie:). Podobno jestem wymarłym gatunkiem jeśli chodzi o facetów:) przynajmniej według mojej żony i jej koleżanek:). To był zawsze dla mnie największy komplement:)
Nie grozi mi samouwielbienie tak więc spokojnie:). Podobno jestem wymarłym gatunkiem jeśli chodzi o facetów:) przynajmniej według mojej żony i jej koleżanek:). To był zawsze dla mnie największy komplement:)
Heheh to tak jak u mnie, o mnie też mówią ,że jestem dinozaurem , ale jak napisałam w swoim wątku nie jestem wymarłym gatunkiem , bo tu spotykają się prawdziwe dinozaury.
Powodzenia , pozdrawiam:)
Wczoraj robiłem porządki w szafie. W jednym z pudełek znalazłem nieoczekiwanie listy do mojej żony od jej chłopaka z którym chodziła ponad rok. Sam nie wiedziałem co to jest na początku więc otworzyłem i przeczytałem część listu. Kilka zdań uświadomiło mi,że nie jest to list do mnie. Cytuję ,,nie mogę się doczekać aż skończą się wakacje,nie mogę się doczekać naszych grzechów w łóżku". Miała wtedy 16 lat. Według wcześniejszych naszych rozmów do niczego pomiędzy nimi nie doszło. Spotykali się długo dwa razy zahaczając o czas wakacji. Nie wiem jak wyglądał ten związek skoro wracając do siebie na czas wakacji nie przeszkadzało jej to romansować z 26 latkiem czy innymi chłopakami z którymi też do niczego podobno nie doszło. Zaniosłem jej całe pudełko w którym były też jakieś inne rzeczy z prośbą żeby przejrzała co jest potrzebne a co nie. Przejrzała i zapytała:
- co mam z tym zrobić?
- nie wiem- odpowiedziałem- to są Twoje listy więc zrób co uważasz.
- jakie znowu listy o co ci znowu chodzi?
Po jakimś czasie zapytałem:
- to były tam jakieś listy czy też nie?
- były.
- to czemu powiedziałaś, że nie?
- bo nie zauważyłam wcześniej jak mi o nich powiedziałeś to nie zdążyłam jeszcze przejrzeć wszystkiego.
- to jeśli jednak się znalazły to może warto było przyjść i powiedzieć tak rzeczywiście są listy które dostawałam od chłopaka a nie kłamać czy pozostawiać coś w sferze domysłów.
- przecież i tak wiedziałeś, że tam są
- ale ja chciałem to usłyszeć od Ciebie
- .......
Nie pamiętała, że te listy leżą w szafie bo gdyby wiedziała to by je zniszczyła. Nawet jeśli nie zdążyła w ciągu kilkunastu minut przejrzeć całej zawartości pudełka po butach to listy leżały jako pierwsze położone z boku cała reszta leżała na płasko. Widać było pismo odręczne na pierwszy rzut oka. Jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji a ona kłamie w tak prostej sprawie. Tłumaczę jej, że naprawdę po tym co wiem nie przejmę się listem od zakochanego faceta którego i tak robiłaś w konia. W myślach dodałem jak wszystkich zresztą. To może jest po prostu taki typ osobowości, że musi kłamać. Robić coś wbrew sobie żeby się przypodobać wszystkim dookoła po to żeby uchodzić w ,,towarzystwie" za ,,super osobę". Pójdę do łóżka z tym czy tamtym bo musi mnie uważać za świetną,trochę szaloną,wyzwoloną dziewczynę. Nie daj Boże by pomyślał o mnie, że jestem nie fajna. Muszę się przypodobać za wszelką cenę. Koleżanki niech mi zazdroszczą bo każda chciałaby taka być tylko nie ma odwagi. Wtedy czuję się dowartościowana. Tak to widzę w tej chwili. Skoro spotykała się z tamtym chłopakiem tyle czasu a nie miała żadnych oporów żeby zaszaleć z kilkoma innymi przez okres wakacji...
Długo nie musiałem czekać na kolejny kryzys...
Witaj.
Jest dokładnie tak, jak w tytule wątku.
"Demony przeszłości" nie opuszczają Cię.
Pytanie, co jeszcze znajdziesz? Bo cały czas szukasz. Pudełko leżało w szafie kilkanaście lat, skoro dopiero teraz je znalazłeś tzn. że przez ten czas nie zajmowałeś się takimi porządkami.
Ta historia jak widać jeszcze nie ma końca...
Pozdrawiam.
47 2011-09-12 08:39:02 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2011-09-12 08:41:49)
Pytanie, co jeszcze znajdziesz? Bo cały czas szukasz. Pudełko leżało w szafie kilkanaście lat, skoro dopiero teraz je znalazłeś tzn. że przez ten czas nie zajmowałeś się takimi porządkami.
Szukałem po prostu zdjęć do przegrania na płytę a wszystkie zdjęcia mamy w takich pudełkach. To było po prostu jedno z trzech pudełek...
Mnie po prostu zastanawia zachowanie mojej żony. Gdybym był na jej miejscu to pierwsze co w wolnej chwili, których jej akurat nie brakuje, powyrzucałbym wszystkie rzeczy które mogą się źle kojarzyć czy wręcz mnie pogrążyć. Unikałbym oglądania filmów czy czytania artykułów na ten temat. Skoro leżymy razem w sypialni i leci akurat jeden z głupawych filmów który oglądam tylko ja a żona czyta książkę, ten dotyczył akurat gwałtu i rozterek z tym związanych czy powiedzieć mężowi czy też nie , to albo przełączam na innym kanał albo wyłączam tv żeby nie było dziwnych skojarzeń czy myśli a nie oglądam namiętnie jak najbardziej fascynujący film. Nie pozostawiałbym nic w sferze domysłów,niedomówień czy po prostu kłamstw w sytuacji takiej jak wczoraj. Jeśli nie znalazłem wcześniej tych listów tylko później tak jak sugerowała na początku to idę i mówię, przepraszam ale miałaś rzeczywiście rację są listy które otrzymałem od tej czy tamtej dziewczyny po tylu latach to można się z tego pośmiać tylko i tyle. Jeśli nie ma w nich nic co mogłoby mi ,,zaszkodzić" w danej sytuacji to dam jej do przeczytania wszystkie listy żeby rozwiać jakiekolwiek wątpliwości. Co ma niby przeczytać, że napisała jakaś dziewczyna, że mnie kocha czy lubi czy co tam jeszcze się pisało w tym wieku w takich listach. Prawie każdy je pisał albo otrzymał jak był młody. Ja bym tak zrobił gdyby mi rzeczywiście zależało...
Skoro te demony ciągle Cie nie opuszczaja, to jest jakis większy problem.
Znam to bardzo dobrze z autopsji - demony, demoniki...
Przez wiele lat byłam zamknięta na różne "demoniki", nie chciałam ich w moim męzu widziec, a on nie chciał mówić. Nie przyznawałam sie nawet przed sobą do swoich własnych lęków, obsesyjek, obsesji.
Problem uzależnienia od seksu i miłości, uzależnienia od wadliwych wzorców w relacjach miedzyludzkich, uzależnienia od drugiej osoby jest powszechny, ale niedoceniany.
Jak pierdyknęło, to po całości, po stabilności w zwiazku, po samoocenie - coś jak u Ciebie.
Znalazłam zrozumienie i odpowiedzi we wspólnocie uzaleznionych od seksu i miłości (SLAA).
Lecze sie ze współuzależnienia i swoich obsesji.
Zrób coś ze sobą, dla siebie, bo 1,5 m-ca stoisz w miejscu, zadręczasz sie i staczasz.
Za chwile bedziesz nienawidzil swojej żony za jej tajemnice, a siebie za bycie z nią.
Moze ona ma większy problem z seksualnością, a moze to Ty masz problem i teraz sie wkręcasz.
Poczytaj na stronie http://www.slaa.pl/ pytania do autodiagnozy wspóluzależnienia moze coś Ci piknie w głowie.
Napisałeś, że robiłeś porządki w szafie dlatego sugerowałam, że szukasz jakiś dalszych dowodów.
Jakby nie było (świadomie czy też nie), to i tak natrafiłeś na kolejne historie życia erotycznego swojej żony z czasów młodości.
Na jej miejscu zrobiłabym tak jak sugerujesz. Po tej pierwszej wpadce przeszukałabym wszystkie zakamarki i zniszczyła osobiste zapiski, listy, kalendarze, w których byłyby wzmianki o seksualnych tekstach.
Żona bardzo luzacko podchodzi do twoich "odkryć" - było, minęło...a w Tobie to wszystko siedzi.
Przeżywasz, zadręczasz się, analizujesz, krytykujesz, czasem usprawiedliwiasz.
Myślę, że coraz bardziej zaczynasz się nakręcać, bo chcesz/pragniesz, aby w danej sytuacji zachowała się tak, jak Ty byś się zachował. Jednakże jest inaczej, bo żona ma swój sposób na Wasze obecne problemy małżeńskie - ignorowanie, milczenie...ma swoją własną moralność.
Byłeś już na etapie pogodzenia się, odbudowywania związku i znowu trach...klocki się rozsypały.
Może posłuchaj rady IRUDY...
Trzymaj się. ![]()
Bardzo długo "zbierałam się w sobie" żeby dodać w tym wądku wpis.
Z wykły facet - gdy przeczytałam pierwsze twoje zdania to "włosy mi się zjeżyły" pomyślałam "Boże to mój mąż pisze - jednak coś jest nie tak czego nie zauważyłam?" Bo widzisz wasza historia twoja i żony to kopia mojej i mojego męża nawet nie przypuszczałam że można mieć tak podobne losy.
Przeszłam bardzo podobne zdarzenia co twoja żona, też wymyśliłam gwałt, też udawałam , kłamałam i też po 14 latach wszystko wreszcie wyszło na jaw i to nie z mojej incjatywy tylko głupi zbieg okoliczności. W twojej głowie kłębi się tysiące pytań na które nie możesz znaleźć odpowiedzi , a żona ich nie udziela lub próbuje dalej coś kręcić ty tego nie rozumiesz i "węszysz" Bóg wie co (jak z tymi listami) ale ja ją rozumiem. Mogę ci powiedzieć tylko jedno (myślę że przez fakt zbieżnych losów) jestem podobna do twojej żony i podobnie myślę a skoro tak to jednej rzeczy możesz być pewny kiedy ona wreszcie uwierzyła w "WAS" jako parę wiele lat temu to byłeś ty i tylko ty ale żeby tak się stało musiała swoje przejść i spotkać kogoś takiego jak ty (a ja mojego męża) dlatego nie niszcz was i waszego małżeństwa ciągłą podejrzliwością, rozpatrywaniem przyczyn takiego jej zachowania przed laty - bo przypuszczam że dla niej to już tylko historia - przeszłość wstydliwa i taka o której najlepiej zapomnieć bo na dzień dzisiejszy nie ma żadnego znaczenia.
I uwierz ciągłe dopytywanie, oskarżanie nic nie da. A oprócz tego nie możesz teraz każdej jej odpowiedzi (bez względu na jakie pytanie) rozpatrywać w kategori "prawda czy fałsz"
Lepiej popatrz na te 15 lat razem i odpowiedz sobie na jedno pytanie-CZY była dobrą kochającą żoną i czy byłem szczęśliwy przez te lata? Jeśli odpowiesz na nie może będziesz mógł zapisać przeszłość swojej żony pod naklejką " Sprawa zamknięta"
Mogę ci powiedzieć tylko jedno (myślę że przez fakt zbieżnych losów) jestem podobna do twojej żony i podobnie myślę a skoro tak to jednej rzeczy możesz być pewny kiedy ona wreszcie uwierzyła w "WAS" jako parę wiele lat temu to byłeś ty i tylko ty ale żeby tak się stało musiała swoje przejść i spotkać kogoś takiego jak ty (a ja mojego męża) dlatego nie niszcz was i waszego małżeństwa ciągłą podejrzliwością, rozpatrywaniem przyczyn takiego jej zachowania przed laty - bo przypuszczam że dla niej to już tylko historia - przeszłość wstydliwa i taka o której najlepiej zapomnieć bo na dzień dzisiejszy nie ma żadnego znaczenia.
Przyznam, że zbieg okoliczności niesamowity:).
A Wy jesteście razem? Jak udało się wam przetrwać? Też były problemy czy po prostu uznaliście wspólnie, że to przeszłość i już?
Mój mąż to typowy facet więc podobnie jak ty zadawał pytania - dlaczego go okłamałam, czy teraz już powiedziałam wszystko i całą prawdę czy za jakiś czas znowu coś wyskoczy w naj mniej spodziewanym momencie itd... To nie był łatwy czas ani łatwe rozmowy i uwież nie tylko dla mojego męża ale też dla mnie i bynajmniej nie dlatego że wszystko wyszlo na jaw ale dlatego że musiałam opowiedzieć mu dlaczego a uwież nie było to takie proste jak by się wydawało (bo w przeciweieństwie do tego co wy faceci myślicie to nie są od takie skoki komuś do łóżka - tym my kobiety różnimy się od was - my mamy powody)
Dziś mija rok od tamtych rozmów i jesteśmy razem.
Jeśli masz jakieś pytania to pytaj - bo ja patrzę na to bezstronnie ale równocześnie oczami kobiety która przeszła to samo co twoja żona - więc może pomogę bo chyba warto odbudować to co było niesądzisz???
Powody?
Z tego co kolega pisze jego Żona nie miała żadnych powodów, zrobiła to tak po prostu..
Wiec może bez przesady z ta solidarnoscia jajnikow?
Podziwiam Cie naprawde.. Widac ze jestes swietny gosc i tym bardziej szkoda ze spotkało Cie to co spotkało.
A jak jest z terazniejszoscia? Czy jestes na 100% pewny ze nie okłamuje Cie na codzien i nie zdradza?
Jedno kłamstwo ciagnie za soba kolejne.
Powody?
Z tego co kolega pisze jego Żona nie miała żadnych powodów, zrobiła to tak po prostu.
Odpowiedź jest cały czas ta sama: ,, nie wiem czemu".
Wystarczy, że ktoś powiedział komplement czy dwa poczuła się dowartościowana w międzyczasie pojawiła się wódeczka puszczały hamulce i tyle. Każda z tych sytuacji dla mnie jest na tyle ekstremalna, że w pewnym momencie powody przestały dla mnie mieć znaczenie. Nie ma wytłumaczenia z takich postępowań.
A jak jest z terazniejszoscia? Czy jestes na 100% pewny ze nie okłamuje Cie na codzien i nie zdradza?
Nie mam żadnych powodów do tego żeby sądzić, że coś jest nie tak. Przyznam, że nigdy nie sprawdzałem,nie szukałem nie podejrzewałem bo miałem zaufanie i już.
Jedno kłamstwo ciagnie za soba kolejne.
Wszystko wyglądałoby inaczej gdyby za pierwszym razem powiedziała prawdę tak jak prosiłem.
Marzyciel - jesteś pewny że jego żona nie miała powodów bo z tego co ja przeczytałam to jedyna odpowiedź żony była "nie wiem dlaczego" czyli standardowa odpowiedź żeby uniknąć mówienia nieraz o bolesnych, głupich czy smutnych powodach - bo większośc z kobiet ma powody wbrew temu co ty sądzisz - jesteśmy trochę inaczej skonstruowane niż wy - prosty przykład wy myślicie o długim narzeczeństwie i kiedyś tam .................................może ślub a my już słyszymy marsz Mendelsona - mniejwięcej tak to działa nasza a wasza psychika. Więc nie ma tu nic "solidarność jajników" ale zwykła psychologia płuci.
A najgorsze co możesz radzić koledze to podejrzliwość, szpiegostwo i dręczenie siebie i żony myślami czy nie kłamie czy nie zdradza.
Ale przypuszczam że ty jeszcze nie spędziłeś z nikim 15 lat dzień i noc w zdrowiu i chorobie nie masz z nim dziecka itd....więc z twojej perspektywy najłatwiej było by spakować "malele" i dowidzenia.
(bo w przeciweieństwie do tego co wy faceci myślicie to nie są od takie skoki komuś do łóżka - tym my kobiety różnimy się od was - my mamy powody).
Jakie można mieć powody żeby w ciągu miesiąca iść z trzema obcymi facetami do łóżka? Nie pytam złośliwie tylko jestem ciekawy Twojego zdania w tym temacie.
Dziś mija rok od tamtych rozmów i jesteśmy razem.
Powiem szczerze, że podziwiam.
Jeśli masz jakieś pytania to pytaj - bo ja patrzę na to bezstronnie ale równocześnie oczami kobiety która przeszła to samo co twoja żona - więc może pomogę bo chyba warto odbudować to co było niesądzisz???
Tak sądzę dlatego walczę chociaż jest ciężko. Nie rozumiem po prostu kolejnych kłamstw skoro sprawa i tak się wydała to chyba lepiej jest powiedzieć prawdę jaka by ona nie była. A tak z każdym kolejnym kłamstwem,niedopowiedzeniem wydaje mi się,że ma coś jeszcze do ukrycia. Wydawało mi się, że nastąpił zwrot w moim myśleniu,że powoli daję radę uporać się z tym wszystkim,że wchodzimy wspólnie na właściwe tory. Kolejne kłamstwo z listami i znowu jestem prawie na starcie. Skoro ja przez wzgląd na nasz związek i uczucie do mojej żony jestem w stanie podjąć walkę o Nas to wymagam przynajmniej uczciwości i prawdy.
Pisze się psychologi PŁCI...
Spakować malele? Każdego dnia dowiadujemy się czegos nowego ![]()
No to dla mnie nie jest powód.. Przy tylu kłamstwach które wyszły i wychodzą człowiek który szczerze żaluje, siadłby i wyznałby wszystkie swoje grzechy czyż nie?
A z tego co kolega pisze jej to wszystko jakby zwisa..W ogóle się nie przejmuje, może nie wyobraża sobie ze mogłaby zostać nagle sama.
Nic nie sugeruje, zdaje sobie sprawe z tego że teraz szpiegostwo i totalne pilnowanie wszystko mogą zepsuć.
Nie byłem z nikim 15 lat ale 5 lat i myslałem o Niej bardzo poważnie więc wiem jak boli gdy ukochana osoba zawodzi.
Byłem też w "związku" gdzie dziewczyna oszukiwała swojego faceta żeby się ze mną spotkać. Dzięki temu wiem że kobieta która chce zdradzić zrobi to i nawet nie wiadomo kiedy, i nie da się jej upilnować inaczej niż zamknąć w "wieży".
Stąd moje pytanie czy jest pewny że w tej chwili jest wierna i nie oszukuje?
Czy gdy idzie na impreze firmowa/wyjazd/delegacje po alkoholu grzecznie wraca do pokoju sama.
58 2011-09-15 15:39:24 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2011-09-15 15:40:06)
Stąd moje pytanie czy jest pewny że w tej chwili jest wierna i nie oszukuje?
Czy gdy idzie na impreze firmowa/wyjazd/delegacje po alkoholu grzecznie wraca do pokoju sama.
Tego nie jestem w stanie sprawdzić w jakikolwiek sposób. Sam dosyć często mam wyjazdy służbowe więc okazja na pewno jest ale tak jak pisałem wcześniej nigdy nie miałem nawet cienia podejrzenia. Gdyby było inaczej sprawę zamknąłbym w ciągu kilku minut po prostu zwijając manele... To jest jedna z rzeczy która mnie trzyma w tym związku. Wierzę, że mnie nie zdradziła w trakcie małżeństwa.
Drodzy Panowie - fakt jest taki , że czlowiek to nie szklanka wody i nie można go prześwietlić ale moim skromnym zdaniem jeśli ktoś zna drugą osobę 15 lat to naprawdę można stwierdzić czy ona coś kombinuje czy nie mimo wszystko ludzie robiący coś pokryjomu, coś "złego" muszą być niezwykle odporni psychicznie i mieć potężną samokontrolę żeby nie pokazać że coś się stało. Dlatego często osoby będące razem dłuższy czas wystarczy że popatrzą na bliską osobę i od razu pada pytanie "Czy coś się stało?" bo widzą zmiany takie które dla innych są niedo zauważenie. Dlatego myślę że nie masz co Zwyczajny facet zastanawiać się czy zdadziła , zdradza cię żona bo byś już o tym wiedział tego nie można ukryć na dłuższą metę.
Co do reszty pytań odpowiem jutro bo syn "przebiera" nogami żeby dostać się do komputera.
Narazie.
W ogóle się nie przejmuje, może nie wyobraża sobie ze mogłaby zostać nagle sama.
Takie wrażenie również odniosłem zresztą sama mi powiedziała na samym początku,że zna mnie za dobrze i wie że to jest koniec. Rozmawiam z Nią kilka razy tak szczerze do bólu. To ja mówiłem Jej czego w tej chwili oczekuję co ma mi mówić jak ma się zachowywać bo nie widziałem tak naprawdę oprócz sexu żadnej zmiany w kierunku jakiegoś nie wiem dowartościowania mnie,pokazania że walczy,że wierzy że nam się uda,wyjścia z tej sytuacji. Zdałem sobie sprawę, że wszystko to co robi to jest dokładnie to co uzyskała z moich wskazówek. Nic od siebie...Kto tu do cholery powinien się starać?Ja wiem co bym mówił co zrobił w takiej sytuacji. Jeśli oczywiście by mi na tym kimś zależało. A w Jej przypadku wygląda to tak, że jak wyrzuciła kalendarz czy listy to uważa, że sprawa jest załatwiona. I nie chodzi tutaj o rozdrapywanie ran z mojej strony,pytania czy wracanie do przeszłości. Potrzebuję od czasu do czasu w ciężkich chwilach usłyszeć, ze to ja jestem najważniejszy,że to jest przeszłość która dla Niej nie ma żadnego znaczenia. Po prostu chcę żeby powiedziała coś co czuje tam gdzieś w środku w samej sobie. Żyjemy razem 15 lat a ja nie wiem jaka tak naprawdę jest moja żona. Czy osobą z początku naszego związku,czy może Tą przez okres naszego małżeństwa ale początków małżeństwa czy tych już naprawdę cudownych wspólnych lat czy może osobą którą jest od 3 miesięcy? Nie wiem...
W ogóle się nie przejmuje, może nie wyobraża sobie ze mogłaby zostać nagle sama.
Już sobie wyobraża...na Naszej Klasie znalazłem wśród znajomych mojej żony jej koleżankę która również prowadziła ,,bujne życie towarzyskie" a z kolei w jej znajomych jeden z...nawet nie wiem jak go nazwać...chyba partner seksualny mojej żony...nawet nie wiem czemu ale coś we mnie pękło. Powiedziałem dość nie dam rady. Ubrałem się i chciałem wyjść z domu. Zapytała co robię. Powiedziałem, że wychodzę, że nie wiem gdzie pójdę pewnie gdzieś przed siebie bo mam dosyć tego wszystkiego. Nie wiem czy do Niej nie docierała waga problemu z jakim przyszło nam się zmierzyć czy wydawało Jej się, że to wszystko rozejdzie się po kościach. Zatrzymała mnie niemal siłą,Ona płakała a ja razem z nią. Błagała żebym wybaczył,że zrobi wszystko tylko żebym nie wychodził bo wie, że już nie wrócę. Powiedziałem, mam nadzieję, że nie będę żałował tej decyzji do końca swojego życia i zostałem...czas pokaże...
Trzymam kciuki, żeby zrozumiała i powalczyła o Was ![]()
Marzyciel napisał/a:W ogóle się nie przejmuje, może nie wyobraża sobie ze mogłaby zostać nagle sama.
Takie wrażenie również odniosłem zresztą sama mi powiedziała na samym początku,że zna mnie za dobrze i wie że to jest koniec. Rozmawiam z Nią kilka razy tak szczerze do bólu. To ja mówiłem Jej czego w tej chwili oczekuję co ma mi mówić jak ma się zachowywać bo nie widziałem tak naprawdę oprócz sexu żadnej zmiany w kierunku jakiegoś nie wiem dowartościowania mnie,pokazania że walczy,że wierzy że nam się uda,wyjścia z tej sytuacji. Zdałem sobie sprawę, że wszystko to co robi to jest dokładnie to co uzyskała z moich wskazówek. Nic od siebie...Kto tu do cholery powinien się starać?Ja wiem co bym mówił co zrobił w takiej sytuacji. Jeśli oczywiście by mi na tym kimś zależało. A w Jej przypadku wygląda to tak, że jak wyrzuciła kalendarz czy listy to uważa, że sprawa jest załatwiona. I nie chodzi tutaj o rozdrapywanie ran z mojej strony,pytania czy wracanie do przeszłości. Potrzebuję od czasu do czasu w ciężkich chwilach usłyszeć, ze to ja jestem najważniejszy,że to jest przeszłość która dla Niej nie ma żadnego znaczenia. Po prostu chcę żeby powiedziała coś co czuje tam gdzieś w środku w samej sobie. Żyjemy razem 15 lat a ja nie wiem jaka tak naprawdę jest moja żona. Czy osobą z początku naszego związku,czy może Tą przez okres naszego małżeństwa ale początków małżeństwa czy tych już naprawdę cudownych wspólnych lat czy może osobą którą jest od 3 miesięcy? Nie wiem...
Marzyciel napisał/a:W ogóle się nie przejmuje, może nie wyobraża sobie ze mogłaby zostać nagle sama.
Już sobie wyobraża...na Naszej Klasie znalazłem wśród znajomych mojej żony jej koleżankę która również prowadziła ,,bujne życie towarzyskie" a z kolei w jej znajomych jeden z...nawet nie wiem jak go nazwać...chyba partner seksualny mojej żony...nawet nie wiem czemu ale coś we mnie pękło. Powiedziałem dość nie dam rady. Ubrałem się i chciałem wyjść z domu. Zapytała co robię. Powiedziałem, że wychodzę, że nie wiem gdzie pójdę pewnie gdzieś przed siebie bo mam dosyć tego wszystkiego. Nie wiem czy do Niej nie docierała waga problemu z jakim przyszło nam się zmierzyć czy wydawało Jej się, że to wszystko rozejdzie się po kościach. Zatrzymała mnie niemal siłą,Ona płakała a ja razem z nią. Błagała żebym wybaczył,że zrobi wszystko tylko żebym nie wychodził bo wie, że już nie wrócę. Powiedziałem, mam nadzieję, że nie będę żałował tej decyzji do końca swojego życia i zostałem...czas pokaże...
Nie którym trzeba pokazać czarne -na białym.
15lat zaufania mhhhhhhh..... zamień się ze mną!
Chciałabym móc ufać i nie zawieść się przez 15 lat.
Czemu skupiasz się na przeszłości?
Tak szczerze!!!!!
Czemu piszesz o jej niedomówieniach z przed 15lat?
o co tu chodzi?????
Jako nastolatka byłam ciągle w towarzystwie facetów , ale z nich plotkarze...
dlaczego , bo męczyły mnie babskie plotki i obgadywanie się nawzajem....
Zawsze byłam negatywnie oceniana ( wyobraźnia innych)
W moim życiu było dwóch męszczyzn i z każdym mam dziecko. w sumie troje 1 z pierwszym 2 z drugim 3 z pierwszym.
Fantastycznie dogaduję z facetami , i tuuuu zazdrość . na stopie koleżeńskiej.
Zwykły facet jak już wspomniałm nie urośnij!
Nie szkoda Tobie czasu?
Piszesz ,że musisz jej wtykac w głowę słowa , czyny które Tobie pomogły by się uporać z tym co dziś przeżywasz.
Dla niej to przeszłość więc czego oczekujesz ,że znów spotka się z przeszłością , aby pomóc Ci to przeżywać.
Sam ją wepchniesz w jakieś przeszłe ramiona i nie zasłaniaj się swoim przeżywaniem!
Czego Chcesz? Wiesz? ???
To idź tą drogą!!!!!
Jakie można mieć powody żeby w ciągu miesiąca iść z trzema obcymi facetami do łóżka? Nie pytam złośliwie tylko jestem ciekawy Twojego zdania w tym temacie.
A moge ja odpowiedziec na to pytanie?
Jak mialam 19 lat bylam gowniara. Zalezalo mi na akceptacji, pragnelam czulosci ktorej nie zaznalam w domu. Rozstalam sie z facetem i brakowalo mi bliskosci drugiego czlowieka. I tez mialam moment ze w ciagu chyba 1,5 mca mialam 4 partnerow seksualnych. Kompletnie przypadkowych. Bedac mlodym bardzo latwo pomylic seks z prawdziwym uczuciem. I ja taki blad popelnilam. Czy z tego powodu mam zostac ukrzyzowana? Szybko przekonalam sie ze przygodny seks nie zastapi prawdziwego uczucia, zawsze zostawia po sobie pustke. Wiec skonczylam z tym. Moze twoja zona miala podobnie? Nie wiem. Ale zastanow sie. Czy jest to mozliwe? Bo jak dla mnie tak. Ona miala szczescie ze zjawiles sie w jej zyciu ty ktory pokazales jej co znaczy prawdziwa czulosc, bliskosc. Zostawila tych wszystkich przygodnych kochankow dla ciebie. Zerwala z tamtym stylem zycia dla ciebie. Zostala z toba, wybrala ciebie. Teraz ty wybierz ja.
Spedziliscie razem 15 lat. To sporo. Byliscie i jestescie szczesliwi. I nadal byscie byli gdybys sie o niczym nie dowiedzial. Czy naprawde uwazasz ze warto wygrzebywac to wszystko? Jakiz sens? Przeciez ani ona ani ty nie mozecie juz niczego zmienic. Zdecydowales sie nie dociekac czy dziecko jest twoje czy nie. Slusznie.Bardzo slusznie. Wiec czemu przeszlosc seksualna zony tak cie uwiera? Czy trzy stosunki seksualne maja przekreslic 15 lat szczescia? Warto?
64 2011-09-16 07:17:11 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-09-16 07:22:45)
Witam - Sadie ma rację - po wielu latach gdy człowiek myśli o niezbyt krysztalowej przeszlości mając za sobą x lat doświadczeń - myśli "Boże ale czlowiek był głupi, naiwny i ufny" Pragnienie akceptacji, czułości jest w wieku nastoletnim tak potężne że pcha ludzi którzy odczuwają jakieś braki w życiu do naprawdę dziwnych decyzji, sytuacji. Ty patrzysz na tamten czas z perspektywy człowieka doświadczonego i tu leży twój problem - pytałeś jak możemy żyć dalej i to tak samo dobrze jak kiedyś a może lepiej -można dlatego że spojrzeliśmy na te dawne lata z mężem przez pryzmat tamtych lat, mojego wtedy wieku, wydarzeń i tego co czułam wtedy jako nastolatka a nie tego jaka jestem dziś bo wbrew wszystkiemu ja 15 lat temu i ja dziś to zupełnie inna i inaczej myśląca osoba. A kłamstwo - pomyśl gdyby lata wstecz przed ślubem żona powiedziałaby ci o tych facetach - to co byś zrobił - przypuszczam że pomyślał byś "łatwa" (albo jeszcze gorzej) i nie dał byś wam żadnej szansy - i nie mów mi że by tak nie było - bo przypomnij sobie jak myślałeś w wieku nastu lat. I co uważasz że nie warto było a wasz syn???
I trochę mnie dziwi twoje obecne podejści do sprawy : rozdrapujesz ją, szukasz jej podknięć, błędów i co najgorsze chcesz żeby się "biła w piersi" przepraszała, oddawała ci hołd i służyła ci ZA KARĘ przez resztę lat.
O ile rozumiem twoje rozgoryczenie i smutek, zachwianie zaufania to tego co teraz piszesz nie rozumien wogóle - bo miłość prawdziwa i głęboka potrafi pokonać własną urażoną dumę wybaczyć i żyć dalej.
Wniosek mój taki z takim twoim podejściem daleko nie zajdziecie - bo ona nawet jak teraz będzie "usłużną niewolnicą - według twoich wskazówek" to wreszcie się wypali bo nie można przepraszać za coś całe życie.
I dodam tylko tyle - zawsze podziwiałam mojego męża , ale po twoich wypowiedziach uważam że jest najwspanialszym człowiekiem i prawdziwym facetem tym bardziej że u mnie nie były to listy czy kalendarz ale realny gość sprzed 20 lat.
Sam ją wepchniesz w jakieś przeszłe ramiona i nie zasłaniaj się swoim przeżywaniem!
Czego Chcesz? Wiesz? ???
To idź tą drogą!!!!!
Może właśnie potrzebuję takiego wstrząsu lub jak napisałaś wyłożone czarno na białym tylko moja żona tego nie potrafi. Dzięki za szczerość.
Boli mnie po prostu ,,jakość" tych ,,związków". Bo skoro ktoś jest w stanie postępować w taki sposób, że na pierwszej randce idzie do łóżka z byle kim, że wystarczyła godzina na jakiejś imprezie żeby się całować i obmacywać z jakimś chłopakiem to jaki szacunek ma taka osoba do samej siebie? O ilość ,,przygód" nie skończonych sexem nawet Jej nie pytam bo nie mam odwagi. A ilu było rzeczywiście facetów też nie wiadomo tak naprawdę.
Oszukała mnie żeby mnie zdobyć. W ciążę zaszła specjalnie żeby mnie zdobyć. Zadecydowała o moim życiu manipulując mną i moimi uczuciami nie dając mi szansy na podjęcie świadomej decyzji co dalej z naszym związkiem. Pisząc świadomej mam na myśli bez żadnych obciążeń typu gwałt,dziecko i zmyślone historyjki. I to jest dla mnie problem.