Bóg w biblii obiecuje że kiedyś na ziemi zapanują rajskie warunki ,że ludzie nie będą już umierać, ..Izajasza 65 rozdz od 20 do25. ...objawienie 21 od1-5... czy te obietnice są realne. co o tym myślicie?
Myślę, że to metafora oparta na obrazowym pojmowaniu świata. Myślę też, że świat duchowy z ziemskim niewiele ma wspólnego. Ciało, powietrze, ziemia - materia - to jest nam dane na "teraz" jako narzędzia do wypełniania swego rodzaju misji, ale kiedy ciało umiera... pozostaje nieśmiertelny byt duchowy, czysta energia, którą ciało tylko by ograniczało. Raj na ziemi, nowe Jeruzalem - to tylko obraz, który świetnie przemawiał do wyobraźni ludzi żyjących wiele wieków temu.
Bóg w biblii obiecuje że kiedyś na ziemi zapanują rajskie warunki ,że ludzie nie będą już umierać, ..Izajasza 65 rozdz od 20 do25. ...objawienie 21 od1-5... czy te obietnice są realne. co o tym myślicie?
Dla mnie nie jest to najważniejsze na dzień dzisiejszy ale jest to realna obietnica.
Myślę, że to metafora oparta na obrazowym pojmowaniu świata. Myślę też, że świat duchowy z ziemskim niewiele ma wspólnego. Ciało, powietrze, ziemia - materia - to jest nam dane na "teraz" jako narzędzia do wypełniania swego rodzaju misji, ale kiedy ciało umiera... pozostaje nieśmiertelny byt duchowy, czysta energia, którą ciało tylko by ograniczało. Raj na ziemi, nowe Jeruzalem - to tylko obraz, który świetnie przemawiał do wyobraźni ludzi żyjących wiele wieków temu.
Jezus mówił o zmartwychwstaniu ciał i w ciele zmartwychwstał (chyba, że wersja Biblijna cię nie przekonuje)
Bóg stworzył ludzi doskonałymi, bezgrzesznymi nie mieli podlegać śmierci tylko wiecznie żyć.Gdyby byli posłuszni zakazowi jaki dał im Bóg Rodz 2 :17 ,,Bóg dał też człowiekowi taki nakaz,z każdego drzewa ogrodu mozesz jesć do syta ,ale co do drzewa poznania dobra i zła- z niego nie wolno ci jeść bo w dniu w którym z niego zjesz z całą pewnością umrzesz.*,,,,,, żyli by do tej pory , z pewnością tu na ziemi.
Te obietnice są dla mnie zupełnie realne a to wyłącznie dlatego że Bóg jest dla mnie realną osobą:)
Z Bogiem jest tak samo jak z przyjacielem któremu ufam i przekonałam się że zawsze dotrzymuje obietnic,
Śledząc wydarzenia z dawnych czasów i kolejne spełnianie obietnic Bożych sądzę że te też spełni
Bóg w biblii obiecuje że kiedyś na ziemi zapanują rajskie warunki ,że ludzie nie będą już umierać, ..Izajasza 65 rozdz od 20 do25. ...objawienie 21 od1-5... czy te obietnice są realne. co o tym myślicie?
Jak upadną koscioły i religie, a ludzie zaczna dostzregać Boga w sobie i zbudzą swoje dusze to pzrepowiednia się spełni.
Wierzę jak najbardziej; nie tylko w te dalece przyszłościowe jak życie wieczne, ale i te inne: dary duchowe, pokój w sercu, RADOŚĆ w Bogu. Wierzę, bo w moim życiu się spełniły i spełniają ![]()
9 2013-01-24 15:52:27 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-24 15:52:47)
miki napisał/a:Bóg w biblii obiecuje że kiedyś na ziemi zapanują rajskie warunki ,że ludzie nie będą już umierać, ..Izajasza 65 rozdz od 20 do25. ...objawienie 21 od1-5... czy te obietnice są realne. co o tym myślicie?
Jak upadną koscioły i religie, a ludzie zaczna dostzregać Boga w sobie i zbudzą swoje dusze to pzrepowiednia się spełni.
Te obietnice to bajki żywiące miliony, nie obrażam bynajmniej nikogo a stwierdzam fakt. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, po prostu się oszukuje (świadomie lub też nie). Wiele osób lubi tak żyć- tak jest łatwiej, przyjemniej.
Tyle że upadek kościołów i religii nie spowodowałby tego, o czym piszesz. Bóg powstał na potrzeby wiary i religii: kiedyś był to piorun, a teraz siła stwórcza świata. Nie da się tego zrozumieć bez odniesienia do prehistorii. W przyszłości może to być coś jeszcze innego.
Nie jest możliwe aby ludzie przestali podlegać prawom które rządzą tym światem. Według osób wierzących dla boga wszystko jest możliwe, ale nie popadajmy zbyt często w skrajności bo cienka nić oddziela normalność od nienormalności.
Matt87 a ja uważam, że Twój ateizm to bajka jakich mało-i też Cię nie obrażam, a "a stwierdzam fakt" ![]()
Wiara nikomu krzywdy nie robi. Ja nie wierzę ale jeśli komuś to pomaga to jego sprawa.
"Chcecie wierzcie lub nie wierzcie myślcie sobie jak tam chcecie
a ja przecież wam powiadam krasnoludki są na świecie"
Wiara nikomu krzywdy nie robi. Ja nie wierzę ale jeśli komuś to pomaga to jego sprawa.
"Chcecie wierzcie lub nie wierzcie myślcie sobie jak tam chcecie
a ja przecież wam powiadam krasnoludki są na świecie"
Też tak uważam, odnośnie wiary
Zło może czynić religia, fanatyzm, ale mnie akurat Bóg nauczył m.in.balansu, co jest niezmiernie pomocne w każdym aspekcie życia ![]()
Niektórzy chyba już przekroczyli granicę, której przekraczać nie wolno ![]()
Oczywiście, że to czy się wierzy czy nie to sprawa indywidualna. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś publicznie swoje wierzenia i wyobrażenia uznaje za argumenty.
Niektórzy chyba już przekroczyli granicę, której przekraczać nie wolno
Oczywiście, że to czy się wierzy czy nie to sprawa indywidualna. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś publicznie swoje wierzenia i wyobrażenia uznaje za argumenty.
Mówisz o sobie?:)
Nie należe do osób, które odpływają w odmienne stany świadomości i wrażeniami tam pozyskanymi dzielą się z otoczeniem jako argumentami, więc chyba jednak nie o sobie ![]()
Biblia to zbiór metafor, uproszczeń, ubarwień- ciężko się z tym nie zgodzić. Ma mocno irracjonalny wydźwięk. Oczywiście dla ludzi wierzących jest natchniona, prawdziwa. Tak bardzo prawdziwe dla ludzi wierzących jest stworzenie Adama i z jego żebra Ewy przez Boga jak bardzo nieprawdziwe jest to, że człowiek z małpami ma wspólnego przodka (m.in. kość ogonowa jako pozostałość po małpim ogonie). Żyjemy chyba w innych rzeczywistościach ![]()
"Żyjemy chyba w innych rzeczywistościach" - zatem co robisz na tym wątku?:)
Dyskutuję, to chyba oczywiste ![]()
Powiedziałabym: próbujesz przeforsować swoją "prawdę" i nawrócić nas, prostaczków na swoją drogę myślenia ![]()
Myślę, że to metafora oparta na obrazowym pojmowaniu świata. Myślę też, że świat duchowy z ziemskim niewiele ma wspólnego. Ciało, powietrze, ziemia - materia - to jest nam dane na "teraz" jako narzędzia do wypełniania swego rodzaju misji, ale kiedy ciało umiera... pozostaje nieśmiertelny byt duchowy, czysta energia, którą ciało tylko by ograniczało. Raj na ziemi, nowe Jeruzalem - to tylko obraz, który świetnie przemawiał do wyobraźni ludzi żyjących wiele wieków temu.
Mam bardzo podobny pogląd w tym temacie. Z resztą nie tylko religia Chrześcijańska o tym mówi a tak na prawdę każda religia bądź pochodna religii na świecie opisuje w taki sposób naturę rzeczy. Hmm może dlatego nazywa się to rozwój duchowy :-D
Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś publicznie swoje wierzenia i wyobrażenia uznaje za argumenty
Wiesz Mat jesteśmy w specyficznym wątku na tym forum ponieważ wszyscy tu opisują to w co wierzą, czego doświadczają czy też nie doświadczają. Generalnie opowiadają o swojej duchowości i wierze i to są właśnie argumenty. Nie dyskutujemy tutaj o zjawiskach fizycznych, które można udowodnić, wysnuć tezę, wyprowadzić wzór postawić twarde argumenty naukowe. Nie da się o wierze rozmawiać tylko i wyłącznie w sposób naukowy, chcąc nie chcąc pojawiają się rzeczy z obszaru doznań duchowych. Założę się, że nawet Ty miałeś przypadki w swoim życiu, których nie umiesz udowodnić naukowo.. jak na przykład przeczucia ich również nie da się udowodnić naukowo :-)
20 2013-01-24 21:13:17 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-24 21:29:25)
Catwoman, zdaje sobie sprawę, że mamy inne światopoglądy, odbieramy inaczej rzeczywistość, więc jakiekolwiek "nawracanie" nie wchodzi w grę. Nie tak łatwo zmienić te stany, jeśli nie korzysta się np. z narkotyków
Osoba wierząca raczej nigdy nie osiągnie stopnia świadomości pozwalającej jej na weryfikację wszechświata w sposób który powszechnie uważa się za naukowy i prawdziwy choć to też jest subiektywne. Światopogląd jej bowiem jest oparty na zbyt małej ilości informacji i bazuje na uproszczeniach oraz wytworach własnej wyobraźni. Pewnie nawet nie ma takiej potrzeby szerszego poznania. Wiedza to czas spędzony na nauce a wiara jej nie przynosi. Na pewno uważam że jest to uboższe, ale nie uważam, że jest to niewłaściwe. Ludzie jako gatunek prezentują zróżnicowany poziom intelektualny.
W dyskusji odnoszącej się do rzeczywistości zawsze staram się podkreślać wyższość argumentów racjonalnych nad wyobrażeniami i wierzeniami religijnymi bo te pierwsze są właściwe milionom ludzi na świecie i stanowią fundament naukowego światopoglądu (jak narazie najlepiej tłumaczącego wszystko to co nas otacza), a te drugie są przez osoby wierzące interpretowane, wytwarzane w mózgu na swój własny, indywidualny sposób w dodatku nie do zweryfikowania
Zresztą, gdy ma się do czynienia z czymś co może nie istnieć i nawet nie sposób tego opisać, a nie kierujemy się racjonalizmem, ilość możliwych opisów, wyobrażeń jest naprawdę ogromna. Nie można więc takich stwierdzeń traktować jako argumenty, co wiele osób wierzących robi.
Archer, stwierdzenia, że duchowość jest czymś więcej niż tylko wytworem mózgu to jedynie domysły oparte na odwiecznych ludzkich pragnieniach życia po śmierci. Że tak to ujmę, efekt uboczny abstrakcyjnego myślenia, choć bardzo kuszący. Wystarczyłoby, aby 65 mln lat temu dinozaury jednak nie zaczęły wymierać, a ssaki nie dostałyby szansy na rozwój i dzisiaj nie byłoby homo sapiens, bogów, ani tego forum. Stało się jednak inaczej, to nie gady dominują na tej planecie a ssaki które rozwinęły zdolność abstrakcyjnego myślenia. Tylko nie piszcie mi że bóg tak chciał.
Religie opisują to w taki a nie inny sposób bo to jest ich istotą rzeczy (tak jak wszystkie banki zajmują się głównie zarabianiem pieniędzy a szkoły nauczaniem) : pogłębiać jeden z aspektów ludzkiego intelektu i skupiać się na tym, co dla wielu ludzi najbardziej pożądane: wiara w możliwość życia wiecznego, czy to w niebie czy w jakiejś innej rzeczywistości.
Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś na forum opisuje swoje wierzenia, doznania z innych poziomów świadomości. Jednak co to za argument, który nie ma żadnych weryfikowalnych podstaw?
Nie twierdze, że wszystko można udowodnić naukowo, spotykam się z sytuacjami które sprawiają że nie sposób znaleźć jakąkolwiek odpowiedź. Wiem, że pewne rzeczy na razie i może w ogóle są nie do wytłumaczenia. Nie staram się jednak takich sytuacji upraszczać, bo to do niczego nie prowadzi.
No tak, coś jak ilość czarnej materii we wszechświecie. Też jej nikt nie widział, nie zmierzył a zaledwie wyliczył i uznał to za argument i dowód, że istnieje. Tak, matematycznie, fizycznie się zgadza ale to też tylko wiara w to, że dane założenia są poprawne. Przeanalizuj sobie stan wiedzy na świecie z ostatnich stu lat na przykład, jak wiele argumentów zostało obalonych nową wiedzą, jak często naukowcy mylili się, no może nie mylili ale nie mieli pojęcia o istnieniu czegoś innego na świecie i opisywali stan rzeczy taki jaki znali. Udowadniali to a mimo tego po paru latach ktoś obliczył coś innego, wyprowadził jakiś dowód i proszę, pewność o nieomylności twierdzenia runął w gruzach. Całkiem niedawno naukowcy święcie byli przekonani, że kwarki nie istnieją, bo nie mogli ich zbadać... a jednak są. Może tak też jest z rozwojem duchowym, odrzucasz istnienie świata duchowego bo nie możesz go dotknąć, zmierzyć, zbadać ale ktoś, kiedyś wyprowadzi dla Ciebie dowód na jego istnienie, ciekawe co wtedy powiesz. że wielu na prawdę wielu fizyków kwantowych wierzy w istnienie Boga, bądź wyższej siły stwórczej a wiarę swoją potwierdzają swoimi odkryciami i analitycznymi umysłami. Tak przynajmniej usłyszałem kiedyś w naukowym programie o fizyce kwantowej i wypowiadał się właśnie jeden z fizyków z Cernu
Archer, nadal to wszystko obraca się w jednej płaszczyźnie racjonalności. Nie sposób w jednej chwili od razu wiedzieć, jak wszystko funkcjonuje i z czego się składa. A zaczynaliśmy od zera. Przez wieki jedna teoria wykluczała drugą, jedno doświadczenie obalało dziesiątki innych tworząc postęp i poszerzając zasób wiedzy. Kiedyś ludzie nie wiedzieli co znajduje się za wyspą ktorą zamieszkiwali, dzisiaj już odwiedzamy sąsiednie ciała niebieskie i prowadzimy obserwacje niesamowicie odległych ciał niebieskich. Co będzie za sto, dwieście, pięćset lat przy takim tempie rozwoju?
W kwestii duchowości natomiast stoimy i będziemy stać w miejscu. Jeśli ktoś kiedyś wykaże, że dusza a raczej świadomość istnieje poza ciałem, przyjmę to do własnej świadomości. To mnie odróżnia od osób wierzących, których wierzenia są uniwersalne i się nie zmieniają zbyt często.
Zapewniam Cię, że wielu naukowców nie wierzy w bogów których serwowały nam przez wieki religie, a co najwyżej w siłę nadprzyrodzoną która dała poczatek temu światu. Podejrzewam jednak, że żaden z nich nie sądzi, aby ta siła stwórcza potrzebowała wiary w nią, wielbienia syna którego nie posiada ani całej tej religijnej różnorodności, która rozwinęła się na Ziemi. Myśle też, że żaden z nich nie uważa, aby ta siła się z nami komunikowała i sprawiała to o co ją prosimy.
Zgodzę się z Tobą, że siła stwórcza czy też Bóg nie potrzebuje wiary, to ludzie potrzebują wierzyć w Boga i Bogu by się nie zagubić, często by widzieć cel życia i przepis na odwieczne pytanie "jak żyć" to Bóg często nadaje sens ludzkiemu życiu, pozwala funkcjonować, uśmiechać się, pomagać innym a wiara w niego potrafi zdziałać cuda i to tutaj na ziemi. Ja to szanuję i nikomu nie odebrał bym możliwości wiary i pokładania w Bogu nadziei. Jeżeli tylko czują się spełnieni i szczęśliwi.. dlaczego nie :-)
Te obietnice to bajki żywiące miliony, nie obrażam bynajmniej nikogo a stwierdzam fakt. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, po prostu się oszukuje (świadomie lub też nie). Wiele osób lubi tak żyć- tak jest łatwiej, przyjemniej.
Tyle że upadek kościołów i religii nie spowodowałby tego, o czym piszesz. Bóg powstał na potrzeby wiary i religii: kiedyś był to piorun, a teraz siła stwórcza świata. Nie da się tego zrozumieć bez odniesienia do prehistorii. W przyszłości może to być coś jeszcze innego.
Nie jest możliwe aby ludzie przestali podlegać prawom które rządzą tym światem. Według osób wierzących dla boga wszystko jest możliwe, ale nie popadajmy zbyt często w skrajności bo cienka nić oddziela normalność od nienormalności.
Matt87, ja rozumiem, że nie wierzysz w Boga, szanuję to, nie zamierzam cię przekonywać do mojego punktu widzenia, ale nie rozumiem jednego- po jaką cholerę piszesz ciągle to samo w dziale "religia - duchowe poszukiwania"? Jaki masz w tym cel? Ciągle sugerujesz, że my (wierzący) jesteśmy zaślepionymi idiotami. Już poznaliśmy twoją opinię na nasz temat, więc chyba wystarczy, nie sądzisz? W tym temacie chcielibyśmy podyskutować o obietnicach biblijnych, a tu znowu wyskakuje Matt87 i obwieszcza nam kolejny raz, że wierzymy w bajki.
Co się tyczy obietnic biblijnych, to ja wierzę, że tak jak do tej pory Bóg obietnicę przysłania Zbawiciela spełnił, tak spełni inne obietnice, chociaż zapewne nie w taki sposób, jak to sobie wyobrażamy. Żydzi też inaczej wyobrażali sobie Mesjasza i Jego dzieło. Sądzili, że ich wyzwoli od ziemskiej niedoli, a On przyszedł i ani myślał zmieniać ziemski porządek, bo porządek, który miał zmienić dotyczył świata niematerialnego, pozaziemskiego. Dlatego Żydzi w większości "przegapili" przyjście Mesjasza, bo spodziewali się czegoś innego. Podobnie pewnie będzie z innymi Bożymi Obietnicami, o ile już czegoś nie przegapiliśmy
.
26 2013-01-25 10:34:59 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-01-25 10:37:56)
Powiedziałabym: próbujesz przeforsować swoją "prawdę" i nawrócić nas, prostaczków na swoją drogę myślenia
Zauważyłem pewną prawidłowość. Ogólnie rzecz biorąc bardziej toleruje się osoby wierzące, które wpajają swoje przekonania religijne innym niż ateistów próbujących przekonywać do swojego światopoglądu; mimo, że ci drudzy niejednokrotnie używają argumentów nie do podważenia.
Zauważam większą wrogość i agresję po stronie katolików niż ateistów. Może wynika to z braku dowodów na swoje teorie. To coś takiego jak rodzic bije dziecko bo brakuje mu argumentów by je przekonać. Bezsilność może powodować agresję.
Kizia75 bo Matt ma misję nawracania a właściwie od-wracania nas-idiotów ![]()
Co do obietnic, myślę, że w te, które były najważniejsze, czyli w miłość Boga do nas poprzez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, już uwierzyłyśmy. Nic, tylko przekazywać to dalej, cieszyć się obecnością Boga, mieć stale z Nim relację, bo nawet jeśli coś miałoby być przeoczone, Jezus powiedział:
"Temu odźwierny otwiera i owce słuchają głosu jego, a on swoich własnych owiec z imienia woła i wywodzi je. A gdy wypuści owce swoje, idzie przed niemi, a owce idą za nim; bo znają głos jego." (Biblia Gdańska, ew.Jana 10, 3-4). ![]()
Ojciecpiotr ale ja nie jestem katoliczką. Kizia też nie ![]()
Ojciecpiotr ale ja nie jestem katoliczką. Kizia też nie
Ale wyczuwam, że się utożsamiacie z nimi. On naprawdę nie potrzebują obrońców bo sami są najczęściej agresorami.
Ja absolutnie, kompletnie się nie utożsamiam z religią; ani katolicką, ani żadną inną. Jedyne, co wyznaję, to Bóg w 3 osobach.
Dziwne, że zauważasz JAKĄŚ agresję z naszej strony, a nie zauważasz, jak Matt na wątku, który no.... kompletnie właściwie go nie dotyczy, próbuje zmieniać nasze wiarstwo w niedowiarstwo ![]()
Catwoman napisał/a:Ojciecpiotr ale ja nie jestem katoliczką. Kizia też nie
Ale wyczuwam, że się utożsamiacie z nimi. On naprawdę nie potrzebują obrońców bo sami są najczęściej agresorami.
Matt87 atakuje jednak nie tylko katolików tylko w ogóle ludzi wierzących, więc tym bardziej czuję, że zwraca się do mnie. Ja nie mam do niego pretensji o to, że wypowiedział raz czy drugi swoje zdanie bo ma do tego prawo, ale dziwi mnie, że robi to nieustannie w każdym niemal wątku, używając na dodatek w kółko tych samych sformułowań i argumentów. Jego powtarzane w kółko zwroty o zaślepieniu, tłumaczeniu wiarą rzeczywistości (cokolwiek to znaczy), sugerowanie niskiej inteligencji wierzących itp. niczego konstruktywnego nie wnosi do poszczególnych dyskusji. Zastanawiam się więc, po co to robi.
Mówię Ci, że Matt ma misję ![]()
33 2013-01-25 14:54:51 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-01-25 14:55:10)
Znaczy się jest "misjonarzem" ![]()
Znaczy się jest "misjonarzem"
Nie widzę tego inaczej ![]()
35 2013-01-25 19:38:08 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2013-01-25 20:28:16)
Nie należe do osób, które odpływają w odmienne stany świadomości i wrażeniami tam pozyskanymi dzielą się z otoczeniem jako argumentami, więc chyba jednak nie o sobie
Biblia to zbiór metafor, uproszczeń, ubarwień- ciężko się z tym nie zgodzić. Ma mocno irracjonalny wydźwięk. Oczywiście dla ludzi wierzących jest natchniona, prawdziwa. Tak bardzo prawdziwe dla ludzi wierzących jest stworzenie Adama i z jego żebra Ewy przez Boga jak bardzo nieprawdziwe jest to, że człowiek z małpami ma wspólnego przodka (m.in. kość ogonowa jako pozostałość po małpim ogonie). Żyjemy chyba w innych rzeczywistościach
Dobry jesteś Matt87, wiara twoja jest tak silna że co niektóry katolik mógłby się wstydzić, tak mocno wierzysz w naukowe odkrycia że trzeba cię podziwiać. To wspaniale że jesteś na tym forum, ja wziąłem cię sobie za przykład i postanowiłem jeszcze mocniej utwierdzić się w mojej wierze . Twoje posty dodają mi siły w szukaniu Boga, ale nie twoje poglądy tylko twoja wiara w to co czytasz i co robisz pozwala mi zrozumieć że jeszcze mocniej muszę zaufać miłości Bożej. Jeszcze mocniej trzeba się starać zrozumieć takich ludzi jak ty , i prosić Boga w modlitwach o otaczanie takich ludzi Boską opieką i miłością .
Twoje posty dodają mi siły w szukaniu Boga, ale nie twoje poglądy tylko twoja wiara w to co czytasz i co robisz pozwala mi zrozumieć że jeszcze mocniej muszę zaufać miłości Bożej. Jeszcze mocniej trzeba się starać zrozumieć takich ludzi jak ty , i prosić Boga w modlitwach o otaczanie takich ludzi Boskom opieką i miłością .
No tak, wmówić sobie można dosłownie wszystko. Zwłaszcza "boskom" opiekę.
37 2013-01-25 20:00:43 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-01-25 20:01:22)
Oen_242 A co Ci tak w tym Bogu nie pasuje? Albo raczej w tym, że ktoś w Niego wierzy ![]()
38 2013-01-25 20:25:20 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-25 20:27:24)
Do Kizia75 i innych wierzących. Temat wątku to zapytanie odnośnie wiary w biblijne obietnice. Jako osoba niewierząca wypowiedziałem się w tej kwestii i poparłem swoje zdanie argumentacją, mam do tego prawo. Obrazą intelektualną (czemu daje wyraz) dla mnie jest to, że ktoś stwierdza, że mężczyznę stworzył bóg od tak szóstego dnia a kobieta powstała z jego żebra, skoro znacznie wiarygodniejsze jest to, że człowiek powstał na drodze ewolucji a z małpami ma wspólnego człekokształtnego przodka (jak inaczej tłumaczyć ogon u zarodków ludzkich) i dlatego bibiljne wyobrażenie stworzenia człowieka nazwałem kolokwialnie bajkami. Dzisiaj niektóre wyedukowane dzieci w takie bajki by nie uwierzyły. Jeżeli wiara odnosi się do rzeczywistości, materii, to podlega ona krytyce, ocenie- proszę to sobie zapamiętać. Tak jest np. w sytuacji stworzenia człowieka. W analogicznej sytuacji tysiące lat temu spieralibyśmy się o to, czy ta świecąca kula jest bogiem czy tylko zbieraniną gazów. Problem polega na tym, że jak zauważam niektórzy wierzący za bardzo odpływają w swoich boskich poszukiwaniach, tworzą własne systemy wierzeń, co tylko poszerza dysonans między rzeczywistością a ich stanem postrzegania.
Zgodzę się z Tobą, że siła stwórcza czy też Bóg nie potrzebuje wiary, to ludzie potrzebują wierzyć w Boga i Bogu by się nie zagubić, często by widzieć cel życia i przepis na odwieczne pytanie "jak żyć" to Bóg często nadaje sens ludzkiemu życiu, pozwala funkcjonować, uśmiechać się, pomagać innym a wiara w niego potrafi zdziałać cuda i to tutaj na ziemi. Ja to szanuję i nikomu nie odebrał bym możliwości wiary i pokładania w Bogu nadziei. Jeżeli tylko czują się spełnieni i szczęśliwi.. dlaczego nie :-)
Zgadzam się, pojęcie boga jest bardzo potrzebne wielu ludziom na świecie. Już samo zrozumienie natury ludzkiej wystarczy, aby zaakceptować to, że zdecydowana większość ziemskiej populacji jest wierząca a wiara ta przybiera bardzo zróżnicowany wymiar, natomiast dużo mniejsza część jest racjonalna. Faktem jest, że bez tej racjonalnej części ten świat by przepadł pogrążony w religijnych i zwalczających się wzajemnie klanach wyznających różnorodne bóstwa. Dzisiejsze grupy wyznaniowe trwają w takiej a nie innej formie tylko dlatego, że to racjonalizm, nauka i postęp rządzi światem a nie wierzący. Nie mam nic przeciwko bujaniu w obłokach, jeśli od tego komuś lepiej.
Ojciecpiotr, bo to jest tak (pewnie to wiesz) że osoby wierzące (bez urazy) cechuje jakiś tam stopień ignorancji co przekłada się na akceptowanie śmiesznych w oczach ludzi racjonalnych założeń, a gdy któreś z tych założeń będzie można wyjaśnić jako niedorzeczne bo tworzą je przecież ludzie, wzbudzi to zwykle agresję osoby wierzącej. Lęk czy strach bierze się z niewiedzy. Jeżeli zabierasz komuś coś na czym opiera się jego życie, światopogląd, spotka się to z różnymi formami agresji. Możesz powiedzieć racjonaliście, że teoria wielkiego wybuchu to bzdura, bo jak się okazało w świetle najnowszych naukowych i potwierdzonych przez większość środowiska naukowego doniesień świat powstał w nieco inny sposób i on to zrozumie. Możesz powiedziec osobie wierzącej, że piorun któremu oddaje cześć jest tylko wyładowaniem i spotkasz się z agresją i wrogością. Tak to już jest.
Ahriman, homofobię jak i fanatyzm się leczy, nie wiem czy ktoś już ci to uzmysłowił? Odsyłam także do podręcznika do biologii dla klas podstawowych, bo zbłaźniłeś się strasznie w tej dyskusji o homoseksualistach
Swoimi wypowiedziami tylko szkodzisz środowisku osób wierzących.
Ahriman, homofobię jak i fanatyzm się leczy, nie wiem czy ktoś już ci to uzmysłowił? Odsyłam także do podręcznika do biologii dla klas podstawowych, bo zbłaźniłeś się strasznie w tej dyskusji o homoseksualistach
Swoimi wypowiedziami tylko szkodzisz środowisku osób wierzących.
Co ma piernik do wiatraka. Nie pomyliłeś tematów ? Tutaj rozmawia się na temat:Czy wierzycie w biblijne obietnice? Tu chodzi o wiarę a nie o homoseksualizm!!!!!Ja wierzę w to że Bóg wie co robi. Ty jesteś na tym forum dzięki woli Bożej a nie twojej. Gdzie ty tu widzisz ? fanatyzm?.Ja do niczego cię nie przekonuję ,tak jak ty to robisz .Stwierdziłem tylko że jesteś człowiekiem który wierzy w to co czyta , i to jest w tobie takie mocne i silne jak wiara innych ludzi w Boga . Jeżeli nie wierzysz w biblijnego Boga naszego stworzyciela to nie wiem co tu szukasz. Tu nie ma miejsca dla ?małp?, tu piszą ludzie stworzeni przez biblijnego Boga .A co do homofobi to tak na marginesie , nie masz pojęcia co przeżyli niektórzy ludzie!!!!!
Dzięki za ten komentarz Ahriman. Umacniajcie razem z catwoman swoją wiarę a raczej fanatyzm:) Dziękuję jednocześnie sobie, że nie jestem osobą wierzącą. Tak, wiem że razem ze współczesnymi małpami mam wspólnego przodka i nie uważam tego za coś złego, gorszącego, wiem że istnieją fakty które poważnie urzeczywistniają tą teorię. Ty, no właśnie, tylko wierzysz. Kto ma rację?
Religie wmówiły ludziom że zostali stworzeni na podobieństwo boga, ignorując wiele innych faktów, m.in. to że należymy do królestwa zwierząt, o czym tacy wierzący łatwo mogliby się przekonać gdyby ich tak nagle umieścić samych pośród amazońskiej dżungli. Zrozumiałbyś wtedy ile warte jest "boskie" pochodzenie i czym jesteś dla takiego lamparta. To byłaby cenna lekcja biologii ![]()
Bóg w biblii obiecuje że kiedyś na ziemi zapanują rajskie warunki ,że ludzie nie będą już umierać, ..Izajasza 65 rozdz od 20 do25. ...objawienie 21 od1-5... czy te obietnice są realne. co o tym myślicie?
Nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo nie wiem, co to jest realność.
Ingarden próbował udowodnić istnienie świata i nie mógł. Niby wszyscy go widzimy, a nie wiemy, co widzimy.
Oglądaliście "Matrix" ?
Jestem głęboko sceptyczny w sprawie rozstrzygnięć mojego umysłu. Mogę wierzyć w to lub nie, ale żeby wiedzieć, czy to jest realne. Co to - to nie !
Dzięki za ten komentarz Ahriman. Umacniajcie razem z catwoman swoją wiarę a raczej fanatyzm:) Dziękuję jednocześnie sobie, że nie jestem osobą wierzącą. Tak, wiem że razem ze współczesnymi małpami mam wspólnego przodka i nie uważam tego za coś złego, gorszącego, wiem że istnieją fakty które poważnie urzeczywistniają tą teorię. Ty, no właśnie, tylko wierzysz. Kto ma rację?
Religie wmówiły ludziom że zostali stworzeni na podobieństwo boga, ignorując wiele innych faktów, m.in. to że należymy do królestwa zwierząt, o czym tacy wierzący łatwo mogliby się przekonać gdyby ich tak nagle umieścić samych pośród amazońskiej dżungli. Zrozumiałbyś wtedy ile warte jest "boskie" pochodzenie i czym jesteś dla takiego lamparta. To byłaby cenna lekcja biologii
Jak możesz pisać o sobie że nie jesteś wierzący. Bez wiary nie ma nic . Nie wierzysz twoim naukowcom , jak możesz coś takiego pisać. Potwierdzasz tym co napisałeś że nawet to co czytasz jest bez sensu bo po prostu nie wierzysz . Dla mnie nauka to nie wszystko, ale wiara i nauka to już coś, szkoda mi ciebie !!!. Ale mam nadzieję że Bóg wskaże ci drogę do wiary. Bo jak nie ma wiary to nie ma miłości , po prostu bez wiary nie ma nic. Wierzymy wszyscy, poza tobą, w coś: lepsze jutro , że będziemy zdrowi , że wygramy w lotto . Szkoda że ty w nic nie wierzysz , a już chciałem cię tak mocno w twojej wierze naśladować , a tu nic z tego . O ty biedny zagubiony synu biblijnego Boga!!!!!!
Matt87 pozostaje mi już tylko 1 komentarz, który trafi w najczulszy punkt Twojej inteligencji: "blablablablabla".
Catwoman, jak już to właśnie Matt daje jakieś racjonalne argumenty.
500 lat temu mowiono ludziom że wszystko kręci się się wokół ziemi a człowieka stworzył Bóg szóstego dnia za pomocą kliku słów i stało się to 4000 pne i ludzie w to wierzyli,a jak osmielili się nie to ich palono na stosie. Dziś już wiemy że te 4000 pne to nie za bardzo, i ze stosem też by nie przeszło. Ale rodzi się pytanie: skoro tak wiele w Biblii jest sprzeczne ze współczesną wiedzą to czy w ogóle cokolwiek jest tam prawdą?
Paradoks polega na tymże nigdy się nie dowiemy co jest po tamtej stronie, zwłaszcza jesli nie ma tam nic...
brzydulla po raz kolejny powtarzam: oddzieliłam religię od Boga. Tego drugiego w swoim życiu doświadczyłam i doświadczam. Jednocześnie nie próbuję nikogo przekonywać do Niego. To moje doświadczenia, wiele innych osób ma bardzo podobne, ale o tym można by wiele pisać. Po co? Jedno tylko:
szanujmy się. Matt nie szanuje nikogo.
45 2013-01-25 21:57:54 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-25 22:05:07)
Ahriman, pisząc o sobie jako o osobie niewierzącej miałem na myśli to, że nie wierzę w boga, bogów, systemy wyznaniowe jako sposób na oddawanie czci bogu itd. Ty wierzysz w lepsze jutro, a ja myślę jak moje decyzje które własnie podejmuję będą rzutować na to co może się wydarzyć w przyszłości. Ty wierzysz, że będziesz zdrowy a ja po prostu dbam o swoją kondycję i wiem, że jeśli nie trafi mi się jakaś choroba ani losowy wypadek to będe się nim długo cieszyć. Jeśli poprzestajesz tylko na wierze, to niewiele w życiu osiągniesz. Swoje działania można wspierać wiarą, ale jak dla mnie wiara nie może dominować w życiu bo to do niczego nie prowadzi poza przysłowiowym "opium dla ludu".
"O ty biedny zagubiony synu biblijnego Boga!!!!!!" fajne określenie ![]()
Catwoman, to o czym piszesz można zrozumieć. Nie tłumaczy to jednak niczego, a jeśli rozmawiamy o prawidłach tego świata to decydują fakty, a nie wierzenia czy wyobrażenia. Biblia zawiera wersję którą osobiście uważam za literackie uproszczenie na jakie mogli się zdobyć piszący ją ileś tam lat temu, dlatego określiłem ją bajkami. Jak wspomniałem jeśli wiara i religia wkracza w sferę materii to podlegają ocenie. Podałem nawet prosty przykład. Co do szacunku chyba trochę się zapędziłaś.
Nie wydaje mi się po prostu że jego posty to jest jakieś 'blablabla'.
Natomiast zgadzam się że z racjonalnego punktu widzenia ateisty biblia wydaje się takim samym mitem jak mitologia.
Natomiast zgadzam się że z racjonalnego punktu widzenia ateisty biblia wydaje się takim samym mitem jak mitologia.
No i w porządku! Wypowiedziałaś swoje zdanie w sposób kulturalny. I o to chodzi!
Rozumiem, że temat może budzić emocje, zwłaszcza, że ścierają się tutaj skrajnie odmienne postawy światopoglądowe, ale bardzo proszę, aby wypowiedzi były merytoryczne, kulturalne i nie odchodziły od głównego tematu wątku. Off-top usuwam, a Was proszę o szanowanie rozmówców i wzajemnych poglądów. Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka
49 2013-01-26 13:51:53 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-26 13:55:04)
Ahriman napisał/a:Twoje posty dodają mi siły w szukaniu Boga, ale nie twoje poglądy tylko twoja wiara w to co czytasz i co robisz pozwala mi zrozumieć że jeszcze mocniej muszę zaufać miłości Bożej. Jeszcze mocniej trzeba się starać zrozumieć takich ludzi jak ty , i prosić Boga w modlitwach o otaczanie takich ludzi Boskom opieką i miłością .
No tak, wmówić sobie można dosłownie wszystko. Zwłaszcza "boskom" opiekę.
"Przekonania są najgorszym wrogiem prawdy" (Fryderyk Nietzsche)
Wiara w stworzenie Adama nie jest gorsza od wiary w ewolucję darwinowską. Teorie nie są wieczne, tak jak wieczne nie są interpretacje egzegetyczne Pisma Świętego, a najlepszym dowodem są twierdzenia o rozwoju objawienia.
Życie w poczuciu "boskiej opieki" może się różnić od życia zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową, ale nie musi. Ludzka skłonność do zabobonów zawsze sobie znajdzie jakieś racjonalne przesłanki do wiary w przesądy: nauka także wymaga obrzędu i jest nią ciągłe kształcenie. Czytanie świętych pism tak samo kształtuje umysł jak czytanie naukowych opracowań. Będziecie tu łamać kopię o to, która modlitwa (lektura duchowa czy naukowa) są lepsze.
Bajka o Czerwonym Kapturku nie jest po to, aby uwierzyć w mówiącego wilka, ale po to, aby przekazać przestrogę przed podstępnymi zakusami pożądliwych i żarłocznych istot żyjących w niezbadanych lasach.
Weryfikacja światopoglądu dla każdego z nas nastąpi dopiero poza granicą życia.
Czytanie świętych pism tak samo kształtuje umysł jak czytanie naukowych opracowań. Będziecie tu łamać kopię o to, która modlitwa (lektura duchowa czy naukowa) są lepsze.
Bajka o Czerwonym Kapturku nie jest po to, aby uwierzyć w mówiącego wilka, ale po to, aby przekazać przestrogę przed podstępnymi zakusami pożądliwych i żarłocznych istot żyjących w niezbadanych lasach.
Weryfikacja światopoglądu dla każdego z nas nastąpi dopiero poza granicą życia.
Animus, nie do końca się przekonamy poza granicą zycia. Bo jesli tam nic nie ma to nie ma również żadnej świadomości. Nie będziesz miał mozliwości pomyśleć sobie 'cholera poco się tak katowałem za życia jakimiś postami i byłem wierny zonie chociaż wcale jej nie kochałem'.
Różnica między nauką a religią jest zasadnicza: nauka opiera się na dowodach, religia na pismach na które dowodu nie ma. Już nikt dzisiaj nie ma problemu z odrzuceniem wiary w Atenę wyskakującą z głowy Zeusa. Szczerze mówiąc opowieść o Bogu tworzącym Ewę z żebra Adama niewiele się rózni od tej o Atenie...
Richard Dawkins pokazał kiedyś fajny slajd na to:
Jest teoria A na którą jest mnóstwo dowodów.
Jest też teoria B na którą nie ma żadnego dowodu.
Ale skoro teoria A nie jest w stanie wyjaśnić faktu X, oznacza to że teoria B musi być prawdziwa...
Oen_242 napisał/a:Ahriman napisał/a:Twoje posty dodają mi siły w szukaniu Boga, ale nie twoje poglądy tylko twoja wiara w to co czytasz i co robisz pozwala mi zrozumieć że jeszcze mocniej muszę zaufać miłości Bożej. Jeszcze mocniej trzeba się starać zrozumieć takich ludzi jak ty , i prosić Boga w modlitwach o otaczanie takich ludzi Boskom opieką i miłością .
No tak, wmówić sobie można dosłownie wszystko. Zwłaszcza "boskom" opiekę.
"Przekonania są najgorszym wrogiem prawdy" (Fryderyk Nietzsche)
Wiara w stworzenie Adama nie jest gorsza od wiary w ewolucję darwinowską. Teorie nie są wieczne, tak jak wieczne nie są interpretacje egzegetyczne Pisma Świętego, a najlepszym dowodem są twierdzenia o rozwoju objawienia.
Życie w poczuciu "boskiej opieki" może się różnić od życia zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową, ale nie musi. Ludzka skłonność do zabobonów zawsze sobie znajdzie jakieś racjonalne przesłanki do wiary w przesądy: nauka także wymaga obrzędu i jest nią ciągłe kształcenie. Czytanie świętych pism tak samo kształtuje umysł jak czytanie naukowych opracowań. Będziecie tu łamać kopię o to, która modlitwa (lektura duchowa czy naukowa) są lepsze.
Bajka o Czerwonym Kapturku nie jest po to, aby uwierzyć w mówiącego wilka, ale po to, aby przekazać przestrogę przed podstępnymi zakusami pożądliwych i żarłocznych istot żyjących w niezbadanych lasach.
Weryfikacja światopoglądu dla każdego z nas nastąpi dopiero poza granicą życia.
Albo i nie. Jesli świadomość umiera wraz z ciałem, to nie bedzie ju z żadnej weryfikacji
A ja sądzę, że jesteśmy tak złożoną materią, iż rozpatrywanie życia, istnienia człowieka tylko z perspektywy namacalnego ciała, jest bardzo ograniczonym sposobem pojmowania.
53 2013-01-27 16:15:05 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-27 16:21:24)
Animus napisał/a:Oen_242 napisał/a:No tak, wmówić sobie można dosłownie wszystko. Zwłaszcza "boskom" opiekę.
"Przekonania są najgorszym wrogiem prawdy" (Fryderyk Nietzsche)
Wiara w stworzenie Adama nie jest gorsza od wiary w ewolucję darwinowską. Teorie nie są wieczne, tak jak wieczne nie są interpretacje egzegetyczne Pisma Świętego, a najlepszym dowodem są twierdzenia o rozwoju objawienia.
Życie w poczuciu "boskiej opieki" może się różnić od życia zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową, ale nie musi. Ludzka skłonność do zabobonów zawsze sobie znajdzie jakieś racjonalne przesłanki do wiary w przesądy: nauka także wymaga obrzędu i jest nią ciągłe kształcenie. Czytanie świętych pism tak samo kształtuje umysł jak czytanie naukowych opracowań. Będziecie tu łamać kopię o to, która modlitwa (lektura duchowa czy naukowa) są lepsze.
Bajka o Czerwonym Kapturku nie jest po to, aby uwierzyć w mówiącego wilka, ale po to, aby przekazać przestrogę przed podstępnymi zakusami pożądliwych i żarłocznych istot żyjących w niezbadanych lasach.
Weryfikacja światopoglądu dla każdego z nas nastąpi dopiero poza granicą życia.
Albo i nie. Jesli świadomość umiera wraz z ciałem, to nie bedzie ju z żadnej weryfikacji
To będzie wtedy weryfikacja, tyle, że z wynikiem negatywnym. (Weryfikacja, sprawdzenie, procedura metodologiczna mająca na celu rozstrzygnięcie, czy dane zdanie jest prawdziwe czy fałszywe.)
A ja sądzę, że jesteśmy tak złożoną materią, iż rozpatrywanie życia, istnienia człowieka tylko z perspektywy namacalnego ciała, jest bardzo ograniczonym sposobem pojmowania.
Ale nie masz na to żadnych dowodów.
Tak samo jak Ty, że tak nie jest ![]()
Z uwagi na specyfikę pytania bardzo trudno byłoby uzyskać dowód negatywny.
To co mamy na dzień dzisiejszy to mnóstwo dowodów że zycie na ziemi mogło powstać bez udziału sił wyższych.
57 2013-01-27 18:05:52 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-27 18:07:14)
missnowegojorku napisał/a:Animus napisał/a:"Przekonania są najgorszym wrogiem prawdy" (Fryderyk Nietzsche)
Wiara w stworzenie Adama nie jest gorsza od wiary w ewolucję darwinowską. Teorie nie są wieczne, tak jak wieczne nie są interpretacje egzegetyczne Pisma Świętego, a najlepszym dowodem są twierdzenia o rozwoju objawienia.
Życie w poczuciu "boskiej opieki" może się różnić od życia zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową, ale nie musi. Ludzka skłonność do zabobonów zawsze sobie znajdzie jakieś racjonalne przesłanki do wiary w przesądy: nauka także wymaga obrzędu i jest nią ciągłe kształcenie. Czytanie świętych pism tak samo kształtuje umysł jak czytanie naukowych opracowań. Będziecie tu łamać kopię o to, która modlitwa (lektura duchowa czy naukowa) są lepsze.
Bajka o Czerwonym Kapturku nie jest po to, aby uwierzyć w mówiącego wilka, ale po to, aby przekazać przestrogę przed podstępnymi zakusami pożądliwych i żarłocznych istot żyjących w niezbadanych lasach.
Weryfikacja światopoglądu dla każdego z nas nastąpi dopiero poza granicą życia.
Albo i nie. Jesli świadomość umiera wraz z ciałem, to nie bedzie ju z żadnej weryfikacji
To będzie wtedy weryfikacja, tyle, że z wynikiem negatywnym. (Weryfikacja, sprawdzenie, procedura metodologiczna mająca na celu rozstrzygnięcie, czy dane zdanie jest prawdziwe czy fałszywe.)
A kto wtedy będzie weryfikować, jeśli świadomość wygasa? Żywi nie będą jeszcze mogli, a zmarli już nie. Sytuacja okaże się patowa ![]()
Obrazą intelektualną (czemu daje wyraz) dla mnie jest to, że ktoś stwierdza, że mężczyznę stworzył bóg od tak szóstego dnia a kobieta powstała z jego żebra, skoro znacznie wiarygodniejsze jest to, że człowiek powstał na drodze ewolucji a z małpami ma wspólnego człekokształtnego przodka (jak inaczej tłumaczyć ogon u zarodków ludzkich) i dlatego bibiljne wyobrażenie stworzenia człowieka nazwałem kolokwialnie bajkami.
Wiara dosłowna w przekaz na temat powstania świata i człowieka zwana jest kreacjonizmem i ma swoich zwolenników, ale większość chrześcijan wierzy, że o ile świat powstał z woli i za sprawą Boga, to nie stało się to w ciągu 6 dni. Opis z Księgi Genesis jest czymś w rodzaju poematu, który w kilku zdaniach mówi o tym, że ziemia i wszystko co nas otacza powstało z woli i za sprawą Boga. Również powstanie człowieka jest symboliczne i dla chrześcijan ważne, bo mówi o tym, że człowiek powstał na obraz i podobieństwo Boga, chociaż oczywiście wiemy, że nie stało się to w ciągu jednego dnia. Ten jeden "dzień" to jakiś okres czasu, nie jest istotne jaki, chodzi o sam fakt, że człowiek powstał z woli Boga. Przekaz o powstaniu świata ma kilka tysięcy lat i adresowano go do wszystkich ludzi, także niepiśmiennych pasterzy, więc dlatego ma taka formę. Twoje informacje na temat tego, w co wierzą chrześcijanie są nieprawdziwe.
Ty wierzysz, że będziesz zdrowy a ja po prostu dbam o swoją kondycję i wiem, że jeśli nie trafi mi się jakaś choroba ani losowy wypadek to będe się nim długo cieszyć.
Że co proszę? Czy ty na prawdę uważasz, że wierzący w Boga ludzie siedzą z założonymi rękami i czekają aż Bóg im ześle mannę z nieba albo zapewni im zdrowie? Gdyby tak było, to cywilizacja nie ruszyła by ani o krok, a przecież w dawniejszych czasach prawie wszyscy ludzie wierzyli w Boga, także wielcy myśliciele, wynalazcy, naukowcy. Dbam o swoje zdrowie, zdrowo się odżywiam, także dla tego, że życie to dar, a o dar należy dbać.
60 2013-01-28 13:58:25 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-28 14:10:07)
A ja sądzę, że jesteśmy tak złożoną materią, iż rozpatrywanie życia, istnienia człowieka tylko z perspektywy namacalnego ciała, jest bardzo ograniczonym sposobem pojmowania.
Ja z kolei uważam, że ograniczone jest pojmowanie, że złożoność tego wszechświata jest wynikiem istnienia boga, czy bogów, za sprawą którego/których wszystko się zdarzyło.
A kto wtedy będzie weryfikować, jeśli świadomość wygasa? Żywi nie będą jeszcze mogli, a zmarli już nie. Sytuacja okaże się patowa
Problem właśnie w tym, że nikt.
Kizia75, jak wspomniałem wcześniej, fakt że część pism świętych jest tylko metaforycznym wyobrażeniem przez ludzi pewnych procesów, stawia w wątpliwym świetle całość utworu. Skoro ludzie je tworzący wyobrażali sobie, że bóg stworzył świat w tych kilka dni, w każdym tworzył co innego a człowieka w taki a nie inny sposób, to samo pojęcie boga również może być tylko ich wyobrażeniem na opisanie problemów, których natury nie byli jak sama zaznaczyłaś, w stanie pojąć (jak mógł powstać świat, który znali?) Cała reszta to po prostu tłumaczenie teologów. Zauważ, że problem stworzenia świata jest tak samo absorbujący, jak problem życia po śmierci. W wielu kulturach wyobrażano sobie, że coś tak złożonego musiał stworzyć ktoś wszechmocny i na różny sposób go sobie wyobrażano. Osądów takich dokonywano PRZY MINIMALNEJ WIEDZY NAUKOWEJ.
Na jakiej podstawie uważasz, że moje informacje odnośnie tego, w co wierzą chrześcijanie są nieprawdziwie? Czy piszesz to na podstawie tego, że otoczenie najbliższe prezentuje podobny twemu światopogląd i zakładasz, że tak mają wszyscy chrześcijanie? ZNam chrześcijan, którzy nie zastanawiają się nad tego typu problematyką i przyjmują to jak leci.
Nie do końca, jakaś część jednak uważa że bóg może wiele i zamiast wziąć swoje życie we własne ręce rozwiązania problemów szuka w prośbach skierowanych do boga. Nie podzielam zdania, że w czasach dawniejszych wszyscy czy też zdecydowana większość byli osobami wierzącymi. Odwołując się do średniowieczniej Europy, czasow nie tak odległych jak starożytny Egipt, wszelakie odstępstwa określano herytykami, co wiązało się z powszechnym napiętnowaniem. Religia była przydatnym narzędziem służącym do kontroli niewykształconego tłumu. Osoby niewierzące po prostu się z tym nie afiszowały.
Jestem zdania, że życie mam tylko jedno, to dlatego staram się o nie dbać. Ktoś może się całe życie oszukiwać, że po śmierci i tak gdzieś tam się znajdzie, w piekle czy w niebie, więc tutaj tak naprawdę nastawi się na minimalizm. "Ostatni będa przecież pierwszymi a pierwsi ostatnimi". Inny znowu będzie w wierze i prośbach boga szukał rozwiązania swoich problemów, nie zawsze wiążąc to z własnym działaniem.
A Ty znowu swoje
.............
A pytanie w tytule wątku jest tak banalne:)
62 2013-01-28 14:05:44 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-28 14:05:56)
Niech będzie "Nieładnie", nie mam zamiaru dłużej robić off topicu, a jedynie wypowiadać się w temacie, z racji czego podejmę ciekawą dyskusję z osobami, które mają coś do powiedzenia na ten temat.
;D
Kizia75, jak wspomniałem wcześniej, fakt że część pism świętych jest tylko metaforycznym wyobrażeniem przez ludzi pewnych procesów, stawia w wątpliwym świetle całość utworu.
A to niby dlaczego? Biblia nie jest książką naukową, ani kroniką dziejów ludzkości. To Księga zawierająca Boże Przesłanie do człowieka i to w dużej mierze od tego człowieka zależy jak to przesłanie będzie rozumiał.
Na jakiej podstawie uważasz, że moje informacje odnośnie tego, w co wierzą chrześcijanie są nieprawdziwie? Czy piszesz to na podstawie tego, że otoczenie najbliższe prezentuje podobny twemu światopogląd i zakładasz, że tak mają wszyscy chrześcijanie? ZNam chrześcijan, którzy nie zastanawiają się nad tego typu problematyką i przyjmują to jak leci.
Na podstawie tego co napisałeś i tego co oficjalnie jest nauczane przez różne wyznania. To że niektórzy ludzie się nie zastanawiają nad tym w co i dla czego wierzą, to inna kwestia.
Nie podzielam zdania, że w czasach dawniejszych wszyscy czy też zdecydowana większość byli osobami wierzącymi. Odwołując się do średniowieczniej Europy, czasow nie tak odległych jak starożytny Egipt, wszelakie odstępstwa określano herytykami, co wiązało się z powszechnym napiętnowaniem. Religia była przydatnym narzędziem służącym do kontroli niewykształconego tłumu. Osoby niewierzące po prostu się z tym nie afiszowały.
Zatem zakładasz że z całą pewnością większość ludzi była niewierzaca? Ciekawa koncepcja aczkolwiek nie poparta dowodami.
Ktoś może się całe życie oszukiwać, że po śmierci i tak gdzieś tam się znajdzie, w piekle czy w niebie, więc tutaj tak naprawdę nastawi się na minimalizm. "Ostatni będa przecież pierwszymi a pierwsi ostatnimi". Inny znowu będzie w wierze i prośbach boga szukał rozwiązania swoich problemów, nie zawsze wiążąc to z własnym działaniem.
Nie znam nikogo, kto by kierował się taką logiką. W środowisku wierzacych protestantów w którym jestem obecnie, ludzie kierują się zupełnie inna filozofią, a mianowicie - powodzenie w życiu świadczy o Bożej przychylności, zatem osiagnięcie sukcesu zyciowego (cokolwiek sie pod tym pojęciem mieści) jest powodem do radości, ale sukces osiaga się dzięki własnej pracy i zaangażowaniu, Bóg może dac nam zdolności, siłę czy wytrwałośc, ale to my samo musimy te dary odpowiednio wykorzystać.
Matt, problem Twoje nie-rozumienia o czym mowa, leży gdzie indziej: nie potrafisz sobie nawet wyobrazić jak sprawę "Bożych obietnic" i w ogóle Bożą obecność postrzega osoba, która Mu wierzy.
Ta sama osoba potrafi sobie niejednokrotnie wyobrazić postrzeganie boga przez ateistę, natomiast musiałbyś zakosztować choćby jeden raz tego, jak Bóg zmienia serce człowieka, jego myślenie, by móc się wypowiedzieć pełniej. Jak na razie będzie to tylko Twoje słowo przeciwko mojemu, Kizi, czy innego wierzącego "oszołoma" którymi dla Ciebie jesteśmy ![]()
Wiara jednak jest darem, niedanym każdemu człowiekowi.
A to niby dlaczego? Biblia nie jest książką naukową, ani kroniką dziejów ludzkości. To Księga zawierająca Boże Przesłanie do człowieka i to w dużej mierze od tego człowieka zależy jak to przesłanie będzie rozumiał.
Stawia w wątpliwym świetle, gdyż na dobrą sprawę nie da się nawet określić w jak dużym stopniu jest literacką fikcją z powodów które wcześniej przytoczyłem. To nie bóg ją napisał a ludzie. Czy robili to pod "natchnieniem" pozostaje kwestią..wiary. Na dzień dzisiejszy wiemy tylko, że napisali ją ludzie z krwi i kości. W dodatku dla wielu osób wierzących jest źródłem wiedzy o prawidłach tego świata, o ile można to nazwać wiedzą. Niektórzy nie wierzą, a wiedzą że to bóg stworzył wszechświat. Zawsze traktuje takie stwierdzenia jako religijne uproszczenia. To, że zawiera boże przesłanie jest kwestią wiary nie wiedzy.
Na podstawie tego co napisałeś i tego co oficjalnie jest nauczane przez różne wyznania. To że niektórzy ludzie się nie zastanawiają nad tym w co i dla czego wierzą, to inna kwestia.
Wierni nie śledzą na bieżąco, do czego kościół jak się ustosunkowuje. To jest tak samo jak z demokracją, zajmuje ona ludziom czas choć jest to ostatnia rzecz jaką wielu chciałoby się zajmować. Ludzie traktują to wszystko na swój sposób, wierzą w to, że np. kobieta powstała z żebra Adama. Kogoś takiego rzeczywiście mógłbym nazwać "oszołomem". Nie przypominam sobie także, aby kiedykolwiek z kościelnej ambony posypały się słowa, że wiara w takie stworzenie życia jakie ujęto w Biblii była tylko metaforą.
Zatem zakładasz że z całą pewnością większość ludzi była niewierzaca? Ciekawa koncepcja aczkolwiek nie poparta dowodami.
Zakładam, że jakąś część całego społeczeństwa (zapewne mniejszą ale tego się nie da dokładnie ocenić) stanowiły osoby niewierzące.
Nie znam nikogo, kto by kierował się taką logiką. W środowisku wierzacych protestantów w którym jestem obecnie, ludzie kierują się zupełnie inna filozofią, a mianowicie - powodzenie w życiu świadczy o Bożej przychylności, zatem osiagnięcie sukcesu zyciowego (cokolwiek sie pod tym pojęciem mieści) jest powodem do radości, ale sukces osiaga się dzięki własnej pracy i zaangażowaniu, Bóg może dac nam zdolności, siłę czy wytrwałośc, ale to my samo musimy te dary odpowiednio wykorzystać.
No właśnie, piszesz na podstawie środowiska reprezentującego tylko jeden z trzech wielkich odłamów chrześcijaństwa. To, że kogoś takiego nie znasz nie jest równoznaczne z tym, że ktoś taki nie istnieje. Ludzie są różni, są wśród wiernych osoby, które liczą że wiara w boga i prośby do niego rozwiążą za nich życiowe problemy, wszak myślą, że ta wszechmocna istota może wszystko i wysłucha każdego.
Środowisko osób wierzących jest bardziej lub mniej radykalne, od tych zagorzałych fanatyków, przez tych umiarkowanych, po tych na pograniczu wiary i odejścia od niej. Zauważam te różnice, Catwoman.