No ja dalej o Piśmie Świętym.Bo jest ono podstawą do wiary dla katolików a ja w tej religii teoretycznie zostałam wychowano.Nie chodzi mi o przypadkowe błędy przy tłumaczeniu.Te przykłady które podałam nie wynikały z błędów językowych nie zamierzonych ,moim zdaniem były świadomą manipulacją mającą na celu usankcjonowanie dominacji mężczyzn w kościele.W wieku VII-XII duchowni odmawiali w ogóle posiadania duszy była ona postawiona za mężczyzną mułem i osłem ale przed psem .Odmawiano posiadania duszy Indianom i dlatego za przyzwoleniem Kościoła wybijano ich masowo przez wieki.Niewolnictwo oparte było również na przekonaniu że Murzyn nie ma duszy.
Trochę się rozwodzę ale chodzi mi o to że podstawa czegoś tak ważnego jak wiara jest właściwie czymś co było i jest do rządzenia duszami.
Zgodzę się z tym że są tam zawarte wartości uniwersalne jak miłość dobroć itp. Ale taż są one w Koranie i np. w Kingach Wedy.Więc czy to co dostajemy teraz to prawda absolutna i za kilka lat czy wieków nie okaże się że jednak kapłanem może być kobieta albo odpuszczanie grzechów nie koniecznie musi być w konfesjonale ?
Z góry mówię że nie chcę obrazić niczyich uczuć tylko przy poszukiwaniu Boga(bo ciągle Go szukam) nachodzą mnie takie wątpliwości .Bardzo proszę o wasze odczucia w tej kwestii .Szczególnie osoby wierzące
Oen_242 jeśli Boga nie można zobaczyć bo nie ma ciała, to jak możesz oczekiwać udowodnienia na poziomie zobaczenia Go. Jeśli nawet coś zobaczysz co uważasz, że jest niemożliwe to i tak zinterpretujesz to po swojemu. Stworzenia świata przez wybuch nie widziałeś a uważasz to za wiedzę co jest trochę więcej niż wierzyć. Jeśli przez 2000 lat się nic nie wydarzyło w kwestii istnienia Boga to co się według Ciebie wydarzyło 2000 lat temu? Jaki jest procent prawdopodobieństwa, że to co myślisz na temat doświadczeń ludzi z Bogiem jest prawdą ? Według Ciebie 100% czyli musisz mieć solidne dowody na to. Wytłumacz mi co rozumiesz przez pojęcie ?wiara?. Jeśli bym Ciebie zobaczył skąd mogę mieć pewność, że Ty to Ty, tak na słowo miałbym uwierzyć, a może ten program komputerowy ma taką opcję wysyłania ludzi którzy są pracownikami koncernu który wymyślił program Oen_242? Jak założę, że Ciebie nie ma i uprę się, że to jest prawda to musiał byś się bardziej postarać żebym zmienił zdanie. Myślę, że nie chciało by Ci się mi czegokolwiek udowadniać. Dlaczego Bóg miałby Cię przekonywać, że jest? Jeśli założyłeś, że na 100% procent Go nie ma tylko dlatego, że Go nie widzisz, to chyba nic Cię nie przekona i nikt nie będzie miał takiego zamiaru.
Jest jeden prosty sposób na przekonanie kogoś o istnieniu Boga, nie zajęło by to nawet pięciu minut, ale nikt wierzący takich rzeczy nie robi.
68 2010-09-13 09:07:34 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-13 10:56:28)
Mialem juz nie pisac, ale...
![]()
Oen_242 jeśli Boga nie można zobaczyć bo nie ma ciała, to jak możesz oczekiwać udowodnienia na poziomie zobaczenia Go.
Zaczynasz przebijac samego siebie
. Kwestia nieistnienia boga, to nie kwestia ciala czy w ogole jakiegos "materialnego" dowodu. Wielu rzeczy nie widze (czarnych dziur, pradu, bakterii), ale wiem, ze istnieja, nauka to udowodnila. Tak samo jak nie musi starac sie udowodnic istnienia boga, batmana czy supermana. Te rzeczy nie istnieja, a to, ze w nie wierzysz to Twoja sprawa.
Jeśli nawet coś zobaczysz co uważasz, że jest niemożliwe to i tak zinterpretujesz to po swojemu.
Nie, nie zinterpretuje po swojemu tylko zgodnie z prawdziwym stanem rzeczy.
Stworzenia świata przez wybuch nie widziałeś a uważasz to za wiedzę co jest trochę więcej niż wierzyć.
Wielu rzeczy w tej kwestii jeszcze nie wiemy, ale bedziemy wiedziec coraz wiecej
. Wybacz, ale bardziej wierze naukowcom badajacym strukture i historie wszechswiata, niz przyjac za pewnik, ze swiat powstal w 7 dni za pomoca czarow.
Jeśli przez 2000 lat się nic nie wydarzyło w kwestii istnienia Boga to co się według Ciebie wydarzyło 2000 lat temu?
Istnieje wiele przekazow historycznych (chociaz rzetelnych zrodel wcale nie za wiele) na ten temat. Jezus byl prawdziwa postacia, mesjaszem religijnym, ktory zginal za swoja wiare. Jak wiele tysiecy innych mesjaszy na przestrzeni dziejow, nie ma w tym nic niezwyklego.
Jaki jest procent prawdopodobieństwa, że to co myślisz na temat doświadczeń ludzi z Bogiem jest prawdą ?
100%.
Według Ciebie 100% czyli musisz mieć solidne dowody na to.
Nie, ja rozumiem jak dziala swiat i jest to dla mnie zupelnie zrozumiale. To Ty wmawiasz, ze dziala jakas nadnaturalna sila, wiec to Ty musisz miec dowody. Ja nie mam zadnych dowodow, bo nie mozna miec dowody istnienia czegos, co nie istnieje.
Wytłumacz mi co rozumiesz przez pojęcie ?wiara?.
Wierzysz w cos nie majac ku temu zadnych podstaw, niczego nie kwestionujesz i o nic nie pytasz.
Jeśli bym Ciebie zobaczył skąd mogę mieć pewność, że Ty to Ty, tak na słowo miałbym uwierzyć, a może ten program komputerowy ma taką opcję wysyłania ludzi którzy są pracownikami koncernu który wymyślił program Oen_242?
Wybacz, ale nie znizaj poziomu dyskusji
.
Jeśli założyłeś, że na 100% procent Go nie ma tylko dlatego, że Go nie widzisz, to chyba nic Cię nie przekona i nikt nie będzie miał takiego zamiaru.
Nic nie zakladam. Opieram sie na faktach i argumentach, wiec to nie jest zalozenie tylko wniosek. W przeciwienstwie do Twojej bezrefleksyjnej wiary w istnienie czegos, co nie istnieje.
Jest jeden prosty sposób na przekonanie kogoś o istnieniu Boga, nie zajęło by to nawet pięciu minut, ale nikt wierzący takich rzeczy nie robi.
Jasne
.
Wiesz, na tym właśnie polega wiara, że ni widzisz a wierzysz. Co to byłaby za sztuka wierzyć, gdybyś widział coś namacalnie. Wtedy to byłoby za proste.
Mówisz, że było wielu mesjaszy. A czy któryś z nich czynił takie cuda jak Jezus? Któryś z nich zmartwychwstał? Czy co do któregoś z nich istniało tyle dokładnych proroctw, które wypełniły się co do kropki?
A z drugiej strony jak wytłumaczysz to, że tylko człowiek (istota w Biblii określona jako podobieństwo Boga) został obdarzony duszą, potrzebami emocjonalnymi, tak rozbudowanymi jak żadne inne stworzenie? Uwarzasz, że dusza też powstała podczas wielkiego wybuchu...? Czy może w toku ewolucji? Albo może uwarzasz, że człowiek nie posiada duszy...?
70 2010-09-13 12:43:41 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-13 12:45:10)
Wiesz, na tym właśnie polega wiara, że ni widzisz a wierzysz. Co to byłaby za sztuka wierzyć, gdybyś widział coś namacalnie. Wtedy to byłoby za proste.
Rozumiem ten mechanizm, polega on wlasnie na tym o czym napisalas - "nie widzisz, a wierzysz". Pokazuje bzdurna podstawe dzialania tego mechanizmu przedstawiajac sluszne argumenty.
Któryś z nich zmartwychwstał?
Ludzie nie zmartwychwstaja, ani teraz, ani w przeszlosci. Taka jest niestety nasza natura. Podobnie jak nie potrafimy latac czy oddychac pod woda.
A z drugiej strony jak wytłumaczysz to, że tylko człowiek (istota w Biblii określona jako podobieństwo Boga) został obdarzony duszą, potrzebami emocjonalnymi, tak rozbudowanymi jak żadne inne stworzenie?
Nie zostal obdarzony, tylko wyksztalcil. Jakos strasznie nie roznimy sie od zwierzat (czestokroc jestesmy o wiele gorsi, ale to inna bajka), mamy po prostu bardziej rozwiniete mozgi, dzieki czemu mozemy myslec abstrakcyjnie, mamy swiadomosc.
Uwarzasz, że dusza też powstała podczas wielkiego wybuchu...?
Powstal wszechswiat, a w toku miliardow lat rozwoju - od form zycia bardzo prymitywnych do czlowieka - wiele roznych, zyjacych organizmow (zwierzeta, rosliny).
Naprawde nie pojmuje co w tym skomplikowanego do zrozumienia.
Oen_242 proszę, już napisałem, że w Biblii jest mowa o 6 dniach stwarzania w dniu 7 Bóg odpoczął. Poza tym czary w Biblii zawsze były potępiane. Pisząc takie stwierdzenia pokazujesz, że jesteś ignorantem w tym temacie i nie wiesz co negujesz.
Bardziej wierzysz naukowcom, pewnie masz na myśli tych co są ateistami, bo nawet niektórzy geniusze wierzyli w Boga. Są ewolucjoniści którzy wierzą w Boga. Nawet niektórzy najbardziej zagorzali przeciwnicy wiary nie posuwają się do stwierdzenia, że na 100% Bóg nie istnieje. Przerzucasz ciężar dyskusji stwierdzeniem, że to ja muszę mieć argumenty. Ale to nie ja twierdzę, że wiem na 100%. Lepiej mów, że wierzysz na 100%, jak nie masz argumentów to będzie uczciwe postawienie sprawy.
Myślę, że twoje zrozumienie świata to kwestia twojego charakteru. Prawdopodobnie jesteś pewny siebie i zawsze masz racje. Ja to rozumiem, to taka typowo męska postawa. Stosujesz zasadę dwóch punktów, ?1 ja mam zawsze racje, 2 jak nie mam to wróć do punktu pierwszego?. Możliwe, że źle Cię oceniam, ale wszystko sprowadzasz do tego, że świat według Ciebie jest bezdyskusyjnie oczywisty. A wszelkie niezgadzanie się z twoimi twierdzeniami to wyraz braku logiki i bezrefleksyjnej ślepoty.
Pozostaje Ci wyśmiać z politowaniem takiego lub taką co ma inne poglądy (jakoś przestałem Ci wierzyć, że te słowa ?latające świnie strzelające ogniem z d?, czary, bzdury, zaniżanie poziomu dyskusji, farmazony, totalne banały, ? to wyraz twojego szacunku dla rozmówcy).
O tak, przez miliardy lat, mikrocząsteczki w naszych organizmach wykształciły specyficzną strukturę DNA warunkującą posiadanie duszy... Wybacz, ale jesteś teraz śmieszny. Nie wierzysz, że ludzie zmartwychwstają, a wierzysz w ogromny wybuch, który spowodował powstanie świata...? Ja Ci powiem tak, wierzę w ten "bzdurny mechanizm" wg którego kiedyś poniesiesz karę za słowa i ignorancję. Bo powiedz mi, co to byłaby za sztuka wierzyć w coś co widać? Jaki miałoby to sens? Poco byłaby nagroda za wiarę? A co do mózgu, to zwierzęta też mają świadomość, może nie tak rozwiniętą mają. I owszem (cóż za ironia losu) zwierzęta są często lepsze od ludzi. Bo jak w Biblii jest napisane "ukazują chwałę swego Stwórcy".
Pisząc takie stwierdzenia pokazujesz, że jesteś ignorantem w tym temacie i nie wiesz co negujesz. Bardziej wierzysz naukowcom, pewnie masz na myśli tych co są ateistami, bo nawet niektórzy geniusze wierzyli w Boga.
Myślę, że twoje zrozumienie świata to kwestia twojego charakteru. Prawdopodobnie jesteś pewny siebie i zawsze masz racje. Ja to rozumiem, to taka typowo męska postawa. Stosujesz zasadę dwóch punktów, ?1 ja mam zawsze racje, 2 jak nie mam to wróć do punktu pierwszego?. Możliwe, że źle Cię oceniam, ale wszystko sprowadzasz do tego, że świat według Ciebie jest bezdyskusyjnie oczywisty. A wszelkie niezgadzanie się z twoimi twierdzeniami to wyraz braku logiki i bezrefleksyjnej ślepoty.
Pozostaje Ci wyśmiać z politowaniem takiego lub taką co ma inne poglądy (jakoś przestałem Ci wierzyć, że te słowa ?latające świnie strzelające ogniem z d?, czary, bzdury, zaniżanie poziomu dyskusji, farmazony, totalne banały, ? to wyraz twojego szacunku dla rozmówcy).
To już nawet nie jest śmieszne, tylko żałosne - czy Wy wieczie w ogóle o czym piszecie?
Po co dalej wbijacie szpile złośliwości? Warto? Każdy ma prawo do własnych odczuć i refleksji, wystarczy odrobinę wyczucia i taktu. Czy naprawdę jesteście w stanie określić po jednym zdaniu - co w człowieku siedzi?
...tak trudno ustąpić?
Ja Ci powiem tak, wierzę w ten "bzdurny mechanizm" wg którego kiedyś poniesiesz karę za słowa i ignorancję.
Nie życz nikomu źle ![]()
Ja nie życzę. Ja ostrzegam. Bo ten "bzdurny mechanizm" to mój Bóg, którego szanuję i nie pozwolę Go obrażać. Zresztą On sam nie pozwoli ![]()
Oen_242 proszę, już napisałem, że w Biblii jest mowa o 6 dniach stwarzania w dniu 7 Bóg odpoczął. Poza tym czary w Biblii zawsze były potępiane.
OK, 6 dni tworzenia, a siodmego wszystko sie docieralo
. Piszac "czary" mialem na mysli nadnaturalne sily. Nie musisz przywiazywac az takiej wagi do pojedynczych slow.
Nawet niektórzy najbardziej zagorzali przeciwnicy wiary nie posuwają się do stwierdzenia, że na 100% Bóg nie istnieje.
Nie jestem przeciwnikiem wiary. Jest mi calkowicie obojetna. Natomiast jestem przeciwny sytuacjom, w ktorych wiara bierze gore nad rozumem.
Myślę, że twoje zrozumienie świata to kwestia twojego charakteru. Prawdopodobnie jesteś pewny siebie i zawsze masz racje. Ja to rozumiem, to taka typowo męska postawa. Stosujesz zasadę dwóch punktów, ?1 ja mam zawsze racje, 2 jak nie mam to wróć do punktu pierwszego?.
Byloby za dobrze, niestety czesto zdarza mi sie nie miec racji. Temat, w ktorym prowadzimy dyskusje akurat nie nalezy do tego przypadku.
Możliwe, że źle Cię oceniam, ale wszystko sprowadzasz do tego, że świat według Ciebie jest bezdyskusyjnie oczywisty. A wszelkie niezgadzanie się z twoimi twierdzeniami to wyraz braku logiki i bezrefleksyjnej ślepoty.
Nie jest oczywisty, w wielu obszarach jest JESZCZE nie zbadany, a to roznica.
Pozostaje Ci wyśmiać z politowaniem takiego lub taką co ma inne poglądy (jakoś przestałem Ci wierzyć, że te słowa ?latające świnie strzelające ogniem z d?, czary, bzdury, zaniżanie poziomu dyskusji, farmazony, totalne banały, ? to wyraz twojego szacunku dla rozmówcy).
W dalszym ciagu uwazam, ze nikogo nie urazilem. Jesli napisalem, ze piszesz totalne banaly, to nie dlatego zeby Cie obrazic, tylko zeby zwrocic uwage, ze tak wlasnie jest. Jesli w jakims miejscu napisalem nieprawde, to przeciez nie obraze sie, jesli mi to wytkniesz.
O tak, przez miliardy lat, mikrocząsteczki w naszych organizmach wykształciły specyficzną strukturę DNA warunkującą posiadanie duszy...
Ciagle piszesz o duszy, niestety nie wiem o co Ci chodzi
.
Wybacz, ale jesteś teraz śmieszny. Nie wierzysz, że ludzie zmartwychwstają, a wierzysz w ogromny wybuch, który spowodował powstanie świata...?
Po raz trzeci w tym temacie powtarzam, ze to nie jest kwestia wiary. Ludzie nie maja cech zmartwychwstania, tak samo jak nie maja dwoch glow, nie widza w ciemnosci i nie maja skrzydel do latania. Czego tu jeszcze nie rozumiesz?
Ja Ci powiem tak, wierzę w ten "bzdurny mechanizm" wg którego kiedyś poniesiesz karę za słowa i ignorancję.
Za jakie slowa? Nie powiedzialem niczego, co byloby przykre, obrazliwe lub wulgarne.
Bo powiedz mi, co to byłaby za sztuka wierzyć w coś co widać? Jaki miałoby to sens? Poco byłaby nagroda za wiarę?
Przy zalozeniu, ze jestem wierzacy, faktycznie - taka nagroda za wiare mialaby sens. Mozna to i tak wytlumaczyc
.
A co do mózgu, to zwierzęta też mają świadomość, może nie tak rozwiniętą mają.
Nie posiadaja inteligencji, to zasadnicza roznica.
I owszem (cóż za ironia losu) zwierzęta są często lepsze od ludzi. Bo jak w Biblii jest napisane "ukazują chwałę swego Stwórcy".
Nie ukazuja zadnej chwaly, tylko nie morduja sie wzajemnie w milionach ofiar w przeciwienstwie do ludzi (wojny itd.).
Winisz Boga za całe zło świata. A może właśnie to wina ludzi...? Bóg dał Ci wybór. I ludzie tworzą rzeczywistość taka jaka jest. A co do zwierząt to w całej tej mojej wypowiedzi chciałam zwrócić uwagę na to, że zwierzęta są stworzeniem, one nie dostały wyboru, bo nie mają duszy, i może dlatego są lepsze, bo robią to, do czego zostały pierwotnie stworzone? Człowiek sam wybrał czy chce żyć z Bogiem czy żyć samodzielnie w grzechu. A co do obrażania, to podważając istnienie Boga, lekceważąc śmierć Jezusa, uznajesz, że działania Boga są bez sensu. Myślisz, że Bóg się z tego cieszy i bije Ci brawo?
Winisz Boga za całe zło świata.
Od kilkunastu postow w tym temacie pisze, ze bog nie istnieje, a Ty mowisz, ze winie BOGA za cale zlo swiata. Umiesz czytac ze zrozumieniem? ![]()
A może właśnie to wina ludzi...?
Tylko i wylacznie. Wreszcie zaczynasz rozumiec.
I ludzie tworzą rzeczywistość taka jaka jest.
Tak wlasnie jest
. Co prawda ktos wczesniej pisal, ze bog ingeruje w nasze zycie, ale widac, ze nawet wsrod wierzacych nie ma jednej wersji
.
Człowiek sam wybrał czy chce żyć z Bogiem czy żyć samodzielnie w grzechu.
Zyje samodzielnie... tyle.
A co do obrażania, to podważając istnienie Boga, lekceważąc śmierć Jezusa, uznajesz, że działania Boga są bez sensu. Myślisz, że Bóg się z tego cieszy i bije Ci brawo?
Czemu mam lekcewazyc smierc Jezusa? Nie lekcewaze zadnej smierci, ktora zaistniala wskutek przemocy i gwaltu.
Myślisz, że Bóg się z tego cieszy i bije Ci brawo?
Mysle, ze nie zastanawiam sie nad tym, co w tej chwili porabiaja wyimaginowane postacie.
Oen 242,
lubie czytac Twoje posty.Masz poczucie humoru i dla niektorych(zbyt kontrowersyjne)opinie.
Musze przyznac,ze zaskoczyles mnie jedna z Twoich wypowiedzi:
Nelly X napisał:
A co do mózgu, to zwierzęta też mają świadomość, może nie tak rozwiniętą mają.
Nie posiadaja inteligencji, to zasadnicza roznica"
Naprawde nigdy nie slyszles o wynikach raportow,potwierdzonych przez gremia uznanych nazwisk w swiecie biologii,ze np. poziom inteligencji szympansow ,nie jest drastycznie rozny od naszego..........
Zapewne Twoje zycie idzie we wlasciwym kierunku i zgodnie z Twoim planem.
Co jednak zrobisz,kiedy wszystko sie rozsypie?(czego Ci nie zycze)
Co zrobisz,o czyja pomoc sie zwrocisz,kiedy Twoje zycie wywroci sie do gory nogami?
Przyjaciele(nawet najlepsi),pomoga tylko na tyle,ile moga.
Ty,przy calym pragmatyzmie,ogarniesz sytuacje,tylko do pwenego momentu....
A potem co?
Kogo bedziesz blagal o pomoc,jezeli np.lekarz powie:przykro mi,nie ma szans......"
Poddasz sie,przejdziesz nad tym do porzadku dziennego,czy bedziesz prosil Istote Wyzsza,ktora negujesz,o pomoc?
80 2010-09-13 23:55:59 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-13 23:56:41)
Oen 242,
lubie czytac Twoje posty.Masz poczucie humoru i dla niektorych(zbyt kontrowersyjne)opinie.
Wydaje Ci sie, nie mam zadnych kontrowersyjnych opinii, to inni takie maja
.
Musze przyznac,ze zaskoczyles mnie jedna z Twoich wypowiedzi:
Nelly X napisał:A co do mózgu, to zwierzęta też mają świadomość, może nie tak rozwiniętą mają.
Nie posiadaja inteligencji, to zasadnicza roznica"
Naprawde nigdy nie slyszles o wynikach raportow,potwierdzonych przez gremia uznanych nazwisk w swiecie biologii,ze np. poziom inteligencji szympansow ,nie jest drastycznie rozny od naszego..........
Jest calkowicie rozny od naszego. Niezaleznie od wynikow badan stwierdzajacych stopien inteligencji zwierzat (w tym przypadku - szympansow), to i tak lata swietlne od czlowieka. Ze szympans znalazl narzedzie pozwalajace dostac mu sie do schowanego w zamknietym pudelku banana? Zaiste, wybitna inteligencja
. Uprzedzam pytanie - tak, czytalem "Czy zwierzeta maja swiadomosc?" Arzta i Birmelina
.
Kogo bedziesz blagal o pomoc,jezeli np.lekarz powie:przykro mi,nie ma szans......"
Poddasz sie,przejdziesz nad tym do porzadku dziennego,czy bedziesz prosil Istote Wyzsza,ktora negujesz,o pomoc?
Na pewno nie bylbym z tego powodu szczesliwy i na pewno byloby mi smutno. Coz jednak mialbym zrobic? Podejmowalbym dzialania zaradcze, podobne do tych, ktorych podejmuje wiele w ciagu dnia, od spraw prostych do trudnych.
Jak założę, że Ciebie nie ma i uprę się, że to jest prawda to musiał byś się bardziej postarać żebym zmienił zdanie. Myślę, że nie chciało by Ci się mi czegokolwiek udowadniać. Dlaczego Bóg miałby Cię przekonywać, że jest? Jeśli założyłeś, że na 100% procent Go nie ma tylko dlatego, że Go nie widzisz, to chyba nic Cię nie przekona i nikt nie będzie miał takiego zamiaru.
W tym jest wiele racji.
Ok, nie wierzysz w Boga. Ale pytałeś się, gdzie był Bóg podczas ll WŚ... Chodzi mi o to, że gdybyś poczytał Biblię to byś zobaczył, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga, i za ich grzechy Bóg ich ukarał. Rozproszeniem i prześladowaniem. Co nie zmienia faktu, że ich wciąż kocha. Zacietrzewiłeś się i to Twoja sprawa w co wierzysz. Ja wierzę w Boga, a Ty naukowcom, ludziom.I co tu jest bardziej racjonalne,
Ok, nie wierzysz w Boga. Ale pytałeś się, gdzie był Bóg podczas ll WŚ...
Owszem i rzecz jasna odpowiedzi sie nie doczekalem, bo takowej byc nie moglo. Z prostej przyczyny - ludzie sami zgotowali sobie ten los, a zadna nadnaturalna sila ani nam w zyciu nie pomaga, ani nie przeszkadza, bo jej po prostu nie ma.
Chodzi mi o to, że gdybyś poczytał Biblię to byś zobaczył, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga, i za ich grzechy Bóg ich ukarał. Rozproszeniem i prześladowaniem. Co nie zmienia faktu, że ich wciąż kocha.
Zawsze mi sie wydawalo, ze jesli sie kogos kocha, to nie czyni sie tej osobie niczego zlego.
Zacietrzewiłeś się i to Twoja sprawa w co wierzysz. Ja wierzę w Boga, a Ty naukowcom, ludziom.I co tu jest bardziej racjonalne,
Mylisz sie, nie ma we mnie nawet krztyny zacietrzewienia. Przedstawiam rzeczowe argumenty i od 2 stron tego tematu nie doczekalem sie normalnej odpowiedzi poza kwiatkami pokroju, ze ludzie bez glowy ozywaja.
Ale co to by była za sztuka wierzyć gdyby wszystko było piękne i ładne, do pracy byś jeździł na jednorożcu i codziennie rano zbierał kubełek złota spod tęczy...
mtmtc napisał/a:Pisząc takie stwierdzenia pokazujesz, że jesteś ignorantem w tym temacie i nie wiesz co negujesz. Bardziej wierzysz naukowcom, pewnie masz na myśli tych co są ateistami, bo nawet niektórzy geniusze wierzyli w Boga.
Myślę, że twoje zrozumienie świata to kwestia twojego charakteru. Prawdopodobnie jesteś pewny siebie i zawsze masz racje. Ja to rozumiem, to taka typowo męska postawa. Stosujesz zasadę dwóch punktów, ?1 ja mam zawsze racje, 2 jak nie mam to wróć do punktu pierwszego?. Możliwe, że źle Cię oceniam, ale wszystko sprowadzasz do tego, że świat według Ciebie jest bezdyskusyjnie oczywisty. A wszelkie niezgadzanie się z twoimi twierdzeniami to wyraz braku logiki i bezrefleksyjnej ślepoty.
Pozostaje Ci wyśmiać z politowaniem takiego lub taką co ma inne poglądy (jakoś przestałem Ci wierzyć, że te słowa ?latające świnie strzelające ogniem z d?, czary, bzdury, zaniżanie poziomu dyskusji, farmazony, totalne banały, ? to wyraz twojego szacunku dla rozmówcy).To już nawet nie jest śmieszne, tylko żałosne - czy Wy wieczie w ogóle o czym piszecie?
Po co dalej wbijacie szpile złośliwości? Warto? Każdy ma prawo do własnych odczuć i refleksji, wystarczy odrobinę wyczucia i taktu. Czy naprawdę jesteście w stanie określić po jednym zdaniu - co w człowieku siedzi?
...tak trudno ustąpić?
Szpile złośliwości ? Nie wiem komu tutaj zabrakło taktu. Jak sobie ktoś żartuje z czegoś co dla Ciebie ważne (święte), to spuszczasz głowę i się nie odzywasz? Przeczytałem także kilka wypowiedzi na innych wątkach no i znalazłem wypowiedz pełną nienawiści i pogardy. (na pewno nie na podstawie jednego zdania napisałem) Dodatkowo napisałem ?możliwe, że Cię źle oceniam?.
Co masz na myśli pisząc ??tak trudno ustąpić ?? Mam przestać wierzyć ? Albo nie bronić swojego stanowiska? Czy ja komuś zabraniam się wypowiadać?
Jak ktoś sugeruje, że wiara w Boga to to samo co wiara w latające świnie strzelające z d...i wszystko co piszesz to bzdury, wykazuje się taktem i wyczuciem według Ciebie?
Nie widzę nic nietaktownego w ocenianiu ludzi którzy w taki sposób dobierają słowa.
Widziałem jak mała dziewczynka miała za krótką nogę o parę centymetrów, nosiła taki specjalny but z grubą podeszwą. Po modlitwie noga natychmiast się wydłużyła. Pamiętam jak skakała z radości, a mama ze łzami w oczach powiedziała, że skacze pierwszy raz w życiu. Ja też płakałem. Widziałem kilka przypadków wyciągania się kończyn do właściwych rozmiarów, ale ta sytuacja była dla mnie wyjątkowa.
Widziałem jak mała dziewczynka miała za krótką nogę o parę centymetrów, nosiła taki specjalny but z grubą podeszwą. Po modlitwie noga natychmiast się wydłużyła.
Dryfujesz naprawde w niedobrym kierunku. Mielismy juz ozywajacych ludzi bez glowy, teraz wydluzajace sie konczyny... czego jeszcze sie dowiem? ![]()
88 2010-09-15 00:37:27 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-09-15 13:03:42)
Wika napisał/a:mtmtc napisał/a:Pisząc takie stwierdzenia pokazujesz, że jesteś ignorantem w tym temacie i nie wiesz co negujesz. Bardziej wierzysz naukowcom, pewnie masz na myśli tych co są ateistami, bo nawet niektórzy geniusze wierzyli w Boga.
Myślę, że twoje zrozumienie świata to kwestia twojego charakteru. Prawdopodobnie jesteś pewny siebie i zawsze masz racje. Ja to rozumiem, to taka typowo męska postawa. Stosujesz zasadę dwóch punktów, ?1 ja mam zawsze racje, 2 jak nie mam to wróć do punktu pierwszego?. Możliwe, że źle Cię oceniam, ale wszystko sprowadzasz do tego, że świat według Ciebie jest bezdyskusyjnie oczywisty. A wszelkie niezgadzanie się z twoimi twierdzeniami to wyraz braku logiki i bezrefleksyjnej ślepoty.
Pozostaje Ci wyśmiać z politowaniem takiego lub taką co ma inne poglądy (jakoś przestałem Ci wierzyć, że te słowa ?latające świnie strzelające ogniem z d?, czary, bzdury, zaniżanie poziomu dyskusji, farmazony, totalne banały, ? to wyraz twojego szacunku dla rozmówcy).To już nawet nie jest śmieszne, tylko żałosne - czy Wy wieczie w ogóle o czym piszecie?
Po co dalej wbijacie szpile złośliwości? Warto? Każdy ma prawo do własnych odczuć i refleksji, wystarczy odrobinę wyczucia i taktu. Czy naprawdę jesteście w stanie określić po jednym zdaniu - co w człowieku siedzi?
...tak trudno ustąpić?
Szpile złośliwości ? Nie wiem komu tutaj zabrakło taktu. Jak sobie ktoś żartuje z czegoś co dla Ciebie ważne (święte), to spuszczasz głowę i się nie odzywasz? Przeczytałem także kilka wypowiedzi na innych wątkach no i znalazłem wypowiedz pełną nienawiści i pogardy. (na pewno nie na podstawie jednego zdania napisałem) Dodatkowo napisałem ?możliwe, że Cię źle oceniam?.
Co masz na myśli pisząc ??tak trudno ustąpić ?? Mam przestać wierzyć ? Albo nie bronić swojego stanowiska? Czy ja komuś zabraniam się wypowiadać?
Jak ktoś sugeruje, że wiara w Boga to to samo co wiara w latające świnie strzelające z d...i wszystko co piszesz to bzdury, wykazuje się taktem i wyczuciem według Ciebie?
Nie widzę nic nietaktownego w ocenianiu ludzi którzy w taki sposób dobierają słowa.
Z ciekawości również przeczytałam Twoje posty. Czasem przeczytaj dwa razy swoją twórczość, zanim ją "potwierdzisz"
Owszem, mam swoje zdanie, ale również potrafię przyznać się do błędu. Jeśli mam dyskutować z "trudnymi" osobami na temat, na który mają opinię skrajnie różną od mojej - milczę, nie dlatego, że się boję krytyki - po prostu wiem, że się "rzucą" na mnie, zakrzyczą, itp. Nawet gdybym zaczęła obalać ich tezy, to i tak będzie jak "grochem o ścianę". Mam w sobie za mało cierpliwości, więc po co mi to? Przecież mnie nie ubędzie, jak czasem zachowam swoją opinię dla siebie.
mtmtc napisał/a:Widziałem jak mała dziewczynka miała za krótką nogę o parę centymetrów, nosiła taki specjalny but z grubą podeszwą. Po modlitwie noga natychmiast się wydłużyła.
Dryfujesz naprawde w niedobrym kierunku. Mielismy juz ozywajacych ludzi bez glowy, teraz wydluzajace sie konczyny... czego jeszcze sie dowiem?
Podejrzewam, że niczego się nie dowiesz. Dlatego, że już zdefiniowałeś w Co wierzysz i w Co na pewno nie uwierzysz. Odrastanie głów sam sprowokowałeś. Nie napisałem, że widziałem coś takiego. W mojej ocenie jest to możliwe bo skoro zmarli powstaną z martwych jak Jezus zapowiedział to pewnie ci co głowy stracili też. Niektóre ciała już są prochem. Jeśli wierzysz w ewolucje to powinieneś uwierzyć w to, że możliwa jest ewolucja świni w stworzenie latające. Jeśli tak to twój argument, że tak samo nie wierzysz w Boga jak w latające świnie ?diabli wzięli?. To, że człowiek na drodze ewolucji zostanie Batmanem albo Supermenem to też jest prawdopodobne. A jak zaczniemy wykorzystywać 100% mózgu to nie wiadomo jakie będziemy mieli zdolności. Zostać Batmanem to tylko kwestia odpowiedniego sprzętu i chęć pomocy w walce z przestępcami, czy to takie wysoce nieprawdopodobne?
Według Ciebie niedobrym kierunkiem jest to, że Bóg pomógł tej dziewczynce? Ja byłem tego świadkiem. Niedobrym kierunkiem według mnie byłoby to ukrywać i nie mówić o tym.
90 2010-09-15 08:36:35 Ostatnio edytowany przez mtmtc (2010-09-15 09:12:05)
Grałem kiedyś gościnnie z zespołem chrześcijańskim. Graliśmy kawałek Dona Pottera, bez wokalu. Kawałek leciał sobie gładko. Było głośno i dynamicznie. W pewnym momencie usłyszałem chór którego przecież nie mieliśmy. Co najmniej trzy bardzo niskie równo śpiewające głosy. Przestałem grać i pytałem krzycząc w ucho (bo było głośno) a to jednej a to drugiej osoby czy słyszy to co ja. Po koncercie okazało się w rozmowach, że wszyscy słyszeli. Zbadałem sprawę dokładnie, byłem przy rozkładaniu sprzętu i wiem, że to nie mógł być podkład. Nie ma innej możliwości jak to, że te głosy nie były naturalnym zjawiskiem.
Regulamin wyraźnie mówi, że jeśli chcemy coś dopisac to używamy opcji "edytuj" a nie piszemy posta pod postem. Funkcja ta jest ważna przez 24h.
mtmtc napisał/a:Wika napisał/a:To już nawet nie jest śmieszne, tylko żałosne - czy Wy wieczie w ogóle o czym piszecie?
Po co dalej wbijacie szpile złośliwości? Warto? Każdy ma prawo do własnych odczuć i refleksji, wystarczy odrobinę wyczucia i taktu. Czy naprawdę jesteście w stanie określić po jednym zdaniu - co w człowieku siedzi?
...tak trudno ustąpić?
Szpile złośliwości ? Nie wiem komu tutaj zabrakło taktu. Jak sobie ktoś żartuje z czegoś co dla Ciebie ważne (święte), to spuszczasz głowę i się nie odzywasz? Przeczytałem także kilka wypowiedzi na innych wątkach no i znalazłem wypowiedz pełną nienawiści i pogardy. (na pewno nie na podstawie jednego zdania napisałem) Dodatkowo napisałem ?możliwe, że Cię źle oceniam?.
Co masz na myśli pisząc ??tak trudno ustąpić ?? Mam przestać wierzyć ? Albo nie bronić swojego stanowiska? Czy ja komuś zabraniam się wypowiadać?
Jak ktoś sugeruje, że wiara w Boga to to samo co wiara w latające świnie strzelające z d...i wszystko co piszesz to bzdury, wykazuje się taktem i wyczuciem według Ciebie?
Nie widzę nic nietaktownego w ocenianiu ludzi którzy w taki sposób dobierają słowa.Z ciekawości również przeczytałam Twoje posty. Czasem przeczytaj dwa razy swoją twórczość, zanim ją "potwierdzisz"
Owszem, mam swoje zdanie, ale również potrafię przyznać się do błędu. Jeśli mam dyskutować z "trudnymi" osobami na temat, na który mają opinię skrajnie różną od mojej - milczę, nie dlatego, że się boję krytyki - po prostu wiem, że się "rzucą" na mnie, zakrzyczą, itp. Nawet gdybym zaczęła obalać ich tezy, to i tak będzie jak "grochem o ścianę". Mam w sobie za mało cierpliwości, więc po co mi to? Przecież mnie nie ubędzie, jak czasem zachowam swoją opinię dla siebie.
Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać - Ci, którzy nie chcą, nie obchodzą mnie. Po co mam czas tracić na mówienie do ściany? Ściana i tak zawsze swoje wie.
Jeśli coś według Ciebie w moich postach jest źle, to proszę napisz o co konkretnie chodzi. Staram się uczyć jednak pewnie zawsze będzie coś do poprawy. Nie twierdzę, że twoja postawa jest gorsza od mojej. Czuję się trochę niesprawiedliwie potraktowany, określenie, że wbijam szpilki złośliwości według mnie było znacznie przesadzone. Co według Ciebie jest żałosne w moich wypowiedziach?
Ściany mnie nie obchodzą ale ludzie tak. Nawet ?człowiek-ściana? czasami zmienia zdanie. Nawet jeśli ktoś nie chce słuchać, to słyszy jeśli nie zdąży zatkać uszu.
93 2010-09-15 11:37:42 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-15 11:38:12)
Jeśli wierzysz w ewolucje to powinieneś uwierzyć w to, że możliwa jest ewolucja świni w stworzenie latające. Jeśli tak to twój argument, że tak samo nie wierzysz w Boga jak w latające świnie ?diabli wzięli?.
Zawsze trzeba Ci tlumaczyc najprostsze rzeczy
. Owszem, nie wiemy czym bedzie swinia za, powiedzmy, milion lat (podobnie jak nie wiemy jak my bedziemy wygladac). Na chwile obecna jednak nie istnieja latajace swinie. Ot, i tyle.
To, że człowiek na drodze ewolucji zostanie Batmanem albo Supermenem to też jest prawdopodobne.
Poki co wiemy, ze tak sie nie stalo. Patrz wyzej.
Według Ciebie niedobrym kierunkiem jest to, że Bóg pomógł tej dziewczynce? Ja byłem tego świadkiem. Niedobrym kierunkiem według mnie byłoby to ukrywać i nie mówić o tym.
Tobie ciagle przytrafiaja sie jakies magiczne zdarzenia
. A to zmartwychwstalego spotkasz, a to chor uslyszysz, a to zobaczysz wydluzajace sie konczyny. Strach pomyslec co by sie z Toba dzialo podczas seansu spirytystycznego. Prawdziwy szal
.
mtmtc napisał/a:Jeśli wierzysz w ewolucje to powinieneś uwierzyć w to, że możliwa jest ewolucja świni w stworzenie latające. Jeśli tak to twój argument, że tak samo nie wierzysz w Boga jak w latające świnie ?diabli wzięli?.
Zawsze trzeba Ci tlumaczyc najprostsze rzeczy
. Owszem, nie wiemy czym bedzie swinia za, powiedzmy, milion lat (podobnie jak nie wiemy jak my bedziemy wygladac). Na chwile obecna jednak nie istnieja latajace swinie. Ot, i tyle.
mtmtc napisał/a:To, że człowiek na drodze ewolucji zostanie Batmanem albo Supermenem to też jest prawdopodobne.
Poki co wiemy, ze tak sie nie stalo. Patrz wyzej.
mtmtc napisał/a:Według Ciebie niedobrym kierunkiem jest to, że Bóg pomógł tej dziewczynce? Ja byłem tego świadkiem. Niedobrym kierunkiem według mnie byłoby to ukrywać i nie mówić o tym.
Tobie ciagle przytrafiaja sie jakies magiczne zdarzenia
. A to zmartwychwstalego spotkasz, a to chor uslyszysz, a to zobaczysz wydluzajace sie konczyny. Strach pomyslec co by sie z Toba dzialo podczas seansu spirytystycznego. Prawdziwy szal
.
Nie ciągle, ale trochę się tego nazbierało. A w seansach spirytystycznych chrześcijanie nie powinni brać udziału. No i magia a cuda które czyni Bóg to nie to samo, jak już wcześniej wspominałem.
Czyli te latające świnie to jednak całkiem realna dla Ciebie perspektywa w jakimś czasie oczywiście.
To, że człowiek na drodze ewolucji zostanie Batmanem albo Supermenem to też jest prawdopodobne.
Poki co wiemy, ze tak sie nie stalo. Patrz wyzej.
Żeby zostać Batmanem potrzeba trochę sprzętu i woli do walki z przestępcami. Patrz wyżej.
Lacz posty, bo przez chwile nie wiedzialem na co odpowiadasz.
Jak zwykle przywiazujesz wage do pojedynczych slowek omijajac sedno i konkrety. Piszac "batman czy superman" mialem na mysli postacie posiadajace nadnaturalne umiejetnosci. Batman faktycznie takowych nie posiadal, wiec w miejsce batmana wstaw sobie spidermana - lepiej?
"Czyli te latające świnie to jednak całkiem realna dla Ciebie perspektywa w jakimś czasie oczywiście." - i co w zwiazku z tym?
mtmtc Sorry, ale nie zamierzam więcej z Tobą dyskutować - to co piszesz jest dla mnie idiotyczne
Dziękuje.
mtmtc Sorry, ale nie zamierzam więcej z Tobą dyskutować - to co piszesz jest dla mnie idiotyczne
Dziękuje.
Widocznie jestem według Ciebie ścianą co nie chce słuchać, trudno. Pozdrawiam.
Lacz posty, bo przez chwile nie wiedzialem na co odpowiadasz.
Jak zwykle przywiazujesz wage do pojedynczych slowek omijajac sedno i konkrety. Piszac "batman czy superman" mialem na mysli postacie posiadajace nadnaturalne umiejetnosci. Batman faktycznie takowych nie posiadal, wiec w miejsce batmana wstaw sobie spidermana - lepiej?"Czyli te latające świnie to jednak całkiem realna dla Ciebie perspektywa w jakimś czasie oczywiście." - i co w zwiazku z tym?
Skasowało mi się przypadkiem i nie miałem czasu poprawić. Wybacz trudno zrozumieć jeśli czegoś nie napiszesz wprost. Nie żebym nie potrafił, ale twoje argumenty byłyby łatwiejsze do zrozumienia gdybyś się więcej nad nimi zastanawiał, i skupiał na tym o co rzeczywiście Ci chodzi.
Jeśli chodzi o świnie to także mogą istnieć takie dziwne latające odmiany na innej planecie. Jeśli wierzysz naukowcom, to już od dawna twierdzą, że życie na innej planecie jest wysoce prawdopodobne i nie wiadomo w jakie formie. Czyli teoretycznie mogą być to latające świnie. Jakieś prawdopodobieństwo istnienia takich stworzeń istnieje. Może to dotyczyć także Supermana i Spidermana. Superman to przecież kosmita. Spaiderman to mutant z pająkiem, może coś takiego istnieć, badania nad mutacjami genetycznymi są przecież prowadzone. Może nie znamy wszystkich wyników tych badań i eksperymentów?
Chodzi mi o to, że nie zastanawiasz się nad tym czy Bóg istnieje czy nie (jak sam o tym napisałeś). Nie zastanawiasz się zbyt długo nad swoją argumentacją, co wychodzi z twoich tekstów. Chyba bardziej używasz w swojej argumentacji poczucia humoru niż inteligencji (której Ci nie brakuje i to napisałem z przekonaniem). Może warto zredukować stopień pewności swoich twierdzeń?
Bolało mnie kiedyś gardło tak paskudnie, że nie myślałem, że tak może boleć gardło. Nie mogłem przełykać śliny a jak tylko próbowałem to zwijałem się z bólu (chociaż mięczakiem nie jestem). Zaczęło mnie ?łamać? w kościach, myślałem, że się ?rozłożę? na kilka dni. Kolega się pomodlił i przeszło od razu bez lekarstw. Więcej uzdrowień na sobie nie doświadczyłem, bo nie choruję. Może poza tym, że jak miałem kontuzję kręgosłupa to lekaż specjalista powiedział, że pracować fizycznie nie będę mógł, ale tego nie jestem pewien może się po prostu pomylił, mogę pracować. Kontuzja się nie odnawia.
101 2010-09-15 22:34:56 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-15 22:36:34)
Po raz kolejny: LACZ POSTY!!!
Wreszcie napisales cos sensownego (pomijam opowiesc o bolacym gardle, gdyz to kolejna z Twoich fantazji), a nie tylko stwierdzenia o jakis tajemniczych glosach czy ozywajacych ludziach bez glowy. Milo odniesc sie do czegos konkretnego, a nie do wymyslow. A poczucie humoru bardzo by Ci sie przydalo, bo czasami usztywniasz sie za bardzo i nie w tych sytuacjach co trzeba
.
Zgodze sie z Toba, ze istnienie innych stworzen na innych planetach jest niewykluczone. Fakt pozostaje faktem, ze ludziom zyjacym na ZIEMI - na naszej planecie - nie odrastaja konczyny, nie zmartwychwstaja, nie lataja, nie strzelaja ogniem itp. W zwiazku z tym wszystkie "cuda", ktore opisales sa nieprawda. Nie ma sensu przypisywac ich nadnaturalnej sile, bo takowa nie istnieje.
Po raz kolejny: LACZ POSTY!!!
Wreszcie napisales cos sensownego (pomijam opowiesc o bolacym gardle, gdyz to kolejna z Twoich fantazji), a nie tylko stwierdzenia o jakis tajemniczych glosach czy ozywajacych ludziach bez glowy. Milo odniesc sie do czegos konkretnego, a nie do wymyslow. A poczucie humoru bardzo by Ci sie przydalo, bo czasami usztywniasz sie za bardzo i nie w tych sytuacjach co trzeba.
Zgodze sie z Toba, ze istnienie innych stworzen na innych planetach jest niewykluczone. Fakt pozostaje faktem, ze ludziom zyjacym na ZIEMI - na naszej planecie - nie odrastaja konczyny, nie zmartwychwstaja, nie lataja, nie strzelaja ogniem itp. W zwiazku z tym wszystkie "cuda", ktore opisales sa nieprawda. Nie ma sensu przypisywac ich nadnaturalnej sile, bo takowa nie istnieje.
Ostatnie połączyłem. Jak już wspomniałem sprawdzałem czy te przypadki to tylko ja widzę i słyszę. Za każdym razem byli świadkowie, czasami kilkaset. Ciekawe co wymyślisz, może zbiorową fantazje?
Skoro zdecydowałeś, że w Boga nie wierzysz i nie uwierzysz to pewnie zawsze znajdziesz jakieś wytłumaczenie. Poczucie humoru mam ale tutaj jest dosyć poważny temat, i tak go traktuję. Bóg też ma poczucie humoru, i tu mógłbym podać parę przykładów z mojego życia.
Zapominasz dodać w swoich twierdzeniach ?ja tak myślę, ja w to wierzę, tak mi się wydaje, na to wskazuje moje doświadczenie życiowe? O wiele sympatyczniej by się z Tobą rozmawiało. W przeciwnym wypadku wygląda na to, że myślisz, że wiesz już wszystko i masz w nosie argumenty innych i to co myślą (co mam nadzieje nie jest prawdą).
Argument ?to nie jest możliwe bo to się nie dzieje?, to żaden argument. Nie rozmawiamy tutaj o rzeczach ziemskich. To jest dyskusja o istnieniu innego wymiaru, i jak ten wymiar wpływa na nas. Nie można tej dyskusji sprowadzać do takich twierdzeń jakie podałeś. Musisz zwrócić uwagę na to, że tak jak życie może istnieć na innych planetach, tak też mogą być inne wymiary. A w tych wymiarach może przebywać Stwórca. Może być prawdą to co piszę o cudach których doświadczyłem. Jest to prawdopodobne, że nie wszystko widziałeś i nie wszystko wiesz. Wiec wiesz.
Ostatnie połączyłem. Jak już wspomniałem sprawdzałem czy te przypadki to tylko ja widzę i słyszę. Za każdym razem byli świadkowie, czasami kilkaset. Ciekawe co wymyślisz, może zbiorową fantazje?
W przeciwienstwie do Ciebie nic nie "wymyslam", kieruje sie zwyklymi prawami logiki. Nie wiem o jakich "swiadkach" piszesz, nie znam ani jednego czlowieka oprocz Ciebie, ktory twierdzi, ze spotkal wielu martwych ludzi, ktorzy ozyli.
Skoro zdecydowałeś, że w Boga nie wierzysz i nie uwierzysz to pewnie zawsze znajdziesz jakieś wytłumaczenie.
Masz racje, mozna nazwac to decyzja - na podstawie analizy wnioskow "za i przeciw". Ty nie zadales sobie nawet tego minimalnego wysilku, wszystkie bzdury przyjales jak leci.
Zapominasz dodać w swoich twierdzeniach ?ja tak myślę, ja w to wierzę, tak mi się wydaje, na to wskazuje moje doświadczenie życiowe? O wiele sympatyczniej by się z Tobą rozmawiało.
To chyba logiczne, ze to sa moje poglady i moje mysli, a nie cudze.
W przeciwnym wypadku wygląda na to, że myślisz, że wiesz już wszystko i masz w nosie argumenty innych i to co myślą (co mam nadzieje nie jest prawdą).
Wlasnie na tym polega Twoj dramat, ze od kilku stron tego tematu nie przedstawiles absolutnie zadnego argumentu. ZADNEGO
.
mtmtc napisał/a:Ostatnie połączyłem. Jak już wspomniałem sprawdzałem czy te przypadki to tylko ja widzę i słyszę. Za każdym razem byli świadkowie, czasami kilkaset. Ciekawe co wymyślisz, może zbiorową fantazje?
W przeciwienstwie do Ciebie nic nie "wymyslam", kieruje sie zwyklymi prawami logiki. Nie wiem o jakich "swiadkach" piszesz, nie znam ani jednego czlowieka oprocz Ciebie, ktory twierdzi, ze spotkal wielu martwych ludzi, ktorzy ozyli.
mtmtc napisał/a:Skoro zdecydowałeś, że w Boga nie wierzysz i nie uwierzysz to pewnie zawsze znajdziesz jakieś wytłumaczenie.
Masz racje, mozna nazwac to decyzja - na podstawie analizy wnioskow "za i przeciw". Ty nie zadales sobie nawet tego minimalnego wysilku, wszystkie bzdury przyjales jak leci.
mtmtc napisał/a:Zapominasz dodać w swoich twierdzeniach ?ja tak myślę, ja w to wierzę, tak mi się wydaje, na to wskazuje moje doświadczenie życiowe? O wiele sympatyczniej by się z Tobą rozmawiało.
To chyba logiczne, ze to sa moje poglady i moje mysli, a nie cudze.
mtmtc napisał/a:W przeciwnym wypadku wygląda na to, że myślisz, że wiesz już wszystko i masz w nosie argumenty innych i to co myślą (co mam nadzieje nie jest prawdą).
Wlasnie na tym polega Twoj dramat, ze od kilku stron tego tematu nie przedstawiles absolutnie zadnego argumentu. ZADNEGO
.
Trochę Cię opuściło twoje poczucie humoru. Idziesz w zaparte, myślisz, że im więcej będziesz powtarzał, że Boga nie ma tym bardziej będzie to prawdą. Przez cały czas piszesz, że argumentów nie przedstawiam. Może Ty podaj argumenty na ?wielki wybuch?, albo ?świnie w kosmosie?.
Udowodniłem Ci, że podajesz argumenty jakie Ci przyjdą do głowy bez głębszych refleksji i sam napisałeś, że nad istnieniem Boga się nie zastanawiasz. Twoja wiedza na temat zasad wiary chrześcijan wydaje się być powierzchowna. Nie dowiedziałem się od Ciebie nic poza tym ( jak twierdzisz ) że na 100% nie ma Boga tak jak nie ma latających świń, chociaż jak się okazuje prawdopodobieństwo tego drugiego istnieje.
Nie masz wrażenia, że się trochę ?zamotałeś?? Wygląda na to, że rozmowa z tobą na temat Boga jest na poziomie kłócących się dzieci, kto głośniej tupie i krzyczy lepiej wyśmiewa ten ma racje.
Jakoś nie czuję się żebym był w dramatycznej sytuacji. Bóg mi pomaga i życie z Nim daje mi dużo satysfakcji. Moje argumenty ograniczają się do własnych przeżyć i przemyśleń. Nie może być inaczej bo Bóg nie jest człowiekiem którego można zobaczyć, zważyć i zmierzyć. Pozdrawiam.
Teorii wielkiego wybuchu i innych na powstanie swiata (chociaz ta pierwsza jest najbardziej prawdopodobna) przedstawiac nie bede, bo bez sensu byloby wklejanie informacji z innych naukowych stron, to raczej nie miejsce na to. Jest tego w internecie mnostwo, zachecam do lektury, takze tematycznych ksiazek. Zdajesz sobie sprawe z tego, ze wierzac w boga podwazasz praktycznie cala nauke? No tak, osobie wierzacej taki "drobiazg" zapewne nie przeszkadza.
Napisalem w jednym z wczesniejszych postow, ze wiara jest mi obojetna i o ile moze mnie dziwic, ze wierzysz, tak poza zdziwieniem nic do tego faktu nie mam, gdyz - jak sam napisales - daje Ci to satysfakcje. Bez ironii, na zdrowie
. Prosze Cie tylko o niepisanie bzdur rodzaju, ze widziales odrastajace konczyny, albo ze spotkales umarlego. Bo to juz nie jest wiara, tylko zwykly, niezdrowy fanatyzm.
Nie przeżyłbym śmierci mojej Ewuni, gdybym nie dostał od Niego sygnałów że jest to pod Jego kontrolą. Rano przed Jej chorobą opowiedziała mi swój sen o szybie za którą jest , która to oddziela Ją od świata i zza której nie może wyjść. Już za kilkanaście godzin później była w śpiączce. Słyszała mnie, ale nie potrafiła odpowiedzieć. Była za szybą. Na godzinę przed naszym pożegnaniem usłyszałem Jego głos, że będzie to dla mnie bardzo trudna próba wiary. Zapytał czy wytrzymam. Obiecałem że tak. Nie spodziewałem się że próba będzie aż tak trudna. WYTRZYMAŁEM, choć wielokrotnie pozwalałem sobie mówić do Niego bardzo szczerze. I puszczałem kierownicę przy 200 km/h. I prowadził. I wiesz? pamiętam cudowne zniknięcie mojego guza nowotworowego na czole i konsternację lekarzy w szpitalu na Szaserów. I cudownie wyleczone moje serce kilka tygodni temu. Sala reanimacyjna na kardiologii w szpitalu Biegańskiego w Łodzi- na początku sierpnia. Wczoraj pchałem samochód a potem biegłem do autobusu około 500 metrów. I to było spektakularne wyzdrowienie udokumentowane medycznie, przez profesora kardiologa. Wierzcie, a otrzymacie... tak powiedział i ja O TYM JESTEM PRZEKONANY bo pokazał mi to wielokrotnie. A Ewunia? Zostałem sam, ale wiem że Ona jest w niebie szczęśliwa.
Do OEN.... wiesz? nigdy nie jest za późno żeby oddać Mu swoje życie. Jego miłość to również Jego mądrość. Nie porównujmy naszych rozumków z Jego mądrością. Ja - materialistycznie ustawiony fizyk i elektronik przyjąłem Go do swojego życia , jak miałem 50 lat. Nie byłem już chłopcem. Ale są tacy, którzy wzywają Go na kilka sekund przed śmiercią. I ZOSTAJĄ ŻYWI WIECZNIE. Daj spokój ze swoim uporem. Nie wiesz wszystkiego przecież. Są tacy, którzy więcej widzieli i czuli, prawda?. Przeczytaj proszę co napisałem w innych postach. Naprawdę dzieją się wspaniałe sprawy i wcale mi się to nie wydaje. I wiesz? nawet śmierć najukochańszej kobiety potrafi być wspaniała. Dziwne?
108 2010-09-17 07:36:31 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-17 07:38:21)
I puszczałem kierownicę przy 200 km/h. I prowadził.
Kierunkowskazy tez wrzucal? Kolejny "rodzyn" do wybornej kolekcji ozywajacych ludzi bez glow, armii zmartwychwstalych, odrastajacych konczyn, spiewajacych chorow itd.
Nie zamierzam nikomu oddawac swojego zycia, mam tylko jedno i wiecej miec nie bede. Nie jestem uparty, kieruje sie logika. Nazwiesz kogos upartym, bo twierdzi, ze 2+2=4? Pisalem juz, ze jak najbardziej moge zmienic zdanie (tylko krowa nie zmienia pogladow), ale wskutek nowych dowodow i faktow, a nie dlatego, ze komus sie cos wydaje.
"nawet śmierć najukochańszej kobiety potrafi być wspaniała. Dziwne?" - nie dziwne. Obrzydliwie egoistyczne.
Tunek napisał/a:I puszczałem kierownicę przy 200 km/h. I prowadził.
Kierunkowskazy tez wrzucal? Kolejny "rodzyn" do wybornej kolekcji ozywajacych ludzi bez glow, armii zmartwychwstalych, odrastajacych konczyn, spiewajacych chorow itd.
Nie zamierzam nikomu oddawac swojego zycia, mam tylko jedno i wiecej miec nie bede. Nie jestem uparty, kieruje sie logika. Nazwiesz kogos upartym, bo twierdzi, ze 2+2=4? Pisalem juz, ze jak najbardziej moge zmienic zdanie (tylko krowa nie zmienia pogladow), ale wskutek nowych dowodow i faktow, a nie dlatego, ze komus sie cos wydaje."nawet śmierć najukochańszej kobiety potrafi być wspaniała. Dziwne?" - nie dziwne. Obrzydliwie egoistyczne.
widzisz? jak ochłoniesz spójrz na swoją reakcję. Obrzucasz mnie szyderstwem, obrażasz. Niektórzy wyjaśniliby taką reakcję brakiem argumentów. A naprawdę nie musisz reagować aż tak emocjonalnie. Zachowujesz się jak kierowca volkswagena, który odreagowuje na drodze niepowodzenia całego tygodnia trąbiąc i konsekwentnie egzekwując swoje prawa wyprzedzając na trzeciego. Tak chcesz po prostu. Może nie potrafisz inaczej... to też możliwe. Ale nie martw się, znam złodziei, którzy zostali skarbnikami. Wiem ze w to też nie uwierzysz.
A ja po prostu odpowiadałem na pytanie zadane przez autorkę tematu. Nerwowe zachowania pewnych istot już widziałem. Oen, jeśli kiedykolwiek będę mógł Ci pomóc- jestem, nie krępuj się pytać. Wojtek
Oen_242 - uwielbiam czytać Twoje posty
(Pewnie zaraz zostanę zlinczowana.) Nie we wszystkim się z Tobą zgadzam, ale w większości tak.
Nie zarzekam się, że Boga nie ma. Może jest. JA po prostu w niego nie wierzę. Może nadejdzie taki dzień, że i ja również uwierzę, ale szczerze mówiąc nie wiem co by musiało się stać...
W cudowne uzdrowienia, odrastające czy wydłużające się kończyny itp. również nie wierzę. Jeśli Bóg ma taka moc sprawczą, to dlaczego odbiera rodzicom ich dzieci? Za grzechy? Czy co, bo nie rozumiem... W mojej rodzinie umarła dziewczynka (miała 8 lat), jej rodzice byli wierzący, nawet bardzo. Ogólnie byli dobrymi ludźmi. Kiedy mała zmagała się z chorobą bardzo dużo czasu spędzali na modlitwach itd. Dlaczego Ona umarła? Bóg miał w tym jakiś cel? Nie rozumiem tego - co Bóg chciał przez to osiągnąć, co chciał pokazać Jej rodzicom?
Nie wierzę w Boga, bo jest mi to niepotrzebne. Może jestem po prostu ograniczona albo głupia, ale nie widzę sensu w tych wszystkich katastrofach, chorobach, wojnach... Uważam, że to wszystko albo wina ludzi (np. wojny), albo przypadku (np. katastrofy, choroby). Nie tłumaczę togo istnieniem Boga. Nie rozumiem jaki miałby w tym cel żeby zabijać niewinnych ludzi. Myślę sobie, że niewielu jest ludzi, którzy zasługują na takie "kary".
Jeśli teraz wyjdę na ulicę i spadnie mi na głowę doniczka i mnie zabije, to czy to dlatego, że nie wierzę w Boga, czy dlatego, że ktoś tę doniczkę krzywo na parapecie postawił? No chyba, że Bóg "kazał" komuś tę doniczkę krzywo postawić, żeby mi na ten łeb spadła...
Hmmm ciekawy temat. Z ludźmi wierzącymi to jest troszkę tak. Wszystko co na świecie się dzieje złego powodują ludzie, bo przecież Bóg dał im wolną wolę. Wszystkie wojny, katastrofy, kataklizmy są przez ludzi. Ciekawe jaki wpływ na siły natury mają ludzie. Ale przecież Bóg nie zesłałby na ludzi huraganu albo powodzi. Z kolei każde wydarzenie, które można potraktować w kategorii ogólnie pojętego dobra przypisuje się Bogu jako cud. Ktoś nie miał nadziei a wyzdrowiał? Cud boży. Ktoś inny tego cudu potrzebował, bo jego malutkie dziecko umierało w szpitalu. Cud nie nadszedł. Jakoś nie wierzę w tę wybiórczość tych cudów. Czemu Bóg ma jednego człowieka obarczać ogromnym cierpieniem, a drugiego doświadczać swoimi cudami? Może to zwykła kolej losu? Może te cuda to po prostu nauka? Przecież medycyna stale idzie do przodu. Może po prostu na kogoś lek zadziałał skuteczniej niż na kogoś innego. Może jednym pacjentem opiekował się lepszy lekarz niż tym drugim? A już w ogóle nie wierzę w to jak osoba wierząca co chwilę doświadcza cudów. Dlaczego ktoś kto nie wierzy nie może doświadczyć obecności Boga? Przecież ten kto wierzy nie potrzebuje tego aż tak bardzo, jak ten co nie wierzy. Może to jest tak, że jak ktoś bardzo bardzo wierzy, to zaczyna nadinterpretować pewne rzeczy?
Oen_242 Generalnie zgadzam się z Twoimi poglądami, które tutaj przedstawiasz. Może robisz to zbyt humorystycznie i niektórych obrońców wiary może to bulwersować. Mnie najbardziej zastanawia co się dzieje po śmierci. Czy jest jakieś dalej? Bo ja nie wiem czasem co myśleć. Czasem myślę, że po prostu umieramy i jest koniec. A czasem, że to dziwne byłoby gdyby to był tak po prostu koniec wszystkiego. Chyba to największa tajemnica życia. I pewnie każdy z nas pozna ją samodzielnie w chwili śmierci.
112 2010-09-17 15:21:04 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-17 15:22:18)
widzisz? jak ochłoniesz spójrz na swoją reakcję. Obrzucasz mnie szyderstwem, obrażasz.
Wydaje Ci sie, w zadnym miejscu Cie nie obrazilem, nie mam w zwyczaju obrazac kogokolwiek. Nie rob z siebie ofiary, bo nia nie jestes.
Niektórzy wyjaśniliby taką reakcję brakiem argumentów.
Chyba kpisz sobie - od 3 stron tego tematu ciagle podaje jakies argumenty i przyklady, a Ty piszesz ze nie mam argumentow?
Lepiej sam podaj JAKIKOLWIEK argument poza stwierdzeniem, ze auto samo Ci jechalo po drodze. Tobie tez bez przerwy przytrafiaja sie cuda, jak mtmtc?
A naprawdę nie musisz reagować aż tak emocjonalnie.
Po raz kolejny odnosisz zle wrazenie.
Zachowujesz się jak kierowca volkswagena, który odreagowuje na drodze niepowodzenia całego tygodnia trąbiąc i konsekwentnie egzekwując swoje prawa wyprzedzając na trzeciego.
Bo jego prowadzi szatan
.
Oen, jeśli kiedykolwiek będę mógł Ci pomóc- jestem, nie krępuj się pytać. Wojtek
Wedlug Ciebie bog ingeruje w nasze zycie czy nie? Przydaloby sie ustalic wreszcie jedna wersje, bo nawet wsrod osob wierzacych nie ma zgody.
najwyrazniej wychodzi na to ze bog to doskonaly stworca niedoskonalego swiata...
moze niektorzy z nas po prostu potrzebuja koncepcji boga, kogos kto nad nimi czuwa i do ktorego moga sie zwrocic w ciezkich sytuacjach...inni potrzebuja dowodow i bazuja na nauce i logice a jeszcze inni maja to wszystko po prostu gdzies.
mysle ze nie ma logicznych i sprawdzalnych dowodow na istnienie boga, na tym opiera sie wiara, przyjmuje rzeczy takimi jak sa powiedziane nawet jesli sa niezrozumiale...
osobiscie w boga nie wierze i mmysle ze boga jako stworcy po prostu nie ma ale jestem w stanie zrozumiec osoby ktore w boga wierza, jednak jest to dla mnie takie samo jak wysluchiwanie jakiegos plemienia ktore modli sie do kamienia albo drzewa mowiac ze to ich bog ktorzy stworzyl wszystko dookola...
Oen_242, proszę Cię, wyhamuj w tej dyskusji. Nie musisz szydzić z osób, które mają inny pogląd na życie niż Ty. Odsyłam Cię do punktów 7, 11 i 16 Regulaminu Forum.
115 2010-09-18 01:47:34 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-18 14:07:02)
mysle ze nie ma logicznych i sprawdzalnych dowodow na istnienie boga, na tym opiera sie wiara, przyjmuje rzeczy takimi jak sa powiedziane nawet jesli sa niezrozumiale...
Otoz to, w tym tkwi cale sedno sprawy, bardzo dobrze to ujales. To, ze cos jest niezrozumiale nie oznacza, ze nie moze byc logiczne lub prawdopodobne. Jesli napisze, ze umiem latac, to uwierzysz mi kierujac sie logika czy nie?
Oen_242, proszę Cię, wyhamuj w tej dyskusji. Nie musisz szydzić z osób, które mają inny pogląd na życie niż Ty. Odsyłam Cię do punktów 7, 11 i 16 Regulaminu Forum.
W zadnym momencie dyskusji nie urazilem przedmowcy. W koncu to nie ja pisze, ze samochody same sie prowadza. Zastanawiam sie kto komu w tej sytuacji uraga. Jesli powstal pojazd, ktory potrafi sam sie prowadzic, wrzucac kierunkowskazy itd. - prosze o zrodlo i link.
No wiesz, bezpośrednio nikogo nie uraziłeś, ale każda Twoja wypowiedź to jak wbijanie komuś szpili.. taki strasznie jadowity sarkazm.
Dla Ciebie logiczne i zrozumiałe dowody, to takie, które pokaże Ci jakaś maszynka lub komputer...? Ciekawa jestem jakie urządzenie potrafiłoby wykazać istnienie istot niematerialnych. Wiatru nie widzisz, ale czujesz, że jest... Tak samo jest z Bogiem i wiara.
Sarkazm moze i tak, ale dlaczego zaraz jadowity? To cecha wybitnie negatywna, czemu sadzisz, ze kieruje sie zlymi intencjami? Daleko mi do tego.
Wielu rzeczy jeszcze nie widzimy na wlasne oczy, ale wiemy, ze istnieja, niektore z nich sa tylko (prawdopodobna) teoria, ale zawsze jest jakis material badawczy, na ktorym sie opieramy. Z wiara w boga jest tak, jak napisalas - wierzysz w cos na podstawie jakis przeslanek. Ja po prostu obnazam tylko i wylacznie mialkosc i smiesznosc tych przeslanek, nic wiecej. Zastanawiam sie jak mozna wierzyc w to, ze 2000 lat temu ktos ozyl kierujac sie tylko i wylacznie "urban legend", gdzie tu jakikolwiek sens? I czemu akurat wierzysz w tego boga, a nie w krzak, do ktorego modli sie zulus w Afryce? Nic tu nie trzyma sie kupy, przykro mi.
Oj trzyma się. Przyjście Jezusa, miejsce narodzenia, wszystkie te wydarzenia były dawno przepowiedziane zanim On się urodził. I Jezus ożył, bo jest Bogiem. I to co się dzieje teraz też było przepowiedziane. Boga trzeba poznać. I jeśli ktoś szuka Go, to On da się odnaleźć i pokaże Ci, że istnieje. Ale po prostu nie wszyscy takie coś przeżyli.
A tak na marginesie to sarkazm raczej nie jest cecha, o która ludzie się biją...
Bóg jest wszechmogący ale nie jest wszechmocny wobec wolnej woli człowieka
i dla tego potrzebuje naszej modlitwy
I to co się dzieje teraz też było przepowiedziane
gdzie moge o tym przeczytac?
Bóg jest wszechmogący ale nie jest wszechmocny wobec wolnej woli człowieka
i dla tego potrzebuje naszej modlitwy
wolna wola czlowieka ma wieksza moc niz wszechmocny bog? w jednym zdaniu zaprzeczylas wszechmocy boga
do czego bog potrzebuje naszej modlitwy?
122 2010-09-18 14:11:56 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-09-18 14:27:12)
Masakra!Tunek Co Ty za bzdury piszesz? Może chciałeś dobrze, ale przeszedłeś sam siebie.
Wiarę łatwo podważyć wiedzą i logiką ale "pranie mózgu" naprawdę jest zbędne - wszyscy powinni mieć wolny wybór. Wcześniej pisałam, że chciałabym wierzyć w 100% (przynajmniej próbuję), ALE nie mam potrzeby, zastanawiać się codziennie, czy Bóg istnieje. Skąd ten pomysł, że skoro ma cały wszechświat, musi nas codziennie rozpieszczać, aby dać o sobie znać, lub - jest nam źle, Boga na pewno nie ma - gdyby był, na pewno nie pozwoliłby nas skrzywdzić. Może i mógłby nam dać wszystko czego pragniemy, ale wówczas kim byśmy się stali? Społecznymi kalekami? Może jak jest nieskończenie mądry i przezorny celowo wprowadza do naszego życia cele do osiągnięcia, nagrody, kary, wysiłek, etc. Może w ten sposób wykształtowuje w nas pożądane cechy charakteru i trwałe zasady moralnego postępowania, etc. I tak można gdybać bez końca
Typowi ludzie "wierzący uczuciowo" w Boga zadowalają się ogólną świadomością że "Bóg to stworzył" - koniec i kropka. Nie trzeba więcej tłumaczyć, przecież nawet w Biblii jest to pięknie opisane. Okay, i niech sobie wierzą, ich życie. Za to ja należę do tych osób, które chcą mieć dowód: "Jak i z czego Bóg to stworzył?", "Jakie dowody potwierdzają, że zostało to stworzone przez Boga?", "Jakie zjawisko to generuje?", etc. Gdy dostanę na to wszystko odpowiedź, wówczas przyznam rację "wierzącym", że Bóg naprawdę istnieje. Cytujecie Pismo Św. choć tak naprawdę nikt nie wie - co jest prawdą, a co koloryzowaniem ![]()
123 2010-09-18 14:16:10 Ostatnio edytowany przez merkaba (2010-09-18 14:39:32)
nie jest większa , Bóg dał wolna wole człowiekowi tak samo i szatan posiada wolna wole
np do nawrucenia drugiego człowieka by przestał czynić zło
jak 10 ludzi modli się o nawrócenie tego grzesznika to ta wola jest silniejsza
od tego człowieka co czyni zło
i wtedy Bóg uzdrawia jego dusze
przepraszam powinno być
Bóg jest wszechmocny a zarazem wszech słaby wobec ludzkiej woli
Oj trzyma się. Przyjście Jezusa, miejsce narodzenia, wszystkie te wydarzenia były dawno przepowiedziane zanim On się urodził. I Jezus ożył, bo jest Bogiem. I to co się dzieje teraz też było przepowiedziane. Boga trzeba poznać. I jeśli ktoś szuka Go, to On da się odnaleźć i pokaże Ci, że istnieje.
Troche szkoda czasu na szukanie wymyslonych postaci, nie sadzisz? Natomiast jest uprzesz sie i wmowisz sobie, ze istnieja jakas nadnaturalna sila, to faktycznie doslownie wszystko mozna przypisac bogu. Tylko po co to robic, w jakim celu? ![]()
nie jest większa , Bóg dał wolna wole człowiekowi tak samo i szatan posiada wolna wole
np do nawrucenia drugiego człowieka by przestał czynić zło
jak 10 ludzi modli się o nawrócenie tego grzesznika to ta wola jest silniejsza
od tego człowieka co czyni zło
i wtedy Bóg uzdrawia jego dusze
Historia pokazala (wojny itd.), ze Twoja naiwna wizja postrzegania swiata jest zupelnie inna, niz rzeczywistosc. Chocby 6 miliardow ludzi na Ziemi modlilo sie w jednym momencie o cokolwiek, to niestety nie bedzie mialo to zadnego znaczenia dla losow tej sprawy.
GetReal, w Biblii możesz przeczytać. Cały Stary Testament o tym mówi...
Wiesz, dla mnie szkoda będzie Ciebie za jakiś czas. W jakim celu? Hmm... Może dlatego, że wierzę w Niego? Nic na świecie nie dzieje się bez powodu. I nie bez powodu Biblia przetrwała tyle lat, kiedy tyle osób próbowało ją zniszczyć. I po prostu rozmowa na te tematy zz człowiekiem, który wszystko wie lepiej mija się z celem.
126 2010-09-18 16:57:01 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-09-20 23:06:11)
Nic na świecie nie dzieje się bez powodu.
A moze sprobuj dopuscic do siebie taka mozliwosc, ze jest zupelnie odwrotnie?
I nie bez powodu Biblia przetrwała tyle lat, kiedy tyle osób próbowało ją zniszczyć.
Co to w ogole ma do rzeczy, co to za argument? Kto probowal "zniszczyc" biblie? Ksiazki nie zapadaja sie pod ziemie, ani nie znikaja same z siebie, wiec nie dziwne, ze biblia - skadinad tekst dosyc szczegolny - istnieje do dnia dzisiejszego. Tu tez ingerowaly nadzwyczajne moce? ![]()
I po prostu rozmowa na te tematy zz człowiekiem, który wszystko wie lepiej mija się z celem.
Widze, ze gdy koncza sie argumenty zaczynaja sie osobiste pojazdy. Nie, nie wiem wszystkiego lepiej. Zadaje konkretne pytania, na ktore nie uzyskuje odpowiedzi. Mysle abstrakcyjnie i wyciagam wnioski, a nie przypisuje wszystko istnieniu jakiejs nadnaturalnej, wyimaginowanej sile.
Do poczytania i posmiania sie spam. Glupota ludzka przechodzi ludzkie pojecie.
wierz ze były prześladowania do 3 wieku i chrześcijaństwo przetrwało
bo były charyzmaty ducha św bo kto by sie zapisywał żeby zaraz go zabili , a i tak ludzie ginęli na arenach rzucani na pożarcie lwom
wierz ze były prześladowania do 3 wieku i chrześcijaństwo przetrwało
Murzyni tez byli przesladowani w USA i tez przetrwali.
Co w tym niezwyklego, co to w ogole za argument? Rzucasz jakies wyrywkowe hasla bez zadnego komentarza, bez zadnego zwiazku. Wojny religijne trwaly od czasow najdawniejszych do teraz i o czym to ma swiadczyc? Szkoda tylko, ze ludzie tluka sie miedzy soba w imie wymyslonych bogow, naprawde swoj czas mozna byloby utopic w cos znacznie bardziej pozytecznego.
nie pomyślałeś ze murzyni nie mieli większego wyboru
a chrześcijanin mógł mieć
tak samo jak Koptowie w islamie maja utrudnione życie
do nie dawna płacili większe podatki niż reszta muzułmanów
wiec gdzie ty bys sie zapisał do prześladowanych czy prześladujących
130 2010-09-18 21:15:49 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2010-09-18 21:16:29)
Ale co w zwiazku z tym, ze ktos swiadomie wybieral wiare, za ktora byl przesladowany? Czy to czyni dana wiare jakos bardziej "prawdziwa" lub mniej? Probujesz cos udowodnic, tylko sama nie wiesz co, wiec zanim odpiszesz przemysl to dokladnie i wprost napisz o co Ci chodzi. Ciezko sie polemizuje, gdy trzeba sie domyslac co rozmowca ma na mysli.