Wybuchowy mąż - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 113 z 113 ]

66

Odp: Wybuchowy mąż
Ewe131 napisał/a:
Agnieszk.l napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż nazwałby mnie ku..a, su.a. i powiedziałby jeszcze, że to moja wina, że musiał tak powiedzieć!
Normalni ludzie nie używają takich wulgaryzmów w stosunku do partnera (nie mówię tu o jakichś patologiach, tylko zwyczajnych związkach).
Jakby mnie mój mąż tak nazwał to zrobiłby to tylko raz, ostatni. Jesteś jak taka żaba, jak ja wrzucić do gorącej wody to wyskoczyłaby od razu, a jak wrzucić żabę to wody zimnej i powoli zagotowywac to nie wyskoczy, bo będzie się przyzwyczajac do coraz goretszej wody.
Widać, że Twój mąż wiedział, jak Cię coraz bardziej upokarzać, przesuwać granicę a Ty cały czas nic, żadnych wniosków, działań i decyzji. Szanować to powinnas najpierw siebie, a potem wymagać szacunku od innych. To, że dziecko tego słucha i na to patrzy to już w ogóle jest dla mnie nie do pojęcia!

A to,że dziecko na to patrzy wywróżyłaś z kuli?
Tak,to pewnie moja wina,że on jest takim człowiekiem. Jakbyś nie zauważyła po coś ten wątek powstał,nie po to aby taki anonim jak Ty mógł się wyżyć ale po to,aby spojrzeć na sprawę innym okiem,aby wiedzieć czy jest co ratować,na terapi indywidualnej czy małżeńskiej. Wyrzucić kogoś z życia można w 5 minut, nie jestem kozłem ofiarnym aby tkwic w bagnie ale też jestem dorosła kobietą i chce móc powiedzieć,że wyczerpałam wszelkie możliwości aby to małżeństwo ratowac. Jesli się nie uda, trudno. Nie ja pierwsza, nie ostatnia

Chyba przeczytałaś nie mój post ....
Ja Ci tu pisze, że nie powinnaś pozwalać na takie traktowanie siebie! Że w związku dorosłych ludzi nikt nie ma prawa używać takich słów w stosunku do partnera. że Twój mąż doskonale wie co i jak robić, żeby pozwalać sobie na więcej, a Ty i tak z nim tkwisz. Skoro milion Twoich rozmów, próśb i tłumaczeń nie pomogły to wg mnie pomogą tylko czyny. Może nie od razu rozstanie, ale czasowa separacja?

Ok,nie musisz się denerwować. Zastanawiam się po prostu czy przejść przez terapię i później się rozstać jeśli nie będzie poprawy czy od razu wnieść o rozwód. Nie chcę podejmować pochopnych decyzji,rozstać się to 5 minut roboty. Mąż jest chętny na terapie

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Wybuchowy mąż

Autorko, mam złe wieści - po 1 podejrzewam, że Twój mąż tylko tak gada, że chciałby terapii a jak przyjdzie co do czego to się wycofa. Po 2 - terapia takich typków NIE zmienia. Nie ma sensu wręcz. Zresztą jak jest przemoc to nie robi się psychoterapii par.
Ile razy, od ilu lat już mężowi mówiłaś, że sobie nie życzysz takiego traktowania i ile razy straszyłaś odejściem?... Podejrzewam, że wiele. On wie, że tylko straszysz, nie wierzy że mogłabyś to przekuć w czyn. A dziecko, jak już zauważono, na pewno to widzi / słyszy i nie wpływa to na niego budująco. Wyrośnie na kalkę tatusia. Naprawdę nie pojmuję, jak możesz w tym nadal tkwić... on się nie zmieni. Piszę z autopsji, niestety.
Zakończ to i nie oglądaj się za siebie. Szkoda życia.

68

Odp: Wybuchowy mąż
szeptem napisał/a:

Autorko, mam złe wieści - po 1 podejrzewam, że Twój mąż tylko tak gada, że chciałby terapii a jak przyjdzie co do czego to się wycofa. Po 2 - terapia takich typków NIE zmienia. Nie ma sensu wręcz. Zresztą jak jest przemoc to nie robi się psychoterapii par.
Ile razy, od ilu lat już mężowi mówiłaś, że sobie nie życzysz takiego traktowania i ile razy straszyłaś odejściem?... Podejrzewam, że wiele. On wie, że tylko straszysz, nie wierzy że mogłabyś to przekuć w czyn. A dziecko, jak już zauważono, na pewno to widzi / słyszy i nie wpływa to na niego budująco. Wyrośnie na kalkę tatusia. Naprawdę nie pojmuję, jak możesz w tym nadal tkwić... on się nie zmieni. Piszę z autopsji, niestety.
Zakończ to i nie oglądaj się za siebie. Szkoda życia.

Dziecko nie jest w to wciągane. Zawsze robi to jak młody gdzieś wyjdzie,potrafi czekać kilka godzin żeby dziecka nie było.  Mówiłam kilka razy,masz rację. Dlaczego nie robi się terapii gdy jest przemoc? Nie wiedziałam o tym

69

Odp: Wybuchowy mąż

Wspólna terapia, skoro mąż wyraża zgodę, może dać Tobie odpowiedz "co dalej?". Albo pod wpływem terapii przepracuje swoje zachowanie, zmieni się permanentnie i wyjdziecie z tego obronną ręką, albo sama zobaczysz, że dalej może nie ma.juz niczego, ale będziesz mieć poczucie, że wykorzystałas wszelkie dostępne sposoby, by ratować związek.
Jesteś w komfortowej sytuacji, dużo dużo lepszej niż większość kobiet żyjących z mężem przemocowcem.  Masz dobrą pracę, jesteś niezależna, w razie rozstania sobie poradzisz. Też uważam, że rozwód to ostateczność, ale to nie znaczy, że nie mozna rozważyć innych opcji (w tym wspomniana separacja). Przecież życie w takim domu wykańcza też Ciebie, to jak chodzenie po tykającej bombie, nigdy nie wiesz jaka sytuacja spowoduje, że znowu zostaniesz wyzwana od najgorszych.

70 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-17 20:06:55)

Odp: Wybuchowy mąż

A ja bym jednak radziła spróbować terapii małżeńskiej, tym bardziej jak jest chętny, nie będzie mógł Ci zarzucić, że chciał ratować małżeństwo, a Ty nie.
A nuż zrozumie, że nie tędy droga.

71

Odp: Wybuchowy mąż

Agnieszko wybacz, ale naiwna jesteś, jeśli myślisz że syn nie czuje / nie widzi, co się dzieje w domu. Na pewno to wie i przeżywa po swojemu.
O agresji jako przeciwwskazaniu do terapii par słyszałam od psychoterapeuty, czytałam też o tym gdzieś.

72

Odp: Wybuchowy mąż

Dziecko może nie słyszeć wulgaryzmów, ale chcesz powiedzieć, że po takich akcjach, jak dziecko wraca do domu to jesteś zrelaksowana, uśmiechnięta, zadowolona, spokojnie rozmawiasz z jego ojcem, przytulisz się, dasz buziaka? Dzieci to świetni obserwatorzy, widzą smutek, widzą łzy, czują atmosferę w domu, słyszą, że rodzice nie rozmawiają z sobą, czy wręcz się unikają, dzieci nie muszą koniecznie słyszeć samych klotni. Wystarczy, że tkwią w tej sytuacji i "uczą się" wzorców na przyszłość.

73

Odp: Wybuchowy mąż
szeptem napisał/a:

Agnieszko wybacz, ale naiwna jesteś, jeśli myślisz że syn nie czuje / nie widzi, co się dzieje w domu. Na pewno to wie i przeżywa po swojemu.
O agresji jako przeciwwskazaniu do terapii par słyszałam od psychoterapeuty, czytałam też o tym gdzieś.

Jasne,może jestem naiwna. Nie sądziłam,że znajdę się w takim miejscu kiedykolwiek

74

Odp: Wybuchowy mąż
Ewe131 napisał/a:

Dziecko może nie słyszeć wulgaryzmów, ale chcesz powiedzieć, że po takich akcjach, jak dziecko wraca do domu to jesteś zrelaksowana, uśmiechnięta, zadowolona, spokojnie rozmawiasz z jego ojcem, przytulisz się, dasz buziaka? Dzieci to świetni obserwatorzy, widzą smutek, widzą łzy, czują atmosferę w domu, słyszą, że rodzice nie rozmawiają z sobą, czy wręcz się unikają, dzieci nie muszą koniecznie słyszeć samych klotni. Wystarczy, że tkwią w tej sytuacji i "uczą się" wzorców na przyszłość.

Dziecko dostaje ode mnie maksimum czułości:) po naszej kłótni ojciec zwykle wychodzi do pracy. Jasne,nie mówię,ze dziecko nie widzi. Jak dziecko wraca do domu to jest z tatą. Ja zwykle pracuje po 11 godzin i wracam wieczorem

75

Odp: Wybuchowy mąż

Autorko, możesz racjonalizować sobie problemy małżeńskie, ile tylko chcesz, a ja powtórzę raz jeszcze - to nie jest przemocowiec. Mąż jest nerwowym chamem, ale nie jest przemocowcem w tym rozumieniu, o którym ja piszę oraz podręczniki z zakresu psychiatrii czy psychologii.
Przyznaje, że teraz w waszym domu panuje przemoc, ale nie dlatego, że kiedyś wyszłaś za zaburzenca. Coś złego stało się między wami teraz, sama napisałaś, że odkąd zaczęłaś pracować zawodowo.
Gdyby ten facet był przemocowcem, to uwierz mi on nie wytrzymałby tyle lat bez awantur. Jeszcze przed ślubem dałby poznać Ci, czym jest przemoc w jego wykonaniu.
Idźcie na te terapię, skoro on wyraża taką chęć i popracujcie nad swoim związkiem.
Może akurat macie szansę?
To nie jest przemocowiec.

76 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-17 21:45:43)

Odp: Wybuchowy mąż

Kilka cech i opisów osoby stosującej przemoc/przemocowca.  Wiadomo, że przemocowcem nikt się nie rodzi, takim kimś człowiek się staje, czasem prędzej czasem później. Można mieć predyspozycje i umieć latami je kamuflować.

OBWINIANIE
Zrzucanie na ciebie winy i odpowiedzialności za jego agresywne i destrukcyjne zachowania,
Obwinianie całego świata i ciebie za jego problemy,
Mówienie “To twoja wina” i “To przez ciebie to zrobiłem”.
(“Nazwałem cię tak, bo mnie ignorowałaś. Nie mogę ci obiecać, że to się nie powtórzy, jeśli dalej będziesz mnie ignorować”)

I w końcu definicja przemocy w popularnej "Wikipedii"

Przemoc psychiczna
Przemoc psychiczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej. Typowymi środkami przemocy psychicznej są groźba, krzyczenie na kogoś, obelga, straszenie (np. użyciem przemocy fizycznej).

77

Odp: Wybuchowy mąż
Salomonka napisał/a:

Kilka cech i opisów osoby stosującej przemoc/przemocowca.  Wiadomo, że przemocowcem nikt się nie rodzi, takim kimś człowiek się staje, czasem prędzej czasem później.

OBWINIANIE
Zrzucanie na ciebie winy i odpowiedzialności za jego agresywne i destrukcyjne zachowania,
Obwinianie całego świata i ciebie za jego problemy,
Mówienie “To twoja wina” i “To przez ciebie to zrobiłem”.
(“Nazwałem cię tak, bo mnie ignorowałaś. Nie mogę ci obiecać, że to się nie powtórzy, jeśli dalej będziesz mnie ignorować”)

I w końcu definicja przemocy w popularnej "Wikipedii"

Przemoc psychiczna
Przemoc psychiczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej. Typowymi środkami przemocy psychicznej są groźba, krzyczenie na kogoś, obelga, straszenie (np. użyciem przemocy fizycznej).

Kochana ja naprawdę znam się na przemocy i jestem na nią szczególnie uczulona. Nie znoszę agresywnych ludzi, gdyż fatalnie funkcjonuje w atmosferze konfliktu, zagrożenia, lęku itd.
Mnie chodzi tylko o to, że autorka nie wyszła za przemocowca. To przez lata był normalnie zachowujący się mężczyzna - dziewczyna sama o tym napisała.
Czy wyobrażasz sobie, żeby przemocowiec wytrzymał tyle lat bez stosowania przemocy? No nie ma czegoś takiego.
To jest po prostu niemożliwe.
Ich problemy zaczęły się, gdy autorka poszła do pracy ( wcześniej siedziała z dzieckiem w domu) oraz gdy nastąpił w jego życiu serial pt "znowu źle zainwestowałem pieniądze".
Ten facet może nie mieć po prostu depresję, która też objawia się agresywnymi reakcjami, może być na skraju załamania nerwowego i fakt on teraz stosuje przemoc, ale to można leczyć, to tylko okres przejściowy.
W tym małżeństwie istnieje szansa na to, że wróci do autorki dobry mąż taki, jakim był wcześniej.
On ma teraz trudny czas i miota się, ale to nie przemocowiec.

78

Odp: Wybuchowy mąż

Jak zwał tak zwał, to się u niego nie wzięło z powietrza, pewne jest jedno, że jest chamem, nie radzi sobie ze stresem, więc przerzuca na partnerkę, do tego robi jazdy zazdrości.

To, że pokazał prawdziwe oblicze, dała praca żony, czy strata pieniędzy.

79 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-17 22:16:10)

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Kilka cech i opisów osoby stosującej przemoc/przemocowca.  Wiadomo, że przemocowcem nikt się nie rodzi, takim kimś człowiek się staje, czasem prędzej czasem później.

OBWINIANIE
Zrzucanie na ciebie winy i odpowiedzialności za jego agresywne i destrukcyjne zachowania,
Obwinianie całego świata i ciebie za jego problemy,
Mówienie “To twoja wina” i “To przez ciebie to zrobiłem”.
(“Nazwałem cię tak, bo mnie ignorowałaś. Nie mogę ci obiecać, że to się nie powtórzy, jeśli dalej będziesz mnie ignorować”)

I w końcu definicja przemocy w popularnej "Wikipedii"

Przemoc psychiczna
Przemoc psychiczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej. Typowymi środkami przemocy psychicznej są groźba, krzyczenie na kogoś, obelga, straszenie (np. użyciem przemocy fizycznej).

Kochana ja naprawdę znam się na przemocy i jestem na nią szczególnie uczulona. Nie znoszę agresywnych ludzi, gdyż fatalnie funkcjonuje w atmosferze konfliktu, zagrożenia, lęku itd.
Mnie chodzi tylko o to, że autorka nie wyszła za przemocowca. To przez lata był normalnie zachowujący się mężczyzna - dziewczyna sama o tym napisała.
Czy wyobrażasz sobie, żeby przemocowiec wytrzymał tyle lat bez stosowania przemocy? No nie ma czegoś takiego.
To jest po prostu niemożliwe.
Ich problemy zaczęły się, gdy autorka poszła do pracy ( wcześniej siedziała z dzieckiem w domu) oraz gdy nastąpił w jego życiu serial pt "znowu źle zainwestowałem pieniądze".
Ten facet może nie mieć po prostu depresję, która też objawia się agresywnymi reakcjami, może być na skraju załamania nerwowego i fakt on teraz stosuje przemoc, ale to można leczyć, to tylko okres przejściowy.
W tym małżeństwie istnieje szansa na to, że wróci do autorki dobry mąż taki, jakim był wcześniej.
On ma teraz trudny czas i miota się, ale to nie przemocowiec.

Matko kochana, to jak ją dźgnie nożem to też będzie, że to nie przemocowiec tylko miał słabszy dzień?

No  ale dobrze, niech ci będzie. To nie przemocowiec ale stosuje wobec autorki przemoc czego chyba nijak nie można podważyć? Nazwijmy go jak tam sobie chcesz.. Niech będzie że to aniołek, potulny baranek który nikogo by nie skrzywdził, nie podniósłby głosu nawet gdyby mu ktoś na głowę nasikal, ale na żonę wrzeszczy, odzywa się do  niej wulgarnie i po prostu jej nie szanuje. Sorry, ale co ta żona ma niby zrobić? Godzić się, bo on może ma depresję? A  może ma owsiki i nie może w nocy spać, przez to w dzień jest rozdrażniony?
Kto mu ma wystawić diagnozę, ona?

Jak ma go nakłonić na leczenie czy choćby na pójscie do psychiatry? Ma go obezwładnić gazem na niedzwiedzie? Jak facet nie chce się leczyć i uważa że to Autorka jest wszystkiemu winna? Mnie byłoby szkoda życia na tego "twardziela" od poniżania własnej kobiety, matki swojego dziecka. Gdy ona wda się w spekulacje że niby on nie ponosi winy za to co jej robi, to wybacz Ulle, ale zaraz mamy "ugotowaną żabę" i jeszcze przyłożymy do tego rękę, a ja.. Jestem ostatnią osobą która będzie gałęzie do tego ogniska przynosić.

80

Odp: Wybuchowy mąż
Salomonka napisał/a:
ulle napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Kilka cech i opisów osoby stosującej przemoc/przemocowca.  Wiadomo, że przemocowcem nikt się nie rodzi, takim kimś człowiek się staje, czasem prędzej czasem później.

OBWINIANIE
Zrzucanie na ciebie winy i odpowiedzialności za jego agresywne i destrukcyjne zachowania,
Obwinianie całego świata i ciebie za jego problemy,
Mówienie “To twoja wina” i “To przez ciebie to zrobiłem”.
(“Nazwałem cię tak, bo mnie ignorowałaś. Nie mogę ci obiecać, że to się nie powtórzy, jeśli dalej będziesz mnie ignorować”)

I w końcu definicja przemocy w popularnej "Wikipedii"

Przemoc psychiczna
Przemoc psychiczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej. Typowymi środkami przemocy psychicznej są groźba, krzyczenie na kogoś, obelga, straszenie (np. użyciem przemocy fizycznej).

Kochana ja naprawdę znam się na przemocy i jestem na nią szczególnie uczulona. Nie znoszę agresywnych ludzi, gdyż fatalnie funkcjonuje w atmosferze konfliktu, zagrożenia, lęku itd.
Mnie chodzi tylko o to, że autorka nie wyszła za przemocowca. To przez lata był normalnie zachowujący się mężczyzna - dziewczyna sama o tym napisała.
Czy wyobrażasz sobie, żeby przemocowiec wytrzymał tyle lat bez stosowania przemocy? No nie ma czegoś takiego.
To jest po prostu niemożliwe.
Ich problemy zaczęły się, gdy autorka poszła do pracy ( wcześniej siedziała z dzieckiem w domu) oraz gdy nastąpił w jego życiu serial pt "znowu źle zainwestowałem pieniądze".
Ten facet może nie mieć po prostu depresję, która też objawia się agresywnymi reakcjami, może być na skraju załamania nerwowego i fakt on teraz stosuje przemoc, ale to można leczyć, to tylko okres przejściowy.
W tym małżeństwie istnieje szansa na to, że wróci do autorki dobry mąż taki, jakim był wcześniej.
On ma teraz trudny czas i miota się, ale to nie przemocowiec.

Matko kochana, to jak ją dźgnie nożem to też będzie, że to nie przemocowiec tylko miał słabszy dzień?

No  ale dobrze, niech ci będzie. To nie przemocowiec ale stosuje wobec autorki przemoc czego chyba nijak nie można podważyć? Nazwijmy go jak tam sobie chcesz.. Niech będzie że to aniołek, potulny baranek który nikogo by nie skrzywdził, nie podniósłby głosu nawet gdyby mu ktoś na głowę nasikal, ale na żonę wrzeszczy, odzywa się do  niej wulgarnie i po prostu jej nie szanuje. Sorry, ale co ta żona ma niby zrobić? Godzić się, bo on może ma depresję? A  może ma owsiki i nie może w nocy spać, przez to w dzień jest rozdrażniony?
Kto mu ma wystawić diagnozę, ona?

Jak ma go nakłonić na leczenie czy choćby na pójscie do psychiatry? Ma go obezwładnić gazem na niedzwiedzie? Jak facet nie chce się leczyć i uważa że to Autorka jest wszystkiemu winna? Mnie byłoby szkoda życia na tego "twardziela" od poniżania własnej kobiety, matki swojego dziecka. Gdy ona wda się wspekulacje że niby on nie ponosi winy za to jej robi, to wybacz Ulle, ale zaraz mamy "ugotowaną żabę" i jeszcze przyłożymy do tego rękę, a ja wybacz.. Jestem ostatnią osobą która będę gałęzie do tego ogniska przynosić.

Podzielę ich małżeństwo na dwa etapu. Pierwszy etap - żona siedzi w domu z dzieckiem, kilka lat , przemocy nie ma.
Drugi etsp- żona pracuje,mąż zalicza wpadki finansowe. Jest przemoc.

Czyli co? Wcześniej nie był przemocowcem, a teraz jest?

Może mi to ktoś wytłumaczyć,?

81

Odp: Wybuchowy mąż

W perspektywie tego, jak obecnie wygląda sytuacja Autorki, nie ma chyba za bardzo znaczenia, czy to urodzony przemocowiec czy ten jego wybuch agresji ma swoje konkretne przyczyny. Autorka nie powinna za nic w świecie tego tolerować. Ma kłopot, bo facet zachowuje się w ten spośób W TYM MOMENCIE. To, co dalej z tym będzie, to już inna sprawa. Jeśli Autorce zależy, może spróbować tej terapii, chociaż jego postępowanie ma takie znamiona, że ciężko się z nim będzie dogadać..

82

Odp: Wybuchowy mąż

Ulle, ja wytłumaczyłam wyżej.

83

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:

Ulle, ja wytłumaczyłam wyżej.

Wieko rozumiem ale powiedz mi czy on był przemocowcem, gdy żenił się z autorką czy nie był?

84

Odp: Wybuchowy mąż

Ulle, ale jakie to ma teraz znaczenie czy był czy nie był? A skąd Autorka niby ma to wiedzieć, jest psychiatrą czy psychologiem?
To tak jakby zapytać faceta którego po 20 latach szczęśliwego małżeństwa zdradziła żona która w dniu ślubu była dziewicą; Panie, a w chwili gdy się pobieraliście to żona była puszczalska?

Skąd ktoś może wiedzieć co w człowieku w środku siedzi, a to co siedzi i kiedyś wychodzi, czasem jest zaskoczeniem dla samego delikwenta.

85

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Ulle, ja wytłumaczyłam wyżej.

Wieko rozumiem ale powiedz mi czy on był przemocowcem, gdy żenił się z autorką czy nie był?

To jest emocjonalne zaburzenie osobowości, ujawnia się w danych okolicznościach, a tacy ludzie potrafią być przemili, szczególnie dla obcych, stresy wyładowują na partnerce, bo wybaczy, tak normalny człowiek się nie zachowuje, do tego dodać chorą zazdrość, chamstwo, przecież to w nim siedziało, tylko przy okazji się odezwało. Do tego następuje kumulacja stresu i samonakręcanie się, potrzeba dominacji też tu ma znaczenie.

Gdyby pokazał swoje oblicze przed ślubem, to by za niego nie wyszła, po drugie nie miał powodu do stresu albo się hamował.

86

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Ulle, ja wytłumaczyłam wyżej.

Wieko rozumiem ale powiedz mi czy on był przemocowcem, gdy żenił się z autorką czy nie był?

To jest emocjonalne zaburzenie osobowości, ujawnia się w danych okolicznościach, a tacy ludzie potrafią być przemili, szczególnie dla obcych, stresy wyładowują na partnerce, bo wybaczy, tak normalny człowiek się nie zachowuje, do tego dodać chorą zazdrość, chamstwo, przecież to w nim siedziało, tylko przy okazji się odezwało. Do tego następuje kumulacja stresu i samonakręcanie się, potrzeba dominacji też tu ma znaczenie.

Gdyby pokazał swoje oblicze przed ślubem, to by za niego nie wyszła, po drugie nie miał powodu do stresu albo się hamował.

Krótko - był wtedy czy nie był.

87 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-18 09:52:00)

Odp: Wybuchowy mąż

OMG, co tu się wyprawia. "Idealna i kochająca" kobieta nie ma z tym nic wspólnego. Już w to wierzę... a gościu ma cicho w kącie siedzieć i to wszystko tolerować...

"to moja wina gdyż dostaje to co sama daje."

W TO uwierzę. Temat założyłaś tylko po to, by się na nim wyżyć, usprawiedliwić. Celowo nie podałaś więcej danych. Wiedz, że przykład, który podałaś, też należy do zachowań toksycznych. Zresztą cały ten wątek jest toksyczny. Co tu dalej gadać.

Szkoda, że więcej przykładów nie podałaś. Wtedy stałoby się to bardziej oczywiste.

Agnes76 napisał/a:

A gdyby nagle jej zachowanie zmieniło się  diametralnie, to też nie mam interesu utrzymywać z nią znajomości. Każda pójdzie w swoją stronę

Sęk w tym, że nie dałaś jej żadnego powodu, aby zmieniła swoje zachowanie. To jest diametralna różnica.

Be. napisał/a:

Ja nie wiem, ale ty wiesz by takie wyroki wydawać?

Myślałem, że mówisz o nim, a nie o niej. Mniejsza z tym...

88

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

Wieko rozumiem ale powiedz mi czy on był przemocowcem, gdy żenił się z autorką czy nie był?

To jest emocjonalne zaburzenie osobowości, ujawnia się w danych okolicznościach, a tacy ludzie potrafią być przemili, szczególnie dla obcych, stresy wyładowują na partnerce, bo wybaczy, tak normalny człowiek się nie zachowuje, do tego dodać chorą zazdrość, chamstwo, przecież to w nim siedziało, tylko przy okazji się odezwało. Do tego następuje kumulacja stresu i samonakręcanie się, potrzeba dominacji też tu ma znaczenie.

Gdyby pokazał swoje oblicze przed ślubem, to by za niego nie wyszła, po drugie nie miał powodu do stresu albo się hamował.

Krótko - był wtedy czy nie był.

Daj spokój ona zrobi wszystko by móc napisać, że jakiś chłop jest zły i trzeba go rzucić big_smile.

89

Odp: Wybuchowy mąż

Krótko - był wtedy czy nie był."

Nie okazywał przemocy, ale w nim zawsze drzemała, mogła też być hamowna i wyzwoliły ją okoliczności. To jest w genach.

Nie okazywał to można powiedzieć, że nie był, a jak okazuje to jest, ale jakie to ma znaczenie, żadne.

Przeczytaj sobie o osobowości chwiejnej emocjonalnie, typ impulsywny.

90

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

po naszej kłótni ojciec zwykle wychodzi do pracy. Jasne,nie mówię,ze dziecko nie widzi. Jak dziecko wraca do domu to jest z tatą. Ja zwykle pracuje po 11 godzin i wracam wieczorem

I tu mi się zapaliła czerwona lampka
Ile dni w tygodniu pracujesz po 11 godzin i w sumie ile godzin razem z dojazdem jesteś poza domem?
Ile godzin miesięcznie wyrabiasz?

91 Ostatnio edytowany przez Inocynt (2022-05-18 13:25:12)

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:

Nie okazywał to można powiedzieć, że nie był, a jak okazuje to jest, ale jakie to ma znaczenie, żadne.

Odróżnij bycie przemocowcem od stosowania przemocy. Bycie przemocowcem to coś "zapisane" w charakterze, osobowości i zawsze wyjdzie dość szybko. Natomiast nie trzeba być przemocowcem, żeby stosować przemoc - większość ludzi ją stosuje, jako reakcję na coś. To "coś" w naszym rozumieniu nie musi być zasadne, ale w rozumieniu osoby stosującej przemoc już jest.

Nie mam pojęcia co jest przyczyną w tym przypadku, to już być może autorka wie, a być może wie tylko jej mąż.

wieka napisał/a:

Przeczytaj sobie o osobowości chwiejnej emocjonalnie, typ impulsywny.

Właśnie, poczytaj, to nie będzie głupot wypisywać.

92

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:

Krótko - był wtedy czy nie był."

Nie okazywał przemocy, ale w nim zawsze drzemała, mogła też być hamowna i wyzwoliły ją okoliczności. To jest w genach.

Nie okazywał to można powiedzieć, że nie był, a jak okazuje to jest, ale jakie to ma znaczenie, żadne.

Przeczytaj sobie o osobowości chwiejnej emocjonalnie, typ impulsywny.

Wieko, co Ty pleciesz? Aż jestem zaskoczona, bo myślałam, że akurat Ty masz jakieś pojęcie w tych tematach.

93 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-05-18 15:07:38)

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Krótko - był wtedy czy nie był."

Nie okazywał przemocy, ale w nim zawsze drzemała, mogła też być hamowna i wyzwoliły ją okoliczności. To jest w genach.

Nie okazywał to można powiedzieć, że nie był, a jak okazuje to jest, ale jakie to ma znaczenie, żadne.

Przeczytaj sobie o osobowości chwiejnej emocjonalnie, typ impulsywny.

Wieko, co Ty pleciesz? Aż jestem zaskoczona, bo myślałam, że akurat Ty masz jakieś pojęcie w tych tematach.

Bo Wy się dogadać nie potraficie, chociaż patrząc tak z boku, to obie macie rację. Ktoś może być osobą zaburzoną z problemami emocjonalnymi i tylko szukającą pretekstu do wybuchu agresji. Ale też można być przemocowcem nabytym, gdy trafia się na partnera manipulującego i stosującego przekłamania komunikacyjne a jak jeszcze samemu ma się trudność w asertywnym chronieniu własnych potrzeb, to w rezultacie ktoś wielokrotnie tak wmanewrowany w końcu czując, że to niesprawiedliwe „idzie na skróty”.

Wg mnie partner autorki jej nie szanuje i nie sadzę, że kiedykolwiek tego szacunku było tam w nadmiarze. Autorka najpierw pisała tylko o wyzwiskach, potem rozwijała wątek o niewybredne sugestie męża, jak to ona źle się prowadzi itp. Zakompleksiony buc i tyle. Ale chyba on nie odkrywa Ameryki i autorka też sama tak o sobie myśli, skoro pozwala się tak traktować i nie ustawia granic. Ludzie nie dobierają się w pary całkiem przypadkowo.

94

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

Jeśli stwierdzenie typu" wiem ja działa maszynka " jest dla Ciebie okazaniem braku szacunku i podstawą do wyzywania zony od dziw...k to lecz się człowieku.

95

Odp: Wybuchowy mąż
Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

W  związku nie wolno poniżać partnera w żaden sposób, bo to jest początek końca...szacunku i miłości.

Skąd ty bierzesz takie mądrości? Przecież to nijak się ma do rzeczywistości.

To czysta prawda a nie "mądrości". Tam gdzie któraś  że stron zaczyna pozwalać sobie na teksty typu dziw..kur.. , ..uju i tlumaczy to nerwami juz prosta droga do braku szacunku, pogardy obijetnosci i wkoncu tekstów " wypier...z mojego zycia". Jakoś przez 20 lat małżeństwa daliśmy radę z mężem nie obrzucić się wyzwyskami nawet w ostrych kłótniach. Dzięki temu nie mamy niesmaku na wspomnienie tych kłótni i chociaz czasem się nie zgadzamy to zawsze szanujemy.

96

Odp: Wybuchowy mąż

Ulle, ja bym się po Tobie nie spodziewała "plecenia", piszę co wiem, nic nie jest czarno białe, tak jak teoria tego przemądrzalskiego "piszesz głupoty".
Kulturę też się ma od urodzenia.

97 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-18 16:34:02)

Odp: Wybuchowy mąż
feniks35 napisał/a:
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

Jeśli stwierdzenie typu" wiem ja działa maszynka " jest dla Ciebie okazaniem braku szacunku i podstawą do wyzywania zony od dziw...k to lecz się człowieku.

Podstawy są głębsze, tylko autorka o tym tu nie powie. Ale cała postawa się liczy. I to jak zostało to powiedziane.

To, że ze zdaniem się nie liczy. Wyraźnie powiedział. Nie chodzi o maszynkę, tylko o to, że się relacja sypie.

98

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:

Ulle, ja bym się po Tobie nie spodziewała "plecenia", piszę co wiem, nic nie jest czarno białe, tak jak teoria tego przemądrzalskiego "piszesz głupoty".
Kulturę też się ma od urodzenia.

Masz rację. Sorry. Pleciesz nie było na poziomie.

99

Odp: Wybuchowy mąż
Salomonka napisał/a:

Ulle, ale jakie to ma teraz znaczenie czy był czy nie był? A skąd Autorka niby ma to wiedzieć, jest psychiatrą czy psychologiem?
To tak jakby zapytać faceta którego po 20 latach szczęśliwego małżeństwa zdradziła żona która w dniu ślubu była dziewicą; Panie, a w chwili gdy się pobieraliście to żona była puszczalska?

Skąd ktoś może wiedzieć co w człowieku w środku siedzi, a to co siedzi i kiedyś wychodzi, czasem jest zaskoczeniem dla samego delikwenta.

Popieram.

Facet rozładowuje emocje i ciężko się doszukać jakiegokolwiek sensu w tym co robi, bo to emocje nim kierują a nie rozsądek wink Powinien leczyć swoje emocje, bo w chwili obecnej nawet partnerem do rozmów o tym co jutro na obiad nie jest, co dopiero poważniejsze sprawy… może go zdenerwować dosłownie wszystko co mu się choć troszkę nie spodoba i zawsze znajdzie usprawiedliwienie swojego zachowania… „ah, to twoja wina co zrobiłem, jestem jak marionetka, nie mam wpływu na to co robię, to ty wszechmocna kobieto pociągasz za moje sznurki…” Khem… Jak się przewróci o własne nogi to też coś wymyśli… o! Oddychałaś tak głośno, że moje nogi spanikowały wink

Skąd ja znam te zachowania… naprawdę ciężko wtedy nie być wrednym lub lekceważącym dla takiej osoby… co oczywiście jeszcze pogarsza sprawę. Będąc dobrym też nie, bo sztuczna dobroć, wypierd*laj mi z tym… itd
Niestety nie znam żadnej dobrej metody na to. Cokolwiek się nie zrobi to zawsze jest źle i nie to… Zignorować też źle. Wykłócać się- wykańczające. Asertywnie? Jeszcze urazisz swą „mundrością” i „szczwanością”. To trochę jak sztorm na który nie ma rady… jedynie schować się gdzieś i przeczekać… aż sam oprzytomnieje.  Nie ma rady. Jak sam nie widzi problemu w swoim zachowaniu to przypadek dość beznadziejny.

100

Odp: Wybuchowy mąż

Przeczytałam Twój wątek Agnieszk.l i myślę, że dobrze go od początku wyczułaś: dopóki miał kontrolę i PRZEWAGĘ nad Tobą , gdy byłaś w domu, to było dobrze (czy względnie dobrze), a skoro zaczęłaś sobie radzić i w domu i w pracy, to stałaś się zbyt idealną, co z kolei powoduje, że on czuje się gorszy. Znajduje zatem jakieś powody, aby Ci ubliżyć i Cię zmiażdżyć, aby poczuć się lepiej, bo lubił mieć nad Tobą władzę. Charakterystyczne dla osób z niskim poczuciem własnej wartości i nie umiejących kochać. Nie sztuką jest kogoś posiadać i mieć satysfakcję, a sztuką kochać i szanować. A wygląda na to, że tego drugiego Pan Mąż nie zna. Nie ma to znaczenia jak go nazwiemy "przemocowcem" czy kimś innym, objawy są takie jakie są i ich nic nie usprawiedliwia. Można próbować zrozumieć tą sytuacją tylko ze względu na to, aby nie mieć poczucia winy w przypadku odejścia (bo przecież tą winę cały czas Ci wmawia) i móc odejść z czystą kartą. A przemoc w związku nigdy nie maleje, a tylko wzrasta. Na tyle na ile mu na to pozwolimy, np. spokojnymi słowami typu: "dlaczego tak do mnie mówisz?" "jest mi przykro, że tak mnie nazywasz" itp. To tylko rozsierdza sprawcę tej przemocy i zachęca do jeszcze gorszych obelg.
Doznajesz obecnie absurdalnej przemocy i to jest niedopuszczalne, izolacja najlepszym remedium, w tym przypadku. I dla siebie i dla dziecka. Jeśli zdecydujesz się na wyprowadzkę, to sprawdź czy nie odczuwasz nagłej ulgi. Jeśli tak, to znaczy, że chyba nie ma do czego wracać.

Przyszła mi tu jednak jeszcze jedna myśl. Charakterystyczne jest bezpodstawne oskarżanie o zdradę partnera, gdy samemu się zdradza. Najciemniej pod latarnią. A dodając do tego dewaluację robi nam się komplecik. Nie wiem czy chcesz w tym grzebać, ale tu też może być pies pogrzebany.

101

Odp: Wybuchowy mąż

Serio, nie wiem, skąd pomysł, aby usprawiedliwiać faceta, który staje się zgorzkniałym, zarozumiałym bufonem, używającym do tego wyzwisk i obelg, które to słowa używa się raczej w ywjątkowych przypadkach. Bliska nam osoba powinna być ostatnią, wobec której powinniśmy się tak zwracać.

102

Odp: Wybuchowy mąż
bagienni_k napisał/a:

Serio, nie wiem, skąd pomysł, aby usprawiedliwiać faceta, który staje się zgorzkniałym, zarozumiałym bufonem, używającym do tego wyzwisk i obelg, które to słowa używa się raczej w ywjątkowych przypadkach. Bliska nam osoba powinna być ostatnią, wobec której powinniśmy się tak zwracać.

Jeśli chodzi Ci o moją wypowiedź bagienni_k to już tłumaczę. Nie użyłam słowa "usprawiedliwia", a raczej "nic nie usprawiedliwia". Mogę pokusić się będąc w takim związku o zrozumienie z czego wynika takie zachowanie, czy to zaburzenie, choroba psychiczna, wzorce rodzinne, sytuacja życiowa itd. tylko i wyłącznie na własne potrzeby, aby:
- nie odnajdywać w sobie winy, którą jesteśmy zakrzykiwani przez drugą stronę (niezależnie czy uważamy, że niesłusznie i tak pozostaje to w naszych głowach, bo każde kłamstwo powtarzane po wielokroć staje się prawdą)
- mieć dobry powód do zamknięcia tego związku (osoby żyjące w przemocy będą wspominać głównie te dobre momenty - podkreślam momenty - bo trudno jest im przyznać, nawet przed samym sobą, że żyły z ludzką świnią)
- ustrzec się przed takim delikwentem w przyszłości (i tu połączone z głęboką analizą samego siebie, bo pewne osobowości przyciągają "inne osobliwości")

103

Odp: Wybuchowy mąż

Mówiłem ogólnie smile
Sądzę, że jaka by to przyczyna nie była, druga strona może tego tolerować ani usprawiedliwiać czy zwalać winę na siebie. Inaczej osoba po drugiej stronie uzna, że może sobei pozwolić na takie wyskoki.

104

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Dziecko może nie słyszeć wulgaryzmów, ale chcesz powiedzieć, że po takich akcjach, jak dziecko wraca do domu to jesteś zrelaksowana, uśmiechnięta, zadowolona, spokojnie rozmawiasz z jego ojcem, przytulisz się, dasz buziaka? Dzieci to świetni obserwatorzy, widzą smutek, widzą łzy, czują atmosferę w domu, słyszą, że rodzice nie rozmawiają z sobą, czy wręcz się unikają, dzieci nie muszą koniecznie słyszeć samych klotni. Wystarczy, że tkwią w tej sytuacji i "uczą się" wzorców na przyszłość.

Dziecko dostaje ode mnie maksimum czułości:) po naszej kłótni ojciec zwykle wychodzi do pracy. Jasne,nie mówię,ze dziecko nie widzi. Jak dziecko wraca do domu to jest z tatą. Ja zwykle pracuje po 11 godzin i wracam wieczorem

Dziecko może dostawać maksimum czułości, ale wyczuwa, co się dzieje I jest z twoim mężem, który źle się do ciebie odnosi.
Może przezywacie kryzys, a może chodzi o coś innego, z wcześniejszego postu wynikało, ze stracił sporą kwotę, potem, że był zazdrosny o taksówkarza. Będzie więc się starał wrócić do dawnego postrzegania jego osoby przez ciebie.  I z takich kryzysów ludzie wychodzili, tylko obydwie strony musza chcieć.
Wyzwiska uważam za niedopuszczalne. Powtarza je dziecko w najmniej odpowiednich sytuacjach, a wam się może wydawać, że nie usłyszy albo, ze nie wie. Ono nie wie, jak reagować, i radzi sobie jak może, najczęściej nie radzi.

105

Odp: Wybuchowy mąż

....Autorko.... daj znaka co z tą wspólna terapia, bo rozumiem małżonek wyrazil chęć i - kwestia realizacji...  Ciekawi mnie czy tylko tak gada, czy faktycznie podejdzie...

106 Ostatnio edytowany przez Prawniczek (2022-05-19 11:40:31)

Odp: Wybuchowy mąż

Cóż, odnoszę wrażenie, że wina leży po obu stronach miecza.
Swojego męża wybrałaś, widząc co sobą prezentuje, co robi w życiu. Gdy się żeniliście, gdy mówiłaś sakramentalne "tak", wtedy Ci odpowiadał. Następnie, życie poszło do przodu, Ty rozwinełaś skrzydła i zaczęłaś się realizować zawodowo. Zarabiać na równi bądź lepiej niż Twój mąż. Tym ruchem mu okazałaś, że w zasadzie jesteś samowystarczalna i nie potrzebujesz jego do życia. Facetowi ciężko przełknąć taki ruch. Nie od wczoraj wiadomo, że to kobieta wybiera, a nie mężczyzna. Wobec powyższego, kiedyś go wybrałaś z różnych powodów, m.in. zarobkowych, ale także jako nazwijmy to "lidera", "przewodnika stada". Nie deprecjonuję w żadnym stopniu Twojej pozycji, byliście i jestescie równi, aczkolwiek to trochę jak w tańcu - mężczyzna powinien prowadzić, mimo, że przecież nie jest od kobiety lepszym tancerzem. Aczkolwiek tego się od niego oczekuje. Kiedy facet przestaje umieć prowadzić, bo partnerka go przewyższa umiejętnościami, wtedy zwykle następuje zmiana gałęzi, upgrade, na lepszego tancerza. Mężczyźnie ciężko przetrawić taki fakt. Stąd agresja i próba zdominowania Ciebie.
Konkludując, to nie jest Twoja wina, że zaczęłaś zarabiać i się realizujesz zawodowo - powiedziałbym że to sukces. Problem w tym, że Twój facet widocznie nie ma zdolności, chęci, by pójść jeszcze w górę, a w obecnej sytuacji nie stanowi dla Ciebie równorzędnego partnera, a jest oczywistym, iż kobiety celują w najgorszym wypadku w równego sobie gościa, zwykle w kogoś kto osiągnął więcej, co zostało wyjasnione powyżej. Każdy kto twierdzi inaczej albo jest nierozgarnięty, albo nie zna realiów życia. To spowodowało, że Twój mąż czuje zagrożenie i stąd jego reakcja. Dlaczego napisałem zatem, że wina jest po obu stronach miecza? Bo Ty widząc to, że taki stan rzeczy nastał, stosujesz bierny psychiczny nacisk na niego, pokazując mu, że nic sobie z jego postawy nie robisz, okazując obojętność. Normalnie, jak kobiecie zależy, to stara się o wszystkim rozmawiać, wyjaśniać różne kwestie, przedstawiać scenariusze i schematy polubownych rozwiązań, drążyć temat skąd wynikają takie a nie inne zachowania, konsultować z mężem określone rozwiązania. Natomiast, kiedy w miejsce tego pojawia się chłód i odtrącenie, to w czynach można odtworzyć miedzy Wami następujący dialog: On-  "kochanie, zależy mi na Tobie i boję się, że Cię stracę i co więcej, nie moge tego okazać w normalny sposób, bo będzie to oznaką słabości i tym bardziej stracę w Twoich oczach, a odnosże wrażenie, że się ode mnie oddalasz", na co Ty odpowiadasz swoim zachowaniem "owszem, oddalam, gdyż mocno się rozwinęłam i mam to w nosie, że Ciebie to boli. Ogarnij się człowieku i wykaż, że jesteś mnie wart, nie wiem zrób coś ze swom życiem, bo zaczynam Tobą gardzić. I tak, słusznie wyczuwasz, że coś się kroi, więc jak szybko czegoś nie zrobisz, bo niebawem wrócisz do pustego domu".
To powoduje, że te zachowania bedą narastać z obu stron, aż to jebnie w końcu, natomiast gdyby Ci serio na nim zależało, to coś byś z tym robiła, (co, to zostało już wyjasnione powyżej), natomiast z Twoich wypowiedzi wynika, że obecnie szukasz usprawiedliwienia, by całą winę na niego zrzucić i dać sobie powód i uznanie do jebnięcia tym. A takie coś pachnie, i ten zapach on wyczuwa. No cóż, zdając sobie z tego wszystkiego sprawę, bo jestem przekonany, że sobie zdajesz, i nie robiąc z tym nic, pozwalająć temu niejako umrzeć, w pewnym zakresie odnajduję tutaj Twoją winę również. Nie takie coś przysięgałaś swojemu mężowi na slubnym kobiercu (w bogactwie i biedzie, zdrowiu i chorobie).
Ostatecznie, ja jego nie usprawiedliwiam, a jego zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne. Mowa tu głównie o wyzwiskach w Twoim kierunku etc, natomiast miej świadomość, że Twoja wina w tym również występuje, bo decyzja o jego popierdoleniu w Twojej głowie juz zapadła, teraz to już tylko umacnianie się w niej.
Nawiasem mówiąc, jest to kolejny przykład na całkowity brak równouprawnienia, który przejwia się tak na prawdę w każdym możliwym aspekcie życia. Wystarczy spojrzeć na odwrotną sytuację: "Moja starsza i wysłuzona żona już nie jest taka ładna, jak kiedyś była, a poznałem taką fajną nauczycielkę w szkole, młodziutkie dziewczę no petarda, cholera no nie jestem się w stanie zmusić do miłości przecież. Może zatem po prostu przestanę się do niej oddzywać, swoim zachowaniem jej pokaże, że coś jest nie tak, a jak zacznie panikować i sie denerwować z tego powodu, to będę miał powód żeby wreszcie ją popierdolić." - z tą różnicą, że w tej sytuacji facet nie uzyskał by poparcia na forum i przyklasku "no pewnie, realizuj się stary, a babsko niech wypierdala". Tyle z mojej strony, pozdrawiam czule.

107 Ostatnio edytowany przez pachnacypodroznlk (2022-05-19 23:32:18)

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:
GOSTY napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie ma takiego zaniedbania, które by pozwalało na takie słowa. .

To się tyczy kobiet przede wszystkim!

Wielokrotnie widziałem żonę/dziewczynę, która werbalnie poniewiera męża. O pogardzie już nie wspomnę.

Nie poniewieram męża. Zawsze staralam się pomóc,ogarniałam problemu które stworzył on. Wszystko w domu robię sama a w nagrodę słyszę,że jestem dziwka i puszczam się w pracy. To jest hit

Spieprzaj z tej relacji, byle szybciej, byle dalej.

Agnieszk.l napisał/a:

Zastanawiam się po prostu czy przejść przez terapię i później się rozstać jeśli nie będzie poprawy czy od razu wnieść o rozwód. Nie chcę podejmować pochopnych decyzji,rozstać się to 5 minut roboty. Mąż jest chętny na terapie

Jesteś matką Polką, wyciągasz z długów, stajesz na rzęsach i jeszcze się zastanawiasz czy trwać w tym dalej.
Z tego, co piszesz to masz przemoc na co dzień i totalnie nie przewidywalnego typa pod jednym dachem.
Separacja, ewentualnie terapia, rozwód.
Jako że macie dziecko, to wcale nie zejdzie 5 minut, tylko może się zacząć granie dzieckiem i wyciąganie brudów.
Zabezpiecz siebie, dziecko, i zacznij dbać o siebie. Kończ tą relację, im szybciej tym lepiej.

108

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

Nie,na początku było między nami dobrze,w zasadzie tak długo aż byłam zależna od niego bo dziecko małe i brak pomocy. Teraz nieźle zarabiam,nie jestem od niego zalezna i mnie wyzywa,mam wrażenie że on się boi,że ja odejdę i w ten sposób nie wiem,próbuje cała winę przerzucić na mnie? Powiedziałam mu dzisiaj,że nie będę z nim już rozmawiać gdyż szacunek mi się należy a on nawet słowa przepraszam nie potrafi wypowiedzieć ponieważ uważa,że to moja wina,to ja zaczęłam bo powiedziałam,że wiem jak działa maszynka. Jakiś czas temu wracaliśmy taxi do domu,rozmawiałam z kierowcą było zabawnie,stwierdził,że prawie go przelecialam w samochodzie, jak? Rozmowa? To jest kpina

No co za koleś. "Boję się, że kobieta ode mnie odejdzie, więc poznęcam się nad nią psychicznie". Syn jednak jest, więc wiem, że odejście takie o może być ciężkie.
Sama mam naturę złośnicy (w przypadku, gdy ktoś jest dla mnie chamski) i na Twoim miejscu zaczęłabym go traktować dokładnie tak samo- jak on mnie. Ciekawe, jakby wtedy zareagował. W każdym razie w życiu nie pozwoliłabym się tak traktować, dlatego dziwię Ci się, że to wytrzymujesz
Jakby nic nie pomogło to rozwód. Nie można dać się tak traktować

109

Odp: Wybuchowy mąż
YellowStar napisał/a:

No co za koleś. "Boję się, że kobieta ode mnie odejdzie, więc poznęcam się nad nią psychicznie". Syn jednak jest, więc wiem, że odejście takie o może być ciężkie.
Sama mam naturę złośnicy (w przypadku, gdy ktoś jest dla mnie chamski) i na Twoim miejscu zaczęłabym go traktować dokładnie tak samo- jak on mnie. Ciekawe, jakby wtedy zareagował. W każdym razie w życiu nie pozwoliłabym się tak traktować, dlatego dziwię Ci się, że to wytrzymujesz
Jakby nic nie pomogło to rozwód. Nie można dać się tak traktować

A odwróćmy sobie to pod twoje rozumowanie. Twój facet zaczyna ciebie zaniedbywać. Jako, że jesteś złośnicą zaczynasz mu to wypominać, bo nie po to wchodziłaś do związku, by całymi dniami zajmować się tylko dziećmi. Za twoją namowa facet traktuje ciebie równie ostro. Mówi ja zarabiam kaskę, to możesz też się poświęcić i łaskawie posiedzieć na tyłku przy dzieciach. Macie kilka takich spięć i dostajesz do ręki pozew rozwodowy i pieknego kopniaka w tyłek. Może tak być?

110

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

To coś jak ktoś zostanie okradziony. Sam prowokuje złodzieja, bo może nie pokazywać mu, że ma pełen portfel przy sobie.

111

Odp: Wybuchowy mąż
Legat napisał/a:
YellowStar napisał/a:

No co za koleś. "Boję się, że kobieta ode mnie odejdzie, więc poznęcam się nad nią psychicznie". Syn jednak jest, więc wiem, że odejście takie o może być ciężkie.
Sama mam naturę złośnicy (w przypadku, gdy ktoś jest dla mnie chamski) i na Twoim miejscu zaczęłabym go traktować dokładnie tak samo- jak on mnie. Ciekawe, jakby wtedy zareagował. W każdym razie w życiu nie pozwoliłabym się tak traktować, dlatego dziwię Ci się, że to wytrzymujesz
Jakby nic nie pomogło to rozwód. Nie można dać się tak traktować

A odwróćmy sobie to pod twoje rozumowanie. Twój facet zaczyna ciebie zaniedbywać. Jako, że jesteś złośnicą zaczynasz mu to wypominać, bo nie po to wchodziłaś do związku, by całymi dniami zajmować się tylko dziećmi. Za twoją namowa facet traktuje ciebie równie ostro. Mówi ja zarabiam kaskę, to możesz też się poświęcić i łaskawie posiedzieć na tyłku przy dzieciach. Macie kilka takich spięć i dostajesz do ręki pozew rozwodowy i pieknego kopniaka w tyłek. Może tak być?

Tak, może być
Lepiej być samemu niż z takim toksycznym palantem
po pierwsze- nie po to wychodzi kobieta za mąż, żeby pełnić rolę praczki, sprzątaczki, kucharki i niańki do dzieci. Facet ma dwie rączki i też może coś zrobić
Po drugie-  ja nie gdybam, bo miałam taką sytuację w życiu. Trafiłam na faceta, który był połączeniem narcyza i piotrusia pana (a był starzy ode mnie). Ogólnie wyglądam na uległą, niepewną siebie dziewczynę, gdzie dla toksyka taka ofiara to świetny cel. Tylko ja sprawiam takie wrażenie, a jak mnie ktoś wkurzy to pokazuję pazura. Jak to typowy toksyk wiele rzeczy udawał, żeby zrobić pod siebie. Umówiliśmy się na wspólne gotowanie, a wychodziło, że ja gotuję częściej i za swoją kasę, gdzie ja jadłam 1/3 tego co on albo i mniej. I tak było też w innych kwestiach. Zaczęłam się wycofywać. Na koniec potrafiłam mu odpalić takie trafne riposty, że stał z rozdziawionymi ustami- bo się tego nie spodziewał. A ja nie używałam prymitywnie brzydkich słów, tylko spokojnie, ale celnie go punktowałam.
Zerwaliśmy i nie powiem- ulżyło mi. Gość był ciężarem dla mnie
Z tymi dziećmi nie trafiłeś- bo ja bym z taką osobą dzieci sobie nie zrobiła smile

112

Odp: Wybuchowy mąż

Autorka wątku przestała się już odzywać, jednak ja tu jeszcze wtrącę swoje
trzy grosze.

Mili przedmówcy,
wyzywanie kogoś, postawa czyjaś, zachowania, podejrzenia i wiele innych...
a przykłady można mnożyć - są przemocą psychiczną, a stosujący je - jest
przemocowcem.
I nie warto moim zdaniem oceniać autorki wątku, bo właśnie Jej należy się
wsparcie i pomoc.
Czytając Jej posty widziałam siebie i swoje z moim na szczęście dla mnie już
byłym, który nie wyklinał mnie, a zachowaniem poniżał, podejrzewał o zdrady,
odmawiał pomocy, a ja przez wiele lat zastanawiałam się dlaczego tak się działo.
Dbałam o dom o niego, jego matkę, dzieci. Cały dom był na mojej głowie to
ja byłam filarem finansowym. Zawodowo szłam w górę, ale on nigdy ode mnie
nie słyszał krytyki, wyśmiewania, żądań.
On mógł być zmęczonym i wtedy chodziło się na paluszkach, a ja nie miałam prawa
do zmęczenie, bo praca umysłowa nie męczy.
I to ja byłam terapeutyzowana, bo wszystko wg jego oceny, działo się przez mnie.
I na terapii właśnie otworzono mi oczy, że byłam wieloletnia ofiarą powoli
osaczającego mnie przemocowca psychicznego.  Działał w białych rękawiczkach.

AGNIESZK.I
nie czekaj, aż wpadniesz w depresję, a rób porządek w swoim życiu.
Odzyskaj siebie i nie pozwalaj nikomu bezkarnie znęcać się nad sobą.
Syn z pewnością czuje atmosferę domową, a to odbije się na nim za jakiś czas,
jeśli w tym będzie tkwił nadal.
Nagrywaj zachowania męża. To jest dobry dowód przy rozwodzie.

A to do poczytania:
https://psychoterapiacotam.pl/przemoc-p … w_rodzinie

113

Odp: Wybuchowy mąż
cisza to ja napisał/a:

Autorka wątku przestała się już odzywać, jednak ja tu jeszcze wtrącę swoje
trzy grosze.

Mili przedmówcy,
wyzywanie kogoś, postawa czyjaś, zachowania, podejrzenia i wiele innych...
a przykłady można mnożyć - są przemocą psychiczną, a stosujący je - jest
przemocowcem.
I nie warto moim zdaniem oceniać autorki wątku, bo właśnie Jej należy się
wsparcie i pomoc.
Czytając Jej posty widziałam siebie i swoje z moim na szczęście dla mnie już
byłym, który nie wyklinał mnie, a zachowaniem poniżał, podejrzewał o zdrady,
odmawiał pomocy, a ja przez wiele lat zastanawiałam się dlaczego tak się działo.
Dbałam o dom o niego, jego matkę, dzieci. Cały dom był na mojej głowie to
ja byłam filarem finansowym. Zawodowo szłam w górę, ale on nigdy ode mnie
nie słyszał krytyki, wyśmiewania, żądań.
On mógł być zmęczonym i wtedy chodziło się na paluszkach, a ja nie miałam prawa
do zmęczenie, bo praca umysłowa nie męczy.
I to ja byłam terapeutyzowana, bo wszystko wg jego oceny, działo się przez mnie.
I na terapii właśnie otworzono mi oczy, że byłam wieloletnia ofiarą powoli
osaczającego mnie przemocowca psychicznego.  Działał w białych rękawiczkach.

AGNIESZK.I
nie czekaj, aż wpadniesz w depresję, a rób porządek w swoim życiu.
Odzyskaj siebie i nie pozwalaj nikomu bezkarnie znęcać się nad sobą.
Syn z pewnością czuje atmosferę domową, a to odbije się na nim za jakiś czas,
jeśli w tym będzie tkwił nadal.
Nagrywaj zachowania męża. To jest dobry dowód przy rozwodzie.

A to do poczytania:
https://psychoterapiacotam.pl/przemoc-p … w_rodzinie

Złote słowa cisza to ja , w pełni popieram ....ale:

- jeśli głosy współforumowiczów atakują Autorkę obrzucając ją winą, dokładnie tak, jak jej przemocowy mąż, to gdzie się ma ona znaleźć - pewnie najlepiej daleko od forum, gdzie wiktymizują ofiarę sad
- do pewnych decyzji trzeba dojrzeć. Niektórym zajmuje to mało czasu, inni potrzebują setek głosów i dowodów na potwierdzenie swojej niepewnej teorii, inni jeszcze czekają na dużą tragedię, aby nimi wstrząsnęło. Każdy ma swoją historię, osobowość, podejście, i być może każda z takich osób dojdzie do tego samego, ale w innym czasie. A, jak na złość, tu też głosy podzielone, to co ma dziewczyna robić?

Posty [ 66 do 113 z 113 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024