Syndrom miłego gościa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Syndrom miłego gościa

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Syndrom miłego gościa

Cześć.

Mam takie nurtujące pytanie. Dziewczyny często do tej pory określały mnie mianem miłego, fajnego gościa. Co ja brałem za komplement, na zasadzie kurde super, zajebiście.
Po ostatniej nie udanej relacji, zresztą opisywanej tu na forum, zacząłem czytać o technikach uwodzenia itd. Oglądając film na ten temat, natknąłem się na określenie "miły gość=przydatny frajer, z którego nie będzie kandydata na chłopaka".

Trochę mi to zburzyło moje wyobrażenie na ten temat. Dla mnie, jeżeli laska, dziewczyna, kobieta nie ważne w jakim wieku prosi o pomoc, lub widzę że takowy ma, to o ile nie spieszę się po odbiór wygranej z totolotka to staram się pomóc.
Nie ważne czy to znajoma, czy koleżanka, czy obca dziewczyna. Głupi przykład, jeżeli widzę kobietę z przebitym kołem-pomogę, widzę że ma problem z autem-spoko pomogę.

Nie sądziłem że takie zachowanie traktowane jest przez kobiety jako przymilanie na siłę(może nie w każdym przypadku, tu już bardziej chodzi o dziewczyny z którymi mam jakiś kontakt, a nie świeżo spotkanie na ulicy). Ja to traktowałem bardziej jako sport, poniekąd też chęć pokazania, że jestem ogarniętym człowiekiem który jest zaradny.

Kolejny przykład, staram się nie używać wulgaryzmów przy kobietach, no sorry takie mam podejście, i myślałem że to świadczy o kulturze osobistej. I wiele wile innych rzeczy.

Dopiero po oglądnięciu tych filmów i przypomnienia sobie rozmów z dziewczyną z innego tematu, uświadomiłem sobie że to chyba jest jakiś problem.

Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Syndrom miłego gościa

Jest różnica między zwykłą ludzką życzliwością, a usłużnością.

Więc pomoc przy zmianie koła to z jednej strony fajny gest, z drugiej komunikat, że nie masz nic ciekawszego do roboty, co w efekcie czyni Cię facetem na wskroś nieciekawym.

Co do jednego nie może być wątpliwości: jeśli dziewczyna mówi Ci, że jesteś ''miły'' to jest bardzo, ale to bardzo źle.

3

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

Cześć.

Mam takie nurtujące pytanie. Dziewczyny często do tej pory określały mnie mianem miłego, fajnego gościa. Co ja brałem za komplement, na zasadzie kurde super, zajebiście.
Po ostatniej nie udanej relacji, zresztą opisywanej tu na forum, zacząłem czytać o technikach uwodzenia itd. Oglądając film na ten temat, natknąłem się na określenie "miły gość=przydatny frajer, z którego nie będzie kandydata na chłopaka".

Trochę mi to zburzyło moje wyobrażenie na ten temat. Dla mnie, jeżeli laska, dziewczyna, kobieta nie ważne w jakim wieku prosi o pomoc, lub widzę że takowy ma, to o ile nie spieszę się po odbiór wygranej z totolotka to staram się pomóc.
Nie ważne czy to znajoma, czy koleżanka, czy obca dziewczyna. Głupi przykład, jeżeli widzę kobietę z przebitym kołem-pomogę, widzę że ma problem z autem-spoko pomogę.

Nie sądziłem że takie zachowanie traktowane jest przez kobiety jako przymilanie na siłę(może nie w każdym przypadku, tu już bardziej chodzi o dziewczyny z którymi mam jakiś kontakt, a nie świeżo spotkanie na ulicy). Ja to traktowałem bardziej jako sport, poniekąd też chęć pokazania, że jestem ogarniętym człowiekiem który jest zaradny.

Kolejny przykład, staram się nie używać wulgaryzmów przy kobietach, no sorry takie mam podejście, i myślałem że to świadczy o kulturze osobistej. I wiele wile innych rzeczy.

Dopiero po oglądnięciu tych filmów i przypomnienia sobie rozmów z dziewczyną z innego tematu, uświadomiłem sobie że to chyba jest jakiś problem.

Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

Brzmi jakbys trafil na forum dla jakis niskich lotow facetow. Szanuj sie kolego big_smile.

4 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-01-08 16:07:47)

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:

Jest różnica między zwykłą ludzką życzliwością, a usłużnością.

Więc pomoc przy zmianie koła to z jednej strony fajny gest, z drugiej komunikat, że nie masz nic ciekawszego do roboty, co w efekcie czyni Cię facetem na wskroś nieciekawym.

Co do jednego nie może być wątpliwości: jeśli dziewczyna mówi Ci, że jesteś ''miły'' to jest bardzo, ale to bardzo źle.

A ja tak nie sądzę.

Pewnie w pewnym kręgu kobiet, ogólnie ludzi to działa.
Ale nie w moim.

Z pierwszym zdaniem jak najbardziej się zgadzam.

5 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-01-08 16:55:01)

Odp: Syndrom miłego gościa

Mój mąż jest, był  (bo teraz przeze mnie  przeklina) był właśnie takim kolesiem, zaradnym, miłym, dobrym dla mnie. Może nie przesadnie przymilającym, ale bardzo mi się podobało. Plusował też, że odpowiadał na wszystkie moje pytania, nawet takie, które dla większości facetów są wstydliwe, bez gierek.
Dla mnie to co opisujesz u siebie jest fajne. Jest duża szansa, że byś mnie zainteresował sobą. Na pewno nigdy bym nie pomyślała, że jesteś frajerem. Dla mnie typem frajera są faceci, którzy tak bardzo boją się stracić swoją męskość i tak mocno się na tym skupiają, że nie zajmą się niczym w domu, wiecznie będą siedzieć na piwku z kolegami, nie zajmą się dzieckiem, bo to wstyd babskimi sprawami się zajmować. Wyru**ją wszystko co się rusza, bo liczy się tylko kopulacja i jego atrakcyjność. To są dla mnie zakompleksieni frajerzy.

6 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-08 23:29:00)

Odp: Syndrom miłego gościa

Dla mnie słowo "miły" jest aseksualne. Bez różnicy, czy to mężczyzna mówi kobiecie, że jest miła, czy kobieta mężczyźnie. I jak tak sobie obserwuje otoczenie to...

Autorze, podajesz przykład pomocy z przebitym kołem. U mnie dwie opcje:

1. Pomaga mi gość, który mi się nie podoba, co mówię? "Jesteś bardzo miły, dziękuję"
2. Pomaga mi gość, który mi się podoba, co mówię "Jesteś bardzo pomocny, to miłe, dziękuję" (połechtane samcze ego, aj. Skojarzenie w głowie "zostałem doceniony",w sensie gloryfikacja konkretnej cechy i postawy)

Dla mnie słowo "miły" nie jest żadnym docenieniem. To grzeczność, to aseksualne.

Co do przeklinania: większość dziewczyn które znam, lubi sobie rzucić ku***, bo to ludzka rzecz... się wku**** Kobiety też ludzie. O ile język z rynsztoka nie przejdzie, tak jeśli wiem, że koleś też sobie lubi nią rzucić, a przy mnie tego nie robi, to dla mnie jest sztuczny i gra. Owszem, to z jego strony "miłe". Ale jak mówiłam, miłe to tylko grzeczne, ale aseksualne.

U mnie to działa akurat tak.

oczywiście zachowania które opisujesz są super- żeby nie było. To bardzo fajne postawy. I odpowiednia dziewczyna to doceni. Bo takie cechy jak bycie pomocnym i zaradnym są super. Ale słowo "miły"... nie.

Już nie mówiąc o cienkiej granicy miedzy byciem miłym a uslużnym jak ktoś wyżej zauważył.

7 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-01-08 16:29:45)

Odp: Syndrom miłego gościa

Też zauważyłam to co Pronome. Lepiej wybieraj swoje źródła.

Syndrom miłego faceta odnosi się do faceta o niskim poczuciu wartości, małej pewności siebie, który nadrabia byciem usłużnym, licząc na to, że dostanie od kobiety coś w zamian. Jeśli tak się nie dzieje, to taka osoba jest rozżalona, czuje się wykorzystana lub całkowicie zmienia zachowanie, bo bycie miłym jest tylko maską.

Kultura i dobre wychowanie jest w cenie, przynajmniej w środowiskach, które mnie interesują. To, że ktoś jest miłym, sympatycznym, uczynnym, nie znaczy, że nie ma się szanować, stawiać granic.

Możliwe, że nie mam zbyt dużej wrażliwości na język, bo dla mnie te przykłady, które Rita napisała brzmią niemalże tak samo. Nie pomyślałabym, że w 2gim przypadku facet będzie się czuł bardziej doceniony.
Ja wolę, jak faceci hamują się z przeklinaniem przy mnie i przeklinają jak faktycznie to odzwierciedla poziom wkurzenia. Sama też tak robię. Jak facet przeklinałby przy mnie ciągle to raczej czułabym, że traktuje mnie jak kumpla.

8 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-08 16:59:37)

Odp: Syndrom miłego gościa

Tak Aniu, ja mam "dużą wrażliwość" a czasem nawet wyczulenie na język z racji tego, że sama mam bardzo niewyparzony i często dość nieumiejętnie dobieram słowa. Zwracam uwagę na takie niuanse i póki co w odpowiedziach zwrotnych zazwyczaj dostaję informację, że przy takim doborze faktycznie był taki efekt końcowy czyli moja intencja została zazwyczaj wyłapana. Mówiąc "pomocny" zachwalam konkretną cechę, to jest już takie personalne. Bo określenie "miły"... eee, nie. Miły to może być kocyk welurowy w dotyku. Ale to jedynie moje doświadczenie, a nie żadna objawiona prawda, wiadomo. Każdy jest inny. Autor pytał, jak to z tym odbiorem miłego. U mnie jest właśnie tak. Lubię też jasne komunikaty, więc jak ktoś jest mega wkurzony i wiem, że normalnie zakończył by to kur** puszczoną w eter, a przy mnie nie to jednak uważam, że udaje kogoś kim nie jest. W mowie potocznej- nie uznaję.

9

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

... zacząłem czytać o technikach uwodzenia itd. Oglądając film na ten temat, natknąłem się na określenie "miły gość=przydatny frajer, z którego nie będzie kandydata na chłopaka".

Powiem Ci tak -- wielu mistrzów wygłasza stanowcze tezy, że świat jest taki lub owaki... Uczniowie przyjmują te tezy za pewniki, bo są wygłaszane przez kogoś, kogo uważają za mistrza. Ale te tezy mogą być nieprawdą. Musisz naprawdę bardzo uważać, aby nie iść złą drogą...


Chcesz mieć dziewczynę, a nie masz, prawda? Chcesz mieć seks, a nie masz? I to boli...? Wiem, wiem...


Spójrzmy co masz w głowie:


Trochę mi to zburzyło moje wyobrażenie na ten temat. Dla mnie, jeżeli laska, dziewczyna, kobieta nie ważne w jakim wieku prosi o pomoc, lub widzę że takowy ma, to o ile nie spieszę się po odbiór wygranej z totolotka to staram się pomóc.
Nie ważne czy to znajoma, czy koleżanka, czy obca dziewczyna. Głupi przykład, jeżeli widzę kobietę z przebitym kołem-pomogę, widzę że ma problem z autem-spoko pomogę.

A jak widzisz mężczyznę, to też pomożesz? Czy tylko kobietę?
Pewnie tylko kobietę... bo liczysz na jakiś podryw przy okazji... chociaż taki tyci-tyci-podrywik... a możę się uda... (?).
Otóż z powodu pomocy przy naprawie koła kobiety nie poderwiesz. Nawet jak będziesz najbardziej życzliwym facetem na świecie, i największym modelem jakiego telewizja widziała.
Gdybyś chciał poderwać, to ona musi poczuć emocje...a  poczuje je dlatego że coś do niej mówisz.
Zatem pomoc przy kole jest tylko pretekstem, aby do niej mówić.

Wniosek? Nie licz na to, że jeśli będziesz miły, to będziesz miał seks.
Aby mieć seks, musisz mówić odpowiednio.


Nie sądziłem że takie zachowanie traktowane jest przez kobiety jako przymilanie na siłę...

Nie generalizuj. Kobiety raczej czują wszystko w pół sekundy jakie są intencje. Mężczyźni z tym mają problem -- np. w pracy ktoś komuś coś pomoże, uśmiechną się do siebie, on myśli, że ona zaraz mu do łóżka wskoczy, a ona w głowie ma że to miły i uczynny facet. Tylko tyle...

Znowuż -- jak się "przymilasz", to tylko jest okazja do podrywu, rozmowy.

Chcesz siebie przetestować? To za każdym razem kiedy robisz coś dla kobiety, pomyśl, czy to samo byś robił gdyby zamiast niej był facet. Jeśli byś nie robił, to znaczy że oszukujesz, samego siebie -- jesteś tzw "nice guy" -- uczynny, zaangażowany, który pomaga, a pod czaszką kłębią się ukryte oczekiwania że ona dzięki temu go docenia (= seks w przyszłośći).


Kolejny przykład, staram się nie używać wulgaryzmów przy kobietach, no sorry takie mam podejście, i myślałem że to świadczy o kulturze osobistej. I wiele wile innych rzeczy.

Chwiejny jesteś. Dlaczego? Bo rozpatrujesz jaki masz być a,by kobiety Cię lubiły.

Ja nie klnę i nie analizuję, czy to jest fajne czy niefajne.


Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

"Syndom miłego gościa"

Wpisz do google    "No more nice guy Rober Glover".
Genialna książka. NIe wiem czy jest po polsku.


Kobiety nie lubią "miłego gościa". Bo najczęściej jest miły, bo on czegoś oczekuje w zamian. To jest takie oszustwo, niepisany cyrograf. Ten miły gość jednocześnie jest słaby, bo się boi mówić co czuje, boi się podrywać, rozmawiać.

10 Ostatnio edytowany przez prego (2021-01-08 18:58:42)

Odp: Syndrom miłego gościa

Wiele kobiet nie biegnie z pomocą innym, a że każdy ocenia świat głównie wg siebie, to bycie uprzejmym, pomocnym jest dla nich podejrzane. One by tego nigdy nie zrobiły. Oczywiście panujące mity i legendy mówią co innego.
Gdy takie zachowanie jest przez faceta powtarzane, uznają to za frajerstwo i najzwyczajniej w świecie takim facetem gardzą. Wiele używa jako popychadło, którym można się wysługiwać.
Do tego jeśli jesteś facetem z natury spokojnym, a zaczniesz przeklinać, udawać kogoś agresywnego. To wygląda to z boku sztucznie i tez na dłuższą metę kończy się niepowodzeniem.
Na szczęście, jak tu ktoś powyżej stwierdził. Są kobiety ogarnięte, doceniające to, że coś dla nich robisz, chętnie będą się chciały zrewanżować. I to jest Twój target.

11

Odp: Syndrom miłego gościa

Uwielbiam miłych, uprzejmych, życzliwych facetów. Nie mylić z przymilaniem się, służalczą postawą czy brakiem swojego zdania. W moim systemie wartości bycie uprzejmym (kindness) jest najważniejsze, gdy widzę kogoś, kto zachowuje się w sposób, który wyraża właśnie taką postawę wobec innych, miękną mi kolana. Są też inne cechy, wiadomo, ale nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie ceni bycia życzliwym i pomocnym równie wysoko, co ja.
Zabierzcie wszystkich maczo co to nie płaczo, dajcie mi mężczyznę, który okazuje wsparcie innym (mężczyznom czy kobietom czy dzieciom) i jestem kupiona.

12

Odp: Syndrom miłego gościa

Kurde, nie sądziłem że wywołam taką burzę moim wydawało mi się prostym tematem.

A więc tak, po kolei:

noben:
Niby okej. Ale z drugiej strony, ile czasu potrzeba na zmianę koła, 15-20min? Zmieniając koła na zimę, zrobiłem komplet kół pod domem chyba w 30-40min, nie mam pneumata, wszystko ręcznym kluczem i na windzie. Co prawda padało i mi się spieszyło, więc pewnie stąd taki czas.
Ale nawet na ulicy, nie przesadzajmy że wymiana koła, to jest rzecz która zaburzy całe Twoje życie. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Co do drugiego stwierdzenia, tak właśnie do tego doszedłem. Że jest to bardzo ale to bardzo złe określenie.

Pronome:
No właśnie. Myślałem że moje zachowanie jest okej. Ale cóż, życie jest okrutne.

R_ita
Okej, fajnie opisałaś dwie wersję. Nigdy na to nie zwracałem uwagi, plusik.

Wiesz, ja pracuje w budowlance. Gdzie słowo na k, c, s i inne łacińskie słówka, traktowane są jako przecinki po co drugim, trzecim słowie. Jakoś ciężko było by mi tak rozmawiać z kobietą. Stąd moje pochamowania.

Co do bycia usłużnym, dojrzałem różnicę. Przedtem tego nie widziałem, teraz już czaję o co chodzi.

aniuu1

Hmm, niskie poczucie wartości, mała pewność siebie. W tym co robię, czym się zajmuję, o czym piszę, nie ma mowy o czymś takim. Kontakty z kobietami-gorzej, dużo gorzej.

Gary
Mistrzowie uwodzenia. Naoglądałem, nasłuchałem się sporo przez ostatnie 2tyg. Czy uważam za pewniki, hmm trochę tak trochę nie. Podchodzę z dystansem do tego, bo wiem jaka jest różnica między mną a nimi. Oni idą w ilość, ja wolę w jakość. Oni chcą 10 dziewczyn w tygodniu, mi wystarczy 1 ale sensowna w miesiącu. Nie potrzebuję nabijać statystyk z iloma się nie przespałem. Wolę znaleźć jedną, z którą będę miał coś oprócz sexu. Mowa tu o rozmowie, kawie, wypadzie i całej tej otoczce.

Czy jak widzę faceta, czy pomogę? Heh, nie wiem. Zależy od sytuacji, jeżeli jest to sytuacja drogowa, pewnie nie, dlaczego? Bo wg mnie facet powinien takie rzeczy ogarniać. Jeżeli jest to sytuacja na parkingu, a ja na coś czekam, może tak. Jeżeli zobaczę że gość nie ogarnia tematu. Pewnie bym pomógł. Ale tak jak mówię, wg mnie facet powinien ogarniać proste naprawy, jak koło, odpalenie auta na kable etc. Wiem że nie wszyscy są uzdolnieni technicznie, mi się łatwo mówi, bo wychowałem się na wsi, gdzie od maleńkiego miałem z wieloma rzeczami styczność(maszyny, sprzęty, majsterkowanie), gdzie niektórzy przez całe życie nie spotkają tego na swojej drodze. Nie jest to żadne przechwalanie, tylko rozumiem klimaty wychowania, i różne sposoby na zabicie nudy. Jeden oglądnie tv, pogra na komputerze. A drugi ten tv rozbierze i zastanowi się dlaczego kondensatory są wybulone, albo czy kineskop kopie..

Wiadomo, że pomagając kobiecie, gdzieś tam jest jakiś pomysł w głowie, a może namówię na kawę, a może coś. Wiadomo również, że samą wymianą tego nie osiągnę, musi być rozmowa, żart, rozładowanie emocji cokolwiek, aby kobieta poczuła jakąś wieź, poza tym że przyszedł gość zrobił robotę i odszedł bez słowa.

Odnośnie testu, kurde masz rację. Pewnie tak jest. Ale to chyba nie tylko ja tak mam, że jeżeli zobaczy kobietę w potrzebie, jeśli dodatkowo jest to ładna kobieta, to będzie chciał się wykazać jaki to z niego nie jest HERO.

Gary, chyba zrozumiałem w czym był/jest mój problem. Dzięki. Kurde, tylko że czasami było tak, że rzeczywiście człowiek miał w głowie, a kurde pomogę będą sexy. Ale czasami po prostu to robił, bez jakiś tam marzeń ściętej głowy. Po prostu to robił.

Co do książki, pewnie poszukam. Bo mnie zaciekawiło to. Do tej pory myślałem że syndrom miłego gościa, to jest zupełnie co innego. A tu chodzi po prostu o takie podstawy... Ech
A poza tą usłużnością, słownictwem, co jeszcze wpływa na określenie kogoś mianem miłego gościa, pytam bo ciekaw jestem na ilu płaszczyznach jeszcze daje duuupy..

13

Odp: Syndrom miłego gościa

W moim odczuciu, bycie tzw miłym, pomocnym czy uczynnym w pewnych granicach, to jest zwykła ludzka życzliwość. Tak, jak z tym kołem. Kurde, czy ja muszę oczekiwać czegokolwiek w zamian, poza zwykłym "dziękuję" żeby to koło komuś zmienić? Robiąc tego typu rzeczy okazuję moim zdaniem zwyczajną uprzejmość, zbyt daleko od tego do poczucia, że to już cecha idealna dla partnera..

14

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

Ale nawet na ulicy, nie przesadzajmy że wymiana koła, to jest rzecz która zaburzy całe Twoje życie. ..

Dlatego jeśli pomożesz kobiecie faktycznie przy okazji to jak najbardziej ok.
Ale jeśli usłyszysz np, że koleżanka w pracy chce zmienić opony na zimowe i od razu się zaoferujesz, jeszcze w tonie, że sam do niej podjedziesz kiedy tylko chce - to już zalatuje frajerstwem.

Poza tym, jeśli wyświadczasz jakąś grzeczność kobiecie, to masz prawo spodziewać się rewanżu. Nie mówię o liczeniu się co do joty, bo to też słabizna.
Ale Ty przyszedłeś do mnie powymieniać uszczelki w kranach, to ja wpadne do ciebie wyprasować Ci koszule. Coś w tym stylu, wiesz o co kaman.

Jak regularnie i w sposób dla Ciebie absorbujący pomagasz dziewczynie, a ona poprzestaje na uwodzicielskim uśmiechu, to wiedz, że robisz za frajera.

15

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:
Qsky napisał/a:

Ale nawet na ulicy, nie przesadzajmy że wymiana koła, to jest rzecz która zaburzy całe Twoje życie. ..

Dlatego jeśli pomożesz kobiecie faktycznie przy okazji to jak najbardziej ok.
Ale jeśli usłyszysz np, że koleżanka w pracy chce zmienić opony na zimowe i od razu się zaoferujesz, jeszcze w tonie, że sam do niej podjedziesz kiedy tylko chce - to już zalatuje frajerstwem.

Poza tym, jeśli wyświadczasz jakąś grzeczność kobiecie, to masz prawo spodziewać się rewanżu. Nie mówię o liczeniu się co do joty, bo to też słabizna.
Ale Ty przyszedłeś do mnie powymieniać uszczelki w kranach, to ja wpadne do ciebie wyprasować Ci koszule. Coś w tym stylu, wiesz o co kaman.

Jak regularnie i w sposób dla Ciebie absorbujący pomagasz dziewczynie, a ona poprzestaje na uwodzicielskim uśmiechu, to wiedz, że robisz za frajera.

Ok, zrozumiałem różnice pomocy, i kurde masz rację...

Co do rewanżu też czaje. Do tej pory moją odpowiedzią na chęć rewanżu było "mogłem to pomogłem". Ale już wiem w czym tkwi problem i gdzie te błędy cały czas popełniam. Masakra...

"Człowiek całe życie się uczy, a i tak umiera głupi..."

Nie wiem nawet skąd się to u mnie wzięło. Czasami nawet mam takie odpały z kobietami, które wgl mnie nie kręcą. A próbuje na siłę pomóc... Ech
Chyba już mocno zakorzeniło się to w mojej psychice.

16 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-09 00:21:49)

Odp: Syndrom miłego gościa

Zapamiętaj Qsky:

Monoceros napisał/a:

Uwielbiam miłych, uprzejmych, życzliwych facetów. Nie mylić z przymilaniem się, służalczą postawą czy brakiem swojego zdania.

17 Ostatnio edytowany przez Znerx (2021-01-09 00:41:46)

Odp: Syndrom miłego gościa

Możesz masz 160 cm i 30% BF?
Więc się im po prostu nie podobasz. Do tego kobiety raczej nie lubią, przynajmniej większość, powiedzieć czegoś takiego w oczy, wiec stąd "jesteś fajnym/miłym facetem ale...".
Jakbyś wyglądał niczym znany IGamowy influencer lol to ta sama panna, której zmieniłeś koło, w podzięce zaprosiłaby cię na ...

Ja bym popatrzył najpierw z tej strony.

18 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-01-09 01:45:44)

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

Cześć.

Mam takie nurtujące pytanie. Dziewczyny często do tej pory określały mnie mianem miłego, fajnego gościa. Co ja brałem za komplement, na zasadzie kurde super, zajebiście.
Po ostatniej nie udanej relacji, zresztą opisywanej tu na forum, zacząłem czytać o technikach uwodzenia itd. Oglądając film na ten temat, natknąłem się na określenie "miły gość=przydatny frajer, z którego nie będzie kandydata na chłopaka".

Trochę mi to zburzyło moje wyobrażenie na ten temat. Dla mnie, jeżeli laska, dziewczyna, kobieta nie ważne w jakim wieku prosi o pomoc, lub widzę że takowy ma, to o ile nie spieszę się po odbiór wygranej z totolotka to staram się pomóc.
Nie ważne czy to znajoma, czy koleżanka, czy obca dziewczyna. Głupi przykład, jeżeli widzę kobietę z przebitym kołem-pomogę, widzę że ma problem z autem-spoko pomogę.

Nie sądziłem że takie zachowanie traktowane jest przez kobiety jako przymilanie na siłę(może nie w każdym przypadku, tu już bardziej chodzi o dziewczyny z którymi mam jakiś kontakt, a nie świeżo spotkanie na ulicy). Ja to traktowałem bardziej jako sport, poniekąd też chęć pokazania, że jestem ogarniętym człowiekiem który jest zaradny.

Kolejny przykład, staram się nie używać wulgaryzmów przy kobietach, no sorry takie mam podejście, i myślałem że to świadczy o kulturze osobistej. I wiele wile innych rzeczy.

Dopiero po oglądnięciu tych filmów i przypomnienia sobie rozmów z dziewczyną z innego tematu, uświadomiłem sobie że to chyba jest jakiś problem.

Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.


a widzisz, ja jestem kompletnym zaprzeczeniem tych teorii podrywu (tak, znam je), bo mi ostatnio zawrocil w sercu wlasnie taki rycerz. szczery, szarmancki, opiekunczy, ktory sie stara, dba o mnie, wystarczy, ze powiem slowo, nie musze o nic poprosic, a problem znika  nawet nie wiem kiedy:) ... choc nie powiem, bo ciota tez nie jest, wyzej mialam na mysli stosunek do mnie. pierwszy raz czuje sie przy kims dobrze, akceptowana nawet gdybym cos palnela, i mam do mezczyzny zaufanie (wlasnie przez ta szczerosc. faceci zazwyczaj mowia to, co sie chce uslyszec). ogolnie jedt dosc sporo tych cech i naprawde je w nim podziwiam. sama jestem zaskoczona.
nie wiem tylko czy cos z tego wyjdzie, moze sie odwaze kiedys wrzucic watek. mam straszna blokade przed bliskoscia, zwiazkami. ciagle utrzymuje dystans (on mysli, ze mi nie zalezy, a zalezy jak ch.lera)
z drugiej strony jakby mial byc taki "usluzny" do kazdej laski to raczej bym se dala spokoj. wiadomo, ze potrafilyby to wykorzystywac i w sumie po co mi taki, co sie pcha do kazdej xD

19

Odp: Syndrom miłego gościa
Znerx napisał/a:

Możesz masz 160 cm i 30% BF?
Więc się im po prostu nie podobasz. Do tego kobiety raczej nie lubią, przynajmniej większość, powiedzieć czegoś takiego w oczy, wiec stąd "jesteś fajnym/miłym facetem ale...".
Jakbyś wyglądał niczym znany IGamowy influencer lol to ta sama panna, której zmieniłeś koło, w podzięce zaprosiłaby cię na ...

Ja bym popatrzył najpierw z tej strony.

Nie, nie
2metry wzrostu, jeżeli to 30% chodzi o tłuszcz, to nie nie nie. Z mordki też najbrzydszy nie jestem , hahaha
No nie wykluczone, nikt nie jest alfą i omegą smile

20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-09 17:55:59)

Odp: Syndrom miłego gościa

Dubel

21 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-09 13:29:01)

Odp: Syndrom miłego gościa

Noben serio? Za wymianę uszczelki pobieglabyś do gościa koszule mu wyprasować? 
Nie znam takiej kobiety która by to zrobiła no chyba żeby ją ktoś zauroczył.
Gdyby nie było możliwości by zrobił to hydraulik to raczej kupiłabym jakieś piwo czy wino czekoladki a nie wymieniała się na tak intymny gest smile
czyms innym jest jakaś angażująca parę minut pomoc czy nawet więcej w nagłej sytuacji a czymś innym nie nagła gdy ktoś może poradzic sobie inaczej.
W tej pierwszej przecież niezależnie od płci pomagamy sobie. Ja pomagam jak widze że ktoś potrzebuje i przyjmuję pomóc gdy ktoś się ofiaruje z nią. To normalne.
Pomocy w nie nagłej sytuacji nie przyjmuję by nie tworzyć zobowiązań.
Od sąsiadów nie przyjmuję i mężów przyjaciółek smile
Placę albo uczę się sama ubolewając nad techniczną wiedzą kobiety za którą niedawno wszystko robił facet.
Staram się podszkolić bo tzw. fachowcy lubią opowiadać bzdury kobietom. smile

to nie jest prawdą że kobiety nie lubią pomocnych mężczyzn. Lubią pomocnych i kulturalnych.
Natomiast propozycja bliższego poznania przy takiej okazji powinna wyjść od niej, bo inaczej będzie niezręcznie.

22

Odp: Syndrom miłego gościa

Jeśli pomagasz dlatego że chcesz, to przecież bardzo fajnie. Oczywiście, my kobiety kochamy łobuzów, jazdy emocjonalne jak na rollercoasterze i inne takie. A potem jesteśmy po 40, pozbywamy się toksycznego łobuza ze swojego życia i marzymy, żeby jakiś miły pan się trafił. Mi ostatnio się zdarzyło, że facet idący z dzieckiem na spacer, widząc jak się mecze z ciężką choinką, zaproponował, że tę choinkę mi zaniesie pod dom. Było to bardzo miłe i całkiem niewinne. Facet pewnie nie mógł patrzeć jak kobita się męczy, ja za to z miłą chęcią po 10 latach prowadziłam wózek z dzieckiem.
Ponadto też mam takiego kolegę,  który jest miły, uprzejmy i szarmancki i ostatnie co można o nim powiedzieć, to że jest przez to aseksualny. Ja dzięki niemu uwierzyłam, że są też normalni faceci, którzy nie chodzą ciągle wkurzeni i nie rzucają k... na prawo i lewo. Niestety kolega nie wrażliwy na moje wdzięki i sporo młodszy, ale kolegą jest wporzo.
A Ty, ile masz lat?

23 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-01-10 03:00:58)

Odp: Syndrom miłego gościa
Gary napisał/a:
Qsky napisał/a:

... zacząłem czytać o technikach uwodzenia itd. Oglądając film na ten temat, natknąłem się na określenie "miły gość=przydatny frajer, z którego nie będzie kandydata na chłopaka".

Powiem Ci tak -- wielu mistrzów wygłasza stanowcze tezy, że świat jest taki lub owaki... Uczniowie przyjmują te tezy za pewniki, bo są wygłaszane przez kogoś, kogo uważają za mistrza. Ale te tezy mogą być nieprawdą. Musisz naprawdę bardzo uważać, aby nie iść złą drogą...


Chcesz mieć dziewczynę, a nie masz, prawda? Chcesz mieć seks, a nie masz? I to boli...? Wiem, wiem...


Spójrzmy co masz w głowie:


Trochę mi to zburzyło moje wyobrażenie na ten temat. Dla mnie, jeżeli laska, dziewczyna, kobieta nie ważne w jakim wieku prosi o pomoc, lub widzę że takowy ma, to o ile nie spieszę się po odbiór wygranej z totolotka to staram się pomóc.
Nie ważne czy to znajoma, czy koleżanka, czy obca dziewczyna. Głupi przykład, jeżeli widzę kobietę z przebitym kołem-pomogę, widzę że ma problem z autem-spoko pomogę.

A jak widzisz mężczyznę, to też pomożesz? Czy tylko kobietę?
Pewnie tylko kobietę... bo liczysz na jakiś podryw przy okazji... chociaż taki tyci-tyci-podrywik... a możę się uda... (?).
Otóż z powodu pomocy przy naprawie koła kobiety nie poderwiesz. Nawet jak będziesz najbardziej życzliwym facetem na świecie, i największym modelem jakiego telewizja widziała.
Gdybyś chciał poderwać, to ona musi poczuć emocje...a  poczuje je dlatego że coś do niej mówisz.
Zatem pomoc przy kole jest tylko pretekstem, aby do niej mówić.

Wniosek? Nie licz na to, że jeśli będziesz miły, to będziesz miał seks.
Aby mieć seks, musisz mówić odpowiednio.


Nie sądziłem że takie zachowanie traktowane jest przez kobiety jako przymilanie na siłę...

Nie generalizuj. Kobiety raczej czują wszystko w pół sekundy jakie są intencje. Mężczyźni z tym mają problem -- np. w pracy ktoś komuś coś pomoże, uśmiechną się do siebie, on myśli, że ona zaraz mu do łóżka wskoczy, a ona w głowie ma że to miły i uczynny facet. Tylko tyle...

Znowuż -- jak się "przymilasz", to tylko jest okazja do podrywu, rozmowy.

Chcesz siebie przetestować? To za każdym razem kiedy robisz coś dla kobiety, pomyśl, czy to samo byś robił gdyby zamiast niej był facet. Jeśli byś nie robił, to znaczy że oszukujesz, samego siebie -- jesteś tzw "nice guy" -- uczynny, zaangażowany, który pomaga, a pod czaszką kłębią się ukryte oczekiwania że ona dzięki temu go docenia (= seks w przyszłośći).


Kolejny przykład, staram się nie używać wulgaryzmów przy kobietach, no sorry takie mam podejście, i myślałem że to świadczy o kulturze osobistej. I wiele wile innych rzeczy.

Chwiejny jesteś. Dlaczego? Bo rozpatrujesz jaki masz być a,by kobiety Cię lubiły.

Ja nie klnę i nie analizuję, czy to jest fajne czy niefajne.


Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

"Syndom miłego gościa"

Wpisz do google    "No more nice guy Rober Glover".
Genialna książka. NIe wiem czy jest po polsku.


Kobiety nie lubią "miłego gościa". Bo najczęściej jest miły, bo on czegoś oczekuje w zamian. To jest takie oszustwo, niepisany cyrograf. Ten miły gość jednocześnie jest słaby, bo się boi mówić co czuje, boi się podrywać, rozmawiać.

No more nice guy Rober Glover" jest po polsku. Ta książka powinna być obowiązkową lekturą każdego faceta.
Żyjemy w czasach gdzie masa mężczyzn żyje wychowywana głównie przez kobiety, więc dodatkowo tutaj potrzebna książka - Zimbardo: Gdzie Ci mężczyźni

Odnośnie pytania autora, jeżeli pomagasz z potrzeby serca i nie oczekujesz nic w zamian to luz (zwłaszcza jak ogólnie pomagasz a nie tylko wolnym, pięknym paniom wink, jak masz ukryte intencję a potem spotyka Ciebie rozczarowanie że ja jej pomogłem a ona nic nie dała mi w zamian to odsyłam do książki no more MR nice guy.

Ci słynie źli chłopcy mają jedną przewagę nad kulturalnym gościem, oni nie proszą, oni biorą, oczywiście nie każda kobieta im ulegnie ale sporo jest takich, które to zrobią, bo ich asertywność i porywczość przypomina działanie pirata, który łupi i bierze co chcę w dodatku w nosie ma wszelkie reguły gry, gwarantuję więc wielką przygodę, oczywiście tak jest na początku bo potem jak tu u korsarza, okazuje się że w każdym porcie ma inną wybrankę plus często pije a czasem bije a już na pewno robi grube awantury wink ale niewątpliwie jest szczery i wywołuje emocje a co może wywołać służalczość wobec drugiej strony bez szczerej komunikacji co czujesz? - brak szacunku, tak to działa u większości. Usłyszysz '' wiesz jesteś super gościem ALE'' , finał znasz. Plus pomaganie innym tak zdroworozsądkowo powinno być ograniczone, bo masa osób lubi wykorzystywać innych, jak widzą że mogą.

Plus istnieje problem biało rycerstwa, sam z tym miałem problem, myślałem że to normalne że każdy facet biegnie z pomocą ''kobiecie w opresji'', ale to forum i życiowe doświadczenia + pewne lektury mnie z tego uzdrowiły, to jest silnie zakorzeniono kulturowo ale dużo kobiet lubi to wykorzystywać, 2 historie z życia, obie prawdziwe (ku przestrodze):

1) awantura na ulicy, facet bije kobietę, przechodzień reaguję, przez lata szkolił się w samoobronie, momentalnie obezwładnia gościa, okazuje się że ktoś wezwał policję w tym momencie ta kobieta która była pobita dostaje amoku i mówi że ten przechodzień, który ją ratował tak na prawdę zaatakował jej męża (to akurat strach przed katem), gdyby policjanci nie mieli pewnego doświadczenia i rozumu, to gość by jeszcze w pasiaki poszedł, ale zrozumieli co się stało i go puścili, tym razem..

2) historia z Warszawskiego klubu, chłopak idzie do toalety, nagle wpycha się mu kobieta, on zastępuję jej drogę i mówi po 1 czekałem w kolejce, po 2 toaleta damska jest po drugiej stronie, ona mówi tam jest kolejka, on dalej mówi ale są pewne zasady, na co ona zaczyna się drzeć, uderza go z liścia i krzyczy POMOCY, co się dzieje? podbiega jakiś typ i uderza gościa z głowy, ten ma rozbity nos i zmarnowaną noc - TYPOWE BIALORYCESTRSTWO , nikt nie stara się ustalić faktów, to jest to kulturowe postrzeganie ''damy w opałach'' i jego konsekwencje plus są kobiety które tak grają naiwnymi facetami,

ps, nie oglądaj tego badziewia dla podrywaczy, to są techniki manipulacyjne, tak związku nie stworzysz, choć na jedną noc działa, niestety

24 Ostatnio edytowany przez Qsky (2021-01-10 04:14:56)

Odp: Syndrom miłego gościa
Nola87 napisał/a:

Jeśli pomagasz dlatego że chcesz, to przecież bardzo fajnie. Oczywiście, my kobiety kochamy łobuzów, jazdy emocjonalne jak na rollercoasterze i inne takie. A potem jesteśmy po 40, pozbywamy się toksycznego łobuza ze swojego życia i marzymy, żeby jakiś miły pan się trafił. Mi ostatnio się zdarzyło, że facet idący z dzieckiem na spacer, widząc jak się mecze z ciężką choinką, zaproponował, że tę choinkę mi zaniesie pod dom. Było to bardzo miłe i całkiem niewinne. Facet pewnie nie mógł patrzeć jak kobita się męczy, ja za to z miłą chęcią po 10 latach prowadziłam wózek z dzieckiem.
Ponadto też mam takiego kolegę,  który jest miły, uprzejmy i szarmancki i ostatnie co można o nim powiedzieć, to że jest przez to aseksualny. Ja dzięki niemu uwierzyłam, że są też normalni faceci, którzy nie chodzą ciągle wkurzeni i nie rzucają k... na prawo i lewo. Niestety kolega nie wrażliwy na moje wdzięki i sporo młodszy, ale kolegą jest wporzo.
A Ty, ile masz lat?

Co kobiety mają na myśli określając facetów mianem łobuzów? Słyszałem już o bad boysach, łobuzach i innych takich. Co to konkretnie znaczy, podasz jakieś przykłady?
Ja nie jestem idealny, mam swój charakterek, stawiam zawsze na swoim, twardo negocjuje w sprawach zawodowych, nie jeden określał mnie mianem człowieka co wszystko załatwi. Ale jakoś do kobiet mam miękkie serce..

29lat

kamiloo86

A czy wg Ciebie warto brać udział w konsultacjach z takimi ludźmi, co oferują pomoc w odzyskaniu byłej dziewczyny? Kiedyś na tym forum miałem o tym temat, temat dość długo się ciągnął, próbowałem zerwać dwa razy kontakt z dziewczyną. Ale dzień po zerwaniu kontaktu dziewczyna dzwoni, prosi o spotkanie, na spotkaniu płacze, błaga itd. Ja już poniekąd się z niej wyleczyłem, ale mam chorą ambicje aby z nią być. Jakoś po prostu mi jej brakuje, jej atencji, jej zaangażowania. Zdążyłem poznać w międzyczasie jedną dziewczynę, no ale kurde, siano w głowie i w zachowaniu. Niby babka wykształcona itd, ale no szkoda gadać.
Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

25

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

próbowałem zerwać dwa razy kontakt z dziewczyną. Ale ...

Czyli okazałeś się miękką fają.

Chwiejność, to chyba najbardziej odpychająca męska cecha.
Jak podjąłeś decyzję o zerwaniu, to się jej trzymaj, a nie robisz zwrot o 180 stopni pod wpływem najbanalniejszej manipulacji, jaką jest płacz.
Żałosne.

Qsky napisał/a:

Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

Spytaj, czy daje daje gwarancję zwrotu kasy, jeśli nie odzyskasz. I wyciągnij wnioski z odpowiedzi.

26

Odp: Syndrom miłego gościa

Ja mam w sobie rozróżnienie miły od uprzejmy.  Uprzejmy to taki,  który w sytuacjach kryzysowych pomaga,  jeśli może bez podtekstów,  po prostu ma czas,  umiejętność,  chce...takich mężczyzn lubię.
Miły to taki nijaki..to najczęstsze określenie jak nie wiemy jak człowieka opisać.  Jaki on jest? No miły...czyli jaki?

27

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:
Qsky napisał/a:

próbowałem zerwać dwa razy kontakt z dziewczyną. Ale ...

Czyli okazałeś się miękką fają.

Chwiejność, to chyba najbardziej odpychająca męska cecha.
Jak podjąłeś decyzję o zerwaniu, to się jej trzymaj, a nie robisz zwrot o 180 stopni pod wpływem najbanalniejszej manipulacji, jaką jest płacz.
Żałosne.

Qsky napisał/a:

Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

Spytaj, czy daje daje gwarancję zwrotu kasy, jeśli nie odzyskasz. I wyciągnij wnioski z odpowiedzi.

Nie daje, zapytałem. Mówi że nie da, bo nie ma 100% szans na odzyskanie, a poza tym jest duża szansa że to ja popełnie jakiś błąd przy odzyskiwaniu, że nie zrobię w 100% tak jak on mówił. Że jakbym zrobił tak jak on mówił od a do z, to jest 100% szans, ale że w pewnym momencie faceci zaczynają iść swoją ścieżką jak zaczyna być lepiej i wtedy z reguły coś psują

28 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-10 12:27:24)

Odp: Syndrom miłego gościa

Ci słynie źli chłopcy mają jedną przewagę nad kulturalnym gościem, oni nie proszą, oni biorą, ...

Ech... piszesz takie rzeczy, a potem w głowach chłopcy mają:

-- nie prosimy, bo to złe
-- bierzemy, bo to dobre

Mówi się badboy jest zły na dłuższą metę, będzie krzywdził.
Tymczasem jedno i drugie jest złe...

Przy takim gościu który jest "złym chłopcem", który "bierze" kobieta się źle czuje. Ona cały czas wie, że coś tutaj nie gra.


ps, nie oglądaj tego badziewia dla podrywaczy, to są techniki manipulacyjne, tak związku nie stworzysz, choć na jedną noc działa, niestety

Stereotypy... i poglądy krzywdzące... Dlaczego krzywdzące? Przenalizuj:

"nie chodź do lekarzy. Moją ciotkę leczyli na raka i umarła. Ty też umrzesz."
"NIe dawaj auta do mechnika. Mój szwagier oddał, a potem jak do Austrii jechał, to mu się zepsuło".

W końcu:     "Nie rozwijaj się duchowo, nie dbaj o rozwój osobowy. Mój kolega się tak na tym punkcie zakręcił, a wcale nie ma dziewczyny. Sam widzisz, że nie warto".

Inna prawda jest taka, że wiedza to ziarno, które pada na glebę. Na jednej glebie wyrośnie piękna roślina, na innej ziarno się zmarnuje.


Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

Nie korzystaj z tego. Bo to jest w stylu "Nie mam prawa jazdy, ale chcę pokazać dziewczynie, że umiem jeździć. Wezmę instruktora za 400zł/h, który będzie naciskał pedały i kręcił kierownicą, a ja będę siedział na miejscu kierowcy."
Problem się zacznie gdy gość przestanie kręcić kierownicą.
Tak samo w relacji z dziewczyną -- problem się zacznie, gdy przestaniesz płacić 400zł/h.
Lepiej te pieniądze zainwestować w rozwój osobowy, przesłuchać wszystkie poradniki, przeczytać wszystkie książki...

29

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

Nie wiem, czym jest syndrom miłego gościa, ale osobiście nie przepadam za nieuprzejmi chamami i zamkniętymi w sobie gburami i zdecydowanie bardziej preferuję miłych facetów.
Wydaje mi się, że posłużyłeś się uproszczeniem miły gość = nudny i nieciekawy facet. A przecież normalny miły facet może być nudziarzem, jak i fascynującą osobą, więc nie tędy droga.

Co do PUA i innych tego typu wynalazków frustratów, to jestem bardzo sceptyczna.
Po prostu bądź taki, jakim jesteś, nie warto udawać nikogo, bo sztuczność bije po oczach. Jeżeli jesteś miłym i interesującym człowiekiem, to chętnych na te cechy będzie sporo. Przy czym to, czy jesteś taki w oczach innych, czy tylko w swoich, to już odrębna kwestia ;-))

30

Odp: Syndrom miłego gościa
Jużprawiepo napisał/a:

Ja mam w sobie rozróżnienie miły od uprzejmy.  Uprzejmy to taki,  który w sytuacjach kryzysowych pomaga,  jeśli może bez podtekstów,  po prostu ma czas,  umiejętność,  chce...takich mężczyzn lubię.
Miły to taki nijaki..to najczęstsze określenie jak nie wiemy jak człowieka opisać.  Jaki on jest? No miły...czyli jaki?

O, trochę w klimacie tego co ja napisałam o własnej perspektywie.

Człowiek może być uczynny, uprzejmy, pomocny, sympatyczny i tak dalej.
Miły to może być ten welurowy kocyk w dotyku.

31

Odp: Syndrom miłego gościa
MagdaLena1111 napisał/a:
Qsky napisał/a:

Powiedzcie mi co o tym myślicie. Fajnie jakby wypowiedziały się osoby płci pięknej, kiedy wy uważacie za faceta z syndromem miłego gościa, o co to wgl chodzi.

Nie wiem, czym jest syndrom miłego gościa, ale osobiście nie przepadam za nieuprzejmi chamami i zamkniętymi w sobie gburami i zdecydowanie bardziej preferuję miłych facetów.
Wydaje mi się, że posłużyłeś się uproszczeniem miły gość = nudny i nieciekawy facet. A przecież normalny miły facet może być nudziarzem, jak i fascynującą osobą, więc nie tędy droga.

Co do PUA i innych tego typu wynalazków frustratów, to jestem bardzo sceptyczna.
Po prostu bądź taki, jakim jesteś, nie warto udawać nikogo, bo sztuczność bije po oczach. Jeżeli jesteś miłym i interesującym człowiekiem, to chętnych na te cechy będzie sporo. Przy czym to, czy jesteś taki w oczach innych, czy tylko w swoich, to już odrębna kwestia ;-))

Najlepsze jest to, że ja nigdy w nowym towarzystwie nie staram się przymilać, po prostu mam na wszystkich wyebane i jestem sobą. A teraz najlepsze, ile to razy było tak, że z kimś rozmawiałem i nagle ta osoba mówi, do innych "ty ten gość nie stara się wgl przymilać, jest momentami szorstki, gada normalnie, nie prosi się żeby go ludzie lubili, ale ma w sobie to coś, że się po prostu nie da go nie lubić"...

Co do tych konsultacji, zdaje sobie sprawę, że może być tak że nawet jak stworzymy związek na nowo, to ten związek będzie w trojkę, dziewczyna, ja i pan od konsultacji. Bo będzie wygodnie

32 Ostatnio edytowany przez biankax99 (2021-01-10 19:54:19)

Odp: Syndrom miłego gościa

Wyobraź sobie, że kobieta szukając pomocy w relacjach damsko-męskich natrafia na forum kobiece, gdzie panuje podejście, że wszyscy mężczyźni to pieprzeni gwałciciele, tylko piją piwo, oglądają mecze i chodzą na prostytutki. A poznając faceta musisz traktować go z dystansem, manipulować nim i grać pod siebie. Myślisz, że pobyt na takim forum i przesiąknięcie tymi "wartościami" byłyby dobre dla tej kobiety i jej przyszłych relacji z facetami czy niekoniecznie? Podobnie w przypadku mężczyzn działają miejsca, gdzie tak zwani nauczyciele uwodzenia robią z kobiet potwory, a z normalnych relacji międzyludzkich poligon.

Jak jesteś miły dla dowolnej kobiety, to nie oznacza, że ona jest Ci winna uczucia. Jeżeli uważasz, że ktoś (niezależnie od płci) nadużywa Twoją uprzejmość i na przykład zrobił sobie z Ciebie darmowego szofera, bo akurat masz auto, to postaw granice.

Co do miłych facetów. Ja już zauważyłam, że wielu mężczyzn zwala swoje niepowodzenia na to mityczne "bycie miłym". To nie jest tak, że jesteś uprzejmy, uśmiechnięty i uroczy, to kobiety Cię nie lubią. Po prostu nie pasujesz tym konkretnym kobietom. Bycie miłym, kulturalnym jest cechą pożądaną. Znam wielu miłych facetów, z ktorymi w życiu nie chciałabym być. I nie dlatego, że są mili. Po prostu nie. Jeden jest jakiś dziwny, drugi mi się z wyglądu nie podoba, trzeci jest zadufanym w sobie imprezowiczem. Z drugiej strony pamiętam jak spędziłam świetną noc na imprezie tańcząc i bawiąc się z facetem, który był po prostu dobry i miły. Wszyscy to o nim wiedzieli, to była jego silna cecha - bycie miłym. Nawet jego znajomy mocno wstawiony się z niego śmiał, że co on sobie wyobraża, ze ma szansę u takiej dziewczyny jak ja i że go friendzonuję. A ja po tej nocy byłam w nim kompletnie zauroczona.

33

Odp: Syndrom miłego gościa
Gary napisał/a:

Ci słynie źli chłopcy mają jedną przewagę nad kulturalnym gościem, oni nie proszą, oni biorą, ...

Ech... piszesz takie rzeczy, a potem w głowach chłopcy mają:

-- nie prosimy, bo to złe
-- bierzemy, bo to dobre

Mówi się badboy jest zły na dłuższą metę, będzie krzywdził.
Tymczasem jedno i drugie jest złe...

Przy takim gościu który jest "złym chłopcem", który "bierze" kobieta się źle czuje. Ona cały czas wie, że coś tutaj nie gra.


ps, nie oglądaj tego badziewia dla podrywaczy, to są techniki manipulacyjne, tak związku nie stworzysz, choć na jedną noc działa, niestety

Stereotypy... i poglądy krzywdzące... Dlaczego krzywdzące? Przenalizuj:

"nie chodź do lekarzy. Moją ciotkę leczyli na raka i umarła. Ty też umrzesz."
"NIe dawaj auta do mechnika. Mój szwagier oddał, a potem jak do Austrii jechał, to mu się zepsuło".

W końcu:     "Nie rozwijaj się duchowo, nie dbaj o rozwój osobowy. Mój kolega się tak na tym punkcie zakręcił, a wcale nie ma dziewczyny. Sam widzisz, że nie warto".

Inna prawda jest taka, że wiedza to ziarno, które pada na glebę. Na jednej glebie wyrośnie piękna roślina, na innej ziarno się zmarnuje.


Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

Nie korzystaj z tego. Bo to jest w stylu "Nie mam prawa jazdy, ale chcę pokazać dziewczynie, że umiem jeździć. Wezmę instruktora za 400zł/h, który będzie naciskał pedały i kręcił kierownicą, a ja będę siedział na miejscu kierowcy."
Problem się zacznie gdy gość przestanie kręcić kierownicą.
Tak samo w relacji z dziewczyną -- problem się zacznie, gdy przestaniesz płacić 400zł/h.
Lepiej te pieniądze zainwestować w rozwój osobowy, przesłuchać wszystkie poradniki, przeczytać wszystkie książki...

Hola hola, ja nikomu nie mówię że ma kogoś brać siłą i porywać, ale tak to wygląda, to nawet pojawiło się w jednej psychologicznej książce polskiego psychologa, zwłaszcza przykład z piratem, plus ja to wielokrotnie widziałem. Normalny człowiek tak nie postępuję, tak samo jak zdrowo myśląca kobieta, która ma poukładane w głowie nie da się komuś ''porwać'', kobiety które są targetem tych osób same mają pewne deficyty do przepracowania lub zniekształcony obraz postrzegania udanej relacji z mężczyzną i na to uczulam.

Odnośnie kursów uwodzenia totalnie się nie zgadzam, o szkodliwości tego typu działań już dostatecznie wielu psychologów się wypowiadało, materiały łatwo znaleźć, za to zdecydowanie książka którą polecałeś: No More Mr Nice guy to dobra droga, pewnych umiejetnosci trzeba sie samemu nauczyc metodów prób i błędów. Ale te kursy uczą drogi na niebezpieczne skroty, gdzie jedna ze stron spotyka sie nie z czlowiekiem a z wykreowanym obrazem. To nie zdrowe rowniez dla tego ktory ten obraz kreuje, bo zaciera sie granicy miedzy tym kim jest na prawde a tym kogo udaje.

Autorze najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy brakuje Ci jej atencji i zaangazowania jak napisales czy jej ogólnie, BO TO DUZA ROZNICA

34

Odp: Syndrom miłego gościa
kamiloo86 napisał/a:

Ale te kursy uczą drogi na niebezpieczne skroty, gdzie jedna ze stron spotyka sie nie z czlowiekiem a z wykreowanym obrazem.

W ilu kursach brałeś udział?

35

Odp: Syndrom miłego gościa

1 w USA z ciekawości, bardzo fajne i na poziomie, bardziej uczyły pewności siebie i podpowiadały jakie błędy popełnia współczesny facet, takie kursy to rozumiem, plus był panel z ekspertem, potem widziałem jeden w Polsce, prowadzący żenujący, sztuczny, gadający głupoty i wszystko sprowadzający do łóżka i seksu, w dodatku spotkałem wiele ofiar tych kursów, niektóre na terapii grupowej

Zdaniem psychologów (treść wypowiedzi możecie potwierdzić poprzez google)

''Odmiennego zdania na temat pożyteczności tego typu szkoleń są natomiast psycholodzy i seksuolodzy. Joanna Heidtmannn ocenia jednoznacznie: - Te kursy wyłącznie czynią dalszą szkodę, taką emocjonalną i umysłową osobom, które tam się znalazły.

Gorzkich słów o tego rodzaju kursach nie szczędzi również prof. Lew Starowicz. - To się nazywa szkoła oszukiwania. To jest przecież nauczenie się manipulowania, oddziaływania na drugą płeć - tłumaczy seksuolog.

przez ostatnią dekadę było dziesiątki publikacji w prasie na temat szkodliwości tego typu działań

36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-10 21:44:21)

Odp: Syndrom miłego gościa

Może  problem  jest w tym że niektórzy myślą że wystarczy być miłym aby osiągnąć  sukces w związkach.
Inny pomyśli że wystarczy być bogatym
Jedna Pani że wystarczy  być ładną
Inną że można  olać wygląd  bo liczy się tylko wnętrze
a sprawa skomplikowana jest bardziej.:)

Kamillo. Czyli że  kursy made in USA lepsze?:)
Tam nie mogłeś trafić  na kogoś  kiepskiego
Albo w Polsce na kogoś  kto uczy pewności siebie? To niemożliwe? Możliwe przecież.

37

Odp: Syndrom miłego gościa
kamiloo86 napisał/a:

potem widziałem jeden w Polsce,

No to masz bazę, do prowadzenia krucjat internetowych big_smile

A tak bardziej poważnie: 400zł za ''konsultację'' to jawne oszustwo i takiego kolesia szerokim łukiem proponuję.
Ale sporo tzw. ''kursów uwodzenia'' to bardzo fajne szkolenia z zakresu relacji między płciami, ''odpaczające'' wiele głupich i szkodliwych nawyków.
Każdy dorastający facet powinien obowiązkowo brać w nich udział -świat był by prostszy.

Dziewczynom też by się przydała damska wersja, bo w tej chwili połowa 18-latek wierzy, że świat relacji wygląda tak jak przedstawiają to komedie z Karolakiem.

38 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-01-10 22:05:46)

Odp: Syndrom miłego gościa

świat byłby prostszy gdybyśmy generalnie częściej posługiwali się rozumem, ale to tak nie działa, manipulują nami codziennie wielkie firmy poprzez reklamy, często źle inwestujemy zarówno finansowo jak i w relacjach z drugim człowiekiem, odkłamywanie tego co nam kultura narzuca poprzez filmy zwłaszcza te głupiutkie jak 365 dni czy książki, w których facet czy kobieta muszą cierpieć w imię ''wielkiej miłości'' jest dobre, ale rozmawiałem z kilkoma osobami po takich kursach i widze jak przedmiotowo zaczeli traktowac kobiety, jedna wielka gra, gdzie tu relacja i spotkanie czlowieka z czlowiekiem to na prawde nie wiem, może dobrze trafiłeś i dzieki temu urosłeś, gratuluje, ale nie kazdy kurs tak wyglada,

39 Ostatnio edytowany przez prego (2021-01-10 22:18:21)

Odp: Syndrom miłego gościa

Wiele kobiet kreuje się na znawców kobiet. Przedstawiają dobrą opinie o nich. Jednocześnie nie mając najmniejszych doświadczeń w związkach z kobietami. smile

40

Odp: Syndrom miłego gościa
kamiloo86 napisał/a:

może dobrze trafiłeś i dzieki temu urosłeś, gratuluje, ale nie kazdy kurs tak wyglada,

Miałam zawodowo do czynienia z tą ''branżą''. Pierwsze skojarzenie: ''ojej, uwodziciele- brrr, pewnie obleśne wyżelowane żigolaki w koszulach rozpiętych do pępka''...

W praktyce okazało się, że większość kursantów to normalne, przeważnie zahukane chłopaki w typie jedynaka wychowanego przez nadopiekuńczą matkę.
Oni autentycznie mieli problem z odezwaniem się do dziewczyny ot tak po prostu; z uściśnięciem dłoni - w obawie, że jej pogruchoczą kości....

Zamiast demonizować ''kursy uwodzenia'' warto się skupić na tym, że wchodzący w dorosłość ludzie -obojga płci- są w większości inwalidami relacyjnymi. I psycholodzy, którzy zresztą też znają rzecz ze słyszenia, zamiast się czepiać ''uwodzicieli'' mogliby pomyśleć jak w bardziej profesjonalny sposób zwalczać ten postępujący problem.

41 Ostatnio edytowany przez Qsky (2021-01-10 22:53:34)

Odp: Syndrom miłego gościa
kamiloo86 napisał/a:
Gary napisał/a:

Ci słynie źli chłopcy mają jedną przewagę nad kulturalnym gościem, oni nie proszą, oni biorą, ...

Ech... piszesz takie rzeczy, a potem w głowach chłopcy mają:

-- nie prosimy, bo to złe
-- bierzemy, bo to dobre

Mówi się badboy jest zły na dłuższą metę, będzie krzywdził.
Tymczasem jedno i drugie jest złe...

Przy takim gościu który jest "złym chłopcem", który "bierze" kobieta się źle czuje. Ona cały czas wie, że coś tutaj nie gra.


ps, nie oglądaj tego badziewia dla podrywaczy, to są techniki manipulacyjne, tak związku nie stworzysz, choć na jedną noc działa, niestety

Stereotypy... i poglądy krzywdzące... Dlaczego krzywdzące? Przenalizuj:

"nie chodź do lekarzy. Moją ciotkę leczyli na raka i umarła. Ty też umrzesz."
"NIe dawaj auta do mechnika. Mój szwagier oddał, a potem jak do Austrii jechał, to mu się zepsuło".

W końcu:     "Nie rozwijaj się duchowo, nie dbaj o rozwój osobowy. Mój kolega się tak na tym punkcie zakręcił, a wcale nie ma dziewczyny. Sam widzisz, że nie warto".

Inna prawda jest taka, że wiedza to ziarno, które pada na glebę. Na jednej glebie wyrośnie piękna roślina, na innej ziarno się zmarnuje.


Stąd też zastanawiam się nad wzięcem konsultacji od pewnego człowieka z sieci, 400zł/h który pomaga w odzyskaniu.

Nie korzystaj z tego. Bo to jest w stylu "Nie mam prawa jazdy, ale chcę pokazać dziewczynie, że umiem jeździć. Wezmę instruktora za 400zł/h, który będzie naciskał pedały i kręcił kierownicą, a ja będę siedział na miejscu kierowcy."
Problem się zacznie gdy gość przestanie kręcić kierownicą.
Tak samo w relacji z dziewczyną -- problem się zacznie, gdy przestaniesz płacić 400zł/h.
Lepiej te pieniądze zainwestować w rozwój osobowy, przesłuchać wszystkie poradniki, przeczytać wszystkie książki...

Hola hola, ja nikomu nie mówię że ma kogoś brać siłą i porywać, ale tak to wygląda, to nawet pojawiło się w jednej psychologicznej książce polskiego psychologa, zwłaszcza przykład z piratem, plus ja to wielokrotnie widziałem. Normalny człowiek tak nie postępuję, tak samo jak zdrowo myśląca kobieta, która ma poukładane w głowie nie da się komuś ''porwać'', kobiety które są targetem tych osób same mają pewne deficyty do przepracowania lub zniekształcony obraz postrzegania udanej relacji z mężczyzną i na to uczulam.

Odnośnie kursów uwodzenia totalnie się nie zgadzam, o szkodliwości tego typu działań już dostatecznie wielu psychologów się wypowiadało, materiały łatwo znaleźć, za to zdecydowanie książka którą polecałeś: No More Mr Nice guy to dobra droga, pewnych umiejetnosci trzeba sie samemu nauczyc metodów prób i błędów. Ale te kursy uczą drogi na niebezpieczne skroty, gdzie jedna ze stron spotyka sie nie z czlowiekiem a z wykreowanym obrazem. To nie zdrowe rowniez dla tego ktory ten obraz kreuje, bo zaciera sie granicy miedzy tym kim jest na prawde a tym kogo udaje.

Autorze najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy brakuje Ci jej atencji i zaangazowania jak napisales czy jej ogólnie, BO TO DUZA ROZNICA

Jej atencji i zaangażowania , bo jako tako ona ciągle gdzieś przy mnie jest.

Edit:
Chociaż nie. Jej atencja i jakieś zaangażowanie ciągle jest. Bo dzwoni, pisze rozmawia. Brakuje mi jej, jej bliskości, spotkań. Wcześniej było tego więcej, w weekendy, wieczory, noce. A teraz godzinka, dwie i w każdy swoją stronę. Nie ma dotyku takiego jak kiedyś, żartów chociaż mam wrażenie że z tym wracamy już na dobrą drogę.

42

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:

Zamiast demonizować ''kursy uwodzenia'' warto się skupić na tym, że wchodzący w dorosłość ludzie -obojga płci- są w większości inwalidami relacyjnymi. I psycholodzy, którzy zresztą też znają rzecz ze słyszenia, zamiast się czepiać ''uwodzicieli'' mogliby pomyśleć jak w bardziej profesjonalny sposób zwalczać ten postępujący problem.

Dokładnie smile smile

Wielu chłopaków, mężczyzn nie wie jak traktować kobiety, jak się do nich odnosić, jak się z nimi bawić, rozmawiać, co jest dobre co jest złe. Nie uczą tego w szkołach. Nie dowiedzą się od rówieśników, ani od mamy, ani od księdza.

Zresztą ten wątek jest tego przykładem:

-- Czy jak będę miły i uczynny, dobrym chłopakiem, pracowitym, zaangażowanym to dziewczyna będzie chciała ze mną być?  -- Niekoniecznie, niekoniecznie niestety...

-- Czy jak będę złym chłopcem, który rąbnie drugiego w nos, albo będę jej wkładał ręce w majtki szybko, to będzie chciała ze mną być?   -- Niekoniecznie, niekoniecznie...

-- To jak podrywać? Nie mówić o seksie, czy mówić? A komplementy? Mówić, czy nie? O czym rozmawiać? O życiu? Pasjach? Dlaczego ciągle i ciągle dziewczyny nie są mną zaintesowane?   -- no włąśnie... i ktoś musi pomóc w odpowiadaniu na takie pytania.

43 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-01-10 23:05:30)

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

może dobrze trafiłeś i dzieki temu urosłeś, gratuluje, ale nie kazdy kurs tak wyglada,

Miałam zawodowo do czynienia z tą ''branżą''. Pierwsze skojarzenie: ''ojej, uwodziciele- brrr, pewnie obleśne wyżelowane żigolaki w koszulach rozpiętych do pępka''...

W praktyce okazało się, że większość kursantów to normalne, przeważnie zahukane chłopaki w typie jedynaka wychowanego przez nadopiekuńczą matkę.
Oni autentycznie mieli problem z odezwaniem się do dziewczyny ot tak po prostu; z uściśnięciem dłoni - w obawie, że jej pogruchoczą kości....

Zamiast demonizować ''kursy uwodzenia'' warto się skupić na tym, że wchodzący w dorosłość ludzie -obojga płci- są w większości inwalidami relacyjnymi. I psycholodzy, którzy zresztą też znają rzecz ze słyszenia, zamiast się czepiać ''uwodzicieli'' mogliby pomyśleć jak w bardziej profesjonalny sposób zwalczać ten postępujący problem.

tego postępującego problemu nie zatrzymasz, skończy się jak w Japonii, że masz ludzi nie będzie zakładać rodzin i uprawiać seksu, tych ludzi których miałeś na kursie można jeszcze ''uratować'', to samo robi psychoterapia, tylko nie wielu się na nią zgłasza, szkolenia które uczą jak wyjść z lęku społecznego są wporzo, ale większość porad w necie i szkoleń to czysta manipulacja i o tym mówią psycholodzy i seksuolodzy i mają rację, każda forma manipulacji to manipulacja, możecie mięc odmienne doświadczenia i zdanie, do których macie święte prawo, ja mam inne

ps. są spotkania tylko dla facetów, z wyprawami w góry tam można dostać wszelkie pomocne rady i nauczyć się ogolnie sprawczosc, bardziej w tą stronę polecam kierunek tym którzy na kursy uwodzenia chodzić nie chcą a kto chce to ma swiet prawo

44

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:

Brakuje mi jej, jej bliskości, spotkań. Wcześniej było tego więcej, w weekendy, wieczory, noce. A teraz godzinka, dwie i w każdy swoją stronę. Nie ma dotyku takiego jak kiedyś, żartów

Powiedziałeś jej o tym czyyyyyy ... aż nie napiszę nic więcej.

45 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-11 00:10:44)

Odp: Syndrom miłego gościa

Niestety, nasza kultura zmierza do rozpadu sad:( trochę to smutne, widzieć, jak technologia - wspaniała, cudowna i użyteczna rzecz - powoduje, że ludziom jest coraz trudniej być w relacjach tu i teraz. Oczywiście młodzież już świetnie sobie radzi, przystosowuje się do nowej rzeczywistości i potrafi z niej korzystać, ale ludzie, którzy zostali zarzuceni technologią, smarfonami, apkami do randek itd. we wczesnej młodości, mają trudniej. Pokolenie z lat 90tych ma teraz trudno, bo ma doświadczenia swoich rodziców, które już się zdezaktualizowały (spotkania w realu bez pomocy technologii. wpadanie bez zapowiedzi itd), ale są za starzy, zeby wychowując sie w technologii, zaadaptować ją do swoich potrzeb społecznych. Stąd duże rozjazdy i ogrom samotnych ludzi w wieku ok. 25-35 lat

Co można robić, co się dzieje? Powstają warsztaty umiejętności społecznych, na które można posyłać dzieciaki i młodzież. Rozwija się ruch o emancypację dzieci, na przywrócenie im wolności do bycia ze sobą bez nadzoru dorosłych. Pojawia się coraz więcej publikacji, książek, warsztatów, szkół, stawiających naturalne wychowanie na pierwszym miejscu. Ja sama pracuję w miejscu, "w szkole", której główym celem jest danie dzieciom okazji do rozwijania umiejętności interpersonalnych, nawet kosztem rozwoju poznawczego i szkolnych osiągnięć. Są rzeczy, których można nauczyć się z googla, ale są doświadczenia, których się nie da przeżyć wirtualnie. Coraz więcej ludzi chodzi na terapię, znika stygmatyzacja osób korzystających z pomocy psychologa. Lubię też to, że powstają fundacje wspierające mężczyzn, bo dzięki temu być może więcej z nich będzie w stanie w znaczący sposób angażować się w życie swoich dzieci i odpowiadać na te pytania o relacje.

Jeszcze daleka droga przed nami, ale z punktu widzenia psychologa, widzę postęp. Ale to może moja bańka. smile Do Japonii jeszcze nam trochę brakuje, tam system od początku zakłada dużo większy dystans niż nasz, więc jeszcze łatwiej o oddalenie.

46 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-01-11 01:08:44)

Odp: Syndrom miłego gościa
Monoceros napisał/a:

Niestety, nasza kultura zmierza do rozpadu sad:( trochę to smutne, widzieć, jak technologia - wspaniała, cudowna i użyteczna rzecz - powoduje, że ludziom jest coraz trudniej być w relacjach tu i teraz. Oczywiście młodzież już świetnie sobie radzi, przystosowuje się do nowej rzeczywistości i potrafi z niej korzystać, ale ludzie, którzy zostali zarzuceni technologią, smarfonami, apkami do randek itd. we wczesnej młodości, mają trudniej. Pokolenie z lat 90tych ma teraz trudno, bo ma doświadczenia swoich rodziców, które już się zdezaktualizowały (spotkania w realu bez pomocy technologii. wpadanie bez zapowiedzi itd), ale są za starzy, zeby wychowując sie w technologii, zaadaptować ją do swoich potrzeb społecznych. Stąd duże rozjazdy i ogrom samotnych ludzi w wieku ok. 25-35 lat

Co można robić, co się dzieje? Powstają warsztaty umiejętności społecznych, na które można posyłać dzieciaki i młodzież. Rozwija się ruch o emancypację dzieci, na przywrócenie im wolności do bycia ze sobą bez nadzoru dorosłych. Pojawia się coraz więcej publikacji, książek, warsztatów, szkół, stawiających naturalne wychowanie na pierwszym miejscu. Ja sama pracuję w miejscu, "w szkole", której główym celem jest danie dzieciom okazji do rozwijania umiejętności interpersonalnych, nawet kosztem rozwoju poznawczego i szkolnych osiągnięć. Są rzeczy, których można nauczyć się z googla, ale są doświadczenia, których się nie da przeżyć wirtualnie. Coraz więcej ludzi chodzi na terapię, znika stygmatyzacja osób korzystających z pomocy psychologa. Lubię też to, że powstają fundacje wspierające mężczyzn, bo dzięki temu być może więcej z nich będzie w stanie w znaczący sposób angażować się w życie swoich dzieci i odpowiadać na te pytania o relacje.

Jeszcze daleka droga przed nami, ale z punktu widzenia psychologa, widzę postęp. Ale to może moja bańka. smile Do Japonii jeszcze nam trochę brakuje, tam system od początku zakłada dużo większy dystans niż nasz, więc jeszcze łatwiej o oddalenie.

Do Japonii nam bardzo daleko ale widać w którym kierunku to zmierza;), trochę żyłem w tym kraju i szokiem dla mnie była scena z kawiarni gdzie 4 nastolatków (chłopców) siedziała i grała wspólnie na komórkach, nie prowadzili przy tym żadnych rozmów, cała interakcja odbywała się w tym wirtualnym świecie. Plus słyszałem od znajomych Japończyków o swoim dorosłym synie, który miał świetną pracę zawodową i wykształcenie a po pracy zamiast spotykać się z rodziną/osobami w swoim wieku to składał sobie roboty z plastiku (Gundamy, to już nawet do Polski dotarło). Film sama samobójców opowiada o zjawisku bardzo popularnym w Japonii czyli Hikikomori, więc jednostkowo to już jest obecne (tam skala jest już problemem społecznym). Odnośnie dystansu to prawda, tym bardziej to szokuje że tam jest kolektywizm, więc w szkołach się uczy żeby razem pracować i robić rożne aktywności, niemniej zabija się indywidualizm, plus jak ktoś wypada z grupy to jest okropnie stygmatyzowany. Inny świat ale pewne elementy przenikają na cały świat takie jak to hikkikomori.

Bardzo ciekawe to co o piszesz u osobach, które nie mogą skorzystać z wiedzy rodziców, to jest trudne doświadczenie dla obu stron, rodzice się martwią i chcą pomóc ale świat młodości jaki pamiętają vs obecne realia to z powodu rozwoju technologii dwa różne światy. Natomiast te wszystkie porady jak temu przeciwdziałać to fantastyczna wiadomość, oby tak było bo częściej się słyszy o rodzicach helikopterowych czy kosiarkach.

47

Odp: Syndrom miłego gościa

Moim zdaniem dobry człowiek pomaga, bo chce pomóc, a miły człowiek pomaga, bo chce coś w zamian. Ale to tylko moje definicje.

48

Odp: Syndrom miłego gościa
Gary napisał/a:
Qsky napisał/a:

Brakuje mi jej, jej bliskości, spotkań. Wcześniej było tego więcej, w weekendy, wieczory, noce. A teraz godzinka, dwie i w każdy swoją stronę. Nie ma dotyku takiego jak kiedyś, żartów

Powiedziałeś jej o tym czyyyyyy ... aż nie napiszę nic więcej.

Powiedziałem, od momentu kiedy jej o tym powiedziałem, nasze relacje trochę się poprawiły. Tłumaczyła że był okres między świąteczny, zabieganie itd. No nie jest to co było kiedyś, ale zobaczymy co z tego się wyklaruje.

49

Odp: Syndrom miłego gościa
Monoceros napisał/a:

ale ludzie, którzy zostali zarzuceni technologią, smarfonami, apkami do randek itd. we wczesnej młodości, mają trudniej. .

Moim zdaniem to nie wina technologii, tylko modelu tzw. rodziny ''2+1'', gdzie mały człowiek w kluczowym okresie rozwoju nie ma żadnej styczności z innymi małymi ludźmi ze swojego pokolenia.

Zazdroszczę rówieśniczkom, które wychowywały się w rodzinach wielodzietnych. Mają nieporównanie większą swobodę w kontaktach społecznych wszelkiego rodzaju.

50 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-11 10:08:38)

Odp: Syndrom miłego gościa
Qsky napisał/a:
Gary napisał/a:
Qsky napisał/a:

Brakuje mi jej, jej bliskości, spotkań. Wcześniej było tego więcej, w weekendy, wieczory, noce. A teraz godzinka, dwie i w każdy swoją stronę. Nie ma dotyku takiego jak kiedyś, żartów

Powiedziałeś jej o tym czyyyyyy ... aż nie napiszę nic więcej.

Powiedziałem, od momentu kiedy jej o tym powiedziałem, nasze relacje trochę się poprawiły. Tłumaczyła że był okres między świąteczny, zabieganie itd. No nie jest to co było kiedyś, ale zobaczymy co z tego się wyklaruje.

Skoro tak, to bądź dalej taki otwarty -- mów i o sobie, i o niej... Nic nie zepsujesz, a dużo możesz zyskać.
Dowód masz na oczach...
Już samo jej komentowanie jest oznaką zaangażowania, bo normalnie by się odcięła i próbowała Ciebie pozbyć.

51

Odp: Syndrom miłego gościa

Jak ktoś słusznie wyżej zauważył, bycie miłym, kulturalnym czy uprzejmym należy do zwykłego kanonu zachowań, chyba, że mając mentalność tzw "Polaczka", uważa się, że skoro dana osoba niczego od nas nie chce, to powinna odnosić się do nas w sposób chamski czy gburowaty. Oczekiwanie, że kobieta powinna się odwdzięczyć tym samym czy w ogóle czytanie takich gestów lub zachowań, jako oznakę zainteresowania, jest zwyczajnie naiwne. Pomaga się komuś z czystej przyzwoitości, nie dlatego, że oczekuję rewanżu.

52 Ostatnio edytowany przez Qsky (2021-01-11 14:14:59)

Odp: Syndrom miłego gościa
noben napisał/a:
Monoceros napisał/a:

ale ludzie, którzy zostali zarzuceni technologią, smarfonami, apkami do randek itd. we wczesnej młodości, mają trudniej. .

Moim zdaniem to nie wina technologii, tylko modelu tzw. rodziny ''2+1'', gdzie mały człowiek w kluczowym okresie rozwoju nie ma żadnej styczności z innymi małymi ludźmi ze swojego pokolenia.

Zazdroszczę rówieśniczkom, które wychowywały się w rodzinach wielodzietnych. Mają nieporównanie większą swobodę w kontaktach społecznych wszelkiego rodzaju.

Ja też, niby jest nas dwójka rodzeństwa, ale jakby była trójka i mieszana było by dużo łatwiej, lepiej. Mieszana na zasadzie brat, siostra. Zawsze człowiek ma wtedy jakieś obycie z dziewczynami, ja wiem że to siostra, ale nawet rozmowa dużo daje

Gary napisał/a:
Qsky napisał/a:
Gary napisał/a:

Powiedziałeś jej o tym czyyyyyy ... aż nie napiszę nic więcej.

Powiedziałem, od momentu kiedy jej o tym powiedziałem, nasze relacje trochę się poprawiły. Tłumaczyła że był okres między świąteczny, zabieganie itd. No nie jest to co było kiedyś, ale zobaczymy co z tego się wyklaruje.

Skoro tak, to bądź dalej taki otwarty -- mów i o sobie, i o niej... Nic nie zepsujesz, a dużo możesz zyskać.
Dowód masz na oczach...
Już samo jej komentowanie jest oznaką zaangażowania, bo normalnie by się odcięła i próbowała Ciebie pozbyć.


Masz rację. A na resztę potrzeba czasu. Jeżeli coś ma z tego być to będzie, jeśli nie to trudno. Ale zawsze zostaje doświadczenie i pamięć że kiedyś kogoś takiego się spotkało smile

53 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-01-13 09:57:58)

Odp: Syndrom miłego gościa

Bycie miłym jest ok. Pod warunkiem że to część Twojego charakteru. Jeżeli uważasz że bycie miłym może/powinno zaimponować kobiecie, sprawić by się Tobą zainteresowała, żebyś miał szansę np. umówić się - to nie. W pewnym wieku to wręcz odstrasza. Jedyne do czego może prowadzić to szok, że ona wybrała faceta który wcale nie jest miły dla niej wink

54

Odp: Syndrom miłego gościa

Poza tym, jak ktoś wprowadza niejako na siłę taktykę bycia miłym, to przeciez widać i taka sztuczność jeszcze bardziej odstraszy potencjalną partnerkę..

55

Odp: Syndrom miłego gościa

Bez sensu te rozkminy i szukanie drugiego dna. Jako kobieta mówię Ci: decydujący jest wygląd. Super ciasteczko, który jest miły, będzie miał powodzenie a dziewczyny będą za nim szaleć. Tak samo będzie miał powodzenie jeśli będzie chamem.
Jeśli jesteś brzydki to naprawdę mało istotne (w kontaktach damsko-męskich) czy jesteś miły czy nie.

56

Odp: Syndrom miłego gościa

Dla mnie wygląd nie wystarcza ani nie jest najważniejszy.

Mam historię z życia na potwierdzenie:
Mam jednego bardzo przystojnego kolegę, który jest zawsze sam. Kobiety się nim bardzo interesują, zwracają na niego uwagę, ale tylko przez chwilę, bo zniechęca zachowaniem. I nie chodzi tu o to, że jest czy nie jest miły (w sumie to ani to ani to). To jest bardziej skomplikowane. Nie może odnaleźć się w życiu, nie dogaduje się z ludźmi, ma trudność z podejmowaniem decyzji, krępuje go bliskość, jest niepewny.. Kogo wybrała dziewczyna, która niedawno się nim interesowała? Jego nieurodziwego, ale bardziej konkretnego brata, z którym się zaręczyła..

57

Odp: Syndrom miłego gościa
aniuu1 napisał/a:

Dla mnie wygląd nie wystarcza ani nie jest najważniejszy.

Mam historię z życia na potwierdzenie:
Mam jednego bardzo przystojnego kolegę, który jest zawsze sam. Kobiety się nim bardzo interesują, zwracają na niego uwagę, ale tylko przez chwilę, bo zniechęca zachowaniem. I nie chodzi tu o to, że jest czy nie jest miły (w sumie to ani to ani to). To jest bardziej skomplikowane. Nie może odnaleźć się w życiu, nie dogaduje się z ludźmi, ma trudność z podejmowaniem decyzji, krępuje go bliskość, jest niepewny.. Kogo wybrała dziewczyna, która niedawno się nim interesowała? Jego nieurodziwego, ale bardziej konkretnego brata, z którym się zaręczyła..

A moze dla nie te brat byl wlasnie urodziwy? Jakby nie byl dla niej uridziwy, to bylaby desperatką.

58 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-13 19:12:18)

Odp: Syndrom miłego gościa

Te kwestie wyglądu mnie zawsze śmieszą smile

Nie chodzi o zaprzeczanie temu, że wygląd jest ważny, ale raczej wmawianiu sobie, że istnieje jakiś uniwersalny kanon urody, który sprawia, że wszystkie  osobników płci przeciwnej mdleją z wrażenia:) Może właśnie dla tej dziewczyny ów brat był na tyle urodziwy, że jej się podobał, chociaż może ogólnie uchodzić za przeciętnego..Ale W POŁĄCZENIU z pozostałymi cechami sprawił, że okazał się atrakcyjny.

59 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-01-14 11:19:06)

Odp: Syndrom miłego gościa
bagienni_k napisał/a:

Te kwestie wyglądu mnie zawsze śmieszą smile

Nie chodzi o zaprzeczanie temu, że wygląd jest ważny, ale raczej wmawianiu sobie, że istnieje jakiś uniwersalny kanon urody, który sprawia, że wszystkie  osobników płci przeciwnej mdleją z wrażenia:) Może właśnie dla tej dziewczyny ów brat był na tyle urodziwy, że jej się podobał, chociaż może ogólnie uchodzić za przeciętnego..Ale W POŁĄCZENIU z pozostałymi cechami sprawił, że okazał się atrakcyjny.

Ale Ty wiesz że są mniej lub bardziej uniwersalne kanony? Taki Brat Pitt czy Clooney nie przypadkiem są ogólnie uznawani za przystojnych. Nie ma ludzi którzy podobają się wszystkim, ale są tacy co podobają się większosci i nikt nie powie że brzydki, najwyżej nie w moim typie...

Ps. To jest potwierdzone naukowo, są też określone cechy które sprawiają że ktoś jest bardziej atrakcyjny dla płci przeciwnej...

60

Odp: Syndrom miłego gościa

Tak, są ludzie o których uniwersalnie można powiedzieć 'ładna' albo 'przystojny'. I uważam że o ile mlody George Clooney jak najbardziej może uchodzić za mężczyznę przystojnego, to nie jest dla mnie pociagajacy i nie rodzi mi się myśl 'o wow co za facet!'. Według mnie jest różnica między tym że ktoś jest powszechnie uważany za atrakcyjnego dla oka a między tym że ktoś nam się nam personalne faktycznie podoba

61 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-14 11:47:05)

Odp: Syndrom miłego gościa

Oczywiście, że takie cechy są, nie ma co do tego wątpliwości smile

Tylko właśnie pewne tzw "kanony" nie są atrakcyjne dla wszystkich a poza tym nie tylko one decydują o wyborze partnera. W takim Clooney'u czy Pitt-cie warto jeszcze dostrzec inne cechy. Można na takiego popatrzeć i stwierdzić, zę jest super ciachem, ale co więcej?
Może warto zrobić ankietę wśród forumowych Pań na temat tych dwóch aktorów? smile

jjbp - dokładnie! To jest dla mnie ta istotna różnica smile W tym drugim przypadku dochodza jeszcze z pewnością inne kwestie, poza samym wyglądem.

62 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-01-14 13:00:09)

Odp: Syndrom miłego gościa

to moze ja jestem inna, ale co do  akurat tych 2 aktorow mi sie nie podobali xD nawet nie rozumialam, co wszyscy w nich widzialy

63 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-01-14 13:18:14)

Odp: Syndrom miłego gościa
bagienni_k napisał/a:

Oczywiście, że takie cechy są, nie ma co do tego wątpliwości smile

Tylko właśnie pewne tzw "kanony" nie są atrakcyjne dla wszystkich a poza tym nie tylko one decydują o wyborze partnera. W takim Clooney'u czy Pitt-cie warto jeszcze dostrzec inne cechy. Można na takiego popatrzeć i stwierdzić, zę jest super ciachem, ale co więcej?
Może warto zrobić ankietę wśród forumowych Pań na temat tych dwóch aktorów? smile

jjbp - dokładnie! To jest dla mnie ta istotna różnica smile W tym drugim przypadku dochodza jeszcze z pewnością inne kwestie, poza samym wyglądem.


Wiem że są też inne cechy które mają znaczenie, w mojej wypowiedzi odniosłem się tylko do tego że istnienie kanonów jest potwierdzone, bo napisałeś że ludzie to sobie wmawiają wink

Swoją drogą "kanony" potrafią się mocno zmieniać, czego świetnym przykładem jest Monalisa (bez brwi wink ).

blueangel napisał/a:

to moze ja jestem inna, ale co do  akurat tych 2 aktorow mi sie nie podobali xD nawet nie rozumialam, co wszyscy w nich widzialy

Dlatego napisałem że nie wszystkim. Ale jednak sporej części.
Inaczej - jeżeli Brat Pitt i ja podejdziemy do 10 losowych, nieznanych nam kobiet, to jeżeli jedynym kryterium będzie wygląd -  on z pewnością uzyska więcej chętnych na spotkanie z tej 10 niż ja - co nie wyklucza że istnieje kobieta która wybrała by mnie zamiast niego... Mam nadzieję wink

PS. "Nie to ładne co ładne ale co się komu podoba."

64 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-01-15 03:49:59)

Odp: Syndrom miłego gościa

Są pewne uniwersalne kanony piękna. To w ogóle nie ma co zaprzeczać. Jesteśmy wszyscy z tego samego gatunku i dokładnie te same cechy uznajemy za seksualnie atrakcyjne czyli zapewniające dobre geny potomstwu. Chodzi mi o podstawowe cechy jak (u kobiet) ładna cera, zdrowe włosy, wcięcie w talii, a  u mężczyzn szerokie ramiona, mocna szczęka, wysoki wzrost. Wszystkim tez podobają się ładne białe zęby.
Gdyby nie było tak, że wszystkim podoba sie (mniej więcej) to samo, to nie byłoby w szkole chłopaków za którymi wszystkie dziewczyny szaleją i fantazjują (kazdy kogoś takiego miał w szkole), nie byłoby tez tych uznawanych za najśliczniejsze dziewczyny, nie byłoby wyboru Miss i Mistera, itd.

Weźmy taka panią jak Monica Bellucci. Chyba nie ma na świecie osoby która powie że jest brzydka. Pewnie też nie ma faceta, który by ją wygonił z łózka. Ale dla kogoś ona będzie ideałem urody, a dla innego tylko ładna, bo w jego typie są eteryczne, chudziutkie blondynki.
Nikt tez nie powie o takim dzwonniku z Notre Damme, że to dobra dupeczka i "ruchałabym".

Generalnie nie ma co się oszukiwać, że jakiś brzydal jest dla kogoś szczytem fantazji seksualnych. Niemniej jednak pewne cechy mogą podnieść jego atrakcyjność, jak np tzw. "gadane", inteligencja, poczucie humoru ( i - w przypadku mężczyzn - wysoki status społeczny i materialny).

Ale wracając do tematu. Jeśli facet uważa, że wciąż dostaje kosza bo jest miłych kolesiem, to prawda jest taka że jest nieatrakcyjny.
Kobiety lubią miłych facetów. Jeśli taki Chris Evans / David Beckham / Ben Affleck / Jason Momoa (wybrać kto jest dla kogo piękny) byłby miły, do każdej kobiety w pracy się uśmiechał, prawił komplementy, pomagał - kobiety by szalały za nim.

65 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-15 04:04:48)

Odp: Syndrom miłego gościa
Airuf napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Te kwestie wyglądu mnie zawsze śmieszą smile

Nie chodzi o zaprzeczanie temu, że wygląd jest ważny, ale raczej wmawianiu sobie, że istnieje jakiś uniwersalny kanon urody, który sprawia, że wszystkie  osobników płci przeciwnej mdleją z wrażenia:) Może właśnie dla tej dziewczyny ów brat był na tyle urodziwy, że jej się podobał, chociaż może ogólnie uchodzić za przeciętnego..Ale W POŁĄCZENIU z pozostałymi cechami sprawił, że okazał się atrakcyjny.

Ale Ty wiesz że są mniej lub bardziej uniwersalne kanony? Taki Brat Pitt czy Clooney nie przypadkiem są ogólnie uznawani za przystojnych. Nie ma ludzi którzy podobają się wszystkim, ale są tacy co podobają się większosci i nikt nie powie że brzydki, najwyżej nie w moim typie...

Ps. To jest potwierdzone naukowo, są też określone cechy które sprawiają że ktoś jest bardziej atrakcyjny dla płci przeciwnej...

No dla mnie Clooney był i jest paskudny, odrzuca mnie jego twarz big_smile Jak się uśmiecha to jeszcze jeszcze, ale nigdy nie nazwałabym go przystojnym. Brad Pitt ma dziwną twarz, więc też bym się za nim nigdy nie obejrzała. Monica Bellucci bez mocnego makijażu na żadnym zdjęciu jak dla mnie nie wygląda atrakcyjnie. Oh well chyba mam dziwny gust.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Syndrom miłego gościa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024