Niestety, człowiek współcześnie jest mocno niedożywiony, bo przetworzone żywność zawiera wiele mniej składników odżywczych niż lata temu
Poza tym wiele osób
jest Wege czy ma różne alergie, albo żyje w biegu i je po prostu byle co.
Suplementy nie leczą, organizm który jest dobrze odżywiony nie mylić z najedzony. sam się leczy..
Oczywiście jak ktoś ma czas i pieczołowicie przygotowujes sobie posiłki ze sklepu ze zdrową żywnością może się obejść. .
Naprawdę to zamknięta pętla: źle odżywianie, gorsze samopoczucie.itd .
Jeśli chodzi o suplementy w 1 to polecam te z Olimp labs dla kobiet z zenszeniem. .
Ale to oczywiście z jedzeniem nie zamiast.
Adela może rób koktajle owocowe i warzywne chociaż? Jogurt, jak możesz mleczne, zupy, dobry chleb?
4,486 2021-08-27 07:53:23 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-27 07:54:55)
4,487 2021-09-04 17:13:57
Coś się we mnie zadziało.Mam wrażenie, że cała ta walka o siebie, zajmowanie się czymś, próby "normalnego życia" to kopanie się z koniem. Dopadła mnie rezygnacja, niemoc , poddanie się. Nic oprócz obowiązków nie jest w stanie wygonić mnie z kąta. Juz nie mam siły płynąć pod prąd, szarpać się z nurtem. Leżę na plecach, niech mnie rzeka niesie, złości już nie mam, sam smutek, żal, apatia.
Jest i wiadomość o mieszkaniu. Koło zimy zwalnia się dwupokojowe i na dobrych warunkach. Po znajomości. Na chwile podziałało. Miłe poczucie, że coś dobrego się zadziało. Powinnam się cieszyć, ale tak to nie działa- nie czuję "pozytywnego kopa". Aż głupio się przyznać-ale tak jest. Doceniam , że mi się to udało.
Patrzę na siebie z boku- nie chciałabym mieć z sobą do czynienia.
4,488 2021-09-04 18:57:19 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-04 18:58:14)
Adela a ja jak czytam twoje posty to podoba mi się twój dystans i styl i nawet w tym stanie nie myślę sobie, że nie chciałabym mieć z tą babką do czynienia :-)
Chyba dobrze, że się wyzłościłaś. Myślę, że któregoś ranka wstaniesz z nową energią i stwierdzisz, że ten smutek minął.
4,489 2021-09-04 19:09:22
Przytulam twoją wewnętrznego smutaskę. Ja ją bardzo lubię. Jest w niej coś co do niej przyciąga. Chyba prawdziwość. Wiem, że nie masz siły, ale to dobry i potrzebny czas. Wysmuć wszystko, bo to co się wydarzyło było kure*sko smutne i trzeba to przytulić w sobie i jakby co wypłakać.
Fajnie, że mieszkanie się odezwało.
4,490 2021-09-05 08:02:12
Jeśli nie poczujesz już złości, to znaczy, że jakiś progres jest. Wyparcie, gniew, targowanie się, depresja, akceptacja - to najczęstsza kolejność.
4,491 2021-09-05 17:16:37 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-09-05 17:18:37)
Dziękuję za słowa wsparcia, dziewczyny- Ajko, Aniu, Symbi.
Na razie nie ma o czym pisać, bo czuję się wymęczona, zniechęcona i rozczarowana że znów rano się obudziłam, co jest niezwykle przytłaczające.
Tak jakby ten świat za oknem był dla mnie nieosiągalny. W dodatku obudziłam się z migreną, taką prawdziwą, z rzyganiem i światłowstrętem.
Także na razie tyle, ale dzięki raz jeszcze.
4,492 2021-09-06 08:38:52
Patrzę na siebie z boku- nie chciałabym mieć z sobą do czynienia.
Znam to uczucie.
Musisz teraz zadbać o siebie, bo nadciąga trudny czas dla "smutasów". Sam to odczuwam. Przynajmniej dla mnie jesień i zima to był zawsze ciężki czas.
Właśnie minął rok odkąd żona się wyprowadziła. Muszę przyznać, że pewne sprawy się poukładały dość dobrze. Z synem mieszka mi się spokojnie. Relacje z byłą żoną są bardzo dobre. W ten łikend nawet pojechaliśmy na wieś do jej rodziny. Było miło.
Ale gdzieś w środku czuję, że utknąłem i nie mam energii, żeby iść do przodu. Znów pojawia się lęk przed przyszłością. W terapii też mam wrażenie, że walnąłem w szklaną ścianę.
4,493 2021-09-06 15:41:58
Szklana ściana- czyli cośtam za nią widać, tylko coś nie pozwala tam pójść.
Późne lato to moja ukochana pora roku. Nie umiem z tego czerpać, bo nie czuję przyjemności.Ja taka nie jestem- to ta suka depresja tak mi robi. Umiem cieszyć się z drobnostek i doceniać codzienność. Nie jestem teraz sobą- nienawidzę tego stanu, tej niemocy i smutku.
Misinx, u mnie też zaraz " rocznica" , ale ja pełna pretensji i żalu jestem.
4,494 2021-09-07 10:49:56
Może dobrze te pretensje nawet "wyrzygać" z siebie.
Ale nie zatapiaj się w tym. I nie gloduj.
4,495 2021-09-07 13:34:32
Szklana ściana- czyli cośtam za nią widać, tylko coś nie pozwala tam pójść.
Późne lato to moja ukochana pora roku. Nie umiem z tego czerpać, bo nie czuję przyjemności.Ja taka nie jestem- to ta suka depresja tak mi robi. Umiem cieszyć się z drobnostek i doceniać codzienność. Nie jestem teraz sobą- nienawidzę tego stanu, tej niemocy i smutku.
Misinx, u mnie też zaraz " rocznica" , ale ja pełna pretensji i żalu jestem.
A jak u Ciebie z antydepresantem ? Może to dobry moment, żeby na jakiś czas zwiększyć dawkę ?
4,496 2021-09-07 16:44:54
Misinx, pod koniec miesiąca mam wizytę u psychiatry. Pewnie na tym się skończy, choć ostatnia zmiana dawkowania nic nie dała... Zobaczę,
Sama nie wierzę w to co się dzieje, myślałam że na dnie już byłam..
4,497 2021-09-07 17:33:11
Może włącz więcej aktywności fizycznej wyjdź z domu. Nie wiem co Ci poradzić nic tak szczerze to miałabym ochotę Cię w tyłek ugryźć że tak się chcesz zatopić w tym smutku. Jesteś zdrowa masz za co zyć masz córkę i masz siebie. A wchodzisz w smugę cienia z powodu jakiegoś pajaca.
Spróbuj przyspieszyć tę wizytę psychiatry może nawet prywatnie idź bo do końca miesiąca to trochę zostało.
4,498 2021-09-08 03:16:35
Ela, depresja to też choroba, bez względu na to, co ja wywołało. Choruje mózg, który też jest organem. A jak mózg choruje, to całe ciało. nieprawda, że Adela nic z tym nie robi i poddaje się chorobie, bo walczy i leczy się farmakologicznie i terapeutycznie. Ty masz taką konstrukcję, ona inną. Zresztą, z mojego punktu widzenia Ty też, Ela, masz sprawy niezakończone, uważam tak, bo często w wypowiedziach kierowanych do innych wracasz do swojego eksmęża.
Przez takie gadki typu "jesteś zdrowa" ludzie wstydzą się sięgać po pomoc psychiatryczną.
Ja tam, Adelo, widzę delikatny postęp, bo jak napisalaś, przeskoczyłas z etapu gniewu do następnego. Niestety, cały ten proces nie jest przyjemny, bo to budowanie siebie od nowa, tym razem w pojedynkę, gdzie jesteś zdana tylko na siebie. Byliście dwoma kolorami plasteliny przez lata zmieszanymi ze sobą, teraz musisz powydłubywać z siebie jego kawałki plasteliny i zostawić tylko to, co jest Twoje.
Nie wiem, co bierzesz, ja brałam kilka miesięcy sertralinę i mogłam góry przenosić. Potem, przy następnym rzucie, krótko brałam fluoksetynę, ale już bez spektakularnych efektów. Nie rezygnowałabym w tej sytuacji z leków, ewentualnie zmiana lub korekta dawkowania, bo może się okazać, że bez nich jest jeszcze gorzej.
4,499 2021-09-08 09:33:26 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-09-08 09:40:59)
Escytalopram. Teraz to biorę. Od wiosny jakoś. Przedtem też była sertralina ale jak zaczęłam mieć lęki, to lekarka zamieniła ją na Oroes z escytalopramem jako substancją czynną.
Zresztą deprasję sprzed kilku lat też pokonałam z sertraliną.
Co do Eli, to wiem co mniej więcej jaka będzie jej reakcja na moje doły. Mam taką przyjaciółkę , nigdy się nie poddaje i uważa, że trzeba się zająć robotą i tyle. I udaje się jej. Ma silną konstrukcję i mało co mogłoby ją pokonać. Znamy się ponad 30 lat, i wiem o niej bardzo dużo.
Także wiem, jak tak silną osoba irytuje przeciągające się " trwanie w maraźmie", gdyż sama już dawni piszłaby do przodu.
Jest jeszcze kwestia menopzegarkuo prawda te sprawy u mnie jak w zegarku, ale jestem tak płaczliwa i wsxystko wytrąca mnie z równiwagi, więc umówiłam wizytę u gina w przyszłym tygodniu.
4,500 2021-09-08 09:44:27 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-09-08 09:59:30)
Escytalopram. Teraz to biorę. Od wiosny jakoś. Przedtem też była sertralina ale jak zaczęłam mieć lęki, to lekarka zamieniła ją na Oroes z escytalopramem jako substancją czynną.
Zresztą deprasję sprzed kilku lat też pokonałam z sertraliną.
Co do Eli, to wiem co mniej więcej jaka będzie jej reakcja na moje doły. Mam taką przyjaciółkę , nigdy się nie poddaje i uważa, że trzeba się zająć robotą i tyle. I udaje się jej. Ma silną konstrukcję i mało co mogłoby ją pokonać. Znamy się ponad 30 lat, i wiem o niej bardzo dużo.
Także wiem, jak tak silną osoba irytuje przeciągające się " trwanie w maraźmie", gdyż sama już dawni piszłaby do przodu
Escytalopram pod nazwą Lexapro brałem kiedyś, dawno temu, ale nie czułem po nim jakiejś poprawy. Oczywiście jest to kwestia indywidualna. Ja od lat biorę z przerwami Wenlafaksynę i ona mnie wyciągała z kryzysów. Od wczoraj zwiększyłem sobie dawkę, bo czuję że się po prostu zapadam i znów mam lęki.
Ela ma rację, że koniecznie nie rezygnuj z aktywności fizycznej. Wychodź z domu. Spacery, wycieczki, cokolwiek. Choćby po to, żeby popatrzeć na przyrodę, ludzi, zwierzęta. Sam wiem, że jak jest człowiek w dole to najchętniej by się zakopał pod kołdrę i spał. Sen wydaje się jedynym możliwym sposobem od oderwania od czarnych myśli.
Może włącz więcej aktywności fizycznej wyjdź z domu. Nie wiem co Ci poradzić nic tak szczerze to miałabym ochotę Cię w tyłek ugryźć że tak się chcesz zatopić w tym smutku.
Ugryźć ?
Myślałem, że kopnąć ![]()
4,501 2021-09-08 10:07:40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-08 10:41:16)
To nie tak, Adelo, że osoby które się nie poddają, bezmózgowo prą do przodu. Nie wiem jak Twoja koleżanka, ale ja chociaż pewnie mi nie uwierzysz, dobrze znam Twójh stan. Dlatego wiem tez że można od niego uciec odpowiednio wcześnie.
Nie zakładaj z góry, że jesteś słabszej konstrukcji niż inni. Po prostu masz takie stany, jak inni i z jakiegos powodu Twoja głowa postanawia tam zostać. powodu niekoniecznie dobrego dla Ciebie.
Twoje objawy są somatyczne, prawda? więc mój pierwszy wniosek- zadbać o ciało- czyli zdrowe i regularne odżywianie.
jak tego planu nie wykonasz, będzie Ci trudniej.
Jak nie ma paliwa w aucie, nie jedziesz po prostu.
Od tego zacznij. nawet wahania cukru moga Cię wpędzać w zły nastrój. Poobserwuj siebie.
Zyczę Ci powodzenia, naprawdę, i wiele osób tutaj bo jesteś dobrą osobą Adela. Ale błagam, bądż też dobra dla siebie .
Gdyby Twoja córka była w takim stanie, co byś dla niej zrobiła? Zrób to dla siebie.
I jak Ci napisałam już wcześniej, spróbuj przyspieszyć wizytę u psychiatry.
4,502 2021-09-08 12:05:26
Misinx, pod koniec miesiąca mam wizytę u psychiatry. Pewnie na tym się skończy, choć ostatnia zmiana dawkowania nic nie dała... Zobaczę,
Sama nie wierzę w to co się dzieje, myślałam że na dnie już byłam..
Jakbym miała Co coś radzić (bo ten Twój stan przypomina mi mój stan po rozstaniu, choć staż związkowy miałam znacznie krótszy), to nie slupianie sie na ex i całej sytuacji. Wiem, ze to ciężkie i ja na przykład nie słuchałam ludzi, którzy mi to mówili, po czasie widzę, ze mieli rację a ja niepotrzebnie zupełnie miesiącami drapałam ranę. To było zupełnie tego niewarte. I to rozstanie i cały związek i ex-facet. Zupełnie. Niepotrzebnie straciłam tyle nerwów, zdrowia, leki też były. Jakbym sobie miała radzić coś z persoektywy terazniejszości, to zamkniecie rozdziału i pójście dalej, życie a nie grzebanie się latami w przeszłości.
Aha dotyczy to też terapii. Uważam, ze jest pomocna, ale niezbyt długa, aby człowiek uświadomił sobie najważniejsze rzeczy, mechanizmy. Rozdrapywanie miesiącami, latami ex związku, ex partnera, dzieciństwa, przeszłości - to można bez końca i paradoksalnie nie czuje się ulgi. Myślę też, że zawsze coś można znaleźć w przeszłości co było nie tak i wyżalać się, rozpamiętywać, analizować, tylko po co? Lepiej żyć tu i teraz, w teraźniejszości, przeszłości już nie ma, chociaż niejako wpływa na to kim jesteśmy.
Teraz żałuję, że w tym 2013 roku tak dałam się wciągnąć w te użalanie, rozpamiętywanie, rozpacz po ex związku. Było to było i sie skończyło i takie jest życie, są i dobre i złe chwile, trzeba wychwycić te lepsze, bo gorsze i tak będą i tak dalej.
Co do leków mam mieszane uczucia. Jeśli jest bardzo źle, nie można spać, jeść, pracować, ma się duże lęki co uniemożliwia pracę wyjście z domu, wykonywanie codziennych czynności - uważam, ze wówczas są konieczne.
Jeżeli jest ogólnie źle, ale człowiek sobie radzi wewnętrzną siłą, to nie są konieczne. One poprawią nastrój, ale po ich odstawieniu wszystko wraca. Jedyne wyjście, to brać je do końca życia, tylko czy to jest wyjście - nie wiem.
Adela - wiem co czujesz, nie myśl sobie, ale uwierz, to nie warto tak przeżywać, teraz to widzę. Wiem, że tego nie widzisz, możesz być nawet zła na takie słowa, ale mówię, Ci, cała sytuacja niewarta jest takiej twojej rozpaczy. Nie umiem tego inaczej wyjaśnić.
4,503 2021-09-08 14:21:45
...to miałabym ochotę Cię w tyłek ugryźć...
Ja to bym chciała popatrzeć... ![]()
Ale serio, dziewczyny obie mają wiele racji, pewnie zresztą sama to wiesz.
Ruszaj się, po prostu ruszaj i mniej myśl, Adela.
4,504 2021-09-08 14:23:50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-08 14:28:50)
Ela210 napisał/a:...to miałabym ochotę Cię w tyłek ugryźć...
![]()
![]()
Ja to bym chciała popatrzeć...
Ale serio, dziewczyny obie mają wiele racji, pewnie zresztą sama to wiesz.
Ruszaj się, po prostu ruszaj i mniej myśl, Adela.
możesz w filmie "DRUHNY" bo on mi się nasunął jak to pisałam ![]()
tam jedna depresatka siedzi w domu i nie wyłazi i koleżanka wpada by ją zmotywować ![]()
tu masz moze zdązysz przed usunięciem: 1 godz 36 minuta
https://www.cda.pl/video/1695631de
4,505 2021-09-08 14:32:26
1 godz 36 minuta
https://www.cda.pl/video/1695631de
Złapałam, leci, umilam sobie pracę na drugim monitorze
dzieki ![]()
4,506 2021-09-08 19:47:24
Ela, świetna ta scena.
4,507 2021-09-08 20:02:58
właśnie ogladam cały film, polecam dla babek i Panów których interesuje kobiecy świat.
4,508 2021-09-10 12:19:31
random.further napisał/a:Ela210 napisał/a:...to miałabym ochotę Cię w tyłek ugryźć...
![]()
![]()
Ja to bym chciała popatrzeć...
Ale serio, dziewczyny obie mają wiele racji, pewnie zresztą sama to wiesz.
Ruszaj się, po prostu ruszaj i mniej myśl, Adela.możesz w filmie "DRUHNY" bo on mi się nasunął jak to pisałam
tam jedna depresatka siedzi w domu i nie wyłazi i koleżanka wpada by ją zmotywowaćtu masz moze zdązysz przed usunięciem: 1 godz 36 minuta
https://www.cda.pl/video/1695631de
A już myślałem, że w tej scenie jest gryzienie w tyłek.
4,509 2021-10-06 13:02:51
Adela jak tam żyjesz ? Jak nastroje ? Lepiej coś ?
4,510 2021-10-06 17:56:35
Jestem, jestem. Szykowałam się, żeby się odezwać. Nie olałam bynajmniej tego miejsca. ![]()
Zwyczajnie - czuję, jakbym doszła do jakiejś ściany. Nie jestem pogodzona, żal, bezsilność i pretensje siedzą. To, co obserwuję, to rodzaj przyzwyczajenia.
Jeśli chodzi o terapię - zaszłam dość daleko w odkrywaniu " czemu jestem jaka jestem", " dlaczego robię tak a nie inaczej".
No i nie jest przyjemne. A tendencja do dowalania sobie - ha, ta się dopiero rozhulała.
Psychiatra- podwyższyła dawkę leków.
Z apetytem jest lepiej.
Z nastrojem bywa bardzo różnie. Często płaczę. Nie czuję radości. Mnie dawnej nie ma. Popadam w apatię, nie chce mi się angażować, o wesołym spontanie nie wspomnę.
Przechodzę do tego menopauzę ( tak na dokładkę).
Z dobrych informacji- dostałam podwyżkę, a przeprowadzam się na zimę.
Myślę również o małym biznesie na spółkę z koleżanką- na razie dla przyjemności, na zasadzie " zobaczymy co z tego wyjdzie".
Musiałabym jednak z powrotem nauczyc się jeździć autem.
4,511 2021-10-06 18:13:23
wiadomosci ułożone od najgorszych do najlepszych ![]()
4,512 2021-10-06 18:49:41
Jestem, jestem. Szykowałam się, żeby się odezwać. Nie olałam bynajmniej tego miejsca.
Zwyczajnie - czuję, jakbym doszła do jakiejś ściany. Nie jestem pogodzona, żal, bezsilność i pretensje siedzą. To, co obserwuję, to rodzaj przyzwyczajenia.
Jeśli chodzi o terapię - zaszłam dość daleko w odkrywaniu " czemu jestem jaka jestem", " dlaczego robię tak a nie inaczej".
No i nie jest przyjemne. A tendencja do dowalania sobie - ha, ta się dopiero rozhulała.
Psychiatra- podwyższyła dawkę leków.
Z apetytem jest lepiej.
Z nastrojem bywa bardzo różnie. Często płaczę. Nie czuję radości. Mnie dawnej nie ma. Popadam w apatię, nie chce mi się angażować, o wesołym spontanie nie wspomnę.
Przechodzę do tego menopauzę ( tak na dokładkę).
Z dobrych informacji- dostałam podwyżkę, a przeprowadzam się na zimę.
Myślę również o małym biznesie na spółkę z koleżanką- na razie dla przyjemności, na zasadzie " zobaczymy co z tego wyjdzie".
Musiałabym jednak z powrotem nauczyc się jeździć autem.
No to jednak są jakieś pozytywy ![]()
4,513 2021-10-06 21:24:37
A co słychać w Ciebie?
4,514 2021-10-07 08:40:38
A co słychać w Ciebie?
U mnie też stagnacja. Nastrój jesienno-zimowy. Pewne zmiany w pracy generują lęk. W kwestiach damsko-męskich też nic się nie dzieje. Ostatnia znajomość wciąż trwa, ale z tej mąki chleba nie będzie. Wróciłem znów na Sympatię, ale tak trochę bardziej pod "wpływem" gadania terapeutki, która mi zarzucała brak aktywności i wycofanie (nie bez racji), niż z chęci faktycznego szukania.
Jesień i zima to jest zawsze taki okres w którym zazdroszczę niedźwiedziom, że mogą to przespać.
4,515 2021-10-30 16:17:06 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-10-30 16:34:21)
Tak patrzę, że to zaraz rok mija, jak się tu znalazłam.
To była jedno z lepszych zdarzeń, że się tu znalazłam. Że dzięki obcym osobom , z którymi łączą mnie jedynie podobne doświadczenia, udało mi się nie utonąć na maksa w problemach i z poczuciem , że jestem osamotniona w swoim stanie, w odczuwaniu tego, co mnie spotkało.
Że mam "wielu braci i wiele sióstr", jak powiedziała p.Wojdyłło do Kasi Nosowskiej. Dla mnie to duże pocieszenie, rodzaj ulgi.
Przeleciałam ten mój wątek, i widzę, że nabrałam niezłego rozpędu w pewnej chwili. Wyglądało na to, że dalej to pójdzie mi już z górki- tylu ludzi sie "u mnie" nagromadziło, byłam ożywiona, chciałam wciągnąć się w ten świat, te nasze sprawy i rozmowy. Dobrze mi to robiło, odrywałam się od ponurej rzeczywistości.
Moja "entuzjastyczna, lekko zwariowana, i pogodna" strona osobowości twardo nie dawała się zniszczyć, i to dlatego, ze właśnie Was znalazłam. DZIEKI, KOCHANI.
Teraz nieco wyhamowałam, Forum nie jest juz taka nowoscią, a i sporo czasu upłynęło, emocje nieco opadły. Niestety, jakoś swietnie wcale nie jest, mam wrażenie, ze trochę przyzwyczaiłam się do tej szaroburej egzystencji.Praca nad poczuciem wartości jest dla mnie chyba najtrudniejsza. Nie wiem też, czy dalsza terapia ma jeszcze jakis sens, bo mam wrażenie, że przychodzę do Joli, i "marudzę "jej ciągle o tym samym.
A tak poza tym- koty w formie, dziecko na studiach, na obiad "schabowy" z kalafiora. Za tydzień idę do fryzjera, będę zmieniać kolor włosów.
4,516 2021-10-30 16:42:40 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-30 17:00:19)
To już faktycznie rok .
Fajna babka jesteś Adelo .
Wreszcie się przemogłem i poszedłem dziś na cmentarz ,przez miesiąc coś mnie odpychało od tamtego miejsca dziwne uczucie,nie chodzi o robienie porządków bo robiłem to wiele razy ale coś unikałem po prostu no i przygnębienie które już minęło tym razem było z jakimś opóźnieniem ,ale czuje ulgę i spokój .
Też u mnie kot zdrowy ,dziecko kombinuje jak koń pod górę ( jak zwykle) .
Żona też zdrowa - czyta romanse nałogowo
odkąd ją znam miało mocno ironiczny stosunek do tego typu rzeczy jak 50 na karku odmieniło się jej
nieco .Ma to sporo dobrych stron ![]()
bohater zdobywca pudełek ![]()

4,517 2021-10-30 17:34:21
Tak patrzę, że to zaraz rok mija, jak się tu znalazłam.
To była jedno z lepszych zdarzeń, że się tu znalazłam. Że dzięki obcym osobom , z którymi łączą mnie jedynie podobne doświadczenia, udało mi się nie utonąć na maksa w problemach i z poczuciem , że jestem osamotniona w swoim stanie, w odczuwaniu tego, co mnie spotkało.
Że mam "wielu braci i wiele sióstr", jak powiedziała p.Wojdyłło do Kasi Nosowskiej. Dla mnie to duże pocieszenie, rodzaj ulgi.
Przeleciałam ten mój wątek, i widzę, że nabrałam niezłego rozpędu w pewnej chwili. Wyglądało na to, że dalej to pójdzie mi już z górki- tylu ludzi sie "u mnie" nagromadziło, byłam ożywiona, chciałam wciągnąć się w ten świat, te nasze sprawy i rozmowy. Dobrze mi to robiło, odrywałam się od ponurej rzeczywistości.
Moja "entuzjastyczna, lekko zwariowana, i pogodna" strona osobowości twardo nie dawała się zniszczyć, i to dlatego, ze właśnie Was znalazłam. DZIEKI, KOCHANI.Teraz nieco wyhamowałam, Forum nie jest juz taka nowoscią, a i sporo czasu upłynęło, emocje nieco opadły. Niestety, jakoś swietnie wcale nie jest, mam wrażenie, ze trochę przyzwyczaiłam się do tej szaroburej egzystencji.Praca nad poczuciem wartości jest dla mnie chyba najtrudniejsza. Nie wiem też, czy dalsza terapia ma jeszcze jakis sens, bo mam wrażenie, że przychodzę do Joli, i "marudzę "jej ciągle o tym samym.
A tak poza tym- koty w formie, dziecko na studiach, na obiad "schabowy" z kalafiora. Za tydzień idę do fryzjera, będę zmieniać kolor włosów.
Też wyhamowałem na Forum. Też nie wiem, czy dalsza terapia ma jeszcze sens, bo też mam wrażenie, że kobiecie marudzę ciągle o tym samym
Tak więc, witaj w klubie ![]()
4,518 2021-10-30 18:38:46 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-10-30 19:14:46)
Misinx, myśle, że warto o tym pomysleć. Ja, przynajmniej za to nie płacę. Może zamiast na sesje, wydawaj na koncerty- masz auto, lubisz jeździć, lubisz muzyke..
A zapisz się na NFZ, będziesz mógł od nowa zawracać komuś głowę ![]()
A jak koncert będzie interesujący, chetnie wybiorę sie z Toba.
Sisters Of Mercy, w przyszłym roku- co Ty na to?
W maju we Wrocławiu.
Albo lepiej -15 maja w Warszawie W Progresji. Pasławku, co Ty na to?
4,519 2021-10-30 20:46:04 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-30 20:49:42)
Sisters of Mercy znam dobrze i lubię ale to pewnie nie zaskoczenie nawet ostatni słuchałem ich trochę - idziemy niech tam dożyjemy do maja ![]()
4,520 2021-10-30 21:13:49
Misinx, idziemy na kawę jak już się przeniosę na Hutę? ![]()
Czy w tamtych rejonach rozkładają jakieś lodowisko na zimę?
4,521 2021-10-30 21:19:59
Misinx nie uciekniesz przed tymi łyżwami ![]()
4,522 2021-10-30 22:15:34
Sądzę, że kawa może się udać, ale ślizgawka- bynajmniej.
4,523 2021-10-30 22:34:50 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-10-30 22:40:27)
Dobry wieczór.
No to i ja się zamelduję.
Otrząsnęłam się chyba z marazmu który mi przez jakiś czas doskwierał. Wzięłam się w garść i dałam się porwać fajnym dziewczynom do Krakowa. Niezależnie od siebie zadziałały Adela oraz pewna koleżanka z mojego miasta, która w tym samym terminie również wybierała się do Krakowa. Wróciłałam naładowana pozytywną energią. Fajnie było zobaczyć się też z Misinxem.
Misinx, teraz jesteśmy "winni" rewizytę Adeli. Może wreszcie uda mi się przejechać rikszą po Piotrkowskiej? Adelo, jeżdżą tam jeszcze?
Związkowo u mnie bez zmian, nadal jestem sobie singlem i nie ubolewam nad tym. Ostatnio całkiem mi pogodnie i dobrze.
News dla Paslawka i nie tylko: po kolejnym "upadku" (wiadomo jakim) pana wiadomego spłynął na mnie błogi spokój i poczucie, że już nie muszę truć się złudzeniami, wątpliwościami i niepotrzebnymi porównaniami. Przydało mi to pewności siebie,bo jak wiadomo, bardzo mnie dręczyło, że może to ja jestem jakaś niewystarczająca itd. No, to już wiem, że to nie o to chodzi.
Na tzw. dzień dzisiejszy jestem spokojna i zadowolona z życia.
Dzisiaj skopałam swoją działkę, chyba jutro ręką i nogą nie ruszę , ale zadowolona jestem jak nie wiem
I fajne, "klimatyczne" buciory przytargałam ze szmateksu. A jutro jadę do lasu z koleżanką, jej córką i psem
Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam las! ![]()
4,524 2021-10-30 22:37:51 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-30 22:41:43)
News dla Paslawka i nie tylko: po kolejnym "upadku" (wiadomo jakim) pana wiadomego
Zapewniam Ciebie że to mnie nie interesuje wcale już ![]()
Róbta se co chceta ![]()
4,525 2021-10-30 22:42:00 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-10-30 22:52:02)
Piegowata'76 napisał/a:, News dla Paslawka i nie tylko: po kolejnym "upadku" (wiadomo jakim) pana wiadomego
Zapewniam Ciebie że to mnie nie interesuje wcale już
Róbta se co chceta
I znowu szpila, co? Umiesz zgasić.
Zapewniam, że tą wzmianką chciałam temat podsumować i zamknąć.
Chciałam zagadnąć pokojowo, pogodnie i przyjaźnie, ale najwidoczniej jestem solą w oku.
Pożałowałam, że się odezwałam.
Dobraonc.
4,526 2021-10-30 22:52:41 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-30 23:58:41)
Zwróciłaś się bezpośrednio imiennie do mnie ,prawdopodobnie zakładając że mnie ten news o Pepe interesuje.W moim braku zainteresowania nie ma nic wrogiego ,po prostu najzwyczajniej w świecie Pepe nie jest jedyną osobą która pije alkohol jeżeli o to chodzi .Setki ludzi w tej chwili piją alkohol niektórzy nałogowo to też mnie nie interesuje i nic a nic na to nie poradzę.Z drugiej strony to że ktoś zapił dla mnie nie jest tematem specjalnie atrakcyjnym do radości czy żartów czy słuchania czytania o tym w kółko.Mój kumpel miał brata pijącego wszyscy się z niego i jego picia niepicia śmiali i obstawiali ile wytrzyma i kiedy zacznie pić ,pewnej nocy po pijanemu wpadł pod samochód nie przeżył i to już nie było takie śmieszne.
Odpowiedziałem bezpośrednio ,że tak jest jak jest czyli że Twoje założenie było być może mylne lub błędne .
Gdzie tu szpila ?- nadinterpretujesz.
4,527 2021-10-30 23:00:05 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-10-30 23:05:54)
Z Tobą wiodłam naintensywniejsze dyskusje na ten temat, więc do Ciebie się zwróciłam, trochę żartem. Mam parę refleksji, bo mi się wreszcie udało wyplątać z tej historii, ale lepiej chyba już się nie dzielić..
Tak czy owak średnio to było przyjemne, nawet jeśli dokonałam nadinterpretacji.
4,528 2021-10-30 23:36:54 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-30 23:59:47)
Wszystko się zmienia Pigusie ,a dzielić się możesz z kim chcesz przecież ja o tym nie decyduje są inni ja się po prosu nie wypowiem o tym więcej i szerzej..Co zastrzegłem jeżeli liczysz na jakikolwiek odzew z mojej strony.
4,529 2021-10-31 00:03:42
Milknę i milczę .
4,530 2021-10-31 01:17:12 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-10-31 01:21:26)
Dałabym sobie język uciąć, gdybym wiedziała że w taki nieprzyjemny sposób zareagujesz.
Kolejna próba uświadama mi, że chyba jednak nie powinnam pisać na forum. Może nie umiem, może nieświadomie popełniam jakiś błąd. Kawał czasu obchodziłam się bez niego i czułam się lepiej, spokojniej.
Może to we mnie jest problem, ale w realu emocje mi tak nie eskalują jak w czasie pisania.
4,531 2021-10-31 05:38:26
Dałabym sobie język uciąć, gdybym wiedziała że w taki nieprzyjemny sposób zareagujesz.
Kolejna próba uświadama mi, że chyba jednak nie powinnam pisać na forum. Może nie umiem, może nieświadomie popełniam jakiś błąd. Kawał czasu obchodziłam się bez niego i czułam się lepiej, spokojniej.
Może to we mnie jest problem, ale w realu emocje mi tak nie eskalują jak w czasie pisania.
Piegowata wrzuć na luz. Nie jesteś pomidorówką. Jeżeli spodziewasz się, że zawsze wszyscy Cię będą głaskać po głowie i przyznawać Ci rację to tak - nie nadajesz się na fora. Ani na przebywanie z ludźmi.
Daj spokój, na forum jest masa ludzi, a Ty robisz aferę bo jedna osoba odpisała nie po Twojej myśli.
4,532 2021-10-31 09:54:07
Nie chodzi o różnice zdań, tylko o ton szyderstwa jakie odczułam. Ale rzeczywiście nie warto tego ciągnąć. Miłego dnia Wam życzę. Mam nadzieję, że u Was równie pięknie dzisiaj jak w moich stronach.
4,533 2021-10-31 12:36:39
Oj , Pasławku- można było sie spodziewać, ze zwrot "nic mnie to nie obchodzi" zostanie odebrany jako cos niemiłego jednak. Oboje macie swoje racje.
A, no i stety- niestety, to, że Pepe znów zapił (jak sadzę), jest, i będzie dla Piegusa argumentem, że chłop nie nadaje sie na chłopa żadnej innej. Była z ta jego fajną cześcią emocjonalnie związana, i już.
Możnaby posądzić Piegusa, że cieszy się z tego jego zapicia, ale to nie chodzi tylko o ten fakt, i jak sam pewnie wiesz, to nie takie proste.
No i Piegusie- może nie zwracaj się personalnie do Pasławka ?? Nie wiem, co Wam napisac, więc skończe kawę i jadę do ojca.
4,534 2021-10-31 12:41:00
Oj , Pasławku- można było sie spodziewać, ze zwrot "nic mnie to nie obchodzi" zostanie odebrany jako cos niemiłego jednak. Oboje macie swoje racje.
A, no i stety- niestety, to, że Pepe znów zapił (jak sadzę), jest, i będzie dla Piegusa argumentem, że chłop nie nadaje sie na chłopa żadnej innej. Była z ta jego fajną cześcią emocjonalnie związana, i już.
Możnaby posądzić Piegusa, że cieszy się z tego jego zapicia, ale to nie chodzi tylko o ten fakt, i jak sam pewnie wiesz, to nie takie proste.
No i Piegusie- może nie zwracaj się personalnie do Pasławka ?? Nie wiem, co Wam napisac, więc skończe kawę i jadę do ojca.
Pogoda u mnie równie piekna, jak u Ciebie, Piegus.
Riksze jeżdżą. Jak uda Ci sie namówić kiedyś Misinxa, to normalnie stawiam Ci przejażdżkę w obie strony.
P.s. Żeby nie było, że mnie M nic nie obchodzi- cały czas życzę, żeby dostał takiego kopa, jak ja.
4,535 2021-10-31 13:26:34 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-10-31 13:37:25)
Zwrot do Paslawka miał być odrobinę żartobliwy. No cóż trochę nie wyszło.
poza tym, żeby już niepotrzebnie nie jątrzyć, jest tak właśnie jak piszesz, Adelo . Dokładnie tak.
w Łodzi byłam bardzo przelotnie około 16 lat temu i pamiętam że miałam dziką ochotę przejechać się rikszą.
niemal Tradycyjnie proszę o wybaczenie tragicznej pisowni.
4,536 2021-10-31 18:23:25 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-10-31 18:27:43)
Misinx, idziemy na kawę jak już się przeniosę na Hutę?
Czy w tamtych rejonach rozkładają jakieś lodowisko na zimę?
W zeszłym roku było rozłożone pod NCK na Placu Centralnym. Pewnie w tym roku też rozłożą.
Na kawę bardzo chętnie ![]()
Sisters of Mercy to nie moje klimaty. Kojarzę ich może z jednego kawałka.
4,537 2021-11-01 10:32:05
adela 07 napisał/a:Tak patrzę, że to zaraz rok mija, jak się tu znalazłam.
To była jedno z lepszych zdarzeń, że się tu znalazłam. Że dzięki obcym osobom , z którymi łączą mnie jedynie podobne doświadczenia, udało mi się nie utonąć na maksa w problemach i z poczuciem , że jestem osamotniona w swoim stanie, w odczuwaniu tego, co mnie spotkało.
Że mam "wielu braci i wiele sióstr", jak powiedziała p.Wojdyłło do Kasi Nosowskiej. Dla mnie to duże pocieszenie, rodzaj ulgi.
Przeleciałam ten mój wątek, i widzę, że nabrałam niezłego rozpędu w pewnej chwili. Wyglądało na to, że dalej to pójdzie mi już z górki- tylu ludzi sie "u mnie" nagromadziło, byłam ożywiona, chciałam wciągnąć się w ten świat, te nasze sprawy i rozmowy. Dobrze mi to robiło, odrywałam się od ponurej rzeczywistości.
Moja "entuzjastyczna, lekko zwariowana, i pogodna" strona osobowości twardo nie dawała się zniszczyć, i to dlatego, ze właśnie Was znalazłam. DZIEKI, KOCHANI.Teraz nieco wyhamowałam, Forum nie jest juz taka nowoscią, a i sporo czasu upłynęło, emocje nieco opadły. Niestety, jakoś swietnie wcale nie jest, mam wrażenie, ze trochę przyzwyczaiłam się do tej szaroburej egzystencji.Praca nad poczuciem wartości jest dla mnie chyba najtrudniejsza. Nie wiem też, czy dalsza terapia ma jeszcze jakis sens, bo mam wrażenie, że przychodzę do Joli, i "marudzę "jej ciągle o tym samym.
A tak poza tym- koty w formie, dziecko na studiach, na obiad "schabowy" z kalafiora. Za tydzień idę do fryzjera, będę zmieniać kolor włosów.
Też wyhamowałem na Forum. Też nie wiem, czy dalsza terapia ma jeszcze sens, bo też mam wrażenie, że kobiecie marudzę ciągle o tym samym
![]()
Tak więc, witaj w klubie
Hej. O tym samym myślałam, gdy pisałam, że nie widzę siebie sama w kolejnej terapii. Ciągle walkowalam w pewnym momencie to samo. Pewnie Ci tu zaraz napiszą, abyś jednak kontynuował kolejną terapię,xskoro taxwidac nie pomaga. Albo, tak jak mi, poradzą"naucz się żyć sam że sobą". To ci powiem, że ja sama ze sobą żyje już 10 lat. Dziś z resztą też będę sama. Do mamy pójdę. A potem może na jakiś spacer. Sama. A jutro skocze na zakupy. Też sama.0;)
Poza tym ostatnio jest fajne półrocze, co do mnie poznałam w końcu dużo ludzi, mężczyzn i to nie w internecie czy na forach, ale na żywo, zmieniłam swoje aktywności i poskutkiwalo od razu. Tyle facetów, których poznałam w ostatnich miesiącach, przez 5 lat nie poznałam chyba.
Pewnie myślicie, dlaczego więc ciągle sama? Odpowiedź jest prosta, oni są bardzo fajni, sympatyczni, niektórzy nawet pociągający z wyglądu, lubię z nimi rozmawiać I spędzać czas. Ale wszyscy mają jeden feler-zony i dzieci. Niektórzy nie mają żony i dzieci, ale są w związkach. Ich kobiety też poznałam.
Żeby nie byli, parę wolnych się też nawinęło, ale takich 20plus
jak synowie dla mnie.
Także pod tym względem nic się nie zmieniło.
Na portalach randkowych nie bywam, odrzuca mnie to zupełnie. A na siłę nie ma sensu się zmuszać. Z resztą to musi być ktoś stad , nie z daleka. Takich znajomości na odległość miałam już dużo, nawet tu nie pisałam już. To się zawsze samo gdzieś rozmywa.
Ma być ktoś blisko aby był kontakt na żywo, a nie jedynie przez telefon.
To tyle u mnie. ![]()
4,538 2021-11-01 10:58:20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-11-01 10:59:59)
No ale autostrady są ![]()
A jak się faceta zaadoptuje to można do domu wziąć i będzie "stąd" ![]()
4,539 2021-11-01 11:36:01
No ale autostrady są
A jak się faceta zaadoptuje to można do domu wziąć i będzie "stąd"
Ela nie raz tak miałam. Te znajomości się zawsze rozwiewały. Z resztą za stara już jestem na takie coś. Ma być ktoś na miejscu. Popisać to ja mogę tu na forum
Potrzebuje kogoś do życia obok. Z resztą to dość pospolite wymagania. Taki związek ze spotkaniami w weekendy to żaden związek. Nie mam już czasu na takie układy.
4,540 2021-11-01 13:24:20 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-11-01 13:27:47)
Ja Cię rozumiem, Rossanko, bo również nie widzę siebie w związku na odległość. Z tym, że całkowicie się na tę opcję nie zamykam, zostawiam sobie margines. Do końca przecież nie możemy przewidzieć wszystkiego, co nam się w życiu przydarzy. A nuż przypadkiem spotkamy kogoś z daleka, kogo po prostu nie da się nie pokochać, i zrobimy wiele, by być razem ![]()
Jednak w gruncie rzeczy nie bardzo sobie wyobrażam na przykład zmianę miejsca zamieszkania, mam dosyć przeprowadzek i marzę o nudnym osiadłym życiu
Dojeżdżanie do siebie raz na jakiś czas - też niełatwa sprawa, raczej uciążliwa.
Dla mnie najbardziej komfortowe psychicznie jest niezawracanie sobie głowy związkami. Żyję po prostu i szukam tego, co cieszy, a nie dołuje. A jak człowiek zacznie myśleć, czego chciałby, a nie ma, to dół murowany.
Czy zresztą aby na pewno chciałabym związku, to czasami sama już nie wiem.
Aczkolwiek próbuję coś robić ze swoim pokręconym życiem osobistym i emocjonalnym.
Bardzo trudne jest to, co sobie nazywam "zespołem odstawienia" czyli ten czas, gdy kończy się relacja, ale i to w końcu jakoś się uspokaja i wycisza. Mnie pomogło, że zobaczyłam wyraźnie, bez cienia wątpliwości i złudzeń, że to, co mnie spotkało, po prostu nie miało prawa się udać i nie mam co się dręczyć, że może to ja jestem przyczyną.
Każdy chyba musi na własną rękę szukać tego, co mu pomaga. Może gdybym straciła jakiś piękny, wartościowy związek, powtarzałabym sobie, że niektórzy nie mają wspaniałych wspomnień.
4,541 2021-11-01 14:26:48 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-11-01 14:30:10)
Na tym " etapie odstawienia", (który , kurna nie chce się skończyć ), mam do pokonania rzecz, która jest jakby...niejednoznaczna.
" Ja walczyłabym bez mrugnięcua okiem".
Znaczy to tyle, że byłam bardziej zaangażowana, bardziej kochałam. On nie ruszył palcem, żeby przeprowadzić chociażby jakąś rozmowę ( kochanie, coś się zmienia albo coś blednie..)
Poszedł jak w dym, zostawiając mi wielki pytajnik " co, k.....wa?"
Nie zareagiwał nawet na propozycję terapii Z MOJEJ STRONY.
Także ta umiejętność kochania, ceniona z jednej strony, sprawia, że jestem tu, gdzie jestem. Że bardziej boli, sprawia, że zastanawiam się czy ta " miłość" to nie przypadkiem głupota i naiwność.
No i lepiej się wychodzi na egoiźmie.
Taka, wiecie piekąca niesprawiedliwość, że ja tu serce na talerzu daję, bo inaczej co to za związek...
4,542 2021-11-01 15:33:42 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-11-01 15:34:44)
W jakim sensie lepiej się wychodzi na egoizmie i dbaniu o własny tyłek?
Wtedy ma się w ofercie jako danie dnia fast-food, pozory. .
Nic fajnego..
Jak kiedyś exacna zwierzenia wzięło i poplakal się nad swoim nieudanym życiem bo mu związki nie wychodzą i jakie kobiety wybiera to pomyślałam że nigdy nie chcę być tam gdzie on. Normalnie mi go szkoda.
Mi ta sama pozytywną energią którą miałam zaprocentowała i przyciąga do mnie pozytywnych ludzi .
Ty Adela też to masz tylko niesłusznie zakładasz że to ma coś wspólnego z M. I z nim poszło.
4,543 2021-11-01 15:49:59 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-11-01 15:51:50)
Ela, chyba tak się nie cierpi. Jak ktoś umie się ustawić, no to ma miękkie lądowanie.
M narazie ma się dobrze...
Mogę sobie tak rozważać i takie wnioski wysnuwać, ale związek bez zaangażowania i zaufania pozostanie dla mnie bez sensu, choć to ch6ba niepraktyczne ![]()
To on się Tobie zwierza? Przyznał się do błędu.
4,544 2021-11-01 15:56:54 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-01 15:57:20)
W jakim sensie lepiej się wychodzi na egoizmie i dbaniu o własny tyłek?
Wtedy ma się w ofercie jako danie dnia fast-food, pozory. .
Nic fajnego..
Jak kiedyś exacna zwierzenia wzięło i poplakal się nad swoim nieudanym życiem bo mu związki nie wychodzą i jakie kobiety wybiera to pomyślałam że nigdy nie chcę być tam gdzie on. Normalnie mi go szkoda.
Mi ta sama pozytywną energią którą miałam zaprocentowała i przyciąga do mnie pozytywnych ludzi .
Ty Adela też to masz tylko niesłusznie zakładasz że to ma coś wspólnego z M. I z nim poszło.
Jak pójdzie komuś w nadmiar i żądania - chory egoizm to pojawia się pustka prędzej czy później straszliwa przerażająca pustka
narośl z korzeniami, nic jej nie wypełni ,żadne substancje,przedmioty, ani milion orgazmów z tysiącem kobiet,żadne zwody i podchody,
jedynie co to można się miotać próbując przystosować i przykrywać to złudzenie żrąc ersatze, śmieci "fastfoody".
Czy to podobne do tego co czujesz Adelo ? Co czują osoby zdradzone, zostawione ? Nie to zupełnie coś innego choć na pierwszy rzut oka pustka to pustka .
4,545 2021-11-01 16:36:24 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-11-01 17:15:48)
Adelo, a wiesz, że czytając o Twojej miłości, myślę sobie o tym, co czułam w związku z moimi burzliwymi emocjami po ostatniej znajomości. Że może nie umiem kochać i przez to jakaś ułomna jestem. Niby zdrowo rezygnować z toksycznych relacji, ale czułam duży żal, że może w ogóle do miłości nie jestem zdolna, że może nigdy nie poczuję tego, co dane było Tobie i wielu innym kobietom.
Tego, co przeżyłaś, pięknego i prawdziwego, nikt Ci nie zabierze.
4,546 2021-11-01 16:43:58 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-11-01 16:44:22)
Oj. Za wysoko go oceniasz Adela ![]()
To jego zwierzanie się nie było powodowane jakaś refleksją tylko próbą szukania wsparcia. A tego u mnie już nie znajdzie, bo On po prostu nie ma czego za to wsparcie wymienić. .
Ludzie muszą wymieniać że sobą pozytywną energię.
Ja miałam dla niego wielkie pokłady tego A On w sumie tylko brał. .
Więc raczej chciał coś jeszcze wziąć.
4,547 2021-11-01 18:27:30
Ela, jesteście na stopie koleżeńskiej, więc pewnie masz racje, ze go przeceniam. Zapomniałam o tym. Ale jakoś dziwnie przychodzić po wsparcie do człowieka, któremu robiło sie świństwa.
Pasławku- nie, to nie jest to, co czuję. Mi jeszcze nie poszło w żadną stronę- to przykre wnioski spowodowane rozczarowaniem.
Mi poszło raczej w jakąś dezintegrację, wewnętrzny rozpad, zwątpienie w siebie, w to jaka jestem i czym się kieruję. Jak to mówią- dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Może i naiwnymi uczynkami?
Obawiam się, że pragnąc związku, znów mogę wpakować się w taką samą głupotę. Pragnac "po swojemu", tak jak zawsze. Nie wiem jak to (hipotetycznie, bo na horyzoncie pustki) miałoby się zadziać ( mam na myśli zaangażowanie w jakąś relację), żebym nie oberwała w razie czego tak mocno.
To wszystko oczywiście teoretycznie, bo coś mi się widzi że spotkanie kogos odpowiedniego, graniczy z cudem.
4,548 2021-11-01 18:46:30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-01 18:51:55)
graniczy z cudem.
To jak tak to czas na Ramones ![]()
Pasławku- nie, to nie jest to, co czuję. Mi jeszcze nie poszło w żadną stronę- to przykre wnioski spowodowane rozczarowaniem.
Mi poszło raczej w jakąś dezintegrację, wewnętrzny rozpad, zwątpienie w siebie, w to jaka jestem i czym się kieruję. Jak to mówią- dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Może i naiwnymi uczynkami?
To to ja wiem chodziło mi o różnice np między Twoim stanem a stanem w jakim być może jest eks Eli
Ty lepiej nie kombinuj z tym egoizmem bo z nim żartów niema jak tam zacznie się za bardzo manipulować ,lepiej go uzdrowić i polubić siebie
zachować pewne rzeczy i zdolności,a nie na wszystko ma się taki wpływ jaki chciało by się mieć ,tylko za siebie odpowiadasz .
M odpadł i to jego odpowiedzialność .
4,549 2021-11-01 19:03:51
No dobra, to uruchamiam egoizm i biorę się za szarlotkę. Za pieczenie owej.
To zdrowy egoizm, nie?
Tym bardziej, że jakos nie idzie mi w biodra ![]()
4,550 2021-11-01 19:05:15
To zdrowy egoizm, nie?
Najzdrowszy
a z jakich jabłek ?