"A dziecko na początku września. Dożo Panien wokoł mnie, nawet mój czarny kot."
To Twoja córka Adela jest moja astralna siostra, ja z 5 września ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?
Strony Poprzednia 1 … 67 68 69 70 71 … 92 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
"A dziecko na początku września. Dożo Panien wokoł mnie, nawet mój czarny kot."
To Twoja córka Adela jest moja astralna siostra, ja z 5 września ![]()
"A dziecko na początku września. Dożo Panien wokoł mnie, nawet mój czarny kot."
To Twoja córka Adela jest moja astralna siostra, ja z 5 września
ja z 3 ![]()
no to musimy założyć pasławku klub wrześniowych ludzi - ponoć są nie do zdarcia ![]()
Dziecię moje z 5 września.
Wracam ze spotkania. Wynudziłam się.
Ale na wycieczkę może dam się namówić. Nigdy nie jechałam motorem.
Beczkę soli trzeba pewnie zjeść by znależć kogoś kto na tych samych falach nadaje
Też tak myślę, Ela. I w dodatku maślane oczy tym chłopom się robią, a przecież nie ma iskierki. No nie ma.
Dostałem odpowiedź mailową od Rity. Publikuję ją tu za jej zgodą.
"Przepraszam za późną odpowiedź, dopiero odczytałam.
Nie chciało mi się logować znowu i tłumaczyć Isabelli, że przecież właśnie do tego się przyznałam, że miałam x kont i wyjaśniłam dlaczego miałam kilka tożsamości i przecież pozdrawiając Valkyrie właśnie o to mi chodziło- że nią byłam, odtworzyłam ją i chciałam wejść jej do głowy, to była ta kobieta, która była u nas tą trzecią, włamałam się na messenger do rozmów sprzed x miesięcy i chciałam nią być przez chwilę. Ale Rita to nie alter ego, to niestety moje życie z którym sobie nie radzę, aczkolwiek chciałabym bo wtedy bym się nie zastanawiała, jak bardzo w sądzie jestem na straconej pozycji przez chorobę w walce o dziecko jakby do tego doszło. Jak to wszystko na mnie spadłlo w październiku nie poradziłam sobie z ilością stresu, nerwów i czynników zew., paskudnej opinii która w życiu na mnie spadła za to wszystko i rzeczy na które nie miałam wpływu i choroba wróciła. Nikomu nie ufam, tylko sobie więc jak początkowo po prostu rozmawiałam z samą sobą, albo prowokowałam dyskusję bo sama tak myślałam to było mi łatwiej radzić sobie ze stresem, potem było coraz więcej agresji i złych stanów i już niestety znowu choroba.
Chciałabym nie być Ritą i by to nie było prawdziwe Misnixie. Aktualnie jestem tak otępiała i zuborzała przez leki, że nawet nie lubię człowieka z którym żyję. Racjonalizuje plusy i korzyści jak zakochanie w dziecku i dbanie o nas, ale nie wytrzymam z tym człowiekiem, z jego mentorskim tonem, z faktem posiadania opiekuna a nie partnera bo tak się zachowuje i ja tak to odbieram, przekonaniem, że mając współne dziecko powinniśmy być razem. Nie ufam też że będzie wiernym facetem, czasem mam wrażenie, że ma 50 a nie 33 lata. Ale może to leki i wina zuborzenia uczuć.
Przepraszam Misinxie za to co zrobiłam na forum. Nie kpiłam z was, nie bawiłam się z wami, rozmawiałam z samą sobą bo tylko sobie ufam (choć już też nie), samą siebie przekonywałam, samą siebie uspokajałam albo prowokowałam, albo niektóre rzeczy wolałam nie pisać jako ja bo bałam się oceny, ale historie/postaci które przytoczyłam to przeważnie osoby z mojego otoczenia i ich historie. Chyba zacznę pisać książkę ( : Leczę się znowu. Ja na forum byłam jeszcze przez 10.2020 ale zawsze z problemem bliskiej osoby, nigdy swoim. W październiku 2020 przyszłam jako JA ze swoim WŁASNYM i jako pierwszy podważono. A był mój. Nie mam wpływu po utracie wiarygodności kto mi wierzy a kto nie, to jest poza mną, mi wystaeczy, że ja muszę z sobą żyć i z chorobą a to nie jest fajne i że w porę otrzymałam pomoc i rady, bo skorzystałam. Przykro mi, że pewnie Pasławek myśli, że zakpiłam, ale jestem po lekturze wszystkich polecanych przez niego książek, dzięki niemu trafiłam na Al Anon, nauczyłam się rozumieć A......a a nie oceniać, o co chodzi z tym regulowaniem emocji. Pozdrów i przeproś go ode mnie- o ile mi wierzysz. Jak nie to rozumiem.
Forum to było ciekawe doświadczenie i wiele nauki o ludziach, choć wnioski bardzo słabe i tylko utwierdzające w przekonaniu, że ludziom nie wolno ufać. Ale fora to specyficzne miejsca. jestem teraz na forum dla schizofreników i w zamkniętej grupie wsparcia. Dużo życzliwości tam jest i żartowania z tego (przez łzy) co się prywatnie odwaliło przy nawrocie i epizodzie przewlekłym choroby. 12.07 było naprawdę źle, nawet groziłam A.......owi, ale to dopiero była kumulacja i zaostrzenie epizodu.
Jestem wariatką Misinxie innymi słowy. Ale każda postać to był ktoś z mojego świata, a ja byłam sobą. "
To tak jako dodatkowe wyjaśnienie do tego co już było.
Przykro mi, że pewnie Pasławek myśli, że zakpiłam, ale jestem po lekturze wszystkich polecanych przez niego książek, dzięki niemu trafiłam na Al Anon, nauczyłam się rozumieć A......a a nie oceniać, o co chodzi z tym regulowaniem emocji. Pozdrów i przeproś go ode mnie- o ile mi wierzysz. .
Paslawek teraz wie o co chodzi rozumie i się nie gniewa ,nie czuję się że zakpiono z niego ,
nie przejmuj się tak mną Rito wiele widziałem i naprawdę wiele przeżyłem w życiu nie mniej nie więcej od innych .
Nie masz Rito za co przepraszać, jeżeli czasem zaglądasz na forum to pozdrawiam również .
W porządku już .
Cóż.. po nocy przychodzi dzień.
Ale jeśli to prawda, to w takim razie instytucja bana wbrew pozorom tę sferę społeczną chroni w takim wypadku by latwiej było do czegoś wracać. Życzę powrotu do zdrowia. I równowagi.
Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją, mimo tego, że jestem na forum już prawie 10 lat.
Misinx, mam prośbę do Ciebie. Przekaż proszę Ricie, kimkolwiek jest - że jeśli jeszcze raz będzie tutaj usilnie forsować swoje kłamstwa - nawet w tak sprytny sposób, w jaki zrobiła to teraz, bo Twoimi rękoma - to zostanie tu jawnie ukazane wszystkie jej 38 wcieleń.
"Kilka" tożsamości? Dobre sobie.
Dodatkowo, to na pewno zbieg okoliczności, ale jakże zadziwiający, że dopiero po wykryciu jej trollingu na masową skalę, nagle okazało się, że jest chora i mimo, że ma tak straszliwe problemy, to również nagle - okazało się, że potrafi wszystko wytłumaczyć i usprawiedliwić.
Takim samym zbiegiem okoliczności ja mogę się jutro obudzić królową brytyjską.
Forum nie może być, i nie będzie narzędziem do takich manipulacji.
Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją, mimo tego, że jestem na forum już prawie 10 lat.
Misinx, mam prośbę do Ciebie. Przekaż proszę Ricie, kimkolwiek jest - że jeśli jeszcze raz będzie tutaj usilnie forsować swoje kłamstwa - nawet w tak sprytny sposób, w jaki zrobiła to teraz, bo Twoimi rękoma - to zostanie tu jawnie ukazane wszystkie jej 38 wcieleń.
"Kilka" tożsamości? Dobre sobie.Dodatkowo, to na pewno zbieg okoliczności, ale jakże zadziwiający, że dopiero po wykryciu jej trollingu na masową skalę, nagle okazało się, że jest chora i mimo, że ma tak straszliwe problemy, to również nagle - okazało się, że potrafi wszystko wytłumaczyć i usprawiedliwić.
Takim samym zbiegiem okoliczności ja mogę się jutro obudzić królową brytyjską.Forum nie może być, i nie będzie narzędziem do takich manipulacji.
Zaraz, zaraz... Wyjaśnijmy coś od razu. To ja wyszedłem z inicjatywą tego, żeby ten mail wkleić na forum. Rita w ogóle mnie o to nie prosiła. Ja ją tylko zapytałem o pozwolenie. Proszę więc nie kreować jakiś "teorii spiskowych". To była prywatna korespondencja. Rita mogła napisać to co napisała, ale mogła to też całkowicie olać, bo i tak jest już spalona na forum. Moim zdaniem jej historia się klei, mimo tego, że możliwe iż może zawierać jakieś przekłamania wynikające z tego w jakim jest stanie psychicznym jak choćby to, że ona pisze o kilku wcieleniach, a Ty piszesz o 38.
Moim zdaniem to co napisałaś absolutnie nie wyklucza tego co pisze Rita. Nie jestem psychiatrą, ani psychologiem, więc nie umiem wejść w głowę osoby takiej jak Rita i tego co się dzieje w środku pod wpływem takiego schorzenia. Piszesz o 38 wcieleniach na forum ? Tym bardziej uważam, że to wyklucza zwykły trolling. Trolle wg mnie działają bardziej prosto i bardzo rzadko zawracają sobie d... tłumaczeniem tego co robią.
Ja Ricie niczego nie będę przekazywał, bo nie było tu mowy o żadnej mediacji, bo nie ma kompletnie po co mediować. Uznałem, że jej wyjaśnienia mają sens i dlatego je tu wkleiłem. I nie rozumiem Isabella Twojej emocjonalnej "obrony", bo nikt nie atakuje Twojej decyzji. Nie doczytałem się nigdzie, żeby Rita też zarzucała moderacji, że ta popełniła błąd dając jej bana. Ja odczytuję jej wypowiedzi jako przeprosiny i świadomość tego, że swoim postępowaniem mogła urazić wiele życzliwych osób. Próbuje wytłumaczyć dlaczego robiła to co robiła i tyle. Po co więc to straszenie ujawnianiem wcieleń ? Nie jesteś w stanie w ogóle udowodnić tego, że Rita nie jest chora, ani, że jest. Zresztą z punktu widzenia regulaminu forum to nie ma znaczenia. A że każdy człowiek stając w swojej obronie nie jest raczej obiektywny, to jest całkowicie naturalne. Tym bardziej jeśli ten człowiek ma schorzenie psychiczne.
[...] to zostanie tu jawnie ukazane wszystkie jej 38 wcieleń[...]
O kurczę, tu już chyba tylko egzorcysta pomoże...
Misinx, największy problem jest w tym, że nikt nie wie, czy to jest naprawdę schorzenie psychiczne, które - tak jak nadmieniłam wcześniej - zupełnie przypadkowo ujawniło się akurat wtedy, kiedy została zdemaskowana jako troll.
Jeśli jest tak chora jak to opisuje, to nie ma najmniejszej możliwości, że udało jej się stworzyć tak wiele spójnych, a jakże odmiennych historii, i w każdej - jak się upiera - być sobą i pisać o swoich prawdziwych problemach.
Nie chodzi tu o alterego, jedno, bądź kilka, które poruszały się w podobnych "tureckich" klimatach, a o zupełnie odmienne typy problemów i osobowości, jakie zostały przez nią użyte w rozlicznych wcieleniach.
To nie jest możliwe, żeby osoba która jest tak chora i tak zaburzona, stworzyła to wszystko.
Uważam, że jesteśmy/ byliśmy obiektami intelektualnego scamu, albo riserczu do wspomnianej książki, a sama Rita nie jest ani chora, ani nawet prawdziwa.
Za uznanie Ciebie jako jej narzędzia do dalszego pobytu na forum przepraszam. Z jakiegoś powodu uznałam, że jej mail został przez Ciebie zacytowany tu na forum na jej prośbę. Przepraszam.
też mi się wydaje, że za dużo tu emocji ładujesz Isabela.
pytanie też, czy Rita usiłuje tu namolnie wracać i dodaje pracy moderacji wciąż.
My tego nie wiemy- czy oprócz tego posta który umieściła z przeprosinami były inne. bo chyba nie.
Nikt nie chce angazować się emocjonalnie w wymyślone problemy- ale też wydaje mi się, ze mogłybyście jako moderacja- bo jesteście tu w podwójnej roli bo prywatynie tez, ułatwić sobie życie i z automatu po wykrytym podwójnym koncie wysyłać ostrzeżenia a w razie braku reakcji banować. też a automatu.
ktoś miałby czas na chwilę refleksji- a nie trzebabyłoby się wikłać w takie spory.
dobrze byłoby tez podać złamany punkt regulaminu w miarę precyzyjnie. Ułatwcie sobie życie po prostu. I będzie mniej szumu
jako uczestnicy niejednokrotnie w innym wątku proponowaliśmy współpracę ws regulaminu- ale stawiacie tam beton.
A na forum trafiają ludzie w różnym stanie psychicznym i to nie tak, że ta osoba co zawodzi mocno nad swoim losem jest właśnie najsłabsza.
dla jasności ja nie wykluczam też tego, że Rita jest trollem. Ale pewnie na miejscu Misinxa, mając prywatny kontakt poczuwałabym się jakoś do takiego gestu jak teraz zrobił- a ocenę niech każdy zostawi sobie.
jeśli Rita pisze książkę, to sposób researchu jest słaby- więcej wyniosłaby czytając forum od deski do deski-bo nawet jak by była bardzo dobra, to nie tak dobra jak prawdziwa- przerobione w filmach o robotach ![]()
a nieprawdziwe rodzi nieprawdziwe.
Misinx, największy problem jest w tym, że nikt nie wie, czy to jest naprawdę schorzenie psychiczne, które - tak jak nadmieniłam wcześniej - zupełnie przypadkowo ujawniło się akurat wtedy, kiedy została zdemaskowana jako troll.
Jeśli jest tak chora jak to opisuje, to nie ma najmniejszej możliwości, że udało jej się stworzyć tak wiele spójnych, a jakże odmiennych historii, i w każdej - jak się upiera - być sobą i pisać o swoich prawdziwych problemach.
Nie chodzi tu o alterego, jedno, bądź kilka, które poruszały się w podobnych "tureckich" klimatach, a o zupełnie odmienne typy problemów i osobowości, jakie zostały przez nią użyte w rozlicznych wcieleniach.To nie jest możliwe, żeby osoba która jest tak chora i tak zaburzona, stworzyła to wszystko.
Uważam, że jesteśmy/ byliśmy obiektami intelektualnego scamu, albo riserczu do wspomnianej książki, a sama Rita nie jest ani chora, ani nawet prawdziwa.Za uznanie Ciebie jako jej narzędzia do dalszego pobytu na forum przepraszam. Z jakiegoś powodu uznałam, że jej mail został przez Ciebie zacytowany tu na forum na jej prośbę. Przepraszam.
Ale nawet jeśli chodzi o jakiś risercz o którym piszesz, to również to się nie wyklucza, bo jeśli osoba z takim zaburzeniem o jakim pisze Rita bierze się za jakiś risercz do pisanej książki, to faktycznie może to przybrać różne rozmiary. Mnie informacja o książce umknęła. Poza tym historie, które ona zamieszczała prawdopodobnie miały inspiracje, albo mogły być brane z innego źródła. Ona tu niczego nie musiała sama tworzyć. Internet jest pełen różnych historii, które można wykorzystać dokonując drobnych zmian.
Ja nie chcę się bawić tutaj w detektywa, analityka i szukać w tym drugiego, trzeciego i kolejnego dna. Może i był jakiś risercz, ale moim zdaniem zwykły troll nie tłumaczyłby się w tak obszerny sposób. Bo po co ? Tym bardziej, że to tłumaczenie nie jest formą dyskusji, tylko po prostu komunikatem, wyjaśnieniem i tyle. Ja to tak widzę. Ale nie twierdzę, że mam rację. Nie ma na pewno jednak powodu, do bicia piany.
A ja, Misinx, uważam, że "R_ita" dalej manipuluje nami, robi to emocjami i w białych rękawiczkach przez Twoją osobę. Osobiście czuję się wystrychnięta na dudka, myślę, że za postacią tego trolla stoi więcej osób, mógł to być jakiś projekt przybliżający muzułmańskie podejście do rodziny, w jakich celach - mogę sobie gdybać.
(...) Przekaż proszę Ricie, kimkolwiek jest - że jeśli jeszcze raz będzie tutaj usilnie forsować swoje kłamstwa - nawet w tak sprytny sposób, w jaki zrobiła to teraz, bo Twoimi rękoma - to zostanie tu jawnie ukazane wszystkie jej 38 wcieleń. (...)
Chętnie, bez żadnych warunków, poznałabym te wcielenia. ![]()
***
Polska mowa, trudna mowa. ![]()
Ja bym nie wyrokowała na co stać osobę chorą czy zaburzoną psychicznie. Z tego co wiem to bardzo różne osoby o różnym potencjale mogą zachorować. Chorobami psychicznymi mało kto się chwali a wiele osób próbuje uciec od świadomości choroby.
Nie wiem jaki jest problem z ujawnieniem nazw kont i czemu robi się z tego tajemnicę.
Nie wiem jaki jest problem z ujawnieniem nazw kont i czemu robi się z tego tajemnicę.
Tajemnica osobowości.
Raczej jak ktoś tworzy tyle wątków to nie jest to 38 wcieleń, zwłaszcza gdy siebie od tych wcieleń odróżnia, tylko poszukiwanie odpowiedzi na różne pytania nie wprost. na parę sposobów.
Może ktoś chce akurat przynajmniej to wcielenie Rity ocalić jako prawdziwe. .
Ale takie działanie nawet dla zabawy miesza takiej osobie w ogarnięcie siebie jako całości.
Lepiej poszukać kogoś zaufanego i jednej osobie to wywalić na tapetę, komuś kto nie uzna tego za dziwne.
Mózg radzi sobie jak może. Czasem ludzie mają pod górkę.
I robią dziwne rzeczy żeby to ogarnąć w całość.
Mi akurat nie zaburza to mojego świata na tyle, by czuć się poszkodowana, ale też trudno mieć pretensje do moderacji w tym wypadku.
Ale z oceną motywacji byłabym ostrożna.
Zaufanie buduje się powoli i nikt się z nim nie rodzi.
Zapomniałam tytułu filmu z Belucci i Marceu, polecam w temacie. Jest tam ciekawa rozmowa pomiędzy psychiatra A mężem kobiety którą zachorowała
Raczej jak ktoś tworzy tyle wątków to nie jest to 38 wcieleń, zwłaszcza gdy siebie od tych wcieleń odróżnia, tylko poszukiwanie odpowiedzi na różne pytania nie wprost. na parę sposobów.
Może ktoś chce akurat przynajmniej to wcielenie Rity ocalić jako prawdziwe. .
Ale takie działanie nawet dla zabawy miesza takiej osobie w ogarnięcie siebie jako całości.
Lepiej poszukać kogoś zaufanego i jednej osobie to wywalić na tapetę, komuś kto nie uzna tego za dziwne.
Mózg radzi sobie jak może. Czasem ludzie mają pod górkę.
I robią dziwne rzeczy żeby to ogarnąć w całość.
Mi akurat nie zaburza to mojego świata na tyle, by czuć się poszkodowana, ale też trudno mieć pretensje do moderacji w tym wypadku.
Ale z oceną motywacji byłabym ostrożna.
Zaufanie buduje się powoli i nikt się z nim nie rodzi.Zapomniałam tytułu filmu z Belucci i Marceu, polecam w temacie. Jest tam ciekawa rozmowa pomiędzy psychiatra A mężem kobiety którą zachorowała
Dlatego ja jestem w tym przypadku raczej daleki od tłumaczenia całej sytuacji skrótowo, że to "troll". Na mój nos, to Rita jest faktycznie chora i jeszcze raz powtarzam Symbi, że to był mój pomysł, żeby tego maila zamieścić na forum. Nie ma tu żadnej manipulacji. Oczywiście za treść maila nie odpowiadam, ale dla mnie to jest wiarygodne. Przynajmniej w ogólnym kontekście. W szczegóły nie wnikam.
Ja z innej beczki (ze swojej).
Zauważyłam, że Jola bardzo często, wręcz uporczywie zadaje pytanie ( sugerując odpowieodpowiedź) :
-być może czuje się Pani opuszczona, bo następna sesja dopiero za tydzień ( gdy mówię o opuszczeniu i samotności)
- może również jest w tym złość na mnie, bo (jak wyżej)- gdy mówię o pokładach złości.
- ten lęk może jest z tego powodu, że (jak wyżej)- kiedy mówię o ogromnym lęku, jaki odczuwam
- może czuc się Pani nieważna, bo sesji nie będzie ,gdyż jadę na urlop- gdy wspominam o niskim poczuciu wartości.
Jakby cały czas chciałaby zwrócić uwagę na to, że te wszystkie emocje są także przez nią...podczas gdy mają one źródło w tym, że zostałam zdradzona i kopniakiem wyealona z życia przez kochanego człowieka.
Do czego ona dąży, nie pojmuję.
Odwrotna taktyka do przysypiania?
Ja z innej beczki (ze swojej).
Zauważyłam, że Jola bardzo często, wręcz uporczywie zadaje pytanie ( sugerując odpowieodpowiedź) :
-być może czuje się Pani opuszczona, bo następna sesja dopiero za tydzień ( gdy mówię o opuszczeniu i samotności)
- może również jest w tym złość na mnie, bo (jak wyżej)- gdy mówię o pokładach złości.
- ten lęk może jest z tego powodu, że (jak wyżej)- kiedy mówię o ogromnym lęku, jaki odczuwam
- może czuc się Pani nieważna, bo sesji nie będzie ,gdyż jadę na urlop- gdy wspominam o niskim poczuciu wartości.
Jakby cały czas chciałaby zwrócić uwagę na to, że te wszystkie emocje są także przez nią...podczas gdy mają one źródło w tym, że zostałam zdradzona i kopniakiem wyealona z życia przez kochanego człowieka.
Do czego ona dąży, nie pojmuję.
Parę razy się z takimi tekstami spotkałem, ale nie tak często, żeby na to zwracać jakąś uwagę. Ale to się powtarza na iluś sesjach ?
Tak. Praeie na każdej.
Tak. Praeie na każdej.
To jej powiedz o tym.
No i jak terapia ? Powiedziałaś kobiecie swoje uwagi odnośnie sesji ?
Ja akurat mam przerwę, bo terapeutka na urlopie.
Tak samo jak Ty, mam przerwę. Jola jest na urlopie.
Trochę więcej mówi. Że dosz£am do istotnych dla mnie kwestii.
Obserwowanie granicy między zaufaniem a naiwnoścą.Niepewność swoich wyborów. Ignorowanie intuicji i " czereonych lampek".
Brak wiary w słuszność własnego myślenia.
Gdy przyjrzałam się temu, w jaki sposob działa to u mnie , dostrzegłam jak destrukcyjnie panoszy się w moim życiu, blokując moje działania .
No widzisz, Adela, każdy medal ma 2 strony.
Sytuacje gdy w dojrzałym wieku zostajemy singlami zmuszają nas do rozwoju ![]()
A już zwłaszcza kobiety, nauczone żyć w cieniu, przynajmniej te z naszego pokolenia, bo nasze córki to co innego.
Trudno nie przyznać Ci racji, Ela. Doceniam tą wiedzę. Rozwój. jakiś nastąpił, może mi się to do czegoś przyda... bo chodzi o wprowadzanie zmian w zachowaniu, myśleniu.
Dowiedziałam się tego, ale jakoś ta wiedza nie daje mi ulgi. Nie czuję radości, chęci, nie jestem sobą.
Tak to teraz wygląda- raczej bez optymizmu.
Adela jak masz taki nastrój jak wyżej to ja zawsze sprawdzam ile to czasu u Ciebie minęło i sama do siebie kiwam głową, niestety ale nawet nie minął rok, nasze pradziady bez kozery nie ustalili że żałoba to rok, ja uważam że rok to minimum obowiązkowe, u mnie trwało dłużej ale myślę że trwale, na prawdę jestem wolna od emocji w tym temacie a jestem od Ciebie starsza co romansowo gorzej mi rokuje i moje małżeństwo trwało trzy razy Twój związek, nie licytuję się z Tobą tylko chcę abyś uwierzyła jak to śpiewał Młynarski..........jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy... ![]()
Każdy kij ma 2 końce, przynajmniej nie bedziesz się potykać o gości w kryzysie wieku średniego.
Pamiętam jak mówiła moja babcia o żałobie - rok i sześć niedziel.
Woolno to płynie. Muszę tu czasami ponarzekać, bi mam wrażenie że zawsze tak będzie.
Ela- a czy ja przewidzę ten kryzys? Fakt, panowie po 50 może i mają to za sobą. Ale im bardziej po tej 50 tym więcej brzuchatych dziadów. Niemrawych.
Ech...
ja nie planuję żadnego związku przed 60
zbyt ryzykowne.
tak masz rację,
ale co do charakteru nie zgodzę się. Nie zależy od postury, nie zależy od wieku. chociaż wydaje mi się, że im chudszy facet tym bardziej nerwowy
)
Ela mój tata był chudy i oaza spokoju, ( ja postanowiłam być kiedyś zasuszoną, chudą staruszką, łatwiej mnie będzie dźwignąć
obecnie jakaś norma wagowa ) całą resztę popieram i zgadzam się z Tobą
ja nie planuję żadnego związku przed 60
zbyt ryzykowne.
tak masz rację,
ale co do charakteru nie zgodzę się. Nie zależy od postury, nie zależy od wieku. chociaż wydaje mi się, że im chudszy facet tym bardziej nerwowy)
To coś się zminiło
miało być 15 lat bez chłopa
tzn związku
Z chudymi to może byc tak że głodni a jak głodni to nerwowi.
czas nie stoi w miejscu Pasławek. trochę już minęło ![]()
Rozmawiałam z takim jednym co to kryzys ma za sobą. 53 letni, inteligentny, lekko brzuchaty ale ciekawy. W jakiś sposób pociągający.
Powiedział że po 40 mu odbiło, kupil motor, zdradzał żonę z 2 kochankami jednocześnie.
Ale tak jakoś niewiele refleksji i samokrytyki w tym było... brzmiało to jakby się chwalił.
No i teraz szuka chłopina i zastanawia się co zcala związek.
Uważa , że pokończył tamte związki, małżeństwo i ma " czystą kartę".
Jak dla mnie to ta karta czysta nie będzie, bo słów na temat krzywdy, kłamstw i krętactwa w tym nie było.
Takze teoretycznie taki typ po kryzysie też mało ciekawy jest.
czas nie stoi w miejscu Pasławek. trochę już minęło
Co za ulga ![]()
Adela, i tu masz rację
Ale przynajmniej Pan jest w tym stabilny
wiadomo że inny nie będzie.
tylko dlaczego nie szuka wśród 30, tam większa szansa że któraś nie zauważy charakteru, zaślepiona innymi zaletami.
jak zauważyłam kobiety po 40 interesują sie jednak przeszłymi związkami i wyciągają z tego wnioski, natomiast wśród młodszych jest tendencja do grubej kreski
Co wielokrotnie na tym forum padało.
Chyba w pewnym wieku ludzie nie maja takiej elastyczności- więc trzeba się po prostu lepiej dopasować.
Nie wiadomo czy nie szuka też wśród młodszych. Młodsze kobiety też patrzą na poprzednie związki, wiek, ale można znaleźć takie, które przymkną oko. Zwłaszcza jak jej imponuje, jak dobrze jeszcze wygląda, jak zapewni komfort. Tylko młodsza prawdopodobnie będzie chciała dziecko, ślub. Jej rodzina też może presję wywierać w tych kwestiach.
ja zauważam jednak preferencje pewne: a nie od studentek do emerytek włącznie
. Myślę że się Pan z motorem po prostu już wielokrotnie na młodszych przejechał i uderza do starszych.
gdyby to był mój kumpel powiedziałabym, że to zły kierunek i trzeba jeszcze młodszych.
są młode co dziecka naprawdę nie chcą.
Nie wiem, gdzie szuka, bo to ja pierwsza do Niego napisałam.
Twierdzi, że jest ciekawy ludzi z różnych środowisk, no to i tu się rozgląda.
W każdym razie była długa rozmowa telefoniczna, ale dalej już raczej nie pójdę.
ja mam taką obserwację a propos 50 latków preferujących 30.
nie wiedzą nawet jak się do takiej równolatki zabrać
bardzo lubią kontrolować sytuację, ale to taka kontrola wyprzedzająca, by nie wejść w środek burzy, a bez tego trudno o jakąś autentyczność.
Za to jest wielu 30 latków, którzy się wcale nie boją tego :)a nawet specjalnie tam "lezą" mam wrażenie że to trening ![]()
Jutro ma uderzyć ten cały Lucyfer, a ja na spływ jadę. Zazwyczaj zakładałam bandanę na głowę , ale pomyślałam o kapeluszu z dużym rondem, bo mam taki.
Potem oprzytomniałam bo sobie to zwizualizowa£am. Baba prawie jak z Rejsu, no kabaret.
ponoć Polskę ma oszczędzić jednak..
upss nie tu ![]()
Chciałabym napisać coś w stylu "jak duży krok zrobiłam", albo "czuję się znacznie lepiej" czy też "już tyle o nim nie myslę". Niestety nie jest to prawda, a przynajmniej nie w całości.
Moja praca nad sobą skupia się głównie na sesjach 2 razy w tygodniu, wyszukiwaniu artykułów, słuchaniu wykładów oraz czytaniu i pisaniu na tym forum. Nie zrobiłam jakichś zmian w życiu, właściwie wszystko zostało po staremu, tylko on zniknął. Nie zabrałam się za jakieś aktywności, na których w związku nie miałam czasu- zawsze miałam czas dla siebie. Właściwie to na poczatku, jeszcze zimą miałam takie zrywy: "poćwiczę, pójde pobiegać, obdzwonie przyjaciółki, zadzwonię do fundacji czy kogoś nie potrzebują, upiekę dla sąsiadki ciasto"- raz na jakiś czas próbowałam coś zrobić, ale było to chyba spowodowane nadmiarem kortyzolu, strasznie pobudzona byłam.
Z czasem, gdy zaczęłam się (powiedzmy) uspokajać, mogłam się zająć porządkowaniem uczuć i emocji, które walnęły we mnie jak rozpędzony pociąg. No i tu koniec jednej terapii, początek drugiej, gadanie, gadanie, gadanie. Rozpoznawanie złości, żalu, odrzucenia,.Rozróżnianie, co mówi głowa, a co serce. Milion nieudanych prób odpowiedzi na pytanie "jak on mógł'. W końcu dotarcie do rozmytego napisu "musisz się z tym pogodzić". I ten napis właśnie widzę coraz wyraźniej, ale za wulgaryzm nie mogę go zaakceptować. Ale też nie mogę zignorować. Jak zignoruję, to się cofnę , albo pójdę jakąś cholernie zła drogą. To jak drogowskaz.
Tak trochę się teraz czuję, jakbym miała jakoś podsumować ten (prawie) rok.
Niepokoi mnie mój smutek, moje rozczarowanie, bo nie chciałąbym zgorzknieć. Nie jest też fajne poczucie, że samoocena leży na dnie Rowu Mariańskego. Że nie słuchałam swoich przeczuć, ignorowałam małe czerwone lampeczki.No i to , że bardzo chcę jakiegoś znieczulacza oraz chyba rozwija mi się jadłowstręt.
Bo jak kiedyś przeczytałam: nie ma nowego życia po rozstaniu, po rozwodzie. Jest to, które było.
Stawienie czoła smutkowi zamiast sztuczne zagłuszanie go to spore osiągnięcie.
Właśnie! Dokładnie, Symbi!
Ten zwrot "zacznij nowe życie" zawsze mnie irytował.
Tez coś! Nawet jakbym pojechała na Alaskę otworzyć bar z polskim bigosem, to i tak z dziurą w sercu.
Nie musisz nic robić na siłę. U niektórych jest wiele zmian z konieczności po prostu. Moje Zycie zmieniło się diametralnie bo musiałam walczyć o utrzymanie dzieci EX uznał że pozostawienie mi mieszkania tymczasowo to aż zadość. I nie miałam żadnych środki w finansowych od niego, więc musiałam uciekać do przodu..
A i tak Covid mi na nowo wszystko rozwalił.:)
Więc może nie miałam czasu zagłębiać się w smutek, ale i tak mnie dopadł w lockdownie.
Może Ty się wrzucisz w rowie marianskim o wróci dawna Adela. .
Zadbaj o jakieś suplementy.
Oczywiście, jest tak, że gdy zostaje się "w czarnej dupie", i trzeba walczyć dosłownie o byt, to rozterki wewnętrzne sa na drugim planie. Doskonale Cię rozumiem , Ela. Przeszłam to jak zostałam sama z dwulatką która ciagle chorowała, bez pracy, w mieszkaniu bez ogrzewania i z kiblem na dworzu.
Wtedy dałaś radę to i teraz dasz.
Nie musisz nic robić na siłę. U niektórych jest wiele zmian z konieczności po prostu. Moje Zycie zmieniło się diametralnie bo musiałam walczyć o utrzymanie dzieci EX uznał że pozostawienie mi mieszkania tymczasowo to aż zadość. I nie miałam żadnych środki w finansowych od niego, więc musiałam uciekać do przodu..
A i tak Covid mi na nowo wszystko rozwalił.:)
Więc może nie miałam czasu zagłębiać się w smutek, ale i tak mnie dopadł w lockdownie.
Może Ty się wrzucisz w rowie marianskim o wróci dawna Adela. .
Zadbaj o jakieś suplementy.
Jakie suplementy masz na myśli ? Pytam też pod swoim kątem.
Co prawda, Misinx, pytałes Elę, ale ja mam to zapisane
. Magnez - koniecznie uzupełnić - pierwiastek, życia. nie sposób zliczyć jego pozytywnego wpływu na nasz organizm w trakcie stresu. Dodatkowo bywają też tacy, którzy w trakcie tego stresu raczą się dużymi ilościami kawy nierzadko alkoholu - i jedno i drugie wypłukuje ten pierwiastek z naszego organizmu.
2. Melisa, Rumianek - rozluźniają mięśnie gładkie, działają uspokajająco - to potrzebne choćby przed snem lub w ciągu dnia. Dobrze jest zaparzyć po 2 torebki jeśli ktoś nie znosi smaku po jednej torebce - można osłodzić miodem wtedy trochę podratujemy nasz metabolizm i zaopatrzymy w cukry
3. Witaminy z grupy B
Koją nerwy ich niedobór może powodować dość znaczące szkody w naszym organizmie gdyż są one koenzymami wielu reakcji enzymatycznych. Kawa i alkohol również skutecznie wypłukują je z naszego organizmu. Nadmiar witamin z tej grupy wydalany jest z potem i moczem ale należy pamiętać, że i pot i mocz mogą mieć dość intensywny zapach w przypadku nadmiaru tych witamin. Ale spokojnie przedawkować się nie da bo witaminy rozpuszczalne w wodzie zawsze wydalane są w nadmiarze tzn nie kumulują się nigdzie.
4. dla chętnych polecam dokupić kwas foliowy i witaminę B12
5. melasa z trzciny cukrowej. Jest bardzo bogatym źródłem żelaza i wapnia: jedna łyżeczka melasy zawiera tyle wapnia co szklanka mleka, a żelaza tyle, co dziewięć jaj! Oprócz tego zawiera spore ilości miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Dostępna w aptekach i sklepach ze zdrowa żywnością.
Edit: Suplementy to suplementy, nie są lekami i nie są badane tak, jak leki. Z tego co mi mówiono, lepiej kupować osobne leki, niż preparaty zawierające wszystko od A- do Z. Natomiast na pewno warto zwrócic uwagę na dietę, by dostarczał sobie witaminy, makro i mikroelementy z pożywienia. Ostatnio oglądałam w telewizji wywiad z psychiatrą, który zwracał na to uwagę, nawet twierdził, że zaleca konsultację z dietetykiem w celu poprawy zdrowia psychicznego i szczególną uwagę zwrócił na kwas foliowy. W szpitalach psychiatrycznych kwas foliowy podaje się pacjentom (z tego, co mi wiadomo, w celu usprawnienia funkcjonowania cewy nerwowej).
Co prawda, Misinx, pytałes Elę, ale ja mam to zapisane
. Magnez - koniecznie uzupełnić - pierwiastek, życia. nie sposób zliczyć jego pozytywnego wpływu na nasz organizm w trakcie stresu. Dodatkowo bywają też tacy, którzy w trakcie tego stresu raczą się dużymi ilościami kawy nierzadko alkoholu - i jedno i drugie wypłukuje ten pierwiastek z naszego organizmu.
2. Melisa, Rumianek - rozluźniają mięśnie gładkie, działają uspokajająco - to potrzebne choćby przed snem lub w ciągu dnia. Dobrze jest zaparzyć po 2 torebki jeśli ktoś nie znosi smaku po jednej torebce - można osłodzić miodem wtedy trochę podratujemy nasz metabolizm i zaopatrzymy w cukry
3. Witaminy z grupy B
Koją nerwy ich niedobór może powodować dość znaczące szkody w naszym organizmie gdyż są one koenzymami wielu reakcji enzymatycznych. Kawa i alkohol również skutecznie wypłukują je z naszego organizmu. Nadmiar witamin z tej grupy wydalany jest z potem i moczem ale należy pamiętać, że i pot i mocz mogą mieć dość intensywny zapach w przypadku nadmiaru tych witamin. Ale spokojnie przedawkować się nie da bo witaminy rozpuszczalne w wodzie zawsze wydalane są w nadmiarze tzn nie kumulują się nigdzie.
4. dla chętnych polecam dokupić kwas foliowy i witaminę B12
5. melasa z trzciny cukrowej. Jest bardzo bogatym źródłem żelaza i wapnia: jedna łyżeczka melasy zawiera tyle wapnia co szklanka mleka, a żelaza tyle, co dziewięć jaj! Oprócz tego zawiera spore ilości miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Dostępna w aptekach i sklepach ze zdrowa żywnością.
Edit: Suplementy to suplementy, nie są lekami i nie są badane tak, jak leki. Z tego co mi mówiono, lepiej kupować osobne leki, niż preparaty zawierające wszystko od A- do Z. Natomiast na pewno warto zwrócic uwagę na dietę, by dostarczał sobie witaminy, makro i mikroelementy z pożywienia. Ostatnio oglądałam w telewizji wywiad z psychiatrą, który zwracał na to uwagę, nawet twierdził, że zaleca konsultację z dietetykiem w celu poprawy zdrowia psychicznego i szczególną uwagę zwrócił na kwas foliowy. W szpitalach psychiatrycznych kwas foliowy podaje się pacjentom (z tego, co mi wiadomo, w celu usprawnienia funkcjonowania cewy nerwowej).
Magnez sobie przywróciłem parę dni temu, bo jakoś przestałem brać przed jeszcze przed zabiegiem z woreczkiem
Mam taki suplement magnez+potas.
Te witaminy B też sobie kupię.
A witamina D ? Ponoć prawie każdy z nas ma niedobór.
U mnie takie suplementy:
- magnez + potas (u mnie występują objawy niedoboru szczególnie jak jest regularny wysiłek fizyczny i pocenie ale i bez tego się zdarza)
- witamina D (kiedy nie wystawiam się na słońce)
- omega - 3
- witaminy z grupy B (czasem)
- dodatokwo "skrzyp polny" na włosy i paznokcie (biotyna + ..)
Większość wspomaga układ nerwowy. Nie biorę ich wszystkich codziennie. W sumie to zaczęłam bardziej zwracać w zeszłym roku uwagę na objawy, które sygnalizowały niedobory.
A ja nic nie biorę. Może zapytam się mojej lekarki, co oprócz antydepresantów mogę stosować? Te preparaty z apteki bez recepty wydają mi się jakąś ściemą.
Poza tym szczęście by wystarczyło.
A witamina D ? Ponoć prawie każdy z nas ma niedobór.
Tak, o witaminie D też ten psychiatra w telewizyjnym wywiadzie wspomniał, że bardzo ważna dla zdrowia psychicznego, tylko nie pamiętam w jakich dawkach.
Jeśli chodzi o żelazo zimą robiłam sobie kurację żelazem lekiem Ascofer, taniutki, a jest lekiem, a nie suplementem - doradziła farmaceutka, bo miałam bardzo niski poziom ferrytyny i anemię.
Dokładnie najważniejsze rzeczy wypisane.
Jak słabo się odzywiasz Adela to tym bardziej suplementy.
Ja używam dodatkowo żeńszenia jak mam intensywny czas
Ano słabo. Kawałek chałki pod leki , apetytu nie ma, na krówki najwyżej. Albo lody.
Czasem, jak jakiś obiad zapachnie - sle po 3 łyżkach mam dość.
Adela, musisz jeść, bo się wykończysz, trzeba się zmuszać, nawet jak ciężko. To co napisałaś wcześniej, jak zostałaś sama z małą córeczka, dałaś sobie radę w ekstremalnie ciężkiej sytuacji, więc dlaczego teraz miałabyś nie dać?
Tak na marginesie, Wy naprawdę łykacie tyle pigul? Nie dziwota że rynek sumplementow to żyła zlota dla producentów, a i suplementy nie leczą.
Adela spróbuj chodzić na długie spacery. Wysiłek i świeże powietrze normują apetyt i redukują stres.
"Tak na marginesie, Wy naprawdę łykacie tyle pigul? Nie dziwota że rynek sumplementow to żyła zlota dla producentów, a i suplementy nie leczą."
Ja tak od niedawna. Czy powinnam się wstydzić? ;-) Jak np wypadają ci włosy w dużej ilości przez dłuższy okres (któryś już raz) to szukasz przyczyn. Jak masz bardzo niski poziom witaminy D, to ją bierzesz. Jak drętwiały mrowiły ręce i nogi, drżały mięśnie, to brałam magnez i sprawdzałam czy minie (przechodziło, więc wiem, że to to). Do tego mam też np pewne problemy ze skórą, jelitami, jestem pospinana, mam raczej słabą pamięć. Sprawdzam sobie jak suplementacja wpływa. Doczytuję co się z czym wiąże z internetu.
Odżywiam raczej dobrze, ale np nie jem na codzień ryb czy owoców morza, produktów mlecznych.
Ja czasem wolę sama doczytać w internecie i sobie pomóc niż biegać po lekarzach, którzy nie mają czasu na takie lekkie przypadki jak ja i mają 5 czy 10 minut dla mnie.
)
Tak na marginesie, Wy naprawdę łykacie tyle pigul? Nie dziwota że rynek sumplementow to żyła zlota dla producentów, a i suplementy nie leczą.
Sugeruję czytać ze zrozumieniem, ja odpowiedziałam na pytanie, co brać w okresie wzmożonego stresu i innych problemach ze zdrowiem psychicznym, nie znaczy to, że łykam. Wyraziłam również swoją opinię na temat suplementów, a Ascofer, który brałam, jest lekiem, co również zaznaczyłam.
No ok. Symbi, później doczytałam co dopisałaś. Myślę że nie będę rozwijać swojej myśli, każdy ma swój rozum ![]()
Strony Poprzednia 1 … 67 68 69 70 71 … 92 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024