Trochę więcej myślę ostatnio o urodzie, bo poczułam się po ostatnich historiach stara, brzydka i do niczego. Próbuję działać w tej sprawie, ale brak systematyczności przez całe życie jest moim grzechem głównym. Zapominam o tych wszystkich ceremoniach, nie mam zamiłowania.
Mała rzecz się wczoraj stała, ale znacząca i bardzo podnosząca mnie na duchu.
Był PP, a jakże. Pojechaliśmy do Biedronki (zdopingował mnie do zakupu zółtych zasłon do salonu, bo wahałam się, czy wydać pieniądze). Opowiadał o planach na weekend, a ma fajne i do tego ze swoją panią.
Oj, zabolało... Znowu poczułam się stara i brzydka, i beznadziejna.
Nie dałam się porwać czarnym myślom, udało mi się "zarządzić" emocjami. Przymierzyłam przed lustrem niebieską sukienkę, zrobiłam fryzurę (nawet się udało) i zobaczyłam babkę do rzeczy, z figurą, której niejedna koleżanka i znajoma otwarcie mi zazdrości.
Jak to mi napisała kiedyś jedna: cyc do przodu i do boju ![]()
Naiwne trochę to, co napisałam, banalne, ale poczułam przypływ energii i optymizmu.
I dziś mnie to niesie.
Ja też bardzo lubię dowcip Misinxa i nie zmienia tego to, co napisałam wczoraj o anonsie
Dla mnie wrażenie z lektury anonsu jest dowodem na to, jak bardzo pozory mylą i jak różne są nasze skojarzenia i odbiory. Na żywo to jest inny człowiek, niż mogłabym wyobrażać sobie na podstawie jedynie opisu z Sympatii. Na korzyść inny.
U nas wciąż upał. Po południu chyba uruchomię gada i podleję latyfundia.
Fasolkę szparagową już mam. Hurrraaa! ![]()
Piękna papeteria... Dawno listów nie pisalam. Za to piszę od wielu lat pamiętniki i też dbam o ładne zeszyty.
Dobrze jest się porozpieszczać. Chciałam ostatnio zabrać Piegusa na basen, ale jakoś się odwlekło. A teraz tak sobie myślę: a może Piegus wolałby w plener?
Marzenia! Jak coś z nich wyjdzie, to się pochwalę ![]()
Jak już tak gadam....
Moim problemem nie jest, co robić w weekendy. Wkurzam się, że tyle bym chciała i nie wiem, gdzie to wcisnąć, co wybrać i jak się zorganizować, bo... znowu ta niesystematyczność i radosny bałagan.
