Kiedy dojrzewaja panowie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Strony Poprzednia 1 57 58 59 60 61 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3,771 do 3,835 z 5,918 ]

3,771 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-03 11:26:23)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

O Adeli wspomniałam przy okazji. Fajnie jest po prostu rozmawiać i czuć że jest o czym.  Dla mnie jakość rozmów to bardzo ważne kryterium,  choć każda średnio rozgarnięta osoba wie, że to nie wszystko.


Paskudny sen mi się śnił. Jakieś sanatorium, jakieś strasznie grube strzykawki, jakieś pobieranie krwi i informacja że zaczynają się prawdziwe problemy. I taka moja wielka powaga. I taki mój wielki spokój że właściwie nic zaskakującego się nie dzieje. I taki  zrezygnowany żal przy tym wszystkim że tyle jeszcze chciałam przeżyć a trzeba się godzić z końcem.
a tę strzykawę - Istną szprycę wdzierającą się pod skórę czułam we śnie wręcz fizycznie.

Zobacz podobne tematy :

3,772

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Nooo ! Dobre wiadomości z rana. Może udało się " wstrząsnąć" Misinxem bo widzę jakby zapał. smile
Wszyscy tu będziemy czekać na rozwój wydarzeń.
Ela a co było pisane w zeszłym roku?

3,773

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ela napisz im - "nie pamiętam" smile

niech "sie pomemczom" big_smile

3,774

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

wiem ale nie powiem. smile
Piegowata tak dużo o tych strzykawkach ostatnio w przestrzeni publicznej  ze nic dziwnego że się śnią.

mawet jak sie nam wydaje że nie zwracamy uwagi i to po nas spływa, to gdzieś tam nas dotyka mocno ten cały Covid, szczepienia. itd.

3,775

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Na litość! Przecież nie będę przeglądać wszystkich wpisów z zeszłego roku! Może Misinx sam powie czego dotyczy Twoja, Elu, uwaga.
Albo i nie. W końcu ma teraz fajniejsze rzeczy do roboty.
A u mnie dziś słabo. Zjazd nastroju- likend plus kobieca przypadłość. Duet idealny jeśli chodzi o złość, irytację i wyciskanie łez.

3,776

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela błagam Cię.!
wygospodaruj jakieś grosze na ten weekend na fryzjera, wystawę, masaż karku, jakiś tshirt sobie kup ale nie siedż w tym domu.
o dzieki Ci boże że minie ex zostawił z kredytami na łbie, przerażonymi dziecmi i w kazdy weekend musiałam pracować aż padałam na pysk..bo nie miałam czasu myśleć o nim.

3,777

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Przyszła Ela ustawić mnie do pionu.
Nuestety ja dziś w pozycji poziomej z termoforem na brzuchu. Mam bolesne miesiączki. Ale z tego położenia kupię sobie coś przez intetnet i napewno setny raz przejrzę ogłoszenia o mieszkaniach. Tudzież przypomnę się znajomym w tej kwestii.

3,778 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-03 13:08:41)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

współczuję bolesnych miesiączek bo znam to.  Tak. ustawiam, Cie do pionu, bo szkoda życia.
co do mieszkań to musisz na bieżąco obserwować portale takie jak otodom, olx, morizon, gratka, gumtree itd.
przejść się po miejscach które Cie interesują i zostawić tam informację, ze jesteś prywatną osoba i jakiego szukasz lokum, sama takie ogłoszenia dać. obejrzeć z 10 i wktórymś poczujesz że chcesz żyć. powodzenia.

3,779

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Co do pożyczki od Szefostwa zamiast sprzedaży mieszkania - nie jest to raczej dobrym pomysłem .Nie byłabym w stanie spłacać kredytu i jeszcze takiego zobowiązania.Poza tym im większy wkład tym mniejsza rata.
No i jeszcze dochodzi kwestia większych dochodów w przypadku gospodarstwa domowego jeśli. doszłaby emerytura ojca. No ale tak jak pisałam spokój jest bezcenny. Dlatego twardy orzech mam do zgryzienia.
Perspektywa płacenia komuś zamiast za swoje,podczas wynajmu też nie jest ciekawa.
A kredyt na 20 lat? A jak nie będę w stanie pracować ?
Albo umrę za 10?

3,780 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-03 13:40:45)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

o kredycie to trzeba by było porozmawiać z doradca kredytowym. Banki sie ubezpieczaja na każda okoliczność .
a myślałaś o TBS? tam masz wkład partycypacyjny około 100 tys?

Pytanie też czy musisz mieć mieszkanie na własność- jest sens jak płacisz taka samą ratę jak koszt wynajęcia. ale masz to na głowie.
z drugiej strony gdzieś mieszkać trzeba. Trudna decyzja i tylko Ty mozesz ją podjąć

3,781

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Tam nie zaglądałam.
Ja w ogole czuję się taka bezsilna wob3c tej sytuacji. Ja mała a przede mną wielka góra pionowej ściany. Szukam obejścia na razie.

3,782

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

A musisz podejmować ja teraz? Nie możesz wynająć czegoś na następny rok i się spokojnie zastanowić?.
Jakiegoś gotowego, umeblowanego mieszkania abyś nie musiała inwestować.

3,783 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-03 15:01:09)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela, a może jakiś wspólny kredyt z tatą?  Nie wiem, tak tylko strzelam.
Ja wczoraj byłam "okresowa",  ale mnie nawet pewną przyjemność sprawia, że mam wygodne usprawiedliwienie na totalne lenistwo, które sobie wtedy funduję.  W pracy trzeba się sprężać, bez przeciwbólowek ani rusz, za to w domu kocyk herbatka i święty spokój. Wczoraj sobie z tego powodu odpuściłam spotkanie towarzyskie  w mieście.  Unikam "nadprogramowej" chemii bo i tak stale jestem na lekach.



PS Adela Nie pamiętam już dokładnie o co chodziło ale moja mama gdy mieszkałyśmy razem czasami podawała że prowadzę osobne gospodarstwo

3,784

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

No właśnie chcuałabym uniknąc tej przeprowadzki " na chwilę"- składowanie gdzieś mebli, rozkręcanie , skręcanie itp. Wiem że pod presją i teraz jak jestem  taka niestabilna podejmowanie decyzji jest nienajlepsze.
Ale jak to jest z tymi TBS ami? Wpłaca się wkład , a resztę wartiści miesxkania w czynszu, tak?

3,785 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-03 15:44:02)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

U nas w TBS wpłaca się kaucję.  nie jestem pewna ale wydaje mi się że jest to do ogarnięcia.
Mieszkań do wynajęcia zawsze szukałam umeblowanych.  Przewożenie klamotów z miejsca na miejsce to horror.

Ela nie pomyliło Ci się 10 000 ze 100 000?

w TBS mieszkanie nie jest Twoje ale możesz siedzieć tam do końca swoich dni i nikt cię nie ruszy, póki bieżące opłaty są w porządku.  Dla mnie byłoby to zupełnie do przyjęcia,  bo najbardziej uciążliwym aspektem wynajmowania jest  permanentna tymczasowość.

3,786

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

No właśnie orientuję się w tym temacie. Jest tak jsk mówisz. Napiszę do łódzkiego biura, zobaczę co mi odpiszą.

3,787 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-03 17:30:43)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Z TBSami jest tak jak pisze Piegowata.
I można przekazać chyba np córce.
U nas w KRK odkupienie wkładu partycypacyjnego to taki około koszt  100 tyś.
Ale może jak gdzieś budują nowe TBS może być taniej.

Co do mebli mam tak jak Piegowata, nie przywiązuję się. 
Sprzedać, wynająć umeblowane, jak będą potrzebne kupić nowe, albo używane.

3,788 Ostatnio edytowany przez Symbi (2021-07-05 08:30:01)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
Ania2019 napisał/a:

Ja napisałam do męża kochanki, ona wpadła w panikę, przyleciała do mojego meza wściekła.
Nastraszyłam ja nieźle.
Swoja droga to skasowałam zaraz konto, nie podałam mu żadnych danych, nie chciałam mieć problemów.
Czy odczułam satysfakcje? Chyba trochę tak, chciałam im tylko pokazać, mężowi mojemu i jego dziuni, ze jak się wkurzę, to mogę im bardzo zaszkodzic. Podziałalo.

Zrobiłaś to od razu jak się dowiedziałaś Anno czy po 2-3 latach od momentu ujawnienia romansu?
Podziałało ? Jesteś szczęśliwa w małżeństwie po tym? Bardziej mężowi zaufałaś ? zabezpieczyłaś przyszłość ?
Tamci się rozwiedli czy nie ?
Jak to zdarzenie Twoim zdaniem wpłynęło na więź Twoją i męża ? Bardziej zaczął się starać,grzeczniejszy się stał uległy ,nie pyskuje, nie stawia się, na wszystko się zgadza ,cichy i spokojny jak mysz pod miotłą jest ,nie protestuje ?
Dobrze jest tylko dlaczego tak źle .Zaszkodziło komu najbardziej?
Mąż siedzi z Tobą ze strachu czy z czego ?Niesamodzielny nie ma gdzie iść ,musiał by sam decydować o sobie - straszne to,
musisz go pilnować ?
Rozumiem emocje złość,gniew,nienawiść rozgrzewa całe ciało, przyjemnie wybuchnąć w ten sposób odreagować
,ale  potem wrócisz do domu i popatrzysz zwycięska na męża  i kogo widzisz co to jest ,znowu domysły spekulacje myślówy z satysfakcją,mąż potulny i ukarany od Ciebie i kochanki dostał wciry 
co to za wiktoria ,pewna jesteś że od niego masz miłość i sama go jeszcze kochasz najważniejsze że sztuka mąż raz się zgadza ze stanem.
Przywiązanie z przyzwyczajenia i uzależnienie ,albo niewolnictwo czy to miłość jest ?
Wolność po co komu wolność ? Twój mąż to też ancymon masz rację spompuj go niech ma byle siedział w domu.
Nikomu i tak go nie żal  ma za swoje, jak długo zechcesz go trzymać ,ma drogę wolną ale ....?.

Pasławek, świetne wpisy wczoraj, zwłaszcza ten do A2019. Bardzo merytorycznie i bardzo mądrze napisane. Dawno tak klarownie ktoś czegoś nie napisał. I nawet bez przecinków wink dało się z łatwością przeczytać.

3,789

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:
paslawek napisał/a:

...zapowiedziała w rozmowie teraz już obecnemu narzeczonemu że jak do 30 nie wyjdzie za mąż i nie urodzi dziecka to się pochlasta

Aparatka smile Ciekawe, która to.

Krakowianka jedna LL. smile


matko, ale to zle brzmi big_smile jakby moj facet dostal ultimatum, a to nie jest prawda, ja, majac wtedy 25 lat, bylam po prostu w bardzo slabym stanie psychicznym i paradoksalnie to, ze sama sobie dalam "termin waznosci" pomagalo mi w codziennym wstawaniu z lozka, bo inaczej to nie wiem jak bym funkcjonowala. Bardzo zle bylo.
A ze my od pierwszej rozmowy poruszalismy naprawde rozne tematy i wlasciwie nigdy nie bylo miedzy nami zadnego tabu, to tez mu o tym powiedzialam. Z perspektywy czasu dziwie sie, ze mnie nie wykopal wtedy na jakas terapia, bo mysli samobojcze, nawet takie przesuniete w czasie powinny byc jasnym sygnalem. Ale z drugiej strony ja wtedy bylam pol roku po terapii, na ktorej terapeutka doskonale o tym wiedziala i nie zrobila nic, nawet nie poruszyla tematu.
Ale tez ja bylam wtedy przekonana, ze facet i plany zyciowe sprawia, ze moje zycie nagle sie zmieni na lepsze (jak w sumie sporo ludzi na forum w wieku wlasnie kolo 25 r.z.), potem mialam dolek, kiedy okazalo sie, ze tak nie jest i musialam to w sobie przepracowac smile

30tke mam za niecaly rok, dziecka jeszcze do tego czasu nie bedzie, ale nie mam zamiaru sie pochlastac z tego powodu big_smile

btw. ja tak widze czasami te oferty na TBSy, ale zastanawiam sie czy to jest serio oplacalne. Bo z tego co kojarze, to za to, ze wklad wlasny jest relatywnie niski, to potem jest za to wysoki czynsz, praktycznie porownywalny z odstepnym przy wynajmie malego mieszkania. No i to mieszkanie nie jest jednak do konca Twoje. Nikt Cie nie wykopie, ale to partycypacja, a nie calkowita wlasnosc. Wydaje mi sie, ze jednak kredyt na kawalerke wyjdzie podobnie cenowo, a w koncu sie go przestaje splacac i platnosci sie robia duzo nizsze.

3,790 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-05 09:24:39)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wszystko trzeba przeliczyć  w danym mieście.
W Krakowie zakup 2 pokojowego mieszkania w miejscach gdzie TBS są to 500 tyś.
Wkład własny wymagany w banku jest taki jak partycypacja TBS.
Czynsz jednak z tego co się orientuję  sporo niższy nic odstepne.
Wydaje mi się że z 700 zł różnicy bedzie i partycypację można sprzedać na wolnym rynku.
Więc trzeba z kalkulatorem przeliczyć jakie mamy warunki kredytu hipotecznego bo niekoniecznie każdy taki sam dostanie.
Jakie raty i jak to na przestrzeni lat wyjdzie.
Kawalerkę  odradzam, za mała na młode małżeństwo.

3,791 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-05 09:57:53)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Własne miezskanie to większe możliwości, owszem, ale ja kompletnie nie mam na to "ciśnienia". Byle na stałe, do grobu i tak ze sobą nie zabiorę.

Loka, nie wiedzialam, że to z Ciebie taki aparat. Jak widać, czasami warto zagrać va banque, a życie pisze niespodziewane scenariusze.

Ja wczoraj zaliczyłam takiego doła, jaki już dawno mi się nie zdarzył. Dziś ciąg dalszy, ale chyba łagodniejszy.
Wszyyyyystko mnie boli! A zmęczenie czuję bezgraniczne.
Kto by tam chciał taką kupę złomu sad Wrrrr!
Sama siebie czasem mam dość hmm
W takim stanie nawet wody na makaron nie chce się gotować, a codzienność ma większe wymagania.

3,792

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ostatnio zastanawialam sie nad zmiana pracy. I bralam udzial w rekrutacji, przeszlam, dostalam oferte, a tam napisane jak byk, 70 000 zl brutto miesiecznie.
Patrze na maila, na partnera, na oferte, na partnera. Mowie "Sluchaj, za taka kase, to ja nam dom wybuduje" big_smile oczywiscie w glowie juz scenariusze, ile z tego mozna odlozyc, jaki kredyt mozna wziac, co mozna kupic, ja juz przeliczam na ksiazki, na planszowki, na muzyke, ale stwierdzam, ze sie upewnie zanim podpisze, bo kto normalny dawalby na managerskim stanowisku tyle kasy.
No i odpisuje na tego maila dopytujac i po chwili dostaje odpowiedz, ze 70 000 brutto, ale rocznie xD

tak ze jak to moj partner skomentowal "czlowiek niby wiedzial, ale sie ludzil" big_smile

ja znowu mam tak, ze bardzo chcialabym miec wlasne mieszkanie. Potrzebuje stalego punktu w zyciu, czegos, co sobie urzadze po swojemu, gdzie jak nas wezmie na remont, to nie bedziemy myslec, ze to nie nasze, tylko zrobimy remont. Jak bede chciala zmienic polozenie szafek w kuchni to zmienie, jak bede chciala wyburzyc sciane, to wyburze itd. Cos, co bedzie odpowiadalo nam i kotom pod wzgledem wielkosci i rozkladu. Obecne mieszkanie nie odpowiada nam zupelnie, ale jest tanie, wiec sie chcemy przemeczyc i kupic cos na poczatku przyszlego roku juz na kredyt.

3,793 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-05 09:49:25)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

W TBS przecież można urządzać się po swojemu.
W wynajętych mieszkaniach bardzo często również, ale się nie chce, gdy człowiek wie, że za rok-dwa znowu spakuje walizy, bo każą mu się wynosić.

3,794

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:

W TBS przecież można urządzać się po swojemu.
W wynajętych mieszkaniach bardzo często również, ale się nie chce, gdy człowiek wie, że za rok-dwa znowu spakuje walizy, bo każą mu się wynosić.

No o to chodzi, że się nie chce big_smile bo tu to mam taki układ, że spokojnie mogłabym zrobić np. remont łazienki, tylko po co mam ładować w to kasę, której nikt mi nie odda.

3,795 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-05 10:21:24)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kwestia preferencji.
Mogę i cudze remontować, jeśli wiem, że spędzę w nim resztę swojego życia, a więc robię to dla siebie.

3,796 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-05 11:32:01)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Symbi napisał/a:

Pasławek, świetne wpisy wczoraj, zwłaszcza ten do A2019. Bardzo merytorycznie i bardzo mądrze napisane. Dawno tak klarownie ktoś czegoś nie napisał. I nawet bez przecinków wink dało się z łatwością przeczytać.

Czasem sobie coś jednak biorę do serca smile pokwękam, pomarudzę, ale coś tam czasem trafia.Styl mam okropny taki "krzywy" i ciężki.
Piegusa bym zatrudnił do redakcji,ale ona zajęta teraz jest bardzo smile

To bardzo trudne tematy jak wiesz z tych, gdzie nie ma  super sprawdzonych i skutecznych recept
co by się nie zrobiło ktoś ucierpi .
Miłość i wolność najważniejsze w życiu sprawy.
Pozdrowienia

3,797 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-07-05 12:41:58)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Tebeesy jeszcze mi nic nie odpisały. Jeśli kredytu nie dostanę, to jedyne co mi zostaje. O ile załapię się w ich progi dochodowe.

Mieszkanie z ojcem to porażka bo marudny jest i złe emocje we mnie wzbudza. Ale to jedyny w sumie sposób na własne M.
O ile będą chcieli doliczyc jego emeryturę do dochodu. Bo jeśli nie to z miejsca nie ruszę.

3,798

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

a co by się stało gdybys po prostu na ten mopment znalazła jakieś przyjemne, niedołujące mieszkanko, na czas gdy będziesz pewna co zrobić?

3,799 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-05 14:10:56)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Lady Loka napisał/a:

matko, ale to zle brzmi big_smile

Dla kogo źle ,dla tego źle smile


Lady Loka napisał/a:

ja wtedy bylam pol roku po terapii, na ktorej terapeutka doskonale o tym wiedziala i nie zrobila nic, nawet nie poruszyla tematu.
Ale tez ja bylam wtedy przekonana, ze facet i plany zyciowe sprawia, ze moje zycie nagle sie zmieni na lepsze (jak w sumie sporo ludzi na forum w wieku wlasnie kolo 25 r.z.), potem mialam dolek, kiedy okazalo sie, ze tak nie jest i musialam to w sobie przepracowac smile
big_smile

Ci terapeuci to podstępni są smile pozwalają  klientom/pacjentom nabijać guzy na własny rachunek,sprawdzać różne rzeczy na własnej skórze
w dodatku są bezkarni w tym knuciu, spiskowaniu i "nie zrobieniu nic" z premedytacją smile

3,800

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

matko, ale to zle brzmi big_smile

Dla kogo źle ,dla tego źle smile


Lady Loka napisał/a:

ja wtedy bylam pol roku po terapii, na ktorej terapeutka doskonale o tym wiedziala i nie zrobila nic, nawet nie poruszyla tematu.
Ale tez ja bylam wtedy przekonana, ze facet i plany zyciowe sprawia, ze moje zycie nagle sie zmieni na lepsze (jak w sumie sporo ludzi na forum w wieku wlasnie kolo 25 r.z.), potem mialam dolek, kiedy okazalo sie, ze tak nie jest i musialam to w sobie przepracowac smile
big_smile

Ci terapeuci to podstępni są smile pozwalają  klientom/pacjentom nabijać guzy na własny rachunek,sprawdzać różne rzeczy na własnej skórze
w dodatku są bezkarni w tym knuciu, spiskowaniu i "nie zrobieniu nic" z premedytacją smile

Nabijaniem guza okreslilbys zostawienie pacjenta z myslami samobojczymi? To tak jakbys mial noge zlamana i kosc by Ci wystawala, a sanitariusz by Ci powiedzial, ze przeciez dasz rade isc jutro do pracy, nie potrzebujesz opatrunku wink

Ja sie ogarnelam, bo z epizodami depresyjnymi polaczonymi z myslami samobojczymi zmagam sie od lat i zwykle radze sobie z nimi sama. Nie uwazam, zeby akurat tamta terapeutka zrobila dobrze ignorujac temat. Wiesz, ja poszlam w kierunku, w ktorym poszlam, a moglam sprawdzic na wlasnej skorze po ilu tabletkach strace przytomnosc czy cos w tym stylu.
Poza tym w ten sposob pokazuje sie czlowiekowi, ze jego problemy nie sa wazne, z czym ja sie zmagam tez na kazdym kroku. Zawsze jak mam isc do lekarza, to wpadam w postawe "przepraszam, ze zawracam glowe, ale reka mnie boli, w sumie to chyba zlamana jest, czy moze dostane apap?"

Potem znalazlam bardzo fajna terapeutke, ktora mi uswiadomila, ze kazdy czlowiek ma takie problemy jakie ma i zadne nie sa mniej lub bardziej wazne. Dla danego czlowieka najtrudniejsze moze byc cos, co mnie przychodzi mega latwo i odwrotnie.

3,801

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Lady Loka napisał/a:

To tak jakbys mial noge zlamana i kosc by Ci wystawala, a sanitariusz by Ci powiedzial, ze przeciez dasz rade isc jutro do pracy, nie potrzebujesz opatrunku wink
.

Takiego przypadku nie znam ,znam za to przypadek młodej lekarki która uznała że można mi poskładać złamaną kostkę bez znieczulenia.

3,802 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-07-05 14:55:26)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

a co by się stało gdybys po prostu na ten mopment znalazła jakieś przyjemne, niedołujące mieszkanko, na czas gdy będziesz pewna co zrobić?

Nie mam takiej potrzeby. Facet od mieszkania nie naciska a ja sama chciałabym we wrześniu być gdzie indziej. Z nim po ludzku da się pogadać.

Pasławku - ja trż mam taką terapeutkę która " nic nie robi". Czasem zastanawiam się czy jej czymś nie sprowokować żeby żywiej zateagowala. Jutro mam sesję prz4z telefon (nadprogramową) mi ciekawe jak ta pójdzie.Nie będę jej widzieć, więc nie zorientiję się że przysypia.

3,803 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-05 14:53:58)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ale piszesz że zmagasz się do tej pory.  LL
Może gdybyś została u tamtej terapeutka wcale byś nic sobie nie zrobiła  i z niczym się nie znać Ale?
Istotą wszystkich nerwicowych zaburzeń  jest wielki egocentryzm.
Klient, żeby nie powiedzieć pacjent ma bardzo przewrażliwione ego.
W realu cierpi gdy nie czuje się wystarczająco ważny dla innych. No bo przecież jego problemy są takie ważne, a zły świat nie docenia.

Różne sa metody i różni terapeuci.
Ale słowo, będąc blisko tego środowiska;)
Jedni tak leczą,  by całkiem nie wyleczyć, by pacjent wracał i ...płacił.
A tyle ćwiczę by w pracy nie uznawać bycia lubianym przez pacjenta za istotne sad
To tak jakby ortopeda bal się nastawić ramię,  bo zaboli..I pacjentowi będzie przykro.

3,804 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-07-05 15:07:19)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Ale piszesz że zadasz się do tej pory.
Może gdybyś została u tamtej terapeutka wcale byś nic sobie nie zrobiła  i z niczym się nie znać Ale?
Istotą wszystkich nerwicowych zaburzeń  jest wielki egocentryzm.
Klient, żeby nie powiedzieć pacjent ma bardzo przewrażliwione ego.
W realu cierpi gdy nie czuje się wystarczająco ważny dla innych. No bo przecież jego problemy są takie ważne, a zły świat nie docenia.

Różne sa metody i różni terapeuci.
Ale słowo, będąc blisko tego środowiska;)
Jedni tak leczą,  by całkiem nie wyleczyć, by pacjent wracał i ...płacił.

No zdarza sie. Ale okazalo sie, ze ksiazki i samodzielne analizowanie wlasnych emocji dzialaja u mnie lepiej niz 30min rozmowy z babka, ktora wprost stwierdzila, ze ludzie maja wieksze problemy.
Ja wtedy potrzebowalam pomocy, a nie zepchniecia w wiekszy dol. Przyszlam, bo potrzebowalam porozmawiac o konkretnej sprawie, z ktora nie umialam sobie wtedy poradzic. Szybko sie zorientowalam, ze tej akurat kobiety zupelnie nie interesuje to, co chce jej powiedziec i ona zupelnie nie potrafi postawic sie w mojej sytuacji.

Potem przy innej okazji trafilam doraznie na bardzo fajna babke, ktora mnie potraktowala powaznie i faktycznie poczulam sie wysluchana. I tyle mi trzeba bylo tak naprawde. Nawet jezeli raz na rok mialabym placic za taka dorazna pomoc i samo wysluchanie i kilka zdan komentarza, to jest to tego warte. To mi pomoglo stanac na nogi i zyc dalej, a rozmowa tez nie trwala dlugo. Z 30-40min max.
Ja bardziej potrzebuje pokierowania mnie w odpowiednia strone raz na czas, nie chce analizy calego zycia.

Zreszta epizody nerwicowe da sie przewidywac, a przynajmniej ja mniej wiecej widze ich symptomy u siebie i potrafie juz zrobic tak, zeby nie wplywaly bardzo mocno na moje zycie codzienne. Wiem, co mnie triggeruje i jak wiem, ze bedzie cos takiego, to staram sie to jak najbardziej amortyzowac juz duzo wczesniej. I to swietnie dziala, tylko potrzebowalam pomocy kogos, kto mi to uswiadomil. Nie kogos, kto powiedzial, ze to zaden problem, bo ludzie maja wieksze i zyja.

I ja osobiscie mysle, ze do problemow kazdej osoby trzeba podejsc indywidualnie. Nie da sie zrobic uniwersalnej miary problemow, bo kazdy je postrzega inaczej i kazdy jest tez na innym etapie rozwoju. Na studiach bylo inaczej, przed studiami bylo inaczej, teraz jest inaczej. O to chodzi, zeby czlowiek mogl poczuc sie wysluchany na takiej wizycie, nawet jezeli terapeuta sam uwaza, ze te problemy nie sa wielkie.

PS. Ten ortopeda tez moze podejsc do pacjenta roznie wink moze wytlumaczyc, co bedzie zrobil, ostrzec, ze zaboli, zrobic swoje szybko, zapytac, jak sie pacjent czuje i sprawdzic czy jest ok.
A moze tez wpasc do gabinetu z biegu, potracic po drodze pacjenta w chore miejsce, uzupelnic dokumentacje nie odzywajac sie, zrobic swoje bez wiekszego ostrzegania i bez myslenia o pacjencie, skonczyc dokumentacje i wyjsc.

3,805 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-05 20:26:07)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Pasławku - ja trż mam taką terapeutkę która " nic nie robi". Czasem zastanawiam się czy jej czymś nie sprowokować żeby żywiej zateagowala. Jutro mam sesję prz4z telefon (nadprogramową) mi ciekawe jak ta pójdzie.Nie będę jej widzieć, więc nie zorientiję się że przysypia.

Moja najukochańsza terapeutka którą naprawdę podziwiałem i lubię lubiłem,to mnie wyrzuciła z terapii za moje pomysły różne ,na pastwę losu bez litości
po to żebym samodzielnie rozwiązywał swoje problemy przez jakiś czas ,a potem dała cynk że mogę wracać jednocześnie zaproponowała mi
uzupełnienie terapii o nieco inny nurt, w terapii Gestalt ,za to wszystko jestem jej bardzo wdzięczny autentycznie.
Każdy pacjent w gruncie rzeczy jest sam ,dostaje narzędzia na terapii i instrukcje obsługi i jeszcze w dodatku informację że wszystko co potrzebne ma w sobie do samopoznania i indywidualnej pracy nad sobą przez rozwój w którym nie do ominięcia jest popełnianie błędów.
Terapia, która jest tylko jak morfina nie leczy, o tym już było wcześniej w Twoim wątku ,widocznie terapeutka "nic nie robiąc" uznała i uwierzyła że masz głowę na karku i świetnie sobie radzisz z refleksją ,a to nie koniec terapii i odkryć .

3,806

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

"Świetnie dobie radzę, świetne sobie radzę"
Wcale nie. Czuję ze stoję w miejscu i furtki nie umiem zamknąć. A do niej chodzę opowiedziec co się zdarzyło podczas tygodnia.

3,807

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kurcze, ale wiecie, że to jest różnie.
Bo co innego, jak ta terapia już trwa i terapeuta Cię zna i wie, jak reagujesz i wie, kiedy potrząsnąć bardziej.
A mnie się to zdarzyło na pierwszej wizycie. Muszę mówić, że kolejnej nie było? Babka nawet nie pokusiła się o diagnozę, po prostu stwierdziła, że ludzie mają większe problemy i do widzenia pani, kolejny proszę. Więc to było bardzo nie teges.

Natomiast jak najbardziej uważam, że już w trakcie terapii, kiedy terapeuta zna pacjenta i wie, jak pacjent reaguje, czy się chowa czy asekuruje, to może i nawet powinien potrząsnąć tak, żeby realnie coś się zmieniło.

3,808

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Lady Loka napisał/a:

Kurcze, ale wiecie, że to jest różnie.
Bo co innego, jak ta terapia już trwa i terapeuta Cię zna i wie, jak reagujesz i wie, kiedy potrząsnąć bardziej.
A mnie się to zdarzyło na pierwszej wizycie. Muszę mówić, że kolejnej nie było? Babka nawet nie pokusiła się o diagnozę, po prostu stwierdziła, że ludzie mają większe problemy i do widzenia pani, kolejny proszę.

Moja dawna znajoma miała taki podobny przypadek. Dziewczyna, która została adoptowana wraz z siostrą jak miały 4 i 6 lat, a miały jeszcze czwórkę rodzeństwa, które widziały ostatni raz przed adopcją więc miało co na niej odcisnąć piętno, ona sprawiała problemy wychowawcze, piła i wagarowała a jej siostra już była w poprawczaku a terapeutka (na nfz) powiedziała jej w sumie wprost, że zamiast się cieszyć, że ktoś zechciał dzieciaki z patologicznego domu i w ogóle domu dziecka to powinna tych rodziców po rękach całować a nie stwarzać problemy bo by może gdzieś na melinie siedziała i tam by dopiero miała problemy, a ona niewdzięcznie stwarza problemy takim miłym rodzicom smile Pyk, odhaczone, następny. Można? można.

3,809

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Nie wiem doprawdy w jaki sposób tacy ludzie nie trscą pracy. Czy gdzieś ich weryfikują?
Mojej ostatnio spytałam, jaką terapię stosujemy to nie chciała mi odpowiedzieć. Zasugerowała, że chyba chcę się do niej dostosować a to raczej powinno być odwrotnie.

3,810 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-05 20:40:22)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Nie wiem doprawdy w jaki sposób tacy ludzie nie trscą pracy. Czy gdzieś ich weryfikują?
Mojej ostatnio spytałam, jaką terapię stosujemy to nie chciała mi odpowiedzieć. Zasugerowała, że chyba chcę się do niej dostosować a to raczej powinno być odwrotnie.

Ludzie to mają podobne pomysły ,Adelo też zaliczyłem ten numer kontrolowania procesu terapii ,czy aby na pewno mnie dobrze leczą i czy robią to najlepsi, ale nie za to wyleciałem z terapii smile

adela 07 napisał/a:

furtki nie umiem zamknąć.

Umiesz tylko może nie masz jeszcze klucza w ręku do niej,gdzieś się zapodział chwilowo.
Szukasz klucza  a to początek zamykania ,będzie tyle to trwać ile powinno,choć  rozumiem że to szukanie klucza może męczyć i irytować, drażnić i wyprowadzać z równowagi, bo chciałoby się mieć już spokój, a pewne zjawiska go odbierają ,są takie jakieś mimowolne  i wydają się poza kontrolą dzieją się jakby baz naszego udziału.

3,811

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Nie wiem doprawdy w jaki sposób tacy ludzie nie trscą pracy. Czy gdzieś ich weryfikują?
Mojej ostatnio spytałam, jaką terapię stosujemy to nie chciała mi odpowiedzieć. Zasugerowała, że chyba chcę się do niej dostosować a to raczej powinno być odwrotnie.

Ludzie to mają podobne pomysły ,Adelo też zaliczyłem ten numer kontrolowania procesu terapii ,czy aby na pewno mnie dobrze leczą i czy robią to najlepsi, ale nie za to wyleciałem z terapii smile

adela 07 napisał/a:

furtki nie umiem zamknąć.

Umiesz tylko może nie masz jeszcze klucza w ręku do niej,gdzieś się zapodział chwilowo.
Szukasz klucza  a to początek zamykania ,będzie tyle to trwać ile powinno,choć  rozumiem że to szukanie klucza może męczyć i irytować, drażnić i wyprowadzać z równowagi, bo chciałoby się mieć już spokój, a pewne zjawiska go odbierają ,są takie jakieś mimowolne  i wydają się poza kontrolą dzieją się jakby baz naszego udziału.

Może jutro zapytam wprost: jak sie odkochać? Ciekawe, co powie. Nie będzie mogła świdrować mnie oczami. Mam następne dobre pytanie: kiedy w końcu będę już inna?Czy nie do tego zmierzamy? Jak pozbyć się cech, przez które teraz cierpię?
Zaeaz to sobie napiszę. Zaczęłam spisywać te genialne myśli i retoryczne pytania. W ten sposób jestem przygotowana do sesji. Chociaż tyle .

3,812 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 11:49:10)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

We mnie coś się zmienia, nie wiem, czy za sprawą terapii, czy to zbieg okoliczności.
Było mi cholernie wstyd przyznać się do własnych uczuć przed wiadomym osobnikiem, więc tolerowałam sytuację bardzo długo, a od pewnego czasu zaczyna mnie to wprost wkurrrrr...
Dokumentnie wkur...o mnie wczoraj.
Od niedzieli mam doła jak nigdy (no, prawie nigdy). Spadło mi na głowę trochę problemów, wiszą zaległe sprawy, przed którymi nie mogę już i nie chcę uciekać. Na łeb, na szyję spadła samoocena. No, dół po prostu.
Wczoraj moja przyjaciółka potrzebowała zawieźć psa do weterynarza. Zwróciłyśmy się do wiadomomego osobnika z pytaniem, czy pomoże. Zgodził się, panisko łaskawe, na paliwo od koleżanki dostał.
Gdy ona była w lecznicy, my czekaliśmy na parkingu. Nie byłam w stanie ukrywać podłego nastroju. On moje perypetie zdrowotne zna, więc wspomniałam w miarę rzeczowo i zwięźle, że dołują mnie te kłopoty. Zaczał pokpiwać, obracać w żart. Szlag mnie trafił., coś odburknęłam i zamknęłam się w sobie.
Nie oczekiwałam głaskania po główce, ale jakiejś akceptacji po prostu. Niby trzyma kontakt, niby chce przyjaźni... Od przyjaźni, proszę pana, więcej się wymaga niż rozrywek i zabawiania towarzystwa! Nie mam teraz siły udawać, że wszystko jest o.k.
Moja przyjaciółka stwierdziła, że on lubi szum wokół siebie i że gdy rozmowa zaczynała schodzić na inne tory niż jego królewska mość, stawał się znudzony.
Chyba wreszcie mam odwagę napisać mu, że chcę jeśli nie zakończyć, to ograniczyć te spotkania. Zredagowałam już wiadomość, tylko nad wysłaniem się waham.

Przypomina mi się ta koleżanka, która straciła córkę. Ma teraz serię mszy żałobnych, na których nie wypada jej nie być, i jedną z nich skwitowała: "Znowu trzeba będzie udawać". Trzymać fason przed ludźmi itd.

3,813

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Coś można napisać o tym czy lepiej nie ?

3,814

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:

Coś można napisać o tym czy lepiej nie ?

Po uważaniu smile

W sumie ciekawa jestem...

Tylko nie pisz, że jestem durna, bo sama wiem wink

3,815

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Myślę że Piegus liczy się z oklepem smile

Misinx nam przepadł wink

3,816

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ano, przepadł. Ale randka ponoć mu się udała.

3,817 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-07-06 14:39:32)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Udała się i liczę na kolejną, ale póki co nie ma konkretów smile Może coś po czwartku będzie wiadomo.

3,818 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 14:46:26)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:

Udała się i liczę na kolejną, ale póki co nie ma konkretów smile Może coś po czwartku będzie wiadomo.

Powtórzę się, ale jak są szybko konkrety, to mam odruch, by brać nogi za pas. Wolałabym się spotykać i poznawać ze spotkania na spotkanie. I niech rośnie apetyt w miarę jedzenia smile

3,819

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Pasławku a może ja nie klucza potrzebuję , tylko klina?
Nie plastra. Plaster zakrywa a klin wybija.

3,820 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 14:55:43)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja Was podziwiam, że po takich mocnych przeżyciach macie głowę do nowych znajomości.
Nie chcę teraz nikogo.
Spokoju!

No, może nie do końca, bo gdyby się trafił ktoś bardzo ciepły i cierpliwy...

3,821 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 17:47:16)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Myślę że Piegus liczy się z oklepem smile

Adelo Ty się tak nie ciesz - żartowałem smile
Nie ma co oklepywać Piegusa jest na to przygotowany z resztą bardzo dobrze ,nie tędy droga smile.

Piegusie jak już postanowiłaś, że co ma być to będzie, to po prostu daj spokojnie "umrzeć" tej znajomości z Panem Pomocnikiem,jeżeli nie chcesz radykalnie się odciąć ,ja twierdze, że stopniowe "spontaniczne" redukowanie zależności i uczuć  w relacji jest trudniejsze ,ale to moje zdanie.
Oboje jesteście egocentrykami i teraz zaczynacie się licytować czyje problemy są ważniejsze i kto kogo ma zabawiać bardziej towarzysko,kto bardziej zaangażowany,Ty "obcinasz" Pepe bo masz oczekiwania, a on pewnie i jest zapatrzony w siebie ,nie wiadomo co to było tam na parkingu Ty tam byłaś a tak na odległość przez internet to trudno stwierdzić, czy on nie słuchał bo  był znudzony  ,czy chciał Ciebie pocieszyć w taki sposób żeby zminimalizować Twojego dola .Nie wysyłaj wiadomości bo to jakby dalsza cześć oczekiwań i przywiązywania się
To co prawda jest o związku innego typu( bardziej toksycznego i niby bliższego) ale do was trochę pasuje ,oboje jakby wyrastacie z tej znajomości moim zdaniem

"Zwykle terapia toksycznego związku powoduje jego rozpad, bo wraz z terapią związek taki pozbawiony jest mechanizmów uzależnienia, rozpada się ich symbioza właściwa dla tych mechanizmów."
Jaka była wasza symbioza to już sobie sama odpowiedz ,oczekiwania na ogół są źródłem rozczarowań i nerwów złości irytacji ,a co nas irytuje u innych ,często nas dotyczy dotyczyło mniej lub bardziej

To co napisała Ela o egocentryzmie w nerwicach pasuje też do osób uzależnionych od substancji i nie tylko substancji ,oraz w niektórych depresjach.
Pepe jeszcze zdrowy nie jest a on nie sprawi że Ty będziesz się czuć lepiej już nie na tym etapie wydaje mi się .

3,822 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 15:31:12)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

No, to już sama ne wiem.
Napisać mu chciałam, żeby przynajmniej ograniczył częstotliwośc wizyt. bo jednak mnie to rozstraja i destabilizuje. Wiem, co wiem (że to koniec i nie ma mowy o żadnych powrotach), powiedziałam, co wiedziałam, ale z kamienia nie jestem.

A co egocentryzmu - ani nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę. Nie wiem po prostu.
Wiem, że bardzo źle poczułam się wczoraj, nie mogąc być sobą.
Taka relacja nie ma sensu.

Sama miałam niemiłe doświadczenia z notoryczną marudą, wampirem emocjonalnym i koszmarną egoistką - nie jesteśmy już koleżankami. Ale jednak nawet od koleżeństwa oczekuję, by było nie tylko na pogodę. Nie chce mi się udawać, że jestem "happy", gdy chce mi się beczeć.

3,823 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 16:13:12)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Pasławku a może ja nie klucza potrzebuję , tylko klina?
Nie plastra. Plaster zakrywa a klin wybija.

Bata - nie plastra i klina smile
Zamilczę dalej jednak bo jeszcze jeden przedmiot mi się skojarzył smile
Nie przystoi i nie wypada  statecznemu, starszemu panu takich rzeczy pisać na forum kobiecym smile

3,824

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela, są plastry ze srebrem ułatwiające gojenie się ran. Klin kojarzy mi się z przemocą i siłą.

3,825 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 19:22:54)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:

No, to już sama ne wiem.
Napisać mu chciałam, żeby przynajmniej ograniczył częstotliwośc wizyt. bo jednak mnie to rozstraja i dezorganizuje. Wiem, co wiem (że to koniec i nie ma mowy o żadnych powrotach), powiedziałam, co wiedziałam, ale z kamienia nie jestem.

A co egocentryzmu - ani nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę. Nie wiem po prostu.
Wiem, że bardzo źle poczułam się wczoraj, nie mogąc być sobą.
Taka relacja nie ma sensu.

Sama miałam niemiłe doświadczenia z notoryczną marudą, wampirem emocjonalnym i koszmarną egoistką - nie jesteśmy już koleżankami. Ale jednak nawet od koleżeństwa oczekuję, by było nie tylko na pogodę. Nie chce mi się udawać, że jestem "happy", gdy chce mi się beczeć.

Egoizm, egocentryzm brzmi złowieszczo i jak straszna wada,to jak zaburzone bywa istotą ludzkich błędów ,ale można przyjąć koncepcje zdrowego egocentryzmu i egoizmu, czyli jakiejś tam pokory i świadomości ,to sprawia że można żyć ze swoimi cechami ,które raz bywają zaletami a raz wadami.

Ja to wszystko chyba rozumiem co czujesz wobec Pepe,tylko że myślę sobie że teraz między wami to już żadnej nie ma równowagi.
Rozumiałbym bardziej gdyby Pepe wprost oczekiwał atencji i adoracji od Ciebie, czyli jaki z niego bohater,bo już zachwyty nad jego urodą i zaradnością macie za sobą ,ratować też go nie masz zamiaru.
Wydaje mi się że Pepe tak trochę siłą rozpędu ciągnie te spotkania z Tobą i teraz to on jest znacznie mniej zainteresowany
nie widzi już w Tobie mamusi ,ani księżniczki do zdobywania, zachwyconej nim ,zapatrzonej w niego ,nie oddaje też Tobie uwagi
nie jasne są jego motywacje ,to znaczy może tak być, że lituje się nad Tobą siłą rozpędu, lubi Ciebie bo jesteś gotowa poświęcić mu czas i lubi dobrze czuć się jak Ci pomaga, ale już zaangażował się i rozwija inną relację wzdycha do innej królewny i mamusi ,która bardziej się nim interesuje i aktywniej go popycha w jego mniemaniu i nie wymaga od niego na razie zbyt wiele .
Macie inne oczekiwania od koleżeństwa on oddala się a Ty stoisz i patrzysz na to co on zrobi .
Myślę że jednak dobrze go wyczuwasz że jest znudzony ,to nie jest osoba przy której możesz być sobą,on nie jest w stanie poprawić Twojego samopoczucia jeżeli nawet nie chce mu się posłuchać i pomilczeć 
,ewentualnie to był epizod i jutro przyleci Ciebie przepraszać że był niemiły,to też możliwe.

3,826 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 17:20:05)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Szczerze? To ja chyba też już jestem znudzona. Też czuję, że to już nic nie wnosi, że wyrasta jakiś mur. Nawet już chyba na wycieczki nie mam ochoty, lepiej gdzieś syna zabrać, bo on z PP nie pojedzie.Z dnia na dzień poczułam, że coś się wypaliło. Dokucza mi jeszcze tylko, że mimo woli porównuję się z Nową i nie są to porównania na moją korzyść.
Ale o tym może później.

3,827 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 20:28:07)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:

Udała się i liczę na kolejną, ale póki co nie ma konkretów smile Może coś po czwartku będzie wiadomo.


Normalnie "blitzkrieg" smile

Piegowata'76 napisał/a:

Szczerze? To ja chyba też już jestem znudzona. Też czuję, że to już nic nie wnosi, że wyrasta jakiś mur. Nawet już chyba na wycieczki nie mam ochoty, lepiej gdzieś syna zabrać, bo on z PP nie pojedzie.Z dnia na dzień poczułam, że coś się wypaliło. Dokucza mi jeszcze tylko, że mimo woli porównuje się z Nową i nie są to porównania na moją korzyść.
Ale o tym może później.

Też to rozumiem ,na wszelkie sposoby próbuje dopasować i wejść w buty Pepe to i tak nie jasnym jest dla mnie do końca o co mu chodzi .
To znaczy podejrzewam ale to tylko domniemania niepewne,ale pamiętam też że niektóre nieliczne znajomości z okresu "aktywnego" z czasem też poodpadały ,zostały te najzdrowsze przyjaźnie takie od dziecka.
Z byłą narzeczoną tę co mnie rzuciła i odeszła to nawiązaliśmy kontakt kilka lat potem jak zaprzestałem pić i ćpać i nie jest to teraz relacja bardzo jakoś wybitnie i szczególnie zażyła czy poufała, na pewno nie taka jak z moją żoną,czy dwiema przyjaciółkami,
jedną właśnie znam od dziecka z podwórka  podstawówki etc byliśmy, jesteśmy rówieśnikami, sąsiadami i jest dla mnie jak siostra właściwie,
nigdy nie byliśmy zakochaną parą ,a druga kumpela ma ten sam problem co ja , spotkaliśmy się po dłuższej przerwie,znaliśmy się z okresu nastoletniego i punkowej załogi ,tę przyjaciółką żona mi ukradła, bardzo się lubią,
dziewczyny są również w wieloletnich związkach  i mają  dzieciaki już dorosłe "wyfrunięte".
Z żadną z moich eks po za wspomnianą wyżej, nie utrzymuje  kontaktów, poznikały jak kamień w wodę .

3,828 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-07-06 17:25:53)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Podejrzewam że w naszym mieście ma teraz mocno zawężony krąg znajomych,  odpadli kumple od piwa,  więc mu po prostu tę lukę wypełniam.  Jakoś mnie tam przy tym lubi więc...

Chyba dobrze,  że się to rozmywa, ale mam momenty że czuję się jak kupa śmiecia.

On sobie układa nową relację wydaje sie  zadowolony,  a ja zostałam z pogarszającym się zdrowiem, wyglądem i kiepskimi perspektywami na przyszłość.
Ona wydaje się obrotna, zaradna, a ja czuję się nieudacznikiem. Ona ma inicjatywę,a mnie zawsze głupio było musztrować dorosłego faceta,  uważałam, że to on powinien o sobie decydować.  ona go zmobilizowała do walki z nałogiem a ja cóż...  Mówiłam mu zirytowana że jak chce to może zapić się na śmierć ale beze mnie.  oczywiście mówiłam że powinien szukać pomocy wsparcia terapii ale nie odwalałam za niego roboty.  dzisiaj bym też nie odwalała, ale może jednak trzba było trochę inaczej...
Wiem że poniekąd miałam słuszność, Miałam swoje rację,  ale po tym wszystkim czułam mocne zwątpienie w siebie, niepewność.

3,829 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-06 18:11:39)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Gdyby decyzja była na rozwijanie relacji z PP to byłabym za wysłaniem wiadomości. Jeśli na wygaszanie to nie.
Myślę jak Paslawek. PP nie rezygnuje że znajomości z Tobą  bo zaspokaja vel zaspokajał tam inne potrzeby niż z Nową.
Ja też nie mamuśkuję i nie musztruję mężczyzny, a nawet ujawnienie przez niego takich zakusów powoduje odruch ucieczkowy.
Za to dla moich dzieciaków byłam rozpieszczajacą matką, co więcej dom miałam pełen dzieciaków swoich i cudzych , które przychodziły do cioci.
Ale facet to nie dziecko, ani nie mój podwładny.
Więc naprawdę  żałujesz że nie jesteś Nową?

3,830 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 19:07:52)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:

On sobie układa nową relację wydaje sie  zadowolony,  a ja zostałam z pogarszającym się zdrowiem, wyglądem i kiepskimi perspektywami na przyszłość.
Ona wydaje się obrotna, zaradna, a ja czuję się nieudacznikiem. Ona ma inicjatywę,a mnie zawsze głupio było musztrować dorosłego faceta,  uważałam, że to on powinien o sobie decydować.  ona go zmobilizowała do walki z nałogiem a ja cóż...  Mówiłam mu zirytowana że jak chce to może zapić się na śmierć ale beze mnie.  oczywiście mówiłam że powinien szukać pomocy wsparcia terapii ale nie odwalałam za niego roboty.  dzisiaj bym też nie odwalała, ale może jednak trzba było trochę inaczej...
Wiem że poniekąd miałam słuszność, Miałam swoje rację,  ale po tym wszystkim czułam mocne zwątpienie w siebie, niepewność.

Tak skutek porównywania się z innymi na ogół jest taki że"stajemy się próżni albo zgorzkniali "
najgorzej jak jest fajnie być próżnym smile, co myli się ludziom z poczuciem wartości często gęsto tak zwanym wysokim,a wysoka samoocena wcale nią nie jest, ponieważ w gruncie rzeczy oparta jest na zależności od opinii innych, mnóstwa opinii z przeszłości urazów i satysfakcji przyjemności z chwalenia  i właśnie na różnicowaniu ludzi i porównywaniu się ,z pewnością już dawno wpadłaś na to tylko trudno się uwolnić od takiego myślenia, które ma korzenie w podświadomości niestety i wzorach przekonaniach o sobie i innych ludziach ,z tę "trudnością" dobrze jest sobie odpuszczać każdego dnia i medytować obserwować emocje uczucia ,tylko obserwować .Wcale nie jest tak trudno nie oceniać innych i porównywać się z nimi .Na pewnym poziomie  wiem że masz opanowane te sprawy i pamiętam, któryś Twój wpis o nadawaniu znaczeń, ocenianiu, porównywaniu siebie z innymi, o tym że te mechanizmy i ich ważność, jest mocno nadużywana, nie pamiętam już gdzie to sama napisałaś może w wątku Ross albo gdzieś indziej.
Przekonanie że Nowa wygrała jest jak dla mnie fałszywe, jeżeli Pepe nie pije tylko dla niej ,ale o tym już było ze sto razy w różnych wątkach.Tak samo Twoje przekonanie że byłaś w stanie coś w Pepe zmienić jest złudzeniem ,nie ma na razie naprawdę żadnej racjonalnej, logicznej reguły dlaczego jeden idzie się leczyć a inny nie idzie,tak zwana twarda miłość nie zawsze działa często nie działa wcale ,naukowcy ciągle to badają i próbują skonstruować metodę interwencji skutecznej dla każdego uśrednionej smile ,ponieważ niektórych kręgów naukowych nie przekonuje idea osiągania dna, chciałoby się znaleźć optymalne dno dla wszystkich i wspólny mianownik,moim zdaniem to nie możliwe jest,ale co ja mogę smile 

Pozostaje Piegusie pchać cierpliwie swój wózek ,nie osądzać się za to że porównujesz się z Nową ,jesteś zazdrosna i masz mnóstwo żali do siebie za coś czego nie byłaś moim zdaniem w stanie zmienić ,przywiązanie do skuteczności własnej siły sprawczej jest mocno przereklamowane jeżeli chodzi o zmienianie innych ludzi ,ciężko jest porzucić przekonania jak widać o tym, ponieważ życie jest różnorodne w zdarzenia i różne warianty.
Stawiasz się trochę w sytuacji nałogowca,  co żona go zostawiła odchodząc przez jego niechęć do leczenia i różne zachowania związane z chorobą upór w trwaniu w niej, a teraz on zazdrości że żona ułożyła sobie życie z kimś innym bez niego i jest według niego szczęśliwa (to wyobrażenia,nie konkretna rzeczywistość),nawet jak przestał pić, to teraz żona  nie potrzebuje  go do niczego,nawet do wykorzystywania jego słabości ,do zemsty, za picie, zdrady,nawet jego poczucie winy przestaje mieć znaczenie itp, tak jest znacznie częściej i wiąże się z pragnieniem doznania jakiejś ulgi w bólu, z żalu to jest silny mechanizm  , nie tylko u nałogowców  ,ludzie tak widać mają.
Wyczuwanie murów i barier to też złudzenia i projekcje dobrze o tym pamiętać że przede wszystkim czujemy coś w sobie a nie w innych czy od innych do końca nie wiadomo co czują inni czasem mamy słuszność czasem się mylimy.
Znowu mi wyszedł "elaborat" big_smile

3,831 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-07-06 18:23:49)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Udała się i liczę na kolejną, ale póki co nie ma konkretów smile Może coś po czwartku będzie wiadomo.

Powtórzę się, ale jak są szybko konkrety, to mam odruch, by brać nogi za pas. Wolałabym się spotykać i poznawać ze spotkania na spotkanie. I niech rośnie apetyt w miarę jedzenia smile

Ale ja miałem na myśli konkrety dotyczące kolejnej randki, a nie dotyczące wspólnego życia big_smile Bez przesady.

paslawek napisał/a:

Normalnie "blitzkrieg" smile

Co Ci powiem, to Ci powiem, ale Ci powiem... Patrząc jak to drzewiej bywało..., to faktycznie "blitzkrieg". Się na starość wyrabiam lol Strach się bać.

3,832

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Po tej wycieczce tak dobrze Ci poszło. smile:)Może się wyluzowałeś?

3,833

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Po tej wycieczce tak dobrze Ci poszło. smile:)Może się wyluzowałeś?

No na pewno nie do końca smile

3,834

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kaczkę też się  luzuje przed pieczeniem...

3,835 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-06 20:33:44)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Kaczkę też się  luzuje przed pieczeniem...

Wilki polują na kaczki ?
Czy kaczki na wilki ?

Znacie kawał o kaczorze ?
Jak znacie smile to poczytajcie:

Jadą ludzie pekaesem ,ktoś z pasażerów woła do kierowcy : "Panie kierowco a staje w Zimnej Wodzie ?"(miejscowość) 
kierowca na to : "Tak chyba kaczorowi ".

Posty [ 3,771 do 3,835 z 5,918 ]

Strony Poprzednia 1 57 58 59 60 61 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024