U mnie terapeuta (niedługo minie rok) dużo mówi, uśmiecha się, okazuje współczucie, zadaje dużo pytań, zgadza się z czymś lub nie zgadza i tak było od początku. O samym dzieciństwie rozmawialiśmy niewiele, skupiamy się przede wszystkim na tym, co się dzieje teraz. Może to zależy od człowieka, a może od rodzaju terapii. Jak w każdej relacji - musi trafić swój na swego.
Mój pamięta nawet to, co powiedziałam wiele miesięcy temu. Przypomina mi o tym, o czym ja już zapomniałam. Robi to zupełnie spontanicznie, nie zagląda do notatek. Ma dobrą pamięć i fajnie łączy fakty. Czasem mnie naprawdę zaskakuje, kiedy mówi: "To ciekawe, co pani mówi, bo jeszcze pół roku temu powiedziała pani, że...Czy zauważyła pani różnicę w swoim nastawieniu?" I tak jest na każdej sesji. Bardzo ciekawie pokazuje mi różnice pomiędzy moim myśleniem a rzeczywistością.
Po prostu mi się udało.
Z drugiej strony być może inaczej pracuje się z kimś, kto jedynie nie może sobie poradzić po rozstaniu z kimś, a inaczej przy zaburzeniach.