Kiedy dojrzewaja panowie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Strony Poprzednia 1 48 49 50 51 52 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3,186 do 3,250 z 5,918 ]

3,186 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-03 15:50:05)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
R_ita napisał/a:

OD 17.05 jesteśmy w trójkę.

Rita, życzę Ci, żebyś zawsze się odnajdywała (także) w Krainie Łagodności. (Wspomniałaś, ze nie mialas pojęcia, ze tyle w Tobie łagodności. wink)

Posyłam Ci dwa utwory, które mi się właśnie przypomniały (choć cała serie mam i uwielbiam, mimo ze poza jednym wyjątkiem dawno nie słuchałam):

https://m.youtube.com/watch?v=oHaNcmhevYs

https://m.youtube.com/watch?v=hk595D4JyHU

A 17 maja to fajna data. smile Tez się tego dnia rodziłam. wink

Zobacz podobne tematy :

3,187

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ajko napisał/a:

Co ja mam zrobić do jedzenia, nie mam weny? Właśnie zżarłam zupkę chińską hmm dobra była, ale to nie to.

U Ciebie sklepy pewnie czynne .
to zależy co masz do dyspozycji i w zasięgu i ile gąb do wykarmienia .

3,188 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-06-03 17:48:25)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ajko zrobiłam rano. Waliłam w materac, kopałam, napieprzałam JEGO. Podarłam poduszkę. Zlana potem, im bardziej waliłam tym bardziej wściekła byłam.
Na parę godzin pomogło. Dzięki.
Sasza najpierw wskoczyła do mnie i głośno miauczała. Potem się wystraszyła i uciekła I chodziła po domu w przykucu.
P.s. może makaron z pesto ? I oliwkami ?

3,189

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Ajko zrobiłam rano. Waliłam w materac, kopałam, napieprzałam JEGO. Podarłam poduszkę. Zlana potem, im bardziej waliłam tym bardziej wściekła byłam.
Na parę godzin pomogło. Dzięki.
Sasza najpierw wskoczyła do mnie i głośno miauczała. Potem się wystraszyła i uciekła I chodziła po domu w przykucu.
P.s. może makaron z pesto ? I oliwkami ?

Biedna poduszka big_smile

3,190

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Mi kotka szkoda..

3,191

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Mi kotka szkoda..

Kotek przeżył, a poduszka chyba nie.

3,192

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Ajko zrobiłam rano. Waliłam w materac, kopałam, napieprzałam JEGO. Podarłam poduszkę. Zlana potem, im bardziej waliłam tym bardziej wściekła byłam.
Na parę godzin pomogło. Dzięki.
Sasza najpierw wskoczyła do mnie i głośno miauczała. Potem się wystraszyła i uciekła I chodziła po domu w przykucu.
P.s. może makaron z pesto ? I oliwkami ?

A Luna co na to ?
Poduszek możesz mieć wiele .

3,193 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-03 21:34:40)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Furda poduszka smile

Mnie z trudnych uczuć właśnie złość wyrazić najłatwiej. Na ogół  jestem spokojna i tak mnie odbiera otoczenie, ale kawał ze mnie wybuchowej cholery.  Patelnia na łbie Pepka to nie jedyny mój wyczyn.

Dzisiejszy dzień spędziłam fantastycznie, bo udało mi się zaliczyć Arłamów, Solinę i Baligród.  Nie muszę chyba dodawać że przepiękna trasa.

3,194

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Ajko zrobiłam rano. Waliłam w materac, kopałam, napieprzałam JEGO. Podarłam poduszkę. Zlana potem, im bardziej waliłam tym bardziej wściekła byłam.
Na parę godzin pomogło. Dzięki.
Sasza najpierw wskoczyła do mnie i głośno miauczała. Potem się wystraszyła i uciekła I chodziła po domu w przykucu.
P.s. może makaron z pesto ? I oliwkami ?

A Luna co na to ?
Poduszek możesz mieć wiele .

Nie masz kompletnie empatii dla poduszek.

3,195 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-03 21:36:09)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

albo koty albo poduszki smile
wybrać trzeba po której jest się stronie smile
ja wybieram koty .

3,196 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-03 21:51:19)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Mmmm...  oliwki, to jest pomysł smile  całe wieki nie jadłam, bo mój synek to raczej tradycjonalista jeśli chodzi o obiady.
Dzisiaj kuchnia wydała żurek. Właśnie opędzlowałam dwa talerze po powrocie z całodziennej wycieczki, a gotowałam rano.

3,197

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:

albo koty albo poduszki smile
wybrać trzeba po której jest się stronie smile
ja wybieram koty .

A ja poduszki. Bo są bezbronne big_smile

3,198

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Piegusko a jak tam spanie, wróciło do normy?
Ja w końcy miałam ziemniaki z cebulką i kalafior. Dzisiaj miałam taki rozpustny dzień bo mam kryzys po dniu słodyczowym, który jednak w dzień dziecka zrobiłam. Była żarta zupka chińska i  czipsy na głodzie słodyczowym.

3,199

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

O dziwo, ze spaniem lepiej,  chociaż dzisiejszej nocy też dosyć długo się wierciłam.

3,200

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Luna to nie wiem gdzie była. Sasza wyczuwa emocje. Jak płaczę, zawsze przychodzi i miauczy. Albo rozkopuje koc jak się nim przykryję.
Poduszka do naprawienia. Z gąbki taka profilowana idzie zaszyć pokrowiec.
Ja jestem spkojną osobą i taka złość to dla mnie rzadkość. Dalo mi do myślenia bo zaczęłam i pp chwoli chciałam więvej i więcej. Poniosło mnie. Przestałam jak padłam ze zmęczenia. Musxę prxyznać że podobało mi się. Nigdy nie załatwiam niczego krzykiem .Radość potrafię okazać ekspresją ale złość , przykrość- nigdy.

3,201 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-03 22:49:21)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja darcie ryja niestety z domu wyniosłam. Musiałam popracować nad zmianą zachowań i nauczyć się reagować spokojniej.   Nauczyłam się owszem i uwierzyłam że jest to możliwe, ale czasami moja gwałtowność dochodzi do głosu.  A czasami jak z tą patelnią świadomie sobie na to pozwalam.  Akcja z patelnią zresztą w dużej mierze była symboliczna.  Złość zarządzana ma spory sens.

3,202

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Jak tak się dziś zastanowiłam to zawsze tłumiłam złość. Urazy, zranienia zostawały u mnie bo nie potrafiłam odpłacić nadawcy.

3,203

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ten głód słodyczowy brzmi jak głód alkoholowy smile Masakra...A ja to zawsze omijam listę deserów w knajpach smile

3,204 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-03 23:10:50)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja z kolei miewałam trudności z okazywaniem uczuć miękkich delikatnych wrażliwych Ale dzięki temu że trafiłam na serdecznych ludzi,  nauczyłam się okazywać ciepło.  nie umiem być natomiast ciepła i miękka przy mojej mamie. nie zapomnę jak niesamowicie trudno było mi ją przytulić gdy rozpaczała tracąc męża,  mojego ojca. zrobiłam to ale byłam sztywna jak kołek,  Do dziś mi trudno okazywać jej takie miękkie uczucia. Jest to dla mnie niesamowicie krępujące.

mojemu synowi nie żałuję ciepła

3,205

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
bagienni_k napisał/a:

Ten głód słodyczowy brzmi jak głód alkoholowy smile Masakra...A ja to zawsze omijam listę deserów w knajpach smile

nie przesadzajmy smile

3,206 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-06-03 23:59:27)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Ajko zrobiłam rano. Waliłam w materac, kopałam, napieprzałam JEGO. Podarłam poduszkę. Zlana potem, im bardziej waliłam tym bardziej wściekła byłam.
Na parę godzin pomogło. Dzięki.
Sasza najpierw wskoczyła do mnie i głośno miauczała. Potem się wystraszyła i uciekła I chodziła po domu w przykucu.
P.s. może makaron z pesto ? I oliwkami ?

I świetnie! Myślę, że jak dasz złości ujście to z czasem będzie jej coraz mniej.

adela 07 napisał/a:

Jak tak się dziś zastanowiłam to zawsze tłumiłam złość. Urazy, zranienia zostawały u mnie bo nie potrafiłam odpłacić nadawcy.

Ja też, bo raz, że byłam wychowana na grzeczną i dobrą dziewczynkę i mówiono mi wszystkie standardowe teksty jak "złość piękności szkodzi", dwa, że nie bardzo czułam przestrzeń na moją złość. Czułam, że nie mogę sprawiać problemów.

Ja jestem spkojną osobą i taka złość to dla mnie rzadkość. Dalo mi do myślenia bo zaczęłam i pp chwoli chciałam więvej i więcej. Poniosło mnie. Przestałam jak padłam ze zmęczenia. Musxę prxyznać że podobało mi się. Nigdy nie załatwiam niczego krzykiem .Radość potrafię okazać ekspresją ale złość , przykrość- nigdy.


Podobnie to wygląda na tych warsztatach psychoterapii przez ciało. Uwalniasz napięcia, które powodują problemy ale też poznajesz jak to jest wyrazić te emocje. Fajnie. Wyrażanie złości w życiu też jest potrzebne. Czasem trzeba bronić swoich granic

Nie masz kompletnie empatii dla poduszek.

:-D :-D

3,207

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

a ja myślę, ze taki worek bokserski powieszony u sufitu to byłoby niezłe rozwiązanie- tylko o dobrych butach takich jak bokserzy trzeba pamiętać.

3,208

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

a ja myślę, ze taki worek bokserski powieszony u sufitu to byłoby niezłe rozwiązanie- tylko o dobrych butach takich jak bokserzy trzeba pamiętać.

To trochę zachodu, bo takie worki ważą po kilkadziesiąt kilo i trzeba porządną kotwę do stropu, a różne stropy są. Taniej i mniej kłopotliwie jest kupić bokserską gruszkę. Taka gruszka jest przenośna, ma swoją podstawę, którą napełnia się wodą lub piaskiem. Nie służy do super ciężkich ciosów tylko bardziej wyrabiania szybkości ale myślę, że spełni zadanie odstresowania wink
Ogólnie jest to słuszna idea i będę ją wcielał w życie. W końcu połamałem kiedyś klawiaturę z nerwów, a starszy syn stolik lol Młodszy też wali w co popadnie. No ja kiedyś jeszcze urwałem drzwiczki od kuchennej szafki i popsułem wysuwaną, dużą szufladę pod zlewem. A ile się namęczyłem żeby naprawić... wink Worek wychodzi sensowniej.

3,209

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Bębny i perkusja są świetnym narzędziem do uwalniania złości tyle że głośnym dość .

3,210 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 11:40:14)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wow Snake, zdolna bestia z Ciebie! big_smile

Prowincjonalnym bibliotekarkom o umiarkowanych dochodach nieposkromione złość się jednak nie opłaca wink
Usiłując wyperswadować Pepkowi konieczność zakończenia naszej  bliższej współpracy,  walnęłam na oślep kubkiem z resztkami kawy. Kubek odbił się od stołu i poleciał pięknym łukiem uderzając w drzwi kuchni, a przy okazji zachlapując wszystko kawą - i skubany ocalał. Za to  ucierpiał kuchenny stół.

3,211

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Niebezpieczna kobieta smile

3,212 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 11:57:20)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dumna z siebie nie jestem,  choć mam niezłe anegdotki do opowiadania znajomym. Damy nie pizgają ( za przeproszeniem) przedmiotami.

Cieszę się że kubek ocalał bo jest pamiątkowy i ulubiony smile


Znowu dzisiaj długo nie mogłam zasnąć.  Zastanawiam się czy wpływu na to nie miały te dwa talerze żurku późnym wieczorem.
Na litość boską, kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi Ile jem kiedy jem i co jem. Poszło się na imprezę wróciło się o 4:00 rano a na 8:00 szło się do pracy i nic człowiekowi nie było.  śniadania człowiek nie zjadł, przypomniał sobie koło południa – i nic ; wtrążolił  o północy kanapkę i zaraz kładł się spać - i nic

3,213 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-04 11:55:54)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

gruszka to niestety nie to samo. Bo w taki worek to można kopać i żćwiczyć też mięśnie nóg no i worek nie odda zawodnikowi, a gruszka wyglada że ma taką opcje big_smile  no ale fakt refleks można poćwiczyć.

wiem że wór niestety ciężli jest, ale marzył mi się taki kiedyś.

Piegowata : Freudowska pomyłka smile Napisałaś że usiłowałaś mu wyperswadować "koniecznośc zakończenia relacji z Tobą"

dla mnie rzucanie kubkami to gra wstępna: w filmach po tym jest seks na stole kuchennym zwykle smile

3,214

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Piłkę tenisową możesz ze sobą nosić ,do rzucania ,a ugniatanie piłki dodatkowo wyrabia mięśnie palców i uspokaja
ja miałem takie kółko gumowe dzięki temu ugniataniu przestałem ogryzać paluchy i zdzierać skórki przy paznokciach  wiele już lat temu .

3,215

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

ja sie nie chcę uspokoić, tylko zmęczyć.
ja z tych co uspokajaja się od głowy głównie.
piłke tenisowa polecam na leżenie na niej i wymachiwanie rekami jak ona jest między łopatkami.

3,216 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 12:02:13)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

.

3,217

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

ja sie nie chcę uspokoić, tylko zmęczyć.
ja z tych co uspokajaja się od głowy głównie.
piłke tenisowa polecam na leżenie na niej i wymachiwanie rekami jak ona jest między łopatkami.

z tą piłką to w sumie do Piegusa było,ale Ty też niebezpieczna kobieta przynajmniej dla Lucka smile

3,218

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:

.

Widziałem hahahaha smile

3,219

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

A ja sobie dziś znów ponapieprzam tylko dziecko wyjdzie z domu. Mięśnie karku odczuły wczorajszą furię.

3,220 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 12:10:02)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Jeśli chodzi o piłkę to bardzo mi się podoba patent Eli Na masaż.
A jeśli mowa o rzucaniu przedmiotami, to jednak najlepiej nie czekać aż emocje nabrzmieją do tego stopnia.

3,221 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 12:11:43)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela, rozbawiłaś mnie smile

3,222

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

A ja sobie dziś znów ponapieprzam tylko dziecko wyjdzie z domu. Mięśnie karku odczuły wczorajszą furię.

Adelo mój kot przeszedł inicjację łowiecką na wsi dziś z rana upolował .......dżdżownice big_smile
muszę z nim porozmawiać poważnie smile

3,223

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

.

Widziałem hahahaha smile

big_smile

3,224 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-04 12:17:47)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

.

Widziałem hahahaha smile

ja nie. ale napisałam świadomie co napisałam smile
Pasławek- porozmawiaj z kotem o biznesie- właśnie ogladałam program że robale to dobre żródło białka smile

3,225

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym Freudem.
A gra wstępna z kubkami nie miała dalszego ciągu. To tylko taki petting był big_smile

3,226

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

są przecież amatorzy i smakosze dżdżownic ,nawet jakieś koktajle robią

a Piegus to napisał big_smile ......

3,227 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-04 12:27:34)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

proszę bardzo: konieczność zakończenia znajomości wyperswadować- to znaczy skłonić do jej kontynuowania. smile

Pasławek- no przecież że nie z myszy te koktaile robią- kot ma łeb na karku.

3,228 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 12:32:23)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dziękuję za wyjaśnienie, ale tematu nie będę rozwijać.
Chwała bogom że już  perswadowanie mam za sobą.


Aaaaa!  Ela, chyba dopiero zaczęłam kumać smile
Czy chodzi Ci o to, że to zabrzmiało tak jakbym próbowała właśnie wybić mu z głowy zakończenie?
No, tak... yikes

3,229

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

A ja sobie dziś znów ponapieprzam tylko dziecko wyjdzie z domu. Mięśnie karku odczuły wczorajszą furię.

No i o to chodzi w życiu lol trzeba sie wypróżnić z tego gó**a. Ale pamiętaj też o tym przytuleniu siebie samej i powiedzeniu sobie dobrych słów, np: jesteś wspaniała Adelo, jesteś dla mnie ważna, będę cię chronić, może jeszcze nie umiem, ale to sie zmienia, tyle lat czekałaś aż cię docenię, polubię ja sama. Powiedz to co chcesz, ja tylko przykłady daję. Całuję miłego napier**lanka smile.


https://i.imgur.com/LGmFcBA.png

Piegusko, a może te problemy ze snem, oprócz z  jedzenia przed spaniem są powiązane z terapią? Czy masz natłok myśli?

3,230 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 12:44:57)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Już przed terapią miałam serię bezsennych nocy.
A natłok myśli, powiedziałabym, raczej wynika z faktu że nie mogę spać.  Wtedy się pchają do głowy.
Nie pomaga też fakt że starszej pani już to i owo zgrzyta i trzeszczy w starych kościach.

Boże miej litość... gadam jak stary hipochondryk!

Adela, napierdzielaj ile wlezie! big_smile

P.S.  No zaraz zaraz... a kto w drodze z Bieszczad wytrąbił wieczorem  na stacji paliw dużą kawę?!  Już chyba wiem, czemu nie spałam.
Ale kiedyś to nawet po kawie mogłam spać jak niemowlę hmm

3,231

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Piegus jak ja Ci zazdroszczę tej Soliny. Oprócz tego że to piękne miejsce to mam osobiście sentyment. I ciepła woda tam jest.
Jsk czytałam o tym co proponował Snake to wyobraxiłam sobie jaką gębę bym miała posiniaczoną...
Ajko to przytulanie siebie i troska jak o kogoś bezbronnego - często o tym zapominam, choć na tetapii przerabiałam.
Dzięki za wsparcie.

3,232

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Apogeum napisał/a:
R_ita napisał/a:

OD 17.05 jesteśmy w trójkę.

Rita, życzę Ci, żebyś zawsze się odnajdywała (także) w Krainie Łagodności. (Wspomniałaś, ze nie mialas pojęcia, ze tyle w Tobie łagodności. wink)

Posyłam Ci dwa utwory, które mi się właśnie przypomniały (choć cała serie mam i uwielbiam, mimo ze poza jednym wyjątkiem dawno nie słuchałam):

https://m.youtube.com/watch?v=oHaNcmhevYs

https://m.youtube.com/watch?v=hk595D4JyHU

A 17 maja to fajna data. smile Tez się tego dnia rodziłam. wink

Dziękuję Apogeum smile Jako, że bardzo mi pomogłaś to czuję, że mi się zakoduje w pamięci, że i ty z 17ego smile A Krzysztoń to mi dość dobrze znana smile

3,233 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-04 16:39:18)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Ajko to przytulanie siebie i troska jak o kogoś bezbronnego - często o tym zapominam, choć na tetapii przerabiałam.
.

To znaczy że wiesz o wewnętrznym dziecku o powrocie do domu .

możemy najpierw zaopiekować się zranionym dzieckiem wewnątrz nas. Każdego dnia możesz praktykować powracanie do swojego zranionego dziecka. Musisz przytulać je z czułością, tak jak starszy brat albo starsza siostra. Musisz do niego mówić. Możesz też napisać list do Małego dziecka wewnątrz siebie – dwie, trzy strony, które zapewnią, że wiesz o jego istnieniu i zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby uleczyć jego rany.

― Thích Nhất Hạnh, Anger
Jest jeszcze coś ,bo czasem wspominasz o tacie (będzie długie ,a ile się tego naszukałem)

„Bardzo wiele młodych osób deklaruje, że nienawidzą swoich ojców lub matek. Mówią mi czasem otwarcie: „Nie chcę mieć z nią/nim nic do czynienia”. Mają w sobie tyle złości na rodziców, że chcą całkowicie zerwać relacje z nimi. Nieraz istnieją ważkie powody do tego, by oddzielić się od rodziców fizycznie bądź emocjonalnie, zwłaszcza jeśli rodzice nadużywają swojej władzy. Lękamy się niekiedy, że przebywając w pobliżu rodziców nigdy nie wyzbędziemy się słabości i zawsze będziemy cierpieć.
Lecz nawet jeśli przestajemy spotykać się i rozmawiać z rodzicami, nie możemy oddzielić się od nich całkowicie. Z nich powstaliśmy. Jesteśmy naszym ojcem, jesteśmy naszą matką. To jest faktem, nawet jeśli w swoim mniemaniu ich nienawidzimy.
Jesteśmy kontynuacją naszych matek i ojców. Nie możemy wykorzenić ich z siebie. Złość na rodziców wcale tego nie zmienia. Złościmy się wyłącznie na siebie samych. Trzeba pojednać się z wewnętrznymi rodzicami, porozmawiać z nimi i poszukać sposobu na pokojową koegzystencję. Uświadomienie sobie tego ułatwia pojednanie. (…)
Gdy mówimy, że ciało i umysł są połączone, nie mamy na myśli tylko naszego indywidualnego ciała i umysłu. Żyją w nas wszyscy nasi krewni, a także nasi duchowi przodkowie. Obecności ojca i matki możemy dotknąć w każdej komórce naszego ciała. Są oni w nas prawdziwie obecni, podobnie jak dziadkowie i pradziadkowie. Jesteśmy ich kontynuacją. Możemy myśleć, że nasi przodkowie już nie istnieją, ale nawet naukowcy potwierdzają, że przodkowie są w nas obecni, w dziedzictwie genetycznym, które zawiera się w każdej komórce naszego ciała. To samo dotyczy naszych potomków. My będziemy obecni w każdej komórce ich ciał. I jesteśmy obecni w świadomości każdej osoby, z którą nawiązaliśmy kontakt.
Pomyśl o drzewie śliwy. W każdej śliwce tego drzewa tkwi pestka. Pestka zawiera całe drzewo i wszystkie jego poprzednie pokolenia – nieskończoną liczbę drzew śliwy. W pestce zawiera się inteligencja, wiedza o tym, jak stać się śliwą, jak wypuścić gałęzie, liście, kwiaty i owoce. Drzewo nie robi tego samo z siebie. Może to zrobić tylko dzięki doświadczeniu i adaptacji pokoleń swoich przodków. Tak samo jest z tobą. Posiadasz mądrość i inteligencję, które pozwalają ci osiągnąć pełnię człowieczeństwa, ponieważ odziedziczyłeś wieczną mądrość po swoich krewnych z poprzednich pokoleń
I po przodkach duchowych.
Twoi duchowi przodkowie są w tobie, ponieważ to kim jesteś z natury i z kim jesteś z kultury nie da się rozdzielić. Kultura przekształca twoją odziedziczoną naturę. Twoja duchowość i praktyka uważności, które towarzyszą ci w codziennym życiu obecne są w każdej komórce twojego ciała. Tak więc obecni są tam twoi duchowi przodkowie. Nie możesz zaprzeczyć ich obecności.
Niektórzy z nas mają wspaniałych rodziców, inni mają rodziców którzy wiele wycierpieli i stanowią źródło cierpień dla swoich partnerów i dzieci. Prawie każdy z nas ma krewnych, których podziwia i takich, w których dostrzega wiele wad i nie jest z nich dumny. Wszyscy oni są naszymi krewnymi. Mamy także duchowych przodków, którzy nam nie pomogli a może nawet nas skrzywdzili. Możemy się na nich złościć, ale to wciąż nasi przodkowie.
Trzeba powrócić do siebie i przytulić swoich krewnych i przodków duchowych. Nie możemy się ich pozbyć. Są naszą rzeczywistością i tkwią w nas, w ciele, umyśle i duchu. ”.
THICH NHAT HANH

może o jedna bitwę mniej ?

3,234 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 15:17:24)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Apogeum, moje ukochane muzyczne klimaty!

Wiecie z tymi Bieszczadami... jednak Pan Bóg, gdy zamyka drzwi, to otwiera okno, a życie daje nam znaki, tylko trzeba je wychwycić.
Marzyłam o Bieszczadach, bo choć to niedaleko ode mnie, mam ograniczone możliwości.  i w przeciągu roku, kurczę, udało się aż 2 razy!!!

3,235 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-06-04 15:26:50)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Rita ja też składam gratulacje! Cieszę się, że tak dobrze się dla Was wszystko ułożyło :-)

Trzeba powrócić do siebie i przytulić swoich krewnych i przodków duchowych. Nie możemy się ich pozbyć. Są naszą rzeczywistością i tkwią w nas, w ciele, umyśle i duchu

Pasławku, potrafisz rozwinąć tę myśl? Albo ktoś inny

3,236 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-06-04 15:36:01)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kiedyś na pewnych zajęciach zostałyśmy poproszone o napisanie podziękowań dla dowolnie wybranej  bliskiej osoby.  koleżanki przeważnie dziękowały mężom,  a ja niespodziewanie dla samej siebie zaczęłam redagować List do mamy.  moja relacja z mamą nie należała nigdy do łatwych, mam jej to i owo do zarzucenia. Pisałam ten list darłam kartkę, kreśliłam aż w końcu wyszło mi coś takiego:  Dziękuję ci że jesteś bo dzięki temu ja jestem. Dziękuję ci że jesteś taka jaka jesteś bo dzięki temu ja jestem taka jaka jestem.

wysłałam to jej na któryś dzień matki i z tego co wiem Była poruszona.

jestem w stanie dzisiaj kochać moją mamę pomimo wszystko.

3,237 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-04 16:40:55)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
aniuu1 napisał/a:

Rita ja też składam gratulacje! Cieszę się, że tak dobrze się dla Was wszystko ułożyło :-)

Trzeba powrócić do siebie i przytulić swoich krewnych i przodków duchowych. Nie możemy się ich pozbyć. Są naszą rzeczywistością i tkwią w nas, w ciele, umyśle i duchu

Pasławku, potrafisz rozwinąć tę myśl? Albo ktoś inny

pewnie tak z tym że nie najlepszy ze mnie "publicysta",ale to bardziej do pomedytowania jest ,nawet jeżeli takie myśli budzą sprzeciw ,niechęć ,niezrozumienie,poczekaj Aniu nie śpiesz się .
to się wiąże ściśle z tym

"Musimy wrócić do domu. Jeśli jesteśmy w stanie wojny z rodzicami, przyjaciółmi, społeczeństwem czy kościołem – to może dlatego, że wojna szaleje wewnątrz nas. Wojna wewnętrzna ułatwia inne wojny. Pięć Skupisk – formy, odczucia, postrzeżenia, twory umysłu i świadomość – obejmują wielkie terytorium. Każde z nas jest królem czy królową tego terytorium, składającego się z tych pięciu elementów. Nie jesteśmy jednak odpowiedzialnymi monarchami. Nie chcemy przeglądać naszego terytorium ani rządzić na nim; chcemy je porzucić. Toczy się na nim wiele wojen. Panuje tam bałagan, bo obawiamy się powrotu do naszego własnego królestwa.
Obawiamy się powrotu do domu, bo brakuje nam narzędzi i środków obrony siebie. Ale wyposażeni w uważność, możemy do domu powrócić bezpiecznie; nie zostaniemy wtedy opanowani bólem, smutkiem, przygnębieniem. Kiedy wrócimy do domu z uważnością, możemy powiedzieć do naszego zranionego wewnętrznego dziecka, używając tej mantry: „Kochanie, jestem tu dla ciebie. Obejmuję cię swoimi ramionami. Przykro mi, że zostawiłem cię samego na tak długo”. Mając za sobą trening, uważnie chodząc, uważnie oddychając, będziemy umieli wrócić do domu i objąć swój ból i smutek."

„Sutra o pełnej świadomości oddychania” Thich Nhat Hanh

3,238

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dziękuję Pasławku za odpowiedź. Pomyślę nad tym.

3,239 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-06-04 17:35:50)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

3,240 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-04 18:22:44)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
R_ita napisał/a:

Dziękuję Apogeum smile Jako, że bardzo mi pomogłaś to czuję, że mi się zakoduje w pamięci, że i ty z 17ego smile A Krzysztoń to mi dość dobrze znana smile

Rita, posłałam Ci utwory, a zapomniałam o uściskach dla córeczki, co niniejszym czynie. smile

Piegowata'76 napisał/a:

Apogeum, moje ukochane muzyczne klimaty!

Wiecie z tymi Bieszczadami... jednak Pan Bóg, gdy zamyka drzwi, to otwiera okno, a życie daje nam znaki, tylko trzeba je wychwycić.
Marzyłam o Bieszczadach, bo choć to niedaleko ode mnie, mam ograniczone możliwości.  i w przeciągu roku, kurczę, udało się aż 2 razy!!!

Piegowata, Kraina Łagodności to wyjątkowa seria.

A moje klimaty to Bieszczady! W Bieszczadach się zakochałam w każdym tego słowa znaczeniu. wink Tam tez brałam ślub. Choć ja akurat niestety nie mogę powiedzieć, ze są niedaleko ode mnie. No i zdecydowanie za długo mnie tam nie było! Jakoś tak się nie udało w ostatnich latach. Ale już moja w tym głowa, żeby to nadrobić!

3,241

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Pasławku- jeżeli chodzi o mojego ojca, to właściwie nie czuję do niego nienawiści. Złość- jeszcze się pojawia, ale z biegiem czasu odczuwam po prostu wyrozumiałość. A to dlatego, że jest już stary i wymaga opieki. Nie ma sensu złościć się na kogoś takiego, wyciągać stare urazy. Ta reszta złości to fakt, ze on nie zrozumiał, że źle robił, że nie szanował mamy i doprowadził pośrednio do tego że umarła. Jemu taka myśl  nawet nie zaświta. To mnie drażni.
Traktuję go po prostu jak kogoś o kogo mam obowiązek dbać. Nie kocham go, ale muszę przyznać, że przyjemnie mi się robi gdy widzę, że jest w dobrym nastroju.
W sumie to mi go żal, bo jest bardzo samotny. Ale znam przyczynę- naprawdę trudno z nim wytrzymać. A on tego nie widzi. I zero refleksji, dlaczego do tego doszło.

3,242

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ajko napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Rita ja też składam gratulacje! Cieszę się, że tak dobrze się dla Was wszystko ułożyło :-)

Trzeba powrócić do siebie i przytulić swoich krewnych i przodków duchowych. Nie możemy się ich pozbyć. Są naszą rzeczywistością i tkwią w nas, w ciele, umyśle i duchu

Pasławku, potrafisz rozwinąć tę myśl? Albo ktoś inny

Ja ci powiem Ania jakie  kiedyś (tak naprawdę niedawno) miałam doświadczenie w tej sprawie.
Moje relacje z moją mamą, są skomplikowane. Długo żyłam będąc ofiarą oczekującą, że ona mnie przeprosi. Potem przyszedł czas gdzie przestałam już na to czekać. Nienawidziłam ją. Latami uczyłam się sama sobie dawać to czego zawsze od niej chciałam. Gdy już dużo z tych nauk było w moim życiu. Przyszło mi takie odpuszczenie nienawiści dla niej. Potem przyszło współczucie. Potem po wielu miesiącach zrozumiałam, że to się ciągnie od pokoleń mojej rodziny. Poczułam to mocno i powiedziałam, że wybaczam wam wszystkim (moim przodkom), że nie umieliście tego zatrzymać.

Zaznaczam jestem bardzo przeciwna wybaczaniu na siłę, bo np jakiś ksiądz, mnich kołcz tak powiedział. To prawdziwe wybaczenie przychodzi wtedy kiedy potrafimy sami sobie wybaczyć, współczuć, nie poniewierać siebie samych. Robienie tego na siłę powoduje, że dołączamy do grona krzywdzących nam ludzi.

Dziękuję, że podzieliłaś się doświadczeniem. Takie przykłady z własnego doświadczenia często bardziej do mnie przemawiają, żeby zrozumieć o co chodzi, jak co działa, jak coś może wyglądać.
Ja w sumie nie jestem pewna gdzie jestem z tym przebaczeniem. Różne mi się uczucia odzywają. Czuję dyskomfort kiedy znajduję się w okolicy w której mieszkałam dorastając. Bardzo rzadko odwiedzam mieszkanie gdzie dorastałam i nie nie lubię tam być. Z ojcem w ogóle nie mamy relacji (czuję kompletny brak więzi) i wiem, że już jej nigdy nie będzie bo żadne nie ma takiej woli. Dla mnie jest ok brak kontaktu z jego strony. Kiedyś walczyliśmy ze sobą. Uważam, że jest typem narcystycznym lub psychopatycznym. Już dawno stał się słabym, wycofanym, zrezygnowanym człowiekiem, nawet było mi go trochę żal jak go kiedyś zobaczyłam. Nie czekam na przeprosiny i wiem, że ich nie będzie. Nie czuję żeby relacje z moimi rodzicami mogły być lepsze. O przeszłości ojca wiem niewiele mimo, że mieszkaliśmy razem. Nie rozumiem też jak moja matka stała się taką osobą jaką jest, nie jest taka jak jej rodzice. Nie mamy do siebie zaufania. Odcinała nas też od swojej rodziny poza dziadkami, od których przyjmowała pomoc.Robiła dziwne rzeczy jak to: zabrała sobie wszystkie zdjęcia dziadków (twierdząc, że kiedyś w domyśle na starość je spali aby nie dostały się w ręce obcych ludzi - czułam, że uznała mnie za obcego). Nie dała mi żadnego zdjęcia mojego, bo wszystkie są jej. Możliwe, że je wyrzuciła, ale mogła to być też manipulacja. Postanowiłam nie wnikać, bo wiem, że bym się nie dowiedziała. Jednocześnie jeśli byłam tam u nich to miałam wrażenie, że próbuje mnie zatrzymać na dłużej, że chce być mi potrzebna.
Z tym wybaczeniem to doszlam gdzieś do:  "Ok, co się stało to się stało, czasu się nie wróci, ale nie rozumiem was i nie chcę być w waszym życiu. Macie na co sobie zapracowaliście". Może zrobili najlepiej jak mogli w ich mniemaniu, ale jakoś reszty to nie zmienia. Nie wiem gdzie dalej miałabym w tym wybaczeniu dość. Nie pragnę już być bliżej nich. Współczuję im kiedy ich widzę. Wyglądają na starych, zmęczonych ludzi, mają puste oczy :-( nie czuję, żeby mnie kochali.

3,243 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-06-04 22:25:20)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
aniuu1 napisał/a:
Ajko napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Rita ja też składam gratulacje! Cieszę się, że tak dobrze się dla Was wszystko ułożyło :-)


Pasławku, potrafisz rozwinąć tę myśl? Albo ktoś inny

Ja ci powiem Ania jakie  kiedyś (tak naprawdę niedawno) miałam doświadczenie w tej sprawie.
Moje relacje z moją mamą, są skomplikowane. Długo żyłam będąc ofiarą oczekującą, że ona mnie przeprosi. Potem przyszedł czas gdzie przestałam już na to czekać. Nienawidziłam ją. Latami uczyłam się sama sobie dawać to czego zawsze od niej chciałam. Gdy już dużo z tych nauk było w moim życiu. Przyszło mi takie odpuszczenie nienawiści dla niej. Potem przyszło współczucie. Potem po wielu miesiącach zrozumiałam, że to się ciągnie od pokoleń mojej rodziny. Poczułam to mocno i powiedziałam, że wybaczam wam wszystkim (moim przodkom), że nie umieliście tego zatrzymać.

Zaznaczam jestem bardzo przeciwna wybaczaniu na siłę, bo np jakiś ksiądz, mnich kołcz tak powiedział. To prawdziwe wybaczenie przychodzi wtedy kiedy potrafimy sami sobie wybaczyć, współczuć, nie poniewierać siebie samych. Robienie tego na siłę powoduje, że dołączamy do grona krzywdzących nas ludzi.

Dziękuję, że podzieliłaś się doświadczeniem. Takie przykłady z własnego doświadczenia często bardziej do mnie przemawiają, żeby zrozumieć o co chodzi, jak co działa, jak coś może wyglądać.
Ja w sumie nie jestem pewna gdzie jestem z tym przebaczeniem. Różne mi się uczucia odzywają. Czuję dyskomfort kiedy znajduję się w okolicy w której mieszkałam dorastając. Bardzo rzadko odwiedzam mieszkanie gdzie dorastałam i nie nie lubię tam być. Z ojcem w ogóle nie mamy relacji (czuję kompletny brak więzi) i wiem, że już jej nigdy nie będzie bo żadne nie ma takiej woli. Dla mnie jest ok brak kontaktu z jego strony. Kiedyś walczyliśmy ze sobą. Uważam, że jest typem narcystycznym lub psychopatycznym. Już dawno stał się słabym, wycofanym, zrezygnowanym człowiekiem, nawet było mi go trochę żal jak go kiedyś zobaczyłam. Nie czekam na przeprosiny i wiem, że ich nie będzie. Nie czuję żeby relacje z moimi rodzicami mogły być lepsze. O przeszłości ojca wiem niewiele mimo, że mieszkaliśmy razem. Nie rozumiem też jak moja matka stała się taką osobą jaką jest, nie jest taka jak jej rodzice. Nie mamy do siebie zaufania. Odcinała nas też od swojej rodziny poza dziadkami, od których przyjmowała pomoc.Robiła dziwne rzeczy jak to: zabrała sobie wszystkie zdjęcia dziadków (twierdząc, że kiedyś w domyśle na starość je spali aby nie dostały się w ręce obcych ludzi - czułam, że uznała mnie za obcego). Nie dała mi żadnego zdjęcia mojego, bo wszystkie są jej. Możliwe, że je wyrzuciła, ale mogła to być też manipulacja. Postanowiłam nie wnikać, bo wiem, że bym się nie dowiedziała. Jednocześnie jeśli byłam tam u nich to miałam wrażenie, że próbuje mnie zatrzymać na dłużej, że chce być mi potrzebna.
Z tym wybaczeniem to doszlam gdzieś do:  "Ok, co się stało to się stało, czasu się nie wróci, ale nie rozumiem was i nie chcę być w waszym życiu. Macie na co sobie zapracowaliście". Może zrobili najlepiej jak mogli w ich mniemaniu, ale jakoś reszty to nie zmienia. Nie wiem gdzie dalej miałabym w tym wybaczeniu dość. Nie pragnę już być bliżej nich. Współczuję im kiedy ich widzę. Wyglądają na starych, zmęczonych ludzi, mają puste oczy :-( nie czuję, żeby mnie kochali.

Aniu a co myślisz o sobie? Co czujesz do siebie? W chwilach gorszych jak siebie traktujesz? Czy potrafisz sobie wybaczyć jakieś niewłaściwe (według ciebie) zachowanie?

Wiesz w tym wszystkim chodzi o to by skierować się do siebie. Jak zaczęłam w sobie widzieć osobę, której chcę nie wypominać, zaczęłam być dla siebie dobra, wyrozumiała. Jak poczułam, że chcę dać sobie wsparcie w złych chwilach, zgodę na pomyłki, zgodę na płacz, na gniew. Jak zaczęłam sama sobie opowiadać swoją historię i ją szczerze od serca słuchać i współczuć, wspierać siebie samą to zaszła we mnie jakaś zmiana, Ona się robiła latami ja się stawałam sobą. Wcześniej byłam (i dalej jestem) zlepkiem wszystkich ludzi spotkanych w życiu, ale ze mnie był tylko strach, gniew i ofiara. Gdy zauważyłam, że potrzebuję wsparcia, ale od siebie samej, świat się zaczął przeobrażać. Ja zaczęłam się tworzyć na nowo, ale już po mojemu. Dalej się boję, ale coraz rzadziej nienawidzę (nie tylko ludzi, ale też siebie), coraz rzadziej jestem ofiarą. Im więcej w sobie mam wybaczenia dla siebie, tym bardziej staję się wolna  i czesciej jestem w stanie dać te wolnośc wyboru innym, nie potrzebuję już nikogo obwiniac. Wypuszczam tych ludzi z mojej głowy Mam w sobie zgodę na ich wybory, szanuję je. Ale zaznaczam te procesy zachodziły latami i dalej zachodzą. To nie jest zawsze idealnie, czasem stare o sobie przypomina, ja daję się wciągnąć.

3,244 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-06-04 21:37:29)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Apogeum napisał/a:
R_ita napisał/a:

Dziękuję Apogeum smile Jako, że bardzo mi pomogłaś to czuję, że mi się zakoduje w pamięci, że i ty z 17ego smile A Krzysztoń to mi dość dobrze znana smile

Rita, posłałam Ci utwory, a zapomniałam o uściskach dla córeczki, co niniejszym czynie. smile

Piegowata'76 napisał/a:

Apogeum, moje ukochane muzyczne klimaty!

Wiecie z tymi Bieszczadami... jednak Pan Bóg, gdy zamyka drzwi, to otwiera okno, a życie daje nam znaki, tylko trzeba je wychwycić.
Marzyłam o Bieszczadach, bo choć to niedaleko ode mnie, mam ograniczone możliwości.  i w przeciągu roku, kurczę, udało się aż 2 razy!!!

Piegowata, Kraina Łagodności to wyjątkowa seria.

A moje klimaty to Bieszczady! W Bieszczadach się zakochałam w każdym tego słowa znaczeniu. wink Tam tez brałam ślub. Choć ja akurat niestety nie mogę powiedzieć, ze są niedaleko ode mnie. No i zdecydowanie za długo mnie tam nie było! Jakoś tak się nie udało w ostatnich latach. Ale już moja w tym głowa, żeby to nadrobić!


To i za usciski też i jeszcze raz dziękuję smile Jedno trzeba przyznać- by się te moje pluskwy wyrzec siebie nie mogły, bo mała jest niemal totalnie w kolorze taty.
Ja akurat z Bieszczadami przyjemności nie miałam, ale Karkonosze znam jak własną kieszeń i uwielbiam.

Pasławek i Ajko same mądre rzeczy Anii napisali. Aniu, a czy mogę podpytać jak sytuacja z siostrą? Oczywiście nie odpowiadaj, jak nie chcesz, zrozumiem, trudne tematy.

3,245

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
R_ita napisał/a:

To i za usciski też i jeszcze raz dziękuję smile Jedno trzeba przyznać- by się te moje pluskwy wyrzec siebie nie mogły, bo mała jest niemal totalnie w kolorze taty.
Ja akurat z Bieszczadami przyjemności nie miałam, ale Karkonosze znam jak własną kieszeń i uwielbiam.

Pasławek i Ajko same mądre rzeczy Anii napisali. Aniu, a czy mogę podpytać jak sytuacja z siostrą? Oczywiście nie odpowiadaj, jak nie chcesz, zrozumiem, trudne tematy.

Rita mnie zawsze ciekawiło... To Ty jesteś na tym awatarze ? smile

3,246

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Rita, bez większych zmian. Były jakieś nowe sytuacje z nią, o których nie będę tu i w piątkowy wieczór się rozwodzić. Jedna bardziej podziałała na matkę, bo uważa, że narobiła jej znowu wstydu. W końcu złożyła wniosek o przymusowe leczenie o którym mówiła od zeszłego lata. Oczywiście następnego dnia miała znowu wątpliwości, że to nic nie da, że jej sąd nie uwierzy, że się ośmieszy, bo siostra jak chce to mówi wydawałoby się z sensem, argumentuje. Ma też pewność, że mogą ją zamknąć w szpitalu na nie dłużej niż tydzień. Jeśli tak będzie to na pewno za mało, żeby mogła być jakakolwiek pozytywna zmiana. Miałyśmy przez jakiś czas sporo rozmów. Dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że nie życzy sobie ubezwłasnowolnienia, bo nikt jej (matce) nie będzie się wtrącał w sprawy rodzinne (zakłada, że byłby kurator), no i że takie rzeczy pogorszą jej relacje, bo siostra będzie miała większy żal.
Siostra znika po kilka dni, snuje się po ulicach, pewnie odwiedza znajomych, są różne małe incydenty. Pojawia się u rodziców z nienacka na kilka godzin albo na dwa dni. Na matkę warczy. Raz dzwoniła na 112 nie pamiętam co chciała osiągnąć, przysłali jej pogotowie, ale sobie wcześniej poszła. To samo jak znajomi jej chcieli wezwać pogotowie. Nawiała.
Nie mam z nią już bezpośredniego kontatktu. Nawet nie zauważyłam kiedy to się wydarzyło, ale nie dzwoni, nie odbiera, nie odpisuje.

3,247

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ajko napisał/a:

Aniu a co myślisz o sobie? Co czujesz do siebie? W chwilach gorszych jak siebie traktujesz? Czy potrafisz sobie wybaczyć jakieś niewłaściwe (według ciebie) zachowanie?

Wiesz w tym wszystkim chodzi o to by skierować się do siebie. Jak zaczęłam w sobie widzieć osobę, której chcę nie wypominać, zaczęłam być dla siebie dobra, wyrozumiała. Jak poczułam, że chcę dać sobie wsparcie w złych chwilach, zgodę na pomyłki, zgodę na płacz, na gniew. Jak zaczęłam sama sobie opowiadać swoją historię i ją szczerze od serca słuchać i współczuć, wspierać siebie samą to zaszła we mnie jakaś zmiana, Ona się robiła latami ja się stawałam sobą. Wcześniej byłam (i dalej jestem) zlepkiem wszystkich ludzi spotkanych w życiu, ale ze mnie był tylko strach, gniew i ofiara. Gdy zauważyłam, że potrzebuję wsparcia, ale od siebie samej, świat się zaczął przeobrażać. Ja zaczęłam się tworzyć na nowo, ale już po mojemu. Dalej się boję, ale coraz rzadziej nienawidzę (nie tylko ludzi, ale też siebie), coraz rzadziej jestem ofiarą. Im więcej w sobie mam wybaczenia dla siebie, tym bardziej staję się wolna  i czesciej jestem w stanie dać te wolnośc wyboru innym, nie potrzebuję już nikogo obwiniac. Wypuszczam tych ludzi z mojej głowy Mam w sobie zgodę na ich wybory, szanuję je. Ale zaznaczam te procesy zachodziły latami i dalej zachodzą. To nie jest zawsze idealnie, czasem stare o sobie przypomina, ja daję się wciągnąć.

Jest mi ciężko powiedzieć co do siebie czuję. Chyba wdzięczność, że udało mi się o siebie w miarę zadbać. Myślę, że jestem przyjazną i lubianą osobą. Upartą i cierpliwą.
Potrafię sobie wybaczyć jestem dla siebie wyrozumiała.
Często we mnie odzywała się ofiara oraz ratownik. Trudno mi powiedzieć na ile jeszcze. Nie nie nienawidzę siebie. Chyba tego nie czułam. Nie nienawidziłam ludzi poza moim ojcem choć czasem czułam też to do matki. Ludzi lubiłam / lubię i mnie interesowali.
Coś co mi się jeszcze odzywa czasami, to jakiś głos, że jestem głupia. Wiem czemu tak jest. Boję się, że niewiedza mnie skompromituje, mam w niektórych sytuacjach ogromny problem by przyznać się, że nie wiem czegoś co nawet nie wiem czy powinnam wiedzieć. Często czuję, że powinnam coś więcej osiągnąć.
Na płacz to zawsze dawałam sobie zgodę w domu nikt nie zwracal na to uwagi. Teraz nie płaczę, bo nie czuję potrzeby. Złość mogła się skończyć kolejną awanturą, poza tym dostawałam przekaz, że każdy bunt będzie stłumiony a mój ojciec zawsze będzie górą, więc lepiej czasem zagryźć zęby i uniknąć kolejnej wielogodzinnej awantury. Nie zawsze okazuję złość i nie zawsze ją od razu czuję, często świadomość tego dociera do mnie z opóźnieniem, po sytuacji.
Z tym obwinianiem siebie to uwalniałam się od tego od czasów liceum kiedy zauważyłam, że coś kurcze nie gra z tym, że ciągle się czułam winna. Chciałam napisać, że nie mam tego problemu z poczuciem winy, ale uświadomiłam sobie, że nieraz czułam się potem winna w pracy, że za wolno, że nie dość dobrze, że może jakiś błąd popełniłam (nawet jeśli nie było do mnie żadnych uwag). Plus obwiniam rodziców o to, że jednak spieprzyli nam trochę życie, że nie reagowali na problemy, potrzeby, nie myśleli o konsekwencjach. Mam do nich żal, że zrobili tyle dzieci, choć od początku było wiadomo, że nie ma warunków i zachowywali się jakbyśmy byli dla nich problemem. To jest chyba największy mój żal do nich.
Bywają takie sytuacje, że jest jakieś zdarzenie, który powoduje we mnie coraz więcej wspomnień, jakichś rozmyślań o przeszłości i trudno mi się z tego wyrwać zanim minie określony czas. Czuję też wtedy duże napięcia w całym ciele, przerażenie. Trochę dziwne skojarzenie, ale jakby ktoś mnie zdzielił patelnią w głowę, albo czasem jakbym spadała spiranie w dół studni. Takie coś mi się przytrafiało głównie po rozmowach z osobami z rodziny.
Mam trudność z podejmowaniem wyzwań, perfekcjonizmem, sytuacjach, kiedy na mnie skupia się uwaga.

3,248

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

"R_ita napisał/a:
OD 17.05 jesteśmy w trójkę."


Wybacz Adelo ale właśnie w Twoim wątku dojrzałam tę radosną wiadomość  Rity, gratulacje dla Ciebie Rito, światu przybyła maleńka kobietka i tak trzymać, osobiście nigdy nie chciałam być mężczyzną   smile

3,249

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Bum,bum
co tam u Was ?

3,250

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

No ja wczoraj użyłam kija od mopa do napieprzania a dziś przespałam pół dnia a jutro jadę do Stolycy.

Posty [ 3,186 do 3,250 z 5,918 ]

Strony Poprzednia 1 48 49 50 51 52 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024