Za odstępne nie da się "kupić" mieszkania, jedynie wynając.
Postudiuj ustawę o ochronie praw lokatora, nie ma tam takiego terminu, więc wpłacając odstępne nie masz żadnej gwarancji, że je kiedykolwiek odzyskasz. A własność mieszkania nie przechodzi z chwilą zapłaty odstępnego i podpisania umowy na Ciebie.
2,341 2021-04-26 20:01:33 Ostatnio edytowany przez Symbi (2021-04-26 20:08:37)
2,342 2021-04-26 22:14:49
Dzięki, Symbi.
Odstępne nie podlega zwrotowi. Tyle wiem.
Czyałam trochę na ten temat, pomyślałam że ktoś może miał bezpośrednio z taką formą do czynienia.
Nie jest to kupno, słusznie piszesz.
2,343 2021-05-01 10:04:59
Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.
2,344 2021-05-01 11:07:04
Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.
Do studni ??
2,345 2021-05-01 11:08:00
Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.
Hej wysłałam Ci parę dni temu maila doszedł?
2,346 2021-05-01 12:26:23
Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.
No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.
2,347 2021-05-01 12:28:00
Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.
No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.
A to ok. Mam problem z pocztą to się upewniam.
2,348 2021-05-01 12:31:51
Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.
No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.
Aaa... nie skojarzyłem.
2,349 2021-05-02 10:42:45
Wiesz Adela że cofnęłam się do Twojego pierwszego postu aby upewnić się że dobrze pamiętam iż Ty dopiero 7 miesięcy jesteś po zdradzie, porzuceniu, byliście razem kupę lat........nie bez kozery żałoba w tradycji trwa rok, coś w tym jest , może takie minimum na samotne przejście czterech pór roku...? nie wiem, wiem że potrzeba czasu a u Ciebie nawet minimum nie minęło więc nie wymagaj od siebie cudów, nie siedź w tej studni za długo bo jeszcze Ci się spodoba ![]()
2,350 2021-05-02 11:12:46 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-02 11:17:48)
Wiem o tym, Panno że to mało czasu na dojście siebie. Niestety brakuje mi spotkañ z terapeutką. Moja znajoma, z którą miałam się spotkać w tej kwestii ma teraz koronę, więc muszę poczekać.
Żałoba to jedna sprawa. jest. jeezcze ampuacja kawałka siebie i kryzys wartości ..
Zaobserwowałam też niemożność spojrzenia sobie w oczy. W lustrze muszę je omijać, czeszę włosy, patrzę gdzieśtam byle nie napotkać na spokrzenie żałosnej kretynki.
2,351 2021-05-02 11:42:27
Pamiętam jak koleżanka chodziła do terapeutki po rozstaniu, chyba wtedy codziennie była u mnie i na moich oczach zmieniała stan ducha, terapeutka sama zakończyła wizyty bo uznała że już czas, ale to potrwało, z tym lustrem to nie Ty Adela jesteś kretynką tylko ulokowałaś uczucie w nieodpowiednim gościu i nie miałaś szansy przetrwać, nawet takie jego oceny że jesteś nudna to co to jest !? kim on jest żeby ustalać kategorie ludziom !? czy on myśli że będzie żył 150 lat ? że do końca będzie zabawnie ? Adela jesteś ładna (fizycznie) i fajna (w odbiorze) dziewczyna i nic sobie nie amputuj bo jeszcze wszystko Ci się przyda w życiu
2,352 2021-05-02 11:55:08
Dziękuję, Panno za słowa wsparcia. To wszystko co mówisz jest racjonalne i rzeczowe. Przyjaciółce w takiej sytuacji powiedziałabym to samo. Sobie najtrudniej to wszczepić. ![]()
A to zjawisko z lustrem pojawiło się stosunkowo niedawno, jak zaczęłam ogarniać " pole bitwy" czyli krajobraz po zdradzie.
2,353 2021-05-02 12:49:29
Ja wiem że Ty wiesz
przy tamtych swoich zaletach masz też tą że myślisz.... ale dobrze to co wiadome powtarzać aby utrwalić i pamiętać. to co Cię dopadło z tym lustrem to ciekawe nawet, mnie się i owszem zdarza nie przyglądać za dokładnie jak mam zły dzień ale to raczej tyczy się powierzchowności nie wnętrza, wolę myśleć wtedy że dobrze, ładnie wyglądam a mam krytyczny dzień pod tym kątem więc patrzę z takim mentalnym filtrem, jak Ci się to za długo utrzyma to reaguj bo Ci pójdzie w jakąś fobię i dopiero się porobi , trzymaj się ciepło i oglądaj ten krajobraz po...i pamiętaj że to już po bitwie a Ty przeżyłaś
2,354 2021-05-02 13:08:53
A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?
2,355 2021-05-02 13:34:16 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-02 13:38:19)
Ode mnie porady nie usłyszysz, przynajmniej nie teraz.
Ja mam córkę, więc muszę dbać, żeby się o mnie nie martwiła, i tyle. A to nie jest proste.
Czy nie będę miała związku? Nie chcia£abym być sama ale zobaczę jak mi się to wyklaruje jak przestanie mnie boleć.
2,356 2021-05-02 13:49:25 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-02 13:51:57)
Ross, akceptuje całkowicie opcję dożywotniego singielstwa. Bez tego też mam piękne i dobre,chociaż skromne życie.
A miłości wokół jest pod dostatkiem. Z całym szacunkiem i zrozumieniem dla żałoby Adeli.
Przeżywam w sanatorium niecodzienną i piękną relację. I nie jest to coś, co jako pierwsze przychodzi na myśl. To cenne doświadczenie.
Opowiem po powrocie.
2,357 2021-05-02 13:55:39
Adela, jakiej kretynki???
Więcej nie piszę, bo Panna mi z ust wyjęła, a mnie trudno pisać w obecnych warunkach.
2,358 2021-05-02 14:01:05
Pod tym określeniem zawarea jest wiara w lojaoność, uczciwość i bezinteresowność w związku.
Nie sprawdziło się i teraz nie wuem czym się kierować.
2,359 2021-05-02 14:09:39 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-02 14:10:22)
spotkanie bogatych duchowo ludzi, którzy przeszli jakąś ścieżkę i otwartość na świat w tym męski
to mocna dżwignia by życie uznać za piękne,
czy zrobimy tam miejsce na kogoś obok bardzo blisko to już chyba tylko od nas zależy.
każdy ma jakieś zasoby - inne szkoda że czasami patrzy się przez pryzmat braków takich czy owakich. To ciągnie w dół i trzeba przestać.
Co do Adeli to nie mam pojęcia co kobieto mogłabyś inaczej zrobić. Nie widzę z Twojej strony błędów a wolałabym nie mieć w życiu żadnego związku, niż mieć taski gdzie nie można być sobą.
Może skoro zrobiłaś taki krok i znalazłaś krótką znajomośc na FB, moze warto to pociągnąć i szukać innych osób?
2,360 2021-05-02 14:12:34
Pod tym określeniem zawarea jest wiara w lojaoność, uczciwość i bezinteresowność w związku.
Nie sprawdziło się i teraz nie wuem czym się kierować.
Mieć swój wewnętrzny kompas.
2,361 2021-05-02 14:16:38
Ela , na to może przyjdzie jeszcze czas bo w ogóle nie ciągnie mnie tam . Sprawdziłam, czy to trudne, czy dam radę zawrz3ć znajomość i już. Tyle.
A tak z innej beczki- jadę komunikacją do ojca i już zdążył się raz posuć trameaj, s potem jak się prz4siadłam to nie w ten co trzrba i mnie wywiózł w drugą stronę.
No i leje do kompletu.
2,362 2021-05-02 14:21:14
"A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?"
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Da zrobić Rossanko na pewno, jeno jakbym zaczęła pisać o tym to mogłabym mieć problem się zatrzymać bo temat z tych co sama ze sobą możesz dyskutować
ważne to siłę budować w sobie, List do syna Kiplinga, Dezyderata Maxa Ehmanna, itp teksty mogą wyznaczać kierunek dążeń bo mądrość tych treści jak dla mnie bezsporna i całe życie jest co robić, przyjaciele , rodzina, bliscy to ważni ludzie i potrzebna ich obecność w naszym życiu ale nie można na tym opierać swoje być albo nie być ? bardziej przyziemne sposoby jak pomyślę to jeszcze napiszę bo póki co smażę placki ![]()
2,363 2021-05-02 14:45:24
A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?
Znowu wchodzisz w jakieś bezsensowne rozważania.
2,364 2021-05-02 17:05:58 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-02 17:07:02)
Da zrobić Rossanko na pewno, jeno jakbym zaczęła pisać o tym to mogłabym mieć problem się zatrzymać bo temat z tych co sama ze sobą możesz dyskutować
ważne to siłę budować w sobie, List do syna Kiplinga, Dezyderata Maxa Ehmanna, itp teksty mogą wyznaczać kierunek dążeń bo mądrość tych treści jak dla mnie bezsporna i całe życie jest co robić, przyjaciele , rodzina, bliscy to ważni ludzie i potrzebna ich obecność w naszym życiu ale nie można na tym opierać swoje być albo nie być ? bardziej przyziemne sposoby jak pomyślę to jeszcze napiszę bo póki co smażę placki
I like it ![]()
Dokładnie. Trzeba się wzmacniać i rozwijać duchowo, wewwnętrznie. Czerpać mądrość i wsparcie zewsząd: od obserwacji przyrody począwszy, poprzez mądrą religię czy mądrości starej cioci po wielkich filozofów. Nawet z powieścidełek Musierowicz, notabene o bardzo wartościowych i ambitnych odwołaniach.
2,365 2021-05-02 21:55:48
Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.
2,366 2021-05-02 22:00:01
Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.
Sama się mentalnie na to skazujesz.
2,367 2021-05-02 22:10:51
rossanka napisał/a:Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.
Sama się mentalnie na to skazujesz.
Nie sama, tak się czuje
2,368 2021-05-02 23:01:56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-02 23:13:22)
Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.
2,369 2021-05-02 23:34:30 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-05-02 23:35:55)
Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.
Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.
2,370 2021-05-02 23:57:53 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-02 23:59:47)
Ela210 napisał/a:Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.
Sorry za lekki offtop..
Coś mi ostatnio przyszło do głowy w związku z twoimi postami, ostatnimi i tymi dawniejszymi, w których narzekałaś, że faceci którzy ci się podobali, nie byli zainteresowani.
Kiedyś w necie natrafiłam na opis małego eksperymentu związanego z tym, jak mężczyźni odbierają emocje, stan psychiczny kobiet.
Były do tego użyte dwa zdjęcia tej samej osoby, kobiety, zrobione z takiej samej perspektywy, tak samo skadrowane i oświetlone, z tą samą fryzurą i delikatnym makijażem i z bardzo podobnym wyrazem twarzy. Ja patrząc na te zdjęcia widziałam praktycznie to samo. Może nie piękną, ale na pewno ładną dziewczynę, z dość neutralną mimiką, jednak bardziej sympatyczną niż nie. Okazuje się, że mężczyźni tylko na jednym zdjęciu oceniali ją jako atrakcyjną. Podobno fotografie zostały zrobione przy różnym samopoczuciu modelki. Nietrudno się domyślić, że gorzej odbierane było to, na którym ona gorzej czuła się sama z sobą. Jak to jest widoczne? Ja nie widziałam, tzn. pewnie widzę takie zmiany od jakiegoś ich poziomu, a ci faceci widzieli sygnały bardzo drobne.
2,371 2021-05-03 00:02:10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-03 00:11:10)
Terapeuta nie jest od tego by jakieś przepisy na związki wydawać. Raczej chodzi o wykrycie jakichś własnych schematów które uniemożliwiają stworzenie takiego związku.
Może warto je rozpracowac. To w końcu wazna dla Ciebie sprawa?
A sugeruję terapeutę mężczyznę bo chyba dużo "mądrosci" życiowych wysłuchałaś od kobiet.
To ciekawe co napisałaś Niepodobna. Być może przez lata wyksztalcilismy mechanizm czytania emocji płci przeciwnej do perfekcji.
2,372 2021-05-03 00:14:21
Terapeuta nie jest od tego by jakieś przepisy na związki wydawać. Raczej chodzi o wykrycie jakichś własnych schematów które uniemożliwiają stworzenie takiego związku.
Może warto je rozpracowac. To w końcu wazna dla Ciebie sprawa?
A sugeruję terapeutę mężczyznę bo chyba dużo "mądrosci" życiowych wysłuchałaś od kobiet.
Byłam u terapeuty mężczyzny, stwierdził, że zwiazkow o, to wszystko ze mną w porządku, miałam tylko pracować bardziej nad asertywnoscia, nie dać sobie wejść na głowę. Ogólnie on i pierwsza terapeuta stwierdzili, że ze mną wszystko w porządku, jestem normalna (mimo mojej nerwicy). Psychiatra stwierdziła to samo, wszyscy oni znali sprawę mojego ex związku. Konkluzja była jedna, że trzeba było go wcześniej zakończyć.
2,373 2021-05-03 00:28:22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-03 00:31:04)
Tylko że ten związek był wieki temu i twoje problemy nie dotyczą jego.
Tylko aktualnego nawiązywania znajomości . Więc chyba masz co przerabiać w oderwaniu od tamtej relacji.
Generalnie to z każdym z nas wszystko jest w porządku ![]()
Tylko mamy jakieś doświadczenia które trzeba mieć poukładane a jak nie jesteśmy szczęśliwi to już zwłaszcza.
2,374 2021-05-03 00:33:05
Tylko że ten związek był wieki temu i twoje problemy nie dotyczą jego.
Tylko aktualnego nawiązywania znajomości . Więc chyba masz co przerabiać w oderwaniu od tamtej relacji.
Wiesz co ja myślę? Że to jest wszystko za bardzo rozbierane na czynniki pierwsze i analizowane. A tak naprawdę, albo się komuś spodobasz ( i styl i wygląd u rozmowa , poglądy, fizyczności, mimika, gesty etc(, albo się nie podobasz i zostaniesz koleżanką. W drugą stronę też tak działa. Jakoś nigdy się nie zastanawiałam, czy mi się ktoś podoba czy nie. Albo się podobał, albo nie i nie zmieniły tego następne tygodnie czy miesiące. Myślę, że tak to właśnie działa na samym początku znajomości.
Tak jak z koleżankami z pracy. Nie zastanawiasz się, która lubisz a której nie. To wychodzi naturalnie.
2,375 2021-05-03 00:56:13
Ja się właśnie zastanawiam kogo w pracy lubię a kogo nie i zawsze to analizuję i poprawiam na bieżąco.
Po prostu moje relacje z ludźmi dzięki temu są jakby żywe. Z mężczyznami mam podobnie zdanie na ich temat sobie wyrabiam i dostrzegam różne niuanse i zmiany. Nie mam sztywnego podejścia.
Dzięki temu wychwytuje się sygnały i chyba warto to ćwiczyć.
2,376 2021-05-03 09:55:48 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 09:58:06)
Ela210 napisał/a:Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.
Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".
2,377 2021-05-03 10:10:39
Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.
2,378 2021-05-03 10:14:31
Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.
No niestety.
2,379 2021-05-03 10:39:29 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-03 10:43:54)
Potwierdza się że jak człowiek chce to znajdzie sposoby Otóż mam dwie propozycje Psychoterapii po bardzo obniżonych kosztach. Jedną już zaczęłam, odbyłam kilka spotkań online. Drugiej jeszcze Nie spróbowałam, więc trudno mi na razie podjąć ostateczną decyzję, której się trzymać. Ale grunt że sprawa ruszyła do przodu.
nie O tym jednak chciałam napisać. czytając ostatnie posty powyżej znowu zadaję sobie pytanie: jak to jest, że interesują się nami wyłącznie nieodpowiedni faceci. chętnie wybrałabym odpowiedniego ale takowi po prostu nie pojawiają się w moim życiu, a raczej żaden spośród spotkanych nie okazał mi zainteresowania. Zamierzam to oczywiście przegadać na terapii, ale i na forum chętnie się czegoś dowiem.
2,380 2021-05-03 10:40:33
Potwierdza się że jak człowiek chce to znajdzie sposoby Otóż mam dwie propozycje Psychoterapii bo bardzo obniżonych kosztach kropka Jedno już zaczęłam, odbyłam kilka spotkań online. 2:00 jeszcze Nie spróbowałam więc trudno mi na razie podjąć ostateczną decyzję, której się trzymać. Ale grunt że sprawa ruszyła do przodu.
nie O tym jednak chciałam napisać czytając ostatnie posty powyżej znowu zadaję sobie pytanie: jak to jest, że interesują się nami wyłącznie nieodpowiedni faceci. chętnie wybrałabym odpowiedniego ale takowi po prostu nie pojawiają się w moim życiu, żaden nie okazał mi zainteresowania. Zamierzam to oczywiście przegadać na terapii, ale i na forum chętnie się czegoś dowiem.
Brawo !! Super ![]()
2,381 2021-05-03 10:48:23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-03 10:57:50)
Też się cieszę, Misinx.
Od razu jakieś większe poczucie sprawczości.
Pakuję już walizkę na jutrzejszy powrót. Wracam z pewnym ciut starszym panem i jego niezwykłą córką
bo mamy po drodze.
2,382 2021-05-03 11:18:53 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-03 11:21:42)
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".
Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.
2,383 2021-05-03 11:30:28 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 11:33:55)
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.
Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby"
uskuteczniam. Przykładowo na Sympatii wzbudzam zainteresowanie głównie pań starszych ode mnie i całkowicie odbiegających od mojego typu. No i co mam z tym zrobić ? Jest to czasami frustrujące, ale w związku z tym też próbuję kontaktu z osobami, które się mnie podobają. Nawet jeśli 9 na 10 mi nie odpowie, to może ta jedna w końcu odpowie. No jest ciężko, nie powiem. Ale albo "rybki, albo akwarium" ![]()
2,384 2021-05-03 11:33:39 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-03 11:34:27)
niepodobna napisał/a:Misinx napisał/a:Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby"
uskuteczniam.
Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie mężczyzn, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)
2,385 2021-05-03 11:34:33
Misinx napisał/a:niepodobna napisał/a:Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby"
uskuteczniam.
Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów
![]()
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)
Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie ![]()
2,386 2021-05-03 11:38:33
niepodobna napisał/a:Misinx napisał/a:Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby"
uskuteczniam.
Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów
![]()
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie
No to kontynuujmy ogólnie ![]()
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?
2,387 2021-05-03 11:45:46
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:Być może Rossanka powinnaś znaleźć terapeutę ale nie po to by się dalej grzebać w przeszłości tylko aby popracować nad teraźniejszością spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś mężczyzna powinien być.Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz. Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki, kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była, wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę. Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy, albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach? Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".
Po prostu nie mogę zmisuić się do bycia w związku z osobą, która lubię jako kolegę, znajomego, ale nie pociąga mnie fizycznie.
A w drugim przypadku, "pasuje" mi osoba, mam na myśli i charakter i sposób bycia, nie mogę się z nią nagadać jak to sie mówi, szalenie mnie pociąga fizycznie - tylko taka osoba nie jest mną zainteresowana - przerabiałam to wiele razy. Więc.. więc... jak się pojawiała osoba, która była chętna na relację ze mną , a mnie fizycznie nie pociągała, z rozmowy - też tak średnio było, z rozsądku, by nie wybrzydzać wchodziłam w to. Co skutkowało tym, ze relacja nigdy się nie pogłębiła, bo z tymi osobami nawet nie bardzo chciałam pojsc na przysłowiową kawę i rozmawiać.
2,388 2021-05-03 11:47:49
Ja się właśnie zastanawiam kogo w pracy lubię a kogo nie i zawsze to analizuję i poprawiam na bieżąco.
Po prostu moje relacje z ludźmi dzięki temu są jakby żywe. Z mężczyznami mam podobnie zdanie na ich temat sobie wyrabiam i dostrzegam różne niuanse i zmiany. Nie mam sztywnego podejścia.
Dzięki temu wychwytuje się sygnały i chyba warto to ćwiczyć.
To ja się nigdy nie zastanawiam, albo lubię jakąś koleżankę czy kolegę, albo nie,. albo osoba jest mi obojętna. Z mężczyznami to samo. Albo ktoś jest mi całkiem obojętny, albo go nie lubię, albo lubię alr tylko na stopie koleżeńskiej, albo mi się podoba jako osoba i mężczyzna.
Jakoś nigdy nie analizuje, dlaczego lubię osobę X a osoby Y nie.
2,389 2021-05-03 11:50:26
Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.
TAK. Bo ciągle gdzieś myślę, że nie zasługuję na to. Przez lata wydaje mi się, że doświadczenia sprawiły, że sie w tym utwierdzam. W efekcie umawuam się (dobra, umawiałam się, bo już tego nie robie) z osobami, które kompletnie mnie nie interesują, zmuszałam się na te wszystkie kawy, spacery, na randkach chciałam iść do domu, bo umawiałam się tylko dlatego, aby nie być samej i w sumie wystarczało mi, że facet był miły i grzeczny i chciał się umówić. Ale gdyby nie to, to nigdy w życiu nie byłabym na randce. Nawet nie wiem jak to jest iść na randkę z osobą, która mi się podoba. Jak to jest?
2,390 2021-05-03 11:50:32
Misinx napisał/a:niepodobna napisał/a:Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów
![]()
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie
No to kontynuujmy ogólnie
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?
Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.
2,391 2021-05-03 11:52:51
niepodobna napisał/a:Misinx napisał/a:Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie
No to kontynuujmy ogólnie
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.
To jakby oczywiste.
2,392 2021-05-03 11:54:40
Misinx napisał/a:niepodobna napisał/a:No to kontynuujmy ogólnie
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.
To jakby oczywiste.
Hehehe to nie dla każdego jest oczywiste
Sam wiele razy w życiu przyjmowałem w takiej sytuacji postawę "jestem do niczego i nie ma sensu dalej szukać" ![]()
2,393 2021-05-03 11:58:29
Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.
O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.
2,394 2021-05-03 12:00:11
Misinx napisał/a:niepodobna napisał/a:Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów
![]()
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie
No to kontynuujmy ogólnie
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?
Tu się nic nie da zrobić. Miałam tak, ze jak widziałam, ze facetowi nie podpasowałam, to nie podpasowałam i już. Wypadało tylko wycofać się i ograniczyć kontakt.
2,395 2021-05-03 12:06:44 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 12:10:21)
niepodobna napisał/a:Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.
Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".
2,396 2021-05-03 12:08:14
rossanka napisał/a:niepodobna napisał/a:Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".
Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie
Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.
2,397 2021-05-03 12:10:36
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".
Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie
Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.
Rossanka. Prosta sprawa
Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !!
Wchodzisz w to ?
2,398 2021-05-03 12:12:49
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".
Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie
Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.Rossanka. Prosta sprawa
Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !!
Wchodzisz w to ?
Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo ![]()
2,399 2021-05-03 12:14:23
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie
Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.Rossanka. Prosta sprawa
Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !!
Wchodzisz w to ?
Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo
Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?
2,400 2021-05-03 12:16:00
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Rossanka. Prosta sprawa
Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !!
Wchodzisz w to ?
Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo
Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?
Miałam na myśli, ze ze wstydu ![]()
2,401 2021-05-03 12:17:08
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo
Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?Miałam na myśli, ze ze wstydu
Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.
2,402 2021-05-03 12:19:21
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?Miałam na myśli, ze ze wstydu
Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.
Ja się teraz wstydzę ![]()
2,403 2021-05-03 12:22:36 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 12:26:00)
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Miałam na myśli, ze ze wstydu
Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.
Ja się teraz wstydzę
Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.
Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.
Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.
2,404 2021-05-03 12:29:21
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.
Ja się teraz wstydzę
Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.
Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.
Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.
Nie o to chodzi.
2,405 2021-05-03 12:30:54
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Ja się teraz wstydzę
Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.
Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.
Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.
Nie o to chodzi.
A o co ?