Kiedy dojrzewaja panowie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Strony Poprzednia 1 35 36 37 38 39 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,341 do 2,405 z 5,918 ]

2,341 Ostatnio edytowany przez Symbi (2021-04-26 20:08:37)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Za odstępne nie da się "kupić" mieszkania, jedynie wynając.
Postudiuj ustawę o ochronie praw lokatora, nie ma tam takiego terminu, więc wpłacając odstępne nie masz żadnej gwarancji, że je kiedykolwiek odzyskasz. A własność mieszkania nie przechodzi z chwilą zapłaty odstępnego i podpisania umowy na Ciebie.

Zobacz podobne tematy :

2,342

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dzięki, Symbi.
Odstępne nie podlega zwrotowi.  Tyle wiem.
Czyałam trochę na ten temat, pomyślałam że ktoś może miał bezpośrednio z taką formą do czynienia.
Nie jest to kupno, słusznie piszesz.

2,343

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.

2,344

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.

Do studni ??

2,345

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Kurzy się u mnie i zarasta chwastami, ale wpadłam do studni z powrotem i mieli się ciągle to samo, więc odezwę się kiedy indziej.

Hej wysłałam Ci parę dni temu maila doszedł?

2,346

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.

No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.

2,347

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.

No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.

A to ok. Mam problem z pocztą to się upewniam.

2,348

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Tak, Ross, list doszedł. Dzieki.

No tak, studnia, dołek... ta studnia zbudowana ze smutku, rozgoryczenia, niemocy, żali , itp.

Aaa... nie skojarzyłem.

2,349

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wiesz Adela że cofnęłam się do Twojego pierwszego postu aby upewnić się że dobrze pamiętam iż Ty dopiero 7 miesięcy jesteś po zdradzie, porzuceniu, byliście razem kupę lat........nie bez kozery żałoba w tradycji trwa rok, coś w tym jest , może takie minimum na samotne przejście czterech pór roku...? nie wiem, wiem że potrzeba czasu a u Ciebie nawet minimum nie minęło więc nie wymagaj od siebie cudów, nie siedź w tej studni za długo bo jeszcze Ci się spodoba smile

2,350 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-02 11:17:48)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wiem o tym, Panno że to mało czasu na dojście  siebie. Niestety brakuje mi spotkañ z terapeutką. Moja znajoma, z którą miałam się spotkać w tej kwestii ma teraz koronę, więc muszę poczekać.
Żałoba to jedna sprawa. jest. jeezcze ampuacja kawałka siebie i kryzys wartości ..
Zaobserwowałam też niemożność spojrzenia sobie w oczy. W lustrze muszę je omijać, czeszę włosy, patrzę gdzieśtam byle nie napotkać na spokrzenie żałosnej kretynki.

2,351

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Pamiętam jak koleżanka chodziła do terapeutki po rozstaniu, chyba wtedy codziennie była u mnie i na moich oczach zmieniała stan ducha, terapeutka sama zakończyła wizyty bo uznała że już czas, ale to potrwało, z tym lustrem to nie Ty Adela jesteś kretynką tylko ulokowałaś uczucie w nieodpowiednim gościu i nie miałaś szansy przetrwać, nawet takie jego oceny że jesteś nudna to co to jest !? kim on jest żeby ustalać kategorie ludziom !? czy on myśli że będzie żył 150 lat ? że do końca będzie zabawnie ?  Adela jesteś ładna (fizycznie) i fajna (w odbiorze) dziewczyna i nic sobie nie amputuj bo jeszcze wszystko Ci się przyda w życiu

2,352

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dziękuję, Panno za słowa wsparcia. To wszystko co mówisz jest racjonalne i rzeczowe. Przyjaciółce w takiej sytuacji powiedziałabym to samo. Sobie najtrudniej to wszczepić. wink
A to zjawisko z lustrem pojawiło się stosunkowo niedawno, jak zaczęłam ogarniać " pole bitwy" czyli krajobraz po zdradzie.

2,353

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja wiem że Ty wiesz smile przy tamtych swoich zaletach masz też tą że myślisz.... ale dobrze to co wiadome powtarzać aby utrwalić i pamiętać. to co Cię dopadło z tym lustrem to ciekawe nawet, mnie się i owszem zdarza nie przyglądać za dokładnie jak mam zły dzień ale to raczej tyczy się powierzchowności nie wnętrza, wolę myśleć wtedy że dobrze, ładnie wyglądam a mam krytyczny dzień pod tym kątem więc patrzę z takim mentalnym filtrem, jak Ci się to za długo utrzyma to reaguj bo Ci pójdzie w jakąś fobię i dopiero się porobi , trzymaj się ciepło i oglądaj ten krajobraz po...i pamiętaj że to już po bitwie a Ty przeżyłaś

2,354

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?

2,355 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-05-02 13:38:19)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ode mnie porady nie usłyszysz, przynajmniej nie teraz.
Ja mam córkę, więc muszę dbać, żeby się o mnie nie martwiła, i tyle. A to nie jest proste.
Czy nie będę miała związku? Nie chcia£abym być sama ale zobaczę jak mi się to wyklaruje jak przestanie mnie boleć.

2,356 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-02 13:51:57)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ross, akceptuje całkowicie opcję dożywotniego singielstwa. Bez tego też mam piękne i dobre,chociaż skromne życie.

A miłości wokół jest pod dostatkiem. Z całym szacunkiem i zrozumieniem dla żałoby Adeli.

Przeżywam w sanatorium niecodzienną i piękną relację. I nie jest to coś, co jako pierwsze przychodzi na myśl. To cenne doświadczenie.
Opowiem po powrocie.

2,357

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela, jakiej kretynki???
Więcej nie piszę, bo Panna mi z ust wyjęła, a mnie trudno pisać w obecnych warunkach.

2,358

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Pod tym określeniem zawarea jest wiara w lojaoność, uczciwość i bezinteresowność w związku.
Nie sprawdziło się i teraz nie wuem czym się kierować.

2,359 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-02 14:10:22)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

spotkanie bogatych duchowo ludzi, którzy przeszli jakąś ścieżkę i otwartość na świat w tym męski smile to mocna dżwignia by życie uznać za piękne,
czy zrobimy tam miejsce na kogoś obok bardzo blisko to już chyba tylko od nas zależy.
każdy ma jakieś zasoby - inne szkoda że czasami patrzy się przez pryzmat braków takich czy owakich. To ciągnie w dół i trzeba przestać.

Co do Adeli to nie mam pojęcia co kobieto mogłabyś inaczej zrobić. Nie widzę z Twojej strony błędów a wolałabym nie mieć w życiu żadnego związku, niż mieć taski gdzie nie można być sobą.
Może skoro zrobiłaś taki krok i znalazłaś krótką znajomośc  na FB, moze warto to pociągnąć i szukać innych osób?

2,360

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Pod tym określeniem zawarea jest wiara w lojaoność, uczciwość i bezinteresowność w związku.
Nie sprawdziło się i teraz nie wuem czym się kierować.

Mieć swój wewnętrzny kompas.

2,361

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ela , na to może przyjdzie jeszcze czas bo w ogóle nie ciągnie mnie tam . Sprawdziłam, czy to trudne, czy dam radę zawrz3ć znajomość i już. Tyle.

A tak z innej beczki- jadę komunikacją do ojca i już zdążył się raz posuć trameaj, s potem jak się prz4siadłam to nie w ten co trzrba i mnie wywiózł w drugą stronę.
No i leje do kompletu.

2,362

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

"A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?"
                                               ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Da zrobić Rossanko na pewno, jeno jakbym zaczęła pisać o tym to mogłabym mieć problem się zatrzymać  bo temat z tych co sama ze sobą możesz dyskutować smile ważne to siłę budować w sobie, List do syna Kiplinga, Dezyderata Maxa Ehmanna, itp teksty mogą wyznaczać kierunek dążeń bo  mądrość tych  treści jak dla mnie bezsporna i całe życie jest co robić, przyjaciele , rodzina, bliscy to ważni ludzie i potrzebna ich obecność w naszym życiu ale nie można na tym opierać swoje być albo nie być  ? bardziej przyziemne sposoby jak pomyślę to jeszcze napiszę bo póki co smażę placki smile

2,363

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:

A co by było, jakby w przyszłości już nie miałybyście żadnego związku, nic, zero, albo same nieodwzajemnione uczucia? Jak żyć wtedy dalej? Coś się da zrobić?

Znowu wchodzisz w jakieś bezsensowne rozważania.

2,364 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-02 17:07:02)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ranna_Panna napisał/a:

Da zrobić Rossanko na pewno, jeno jakbym zaczęła pisać o tym to mogłabym mieć problem się zatrzymać  bo temat z tych co sama ze sobą możesz dyskutować smile ważne to siłę budować w sobie, List do syna Kiplinga, Dezyderata Maxa Ehmanna, itp teksty mogą wyznaczać kierunek dążeń bo  mądrość tych  treści jak dla mnie bezsporna i całe życie jest co robić, przyjaciele , rodzina, bliscy to ważni ludzie i potrzebna ich obecność w naszym życiu ale nie można na tym opierać swoje być albo nie być  ? bardziej przyziemne sposoby jak pomyślę to jeszcze napiszę bo póki co smażę placki smile

I like it smile

Dokładnie. Trzeba się wzmacniać i rozwijać duchowo, wewwnętrznie. Czerpać mądrość i wsparcie zewsząd: od obserwacji przyrody począwszy, poprzez mądrą religię czy mądrości starej cioci po wielkich filozofów. Nawet z powieścidełek Musierowicz, notabene o bardzo wartościowych i ambitnych odwołaniach.

2,365

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.

2,366

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:

Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.

Sama się mentalnie na to skazujesz.

2,367

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Czuje się jakbym miała 80 lat. Albo 90 i nic mnie już nie czekało na tym polu.

Sama się mentalnie na to skazujesz.

Nie sama, tak się czuje

2,368 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-02 23:13:22)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

2,369 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-05-02 23:35:55)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

2,370 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-02 23:59:47)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

Sorry za lekki offtop..
Coś mi ostatnio przyszło do głowy w związku z twoimi postami, ostatnimi i tymi dawniejszymi, w których narzekałaś, że faceci którzy ci się podobali, nie byli zainteresowani.
Kiedyś w necie natrafiłam na opis małego eksperymentu związanego z tym, jak mężczyźni odbierają emocje, stan psychiczny kobiet.
Były do tego użyte dwa zdjęcia tej samej osoby, kobiety, zrobione z takiej samej perspektywy, tak samo skadrowane i oświetlone, z tą samą fryzurą i delikatnym makijażem i z bardzo podobnym wyrazem twarzy.  Ja patrząc na te zdjęcia widziałam praktycznie to samo. Może nie piękną, ale na pewno ładną dziewczynę, z dość neutralną mimiką, jednak bardziej sympatyczną niż nie. Okazuje się, że mężczyźni tylko na jednym zdjęciu oceniali ją jako atrakcyjną. Podobno fotografie zostały zrobione przy różnym samopoczuciu modelki. Nietrudno się domyślić, że gorzej odbierane było to, na którym ona gorzej czuła się sama z sobą. Jak to jest widoczne? Ja nie widziałam, tzn. pewnie widzę takie zmiany od jakiegoś ich poziomu, a ci faceci widzieli sygnały bardzo drobne.

2,371 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-03 00:11:10)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Terapeuta nie jest od tego by jakieś przepisy na związki wydawać.  Raczej chodzi o wykrycie jakichś  własnych schematów które uniemożliwiają  stworzenie takiego związku.
Może warto je rozpracowac. To w końcu wazna dla Ciebie sprawa?
A sugeruję  terapeutę mężczyznę  bo chyba dużo "mądrosci" życiowych wysłuchałaś  od kobiet.

To ciekawe co napisałaś Niepodobna.  Być może przez lata wyksztalcilismy mechanizm czytania emocji płci przeciwnej do perfekcji.

2,372

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Terapeuta nie jest od tego by jakieś przepisy na związki wydawać.  Raczej chodzi o wykrycie jakichś  własnych schematów które uniemożliwiają  stworzenie takiego związku.
Może warto je rozpracowac. To w końcu wazna dla Ciebie sprawa?
A sugeruję  terapeutę mężczyznę  bo chyba dużo "mądrosci" życiowych wysłuchałaś  od kobiet.

Byłam u terapeuty mężczyzny, stwierdził,  że  zwiazkow o,  to wszystko ze mną w porządku,  miałam tylko pracować bardziej nad asertywnoscia,  nie dać sobie wejść na głowę.  Ogólnie on i pierwsza terapeuta stwierdzili, że ze mną wszystko w porządku,  jestem normalna (mimo mojej nerwicy). Psychiatra stwierdziła to samo, wszyscy oni znali sprawę mojego ex związku.  Konkluzja była jedna, że trzeba było go wcześniej zakończyć.

2,373 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-03 00:31:04)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Tylko że ten związek był wieki temu i twoje problemy nie dotyczą jego.
Tylko aktualnego nawiązywania znajomości . Więc  chyba masz co przerabiać w oderwaniu od tamtej relacji.

Generalnie to z każdym z nas wszystko jest w porządku smile
Tylko mamy jakieś doświadczenia które trzeba mieć poukładane a jak nie jesteśmy szczęśliwi to już zwłaszcza.

2,374

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Tylko że ten związek był wieki temu i twoje problemy nie dotyczą jego.
Tylko aktualnego nawiązywania znajomości . Więc  chyba masz co przerabiać w oderwaniu od tamtej relacji.

Wiesz co ja myślę? Że to jest wszystko za bardzo rozbierane na czynniki pierwsze i analizowane. A tak naprawdę, albo się komuś spodobasz ( i styl i wygląd u rozmowa , poglądy, fizyczności, mimika, gesty etc(, albo się nie podobasz i zostaniesz koleżanką. W drugą stronę też tak działa. Jakoś nigdy się nie zastanawiałam, czy mi się ktoś podoba czy nie. Albo się podobał, albo nie i nie zmieniły tego następne tygodnie czy miesiące. Myślę, że tak to właśnie działa na samym początku znajomości.
Tak jak z koleżankami z pracy. Nie zastanawiasz się, która lubisz a której nie. To wychodzi naturalnie.

2,375

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja się właśnie zastanawiam kogo w pracy lubię  a kogo nie i zawsze to analizuję i poprawiam na bieżąco.
Po prostu moje relacje z ludźmi dzięki temu są jakby żywe. Z mężczyznami mam podobnie zdanie na ich temat sobie wyrabiam i dostrzegam różne niuanse i zmiany. Nie mam sztywnego podejścia.
Dzięki temu wychwytuje się sygnały i chyba warto to ćwiczyć.

2,376 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 09:58:06)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".

2,377

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.

2,378

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.

No niestety.

2,379 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-03 10:43:54)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Potwierdza się że jak człowiek chce to znajdzie sposoby Otóż mam dwie propozycje Psychoterapii po bardzo obniżonych kosztach. Jedną już zaczęłam, odbyłam kilka spotkań online.  Drugiej jeszcze Nie spróbowałam, więc trudno mi na razie podjąć ostateczną decyzję, której się trzymać. Ale grunt że sprawa ruszyła do przodu.

nie O tym jednak chciałam napisać. czytając ostatnie posty powyżej znowu  zadaję sobie pytanie: jak to jest, że interesują się nami wyłącznie nieodpowiedni faceci. chętnie wybrałabym odpowiedniego ale takowi po prostu nie pojawiają się w moim życiu,   a raczej żaden spośród  spotkanych nie okazał mi zainteresowania. Zamierzam to oczywiście przegadać na terapii, ale i na forum chętnie się czegoś dowiem.

2,380

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Piegowata'76 napisał/a:

Potwierdza się że jak człowiek chce to znajdzie sposoby Otóż mam dwie propozycje Psychoterapii bo bardzo obniżonych kosztach kropka Jedno już zaczęłam, odbyłam kilka spotkań online.  2:00 jeszcze Nie spróbowałam więc trudno mi na razie podjąć ostateczną decyzję, której się trzymać. Ale grunt że sprawa ruszyła do przodu.

nie O tym jednak chciałam napisać czytając ostatnie posty powyżej znowu  zadaję sobie pytanie: jak to jest, że interesują się nami wyłącznie nieodpowiedni faceci. chętnie wybrałabym odpowiedniego ale takowi po prostu nie pojawiają się w moim życiu,   żaden nie okazał mi zainteresowania. Zamierzam to oczywiście przegadać na terapii, ale i na forum chętnie się czegoś dowiem.

Brawo !! Super smile

2,381 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-05-03 10:57:50)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Też się cieszę, Misinx.
Od razu jakieś większe poczucie sprawczości.

Pakuję już walizkę na jutrzejszy powrót. Wracam z pewnym ciut starszym panem i jego niezwykłą córką smile bo mamy po drodze.

2,382 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-03 11:21:42)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

2,383 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 11:33:55)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby" wink uskuteczniam. Przykładowo na Sympatii wzbudzam zainteresowanie głównie pań starszych ode mnie i całkowicie odbiegających od mojego typu. No i co mam z tym zrobić ? Jest to czasami frustrujące, ale w związku z tym też próbuję kontaktu z osobami, które się mnie podobają. Nawet jeśli 9 na 10 mi nie odpowie, to może ta jedna w końcu odpowie. No jest ciężko, nie powiem. Ale albo "rybki, albo akwarium" smile

2,384 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-05-03 11:34:27)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:

Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby" wink uskuteczniam.

Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów smile
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie mężczyzn, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)

2,385

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby" wink uskuteczniam.

Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów smile
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)

Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie smile

2,386

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:

Można wybrać postawę pasywną i mówić, że "ja ściągam tylko TAKI typ. No i co ja mam na to poradzić ?". Ale można też wybrać postawę czynną i mieć jakiś wpływ na sprawczość, a wtedy już samemu się też wybiera, a nie jest się tylko wybieranym. Ja wiem, że to jest trudne, bo mnie samemu też jest z wielu względów ciężko być po tej stronie "wybieracza". Ale jednak jakieś tam "nieudolne próby" wink uskuteczniam.

Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów smile
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)

Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie smile

No to kontynuujmy ogólnie wink
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?

2,387

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Być może Rossanka powinnaś znaleźć  terapeutę  ale nie po to by się dalej grzebać  w przeszłości  tylko aby popracować  nad teraźniejszością  spojrzeniem na zwiazki na mezczyzn.
Może to nawet jakiś  mężczyzna powinien być.

Myślałam nad tym, tylko doszłam do wniosku że zwiazki- na to nie ma przepisu, albo wchodzisz w związek naturalnie albo nie wchodzisz.  Kiedyś, parę razy, podpytalam koleżanki,  kuzynki cioteczne, jakieś ciotki, rodziców -słowem osoby będące od dawna w zwiazkachm jak doszło do ich zwiazkow. Konkluzja jedna była,  wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że to się działo bardzo naturalnie, nikt nie miał schematu, pary poznawałem sie różnie i w  różnych okolicznościach i tempie. Po prostu wychodziło. Na moje pytanie , jak to się robi, wszyscy oczy tylko okrągłe robili że zdziwienia, odpowiadające że to samo wychodzi. Albo nie wychodzi i trzeba trafić na inną osobę.  Oczywiście mówimy o początkach relacji a nie o parach z 20 letnim starżem, gdzie mogą być już różne problemy,  albo i nie.
Co mi powie terapeuta o związkach?  Albo mi się ktoś podoba, albo nie podoba, pewnie jak tysiącom ludzi.

Rossanka moim zdaniem nie trzeba robić doktoratu z psychologii, żeby widzieć u Ciebie duży problem z samoakceptacją, z obiektywną oceną sytuacji. Sama jesteś swoim największym wrogiem. Doskonale znam to z własnego "podwórka". To wszystko też mocno wpływa na Twoje podejście do związków. Co to może mieć do tego czy ktoś Ci się podoba, czy nie ? No może mieć, bo jeśli ktoś np. boi się wejścia w związek to będzie podświadomie wybierał sobie takie "obiekty uwielbienia", które mu będą gwarantować, że "z tej mąki chleba nie będzie".
To wszystko są kwestie, która można przepracowywać na terapii. Długiej terapii. No, ale trzeba chcieć. U Ciebie natomiast króluje postawa "Po co będę coś robić, skoro i tak nic dobrego mnie już nie czeka.".

Po prostu nie mogę zmisuić się do bycia w związku z osobą, która lubię jako kolegę, znajomego, ale nie pociąga mnie fizycznie.
A w drugim przypadku, "pasuje" mi osoba, mam na myśli i charakter i sposób bycia, nie mogę się z nią nagadać jak to sie mówi, szalenie mnie pociąga fizycznie - tylko taka osoba nie jest mną zainteresowana - przerabiałam to wiele razy. Więc.. więc... jak się pojawiała osoba, która była chętna na relację ze mną , a mnie fizycznie nie pociągała, z rozmowy - też tak średnio było, z rozsądku, by nie wybrzydzać wchodziłam w to. Co skutkowało tym, ze relacja nigdy się nie pogłębiła, bo z tymi osobami nawet nie bardzo chciałam pojsc na przysłowiową kawę i rozmawiać.

2,388

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

Ja się właśnie zastanawiam kogo w pracy lubię  a kogo nie i zawsze to analizuję i poprawiam na bieżąco.
Po prostu moje relacje z ludźmi dzięki temu są jakby żywe. Z mężczyznami mam podobnie zdanie na ich temat sobie wyrabiam i dostrzegam różne niuanse i zmiany. Nie mam sztywnego podejścia.
Dzięki temu wychwytuje się sygnały i chyba warto to ćwiczyć.

To ja się nigdy nie zastanawiam, albo lubię jakąś koleżankę czy kolegę, albo nie,. albo osoba jest mi obojętna. Z mężczyznami to samo. Albo ktoś jest mi całkiem obojętny, albo go nie lubię, albo lubię alr tylko na stopie koleżeńskiej, albo mi się podoba jako osoba i mężczyzna.
Jakoś nigdy nie analizuje, dlaczego lubię osobę X a osoby Y nie.

2,389

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Da się zauważyć u Ross takie zjawiska " To się nie uda, to się nie może udać" oraz " Chciałabym dobrego związku" ale.... To się nie uda...
Masz dobre intencje ale ciągle nie wychodzi. Spotykasz nieciekawych typów.
I koło się kręci.

TAK. Bo ciągle gdzieś myślę, że nie zasługuję na to. Przez lata wydaje mi się, że doświadczenia sprawiły, że sie w tym utwierdzam. W efekcie umawuam się (dobra, umawiałam się, bo już tego nie robie) z osobami, które kompletnie mnie nie interesują, zmuszałam się na te wszystkie kawy, spacery, na randkach chciałam iść do domu, bo umawiałam się tylko dlatego, aby nie być samej i w sumie wystarczało mi, że facet był miły i grzeczny i chciał się umówić. Ale gdyby nie to, to nigdy w życiu nie byłabym na randce. Nawet nie wiem jak to jest iść na randkę z osobą, która mi się podoba. Jak to jest?

2,390

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów smile
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)

Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie smile

No to kontynuujmy ogólnie wink
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?

Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.

2,391

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie smile

No to kontynuujmy ogólnie wink
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?

Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.

To jakby oczywiste.

2,392

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:

No to kontynuujmy ogólnie wink
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?

Sprawczość w takiej sytuacji polega na tym, że nie "załamujesz się tym", tylko szukasz dalej.

To jakby oczywiste.

Hehehe to nie dla każdego jest oczywiste big_smile Sam wiele razy w życiu przyjmowałem w takiej sytuacji postawę "jestem do niczego i nie ma sensu dalej szukać" smile

2,393

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.

2,394

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
niepodobna napisał/a:
Misinx napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Ale gdzie ja napisałam, że byłam tylko wybierana? Przecież nie związałam się z żadnym z tych nie budzących mojego zainteresowania facetów smile
Nigdzie też nie twierdzę, że mam problem z nawiązywaniem znajomości.
Pisałam, że był okres w moim życiu, kiedy przyciągałam uwagę tylko nieatrakcyjnych dla mnie facetów, a ci atrakcyjni z mojego punktu widzenia nie byli mną zainteresowani (i doprawdy nie wiem, jaka miała tu być moja "sprawczość" - nie wymusisz na nikim zainteresowania, niezależnie od stopnia swej inicjatywy)

Ale ja piszę ogólnie, a nie konkretnie o Tobie smile

No to kontynuujmy ogólnie wink
Na czym polega sprawczość w sytuacji, kiedy drugiej osobie się nie podobasz i już?

Tu się nic nie da zrobić. Miałam tak, ze jak widziałam, ze facetowi nie podpasowałam, to nie podpasowałam i już. Wypadało tylko wycofać się i ograniczyć kontakt.

2,395 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 12:10:21)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.

Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".

2,396

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Ale problemem jest nie tylko to, czy ktoś się podobał Rossance, ale komu ona się podobała, a komu nie. Jeśli Rossanka przyciąga tylko facetów, którzy ją odpychają, a ci, co się jej podobają, nie są zainteresowani, to moim zdaniem nie bardzo da się to wyjaśnić tylko mechanizmami autosabotażu - bo przecież pisała o bardzo wczesnym etapie kontaktu, czasem to była tylko ocena wizualna i nie było już szans na bliższe poznanie się. To, czy ktoś jest odpowiednim partnerem, i tak może się okazać po lepszym poznaniu i dopiero wtedy można wyciągać wnioski o tym, że podświadomie wybiera takich, którzy nie rokują. Tak naprawdę nie wiadomo, czy tamci rokowali (z wyjątkiem żonatych, bo to akurat wiadomo).
To zagadnienie także mnie żywo interesuje, bo sama miałam taki okres w życiu (w młodym wieku), kiedy ściągałam na siebie uwagę WYŁĄCZNIE odpychających dla mnie gości, przeważnie dużo starszych i wedle moich standardów brzydkich, często też antypatycznych z charakteru. Zadziwiające, ale oni już tylko wyglądowo byli jak spod jednej sztancy. A dla facetów, którzy mnie interesowali, byłam przezroczysta. Potem to się zmieniło, a przecież starzeję się, a nie młodnieję. Nie rozgryzłam tego.

O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.

Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".


Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie big_smile Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.

2,397

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

O to to , dokładnie. Niepodobna bardzo dobrze to opisała. Wiem, ze teraz każdy problem tłumaczy się psychologicznie, coś na zasadzie córka alkoholika przyciągnie partnera alkoholika, chociaż zarzeka się, że nigdy na takiego nawet nie spojrzy. Zgadzam się z tym. Tylko na ile jest to w innych sytuacjach? Czytam tu ciągle o poradach typu terapia, praca nad sobą i to, że na pewno robię coś źle. Że to moja wina, bo wybiore takiego, u którego nie mam szans na związek a zsabotuję relację z zainteresowanym mężczyzną, w obawie przed czymś. Ale co jeśli, jak pisze Niepodobna, mężczyźni, którym się podobałam, nie podobali się mi (ogólnie mówiąc), bo po prostu nie podobali i nie ma co dorabiać ideologii. Wiekszość osób ma tak, ze nie wszyscy im się podobają i to kompletnie nic nie znaczy.
Poza tym zgadzam się z tym, co napisała niepodobna, że chodzi tu o sam początek znajomości - faceci,. którzy mi się podobali - nie miałam okazji ich poznać bliżej. Możliwe, że za pół roku związku, okazało się, ze sama stwierdziłąbym, co ja w nim widziałam, ale tego się nigdy nie mogłam dowiedzieć, bo znajomości utykały już na początku. Dlatego "brałam" się za tych, którzy wykazywali zainteresowanie, w nadziei, ze się rozwinie, poznamy, może stwierdzę, że to jest to. Niestety z biegiem czasu co spotkanie to było gorzej, utwierdzałam się, ze to nie to, że zamiast siedzieć tu i rozmawiać to wolałabym w tym momencie iść na basen, albo poczytać książkę, albo iść do koleżanki, a z tą osobą mogłabym się spotkać raz na parę miesięcy i to mi wystarczy. Albo wcale nie spotykać, nawet bym nie zauważyła.

Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".


Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie big_smile Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.

Rossanka. Prosta sprawa smile Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !! smile Wchodzisz w to ?

2,398

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Rossanka zauważyłem, że Ty się skupiasz jakoś głównie na tym, że Ciebie wybierają faceci, którzy Ci się nie podobają. Znacznie rzadziej mówisz o swoich własnych wyborach. Ja też mógłbym się skupić na tym, że mnie "wybierają" kobiety które kompletnie nie są w moim typie. No przesrane po prostu. Ale na to nie mam kompletnie wpływu. Dlatego próbuję ciągle samemu wybierać. Choć przyznaję, że w roli "podrywacza" zawsze czułem się kiepsko. Ale albo coś robię, albo "załamać ręce i siedzieć w domu".


Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie big_smile Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.

Rossanka. Prosta sprawa smile Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !! smile Wchodzisz w to ?

Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo sad

2,399

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak mi się ktoś podoba, to ja jemu nie. I na tyle się kończy moje wybieranie big_smile Nie podobasz się, to się nie podobasz i tyle .
Wybrać to sobie ja mogę kogoś, komu się też podobam.

Rossanka. Prosta sprawa smile Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !! smile Wchodzisz w to ?

Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo sad

Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?

2,400

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Rossanka. Prosta sprawa smile Wracasz np. na Sympatię, podsyłasz nam tu linka do profilu, my Ci doradzamy co ewentualnie zmienić w opisie, zdjęciach. I działasz !! smile Wchodzisz w to ?

Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo sad

Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?

Miałam na myśli, ze ze wstydu sad

2,401

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie publicznie. Jakby wyszło na jaw w mojej pracy - to już bym była spalona zawodowo sad

Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?

Miałam na myśli, ze ze wstydu sad

Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.

2,402

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Możesz wysłać na maila.
Jaka to praca by Cię spaliła zawodowo z powodu profilu na portalu randkowym ? Jesteś przełożoną w jakimś zakonie ?

Miałam na myśli, ze ze wstydu sad

Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.

Ja się teraz wstydzę sad

2,403 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-03 12:26:00)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Miałam na myśli, ze ze wstydu sad

Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.

Ja się teraz wstydzę sad

Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.

Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.

Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.

2,404

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Kto w dzisiejszych czasach się wstydzi profilów na portalach randkowych ? To całkowita normalka.

Ja się teraz wstydzę sad

Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.

Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.

Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.

Nie o to chodzi.

2,405

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja się teraz wstydzę sad

Oglądałaś kiedykolwiek profile kobiet na Sympatii ? To jest naprawdę pełen przekrój społeczny. Tam nie ma samych cichych, biednych, "szarych myszek". Tam jest pełno pewnych siebie, samoświadomych i naprawdę atrakcyjnych kobiet, które nie mają kompletnie żadnego problemu z tym, że tam są. Ty masz jakieś starodawne podejście do sprawy. Profil na takim portalu to kompletnie nie jest powód do wstydu.

Tobie się chyba ciągle wydaje, że bycie tam to w jakiś sposób deprecjonuje, że to akt desperacji. A obecnie to jest normalny sposób na poznanie kogoś. Taki sam jak pójście do klubu.

Dawniej to się wydawało, że z ogłoszeń towarzyskich to korzystają już tylko "stare panny, których nikt nie chce". Te czasy już dawno minęły.

Nie o to chodzi.

A o co ?

Posty [ 2,341 do 2,405 z 5,918 ]

Strony Poprzednia 1 35 36 37 38 39 92 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kiedy dojrzewaja panowie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024