Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez alicja002 (2016-01-15 15:13:00)

Temat: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Witam. byłam zmuszona tutaj napisać ponieważ w zaistniałej sytuacji czuje się bezradna. Myślę, że jesteście w stanie mi pomoc smile. Mam 26 lat, jestem dość atrakcyjną kobietą i uważam że jestem całkiem ułożona. Byłam w dwóch bardzo poważnych związkach. Zauważyłam jednak, że albo to z tymi  facetami albo ze mną było coś nie tak. Może zacznę od tego, że jestem spokojną osobą jednak nie jestem nadmiernie uczuciowa. Tzn nie mam potrzeby mówić facetowi kilka razy na dzień że go kocham, nie czuje też potrzeby codziennego odzywania się do mojego chłopaka, tak jak np robi to moja znajoma, która codziennie wieczorem rozmawia ze swoim lubym na temat  jak minął dzień, co robiła itp. Zawsze mi się też wydawało że niektórzy Panowie również tego nie lubią, takie przesładzanie nadmierne jest do znudzenia. W moim pierwszym w życiu związku po jakimś roku facet zaczął już się oglądać chamsko na ulicy za innymi, zaczęło się pisanie smsów z kimś. Ja byłam w tym związku jak najbardziej w porządku, mógł na mnie liczyć, mówił, że kocha... Po upływie 2 lat musieliśmy się rozstać ponieważ w moim facecie podobno coś się wypaliło, jego zainteresowanie innymi kobietami było tak nadmierne, że sama zaczęłam czuć sie dziwnie i nie chciałam już mieć z nim nic wspólnego. Mój drugi związek trwał 3 lata. Na początku wiadomo wszystko fajnie, słyszalam, że jestem najważniejsza, najcudowniejsza, kocha mnie ponad życie, kupował kwiaty czasem bez okazji. Pomyślałam sobie że to już TEN jedyny, aż tu nagle BUM!! poznał kogoś innego i mnie zostawił. Może to jest banalne ale ja straciłam nadzieje na cokolwiek.
Ostatnio rozmawiałam z bardzo dobrym przyjacielem, który stwierdził, że jezeli kobieta jest dla faceta dobra, stara się o niego, a facet jest zakochany na amen, to chociażby stanęła przy nim inna naga kobieta on nic nie zrobi, że nawet myśli erotyczne w stosunku do innej kobiety stają się wyrzutami sumienia. Powiedział on że problem prawdopodobnie leży we mnie, że ja nie umiem im czegoś dać i widocznie zatrzymać przy sobie... Czy zgadzacie się ze słowami mojego przyjaciela? czy to ze mną jest coś nie tak ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Kumpel ma rację smile przynajmniej ja tak mam, uwielbiam do znudzenia słuchać że mnie kocha i w łóżku musi być ok, jak nie jest to po czasie sie wypalam i odchodzę... No cóż, lepiej wcześniej niż się męczyć.

3 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-01-15 15:18:38)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Faceci to bardzo leniwe istoty. Wystarczy im regularny seks i obiady i juz nie chce im sie szukac.

Ostatecznie gotowac moze sie nauczyc...

4

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(
marcinkot napisał/a:

Kumpel ma rację smile przynajmniej ja tak mam, uwielbiam do znudzenia słuchać że mnie kocha i w łóżku musi być ok, jak nie jest to po czasie sie wypalam i odchodzę... No cóż, lepiej wcześniej niż się męczyć.


Dlaczego w takim razie nie porozmawiać z partnerką w czym leży problem, tylko od razu odwrócić się i odejść. Moim zdaniem partnerka może nawet nie wiedzieć o co chodzi... ja tego nie rozumiem. Zwiazek czasem warto uratować, a szukanie zaraz kogoś innego nie jest żadnym rozwiązniem

5

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Bo to co tlumaczone nie smakuje juz tak samo... spontaniczne zachowania sa o wiele cenniejsze i sprawiaja wiecej frajdy. Skoro nie jestes osoba wylewna i uczuciowa to albo wybieraj sobie podobnego faceta, albo zaznaczaj to na poczatku znajomosci, bo trudno jest sie przytulac do gory lodowej tongue

6 Ostatnio edytowany przez sapirek (2016-01-15 15:39:30)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Witaj
Zarejestrowałem się na tym forum specjalnie żeby Ci napisać coś od siebie. Zaglądam tu czasem próbując znaleźć jakiś sposób dotarcia do mojej partnerki. Jestem w identycznej sytuacji tylko jako druga strona. U nas sytuacja jest o tyle poważniejsza że jesteśmy już małżeństwem, niby wszystko wygląda w porządku, dogadujemy się w życiu codziennym. Z zewnątrz wygląda to na dobraną parę. Problem zaczął się gdy pojawił się temat dziecka. Pierwsza próba i spóźniający się cykl był dla mnie emocjonalnym horrorem. Nie mogłem zrozumieć co się ze mną dzieje. Myślałem że to może strach przed dzieckiem, odpowiedzialnością, że to minie. Kolejna próba i jeszcze większy koszmar. I zacząłem rozmyślać co jest ze mną nie tak. Wnioski były przerażające. Zrozumiałem bowiem że nie czuję się w żaden sposób emocjonalnie związany z moją żoną, dziwnie to zabrzmi ale czuję jakby to była emocjonalnie obca mi osoba. Sądziłem przed ślubem że to normalne, że skoro nie mieszkamy razem to ciężko jest taką relację wypracować. Wierzyłem że potrzeba na to czasu i bliskości. I po dwóch latach przyjdzie mi przyznać się przed sobą do porażki. Nie udało mi się nawiązać emocjonalnej relacji z nią. Wiele razy próbowałem o tym rozmawiać. Ona twierdzi że już taka jest, że nie potrzebuje rozmów, nie myśli o życiu i o innych pierdołach tylko żyje tym co ma. Zaczynam się dusić w tej relacji i raczej zakończy się to kleską. Najgorsze w tym wszystkim jest to że nie wiem nawet jak jej o tym powiedzieć, jak wytłumaczyć. Dla niej wszystko jest w porządku, dogadujemy się, problemów życiowych nie mamy i niby wszystko jest ok. Ale mnie nie cieszy jej dotyk, jej obecność, nie szukam już nawet intymnego kontaktu z nią, coraz trudniej wykrzesać z siebie chociaż odrobinę chęci, nie czuję już potrzeby bycia z nią blisko. Też przyłapałem się na tym że "rozglądam się" podświadomie za innymi kobietami. Jak dla mnie jesteś właśnie taką osobą jak moja partnerka. Niestety dla meżczyzny który ma jakieś tam uczucia, potrzebuje o nich rozmawiać (ba, nie tylko o nich), potrzebuje czuć bliskość nie tylko fizyczną, potrzebuje chociażby drobnych gestów taki związek jest wyniszczający. Szkoda tylko że ta refleksja przyszła mi tak późno. Czuję że stajemy na poważnym życiowym zakręcie i raczej dobrze się to wszystko nie zakończy. Jeśli mogę Ci coś doradzić - szukaj człowieka podobnego do siebie. W przeciwnym przypadku raczej powtórzysz scenariusz z poprzednich związków.

7 Ostatnio edytowany przez alicja002 (2016-01-15 15:44:26)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(
sapirek napisał/a:

Witaj
Zarejestrowałem się na tym forum specjalnie żeby Ci napisać coś od siebie. Zaglądam tu czasem próbując znaleźć jakiś sposób dotarcia do mojej partnerki. Jestem w identycznej sytuacji tylko jako druga strona. U nas sytuacja jest o tyle poważniejsza że jesteśmy już małżeństwem, niby wszystko wygląda w porządku, dogadujemy się w życiu codziennym. Z zewnątrz wygląda to na dobraną parę. Problem zaczął się gdy pojawił się temat dziecka. Pierwsza próba i spóźniający się cykl był dla mnie emocjonalnym horrorem. Nie mogłem zrozumieć co się ze mną dzieje. Myślałem że to może strach przed dzieckiem, odpowiedzialnością, że to minie. Kolejna próba i jeszcze większy koszmar. I zacząłem rozmyślać co jest ze mną nie tak. Wnioski były przerażające. Zrozumiałem bowiem że nie czuję się w żaden sposób emocjonalnie związany z moją żoną, dziwnie to zabrzmi ale czuję jakby to była emocjonalnie obca mi osoba. Sądziłem przed ślubem że to normalne, że skoro nie mieszkamy razem to ciężko jest taką relację wypracować. Wierzyłem że potrzeba na to czasu i bliskości. I po dwóch latach przyjdzie mi przyznać się przed sobą do porażki. Nie udało mi się nawiązać emocjonalnej relacji z nią. Wiele razy próbowałem o tym rozmawiać. Ona twierdzi że już taka jest, że nie potrzebuje rozmów, nie myśli o życiu i o innych pierdołach tylko żyje tym co ma. Zaczynam się dusić w tej relacji i raczej zakończy się to kleską. Najgorsze w tym wszystkim jest to że nie wiem nawet jak jej o tym powiedzieć, jak wytłumaczyć. Dla niej wszystko jest w porządku, dogadujemy się, problemów życiowych nie mamy i niby wszystko jest ok. Ale mnie nie cieszy jej dotyk, jej obecność, nie szukam już nawet intymnego kontaktu z nią, coraz trudniej wykrzesać z siebie chociaż odrobinę chęci, nie czuję już potrzeby bycia z nią blisko. Też przyłapałem się na tym że "rozglądam się" podświadomie za innymi kobietami. Jak dla mnie jesteś właśnie taką osobą jak moja partnerka. Niestety dla meżczyzny który ma jakieś tam uczucia, potrzebuje o nich rozmawiać (ba, nie tylko o nich), potrzebuje czuć bliskość nie tylko fizyczną, potrzebuje chociażby drobnych gestów taki związek jest wyniszczający. Szkoda tylko że ta refleksja przyszła mi tak późno. Czuję że stajemy na poważnym życiowym zakręcie i raczej dobrze się to wszystko nie zakończy. Jeśli mogę Ci coś doradzić - szukaj człowieka podobnego do siebie. W przeciwnym przypadku raczej powtórzysz scenariusz z poprzednich związków.

Bardzo się cieszę, że specjalnie napisałeś smile uważam, że jeżeli czegoś nie ma na samym początku to się samo nie zjawi. Też mozna rozważac kwestie, czy to miłość nami kieruje czy zwykłe przywyczajenie do drugiej osoby. Ja umiem dać ciepło, bliskość, ale nie chce też faceta tym ZAMĘCZYĆ, nie jestem górą lodową, po prostu wszystko jest w normie. Jeszcze chciałabym dodać, że mężczyźni nie lubią takiego cukierkowania, a przynajmniej ci których ja znam.

8 Ostatnio edytowany przez sapirek (2016-01-15 15:56:46)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

smile tu nie chodzi o męczenie i cukierkowanie. Widziałem tutaj wątek w którym chłopak wkleił wiadomość od swojej dziewczyny - nie mogła znaleźć chyba słów na to żeby wyrazić co czuje. Wysłała mu kilka piosenek. Ja za taki gest dałbym się pokroić i nosiłbym ją przez tydzień na rękach (może chociaż ze 2 minuty:D). Nie muszą to być od razu wielogodzinne tyrady, czasem kilka zdań, kilka ciepłych słów, szept do ucha czy czuły uśmiech jest warty więcej niż cały spędzony "razem" tydzień.

9

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(
sapirek napisał/a:

smile tu nie chodzi o męczenie i cukierkowanie. Widziałem tutaj wątek w którym chłopak wkleił wiadomość od swojej dziewczyny - nie mogła znaleźć chyba słów na to żeby wyrazić co czuje. Wysłała mu kilka piosenek. Ja za taki gest dałbym się pokroić i nosiłbym ją przez tydzień na rękach. Nie muszą to być od razu wielogodzinne tyrady, czasem kilka zdań, kilka ciepłych słów, szept do ucha czy czuły uśmiech jest warty więcej niż cały spędzony "razem" tydzień.

Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna sprawa, u mnie w tych związkach na początku była sielanka, później natomiast coś sie psuło. Może tym facetom przeszło tak jakby zauroczenie moją osobą i stąd to zainteresowanie innymi kobietami? Co uważasz o takiej opcji?

10 Ostatnio edytowany przez sapirek (2016-01-15 16:14:19)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Widzisz. Moim zdaniem na początku jest zauroczenie, endorfiny i te sprawy. Później przychodzi (lub nie) miłość. I zaczynają się schody. Na samej miłości daleko nie zajedziesz. Jak dla mnie od początku trzeba pracować na emocjonalną wieź, coś co sprawia że czujesz "bliskość" tej osoby (gdzieś usłyszałem pojęcie "porozumienia dusz" - coś w ten deseń). Mój błąd polegał na tym że sądziłem że to się da później "dopracować" - niestety w naszym przypadku nic z tego nie wyszło. Chodzi o to że patrząc na nią nie widzisz tylko ładnej pupy i kształtnych piersi a człowieka z którym wiesz że możesz przejść przez życie. Człowieka który potrafi drobnymi gestami okazać że zależy mu na tobie. Jeśli zależy ci na związku "na dłużej" samo zauroczenie czy miłość nie wystarczą. To tylko moje zdanie. Podobno jestem dziwny i zawsze taki byłem smile Być może jestem w mniejszości i inni wytłumaczą Ci to lepiej.

11

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Alicja, ależ oczywiście, że przeszło im zauroczenie - zauroczenie zawsze przechodzi.

Tyle że jeśli emocje w związku są podtrzymywane, jest w nim czułość, zrozumienie, dialog - a wszystko to w ilościach odpowiadających obojgu partnerów - to zauroczenie przechodzi w miłość. Natomiast jeśli tych rzeczy brakuje któremuś z partnerów, to tej osobie zauroczenie po prostu mija i nie zostaje po nim nic. Zaczyna się rozglądanie za nową osobą, która zaspokoiłaby ich potrzeby emocjonalne.

To nie jest tak, że faceci nie lubią słodzenia. Niektórzy ludzie nie lubią słodzenia - bez względu na płeć. Niektórzy nie lubią pewnego rodzaju słodzenia - ktoś nie lubi natchnionych wyznań miłosnych, ktoś nie lubi słyszeć "kocham cię" 3 razy dziennie, ktoś nie lubi głaskania po główce, ktoś inny całusków w nos, itd. Ale większość ludzi potrzebuje pewnej dozy czułości - bo chcą najzwyczajniej w świecie dowodu, że są kochani. Nie wmawiaj sobie, że faceci nie lubią "cukierkowania", bo na własnym przykładzie się przekonałaś, że tak nie jest.

Ja też nie jestem wylewną osobą - boję się wyraźnie okazywać miłość, bo za każdym razem towarzyszy temu lęk, że moje uczucie zostanie odtrącone. Zupełnie irracjonalny lęk, bo mam cudownego, ciepłego, kochanego mężczyznę. I wiem, że on potrzebuje ode mnie wyrazów miłości, bo o tym rozmawiamy. Dla niego walczę ze swoimi oporami i uczę się mówić "kocham" - bo faktycznie kocham, a miłość to też realizowanie potrzeb drugiej osoby. Skoro on potrzebuje ode mnie słów (bo z czułością fizyczną problemów nie mam), to ja się tych słów uczę.

12 Ostatnio edytowany przez alicja002 (2016-01-15 16:12:51)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(
sapirek napisał/a:

Widzisz. Moim zdaniem na początku jest zauroczenie, endorfiny i te sprawy. Później przychodzi (lub nie) miłość. I zaczynają się schody. Na samej miłości daleko nie zajedziesz. Jak dla mnie od początku trzeba pracować na emocjonalną wieź, coś co sprawia że czujesz "bliskość" tej osoby (gdzieś usłyszałem pojęcie "porozumienia dusz" - coś w ten deseń). Mój błąd polegał na tym że sądziłem że to się da później "dopracować" - niestety w naszym przypadku nic z tego nie wyszło. Chodzi o to że patrząc na nią nie widzisz tylko ładnej pupy i kształtnych piersi a człowieka z którym wiesz że możesz przejść przez życie. Jeśli zależy ci na związku "na dłużej" samo zauroczenie czy miłość nie wystarczą. To tylko moje zdanie. Podobno jestem dziwny i zawsze taki byłem smile Być może jestem w mniejszości i inni wytłumaczą Ci to lepiej.

Rozumiem o co chodzi. A jakie zdanie ma o tym Twoja żona? Czy ona widzi że się oddalacie od siebie , czy Ty również jestes dla niej już prawie że obojętny? Z tego co napisałeś  odnosze wrażenie ze ona nie jest niczego świadoma...

13 Ostatnio edytowany przez sapirek (2016-01-15 19:06:47)

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Na temat jej uczuć i odczuć niewiele mogę powiedzieć. Z tego że chce dziecka wnioskuję że ona temat widzi inaczej. Próby rozmowy kończą się zazwyczaj stwierdzeniem że to ja widzę problem, ona nie a skoro tak to jest mój problem. hmm - może ja coś pomyliłem ale związek to dwie osoby i jej problemy są również moimi, i w drugą stronę chyba też to tak działa. Druga kwestia - ona chce dziecka, nie słyszałem nigdy słowa o chęci bycia matką. O tym czym jest dla niej macierzyństwo, kim jest dla niej ten mały człowieczek. Dla mnie ta mała istota to coś zupełnie niesamowitego.  Nie wiem czy trzymałaś kiedyś w rękach takiego maluszka. Popatrz mu kiedyś w oczy, daj do potrzymania mały palec. Może dostrzeżesz w nich ciekawość świata, potrzebę odkrywania i poznawania. I obawiam się że ja z tym wszystkim zostanę sam, nie wiem czy dam rady to uciągnąć, czy dam radę sam nauczyć go jak patrzeć na świat żeby dostrzegać w nim dobro. Obawiam się że dla niej ten temat wygląda zupełnie inaczej. Niestety do dzisiaj nie udało mi się nic w tej kwestii ustalić - ot dziecko, taki mały ludzik do przytulania. Wiem że ona kochała by je na swój sposób i byłaby dobrą matką - ale  dla mnie to nie do przyjęcia w sytuacji gdy czuję jak bardzo jest mi obca w tej chwili.

W temacie związku - dla niej ważne jest życie teraźniejszością, bez myślenia "o wszystkim". Wydaje  mi się że ona ma w tej kwestii zdecydowanie mniejsze potrzeby od moich. Najwidoczniej zaspokajam przynajmniej większość z nich skoro na to nie narzeka a narzekać potrafi. Niestety dla mnie to co od niej dostaję nie jest nawet kroplą w morzu. Dużo tu znaków zapytania ale pewności mieć nie mogę w sytuacji gdy próby nawiązania kontaktu na "wyższym poziomie" są odtrącane.
Dlatego też autorko warto okazywać swoje uczucia (nie tylko miłość), niekoniecznie się z nimi narzucać smile Warto rozmawiać nie tylko o tym co się dzisiaj działo, warto czasem zamiast iść do kina na kolejny film wybrać się na spacer i zwyczajnie pogadać, o życiu chociażby, o planach i marzeniach, o troskach i chwilach szczęścia. Daj się poznać nie tylko powierzchownie, nie bój się zranienia. Jeśli trafisz na "tą" właściwą osobę (podobno kobiety to wyczuwają niemal od samego początku) nic złego się nie stanie. Właściwy mężczyzna doceni, przytuli, zrozumie i będzie przy tobie choćby nie wiem jak było źle. A zrobi to ponieważ będziesz dla niego najważniejszą osobą - nie tylko partnerką w codziennym życiu, nie tylko kochanką ale również przyjacielem. Przyjaciół się nie wystawia do wiatru:)

14

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Autorko, to że nie jesteś wylewna do gadania że kogoś Kochasz nie znaczy, że tej osoby nie kochasz...
Może cię pocieszę, moja była ciągle mi mówiła jak mnie kocha, i co z tego, zrobiła jak zrobiła, zdradziła, więc co to za kochanie kogoś...
Dla mnie okazywanie miłości to czyny a nie gadanie ciągłe... Dobrze wiedziała, że ją bardzo kocham, nie musiałem ciągle to mówić, to było widać...
Dlatego to bardzo przeżyłem jej postępek wobec mnie... stąd jak mi jakaś będzie ciągle gadać, że mnie kocha, to chyba powiedziałbym jej pa pa.. wolę aby mi to okazywała a nie gadała.

15

Odp: Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Myśle, że problem tkwi w Tobie, albo trafiłas na nieodpowiednie osoby. Ktoś tu dobrze wspomniał, że zauroczenie to najczęsciej wygląd, potem kiedy ono przemienie albo jest miłość albo nie ma. Samym wyglądem nie da sie zatrzymać danej osoby. Musi być coś więcej. Każdy chce być kochany i czuć taką bloskość z drugą osobą. u Ciebie może zabrakło tych uczuć, moze czasem byłaś zbyt zimna.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Na czym polega ten fenomen? Jestem załamana i proszę o pomoc :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024