Witam. Uważacie, że dziewczyna ktora jest w zwiazku, 4-miesiace temu urodził dziecko, może ubrać sie na taki wieczór bardo wyzywająco z odkrrtym mocno dekoltem w szpilkach, krutka spódniczka, mocny makijaż, czy to wypada?
Ty jesteś tą dziewczyną czy jej partnerem? ![]()
Wypada.
Szuka lepszego tatusia.
Nie no partner. Zastanawiam się, czy to normalne:)
A co ma dziecko do tego?
Witam. Uważacie, że dziewczyna ktora jest w zwiazku, 4-miesiace temu urodził dziecko, może ubrać sie na taki wieczór bardo wyzywająco z odkrrtym mocno dekoltem w szpilkach, krutka spódniczka, mocny makijaż, czy to wypada?
Rozumiem, że szła na wieczór Panieński, więc wypada jak najbardziej.
Nie no partner. Zastanawiam się, czy to normalne:)
A dlaczego miało by to byc nienormalne? To gdyby nie miała dziecka to by bylo normalne iść tak ubrana wyzywajaco nawet zakladajac,ze juz jestescie w związku, ale gdy ma dziecko to juz nie jest normalne?
Wypada.
Szuka lepszego tatusia.
![]()
Uważam, że w ogóle nie wypada wychodzić gdziekolwiek, ubierając się bardzo wyzywająco/wulgarnie bo to po prostu źle wygląda.
Nie no partner. Zastanawiam się, czy to normalne:)
To znajomi mojej dziewczyny z którą jestem 3lata i mam dziecko. Przyszła panna młoda zrobiła panieński z kawalerskim i mnie nie zaprosili..
A nazeczona wrocila o 6rano.
Nie mogę zdjęcia wstawić...
Uważam, że w ogóle nie wypada wychodzić gdziekolwiek, ubierając się bardzo wyzywająco/wulgarnie bo to po prostu źle wygląda.
To jeszcze zależy od okoliczności i celu. ![]()
Solaris napisał/a:Uważam, że w ogóle nie wypada wychodzić gdziekolwiek, ubierając się bardzo wyzywająco/wulgarnie bo to po prostu źle wygląda.
To jeszcze zależy od okoliczności i celu.
Nie miałam na myśli wyjścia na Pigalak.
Jack Sparrow napisał/a:Solaris napisał/a:Uważam, że w ogóle nie wypada wychodzić gdziekolwiek, ubierając się bardzo wyzywająco/wulgarnie bo to po prostu źle wygląda.
To jeszcze zależy od okoliczności i celu.
Nie miałam na myśli wyjścia na Pigalak.
Ja też nie.
Solaris napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:To jeszcze zależy od okoliczności i celu.
Nie miałam na myśli wyjścia na Pigalak.
Ja też nie.
A co miałeś?
A co miałeś?
Imprezy tematyczne/kostiumowe.
Jakiś czas temu mieliśmy tu taką dyskusję o tej granicy, o modzie na leginsy z przedziałkiem i powszechny brak staników z bluzeczkami, które ów brak podkreślają, a co naprawdę nie zostawia wiele wyobraźni. Gremialnie padło wtedy, że kobiety mają prawo nosić to co chcą i nikomu nic do tego i taki ubiór jest całkowicie normalny. No to skoro skoro taka jest współczesna norma......
Dla mnie nieuczciwym wobec partnera jest pójście w taki sposób na imprezę skoro nie został zaproszony (z tego co zrozumiałem to jakaś impreza łączona/równoległa kawalerski z panieńskim).
A co miałeś?
Pewnie to, że dziewczyna celuje w okreslony rynek (a może nawet osobę), dobierając odpowiednie środki, które mogą wydawać się wyzywające, czy wulgarne. ![]()
Jeśli impreza była połączona, to przyszła panna młoda zaprosiła swoje koleżanki, a pan młody swoich kolegów, więc oczywistym jest, że bez partnerów. Jakaś nowy trend!?
Co do wyzywającego ubioru, to dziewczyny pewnie chcą się pokazać która będzie seksowniej wyglądała, nie ma w tym nic zdrożnego, tym bardziej jak ona to lubi i ma co pokazać, to jest zabawa i strój zakonnicy byłby bardziej podejrzany ![]()
Jeśli impreza była połączona, to przyszła panna młoda zaprosiła swoje koleżanki, a pan młody swoich kolegów, więc oczywistym jest, że bez partnerów. Jakaś nowy trend!?
Możesz to rozwinąć? Bo dla mnie pewną oczywistością było, że zapraszało się swoich przyjaciół i ich +1.
Co do wyzywającego ubioru, to dziewczyny pewnie chcą się pokazać która będzie seksowniej wyglądała, nie ma w tym nic zdrożnego, tym bardziej jak ona to lubi i ma co pokazać, to jest zabawa i strój zakonnicy byłby bardziej podejrzany
To teraz ci powiem tak, z mojego kawalerskiego życia:
każda babka, która ubiera się ponadprzeciętnie wyzywająco i zostawia swojego faceta w domu samej idąc na imprezę to liczy na porządne i niezobowiązujące grzmocenie.
19 2025-11-09 13:25:41 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-09 13:27:57)
Solaris napisał/a:A co miałeś?
Imprezy tematyczne/kostiumowe.
Jakiś czas temu mieliśmy tu taką dyskusję o tej granicy, o modzie na leginsy z przedziałkiem i powszechny brak staników z bluzeczkami, które ów brak podkreślają, a co naprawdę nie zostawia wiele wyobraźni. Gremialnie padło wtedy, że kobiety mają prawo nosić to co chcą i nikomu nic do tego i taki ubiór jest całkowicie normalny. No to skoro skoro taka jest współczesna norma......
Dla mnie nieuczciwym wobec partnera jest pójście w taki sposób na imprezę skoro nie został zaproszony (z tego co zrozumiałem to jakaś impreza łączona/równoległa kawalerski z panieńskim).
W sumie to prawda, ze każdy ma inną definicję slowa wyzywajacy, więc cieżko dyskutować w temacie. To, co dla jednego będzie wyzywające, dla drugiego ok a nawet pożądane. Miałam kiedyś dawno temu znajomego, który uwielbiał laski w typie takiej wulgarnej zdziry, że spodniczka taka, ze prawie gacie widać, cycki na wierzchu prawie, makijaż tak przerysowany, że prawie groteska... No, ale tak lubił i to było dla niego ładne i takie słowo jak wyzywający dla niego po prostu nie istniało.
Wieczor panieński niby rządzi się swoimi prawami, więc może taki outfit jest ok, nie wiem, ja mam trochę inny gust.
Poza tym nie wiemy jak wyglądala dziewczyna autora, może nie tak źle jak sugeruje, bo on ma jeszcze inną definicję slowa wyzywajaco;)
20 2025-11-09 13:32:57 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-09 13:33:38)
Wieczor panieński niby rządzi się swoimi prawami, więc może taki outfit jest ok, nie wiem, ja mam trochę inny gust.
To nawet nie kwestia gustu. Taki ubiór (i przede wszystkim sposób zachowania za nim idący) powinien być zarezerwowany dla partnera. Więc nawet idąc na typowe slut party trzeba mieć granice w innym miejscu niż będąc singlem.
-edit - w jego pierwszym poście jest opis jej ubioru.
wieka napisał/a:Jeśli impreza była połączona, to przyszła panna młoda zaprosiła swoje koleżanki, a pan młody swoich kolegów, więc oczywistym jest, że bez partnerów. Jakaś nowy trend!?
Możesz to rozwinąć? Bo dla mnie pewną oczywistością było, że zapraszało się swoich przyjaciół i ich +1.
Co do wyzywającego ubioru, to dziewczyny pewnie chcą się pokazać która będzie seksowniej wyglądała, nie ma w tym nic zdrożnego, tym bardziej jak ona to lubi i ma co pokazać, to jest zabawa i strój zakonnicy byłby bardziej podejrzany
To teraz ci powiem tak, z mojego kawalerskiego życia:
każda babka, która ubiera się ponadprzeciętnie wyzywająco i zostawia swojego faceta w domu samej idąc na imprezę to liczy na porządne i niezobowiązujące grzmocenie.
Impreza imprezie nierówna. Ubiór też nie zawsze świadczy o osobie, pozory mylą.
Jeden facet się cieszy, że jego kobieta się seksownie ubiera, a drugi zazdrosny. Jak nie ma zaufania to strój nie ma tu nic do rzeczy.
Jednemu nie przeszkadza jak jego dziewczyna chodzi bez stanika, drugiemu przeszkadza.
Ja nie mierzę swoją miarą.
Z tego co wiem, to sama nazwa wskazuje, że wieczór Panieński polega na zaproszeniu koleżanek, kuzynek, co sama nazwa wskazuje. Więc nie wiem co tu jest niejasne.
Teraz widocznie wchodzi taka moda, że zaprasza się mężczyzn, lub robi się razem.
Ale wygląda, że ta dziewczyna robiła Panieński z koleżankami. Jaki sens robić taką imprezę i zapraszać pary, one na weselu będą się bawiły.
22 2025-11-09 13:39:49 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-09 13:45:55)
Solaris napisał/a:Wieczor panieński niby rządzi się swoimi prawami, więc może taki outfit jest ok, nie wiem, ja mam trochę inny gust.
To nawet nie kwestia gustu. Taki ubiór (i przede wszystkim sposób zachowania za nim idący) powinien być zarezerwowany dla partnera. Więc nawet idąc na typowe slut party trzeba mieć granice w innym miejscu niż będąc singlem.
-edit - w jego pierwszym poście jest opis jej ubioru.
Tak, opisał, ale to nie musi odzwierciedlać rzeczywistości. Dla niego krótka spodniczka to może być taka tuż przed kolano czyli całkiem normalna długość:) więc trzeba mieć to na uwadze, że tak, jak niektorzy idą w przesadę w jedną stronę to inni w drugą i pokazanie więcej szyi w dekolcie to już dla nich dekolt do pępka;) Wiemy tylko, że mu się nie podobał jej ubiór:)
O jej zachowaniu nic nie wiemy.
Ale tak, będąc w związku, szanujemy się nawzajem i nie zachowujemy w sposób, który byl akceptowalny gdy byliśmy singlami.
Solaris napisał/a:Wieczor panieński niby rządzi się swoimi prawami, więc może taki outfit jest ok, nie wiem, ja mam trochę inny gust.
To nawet nie kwestia gustu. Taki ubiór (i przede wszystkim sposób zachowania za nim idący) powinien być zarezerwowany dla partnera. Więc nawet idąc na typowe slut party trzeba mieć granice w innym miejscu niż będąc singlem.
-edit - w jego pierwszym poście jest opis jej ubioru.
Ja się z tym zgadzam. Kiedyś sama się wyzywajaco ubieralam,no teraz to się bardziej zakrywam jak gdzieś wychodze. Raz wyszlam w legginsach to sobie powiedziałam nigdy więcej-ludzie ja sie w tym czułam jak w rajstopach samych jakos tak nie do końca ubrana
przestałam nosic bluzki z dekoltami, bo jak takie ubierałam i gdzieś szlam to co chwila mialam wrażenie,że mnie sie dekolt osunął i każdy mój biust widzi. I musiałam się co chwilę sprawdzać,poprawiać, to już wolę lazic zakryta przed innymi ludźmi. W sumie to trochę dzięki Islamowi zawdzieczam,co prawda zdjęłam hijab już dawno,ale np Jakoś przez noszenie abaji,które są jak długie sukienki to zaczęłam nawet Lubiec te długie kiecki i często je zakladam jak gdzieś wychodze. No zauważyłam napewno większy spokój nikt za mną bezczelnie w aucie nie trabi, nie łażą za mną i nie pytają o numer telefonu (bo tu w Anglii z różnych narodowości to tak właśnie faceci robią i to nawet jak im powiesz "ze masz męża lub partnera" to będą lazic za człowiekiem i pytać o numer) ... no niewiem ,ale tak jakoś więcej szacunku do siebie czuje od innych,jak się nie ubieram wyzywajaco
Z tego co wiem, to sama nazwa wskazuje, że wieczór Panieński polega na zaproszeniu koleżanek, kuzynek, co sama nazwa wskazuje. Więc nie wiem co tu jest niejasne.
To impreza łączona była. Panieński + kawalerski. Jego partnerka została zaproszona, a on nie. Dla mnie to dziwne. Jakby mnie ktoś zaprosił bez mojej żony to tylko popukałbym się w głowę. Nawet przez myśl by mi nie przyszło iść na taką imprezę.
Poza tym bywałem na wielu imprezach (różne kluby i podobne), gdzie babeczki "panieńskie" już podpite na beforku w swoim gronie, szukały atencji i facetów na niezobowiązujące grzmocenie i się tylko wzajemnie podpuszczały różnymi erotycznymi gierkami i wyzwaniami.
O jej zachowaniu nic nie wiemy.
Poza tym, że wróciła o 6 rano. :>
Jak uśniesz na domówce, to o 6 nie wrócisz tylko znacznie później. Zabawa w klubie kończy się z kolei znacznie wcześniej.
O 6 rano to masz typowy shame walk.
Solaris napisał/a:O jej zachowaniu nic nie wiemy.
Poza tym, że wróciła o 6 rano. :>
Jak uśniesz na domówce, to o 6 nie wrócisz tylko znacznie później. Zabawa w klubie kończy się z kolei znacznie wcześniej.
![]()
O 6 rano to masz typowy shame walk.
Nie wiem, może tak, może nie, nie oceniam nie znając okoliczności. Czasem pozory mylą. Można wynająć kluby-pomieszczenia na takie imprezy, gdzie jedzenie i alko Ty organizujesz i od Ciebie zależy, kiedy się kończy.
Wogole kto wymyślił taki glupi zwyczaj jak wieczór panienski i kawalerski, po co to wszystko? Tak wlasnie wiele narzeczonych zdradzilo siebie nawzajem. Jakąś taka głupia tradycja. I innych krajach tego nie ma i np przyszły mąż nie musi widzieć gołej baby robiacej striptiz na wieczorze kawalerskim, a przyszła żona nie musi latać ubrana po mieście i klubach jakby szła na plażę przed innymi facetami... kto wogole wymyślił takie coś glupiego?
28 2025-11-09 14:23:56 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-09 14:25:14)
Nie wiem, może tak, może nie, nie oceniam nie znając okoliczności. Czasem pozory mylą. Można wynająć kluby-pomieszczenia na takie imprezy, gdzie jedzenie i alko Ty organizujesz i od Ciebie zależy, kiedy się kończy.
Oczywiście, że można. To kompletnie nie w tym rzecz. ![]()
Po prostu każda impreza ma swój rozkład jazdy. Nie da się niewinnie pić i tańczyć przez 8+h (typu start o 22 i koniec o 6 rano). Da się poszaleć intensywnie 4, no może max 6 h jak umiesz pić i masz do tego odpowiednie jedzenie.
Z reguły to jest tak, że masz jakiś tam beforek ok 19-20 - jest dużo śmiechu, jacyś ludzie bezalkoholowi są, jacyś szybko gasnący (bo przesadzili z % albo taki mają rytm dobowy) i tu, po kilku tych pierwszych godzinach następuje podział ludków - jedni wracają do domów lub idą spać. Pozostali jakoś ok 23-1 zaczynają rundę drugą. Tu już bardzo często załącza się jaś wędrowniczek i zaczyna się clubbing. Nierzadko pojawiają się dragi (piszę ogólnie). Ok 2-3 ludzie już mocno porobieni albo rozjeżdżają się do domów, albo lądują z kimś przygodnym (u tej osoby najczęściej, rzadziej w jakimś hotelu czy innym airbnb) w wiadomym celu. Jak skończą - po kolejnych 2-3h to wracają. Powrót z imprezy panieńskiej o 6 rano, to na 90% powrót z niezobowiązującego grzmocenia.
Takie jest moje życiowe doświadczenie. Ten schemat zaliczyłem tyle razy, że mi się po prostu to znudziło w pewnym momencie.
Solaris napisał/a:Nie wiem, może tak, może nie, nie oceniam nie znając okoliczności. Czasem pozory mylą. Można wynająć kluby-pomieszczenia na takie imprezy, gdzie jedzenie i alko Ty organizujesz i od Ciebie zależy, kiedy się kończy.
Oczywiście, że można. To kompletnie nie w tym rzecz.
Po prostu każda impreza ma swój rozkład jazdy. Nie da się niewinnie pić i tańczyć przez 8+h (typu start o 22 i koniec o 6 rano). Da się poszaleć intensywnie 4, no może max 6 h jak umiesz pić i masz do tego odpowiednie jedzenie.
Z reguły to jest tak, że masz jakiś tam beforek ok 19-20 - jest dużo śmiechu, jacyś ludzie bezalkoholowi są, jacyś szybko gasnący (bo przesadzili z % albo taki mają rytm dobowy) i tu, po kilku tych pierwszych godzinach następuje podział ludków - jedni wracają do domów lub idą spać. Pozostali jakoś ok 23-1 zaczynają rundę drugą. Tu już bardzo często załącza się jaś wędrowniczek i zaczyna się clubbing. Nierzadko pojawiają się dragi (piszę ogólnie). Ok 2-3 ludzie już mocno porobieni albo rozjeżdżają się do domów, albo lądują z kimś przygodnym (u tej osoby najczęściej, rzadziej w jakimś hotelu czy innym airbnb) w wiadomym celu. Jak skończą - po kolejnych 2-3h to wracają. Powrót z imprezy panieńskiej o 6 rano, to na 90% powrót z niezobowiązującego grzmocenia.
Takie jest moje życiowe doświadczenie. Ten schemat zaliczyłem tyle razy, że mi się po prostu to znudziło w pewnym momencie.
Dokładnie, bo pewnie żona wraca lub mąż.wraca z nocki i trzeba szybko przed 6 rano wstac i się zmyc z mieszkania ![]()
30 2025-11-09 14:30:06 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-09 14:31:16)
Wogole kto wymyślił taki glupi zwyczaj jak wieczór panienski i kawalerski, po co to wszystko? Tak wlasnie wiele narzeczonych zdradzilo siebie nawzajem. Jakąś taka głupia tradycja. I innych krajach tego nie ma i np przyszły mąż nie musi widzieć gołej baby robiacej striptiz na wieczorze kawalerskim, a przyszła żona nie musi latać ubrana po mieście i klubach jakby szła na plażę przed innymi facetami... kto wogole wymyślił takie coś glupiego?
Przecież to nie jest obowiązek, Kto chce, robi/idzie. No i nie każda impreza jest z malo wyszukanym striptizem, gdzie laska się wije przy krześle jak w konwulsjach:P i gadżetami seksualnymi typu lizaki, balony w kształcie penisów, gumowe lale czy wibratory. To już chyba dawno jest passe i tylko Mietki i Haliny się jarają czymś takim ![]()
PS Przepraszam wszystkie Haliny i Mietków:)
Julia life in UK napisał/a:Wogole kto wymyślił taki glupi zwyczaj jak wieczór panienski i kawalerski, po co to wszystko? Tak wlasnie wiele narzeczonych zdradzilo siebie nawzajem. Jakąś taka głupia tradycja. I innych krajach tego nie ma i np przyszły mąż nie musi widzieć gołej baby robiacej striptiz na wieczorze kawalerskim, a przyszła żona nie musi latać ubrana po mieście i klubach jakby szła na plażę przed innymi facetami... kto wogole wymyślił takie coś glupiego?
Przecież to nie jest obowiązek, Kto chce, robi/idzie. No i nie każda impreza jest z malo wyszukanym striptizem, gdzie laska się wije przy krześle jak w konwulsjach:P i gadżetami seksualnymi typu lizaki, balony w kształcie penisów, gumowe lale czy wibratory. To już chyba dawno jest passe i tylko Mietki i Haliny się jarają czymś takim
PS Przepraszam wszystkie Haliny i Mietków:)
No.pewnie tak,ale nadal tez takie cos wystepuje..no i nadal narzeczeni na takich wieczorach siebie nawzajem zdradzaja a wszystko wychodzi po ślubie jak np sie z kimś znajomym pokłócą kto tam był świadkiem zdarzenia ![]()
Wogole kto wymyślił taki glupi zwyczaj jak wieczór panienski i kawalerski, po co to wszystko? Tak wlasnie wiele narzeczonych zdradzilo siebie nawzajem. Jakąś taka głupia tradycja. I innych krajach tego nie ma i np przyszły mąż nie musi widzieć gołej baby robiacej striptiz na wieczorze kawalerskim, a przyszła żona nie musi latać ubrana po mieście i klubach jakby szła na plażę przed innymi facetami... kto wogole wymyślił takie coś glupiego?
Nie wcale w innych krajach nie ma.
Ciekawe ze glosbo swego czasu bylo o Brytolach robiących kawalerski w Krakowie
Solaris napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Wogole kto wymyślił taki glupi zwyczaj jak wieczór panienski i kawalerski, po co to wszystko? Tak wlasnie wiele narzeczonych zdradzilo siebie nawzajem. Jakąś taka głupia tradycja. I innych krajach tego nie ma i np przyszły mąż nie musi widzieć gołej baby robiacej striptiz na wieczorze kawalerskim, a przyszła żona nie musi latać ubrana po mieście i klubach jakby szła na plażę przed innymi facetami... kto wogole wymyślił takie coś glupiego?
Przecież to nie jest obowiązek, Kto chce, robi/idzie. No i nie każda impreza jest z malo wyszukanym striptizem, gdzie laska się wije przy krześle jak w konwulsjach:P i gadżetami seksualnymi typu lizaki, balony w kształcie penisów, gumowe lale czy wibratory. To już chyba dawno jest passe i tylko Mietki i Haliny się jarają czymś takim
PS Przepraszam wszystkie Haliny i Mietków:)
No.pewnie tak,ale nadal tez takie cos wystepuje..no i nadal narzeczeni na takich wieczorach siebie nawzajem zdradzaja a wszystko wychodzi po ślubie jak np sie z kimś znajomym pokłócą kto tam był świadkiem zdarzenia
To już kwestia nie tyle okazji co charakteru. Jak facet czy kobieta nie chce, to nie zdradzi i żadna siła ich nie zmusi do tego:)
34 2025-11-09 14:46:24 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-09 14:54:17)
To impreza łączona była. Panieński + kawalerski. Jego partnerka została zaproszona, a on nie. Dla mnie to dziwne. Jakby mnie ktoś zaprosił bez mojej żony to tylko popukałbym się w głowę. Nawet przez myśl by mi nie przyszło iść na taką imprezę.
Dla mnie kawalerski to jakiś rodzaj tradycji. Impreza z kolegami. Łączone kawalerski + panieński to jakiś dziwolag dla mnie. Choc i na takich bywałem.
Byłem na bardzo wieku kawalerskich ale żaden nie skończył sie zdrada. Moze to kwestia towarzystwa w którym przebywam a w tym towarzystwie nie toleruje sie zdrady. Tak nagrzany pan młody przeginajacy pałę dostałby od kogos lekko w trąbę i został odesłany taksówka do domu.
To już kwestia nie tyle okazji co charakteru. Jak facet czy kobieta nie chce, to nie zdradzi i żadna siła ich nie zmusi do tego:)
Jak się stroi i ubiera nad wyraz wyzywająco, a partnera zostawia się w domu, to się po prostu szuka okazji do zdrady. Czy do niej dojdzie to już zależy od warunków (czy wystarczy 'odwagi' czy znajdzie się ktoś odpowiedni itp). Zamiar z definicji już jest.
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:Przecież to nie jest obowiązek, Kto chce, robi/idzie. No i nie każda impreza jest z malo wyszukanym striptizem, gdzie laska się wije przy krześle jak w konwulsjach:P i gadżetami seksualnymi typu lizaki, balony w kształcie penisów, gumowe lale czy wibratory. To już chyba dawno jest passe i tylko Mietki i Haliny się jarają czymś takim
PS Przepraszam wszystkie Haliny i Mietków:)
No.pewnie tak,ale nadal tez takie cos wystepuje..no i nadal narzeczeni na takich wieczorach siebie nawzajem zdradzaja a wszystko wychodzi po ślubie jak np sie z kimś znajomym pokłócą kto tam był świadkiem zdarzenia
To już kwestia nie tyle okazji co charakteru. Jak facet czy kobieta nie chce, to nie zdradzi i żadna siła ich nie zmusi do tego:)
To prawda, ale też som glupi koledzy co do tego namawiają ,a jak ktoś nie chce zdradzić to się osły głupio śmieją z tego
Solaris napisał/a:Julia life in UK napisał/a:No.pewnie tak,ale nadal tez takie cos wystepuje..no i nadal narzeczeni na takich wieczorach siebie nawzajem zdradzaja a wszystko wychodzi po ślubie jak np sie z kimś znajomym pokłócą kto tam był świadkiem zdarzenia
To już kwestia nie tyle okazji co charakteru. Jak facet czy kobieta nie chce, to nie zdradzi i żadna siła ich nie zmusi do tego:)
To prawda, ale też som glupi koledzy co do tego namawiają ,a jak ktoś nie chce zdradzić to się osły głupio śmieją z tego
Pierwsza zasada mądrych ludzi - otaczaj się mądrymi kolegami i koleżankami;)
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:To już kwestia nie tyle okazji co charakteru. Jak facet czy kobieta nie chce, to nie zdradzi i żadna siła ich nie zmusi do tego:)
To prawda, ale też som glupi koledzy co do tego namawiają ,a jak ktoś nie chce zdradzić to się osły głupio śmieją z tego
Pierwsza zasada mądrych ludzi - otaczaj się mądrymi kolegami i koleżankami;)
Tak to prawda
39 2025-11-09 15:02:43 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-09 15:04:18)
wieka napisał/a:Z tego co wiem, to sama nazwa wskazuje, że wieczór Panieński polega na zaproszeniu koleżanek, kuzynek, co sama nazwa wskazuje. Więc nie wiem co tu jest niejasne.
To impreza łączona była. Panieński + kawalerski. Jego partnerka została zaproszona, a on nie. Dla mnie to dziwne. Jakby mnie ktoś zaprosił bez mojej żony to tylko popukałbym się w głowę. Nawet przez myśl by mi nie przyszło iść na taką imprezę.
Poza tym bywałem na wielu imprezach (różne kluby i podobne), gdzie babeczki "panieńskie" już podpite na beforku w swoim gronie, szukały atencji i facetów na niezobowiązujące grzmocenie i się tylko wzajemnie podpuszczały różnymi erotycznymi gierkami i wyzwaniami.
A ty tylko o sobie ![]()
Wieczór Panieński to nie klub.
Nie słyszałam, żeby na takie wieczory zapraszało się pary.
Druga sprawa, żeby się seksownie ubrać to trzeba mieć do tego warunki, a bywa różnie.
A ty tylko o sobie
Wieczór Panieński to nie klub.
Nie słyszałam, żeby na takie wieczory zapraszało się pary.
Wieczory panieńskie prędzej czy później kończą w klubach. A to nie był tylko wieczór panieński tylko albo impreza łączona albo równoległa z kawalerskim.
Jack Sparrow napisał/a:To impreza łączona była. Panieński + kawalerski. Jego partnerka została zaproszona, a on nie. Dla mnie to dziwne. Jakby mnie ktoś zaprosił bez mojej żony to tylko popukałbym się w głowę. Nawet przez myśl by mi nie przyszło iść na taką imprezę.
Dla mnie kawalerski to jakiś rodzaj tradycji. Impreza z kolegami. Łączone kawalerski + panieński to jakiś dziwolag dla mnie. Choc i na takich bywałem.
Byłem na bardzo wieku kawalerskich ale żaden nie skończył sie zdrada. Moze to kwestia towarzystwa w którym przebywam a w tym towarzystwie nie toleruje sie zdrady. Tak nagrzany pan młody przeginajacy pałę dostałby od kogos lekko w trąbę i został odesłany taksówka do domu.
Dokładnie, a Jack jest zazdrośnikiem, więc tylko mu jedno na myśli ![]()
42 2025-11-09 15:17:31 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-09 15:18:44)
Dokładnie, a Jack jest zazdrośnikiem, więc tylko mu jedno na myśli
Nie. Po prostu nie jestem niczyim sumieniem. Takich osób jak Bert czy ty nikt na zakrapiane (nierzadko też z dragami w tle) afterki nie zaprasza, bo i po co? Żeby takie osoby jak wy rozstawiały innych po kątach innych i mówiły co im wypada robić, a co nie? Ile razy wracałaś najebana po całonocnym imprezowaniu o 6 rano? Raczej nie zdarzyło ci się to zbyt często, co?
Jak przestaniesz pouczać, jak przestaniesz decydować, a zaczniesz obojętnie obserwować i uczestniczyć to można się o wielu ciekawych rzeczach dowiedzieć o ludziach na około.
Znam pierdylion osób, które teraz mając lat 40-50 robią z siebie nobliwych i cnotliwych ludzi. A w rzeczywistości mając lat naście do powiedzmy 30stki imprezowały i szalały do tego stopnia, że Requiem dla snu i Kac Vegas to przy ich życiorysach amatorskie bajki dla dzieci.
Schematy mają to to do siebie, że są powtarzalne. To nie jest prawda objawiona ze 100% skutecznością. To po prostu zauważalna prawidłowość.
PS. Bert raczej tez każdemu swojemu koledze na karku nie siedział i nie pilnował kto z kim wychodzi i kto w jaki sposób kończy imprezę. ![]()
Solaris napisał/a:O jej zachowaniu nic nie wiemy.
Poza tym, że wróciła o 6 rano. :>
Jak uśniesz na domówce, to o 6 nie wrócisz tylko znacznie później. Zabawa w klubie kończy się z kolei znacznie wcześniej.
![]()
O 6 rano to masz typowy shame walk.
Równie dobrze mogli sobie gadać do rana, a ty przesądzasz jakbyś tam był ![]()
Taki wspólny panieński i kawalerski robią zazdrośnicy, tylko jaki to jest sens, jak na nim jest para młoda. Chyba dla picu…Bo to już nie jest nawet tradycja.
Równie dobrze mogli sobie gadać do rana, a ty przesądzasz jakbyś tam był
Tak, babka z cyckami na wierzchu i miniówką to ewidentnie ma w zamiarze dysputę teologiczno-polityczną i grę w szachy. ![]()
Rozczula mnie czasem twoja niewinność.
A tak na serio - nie przesądzam niczego. Mogło nic nie być. Tylko ta babka to wie. Ale doświadczenie podpowiada mi inny scenariusz i tyle.
wieka napisał/a:Równie dobrze mogli sobie gadać do rana, a ty przesądzasz jakbyś tam był
Tak, babka z cyckami na wierzchu i miniówką to ewidentnie ma w zamiarze dysputę teologiczno-polityczną i grę w szachy.
Rozczula mnie czasem twoja niewinność.
A tak na serio - nie przesądzam niczego. Mogło nic nie być. Tylko ta babka to wie. Ale doświadczenie podpowiada mi inny scenariusz i tyle.
Ale nie możesz zrozumieć, że ten ubiór to nie miał nic do rzeczy, coś podejrzewać na tej podstawie, tym bardziej matki 4-ro miesięcznego dziecka o jakieś niecne czyny to przegięcie.
46 2025-11-09 15:42:24 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-09 15:51:00)
wieka napisał/a:Dokładnie, a Jack jest zazdrośnikiem, więc tylko mu jedno na myśli
Nie. Po prostu nie jestem niczyim sumieniem. Takich osób jak Bert czy ty nikt na zakrapiane (nierzadko też z dragami w tle) afterki nie zaprasza, bo i po co? Żeby takie osoby jak wy rozstawiały innych po kątach innych i mówiły co im wypada robić, a co nie? Ile razy wracałaś najebana po całonocnym imprezowaniu o 6 rano? Raczej nie zdarzyło ci się to zbyt często, co?
Jak przestaniesz pouczać, jak przestaniesz decydować, a zaczniesz obojętnie obserwować i uczestniczyć to można się o wielu ciekawych rzeczach dowiedzieć o ludziach na około.
Znam pierdylion osób, które teraz mając lat 40-50 robią z siebie nobliwych i cnotliwych ludzi. A w rzeczywistości mając lat naście do powiedzmy 30stki imprezowały i szalały do tego stopnia, że Requiem dla snu i Kac Vegas to przy ich życiorysach amatorskie bajki dla dzieci.
Schematy mają to to do siebie, że są powtarzalne. To nie jest prawda objawiona ze 100% skutecznością. To po prostu zauważalna prawidłowość.
PS. Bert raczej tez każdemu swojemu koledze na karku nie siedział i nie pilnował kto z kim wychodzi i kto w jaki sposób kończy imprezę.
Czesciowo prawda. Te kawalerskie to nie spotkanie kółka różańcowego. Zakrapiane bardzo mocno i ostre imprezy ale bez skrywanych afterkow i bzykania (w szczególności pana mlodego). Jakby chcial to wiadomo ze to zrobi ale klaskał temu nikt nie bedzie. Takie towarzystwo. 100% pewności ze nic sie nie wydarzyło nie mam bo jak mówisz nie śledziłem pana młodego ale raczej nienwielkie szanse na to. Raczej w paczce do końca imprezowalismy.
Ja rzeczywiscie pasuje do Twojego opisu.
Nie wiem jak Wieka ale ja w życiu sie bardziej niz wystarczająco wyszalałem. Oczywiście wiele lat temu. Powroty o 6 albo brak powrotów to nie bylo nic nadzwyczajnego. Oj duzo i ostro sie dzialo.
Tylko ze ja nikogo nie pouczam. Wiem ze wiele kawalerskich czy panieńskich kończy sie jak piszesz. Ale akurat nie w moim towarzystwie. Choc to na pewno nie kolko różańcowe ale większość ludzi wie kiedy hamowac.
Poza tym wszyatkie śluby w towarzystwie byly "chiane" przez chłopaków. Zakochani byli. Znamy ich dziewczyny i jako koledzy pilnowaliśmy zeby nie spierdzielić tego na ostatniej prostej. Oczywiście po latach wiele związków sie posypało.
Poza tym nic autor nie pisał, że wróciła pijana i mogła właśnie się gdzieś przespać, żeby samej nie wracać w środku nocy pod wpływem….
Nic nie jest jednoznaczne.
U nas często rozgrzewka byla w domu, potem wyjscie i często potem powrót na domówkę. Czasem z nocowaniem. Więc powrotów z kawalerskiego często nie bylo do 11 nastepnego dnia. Żeby było śmiesznie mamy też zasadę ze na starcie wszyscy oddają do depozytu swoje telefony wiec nikt nie kontaktu ze swoja panna. Pqnny wiedza ze mamy taką zasadę i kiedyś wrocimy. Bo raz jeden sie nachlał zaczął wydzwaniać do swojej, jakies głupoty opowiadać a ta przyszła zestresowana na naszą imprezę.
Jack Sparrow napisał/a:wieka napisał/a:Dokładnie, a Jack jest zazdrośnikiem, więc tylko mu jedno na myśli
Nie. Po prostu nie jestem niczyim sumieniem. Takich osób jak Bert czy ty nikt na zakrapiane (nierzadko też z dragami w tle) afterki nie zaprasza, bo i po co? Żeby takie osoby jak wy rozstawiały innych po kątach innych i mówiły co im wypada robić, a co nie? Ile razy wracałaś najebana po całonocnym imprezowaniu o 6 rano? Raczej nie zdarzyło ci się to zbyt często, co?
Jak przestaniesz pouczać, jak przestaniesz decydować, a zaczniesz obojętnie obserwować i uczestniczyć to można się o wielu ciekawych rzeczach dowiedzieć o ludziach na około.
Znam pierdylion osób, które teraz mając lat 40-50 robią z siebie nobliwych i cnotliwych ludzi. A w rzeczywistości mając lat naście do powiedzmy 30stki imprezowały i szalały do tego stopnia, że Requiem dla snu i Kac Vegas to przy ich życiorysach amatorskie bajki dla dzieci.
Schematy mają to to do siebie, że są powtarzalne. To nie jest prawda objawiona ze 100% skutecznością. To po prostu zauważalna prawidłowość.
PS. Bert raczej tez każdemu swojemu koledze na karku nie siedział i nie pilnował kto z kim wychodzi i kto w jaki sposób kończy imprezę.
Czesciowo prawda. Te kawalerskie to nie spotkanie kółka różańcowego. Zakrapiane bardzo mocno i ostre imprezy ale bez skrywanych afterkow i bzykania (w szczególności pana mlodego). Jakby chcial to wiadomo ze to zrobi ale klaskał temu nikt nie bedzie. Takie towarzystwo. 100% pewności ze nic sie nie wydarzyło nie mam bo jak mówisz nie śledziłem pana młodego ale raczej nienwielkie szanse na to. Raczej w paczce do końca imprezowalismy.
Ja rzeczywiscie pasuje do Twojego opisu.
Nie wiem jak Wieka ale ja w życiu sie bardziej niz wystarczająco wyszalałem. Oczywiście wiele lat temu. Powroty o 6 albo brak powrotów to nie bylo nic nadzwyczajnego. Oj duzo i ostro sie dzialo.Tylko ze ja nikogo nie pouczam. Wiem ze wiele kawalerskich czy panieńskich kończy sie jak piszesz. Ale akurat nie w moim towarzystwie. Choc to na pewno nie kolko różańcowe ale większość ludzi wie kiedy hamowac.
Poza tym wszyatkie śluby w towarzystwie byly "chiane" przez chłopaków. Zakochani byli. Znamy ich dziewczyny i jako koledzy pilnowaliśmy zeby nie spierdzielić tego na ostatniej prostej. Oczywiście po latach wiele związków sie posypało.
Jakby patrzeć okiem Jacka, ale te wieczory są robione dla zdrad ![]()
Ale nie możesz zrozumieć, że ten ubiór to nie miał nic do rzeczy, coś podejrzewać na tej podstawie, tym bardziej matki 4-ro miesięcznego dziecka o jakieś niecne czyny to przegięcie.
Powtarzam - doświadczenie życiowe.
Jak pijesz pół nocy i padniesz to nie wytrzeźwiejesz do 6 rano. Jedyna opcja na szybkie wytrzeźwienie to intensywna aktywność fizyczna ![]()
Takie towarzystwo. 100% pewności ze nic sie nie wydarzyło nie mam bo jak mówisz nie śledziłem pana młodego ale raczej nienwielkie szanse na to. Raczej w paczce do końca imprezowalismy.
Nie mówię o panie młodym tylko ogólnie o uczestnikach mocno zakrapianych imprezach, których motywem przewodnim jest seks. Bo nie ubierasz się super wyzywająco na spotkanie kółka biblijnego.
Wiem ze wiele kawalerskich czy panieńskich kończy sie jak piszesz.
No właśnie.
Tylko tyle.
U nas często rozgrzewka byla w domu, potem wyjscie i często potem powrót na domówkę. Czasem z nocowaniem. Więc powrotów z kawalerskiego często nie bylo do 11 nastepnego dnia. Żeby było śmiesznie mamy też zasadę ze na starcie wszyscy oddają do depozytu swoje telefony wiec nikt nie kontaktu ze swoja panna. Pqnny wiedza ze mamy taką zasadę i kiedyś wrocimy. Bo raz jeden sie nachlał zaczął wydzwaniać do swojej, jakies głupoty opowiadać a ta przyszła zestresowana na naszą imprezę.
No i chyba taki sens mają te wieczory.
No i chyba taki sens mają te wieczory.
Takie są rzadkością. Z resztą na tych wyjściach wystarczy się urwać na kilkanaście minut, aby zaliczyć szybki numerek ![]()
U panów z tego forum panuje jedno przekonanie na temat wierności małżeńskiej; Wystarczy babę do kaloryfera przywiązać, nie pozwolić jej wychodzić, a już na imprezy nocne to rozbój w biały dzień!
Oni tak, ale żona? Nigdy! Przecież na 100% się puści ![]()
Z czego to wynika?
Z kompleksow, moi panowie. Podświadomie czujecie, że wasza władza to tylko te parę metrow "gniazdka", do klatki schodowej. Poza domem wasze żony mogą spotkać kogoś od was lepszego, obojętnie w jakiej dziedzinie więc staracie się do tego nie dopuścić i wszystkimi siłami sprawić, żeby czasem nie ujrzała, jak bardzo jesteście/czujecie się wybrakowani. Mężczyzna pewny siebie, nie trzęsie gaciami, gdy jego żona założy krótką spódniczkę i pokaże zgrabne nogi bo wie, że jest dla swej żony autorytetem obdarzonym jej szacunkiem i prędzej pęknie, niż go zdradzi.
Smutne, ale to tylko dowod na to, że męskość, pewność siebie, siła charakteru, to dawno przebrzmiałe slogany. Została chwiejność emocjonalna, chorobliwa zazdrość i po prostu słabość charakteru połączona z kompleksami.
Z czego to wynika?
Z doświadczenia życia kawalerskiego. Zbyt często i łatwo zaliczałem takie panienki, na które partnerzy/mężowie czekali w domu. Masz przykład wątku z Lipka14. Kolesi nawet młodszych od niego z takim podejściem nie brakuje. I jak ci się wydaje ile ludzi pozostaje wierna w takich okolicznościach?
Salomonka napisał/a:Z czego to wynika?
Z doświadczenia życia kawalerskiego. Zbyt często i łatwo zaliczałem takie panienki, na które partnerzy/mężowie czekali w domu. Masz przykład wątku z Lipka14. Kolesi nawet młodszych od niego z takim podejściem nie brakuje. I jak ci się wydaje ile ludzi pozostaje wierna w takich okolicznościach?
Zaliczałeś śmieci, nie wiem czy jest się czym chwalić.
Jeśli ktoś jest w związku z kimś takim to sorry Winnetou, ale czyja to wina?
Nie lepiej być samemu?
U panów z tego forum panuje jedno przekonanie na temat wierności małżeńskiej; Wystarczy babę do kaloryfera przywiązać, nie pozwolić jej wychodzić, a już na imprezy nocne to rozbój w biały dzień!
Oni tak, ale żona? Nigdy! Przecież na 100% się puści
Z czego to wynika?
Z kompleksow, moi panowie. Podświadomie czujecie, że wasza władza to tylko te parę metrow "gniazdka", do klatki schodowej. Poza domem wasze żony mogą spotkać kogoś od was lepszego, obojętnie w jakiej dziedzinie więc staracie się do tego nie dopuścić i wszystkimi siłami sprawić, żeby czasem nie ujrzała, jak bardzo jesteście/czujecie się wybrakowani. Mężczyzna pewny siebie, nie trzęsie gaciami, gdy jego żona założy krótką spódniczkę i pokaże zgrabne nogi bo wie, że jest dla swej żony autorytetem obdarzonym jej szacunkiem i prędzej pęknie, niż go zdradzi.
Smutne, ale to tylko dowod na to, że męskość, pewność siebie, siła charakteru, to dawno przebrzmiałe slogany. Została chwiejność emocjonalna, chorobliwa zazdrość i po prostu słabość charakteru połączona z kompleksami.
Ja o sobie. Jako ze zostałem wywołany do tablicy powiesz na jakieś podstawie takie wnioski? Bo akurat bardzo sie myliisz. Nigdy nie martwiłem się zdrada ani nie bylem zazdrosny. Moja zona znika na narty na kilka dni z koleżankami i nie czuje żadnego niepokoju. Jest jedyną kobietą w komórce mającej kilkanaście osób w korpo. Znika czasami na 2-3 dni na imprezy z kilkunastoma chlopami a nigdy sie nie stresowałem. Wyprzedzając pytania jest atrakcyjna (choc juz nie 20-tka), propozycje od kolegów z pracy ma non stop
Zaliczałeś śmieci, nie wiem czy jest się czym chwalić.
Jeśli ktoś jest w związku z kimś takim to sorry Winnetou, ale czyja to wina?
Nie lepiej być samemu?
Fajna zmiana narracji z "kobiety tak nie robią - to wymysł słabych psychicznie facetów" na "nie chwal się, ze zaliczałeś śmieci, a poza tym ci kolesie są sami sobie winni".
Zdecyduj się - albo kobiety nie zdradzają i jakieś wątpliwości ze strony facetów to jedynie ich słabości i kompleksy, albo jednak kobiety też zdradzają i wychodzenie w seksownych łaszkach na imprezy jednak nie jest niczym fajnym jak się zostawia partnera w domu.
Salomonka napisał/a:Z czego to wynika?
Z doświadczenia życia kawalerskiego. Zbyt często i łatwo zaliczałem takie panienki, na które partnerzy/mężowie czekali w domu. Masz przykład wątku z Lipka14. Kolesi nawet młodszych od niego z takim podejściem nie brakuje. I jak ci się wydaje ile ludzi pozostaje wierna w takich okolicznościach?
Nie możesz wszystkich sądzić po sobie i opinii opierać tylko na swoim doświadczeniu.
59 2025-11-09 18:00:28 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-09 18:03:51)
Salomonka napisał/a:Zaliczałeś śmieci, nie wiem czy jest się czym chwalić.
Jeśli ktoś jest w związku z kimś takim to sorry Winnetou, ale czyja to wina?
Nie lepiej być samemu?Fajna zmiana narracji z "kobiety tak nie robią - to wymysł słabych psychicznie facetów" na "nie chwal się, ze zaliczałeś śmieci, a poza tym ci kolesie są sami sobie winni".
Zdecyduj się - albo kobiety nie zdradzają i jakieś wątpliwości ze strony facetów to jedynie ich słabości i kompleksy, albo jednak kobiety też zdradzają i wychodzenie w seksownych łaszkach na imprezy jednak nie jest niczym fajnym jak się zostawia partnera w domu.
Ależ kobiety to robią, tylko specjalnej nacji facetom. I żeby było śmieszniej, ci faceci o tym wiedzą, że ich kobieta ich nie szanuje, dlatego tak się boją ją gdzieś wypuścić samą.
Często wtedy taka kobieta chce po prostu przyprawić rogi swojemu mężowi z zemsty, z poczucia krzywdy, czy po prostu dlatego, żeby go upokorzyć, nawet gdyby mial się o tej zdradzie nie dowiedzieć.
Wtedy każda okazja jest dobra, worek na twarz faceta (przenośnia) i niech się dzieje. Nie popieram takiego zachowania, po powrocie do domu zwykle nic się nie zmienia, bo kobiecie brak "jaj" żeby tego swojego niedojdę zostawić, jest zależna od niego finansowo, bo są dzieci itd, itp.
Trafiałeś na takie "okazje" i się tym szczycisz, choć one pewnie na drugi dzień nawet cię nie pamiętały. ![]()
Trafił swoj na swego, ale chwalić się nie ma czym.
60 2025-11-09 18:01:29 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-09 18:02:16)
Salomonka napisał/a:U panów z tego forum panuje jedno przekonanie na temat wierności małżeńskiej; Wystarczy babę do kaloryfera przywiązać, nie pozwolić jej wychodzić, a już na imprezy nocne to rozbój w biały dzień!
Oni tak, ale żona? Nigdy! Przecież na 100% się puści
Z czego to wynika?
Z kompleksow, moi panowie. Podświadomie czujecie, że wasza władza to tylko te parę metrow "gniazdka", do klatki schodowej. Poza domem wasze żony mogą spotkać kogoś od was lepszego, obojętnie w jakiej dziedzinie więc staracie się do tego nie dopuścić i wszystkimi siłami sprawić, żeby czasem nie ujrzała, jak bardzo jesteście/czujecie się wybrakowani. Mężczyzna pewny siebie, nie trzęsie gaciami, gdy jego żona założy krótką spódniczkę i pokaże zgrabne nogi bo wie, że jest dla swej żony autorytetem obdarzonym jej szacunkiem i prędzej pęknie, niż go zdradzi.
Smutne, ale to tylko dowod na to, że męskość, pewność siebie, siła charakteru, to dawno przebrzmiałe slogany. Została chwiejność emocjonalna, chorobliwa zazdrość i po prostu słabość charakteru połączona z kompleksami.
Ja o sobie. Jako ze zostałem wywołany do tablicy powiesz na jakieś podstawie takie wnioski? Bo akurat bardzo sie myliisz. Nigdy nie martwiłem się zdrada ani nie bylem zazdrosny. Moja zona znika na narty na kilka dni z koleżankami i nie czuje żadnego niepokoju. Jest jedyną kobietą w komórce mającej kilkanaście osób w korpo. Znika czasami na 2-3 dni na imprezy z kilkunastoma chlopami a nigdy sie nie stresowałem. Wyprzedzając pytania jest atrakcyjna (choc juz nie 20-tka), propozycje od kolegów z pracy ma non stop
To już jakies przegięcie w drugą stronę
Bert, brzmisz trochę tak, jakbyś nie przejął się nawet tym, gdyby żona Ci rogi przyprawiła, taki wyluzowany jesteś i masz wywalone gdzie, z kim i na ile Ci żona znika;)
No anioł, nie facet, zero zmartwienia, zero zazdrości, ze żona i to atrakcyjna, z bandą facetów gdzieś tam lata, od których ma ciagle jakieś propozycje;)
Gdzie tacy się rodzą? ![]()
Nie możesz wszystkich sądzić po sobie i opinii opierać tylko na swoim doświadczeniu.
Opinia poparta doświadczeniem życiowym stoi jednak wyżej niż ta oparta o wyobrażenia i fantazje ![]()
Ludzie zdradzają. Na potęgę. A zakrapiane imprezy z podtekstem to są najlepsze ku temu okoliczności. Czy tak było w tym wypadku? Nie wiem. Ale jest to więcej niż prawdopodobne.
62 2025-11-09 18:33:32 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-09 18:58:39)
Bert44 napisał/a:Salomonka napisał/a:U panów z tego forum panuje jedno przekonanie na temat wierności małżeńskiej; Wystarczy babę do kaloryfera przywiązać, nie pozwolić jej wychodzić, a już na imprezy nocne to rozbój w biały dzień!
Oni tak, ale żona? Nigdy! Przecież na 100% się puści
Z czego to wynika?
Z kompleksow, moi panowie. Podświadomie czujecie, że wasza władza to tylko te parę metrow "gniazdka", do klatki schodowej. Poza domem wasze żony mogą spotkać kogoś od was lepszego, obojętnie w jakiej dziedzinie więc staracie się do tego nie dopuścić i wszystkimi siłami sprawić, żeby czasem nie ujrzała, jak bardzo jesteście/czujecie się wybrakowani. Mężczyzna pewny siebie, nie trzęsie gaciami, gdy jego żona założy krótką spódniczkę i pokaże zgrabne nogi bo wie, że jest dla swej żony autorytetem obdarzonym jej szacunkiem i prędzej pęknie, niż go zdradzi.
Smutne, ale to tylko dowod na to, że męskość, pewność siebie, siła charakteru, to dawno przebrzmiałe slogany. Została chwiejność emocjonalna, chorobliwa zazdrość i po prostu słabość charakteru połączona z kompleksami.
Ja o sobie. Jako ze zostałem wywołany do tablicy powiesz na jakieś podstawie takie wnioski? Bo akurat bardzo sie myliisz. Nigdy nie martwiłem się zdrada ani nie bylem zazdrosny. Moja zona znika na narty na kilka dni z koleżankami i nie czuje żadnego niepokoju. Jest jedyną kobietą w komórce mającej kilkanaście osób w korpo. Znika czasami na 2-3 dni na imprezy z kilkunastoma chlopami a nigdy sie nie stresowałem. Wyprzedzając pytania jest atrakcyjna (choc juz nie 20-tka), propozycje od kolegów z pracy ma non stop
To już jakies przegięcie w drugą stronę
![]()
Bert, brzmisz trochę tak, jakbyś nie przejął się nawet tym, gdyby żona Ci rogi przyprawiła, taki wyluzowany jesteś i masz wywalone gdzie, z kim i na ile Ci żona znika;)
No anioł, nie facet, zero zmartwienia, zero zazdrości, ze żona i to atrakcyjna, z bandą facetów gdzieś tam lata, od których ma ciagle jakieś propozycje;)
Gdzie tacy się rodzą?
Zawsze lepiej trzymać palec na pulsie
W przypadku Berta ja bym miała zaufanie, w długoletnim związku to zaufanie jest ugruntowane lub nie, a zazdrość niczego nie zmienia.
Niektórzy sami do siebie nie mają zaufania pod tym względem, dlatego są zazdrośni.
Ci co zostali zdradzeni też pewnie bardziej są podejrzliwi co do zdrad.
63 2025-11-09 18:38:41 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-09 18:40:28)
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Ja o sobie. Jako ze zostałem wywołany do tablicy powiesz na jakieś podstawie takie wnioski? Bo akurat bardzo sie myliisz. Nigdy nie martwiłem się zdrada ani nie bylem zazdrosny. Moja zona znika na narty na kilka dni z koleżankami i nie czuje żadnego niepokoju. Jest jedyną kobietą w komórce mającej kilkanaście osób w korpo. Znika czasami na 2-3 dni na imprezy z kilkunastoma chlopami a nigdy sie nie stresowałem. Wyprzedzając pytania jest atrakcyjna (choc juz nie 20-tka), propozycje od kolegów z pracy ma non stop
To już jakies przegięcie w drugą stronę
![]()
Bert, brzmisz trochę tak, jakbyś nie przejął się nawet tym, gdyby żona Ci rogi przyprawiła, taki wyluzowany jesteś i masz wywalone gdzie, z kim i na ile Ci żona znika;)
No anioł, nie facet, zero zmartwienia, zero zazdrości, ze żona i to atrakcyjna, z bandą facetów gdzieś tam lata, od których ma ciagle jakieś propozycje;)
Gdzie tacy się rodzą?Zawsze lepiej trzymać palec na pulsie
W przypadku Berta ja bym miała zaufanie, w długoletnim związku to zaufanie jest ugruntowane, a zazdrość niczego nie zmienia.
Niektórzy sami do siebie nie mają zaufania pod tym względem, dlatego są zazdrośni.
Ci co zostali zdradzeni też pewnie bardziej są podejrzliwi co do zdrad.
Mnie dziwi taka postawa u faceta, rzadka, że ma wywalone na te sprawy. W sumie to nie chcialabym żeby mój był taki, trochę zazdrości w zwiazku dodaje pikanterii relacji, jak jest obojętność w tej kwestii to można mieć wrażenie, że ludziom już nie zależy i są jak stare, wyleniałe małżeństwo ![]()
Może jestem dziwna, ale niezazdrosny facet to bardziej jak jakiś brat albo kumpel;)
wieka napisał/a:Solaris napisał/a:To już jakies przegięcie w drugą stronę
![]()
Bert, brzmisz trochę tak, jakbyś nie przejął się nawet tym, gdyby żona Ci rogi przyprawiła, taki wyluzowany jesteś i masz wywalone gdzie, z kim i na ile Ci żona znika;)
No anioł, nie facet, zero zmartwienia, zero zazdrości, ze żona i to atrakcyjna, z bandą facetów gdzieś tam lata, od których ma ciagle jakieś propozycje;)
Gdzie tacy się rodzą?Zawsze lepiej trzymać palec na pulsie
W przypadku Berta ja bym miała zaufanie, w długoletnim związku to zaufanie jest ugruntowane, a zazdrość niczego nie zmienia.
Niektórzy sami do siebie nie mają zaufania pod tym względem, dlatego są zazdrośni.
Ci co zostali zdradzeni też pewnie bardziej są podejrzliwi co do zdrad.Mnie dziwi taka postawa u faceta, rzadka, że ma wywalone na te sprawy. W sumie to nie chcialabym żeby mój był taki, trochę zazdrości w zwiazku dodaje pikanterii relacji, jak jest obojętność w tej kwestii to można mieć wrażenie, że ludziom już nie zależy i są jak stare, wyleniałe małżeństwo
Może jestem dziwna, ale niezazdrosny facet to bardziej jak jakiś brat albo kumpel;)
Ja w sumie bym tez nie byla zazdrosna o inna kobiete, natomiast nadal uwazam, ze te wieczory panieskie i kawalerskie to jest głupia tradycja ![]()
Jeśli impreza była połączona, to przyszła panna młoda zaprosiła swoje koleżanki, a pan młody swoich kolegów, więc oczywistym jest, że bez partnerów. Jakaś nowy trend!?
Amen. Przecież to dokładnie tak jest - imprezy odbywają się równolegle, ale każdy ma swoich znajomych i przyjaciół, a przy tym z zasady NIE zaprasza się ich parami. Ba, w moim otoczeniu (i pewnie nie jest to nic zaskakującego, bo to bardziej reguła niż wyjątek) panieński/kawalerski organizują świadkowie i to oni na dobrą sprawę są odpowiedzialni nie tylko za imprezę, ale też za zaproszenie obecnych na niej uczestników.
Co do wyzywającego ubioru, to dziewczyny pewnie chcą się pokazać która będzie seksowniej wyglądała, nie ma w tym nic zdrożnego, tym bardziej jak ona to lubi i ma co pokazać, to jest zabawa i strój zakonnicy byłby bardziej podejrzany
Odnoszę wrażenie, że zbyt wielu mężczyznom wydaje się, że kobiety cokolwiek robią, to mają z tyłu głowy facetów, a przecież taka jest konwencja wieczorów panieńskich, że bawią się we własnym gronie i to w niczym nie przeszkadza, żeby ubrać się seksownie. Kobiety naprawdę NIE potrzebują mężczyzn, żeby się dobrze bawić ani bawić do rana. Jeśli ktoś tak myśli, to pora najwyższa, by zweryfikował ten skrzywiony pogląd.