Hej. Przychodzę z niecodziennym tematem, ponieważ chciałabym się trochę wyżalić, bo źle się z tym czuję.
Ostatnio byłam u chłopaka, no i siedzieliśmy sobie ze znajomymi. To była sobota więc mój chciał się po prostu napić. No i gdy wracaliśmy do domu to się pokłóciliśmy, ponieważ byłam wkurzona na to, że moim zdaniem jak siedzi z nimi to za dużo pali, a do tego ma jeszcze elektryka.
Wróciliśmy do domu nic się do niego nie odzywałam, położyliśmy się no i zaczęliśmy rozmawiać, a ja mówiłam co mi w nim nie pasuje. Nie powiedziałam tego specjalnie, tylko po prostu to co mnie bolało. Przez to, że był podpity, gdy skończyłam już mówić, on po chwili zaczął płakać i mówić rzeczy, których nie powiedziałby na trzeźwo. W sensie takie, że na przykład stara się jak może, nie chce mnie stracić, a najgorsze co powiedział, to że potraktowałam go jak szmatę. Z tym trochę przegiął, bo nigdy tak nie było.
Po tym wszystkim to ja się czułam ta gorsza, a tylko powiedziałam co mi nie pasuje. Pierwszy raz widziałam go w takim stanie. Naprawdę nie wiem co mam myśleć, bo mam teraz takie niepokojące uczucie co do nas przez tą jedną sytuację.
Poza tym też przez niego nieraz płakałam, ale nie wiem czy czuł się tak samo.