Podoba mi się dziewczyna, niestety nie rozumiem o co jej chodzi i proszę o jakąś wskazówkę
znamy się dość długo, wiele miesięcy.
Wpadła mi w oko od "pierwszego wejrzenia" Rozmawialiśmy 15 minut i zrobiła na mnie wrażenie.
Mieliśmy jeszcze kilka krótszych okazji do wymiany kilku zdań i zainteresowanie wzrosło.
Postanowiłem ją gdzieś zaprosić po kilku tygodniach i wtedy odmówiła, pomimo, że wcześniej wpatrywała się we mnie przy każdej możliwej okazji.
Potem się zdystansowałem ona na swoje dziwne sposoby mnie zaczepiała, jakieś zagadywanie czasem, uśmiech, rozmowa, albo na przemian unikanie i przyciąganie.
Po wielu miesiącach od odmowy spróbowałem po raz drugi pomimo, że wcześniej byłem obojętny. Zapytałem po raz drugi i znowu to samo co za pierwszym razem.
W dalszym ciągu dostrzegam gesty, które świadczą o zainteresowaniu. Mam czasem wrażenie, że czai się aby ze mną porozmawiać a ostatecznie tego nie robi. Zdarzyła się sytuacja, że biegła za mną ale nie podeszła.
Raz byliśmy chwilę sami i mieliśmy okazję pogadać żadne się nie odezwało, spojrzała tylko mi głęboko w oczy.
Po tym zdarzeniu kilka dni traktowała mnie jak wroga, dosłownie krzywiła się na mój widok i unikała chociaż wcześniej traktowała przyjaźnie.
Gdy to ja jej unikam pojawia się w pobliżu jakby chciała mnie widzieć (?)
Zupełnie nie rozumiem o co w tym chodzi. Czy zapytać ją o co chodzi czy będzie to już akt desperacji? mam wrażenie, że nie potrafi do mnie się odezwać jakby był jakiś mur niewidzialny między nami. Nie chce nigdzie zapraszać uważam, że jeśli byłaby zainteresowana to jej kolej a jedynie ułatwić jeśli chce pogadać a się krępuje.
Szczerze mówiąc mocno wątpię, by zainteresowana kobieta odmówiła propozycji spotkania 2 razy z rzędu (w dodatku w jakimś tam odstępie czasu, gdzie ewentualnie mogłaby się namyślić) jednocześnie nie sugerując żadnego alternatywnego terminu.
Od pierwszego wejrzenia wpadła Ci w oko, więc wypatrujesz w każdym jej geście "deski ratunku."A spojrzenie może odwzajemniać, bo być może patrzysz na nią pierwszy i ona to wyczuwa, więc też spojrzy. Krzywe spojrzenia plus oschłe zachowanie też niczemu dobremu nie wróży, nawet jeśli występuje tylko czasem. Jak facet podoba się kobiecie i ona widzi, że on zwraca uwagę, to się kobieta rozpromienia, nawet jeśli jest wstydliwa, wtedy tylko wygląda to bardziej nieśmiało, może się np rumienić, ale reakcja jest pozytywna.
Staliście w jednym miejscu nie odzywając się do siebie? Hmm... dziwne.
Zgaduję, że się na Ciebie wkurzyła, że jako chłopak nie odważyłeś się do niej słowa powiedzieć.
Czy Wasze dialogi wyglądają tak:
-- Ładna pogoda... -- Ty mówisz
-- Tak ładna...
-- Odrobiłaś zadanie zhistorii?
-- Tak, a Ty?
-- Ja też.
-- Trudne było?
-- Nie. A dla Ciebie.
-- Nie wiem.
-- Umówisz się ze mną?
-- Ale że co?
-- A nic, nic... nieważne..
-- Ok, to na razie.
Radziłbym dać sobie spokój. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o innego faceta. Jesteś na jej orbicie, a ona używa ciebie, gdy potrzebuje podbić sobie poczucie własnej wartości (ma branie), albo brakuje jej emocji.
Jak napisano powyżej zainteresowane i poważnie traktujące faceta kobiety, nie odmawiają spotkań.
A możesz napisać co dokładnie powiedziałeś jak ją zapraszaleś?
Radziłbym dać sobie spokój. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o innego faceta.
Faceta? Jeśli już to o kolegę z tej samej szkoły.
prego napisał/a:Radziłbym dać sobie spokój. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o innego faceta.
Faceta? Jeśli już to o kolegę z tej samej szkoły.
Etap szkolny mamy dawno za sobą.
Staliście w jednym miejscu nie odzywając się do siebie? Hmm... dziwne.
Jeśli ktoś odmawia to dla mnie jest jednoznaczne, że nie jest zainteresowany pogłębieniem kontaktu. Więc inicjatywa powinna chyba wyjść z drugiej strony czy się mylę?
A możesz napisać co dokładnie powiedziałeś jak ją zapraszaleś?
Normalnie, wprost w języku ojczystym. I odpowiedź też była jasna.