Cześć,
Mam 30 lat. Chciałbym się poradzić. Otóż od ponad roku jestem w związku z dziewczyną, wszystko rozwijało się dość szybko, mieszkamy razem od 10 miesięcy w domu moich rodziców (nie z nimi). Miałem zawsze bardzo duże grono znajomych, takich wieloletnich, od podstawówki, w większości single. Czy mogę ich nazwać przyjaciółmi? I tak i nie. Mogłem na nich liczyć kiedy potrzebowałem pomocy w pracach domowych, kiedy zepsuł mi się samochód itp. Mimo wszystko jakoś o problemach ciężko było tam rozmawiać, miało być zawsze miło i śmiesznie. Odkąd jestem w związku oczywiście wszystko się zepsuło, co było do przewidzenia. To prawda że spotykałem się rzadziej z nimi ale kiedy wychodziłem, tak czy siak nikt specjalnie nie chciał nawet ze mną gadać. Przykre ale pogodziłem się z tym. Czasem mi tego brakuje, żeby obejrzeć z kimś mecz, wyjść na piwo, pośmiać się.
Dom w którym mieszkamy jest własnością rodziców, moi starsi bracia mają swoje domy, rodziny, jednak widzę ewidentnie że nie pasuje im to, że ja to "dostałem", chociaż prawnie nie jest to usankcjonowane. Widzę z ich strony jakiś dystans, niechęć, unikanie. Czuję że tu też moje relacje z rodziną mocno się osłabiły. W pracy przez ostatnie wydarzenia światowe wcale lepiej nie jest.
Czasem mam wrażenie, że wszystko tracę, dziewczyna mnie wspiera i bardzo się kochamy ale boję się że kiedyś zostanę całkiem sam. Wiadomo, w związkach różnie bywa i życie pisze różne scenariusze. Czy to normalne, ze kiedy człowiek po latach imprez, zabawy i lekkiego życia chce w końcu coś zbudować na poważnie zostaje praktycznie przez wszystkich odsunięty na boczny tor? Nikomu nic nie zawiniłem, żyję tak jak dawniej, po prostu mam troszkę inny priorytet. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?
Z tego co piszesz to wcale nic nie probujesz zbudowac, tylko chcesz zyc na koszt rodzicow. Zamiast lata całe imprezowac trzeba bylo kase odłozyc działke kupic, potem wziąc kredyt i dom wybudowac a nie pasożytować. Teraz sie dziwisz ze tak Cie traktuja, ale za co mają Cie szanowac i podziwiac. Za lata imprezowania?
3 2020-05-28 00:09:23 Ostatnio edytowany przez esflores (2020-05-28 00:14:16)
Nie byłam może w identycznej sytuacji, ale w moim przypadku czas i życiowe doświadczenia też zweryfikowały (negatywnie bądź pozytywnie) dawne znajomości.
A twoja partnerka ma jakichś znajomych? Są wśród nich pary? Nie wiem gdzie " bywacie" jakie macie zainteresowania/ jak lubicie spędzać czas ale może w takich " waszych" miejscach uda się wam/ tobie kogoś poznać?
Mniejsza z tym czy będą to kręgle, wycieczka górska, bar czy osiedlowy klub czytelników.
Albo ty sam albo razem poszukajcie w swoim otoczeniu miejsc i okazji gdzie moglibyście poznać fajnych ludzi.
A co do rodzeństwa - może warto byłoby kiedyś szczerze i na spokojnie porozmawiać,
powiedzieć że zależy ci na lepszych relacjach z nimi, wysłuchać co im leży na sercu itd. np. przy jakiejś rodzinnej okazji typu urodziny, święta...
Nie przejmuj sie opinia innych na Twoj temat, to rozwiazuje problem.