Iść czy nie iść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Iść czy nie iść?

Więc tak 

Za pięć miesięcy brat mojego chłopaka bierze ślub. Jego narzeczona, nazwijmy ją Wanda, to taka typowa zołza co udaje miłą, a za plecami obrabia mi dupę i myśli że się nie dowiem. Chamska, wredna, egoistka i materialistka. Mam iść jako osoba towarzysząca z moim D, chociaż jego brat i Wanda przyznali się, że mnie tam nie chcą a mogę iść tylko dlatego że tak "wypada". 

Przyznam, że nie mam najmniejszej ochoty iść na ten ślub. Poza tym, za rok będę miała studniówkę, a mój D powiedział że nic go nie zmusi żeby na to pójść (na swojej też nie był). Próbowałam postawić warunek, że pójdę na wesele jeśli on pójdzie na studniówkę, ale jak widać nic to nie dało. 

Nie chcę czuć nie na weselu jak nieproszony gość i siedzieć gdzieś w kącie pijąc samotnie wódkę. Z drugiej strony to dobra okazja żeby poznać pozostałą część jego rodziny, ale jako introwertyk będę się zachowywać jak Dzikus z lasu i będę zawstydzona rozmową z kimkolwiek obcym. Na studniówkę mogę iść z kolegą z technikum, w zamian ja pójdę z nim na jego rok później o co mój D robi fochy. 

Co myslicie o tej całej sytuacji? Iść czy nie iść na wesele?

2

Odp: Iść czy nie iść?
Zagubionalandrynka napisał/a:

Więc tak 

Za pięć miesięcy brat mojego chłopaka bierze ślub. Jego narzeczona, nazwijmy ją Wanda, to taka typowa zołza co udaje miłą, a za plecami obrabia mi dupę i myśli że się nie dowiem. Chamska, wredna, egoistka i materialistka. Mam iść jako osoba towarzysząca z moim D, chociaż jego brat i Wanda przyznali się, że mnie tam nie chcą a mogę iść tylko dlatego że tak "wypada". 

Przyznam, że nie mam najmniejszej ochoty iść na ten ślub. Poza tym, za rok będę miała studniówkę, a mój D powiedział że nic go nie zmusi żeby na to pójść (na swojej też nie był). Próbowałam postawić warunek, że pójdę na wesele jeśli on pójdzie na studniówkę, ale jak widać nic to nie dało. 

Nie chcę czuć nie na weselu jak nieproszony gość i siedzieć gdzieś w kącie pijąc samotnie wódkę. Z drugiej strony to dobra okazja żeby poznać pozostałą część jego rodziny, ale jako introwertyk będę się zachowywać jak Dzikus z lasu i będę zawstydzona rozmową z kimkolwiek obcym. Na studniówkę mogę iść z kolegą z technikum, w zamian ja pójdę z nim na jego rok później o co mój D robi fochy. 

Co myslicie o tej całej sytuacji? Iść czy nie iść na wesele?

Ja bym nie szła. Jeśli państwo młodzi wyraźnie sobie tego nie życzą... Jaki sens? Do tego twoj facet ma gdzieś Twoją studniówkę i sięnie poświęci, to Ty też odpuść.

3

Odp: Iść czy nie iść?
Zagubionalandrynka napisał/a:

 
Mam iść jako osoba towarzysząca z moim D, chociaż jego brat i Wanda przyznali się, że mnie tam nie chcą a mogę iść tylko dlatego że tak "wypada". 

Skąd o tym wiesz, powiedzieli Ci to wprost, czy taką informację przekazali Twojemu chłopakowi? W każdym razie, jeśli jesteście parą, to powinni uszanować wybory i uczucia Twojego chłopaka (szczególnie jego brat), z kolei Twój chłopak powinien załatwić ten problem w cztery oczy ze swoim bratem, a nie przekazywać Ci taką arogancką informację.
Zawsze miałabyś wybór, a tak zostałaś postawiona pod ścianą, też w tych okolicznościach zrezygnowałabym.

Zagubionalandrynka napisał/a:

 Przyznam, że nie mam najmniejszej ochoty iść na ten ślub.
Nie chcę czuć nie na weselu jak nieproszony gość i siedzieć gdzieś w kącie pijąc samotnie wódkę.

Dlaczego miałbyś siedzieć samotnie? Domyślam się, że Twój chłopak ma być świadkiem. Byłam niedawno na weselu i przy głównym stole siedzieli państwo młodzi, a obok nich z każdej strony świadek i świadkowa ze swoimi partnerami. Nie rozumiem sytuacji, gdy zmusza się świadka do tworzenia pary ze świadkową na weselu, co innego w kościele.

Zagubionalandrynka napisał/a:

Na studniówkę mogę iść z kolegą z technikum, w zamian ja pójdę z nim na jego rok później o co mój D robi fochy. 
Co myslicie o tej całej sytuacji? Iść czy nie iść na wesele?

Nie idź, tym bardziej, jeśli rzeczywiście szykują Ci miejsce gdzieś w kącie, po za tym masz argument, żeby zorganizować sobie studniówkę z kolegą.
W sumie nieciekawa sytuacja. Nie sądzę, że Twój chłopak wtrąca się w związek swojego brata, więc dlaczego dopuszcza odwrotną sytuację?

4

Odp: Iść czy nie iść?

Bez względu na to czy Twój partner pójdzie z Tobą na tą studniówkę czy nie...na wesele bym nie poszła. W życiu nie pokazałabym się tam, gdzie mnie nie chcą.

5

Odp: Iść czy nie iść?

Nigdy, przenigdy nie chodzi sie tam, gdzie nas nie chca.
zapamietaj sobie to na cale zycie.

Zyj Tu i Teraz.

6

Odp: Iść czy nie iść?

Skoro nie chcą to nie szłabym. Przecież to bez sensu.

7

Odp: Iść czy nie iść?

Jeżeli tak jak piszesz twoje stosunki w państwem młodym są takie napięte to nie radziła bym ci iść na to wesele Będziesz się tam czuła jak piąte koło u wozu Twój chłopak to dziwak poszukaj innego

8

Odp: Iść czy nie iść?

W pierwszej chwili chciałam wieszać psy na chłopaku - co to za związek, w którym w takiej sytuacji Ty się musisz zastanawiać, czy iść czy nie? To powinno być jasne: Ty nie idziesz, bo i facet nie idzie, jeśli słyszy coś takiego nt. partnerki. Proste. A potem doczytałam o studniówce... No, młodzi jesteście, w tym wieku jednak nie urządzałabym histerii, że partnerka ma być ważniejsza od rodziny, że chodzi się koniecznie razem itp. Niech idzie sam, skoro już się dowiedziałaś, że nie jesteś mile widziana.

Ale. Ale mimo młodego wieku sytuacja ze ślubem została załatwiona niezręcznie. Jeżeli brat z Wandą powiedzieli to przy Tobie, chłopak powinien jakoś zareagować (a w poważniejszych związkach, jak pisałam, oczekiwałabym, że sam nie pójdzie), zademonstrować swoją lojalność względem Ciebie. Z kolei jeśli powiedzieli to jemu, to, hm, tego bym nie demonizowała - nie muszą Cię lubić, PRYWATNIE bratu też bym mogła coś takiego powiedzieć, zwłaszcza jeżeli wiedziałby o tym, że się z jego dziewczyną nie bardzo lubię. Ostatecznie większość osób towarzyszących zaprasza się ze względu na właściwe osoby zaproszone i nie ma w tym nic dziwnego. Tyle że w takim wypadku to Twój chłopak dał ciała, przekazując Ci takie rewelacje - bo skoro uzyskał info, że możesz przyjść, mimo że nie pałają do Ciebie sympatią, powinien sam zdecydować, a w żadnym wypadku nie obarczać Ciebie tą wiedzą. Bo nawet jeśli byś poszła, raczej nie bawiłabyś się dobrze z tą świadomością. A wiek wiekiem, a pewne rzeczy powinny być oczywiste.

9

Odp: Iść czy nie iść?

Sara, ale dlaczego ten chłopak ma nie iść na ślub własnego brata? Sytuacja między narzeczoną a jego dziewczyną dziwna, ale brat to brat. Rodzinna uroczystość.

10

Odp: Iść czy nie iść?

Nie, nie. Myślę, że powinien iść, bo to całkiem naturalne, że w tym wieku rodzina będzie ważniejsza niż partnerka. Tzn. związki nie są jeszcze aż tak poważne przynajmniej w kwestii pojawiania się gdzieś razem, w czasach licealnych niekoniecznie pojawiają się na wszystkich rodzinnych uroczystościach jako para i niekoniecznie muszą być tak zapraszani nawet moim zdaniem.
O studniówce było później w poście, więc w pierwszej chwili opisałam swoją reakcję, która zakładała, że autorka i jej chłopak są starsi. I kiedy wyobrażę sobie poważny, dojrzały związek (który w dzisiejszych czasach od małżeństwa może się różnić w zasadzie wyłącznie kwestiami formalnymi), w którym kobieta zastanawia się, czy ma iść z facetem na ślub, na którym jej nie chcą, będąc jednocześnie świadomą, że ten facet i tak pójdzie... No jakieś niesmaczne. Gdybym usłyszała od bliskich, że mam zaproszenie na coś tam, ale mojego faceta to oni tam nie chcą, ewentualnie zrobią łaskę, "bo tak wypada", to bym nie poszła - bo ani nie chciałabym wpychać zapraszającym kogoś na siłę, ani narażać partnera na potencjalne nieprzyjemności/niezręczności. A już na pewno nie przekazałabym mu wprost takich rewelacji.
I żeby nie było, nie jestem zwolenniczką robienia wszystkiego razem, bo bez misiaczka to się, ojoj, pięciu minut nie wytrzyma. Ale na wesela się jednak chodzi w parach, więc takie teksty zapraszających są jednak nie na miejscu.

I tak sobie teraz pomyślałam... Załóżmy, że chłopak autorki ostatecznie sam idzie na to wesele. Między nią a chłopakiem wszystko dobrze się układa, planują ślub i... Zapraszają brata, ale najlepiej bez Wandy - już żony przecież, bo autorka jej nie lubi. Ładnie? I też brat powinien machnąć ręką, zostawić żonę w domu i ruszyć na zabawę?

Odp: Iść czy nie iść?

Muszę się wyżalić, bo nie wiem już co mam ze sobą zrobić.
Zacznijmy od początku tą całą historię bo to się coraz bardziej komplikuje.
W 2015 poznałam K. Miły interesował się mną, po 2 miesiącach znajomości wyszło że to kobieciarz i ugania się jednocześnie za kilkoma innymi dziewczynami. Zerwałam znajomość, ale zaprzyjaźniłam się z jego bratem — zupełnym przeciwieństwem. Od około 2 lat jesteśmy razem.

W styczniu tamtego roku K poznał dziewczynę, osiem miesięcy później zaręczyny. Już pierwszego dnia C wydała mi się dziwna, takie przeczucie że jest fałszywa. No i miałam rację.

C wręcz wprosiła się, żeby mieszkać z K u jego rodziców. Mówi wszystkim, że dostanie od nich działkę i pieniądze na budowę domu. Ojciec się nie zgadza, bo ma takie nastawienie jak ja — nie trawi jej. Jest pusta egoistyczna i myśli że wszystko będzie miała podane na tacy. Ciągle się żali, jak to nie ma w domu źle, że ojciec jej nie chciał i była nieplanowanym dzieckiem. Moje życie było o wiele gorsze (przemoc domowa) ale nic nigdy nikomu nie mówiłam, tylko mój D wie i to wystarczy.

Przed zaręczynami C spytała się mnie, co myślę o K, a że jestem szczera powiedziałam że to kobieciarz który szuka takiej co mu ugotuje posprzątać i da się podupczyć(sam jest strasznym leniem, nigdy nie pomaga w domu ani przy remoncie ani w myciu naczyń choćby). Zerwała ale jeszcze tego samego dnia do siebie wrócili. Oboje zablokowali mnie na mediach społecznościowych i wszelkich komunikatorach. Nie ruszyło mnie to za bardzo, niech robią co chcą.

Wiele razy słyszałam od osób trzecich albo sama podsłuchałam, jak opowiada o mnie wymyślone historie i robi że mnie bardzo złego człowieka. Ogólnie wyszło na to, że rodzina naszych lubych się podzieliła - ci co stoją za mną murem i ci, którzy jej wierzą i to ona jest ta dobra biedna i tak dalej.

Przyznała się mojemu chłopakowi, że zaprasza mnie na ślub tylko dlatego, że tak wypada. Cały czas się zaysanwiam czy na niego iść. Z jednej strony nie mam na to najmniejszej ochoty, a z drugiej nie chce, żeby jego rodzina miała pretensje że strzelam fochy i nie przychodzę.

Wczoraj to już przegięła. Powiedziała mojemu chłopakowi (on nagrał to po kryjomu) jak mówi, że jestem fałszywa zaklamana, toksyczna, że pewnie go zdradzam i że ona przeze mnie się chciała zabić (za szczerość, przypominam). Przyznała, że modli się żebyśmy zerwali i że ona zrobi wszystko, żebyśmy się rozstali. Tą rozmowę usłyszał ojciec mojego D i nieźle ją dzisiaj skrzyczał.

Dodam, że nasze relacje wyglądają tak, że ona mnie unika jak tylko może, potem wszystkim w koło mówi że ona chce się zaprzyjaźnić a ja ją ignoruje (gdzie przez kilka miesięcy próbowałam z nią normalnie gadać to nie, blok głowa w drugą stronę i obgadywanie dupy).
Jak już musi, bo przy innych, to udaje miłą i troskliwą a do mojego chłopaka gads takie rzeczy na mój temat, że...

Nie mam siły już. Tracę ochotę na kontakt z całą jego rodzina nawet z nim samym. Przecież nie możemy rozstać się przez takie coś jak ona... Nie wiem co mam ze sobą zrobić już.

Dzisiaj i tak się poklocilismy, bo on mimo, że ona wprost mu powiedziała takie rzeczy, chce żebyśmy miały normalne relacje i spędza z nimi czas, chociaż ona daje mu warunek: jak robisz coś z nami to bez niej.

Rozmawialiśmy o tym przed chwilą ale on nie może mnie zrozumieć. Uważa, że mu czegoś zabraniam.

12

Odp: Iść czy nie iść?
Zagubionalandrynka napisał/a:

Muszę się wyżalić, bo nie wiem już co mam ze sobą zrobić.
Zacznijmy od początku tą całą historię bo to się coraz bardziej komplikuje.
W 2015 poznałam K. Miły interesował się mną, po 2 miesiącach znajomości wyszło że to kobieciarz i ugania się jednocześnie za kilkoma innymi dziewczynami. Zerwałam znajomość, ale zaprzyjaźniłam się z jego bratem — zupełnym przeciwieństwem. Od około 2 lat jesteśmy razem.

W styczniu tamtego roku K poznał dziewczynę, osiem miesięcy później zaręczyny. Już pierwszego dnia C wydała mi się dziwna, takie przeczucie że jest fałszywa. No i miałam rację.

C wręcz wprosiła się, żeby mieszkać z K u jego rodziców. Mówi wszystkim, że dostanie od nich działkę i pieniądze na budowę domu. Ojciec się nie zgadza, bo ma takie nastawienie jak ja — nie trawi jej. Jest pusta egoistyczna i myśli że wszystko będzie miała podane na tacy. Ciągle się żali, jak to nie ma w domu źle, że ojciec jej nie chciał i była nieplanowanym dzieckiem. Moje życie było o wiele gorsze (przemoc domowa) ale nic nigdy nikomu nie mówiłam, tylko mój D wie i to wystarczy.

Przed zaręczynami C spytała się mnie, co myślę o K, a że jestem szczera powiedziałam że to kobieciarz który szuka takiej co mu ugotuje posprzątać i da się podupczyć(sam jest strasznym leniem, nigdy nie pomaga w domu ani przy remoncie ani w myciu naczyń choćby). Zerwała ale jeszcze tego samego dnia do siebie wrócili. Oboje zablokowali mnie na mediach społecznościowych i wszelkich komunikatorach. Nie ruszyło mnie to za bardzo, niech robią co chcą.

Wiele razy słyszałam od osób trzecich albo sama podsłuchałam, jak opowiada o mnie wymyślone historie i robi że mnie bardzo złego człowieka. Ogólnie wyszło na to, że rodzina naszych lubych się podzieliła - ci co stoją za mną murem i ci, którzy jej wierzą i to ona jest ta dobra biedna i tak dalej.

Przyznała się mojemu chłopakowi, że zaprasza mnie na ślub tylko dlatego, że tak wypada. Cały czas się zaysanwiam czy na niego iść. Z jednej strony nie mam na to najmniejszej ochoty, a z drugiej nie chce, żeby jego rodzina miała pretensje że strzelam fochy i nie przychodzę.

Wczoraj to już przegięła. Powiedziała mojemu chłopakowi (on nagrał to po kryjomu) jak mówi, że jestem fałszywa zaklamana, toksyczna, że pewnie go zdradzam i że ona przeze mnie się chciała zabić (za szczerość, przypominam). Przyznała, że modli się żebyśmy zerwali i że ona zrobi wszystko, żebyśmy się rozstali. Tą rozmowę usłyszał ojciec mojego D i nieźle ją dzisiaj skrzyczał.

Dodam, że nasze relacje wyglądają tak, że ona mnie unika jak tylko może, potem wszystkim w koło mówi że ona chce się zaprzyjaźnić a ja ją ignoruje (gdzie przez kilka miesięcy próbowałam z nią normalnie gadać to nie, blok głowa w drugą stronę i obgadywanie dupy).
Jak już musi, bo przy innych, to udaje miłą i troskliwą a do mojego chłopaka gads takie rzeczy na mój temat, że...

Nie mam siły już. Tracę ochotę na kontakt z całą jego rodzina nawet z nim samym. Przecież nie możemy rozstać się przez takie coś jak ona... Nie wiem co mam ze sobą zrobić już.

Dzisiaj i tak się poklocilismy, bo on mimo, że ona wprost mu powiedziała takie rzeczy, chce żebyśmy miały normalne relacje i spędza z nimi czas, chociaż ona daje mu warunek: jak robisz coś z nami to bez niej.

Rozmawialiśmy o tym przed chwilą ale on nie może mnie zrozumieć. Uważa, że mu czegoś zabraniam.


Co zrobić? Przestać zwracać na nią uwagę może? A co Cię obchodzi jakaś kobieta i jej gadanie? Z nią żyć nie będziesz. Ojciec Twojego chłopaka z tego co pisałaś Cię lubi, do niej ma stosunek raczej negatywny. Jeśli wiążesz jakieś plany na przyszłość z obecnym partnerem to przestań myśleć w kółko o jej intencjach/planach/sympatiach/antypatiach i knuciu intryg. Ja bym się wystroiła, wyglądała jak milion dolarów i poszła na wesele. I tam budowała przyjazne relacje z resztą rodziny partnera. Poznasz ciocie, wujków, kuzynów. Parze młodej złożysz życzenia pod kościołem i tyle. Nie daj się wciągnąć w jakieś gierki. Bądż ponad to. Kilka lat temu sama miałam własne wesle i powiem Ci, że jesli ona znajdzie w tym czasie choćby chwilę żeby robić Tobie przykrości w całym tym zamieszaniu to gratulacje dla niej. Wtedy to ona okaże słabość. Będzie dobrze, tylko odetnij się od myśli co ona chce a czego nie chce. Idź ze swoim chlopakiem i baw się dobrze. Skup się na sobie i na nim i na tym jak takie wspólne wyjście do jego rodziny może WAS razem zbliżyć a nie na sfochowanej pannie młodej.
Co do studniówki to jeśli pomimo Twoich prósb nie zechce pójść idz z kolegą. I baw się dobrze. Jesteś młoda. Tylko nie wierć dziury w brzuchu o to non stop temu obecnemu. Po prostu idz z kolegą. Nie proś. Jeśli Twoj jakimś cudem się ogarnie to niech sam koledze wyjasni dlaczego idziecie jednak razem. Niech Ciebie nie miesza w wyjasnianie spraw, w końcu wszystko to konsekwencje jego wyborów. Z tym trzeba się mierzyć osobiście.

13

Odp: Iść czy nie iść?

A po co masz iść tam, gdzie Cię nie chcą? Na poznawanie rodziny będzie czas, a tak to tylko się umęczysz. Zwłaszcza że piszesz, że nie czujesz się komfortowo z nowymi ludźmi. Nie musisz. Ani dla Ciebie to przyjemność, ani im to nie zrobi różnicy.

A ta dziewczyna? Niech sobie gada. Nic jej gadanie nie znaczy. Dziwne jest to, że twój chłopak tego gadania słucha i nagrywa (?!) i Tobie przekazuje jeszcze. Strasznie dziwne. Po co to robi?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

14

Odp: Iść czy nie iść?

Określiłaś jej narzeczonego słowami "kobieciarz który szuka takiej co mu ugotuje posprzątać i da się podupczyć" - naprawdę nie widzisz żadnej swojej winy w tym, jak wygląda Twoja relacja z przyszłą bratową? Nawet, jeśli mówiłaś szczerze i w dobrej wierze, to a) można to było ująć inaczej, b) tak zazwyczaj kończy się "mieszanie" w cudzych związkach (nie mówię, że to dobrze, w końcu ona sama prosiła o opinię, ale cóż... często tak bywa, para się pogodzi, a negatywne uczucia przeleje na tę osobę z zewnątrz). Innymi słowy, panna dostała opinię, która jej nie przypadła do gustu, niby powinna przyjąć to na klatę, ale skoro już tego nie zrobiła, to trochę się nie dziwię, że przyszła młoda para nie chce na swoim weselu osoby, która ma o nich takie zdanie. Ty byś chciała? wink

Odp: Iść czy nie iść?
SaraS napisał/a:

Określiłaś jej narzeczonego słowami "kobieciarz który szuka takiej co mu ugotuje posprzątać i da się podupczyć" - naprawdę nie widzisz żadnej swojej winy w tym, jak wygląda Twoja relacja z przyszłą bratową? Nawet, jeśli mówiłaś szczerze i w dobrej wierze, to a) można to było ująć inaczej, b) tak zazwyczaj kończy się "mieszanie" w cudzych związkach (nie mówię, że to dobrze, w końcu ona sama prosiła o opinię, ale cóż... często tak bywa, para się pogodzi, a negatywne uczucia przeleje na tę osobę z zewnątrz). Innymi słowy, panna dostała opinię, która jej nie przypadła do gustu, niby powinna przyjąć to na klatę, ale skoro już tego nie zrobiła, to trochę się nie dziwię, że przyszła młoda para nie chce na swoim weselu osoby, która ma o nich takie zdanie. Ty byś chciała? wink

Powiedziałam w inny sposób i bardziej delikatny smile
Chciala szczera opinie to taką dostała. Co mam myśleć o człowieku, który to macał mnie wbrew mojej woli (i z tego co wiem nie tylko mnie).
Zna go chyba każda dziewczyna w Trójmieście i każda ma o nim takie samo zdanie.

16 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-07-10 12:10:42)

Odp: Iść czy nie iść?

Moim zdaniem, obaj bracia, to dupy wołowe.
Ich partnerki, owijają sobie ich wokół palca, jak tylko chcą.
Im dalej, tym więcej wiemy. Otóż panna młoda zazdrosna jest, bo przyszly mąż to kobieciarz (prawdopodobnie). Bo macał "szwagierkę".
Widziała to? Jeśli tak, to sam ślub funta kłaków wart nie jest. Niezależnie od tego, jak to wyglądało.
Niemniej jednak, niechęć między partnerkami tych dwóch, nie powinna wyznaczać granic lojalności braci, skoro o tym jeden z nich nie wie.
Chyba, że poinformujesz o tym swojego chłopaka. A tego nie zrobisz, prawda?
Według mnie, skoroście zaproszeni, "bo tak wypada", wypada więc pójść. Choćby na samą ceremonię zaślubin.
Wesele? Często myli się je z wartością, którą jest sam ślub. Bo jak, ślub bez wesela!?
W kościele, czy w usc, studniówka nie ucieknie.
Na samo żarcie, wódę i tańce iść nie musisz.
Znajdź sobie innego partnera na studniówkę i na przyszłość także raczej bo żądając opuszczenia zabawy wbijesz klin między braci, podobnie, jak Twoja adwersarka, z wcześniej wskazanego powodu.
Jeden taki, jaki się wydaje, a drugi nic o tym nie wie.
Dlaczego? Ano, dlatego.
Tacy młodzi jesteście i już nienawiść? Niejedno rozczarowanie jeszcze Was spotka, nim dorośniecie.

facet po przejściach
Odp: Iść czy nie iść?

No właśnie wie. Raz sam był świadkiem jak jego brat maca po udzie żonę swojego kumpla.
Sprawa trochę się zmieniła, na studniówkę idzie.

Odp: Iść czy nie iść?

Z resztą na ślubie będzie dużo osób, które nie trawią panny młodej. Rodzina Pana młodego, szczególnie ojciec też jej nie tolerują

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018