Zacznę od tego,że w ubiegłym roku wprowadził się do mojej klatki ,dokładnie "pode mnie" młody chłopak-prawdopodobnie student.I od tamtej pory przysporzył mnie i mojemu facetowi wiele stresów,otóż bardzo często słucha bardzo głośno muzyki,robi głośne imprezy,z krzykami ,muzyką,raz interweniowała policja ktoś wezwał bo przecież tak się bawili ze nie szlo wytrzymać,ale nic sobie z tego nie zrobił i "bawili się" dalej ,kiedyś go spotkałam i grzecznie zwróciłam uwagę przeprosił i był spokój jakiś czas ,a teraz znów to samo,jak tylko zbliża się pora powrotu do domu to serce mi wali z nerw bo nie wiem co mnie czeka wieczorem,czy znowu jakieś burdy,hałasy itp...jestem podłamana ,nie wysypiam się i wogole.nie wiem może to głosić do administracji,z tego co wiem to on to mieszkanie wynajmuje wiec może interwencja kogoś z administracji pomoże?ale zaczynam się bać że może to typ takiego sk****na i będzie się mścić???bo naprawdę do niego szemrane towarzystwo przychodzi i się boje:(
Może spróbuj skontaktować się z właścicielem mieszkania skoro jest wynajmowane, bo przecież on powinien odpowiadać za takie rzeczy i mieć jakiś wpływ na najemcę.
Możesz także zgłosić ten fakt w administracji, o skontaktowania się z właścicielem w tej sprawie z prośbą o nie ujawnianie Twojego nazwiska, a jedynie że to ogólna skarga wielu lokatorów, no chyba że to jedynie tobie przeszkadza...
Możesz też w trakcie trwania imprezy, bezimiennie zgłosić to do straży miejskiej lub na policję może pojawią się z interwencją o zakłócanie porządku pod wskazany adres. Jak Cię to męczy to działaj.
Ja osobiście nie mam nic przeciwko studentom i ich pozdrawiam ![]()