Różnice między Starym i Nowym Testamentem. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Często nie wiemy co myśleć o różnicach między Starym Testamentem a Nowym. Zastanawiamy się czy Bóg w obu księgach jest tym samym Bogiem. Nie jest łatwo wytłumaczyć czy to możliwe, że ten sam Bóg tak w różny sposób postępuje z ludźmi, łatwiej odrzucić Pismo albo przynajmniej jakąś jego część.
Na początek chcę napisać o tym, że głównym powodem powstania Pisma (jak wierzę) był przekaz historii relacji Boga z człowiekiem. Bóg przygotowywał ludzi na swoje przyjście, stwarzając człowieka nie miał łatwego zadania ponieważ chciał dać mu wolną wolę. Prawo Mojżeszowe było wynikiem swoistego wymuszenia ludzi na Bogu relacji w ten a nie inny sposób. Naród Izraelski napatrzył się na system religijny Egipcjan i nie chciał zmienić swojego nastawienia. Ale ten problem zaczął się już od Kaina i Abla (obaj wpadli na pomysł dawania ofiar) Bóg zgodził się przyjąć ofiarę jednego bo była szczera. Nawet Adam nie był bez winy zanim powstało pojęcie grzechu, po prostu nie zwracał uwagi na Boga był zapatrzony na siebie i swoje potrzeby. Ewa stwierdziła ?Bóg nie pozwolił zjeść i dotykać owocu poznania dobra i zła?. Faktycznie Bóg zabronił jedzenia owoców ponieważ konsekwencją zjedzenia będzie śmierć, ale nie zabronił dotykać. Ja z tego rozumiem, że człowiek miał się dowiedzieć o tym co jest dobre a co złe ale nie sam tylko od Boga. Relacja z Bogiem nie miała być oparta na prawie tylko na miłości.
Trochę chaotycznie ale liczę na pytania, krytykę i trafne spostrzeżenia co z pewnością pozwoli bardziej zgłębić temat. Będę miał mało czasu więc proszę o cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

witaj mtmtc. Intryguje mnie kwestia długości życia ludzi... po kilkaset lat w Starym Testamencie.. i współczesna w Nowym.

3

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
Tunek napisał/a:

witaj mtmtc. Intryguje mnie kwestia długości życia ludzi... po kilkaset lat w Starym Testamencie.. i współczesna w Nowym.

Witaj. Właściwie wszystko rozegrało się w Starym. Bóg powiedział, że drogi człowieka są ustawicznie złe i dlatego Jego Duch nie będzie przebywał w człowieku a człowiek nie będzie żył dłużej niż 120 lat. W psalmach jest napisane, że życie ludzkie trwa 70 lat a jak starczy sił to 80.

Heathckliff - ST nie był dziełem z ukończonym i zamkniętym przekazem jedynie przygotowywał na przyjście Mesjasza. Wszyscy to wiedzą(mam na myśli badaczy Pisma), nawet Żydzi do dzisiaj czekają na Mesjasza. Wiadomo było, że ST nie objawia całej prawdy o Bogu to Mesjasz miał wszystko wyjaśnić. Dlatego twoje domaganie się rozważania tych ksiąg osobno jest nieuzasadnione. Często mówiąc ST mamy na myśli Zakon Mojżeszowy a nie wszystkie fragmenty tam zapisane. Niektórzy bohaterowie ST częściowo rozumieli naturę Boga zanim On się objawił przez Jezusa, były proroctwa które odbiegały od koncepcji kar i nagród.
Domagasz się logiki w sprawach które nie są łatwe do wytłumaczenia. Dopóki nie doświadczamy miłości Jezusa nie mamy pojęcia o czym On mówił. Chwilowe doświadczenie Jego obecności powoduje zaufanie, po prostu wiesz, że się nie zawiedziesz. Jak to udowodnić? Jak to wytłumaczyć? Szczerze mówiąc chyba się nie da, wszystkie próby wytłumaczenia jak działa Bóg wydają mi się karykaturą faktów ze względu na brak trafnych porównań. 
Tak jak podałeś przykład z ewentualnym pamiętnikiem który byś napisał nie da się wszystkiego napisać albo w każdej historii wszystko skomentować. Stary Testament należy komentować używając Nowego ponieważ on jest dopełnieniem objawienia. Są dwie drogi proponowane przez Boga. Jedna to ?owoc poznania dobra i zła?. Chętnie wkraczają na nią Ci którzy szukają samorealizacji i usprawiedliwienia w dobrych uczynkach. Czyli czasem coś mi nie wyjdzie ale ogólnie się staram nie jestem złym człowiekiem ??nie zabijam i nie kradnę??. Druga droga to uznanie swojego bankructwa i ubóstwa moralnego, ??nie zabiłem i nie ukradłem ale tylko dlatego, że mocno się staram bo naturalnie jestem pełen nienawiści i zazdrości??. Oczywiście każdy z nas może mieć inne słabości. Niektórzy uważają, że człowiek rodzi się dobry tylko okoliczności go wypaczają, według Biblii jest to kłamstwo. Jeśli ktoś wchodzi na drogę ?nie jestem zły, mam takie i takie zalety? to spotka się z oceną według prawa, według zasad błogosławieństw i przekleństw. Jeśli ktoś nie uznaje ofiary Jezusa za usprawiedliwienie swoich złych czynów to będzie sam musiał za nie zapłacić. Wspaniałe jest to, że człowiek może poznać głębokości swoich złych skłonności a mimo to wiedzieć, że Jezus go kocha. Właśnie takie doświadczenie powoduje ?nowe narodzenie? o którym Jezus mówił Nikodemowi.
Dlaczego Bóg okazuje się tak sprzecznie postępować względem ludzi, wszystko zależy od tego jak do Niego podchodzimy to my sami determinujemy jego zachowanie. Próby korupcji lub lekceważenia są przez Niego surowo karane ale zawsze jest możliwość nawrócenia czyli zmiany sposobu myślenia i postępowania.
Pytasz o zbiorową odpowiedzialność, musimy zwrócić uwagę na to, że nasze postępowanie zawsze wpływa na innych. Albo rodzimy śmierć albo życie nawet przez swoje słowa nie mówiąc o czynach, to Bóg ostatecznie widzi motywacje którymi się kierujemy. Z Biblii wiemy, że Sodomie będzie lżej na sądzie niż innym miastom, cokolwiek to oznacza Bóg kieruje się swoimi kryteriami osądu a my nie koniecznie możemy to zrozumieć. Miłość Boga i sprawiedliwość jest inna niż ludzka bo my daleko od niego odeszliśmy. Śmierć człowieka nawet przedwczesną nie należy przyjmować jako największą karę, nie wiemy co się dzieje dalej, czasami może ona być wybawieniem a nie karą.
Logiczne myślenie wymaga faktów a my musimy się oprzeć na wierze w to co jest prawdą. Jeśli domagasz się dowodów ja odpowiadam jak i Ty wiary nie da się udowodnić. Jeśli nie wierzysz w to, że Pismo zostało przez Boga natchnione to ja nie zamierzam Ci tego udowadniać, że jest inaczej.

4 Ostatnio edytowany przez amarek (2011-12-04 14:18:35)

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Witam.

Pragnę zaraz na początku zaznaczyć, że ten wpis będzie trochę "obok tematu".
Zdecydowałem się napisać, żeby wyprzedzić zbyt emocjonalne wypowiedzi.

Zarówno Stary Testament jak i Nowy Testament, to zapis dokonany przez ludzi, nie przez Boga.
      Ludzie czytają, interpretują (na przestrzeni wieków, bardzo różnie) i próbują nawzajem siebie przekonać do własnych
      racji.
      Ponadto sam tekst jest ciągle na nowo przekładany, ze względu na to, że oryginalnie był pisany w językach od wieków
      martwych.
      Często są to przekłady, przekładów. Nie istnieją nawet w pełni wiarygodne źródła podające bez żadnych wątpliwości, znaczenie
      archaicznych pojęć i słów.
      Za to mnóstwo jest interpretacji i nieścisłości.

Życzę owocnej lektury obu testamentów i wyciągania wniosków zgodnych z posiadaną wiedzą i przekonaniami.

Pozdrawiam.

5 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-04 14:18:13)

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - mamy, w przybliżeniu, dwa tomy. Jedni ludzie mówią, że tom drugi jest z tej samej serii, tylko trzeba uwierzyć, drudzy mówią, że tom drugi jest bezwartościowy i ludzie się dali zwieść. W obu przypadkach kwestia wiary, jedni i drudzy sądzą, że są bliżej Boga. Jedni i drudzy mogą użyć argumentu "gdybyś doznał objawienia, łaski czy innych takich, to byś myślał jak ja".
Zatem kto ma rację? Może racja jest w poście nad moim?

Akurat fakt, że Żydzi czekają na Mesjasza NIE POZWALA wnioskować, że ST ma być rozważany łącznie z NT. smile Nie sądzisz, że jest dokładnie przeciwnie, że Żydzi raczej NT nie uważają za natchnioną księgę? smile Zatem zgodzę się, że trzeba całość objawienia rozważać razem, ale komu decydować, jaka to całość? smile

Weźmy sobie "Mein Kampf". Nie czytałem, mówiąc szczerze, i nie ciągnie mnie. Przykład ostry. No i załóżmy (taki aksjomat), że to trzeci w kolejności testament. I teraz zinterpretujmy sobie ST czy NT przez pryzmat hitlerowskiej bzdurki. Czy da się? Oczywiście. A ZNAJDĄ SIĘ i natchnieni ludzie, którzy będą mieć dość wiary w nazizm, by nie widzieć sprzeczności.
Zatem stworzymy religię z trzema testamentami, wcześniejsze będą interpretowane przez późniejszy, a zwolennicy tej religii powiedzą, że ludzie, którzy widzą sprzeczności, po prostu nie doznali łaski, nie wczytali się, nie zrozumieli, są zamknięci na prawdę itp. Na tym poziomie jest religijna argumentacja.

I mamy teraz ten temat, który założyłeś. Jedni mówią, że ST i NT się pogodzić nie da, a inni, że właśnie da się i należy, że to jedyna słuszna droga. I jak to sprawdzić?
Nie jest mi trudno zrozumieć, że będziesz swojego poglądu bronił. Ale dość ważna będzie dla mnie jakość argumentacji. Jeśli się będziesz odwoływał do tego, co przykładowy neonazista - potrzeba łaski, analizy, zrozumienia, wszyscy inni nie wczytali się dość dokładnie itp, to Twojej argumentacji nie przyjmę. smile

----

Błędne koło polega na tym, że A uzasadnia się przez B, ale B jest uzasadnione przez A. To chyba nie jest niejasne?

I teraz chrześcijaństwo, czy jakieś odłamy z osobna, tłumaczą swoją postawę przesłaniem od Boga, Słowem, Biblią. Natomiast jak tłumaczą swoją interpretację Słowa? Religią. smile Wszak wymagane do zgody z Twoją interpretacją jest to, na co nacisk kładzie Twoja religia. smile
Mam uwierzyć Pismu, by uwierzyć chrześcijaństwu, by uwierzyć Pismu. smile
Kupy się to nie trzyma.

A - Pismo
B - chrześcijaństwo
C - moralność chrześcijańska.

B wynika z A, podobno. Tak mówią, że się na Słowie opierają. C na pewno jest owocem B, składnikiem. C wynika z B, wynika z A, podobno. Ale jednocześnie wyraźnie mi w tekstach dałeś do zrozumienia, że Biblię należy interpretować zgodnie z współczesną myślą protestancką, czyli w szczególności przez pryzmat C. Innymi słowy odczytanie A wynika z C.

To jest klasyczny przykład błędnego koła i w naukach ścisłych sobie na to pozwolić nie można. wink

----

Oczywiście możemy sprowadzić sprawę po prostu do wiary. Jak ktoś wierzy, to wierzy. O. To jest najsłuszniejsze, ja z pewnością wierzę, a Ty po prostu wierzysz w coś innego. smile Wówczas dyskusja jednak nie ma sensu, bo jedynym punktem niezgody jest miejsce wiary. Ma sens dyskusja teologiczna, ale jeśli dwie strony używają nawet innych narzędzi, innych metod, wtedy różnica jest w podstawie, w wierze, i nie ma już o czym rozmawiać.

I wszelkie słownictwo w rodzaju "tłumaczyć" czy "rozumieć" jest oszustwem. Nic się nie tłumaczy. Można objawiać, można uwierzyć. Można opisać i można zaufać, ale nie można tłumaczyć, wyjaśniać, argumentować, uzasadniać, zrozumieć i wnioskować.

6

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Heathcliff- właśnie o to mi chodzi od samego początku, że dyskusja na poziomie udowadniania nie ma sensu. Dobrze, że się w tym zgadzamy unikniemy dzięki temu dalszemu marnowaniu czasu. Ja po prostu przedstawiam swoje przekonania i podaję jakieś tam uzasadnienia czy ktoś z tym się zgadza czy nie jego sprawa. Z chęcią odpowiem na pytania, wysłucham opinię i dowiem się jak inni myślą. Na tym polega forum żeby wszyscy swoje poglądy mogli opisać i porozmawiać na różne tematy. Ubolewam na tym, że Ty nie ujawniasz swoich poglądów w sposób jasny. Komentujesz wypowiedzi innych i podajesz jakieś tam możliwości spojrzenia na sprawę. Przy czym nie zauważyłem u Ciebie zacięcia poszukiwacza prawdy myślę, że w coś tam wierzysz ale raczej skupiasz się na udowadnianiu braku logiki w wypowiedziach innych. Taka postawa niestety irytuje. Nie wiem do czego dążysz. Zbierasz doświadczenie i materiał potrzebny Ci do pracy naukowej?
Przykład Judaizmu podałem po to żebyś zauważył, że nikt nie uważa Starego Testamentu za księgę ukończoną bo w niej jest zapowiedz kontynuacji. Czyli możesz domagać się dowodów na to, że Jezus jest tym zapowiedzianym Mesjaszem ale nie na miejscu jest oczekiwanie, że ktoś musi ST uznać za księgę zamkniętą i nie wymagającą dalszych wyjaśnień (przyznasz mi rację?).
Na temat moralności z chęcią się wypowiem, ale nie ogólnie tu trzeba zatrzymać się na wielu aspektach. Pytasz czy jest ta moralność oparta na Biblii to ja Ci odpowiem, że oczywiście jest. Powiesz mi, że raczej na moim zrozumieniu tego co czytam a ja się zapytam a jak inaczej mogę się oprzeć na Biblii jeśli tekstu na jakiś sposób nie zrozumiem. Uwierzyłem, że Jezus jest tym za którego się podawał a przekaz o nim jest wystarczająco precyzyjny. Nie przywiązuję wagi do rzeczy pobocznych ale na przykład Jezus dla mnie jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, czyli kult maryjny odpada, jak ktoś myśli inaczej to jego sprawa. Przekaz ST i NT jest tutaj zgodny tylko do Boga się modlimy ludziom boskiej czci nie oddajemy. 
Oczywiście mojej argumentacji nie musisz przyjmować, tym bardziej, że będzie oparta na potrzebie uwierzenia w Jezusa i przekaz Biblijny. Po co mam wypisywać ile to proroctw ze ST na nim się spełniło, jaką to wspaniałą jest osobą, jeśli Ty jako kontrargument napiszesz, że są tacy co myślą inaczej. Nie jestem w stanie przenieść Cię w czasie a nie znam innego sposobu żeby swoje argumenty udowodnić. Zresztą nie o to chodzi żeby udowadniać, sam Jezus powiedział żeby głosić ewangelię więc nie muszę argumentować. Możliwe, że napiszesz ?ale przecież każdy może się powołać na te słowa? może nie pisz bo ja o tym wiem, pozostaje pytanie w co Ty wierzysz i jak tą wiarę argumentujesz? Pewnie nie napiszesz i argumentował nie będziesz.

7

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - moich poglądów religijnych nie ujawniam i nie mam zamiaru. Są moje, nie czuję nakazu głoszenia ich, rozprzestrzeniania, nauczania i nic w tym stylu. Rozmawiam o tym, co istnieje niezależnie od religii. Religie bez logiki nie istnieją (żaden wywód się nie ostanie, żadna teologia), więc warto o spójność zadbać. wink
Tam, gdzie mamy kwestię wiary, można wierzyć we wszystko. To nie jest dla mnie interesujące, jestem o wiele bliżej wyobrażenia sobie "wszystkiego" niż zaobserwowania "wszystkiego" na forum. wink

Dążę do eliminacji pewnych nieprawd. Jeśli zdanie jest sprzeczne wewnętrznie, nie jest prawdziwe, to już jest niezależne od religii, od przyjętych dogmatów, aksjomatów czy postulatów. smile

ST nie jest księgą zamkniętą, ale trudno twierdzić, że w takim układzie NICZEGO nie mówi, że WSZYSTKO ma być doczytane później, gdy przyjdzie Mesjasz. ST mógłby mieć jedno zdanie, gdyby chodziło tylko o zapowiedzenie Mesjasza i nie przekazanie żadnych prawd więcej. Zatem prawdy przekazane na pewno są. I nie pierwszy zadałem pytanie, czy te prawdy na pewno dadzą się pogodzić z NT.

Załóżmy (zmienimy trochę opowieść), że zakaz zabijania został przez Boga przekazany ludziom w chwili T1, a zakaz cudzołożenia w chwili T2, gdzie T2>>T1 (co znaczy, że chwila T2 nastąpiła dużo dużo później niż chwila T1).

Pytanie brzmi - czy cudzołóstwo było złe w czasie między T1 a T2?

8 Ostatnio edytowany przez elutka86 (2011-12-04 20:20:51)

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Heathcliff myślę, że cudzołostwo było grzechem między T1 a T2 smile Ale też myślę, że gdy człowiek nie jest świadomy popełnianego przez siebie grzechu, nie popełnia ciężkiego grzechu.. smile
Dowiaduje się o tym dopiero w czasie T2. Gdy to lekceważy popełnia grzech ciężki.
Tak myślę... smile

9

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

elutka86 - a wyobraź sobie, że ktoś Ciebie jednego dnia informuje, że coś jest grzechem, ale czeka wiele lat, by Cię poinformować, że coś innego jest grzechem. Zanim Ci wyjaśniono, że coś innego to też grzech, zdążyłaś go kilka razy popełnić. Czy informator się dobrze zachował? smile

10

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
heathcliff napisał/a:

mtmtc - moich poglądów religijnych nie ujawniam i nie mam zamiaru. Są moje, nie czuję nakazu głoszenia ich, rozprzestrzeniania, nauczania i nic w tym stylu. Rozmawiam o tym, co istnieje niezależnie od religii. Religie bez logiki nie istnieją (żaden wywód się nie ostanie, żadna teologia), więc warto o spójność zadbać. wink
Tam, gdzie mamy kwestię wiary, można wierzyć we wszystko. To nie jest dla mnie interesujące, jestem o wiele bliżej wyobrażenia sobie "wszystkiego" niż zaobserwowania "wszystkiego" na forum. wink

Dążę do eliminacji pewnych nieprawd. Jeśli zdanie jest sprzeczne wewnętrznie, nie jest prawdziwe, to już jest niezależne od religii, od przyjętych dogmatów, aksjomatów czy postulatów. smile

ST nie jest księgą zamkniętą, ale trudno twierdzić, że w takim układzie NICZEGO nie mówi, że WSZYSTKO ma być doczytane później, gdy przyjdzie Mesjasz. ST mógłby mieć jedno zdanie, gdyby chodziło tylko o zapowiedzenie Mesjasza i nie przekazanie żadnych prawd więcej. Zatem prawdy przekazane na pewno są. I nie pierwszy zadałem pytanie, czy te prawdy na pewno dadzą się pogodzić z NT.

Załóżmy (zmienimy trochę opowieść), że zakaz zabijania został przez Boga przekazany ludziom w chwili T1, a zakaz cudzołożenia w chwili T2, gdzie T2>>T1 (co znaczy, że chwila T2 nastąpiła dużo dużo później niż chwila T1).

Pytanie brzmi - czy cudzołóstwo było złe w czasie między T1 a T2?

Nie namawiam Cię do akwizycji, zwyczajnie jestem ciekawy logiki, dowodów ponieważ sam nie twierdzę, że wiem wszystko. Możliwe, że to co myślę jest błędne, chętnie przemyślę twoją wersję.
Zawsze możesz wysłać na pocztę jeśli nie chcesz wszystkim ujawniać. Ja nie zamierzam negować czy udowadniać brak logiki po prostu chcę zrozumieć a nie mam takiej możliwości.
Lepiej wyeliminować nieprawdę mówiąc prawdę zamiast skupiać się na samej negacji kłamstw. Próżnia nie istnieje jak się jedno kłamstwo zaneguje to pojawi się następne.
Oczywiście, że ST dużo przekazuje natomiast to przekazywanie nie skupia się na tym co jest grzechem. Zwyczajnie w świecie jest tam historia relacji różnych ludzi z Bogiem, oraz przygotowanie na przyjście Mesjasza. Jeśli ktoś jest umazany gównem po uszy i mydła na oczy nie widział to trudno takiemu będzie wytłumaczyć potrzebę czyszczenia paznokci i używania dezodorantu. Tak właśnie wygląda sytuacja z człowiekiem, dopóki nie pojawił się Jezus nie było możliwości skutecznego ?wymycia brudasa?. Jedyne co można było poradzić w tamtym czasie to trzymanie się z dala i drapanie skorupą. Jedyne lekarstwo w tamtym czasie to nadzieja, że przyjdzie Mesjasz, według tej nadziei mogli ludzie czekać na zbawienie. A co z tymi co trwali w nieświadomości? Myślę, że na miarę swojego poznania i sumienia będą sprawiedliwie sądzeni.
Co do T1 i T2 to grzechem jest brak relacji z Bogiem a dopiero z tego reszta wypływa. Zanim Bóg objawił ?nie zabijaj? potępił czyn Kaina a to znaczy, że grzech jest grzechem bez względu na to czy jest objawiony czy nie. Jak to już wcześniej napisałem Bogu nie chodzi tylko o to żebyśmy nie robili tego czy tamtego. W NT okazuje się, że samo złe myślenie może być grzechem nawet jeśli nie dojdzie do czynów. Czyli nienawiść jest nazwana zabójstwem, a pożądliwość cudzołóstwem nawet jeśli skończy się na myślach.
Skrajna postawa Boga wobec ludzi wynika z tego jaką postawę mają ludzie wobec Niego. Jeśli przychodzi delikwent i mówi robię dobre uczynki pomagam innym jestem niesłychanie spokojnym człowiekiem nie tak jak ten złodziej i pijak to takiego Bóg zbeszta i zwymyśla mu bo sam się chciał pyszałek zbawić. A jeśli przyjdzie złodziej i pijak i powie wybacz bo zgrzeszyłem i żałuje szczerze to go przytuli mimo, że śmierdzi okrutnie, nogi wymyje i w nowe ubrania ubierze. A jak znowu upadnie to da mu drugą i trzecią i siedemdziesiątą siódmą szanse. Głupio postępuje? Możliwe, ale ja to podziwiam i też tak chcę.

11

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - zło=oddalenie od Boga.
Tylko skąd wiadomo, co oddala od Boga? Oczywiście złe czyny oddalają, ale dopiero w chwili T2 się dowiemy...
Znów wychodzi na to, że Bóg dość późno (w którym wieku? I? XV? XXI?) objawia dalsze przekazy łaską poprawnej interpretacji wcześniejszych przekazów. Ludzie po uszy brudni byli zaś zostawieni sami sobie z elementarnymi zakazami, ale choć dla ich prostoty i głupoty nie można ich było od razu informować, od razu można ich karać (i to na przykład w siódmym pokoleniu smile ).

12

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
heathcliff napisał/a:

mtmtc - zło=oddalenie od Boga.
Tylko skąd wiadomo, co oddala od Boga? Oczywiście złe czyny oddalają, ale dopiero w chwili T2 się dowiemy...
Znów wychodzi na to, że Bóg dość późno (w którym wieku? I? XV? XXI?) objawia dalsze przekazy łaską poprawnej interpretacji wcześniejszych przekazów. Ludzie po uszy brudni byli zaś zostawieni sami sobie z elementarnymi zakazami, ale choć dla ich prostoty i głupoty nie można ich było od razu informować, od razu można ich karać (i to na przykład w siódmym pokoleniu smile ).

Jak pewnie zauważyłeś mimo wieloletnich przygotowań przyjęto Jezusa tak jak przyjęto. Bóg nie wymaga od człowieka zbyt wiele jak mało objawił mało wymagał jak więcej to trochę więcej. Zdaje się, że nie rozumiesz dwóch dróg które możemy wybrać, łaska lub prawo. A tak w nawiasie sprawdziłeś do którego pokolenia przechodzi błogosławieństwo?
Bóg nie musi człowieka karać tak naprawdę to samo grzeszne życie nas kara. Z zapowiedzią kary zawsze jest zapowiedz możliwości nawrócenia. Każdy bez objawienia ma sumienie jak krzywdzi to widzi efekty swojej krzywdy. Jednym słowem Bóg wie co jest w człowieku i potrafi odróżnić motywacje itp.. Sam zauważyłeś, że w jednym miejscu reaguje karą a w drugim nie. Ja tam ufam, że wie co robi. Wierzę, że jest sprawiedliwy ale bardziej, że jest miłosierny chociaż nie pobłażliwy.
Kara =konsekwencje złego postępowania ja tak to rozumiem.
Ludzie od razu byli informowani ?nie jedzcie owoców dobra i zła? tylko to, taka prosta sprawa i nie dało się zaufać. Historia się powtarza, zawsze wydaje nam się, że wiemy lepiej. Jeżeli człowiek by zaufał na początku nie potrzebna by była wiedza o którą tak dzisiaj zabiegamy. Tak jak jest napisane na końcu zostanie tylko miłość, poznamy Go w pełni takiego jakim jest.   
Ciekawe, że czytamy tą samą Biblię i Ty widzisz Boga surowego i niekonsekwentnego a ja miłosiernego i wspaniałomyślnego.

13 Ostatnio edytowany przez elutka86 (2011-12-05 11:21:05)

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

O matkooo tyle napisałam i wszystko mi wykasowało tongue
W skrócie smile :
Mtmtc wszystko pięknie napisałeś ! smile
Zgadzam się z Tobą w 100 % smile
Niestety wielu ludzi widzi Boga jako karzącego i złego stwórcę.
Jezus po to się pojawił, żeby "wypełnić prawo" i, żeby poznać pełne oblicze Boga smile
Bóg niczym ojciec potrafi się gniewać i karać swoje dzieci. Tak samo jak każdy ziemski ojciec daje klapsa w tyłek, byle maluch nie popełniach kolejnych głupot wink
Ale tak samo jak każdy ziemski ojciec, Bóg kocha swoje dzieci całym sercem i tak samo jak każdy rodzic, oddałby swoje życie (Jezusa Chrystusa), byleby uratować jak najwięcej swoich pociech. smile
Heathcliff myślę, że informator miał w tym jakiś cel wink
I tak jak napisałam wcześniej, myślę, że grzech nieświadomy nie jest grzechem ciężkm smile
Poza tym myślę, że jak żyje się zgodnie ze swoim sumieniem to nie ma się okazji do popełniania grzechów ciężkich. Więc myślę, że nie trzeba znać praw bożych by być dobrym, no bo oczywiste jest, że jak robisz komuś coś co Tobie nie jest miłe to jest złe.
I myślę, że nawet gdy ludzie nie rozumieli praw bożych, znali miłość którą wyssali z mlekiem matki. Bo tak samo jak matka Ciebie miłuje i dba o Ciebie, tak oczywiste jest, że każdy powinien się nawzajem miłować.
Napisałam to tak pokrętnie, że nie wiem czy ktolwiek zrozumie o co mi chodzi tongue

14 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2011-12-05 16:42:01)

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
mtmtc napisał/a:

Oczywiście, że ST dużo przekazuje natomiast to przekazywanie nie skupia się na tym co jest grzechem. Zwyczajnie w świecie jest tam historia relacji różnych ludzi z Bogiem, oraz przygotowanie na przyjście Mesjasza. Jeśli ktoś jest umazany gównem po uszy i mydła na oczy nie widział to trudno takiemu będzie wytłumaczyć potrzebę czyszczenia paznokci i używania dezodorantu. Tak właśnie wygląda sytuacja z człowiekiem, dopóki nie pojawił się Jezus nie było możliwości skutecznego ?wymycia brudasa?. Jedyne co można było poradzić w tamtym czasie to trzymanie się z dala i drapanie skorupą. Jedyne lekarstwo w tamtym czasie to nadzieja, że przyjdzie Mesjasz, według tej nadziei mogli ludzie czekać na zbawienie. A co z tymi co trwali w nieświadomości? Myślę, że na miarę swojego poznania i sumienia będą sprawiedliwie sądzeni.
Co do T1 i T2 to grzechem jest brak relacji z Bogiem a dopiero z tego reszta wypływa. Zanim Bóg objawił ?nie zabijaj? potępił czyn Kaina a to znaczy, że grzech jest grzechem bez względu na to czy jest objawiony czy nie. Jak to już wcześniej napisałem Bogu nie chodzi tylko o to żebyśmy nie robili tego czy tamtego. W NT okazuje się, że samo złe myślenie może być grzechem nawet jeśli nie dojdzie do czynów. Czyli nienawiść jest nazwana zabójstwem, a pożądliwość cudzołóstwem nawet jeśli skończy się na myślach.
Skrajna postawa Boga wobec ludzi wynika z tego jaką postawę mają ludzie wobec Niego. Jeśli przychodzi delikwent i mówi robię dobre uczynki pomagam innym jestem niesłychanie spokojnym człowiekiem nie tak jak ten złodziej i pijak to takiego Bóg zbeszta i zwymyśla mu bo sam się chciał pyszałek zbawić. A jeśli przyjdzie złodziej i pijak i powie wybacz bo zgrzeszyłem i żałuje szczerze to go przytuli mimo, że śmierdzi okrutnie, nogi wymyje i w nowe ubrania ubierze. A jak znowu upadnie to da mu drugą i trzecią i siedemdziesiątą siódmą szanse. Głupio postępuje? Możliwe, ale ja to podziwiam i też tak chcę.

Dzięki mtmtc, świetnie i obrazowo to wyjaśniłeś smile. Zgadzam się z tym co napisałeś w 100%, nie  potrafiłabym tego tak zręcznie ubrać w słowa. Szczególnie podoba mi się przykład z brudasem smile.  Mam jedno pytanie co do tego, co napisałeś o tych, którzy żyli w nieświadomości, czy miałes na mysli nieświadomość życia w grzechu czy nieświadomość zbawczej Śmierci Jezusa?

15

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
Kizia75 napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Oczywiście, że ST dużo przekazuje natomiast to przekazywanie nie skupia się na tym co jest grzechem. Zwyczajnie w świecie jest tam historia relacji różnych ludzi z Bogiem, oraz przygotowanie na przyjście Mesjasza. Jeśli ktoś jest umazany gównem po uszy i mydła na oczy nie widział to trudno takiemu będzie wytłumaczyć potrzebę czyszczenia paznokci i używania dezodorantu. Tak właśnie wygląda sytuacja z człowiekiem, dopóki nie pojawił się Jezus nie było możliwości skutecznego ?wymycia brudasa?. Jedyne co można było poradzić w tamtym czasie to trzymanie się z dala i drapanie skorupą. Jedyne lekarstwo w tamtym czasie to nadzieja, że przyjdzie Mesjasz, według tej nadziei mogli ludzie czekać na zbawienie. A co z tymi co trwali w nieświadomości? Myślę, że na miarę swojego poznania i sumienia będą sprawiedliwie sądzeni.
Co do T1 i T2 to grzechem jest brak relacji z Bogiem a dopiero z tego reszta wypływa. Zanim Bóg objawił ?nie zabijaj? potępił czyn Kaina a to znaczy, że grzech jest grzechem bez względu na to czy jest objawiony czy nie. Jak to już wcześniej napisałem Bogu nie chodzi tylko o to żebyśmy nie robili tego czy tamtego. W NT okazuje się, że samo złe myślenie może być grzechem nawet jeśli nie dojdzie do czynów. Czyli nienawiść jest nazwana zabójstwem, a pożądliwość cudzołóstwem nawet jeśli skończy się na myślach.
Skrajna postawa Boga wobec ludzi wynika z tego jaką postawę mają ludzie wobec Niego. Jeśli przychodzi delikwent i mówi robię dobre uczynki pomagam innym jestem niesłychanie spokojnym człowiekiem nie tak jak ten złodziej i pijak to takiego Bóg zbeszta i zwymyśla mu bo sam się chciał pyszałek zbawić. A jeśli przyjdzie złodziej i pijak i powie wybacz bo zgrzeszyłem i żałuje szczerze to go przytuli mimo, że śmierdzi okrutnie, nogi wymyje i w nowe ubrania ubierze. A jak znowu upadnie to da mu drugą i trzecią i siedemdziesiątą siódmą szanse. Głupio postępuje? Możliwe, ale ja to podziwiam i też tak chcę.

Dzięki mtmtc, świetnie i obrazowo to wyjaśniłeś smile. Zgadzam się z tym co napisałeś w 100%, nie  potrafiłabym tego tak zręcznie ubrać w słowa. Szczególnie podoba mi się przykład z brudasem smile.  Mam jedno pytanie co do tego, co napisałeś o tych, którzy żyli w nieświadomości, czy miałes na mysli nieświadomość życia w grzechu czy nieświadomość zbawczej Śmierci Jezusa?

Bardziej chodziło mi o słyszenie ewangelii, ponieważ jest to moment decydujący o naszej przyszłości. Słyszenie ewangelii daje nam możliwość jasnego wyboru. Jednak ci co nie mieli takiej możliwości będą sądzeni na podstawie swojego sumienia. Szczegóły są dla mnie nieznane tak samo jak to co kryje się w ludzkich sercach. Czyli także świadomość grzechu będzie ważna, ale można nie mieć świadomości grzechu ze względu na świadome ?zabijanie? własnego sumienia. Jezus powiedział, że pojednany z Bogiem poszedł celnik który tylko żałował grzechów a nie miał przecież możliwości wybrania Jezusa, natomiast potępiony został faryzeusz któremu nie zarzucono nic innego jak wywyższanie się nad innych. Myślę, że każdego człowieka Bóg potraktuje indywidualnie biorąc pod uwagę czasy w których żył. Ufam Bogu, że jest sprawiedliwy i Jego ocena będzie niepodważalna i wnikliwa. Chyba kluczem dla każdego jest potrzeba zobaczenia naszej niedoskonałości i to, że nie jesteśmy lepsi od innych. Często wydajemy różne potępiające opinie a potem obraca się to przeciwko nam już tu na ziemi. Oczywiście nie chodzi o to żebyśmy nie przeciwstawiali się złu i racjonalizowali grzech.

Czasami pochopnie oceniamy ludzi, tak samo pochopnie można oceniać postępowanie Boga opisane w Biblii. Ten sam człowiek może być wzorowym mężem, ojcem i przyjacielem a jednocześnie pobić lub zwymyślać kogoś a jednak znając przyczyny pochwalimy jego zachowanie.

16

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Tak myślałam, że to właśnie masz na myśli i jest to bardzo bliskie również moim przemyśleniom.

17

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - jeśli brak różnic między NT i ST jest aksjomatem, wątek niepotrzebnie powstał smile

18

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
heathcliff napisał/a:

mtmtc - jeśli brak różnic między NT i ST jest aksjomatem, wątek niepotrzebnie powstał smile

Myślałem, że chcesz o tych różnicach pogadać, postanowiłem odciążyć inne wątki od dyskusji na temat Pisma.;)
Różnice są znaczące, natomiast Bóg jest ten sam.

19

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Widzisz, mtmtc, ja bym sobie chętnie o różnicach popisał, porozmawiał, ale wyraźnie nie mam z kim, zatem poprzestanę na czytaniu.

Dlaczego nie mam z kim?
Otóż można NT z ST wiązać, można nie wiązać. Ktoś wiąże, ktoś inny nie wiąże. Zatem związek tekstów nie jest w tekstach, jest w rzeczywistości pozatekstowej. A ja chcę porozmawiać o tekstach, halo? Czy ktoś mnie słyszy? Nikt nie słyszy. Wszyscy nieustannie przechodzą do rzeczywistości, do własnej interpretacji, do pozatekstowej wiary, która z tekstu nie wynika, która się opiera na dalszej myśli, na kolejnych komentarzach.
Nie dostaję zatem żadnej odpowiedzi na temat tekstu, dostaję odpowiedź na temat tego, co ktoś niezależnie od tekstu sobie wymyślił.

Jeśli dostaniemy tekst o Jasiu, który swojego chomika karmił tylko czerwonym mięsem i chomik zdechł, też możemy domyśleć do tego tekstu bardzo wiele treści opartej o nasze wierzenia. Na przykład wierzenia matki Jasia - Elżbiety - mówią o jakiejś wielkiej interpretacyjnej pomyłce. Założeniem matki Jasia jest jego inteligencja i dobre serce, stąd tekst zostaje przeinterpretowany.

Otrzymałem zatem odpowiedzi dotyczące tego, co mama Jasia sądzi o Jasiu niezależnie od tekstu. Fajnie. Ja wierzę, że Wy wierzycie w jednolitość Pisma. Wierzę, że wierzycie w natchnienie. Tylko nie umiecie już o Piśmie porozmawiać bez wkładania w rozmowę 99% wiary wspomaganej z rzadka jednym procentem tekstu.
Odpowiedź sprowadza się do stwierdzenia, że jeśli się już przyjmie tę całą waszą moralność, cały wasz punkt widzenia, całe wasze wierzenia, to gdzieś tam na samym końcu taki nieważny fragment jak Biblia też daje się zinterpretować.

Zdecydowanie nie jest to mój punkt widzenia ani odpowiedź na moje wątpliwości - czy teksty bez całej narośli interpretacyjnej, bez dodatków w postaci współczesnej moralności, dają się połączyć i czy te dodatki - interpretacje i moralność - dają się pogodzić z literą tekstu.

Żyjemy, przynajmniej ja, w wieku XXI. Chrześcijaństwo jest ode mnie nieco starsze, na plus - doświadczenie, na minus - więcej zmian. Tak się te punkty widzenia zmieniały, moralność się zmieniała, interpretacje się zmieniały, nawet było o co walczyć zbrojnie, a wszyscy byli przekonani, że Bóg jest właśnie taki, jak oni uważają, a Biblię po prostu trzeba umieć czytać. Zmiana czasów - to samo przekonanie. Świadkowie Jehowy powołują się na tekst, przynajmniej, choć radośnie wybierają sobie pewne fragmenty by pomijać inne. Tu nie zauważam zbliżenia się do tekstu. Tu jest tylko przekonanie, że wszystko jest tak, jak myślimy.

Pamiętasz zapewne zarzut pychy. Mam wrażenie, że pycha i arogancja religijna, odwieczne dopasowywanie tekstu do tego, co się akurat sądzi, rozszerzają się nie wolniej niż wszechświat.

----

Tak sobie patrzę na Biblię - mamy Abrahama. Abraham ma niewolników. Kłamie i każe kłamać, by przeżyć, w efekcie tego Bóg karze faraona. Jeszcze raz. Abram, późniejszy Abraham, kłamie, więc Bóg karze faraona. Jeszcze raz. Bóg karze faraona za to, że Abram go okłamał. No nic, pewnie mam złe tłumaczenie.
Potem trochę lania wody. "Mieszkańcy Sodomy byli źli, gdyż dopuszczali się ciężkich przewinień wobec Pana." - to fajne. Typowy starotestamentowy kierunek. Nie jest się złym, w efekcie czego popełnia się grzech. Popełnia się grzech, czyli łamie się Prawo, w efekcie czego jest się złym. Ale idźmy dalej. Świetny fragment, nadaje się na film hollywoodzki, Abram odbija Lota. Wraz z "jego dobytkiem, kobietami i sługami". Feministki chyba ST nie lubią, przy okazji spytam.
Sara w ciążę zajść nie może, co się zatem dzieje? To, że Hagar jest brzemienna. Fajny układ, od czego są niewolnice. Ale jeśli taka już głowę zbyt wysoko podniesie, to można ją jednak potraktować jak niewolnicę. Niestety, pojawiający się anioł też popiera niewolnictwo. Widać Niebo musi akceptować ziemskie porządki. Właściwie ciachania zwierzątek to nawet wymaga, zapomniałem wspomnieć, ale jeszcze będą ciachać. Na razie jednak za dodatkową sylabę w imieniu Abraham ma siebie pociachać w miejscu wrażliwym. Muszę się zastanowić, czy pamiętam z kościoła czytanie, że przymierze (wszystkich pokoleń) z Bogiem polega na obrzezaniu.

9 Potem Bóg rzekł do Abrahama: "Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. 10 Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; 11 będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną. 12 Z pokolenia w pokolenie każde wasze dziecko płci męskiej, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane - sługa urodzony w waszym domu lub nabyty za pieniądze - każdy obcy, który nie jest potomkiem twoim - 13 ma być obrzezany; obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. 14 Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną".

Cóż. Jeśli Bogu na czymś zależy, to nie siedzi cicho. Jeśli mu zależy na męskich napletkach do końca świata - informuje o tym. Abraham przyjmuje do wiadomości. Natomiast z jakiegoś powodu Bóg jednak nie informuje, że niewolnictwo mu się nie wydaje wspaniałe. Niewolników trzeba obrzezać, to jest wspomniane.
Ja nie jestem obrzezany. Zastanawiałem się kiedyś, ale nie jestem.
Znów trochę lania wody, teraz mamy przygody Lota. Znów Bóg, poprzez aniołów tym razem, informuje, czego robić nie wolno. Nie wolno się oglądać. Wolno oferować córki-dziewice tłumowi. Ani słowa napomnienia. Nie wolno się obracać. Bóg wszechmogący na pewno by sobie poradził z takim niszczeniem miast, by żona Lota mogła to oglądać, ale jednak tak nie chciał. Wybrał metodę, która skończyła się dla żony Lota śmiercią. Nie wolno się obracać - śmierć. Tak sobie czytam i naprawdę widzę, że jeśli Bóg chce jakiś zakaz wprowadzić to nie ma z tym problemu nawet jeśli ludzie giną. Ale zakazu oddawania córek tłumowi nie widać.
Feministki, nie wyjaśniłem, mogą skrytykować nie tylko umieszczenie kobiet wśród sług i dobytku. Ogólnie mężczyźni kobiety sobie biorą, kobiety sobie dają, czasem kobieta daje kobietę mężczyźnie. Też mnie tego na mszy nie uczono.

Abraham dalej kłamie. Coś te teksty o siostrze się go trzymają mocno. Hihi, ale reguła świetna. Abraham kłamie, więc Abimelekowi grozi śmierć. Tak, Abimelekowi grozi śmierć, bo Abraham kłamie. Bóg lubi swoich. Oczywiście chodzi o to, że kara śmierci grozi za tentegowanie mężatki. Gdy Bogu coś nie pasuje - wysyła aniołów, ostrzega, grozi śmiercią, pozwala żonie Lota umrzeć. Czy jednak w sprawie NIEWOLNICTWA, KŁAMSTWA, DYSKRYMINACJI KOBIET zostawia choć kartkę na lodówce? Nie, nie zostawia. Abimelek wykazuje tu nieco zdrowego rozsądku - jego rozumowanie jest dla mnie jasne. Bóg cofa niepłodność kobiet w domu Abimeleka.

Czy nie uważasz, że człowiek wprowadzony w błąd, czyli po polsku - okłamany, nie powinien być karany (wg naszych dzisiejszych standardów moralnych) za swoje decyzje powodowane błędnymi przekonaniami? A w ST przejawem miłosierdzia jest to, że się karę z okłamanego zdejmuje, gdy to kłamiący wymodli.
Potem jeszcze trochę traktowania kobiet jak przedmioty, niewolnictwa, wreszcie śmierć Abrahama.

----

I cóż?
Czyż nie ten sam obraz czasów widoczny w zachowaniu Boga? Póki ludziom nie przyszła do głowy równość płci czy koniec niewolnictwa, i Bóg akceptował dyskryminację czy niewolnictwo. Słowem nie wspomina, że Mu coś nie pasuje. Jeśli nie chce, by się ktoś obrócił - zsyła śmierć. Okłamanym grozi śmiercią. Natomiast gdy chodzi o to, co dopiero po kilkudziesięciu wiekach ma się stać normą - równouprawnienie (przynajmniej teoretyczne), Bóg sobie milczy. Pociąć napletki wszystkim mężczyznom, sługom nawet - można jednego dnia i to jest dla Boga interesujące. Ale niewolnictwo dla Boga staje się interesujące dopiero wtedy, gdy jest rozważane przez ludzi.

Innymi słowy Bóg (którego istnieniu nie przeczę, jestem bardzo daleki od ateizmu) jest w tekstach ukazywany dowolnie, jako wszechmocne potwierdzenie aktualnych poglądów. Gdy się miało prawa w X wieku p.n.e. to Bóg zapewne te prawa akceptował. Gdy dziś pewnych wytycznych nie akceptujemy - zupełnie przypadkiem Bóg też już nie może. I musimy przeinterpretować tekst, by do Boga starotestamentowego DODAĆ naszą dzisiejszą moralność.
Dziś przecież rozumiemy wszystko najlepiej i najświetniej, zatem Bóg w najlepszym razie rozumiał to tak, jak my, zatem jeśli odrobił zadanie domowe to przynajmniej myślą potępiał niewolnictwo, skoro już nie słowem.

---

Natomiast ja jestem dość daleki od narzucania Bogu moralności. Ateiści, gdy nie wierzą w Boga zupełnie, twierdzą, że jest On stworzony na podobieństwo człowieka. Czy nie widzisz, że w każdej jednej chwili chrześcijaństwa reinterpretacja Pisma zachodzi DLA TŁUMACZENIA WSPÓŁCZESNEJ MORALNOŚCI, innymi słowy Biblia wraz z Bogiem jest przerabiana na wzór współczesnych ludzi. Nie ma w tym pychy?

20

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Heathcliff - zacznijmy od początku. Bóg powiedział, że  jeśli człowiek zje owoc poznania dobra i zła to umrze. Śmierć przyszła na płaszczyźnie ducha i ciała, razem z przekleństwem. Przekleństwo oznaczało ciężką pracę, ból i  dominację mężczyzn nad kobietami i nie tylko. Człowiek stał się tępy jeśli chodzi o zrozumienie tego co jest dobre a co jest złe. Od takich ustaleń należy rozpocząć zrozumienie tekstów ST bo o tym tekst zaczyna informować. W momencie kiedy człowiek upada Bóg rozpoczyna plan odkupienia, chce wysłać Mesjasza. Po pierwsze znaleźć ludzi wiary którzy mogą Mu zaufać i Go słuchać, po drugie stworzyć naród w którym to się stanie.
Uważasz, że Faraon został przez Boga skrzywdzony zwłaszcza, że Abrahama Bóg w sprawie oszustwa potraktował pobłażliwie. Ja uważam, że Bóg miał ku temu powody żeby tak postąpić czyli, że jest możliwa inna interpretacja wydarzeń którą Ty kategorycznie odrzucasz. Nie znamy Faraona o którym jest mowa w tekście nie wiemy innymi słowy co w jego sercu piszczało, możemy jasno stwierdzić, że po tym wydarzeniu przestraszył się Boga. Z Biblii dowiadujemy się, że początkiem mądrości jest bojaźń boża. Wiemy z tekstu, że Abraham zdecydował się na kłamstwo z uwagi na strach przed tym żeby nie stracić życia i mieć powodzenie. Możemy się domyśleć, że miał jakieś tam podstawy do tego, czyli, że zwyczajnie od czasu do czasu w Egipcie kogoś mordowano i okradano a możliwe, że sam faraon miał taki zwyczaj. Po analizie tekstu zauważyłem, że Abraham był ulubieńcem Boga i zawarł z nim przymierze. Dał Abrahamowi obietnice i oczekiwał wiary. Uczył Bóg Abrahama wiary a także moralności, w sposób jaki sam uznał za stosowny. Możemy krytykować Boga za to, że nie traktuje każdego człowieka tak samo, że jednych każe a drugim pobłaża. Ale ja myślę, że Bóg wiedział co robi. Abimelek jest ostrzeżony ale nie pokarany. Sara nie mogła zajść w ciąże z kimkolwiek dlatego Bóg interweniował, wyraźnie też Bóg faworyzował Abrahama. Ostatecznie jest napisane, że Abraham uwierzył Bogu urodził się syn obietnicy odbyła się ważna inscenizacja na górze która zapowiadała przyjście Mesjasza. Abraham uwierzył w zmartwychwstanie. Myślę, że Bóg miał swój sposób i to skuteczny na wychowanie Abrahama. Dlaczego Bóg musi traktować ludzi jednakowo? Czy na pewno jest to sprawiedliwe w każdym przypadku? Bóg postanowił od Abrahama wywieść Mesjasza.
Niewolnictwo powstało z powodu ludzkich grzechów, do dzisiaj nawet w naszym kraju mamy pozostałości takiego traktowania ludzi chociaż niewolnictwo jest nielegalne. Myślę, że problem nie leży w tym czy uznamy niewolnictwo ale w tym czy uznajemy wyższość jednych ludzi nad drugimi, a tego nie zmieni żadne prawo to są rzeczy głęboko w sercach ludzkich. Myślę, że Bóg nie zajmował się niewolnictwem a nawet sam Jezus nie proponował rewolucji społecznej w tej sprawie, bo zawsze są ważniejsze sprawy. Dzięki Jezusowi nie ma różnicy między ludźmi. Bóg proponuje nam zbawienie i swoje Królestwo, natomiast nie każe zmieniać świata który nas otacza. Nie chodziło nawet o to żeby chrześcijanie zwalniali swoich niewolników, chodziło o to żeby ich dobrze traktowali. Nie ma różnicy między mężczyzną i kobietą w Chrystusie, grzech spowodował dominację i nie chodziło o zmianę modelu małżeństwa na partnerski. Jeśli naprawdę kochamy swoich partnerów ustalanie modelu nie jest potrzebne.
Obrzezanie jest symbolem zawarcia przymierza według zasad prawa a nie łaski. Jest symbolem cielesnym dosyć skutecznie przypominającym o zawarciu przymierza. Dlaczego tak ważne dla Boga było obrzezanie? Ponieważ chciał żeby z konkretnego narodu przyszedł Mesjasz. Zanim przyszedł Mesjasz walka z grzechem była nieskuteczna i skazana na niepowodzenie.
Dużo można by pisać o różnych tekstach i chętnie się wypowiem bardziej szczegółowo, ale podałeś dużo przykładów więc tak po łepkach poleciałem.
Uważasz, że moje wywody odbiegają od tekstu, tylko, że Ty zakładasz niezmiennie, że Biblia została napisana przede wszystkim po to żebyśmy się dowiedzieli co jest grzechem a co nie. Takie założenie nie koniecznie jest zgodne z zamiarami Boga. Myślę, że nikt z entuzjastów Biblii tu wypowiadających się nie narzuca Ci swojego sposobu myślenia. Nazywasz nasze myślenie życzeniowym, a ja się zastanawiam jakie Ty masz życzenia odnośnie tekstów, na pewno uważasz, że lepiej byś postępował niż Bóg ST. Ja uważam, że Bóg wie lepiej jak postępować, a swoją moralność w pełni objawił przez Jezusa.
Możliwe, że zaczynamy dochodzić do tego czym jest grzech, my bardziej skupiamy się na konkretnych uczynkach a Bóg na sercu czyli motywacjach. Nie da się walczyć z grzechem bez zapłaty za niego bez mocy od Boga. Bóg nie może dać każdemu mocy czy Ducha na ładne oczy, musiał powstać szczegółowy plan na wiele pokoleń. Jeśli dzisiaj coś rozumiemy lepiej to dlatego, że Jezus nam objawił jak należy rozumieć. Myślę, że moralność którą dzisiaj mamy zawdzięczamy Biblii. Nie myślę żeby ktoś przerabiał teksty dopasowując je do dzisiejszej moralności, w przeciwnym wypadku fragmenty dla Ciebie kontrowersyjne brzmiałyby inaczej.

21

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Mtmc podziwiam Twoją wiedzę smile żałuję, że sama takiej nie posiadam... Ale zawsze mogę to zmienić wink Mogę spytać czy jesteś kimś duchownym, czy też zwyczajnym "szarym" człowiekiem z tak ogromną wiedzą? wink Pozdrawiam Was bardzo serdecznie smile

22

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.
elutka86 napisał/a:

Mtmc podziwiam Twoją wiedzę smile żałuję, że sama takiej nie posiadam... Ale zawsze mogę to zmienić wink Mogę spytać czy jesteś kimś duchownym, czy też zwyczajnym "szarym" człowiekiem z tak ogromną wiedzą? wink Pozdrawiam Was bardzo serdecznie smile

Zwyczajny jestem, chociaż zostałem pastorem jednak nie utrzymuję się z tego zajęcia a wręcz dokładam. Nie kończyłem żadnej szkoły teologicznej bo uważam, że w większości to strata czasu. Paradoksalnie będąc duchownym uważam, że duchowni nie powinni funkcjonować w chrześcijaństwie. Czyli wszyscy powinni być rodziną, bez tytułowania. Apostołowie to byli po prostu wysłannicy, nie zakładali specjalnych szat i nikt ich nie tytułował, często musieli znosić pogardę. W ogóle najlepiej jak przestaną istnieć instytucjonalne kościoły i chrześcijanie wrócą do spotkań domowych, nie dzieląc się na denominacje. Chociaż z drugiej strony istnienie różnych denominacji ma też dobre strony, można się uczyć tolerancji i uczyć na cudzych błędach. Podoba mi się to kiedy w kościele poleca się szukanie własnych interpretacji. Myślę, że chrześcijaństwo nie opiera się na czystej wiedzy. Coś dzieje się w sercu człowieka i wybiera taką a nie inną drogę, zaufanie Bogu wystarcza. Człowiek uczy się całe życie i coraz bardziej zauważa ile jeszcze nie wie, dlatego potrzebujemy wiary. Również pozdrawiam.

23

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - jeśli od pewnych ustaleń należy rozpocząć, to albo znajdujemy odpowiedni fragment w tekście (i mi go podajemy) albo zachowujemy ustalenia dla siebie i towarzyszy w wierze. smile Zwłaszcza proszę o uzasadnienie fragmentem Biblii stwierdzenia: "Człowiek stał się tępy jeśli chodzi o zrozumienie tego co jest dobre a co jest złe."

Potem piszesz "uważam, że jest możliwa interpretacja" i inne takie. Jest możliwa. A ja chciałbym, by mi ktoś podał tekst Pisma, a nie - DO DIABŁA - jego własną interpretację. Wiesz pokąd już mam interpretacji Pisma? smile

Abraham nie boi się o życie, gdy wyrusza ze zbrojnymi zabijać wrogów. Zresztą Abraham ogólnie nie musi się jakoś szczególnie bać, Pan go lubi. W legendach żydowskich lubi go nawet bardziej. Jakby legendy się tak miejscami nie zbliżały do Biblii, to bym w nie mógł z czystym sumieniem uwierzyć. A jednak ten Abraham kłamie z obawy o życie. Tłumaczymy to. Ja nie chcę tłumaczenia z perspektywy wieku XXI. Wystarczy mi tekst Pisma. Gdzieś tu się potępia kłamstwo? Abraham kłamie, a faraon i Abimelek cierpią przez to, że nie poznali prawdy. Bóg nie umawia się z Abrahamem "ej koleś, nie okłamuj, a ja wkroczę gdy będą chcieli cię zabić". Bóg wkracza, gdy chcą nieświadomi z fajną laską się hajtnąć. A jak wkracza? Karząc, plagami ciskając, odbierając płodność.

"Możemy się domyślać" - ile razy pisałem, że tego właśnie nie chcę? Domyślać się możemy, że gdy bohater jedzie gdzieś z dobytkiem, to jedzie tak naprawdę sporo ludzi, tylko zazwyczaj nie dość ważnych, by ich wyróżniać spomiędzy zwierząt i rzecz. To jest rzeczywistość starotestamentowa, której się warto domyślić, a i oparcie w tekście jest. Więcej domysłów mi naprawdę nie potrzeba.

Nigdzie nie napisałem, że Bóg traktować musi każdego jednakowo. Zauważyłem, że kary spadają na niewinnych ("możemy się domyślać, że gdzieś tam jednak zgrzeszyli", co? smile ), a nie na tego, który powoduje zamieszanie. Kary zdarzają się przy totalnych BZDURACH, podczas gdy obrona tezy, że już wtedy złe było to, co złe jest dla Ciebie dziś wymaga domyślania się i domyślania.

Teraz tłumaczysz niewolnictwo. Nie musisz, zwłaszcza takim domysłem. Wytłumacz mi, dlaczego Bóg potrafi reagować plagami, zrzucaniem bezpłodności i zabijaniem tam, gdzie ktoś łamie zakaz obracania się w marszu czy przypadkiem 'zaleca się' do czyjejś żony, a nie radzi sobie z prostą informacją, mimochodem podaną, że może wzajemne traktowanie się przedmiotowo nie jest szczytem moralności. I tłumacz tekstem Pisma, nie kolejnymi domysłami.

MAM DOŚĆ DOMYSŁÓW.

Nie wiem, jak napisać jasno to, co piszę od wielu, wielu postów. Nie dziwi mnie naprawdę, że się Boga przycina i urabia, żeby pasował. Lubię wariacje biblijne, wspominałem Kołakowskiego czy legendy żydowskie, jeszcze sobie przeczytałem parę dni temu "Pamiętniki Adama i Ewy". Znam "Raj Utracony". Wiem, ile i w jakie strony się DOPOWIADA. I z okazji faktu, że dopowiedzenia jednych ludzi zupełnie się nie zgadzają z dopowiedzeniami innych ludzi, pozwalam sobie mieć dopowiedzenia w nosie.
Domysły możesz mieć. Ba, możesz nawet mieć domysły słuszne. Nie przeszkadza mi absolutnie, że wierzysz w coś innego niż ja. Ale chciałbym, żebyś przestał argumentować domysłami. Albo skrócił tę argumentację do "domyślamy się", bo dalsza część jest już tylko jedną z wielu wariacji na temat, jednym z wielu domyśleń i opisów. Czy nie można poznać Boga czytając Biblię? Trzeba się większości domyślać? Abraham kłamie, Bóg karze innych ludzi. A ja nie chcę się domyślać, że ukarany miał na pewno niewspomniane grzechy, a Abraham miał powody kłamać i choć co chwila anielskie interwencje się zdarzają, akurat w tych paru sytuacjach Abraham zmuszony był dostosować się do przypadkowej sytuacji społecznej. wink

Nie chcę domysłów. smile

Sprawy ważniejsze niż niewolnictwo to napletki, testowanie pojedynczych ludzi i nakazywanie zabijania zwierząt? smile
Ostatnie parę miesięcy to dni największego rozejścia dróg moich i chrześcijan. Mam wrażenie, że to może martwić Was, wierzących, ale tak, jak lata wśród satanistów i ateistów ze mnie nie zrobiły satanisty, tak parę miesięcy słuchania chrześcijan (katolików, protestantów, okazjonalnie mormonów i świadków Jehowy) pozwoliły mi odkryć, że ja chrześcijaninem być nie mogę. Zupełnie.

Teraz moralność. Widzisz, czy chrześcijanie mówią "stworzyliśmy sobie moralność, system etyczny, opis dobra i zła, ale on nie ma z Biblią nic wspólnego, bo Biblia nie po to jest. Tak sobie go wymyśliliśmy i jest super"? Wydaje mi się, że nie mówią, a ja nie lubię, gdy się takie kluczowe kwestie przemilcza. Owszem, dla mnie moralność chrześcijańska WSZĘDZIE TAM, gdzie nie mamy do czynienia z kwestią osobistą a ogólnoreligijnym systemem, MUSI BYĆ WYWIEDZIONA z Biblii.

Etykę sobie mogę sam tworzyć, chętnie posłucham różnych etycznych wywodów, jeśli mi nie będą dodawać do tego "Bóg tak chce". Ale jeśli system moralny jest uprawomocniony Bożą wolą, ma mieć oparcie w Bożym Słowie.

Ja nie uważam, że postępowałbym "lepiej". Lepszość odnosi się do ustalonej moralności.
Ja uważam, że zachowanie Boga (i przy okazji moje) nie ma wiele wspólnego z moralnością chrześcijańską dnia dzisiejszego. Sądzę, że niezależnie od natchnienia Biblia jest owocem jednej interpretacji (Żydzi dzieje przeinterpretowali by pasowały do ich systemu moralnego przed wiekami), jest też materiałem drugiej interpretacji, dzisiejszej. Mniejsza o pośrednie interpretacje, chaos byłby.
Z kolei moralność dnia dzisiejszego nie jest inspirowana Biblią. Może i dobrze.  Wcale nie chcę stawać na miejscu Boga. Nie roszczę sobie praw do ustalania moralności absolutnej, której i Bóg miałby podlegać. Jedynie porównałem czyny Boga z tym, jak się podobne czyny ocenia dziś, i dzisiejsze ich ocenianie z tym, co można by wywieść z Pisma. Porównanie mówi, że mało rzeczy na świecie ma tak mało wspólnego. smile

24

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Heathcliff- Już pisałem o tym, że Bóg powiedział ? Drogi człowieka są ustawicznie złe?. Zaczynam dochodzić do wniosku, że oczekujesz ode mnie przepisywania całych fragmentów Biblii a to co ja z tekstu rozumiem masz głęboko w? Jeśli chodzi o ludzkie możliwości zrozumienia dobra i zła to jest cała paleta fragmentów i myślę, że sam powinieneś je doczytać. Czytając twoje interpretacje nie zauważyłem zbyt wiele cytatów, zwykle ograniczasz się do skomentowania tych bardziej wygodnych dla twoich domysłów. Mam wrażenie, że kiedy piszesz Biblia to masz na myśli tylko ST bo do Nowego nie nawiązujesz. Zapytam się czy sprawiedliwe jest ocenianie motywacji człowieka na podstawie kilku wyrywków z życia zwłaszcza kiedy nie znamy wszystkich szczegółów tych wydarzeń?
Jeśli masz dość domysłów to nie domyślaj się, mam nadzieję, że zauważyłeś swoje domysły.
Dlaczego nie możemy założyć, że Bogu chodziło o coś innego niż karanie grzeszników. Nie możemy bo to nie pasuje do twoich domysłów? Czyli chrześcijanie grzeszą domyślaniem się?
Generalnie sam oceniasz swoją moralnością, ja wiem z Biblii, że Bóg jest dobry. Rozumiem na podstawie tekstu, że postępowanie Boga nie koncentrowało się na karaniu grzechów.
Rzeczywiście Abraham wyrusza ze zbrojnymi, trochę latek minęło zanim zbrojni się przy nim pojawili, jak można doczytać zbrojnych w Egipcie nie miał. Mało tego okazuje się napadł w nocy co by wskazywało na to, że jednak się obawiał. Domyślasz się, że się nie bał?
Problem polega na tym, że ja chcę się domyślać i całe Pismo uważam za natchnione pożyteczne do nauki i wykrywania błędów. Tam gdzie tekst opisuje zdarzenie w sposób historyczny nie moralizujei nie podaje przykładów jak należy postępować tam badam priorytety tam się domyślam. Nauki Jezusa i jego uczniów uznaję za dopełnienie proroctw i zamiarów Boga. Nie nakazuj mi wątpliwą logiką odrzucać ciągłość Pisma, ja nie nakazuje Ci wierzyć a Ty mi nie zakazuj domyślać się. Każdy ma prawo do interpretacji i Ty też z tego prawa korzystasz. Uznaję to co Jezus wyjaśnił na temat natury Boga za ostateczne objawienie Jego niezmiennej natury. Dzięki Jego nauczaniu rozumiem także te fragmenty które podajesz. Nie będę za dużo fragmentów podawał bo każdy może sobie poczytać, bo drażni mnie zbyt duża ilość fragmentów, wolę interpretacje bo Pismo znam. Nie mam czasu szukać każdego fragmentu często cytuję z pamięci.
Ostatecznie uważasz, że ludzie dzisiaj nie faworyzują innych? Uważasz, że złych ludzi pod byle pretekstem nie każemy, nie zawsze dbając o to czy akurat w tej sprawie byli winni? Myślisz, że współczesna moralność się tak bardzo różni od dawnej? Wszyscy są przeciwni wyzyskowi i niewolnictwu? Wszyscy są przeciwni posiadaniu wielu partnerów, okłamywania itp..?

25

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

mtmtc - czytałem i komentowałem na bieżąco. Można czytać równolegle Księgę Rodzaju i moje streszczenie. Wyraźnie widać moje nastawienie do słów Pisma, ale nie udaję, że w słowach jest więcej, niż w nich jest.
Biblia i narośl interpretacyjna. Bóg Biblijny i Bóg Naroślowy. Bóg odczytany i Bóg dodany, założony, domyślany, wyinterpretowany.

Skąd o nim wiadomo? Stąd, że był potrzebny. To jest właśnie myślenie życzeniowe. Z tym nie ma co dyskutować, jestem przyzwyczajony do ulegania w dyskusji mocy źródeł czy argumentów, a nie podporządkowywania wniosków woli. Inne standardy. Ale poczytam dla rozrywki Pismo i się zastanowię, co chrześcijanie o sobie mówią swoim odczytem.

---

Jeśli drogi człowieka są ustawicznie złe - odnosi się to do dziejów Abrahama lub do przekłamań chrześcijańskich.

Mówiłem już, że "rozumiem" nie jest adekwatnym słowem gdy rozmawiamy o tym, co robisz z tekstem. Rozumieć można to, co wyprowadzalne, nie zaś to, co tylko zależnie od wiary się przyjmuje lub nie. A to, co do tekstu dodajesz, mam tam właśnie, gdzie stwierdziłeś, że mam. smile

Ja się z rozmowy wycofuję, wciąż nie widzę rozmówcy, który by poruszył temat Starego Testamentu, nieustannie dręczymy narośl.

26

Odp: Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Jeśli chrześcijaństwo jest zbiorem zasad i rytuałów nie różni się niczym od Judaizmu i innych religii. Jeśli ktoś nie ma relacji z żywym Jezusem nie słyszy Go i nie rozumie nie jest w Nowym Przymierzu z Bogiem. W Starym Testamencie pojawiały się pewne zasady w pełni objawione dopiero w Nowym. Nie można zrozumieć Starego Testamentu (priorytetów, motywacji którymi się Bóg kierował) jeśli się nie zrozumie Nowego Testamentu.
Po co domagać się dowodów tam gdzie ich nie ma? Myślę, że takie domaganie się to próba udowodnienia swoich racji na których dowodów też się nie posiada. Są możliwości interpretacji, każdy coś do tekstu dodaje bo pełnych informacji nie ma. Nie można zakładać, że Chrześcijaństwo to dosłowna interpretacja Pisma. Nie można narzucać jakimi kryteriami interpretacji Pisma powinien kierować się Chrześcijanin, zwłaszcza jeśli się nim nie jest. Jeśli protestanci deklarują dosłowną interpretację Pisma to przecież jest określenie ogólne, nie znam protestanta który zakłada, że w Piśmie nie ma przenośni i symboliki. 
Jeśli w Biblii jakiś drobiazg jest karany przez Boga to ja wiem, że jest drugie dno tego czynu. Domyślam się chociaż nie zawsze jest to wytłumaczone, bo przecież nie musi być wszystko wytłumaczone. Znam wielu chrześcijan którzy nie rozumieją dużej części Biblii jednak nie wpływa to negatywnie na ich wiarę. Wiara na tym polega, że się ufa mimo, że nie zawsze się rozumie. Bóg uczył takiego zaufania Abrahama faworyzując go i obiecując spełnienie jego marzenia i znacznie więcej. Abraham zrozumiał, że Bóg jest dobry zrozumiał, że warto mu zaufać i stał się ojcem wszystkich wierzących.   
Zwykle kontrowersyjne fragmenty to pretekst do odrzucenia chrześcijaństwa, prawdziwe powody są inne.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Różnice między Starym i Nowym Testamentem.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024