Hej Wszystkim...Jestem tu pierwszy raz i w sumie nie wiem czy dobrze że zadecydowałam sie tu napisać ale może choć trochę mi to pomoże...
Jestem młodą dziewczyną i czuje sie bardzo nieszczęśliwa...do tego stopnia że na co dzień prawie płacze...w dzień w dzień czuje stres i już nie wiem co mam zrobić...Mieszkam z rodzicami i mam już dość swojego życia...
Brakuje pieniędzy..mieszkam w starej kamienicy..mieszkania nie mam zawalonego syfem..ale strasznie się wstydzę...nie stać nas na remont...na wymianę drzwi do mieszkania.. nie mogę umeblować sobie ładnie pokoju... itp
Zmierzam do tego że własnie to przyczynia się do tego że jestem nieszczęśliwa ponieważ ciągle wstydzę sie zaprosić kogoś nowego do domu...
Za każdym razem gdy poznaje nowego chłopaka czuje tak samo.. nie mówie o tym dusze to w sobie... nie mogę związać się z kimś i być szczęsliwa pomimo że mi na kimś zależy bo ciągle czuje ten strach i wstyd...ciągle myśl jak ja go zaprosze... Na co dzień odwiedzam znajomych i większość ludzi których znam mają lepszą sytuacje... fajnie wyposażone mieszkania...niektórzy nawet ładne domy...a ja?...na nic nie moge sobie pozwolić... na dodatek przez np wypominanie tego rodzicą itp są ciągłe kłótnie ale to juz inna bajka...
Tak bardzo chciałabym w koncu kogoś mieć ale ta myśl i wstyd mnie po prostu przerasta...... ![]()
2 2011-10-06 19:14:29 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-10-06 19:18:35)
purelove - czy oceniasz ludzi po zasobności portfela? Po jakości mebli i drzwi? Po wielkości mieszkania? (To by było bardzo, bardzo płytkie.)
Jeśli nie oceniasz innych, to po pierwsze nie musisz też oceniać tak siebie, a po drugie nie musisz się zadawać z ludźmi, którzy Cię lubią, bo masz fajne meble (lub nie lubią, skoro nie masz).
Ja sobie zdaję sprawę, że dzisiejsza młodzież (brzmisz na lat 14, wybacz szczerość), ocenia po fryzurze, bajeranckiej komórce czy meblach, ale problemem NIE JEST posiadanie starych mebli, a JEST PROBLEMEM ocenianie na takiej podstawie ludzi.
Tak więc możesz spokojnie zapomnieć o depresji z takiego powodu. To nie jest normalne wpadać w depresję przez meble.
Mi się zdaje, że problem tyczy się czegoś innego. Purelove wiem, że nie oceniasz ludzi po zasobności portfela, tylko boisz się, że inni będą ciebie tak oceniać. Wiem, że brak pieniędzy, przerzuca się na inne sfery twojego życia. Nie ma pieniędzy, nie ma nowych mebli, nie można wyremontować, albo chociaż nawet odświeżyć mieszkania, możliwe że nawet jeśli chodzi o posiłki nie są one zbytnio wyszukane. Wiedz, że nie jesteś sama. To problemy z którymi boryka się coraz więcej ludzi, rosnące bezrobocie, wzrost cen i ciągły problem aby utrzymać się "od pierwszego do pierwszego". Takie problemy powodują kompleksy, nie tylko u młodych ludzi, ale i u starszych. Nie masz na to wpływu, możesz czekać tylko na lepsze czasy i walczyć z kompleksami. Możliwe, że spotkało cię coś nieprzyjemnego ze strony innych, że ktoś zwrócił ci głupią uwagę, ale nie wszyscy ludzie są tacy. Nie wszyscy oceniają osoby po tym gdzie oni mieszkają, jakim autem jeżdżą czy ile zarabiają. Nie to decyduje o wartości człowieka. Rozumiem, że jest ci ciężko, ale postaraj się poszukać znajomych, którym nie będzie to przeszkadzało gdzie mieszkasz i w jakich warunkach, jeśli znajdziesz takie osoby to wiedz że będą to prawdziwi przyjaciele.
Głowa do góry! Walcz z kompleksami! Los się na pewno odmieni!
Życzę samych życzliwych ludzi na twojej drodze! Pozdrawiam ![]()
Dokladnie wiem o czym mowisz. Ja bylam w bardzo podobnej, a moze nawet gorszej sytuacji. Tak sie zycie zlozylo, ze czasami nawet w lodowce nie bylo nic poza garnkiem zupy. Ciagle czulam sie gorsza od innych, bo ja mialam tylko kilka bluzek w ktorych chodzilam non stop, a nie cala szafe tak jak inne dziewczyny. Nigdy nie mialam markowych ciuchow, plecakow czy tez butow.
Bylam tez w takim wieku, ze inne dzieciaki wcale mi nie ulatwialy tego, chociazby dlatego ze caly tydzien chodze w tym samym swetrze.
Ale wiesz co, nie wszyscy sa tacy wredni i oceniaja po tym jakie ubrania masz na sobie czy gdzie mieszkasz. Uwierz, ze sa ludzie, ktorych to nic nie obchodzi, bo jest jak jest, a ciebie lubia za to jaka jestes, a nie gdzie mieszkasz.
Dlatego tak jak kolezanki powiedzialy, glowa do gory, i pamietaj, ze nie meble swiadcza o tym jaka jestes osoba, a jezeli ludziom z ktorymi sie zadajesz przeszkadza to gdzie mieszkasz, to nie sa oni prawdziwymi przyjaciomi.
Pozdrawiam serdzecznie.
Najwazniejsza na swiecie jest rodzina i przyjaciele, cala reszta to gowno!!! Wyzbadz sie proznosci i zmien kryteria wartosci a bedziesz szczesliwa. Ja sie tego uczylam przez lata.
Purelove nie ocenia ludzi po zasobności portfela, ona w ogóle nie ocenia. Purelove boi się reakcji innych, bo to ludzie tacy są w dzisiejszych czasach. Jeżeli na kimś bardzo Ci zależy i temu komuś na Tobie,będzie to miało jakieś znaczenie?
Po pierwsze, to musisz sobie wbić do głowy jedną zasadniczą rzecz- nie Ty jesteś odpowiedzialna za warunki bytowe/mieszkaniowe, więc nie powinnaś się wstydzić. Prawdę powiedziawszy, to największą winę za nasze "psie" życie ponosi nasz Rząd. Nie będę już wypisywać, jakie mam o nich zdanie.
Czytając Twój post przypomniało mi się moje życie. Sytuacja niemalże identyczna. Czasu nie cofnę, ale dziś mam tę mądrość, której kiedyś nie miałam i mogę Ci poradzić coś w tej sprawie.
Jak było po pierwsze, to musi być i po drugie ![]()
Więc... po drugie- jeśli zaistnieje taka sytuacja, to nie ukrywaj się ze swoim pochodzeniem, mów szczerze jak jest. Ten kto zasługuje by być Twoim przyjacielem zrozumie, nie odsunie się od Ciebie- reszta, to nic nie warci materialiści.
Znam dobrze smak biedy. Pamiętam doskonale szkołę podstawową, kiedy stałam z boku i obserwowałam z zazdrością koleżanki, które były ładnie ubrane, miały śniadanie i kasę, którą wydawały w szkolnym sklepiku. Tak bardzo wstydziłam się tego, że stałam się odludkiem zaszytym w kącie z własnym wstydem.
Później była szkoła ponadpodstawowa, nowe otoczenie, nowe koleżanki i koledzy. Starałam się dbać o swój wizerunek, ale i tak było już łatwiej, bo byliśmy dojrzalsi i nikt nie naśmiewał się z biedniejszych. Na szczęście miałam koleżanki z podobnym problemem i nie musiałam się tak bardzo z tym kryć.
Jako nastolatka miałam spore powodzenie u chłopców, ale wybierałam tych biednych, z myślą, że zrozumieją moją sytuację, nie wyśmieją i nie wezmą mnie za kogoś komu zależy na pieniądzach. Niestety, to mi wcale nie wyszło na dobre, bo często słyszałam powiedzonko ze strony jego rodziny: "bieda z biedą się zeszła".
Moje koleżanki były odważniejsze i dzisiaj dobrze im się powodzi. Nie kryły tego, co dzieje się w ich domu, trafiły na wyrozumiałych chłopców, którzy pokochali je za to, że były, a nie za to kim były.
Dzisiaj nie mogę powiedzieć, by mi się źle wiodło, bo bym zgrzeszyła, lecz to, co mam osiągnęłam swoimi siłami i swojego partnera.
Tak więc kochana, nigdy nie wiesz, co Cię w życiu czeka. Może los się odwróci. Najważniejsze, to to, by być sobą, a pieniądze rzecz nabyta.
Nie wstydź się swojej sytuacji materialnej, mów otwarcie, bo w ten sposób zyskasz prawdziwych przyjaciół, a może ktoś wyciągnie pomocną dłoń, da Ci szansę na dobrą pracę...
Pozdrawiam Cię, serdecznie i życzę, by i dla Ciebie zaświeciło słoneczko ![]()
Pamiętam taką sytuację: wracałam z przyjaciółką ze szkoły (u niej też się nie przelewało, jak u mnie), za nami szły dziewczyny z równoległej klasy (córka miejscowego lekarza, druga - dziecię właścicieli hurtowni budowlanej). W pewnym momencie któraś ironicznie (i głośno, tak, żebyśmy słyszały) powiedziała do drugiej: ciekawe, czy ona (o mnie) ma jakieś inne spodnie, bo ciągle chodzi w jednych? Odwróciłam się i stwierdziłam "bo ja wartościowe rzeczy mam w głowie, a wy tylko na sobie". Mina panienek - bezcenna. Na ripostę ich stać nie było. Miałam wtedy 14 lat.
Purelove - nie masz wpływu na decyzje swoich rodziców. Może są mało zaradni, może los im nie sprzyjał - w każdym razie nie możesz winić siebie za Wasz status materialny. Ale winienie ich i robienie im awantur również jest bez sensu. Masz natomiast wpływ na własne postrzeganie sytuacji. Możesz się wstydzić i chować przed światem, ale możesz też stanąć do konfrontacji z materialnym postrzeganiem świata. Czy posiadanie ładnych mebli to największy powód do dumy? Wątpię. Jeśli ktoś ma bogatych rodziców to niewielka w tym jego zasługa. Jeśli ktoś sam coś osiągnął - wtedy może być dumny. Poszukaj rzeczy, z których jesteś dumna - może masz dobre wyniki w nauce? Może masz fajne poczucie humoru? Może masz jakieś oryginalne zainteresowania? Jeśli Ty będziesz ciekawą osobą, to dla nikogo nie będzie miało znaczenia, jakie masz drzwi w mieszkaniu.
I na koniec - nie jesteś już małą dziewczynką, która robi rodzicom sceny "ja chcę tą lalkę". Jesteś dużą dziewczynką, która może sama się zastanowić, jak tę lalkę zdobyć. Oczywiście mieszkania nie odnowisz, ale spokojnie możesz pomyśleć, jak zarobić trochę pieniędzy na coś do Twojego pokoju (skoro Ci na tym najbardziej zależy). Ładne meble to nie wszystko. Liczy się pomysłowość. Np koszt pomalowania pokoju to jakieś 100-200 zł, a ciekawy kolor nadaje pokojowi zupełnie nowy charakter. Kilka fajnych drobiazgów (zasłony, narzuta na łóżko, poduszki, dywanik, lampka, półka na książki) mogą diametralnie odmienić wygląd pokoju, a wcale nie muszą być drogie. Niektóre rzeczy możesz sama zrobić (np. patchworkową narzutę lub poduszki z resztek starych tkanin) - w czasie, który poświęcasz na awanturowanie się z rodzicami lub na ubolewanie nad własną sytuacją. A skąd wziąć pieniądze? Możliwości, wbrew pozorom jest dużo dla kogoś, kto nie potrzebuje stałego źródła dochodu a jedynie zastrzyku finansowego od czasu do czasu. Musisz rozejrzeć się w swoim środowisku, rozpuścić wici wśród znajomych (ze szczególnym uwzględnieniem ciotek i wujków). Może ktoś chce wyjechać na weekend i szuka opiekunki dla dziecka? Może sąsiadka staruszka chciałaby, żeby ktoś za parę groszy zabrał na spacer jej pieska, zrobił zakupy, pomógł umyć okna? Może wujek prowadzi sklep i szuka kogoś dodatkowego na wakacje? Może wśród ogłoszeń w internecie znajdziesz dla swojej okolicy "do rozdawania ulotek, na jutro, pilne"? A może mieszkasz w małej miejscowości otoczonej sadami, gdzie w sezonie szukają każdych rąk do pracy przy zbiorze truskawek czy porzeczek? Możliwości jest mnóstwo, więc weź swój los we własne ręce i koniec z narzekaniem
P.S. Najbardziej na świecie chciałam mieć markowe spodnie. Zarobiłam na nie w wieku 15 lat zbierając jagody ![]()
autorko watku z jednej strony ciebie rozumiem... ale tylko z jednej
to prawda co pisza dziewczyny, jesli ktos jest twoim prawdziwym przyjacielem to nie patrzy na to, jak masz w mieszkaniu albo ile pieniedzy w portfelu.. pamietam siebie sprzed wielu lat, chodzilam z chlopakiem, mielismy wtedy po 17 lat, u niego nie przelewalo sie- trojka dzieci, tylko mama ich wychowywala, ojciec za granica zapomnial o nich. w lodowce tylko pasztet i ser zolty, o obiadach to on mogl pomarzyc. w dodatku mieszkala z nimi ich prababcia, ktora byla bardzo uciazliwa osoba, potrafila zalatwic sie na dywan w pokoju, zaczac nagle krzyczec ze jacys obcy ludzie sa u niej w domu i chca ja zamordowac. moj ukochany bardzo sie tego wstydzil.. mial opory przed tym, zeby zaprosic mnie do mieszkania, bo u mnie zawsze czysto, codziennie obiadek, a on nie mial pieniedzy zeby mnie gdzies nawet zaprosic.. ale wiesz co? mi to wogole nie przeszkadzalo. nic a nic. nie zrazila mnie jego prababcia, ani to ze u nich jest biednie. nawet przez sekunde nie pomyslalam ze to moze byc wstydliwe i problemowe.. o tym, ze wstydzil sie tego jak mieszka, dowiedzialam sie dopiero po roku. a ja poprostu bylam zakochana, swiata poza nim nie widzialam i cieszylam sie tym, ze jestesmy blisko. i co z tego, ze jego rodzina byla biedna? a po co mi ich pieniadze? ja tez nie bylam nigdy bogata, rodzicom starczalo ledwo do pierwszego, wiec rarytasow nie bylo, ale moja mama nie pracowala, wiec starala sie zeby zawsze byl obiad, zeby bylo posprzatane (ona ma zreszta bzika na punkcie czystoscim wiec wszystko musialo lsnic:P).
i co z tego, ze inne dziewczyny mialy duzo ubran, mialy markowe kosmetyki? jak w glowie pusto. owszem zazdroscilam czasami, ja nie bylam gwiazda w szkole ani w klasie, nie lsnila, nie bylam mega odwazna i towarzyska. nawet teraz zdarza mi sie, ze naprawde zazdroszcze innym tego, ze maja pieniadze, bo uwazam ze majac pieniadze, jest ciut latwiej. ale tylko ciut..
najwazniejsza jest rodzina i przyjaciele. dla prawdziwych nigdy twoje pieniadze nie beda wazne.
Pamiętam taką sytuację: wracałam z przyjaciółką ze szkoły (u niej też się nie przelewało, jak u mnie), za nami szły dziewczyny z równoległej klasy (córka miejscowego lekarza, druga - dziecię właścicieli hurtowni budowlanej). W pewnym momencie któraś ironicznie (i głośno, tak, żebyśmy słyszały) powiedziała do drugiej: ciekawe, czy ona (o mnie) ma jakieś inne spodnie, bo ciągle chodzi w jednych? Odwróciłam się i stwierdziłam "bo ja wartościowe rzeczy mam w głowie, a wy tylko na sobie". Mina panienek - bezcenna. Na ripostę ich stać nie było. Miałam wtedy 14 lat.
P.S. Najbardziej na świecie chciałam mieć markowe spodnie. Zarobiłam na nie w wieku 15 lat zbierając jagody
vinnga szacun ![]()
11 2011-10-14 14:26:38 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-10-14 14:36:30)
vinnga napisał/a:Pamiętam taką sytuację: wracałam z przyjaciółką ze szkoły (u niej też się nie przelewało, jak u mnie), za nami szły dziewczyny z równoległej klasy (córka miejscowego lekarza, druga - dziecię właścicieli hurtowni budowlanej). W pewnym momencie któraś ironicznie (i głośno, tak, żebyśmy słyszały) powiedziała do drugiej: ciekawe, czy ona (o mnie) ma jakieś inne spodnie, bo ciągle chodzi w jednych? Odwróciłam się i stwierdziłam "bo ja wartościowe rzeczy mam w głowie, a wy tylko na sobie". Mina panienek - bezcenna. Na ripostę ich stać nie było. Miałam wtedy 14 lat.
P.S. Najbardziej na świecie chciałam mieć markowe spodnie. Zarobiłam na nie w wieku 15 lat zbierając jagodyvinnga szacun
A ja kupiłam sobie buty sprzedając ojca butelki po piwie i wódce
... Żeby tatuś nie pił, to bym chodziła boso
![]()
Witaj.
Rozumiem Twoje obawy, Twój wstyd, ale tak jak napisały dziewczyny, to nie są rzeczy najważniejsze, będące kryterium oceny drugiego człowieka. Gdy zaczynasz dostrzegać, że w domu cos jest nie tak, mam na myśli, brzydkie drzwi, chociażby, to spojrz na to z dystansem, zauwaz, ze sa ludzie, ktorzy nawet tego nie mają, którzy Tobie zazdroszczą. Mysle, ze takie myslenie powinno i pomoc.
Przeczytaj co napisala mandarynka1234, widać, że jest wartościową osobą, życze Ci, zebys i TY zawsze takich ludzi spotykała.