NAUKA KONTRA RELIGIE - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » NAUKA KONTRA RELIGIE

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: NAUKA KONTRA RELIGIE

Na forum wypowiadamy skrajne opinie na temat naszych poglądów dotyczących  nauki i religii. Myślę, że dobrze nam to zrobi jak w sposób ogólny wyrazimy swoje poglądy na te dwa zwalczające się i miksujące nurty. Postarajmy się oprócz wyrażania poglądów uzasadniać je. Mam nadzieję, że dojdzie co najwyżej do godnego ?kruszenia kopii? a nie walki na maczugi i kamienie. Chociaż najlepiej gdybyśmy ograniczyli się do zadawania pytań (może czasem niewygodnych) i odpowiadali na nie merytorycznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Ale skąd przeświadczenie, że nauka i religia się zwalczają!? One współgrają ze sobą bez najmniejszego problemu.

Był czas, że kapłani (z różnych względów, etycznych, politycznych, porządkowych, egoistycznych) chcieli zachować monopol na twierdzenia o świecie poznawalnym, niektórzy hamowali w ten sposób naukę (inni rozwijali, religijność jako taka nie była z nauką sprzeczna). Ich działania nie były religijnie konieczne, to, co ich popychało do działania, nie było religią. Mogli dbać o porządek (zmiana obrazu świata powoduje chaos), o swoje wpływy i zyski, nawet o prawdę (bo każdy człowiek z osobna wierzy w prawdziwość pewnych stwierdzeń i stara się zapobiec rozprzestrzenianiu tego, co ma za kłamstwo).

Podobnie nastał czas, gdy ludzie, którzy zajmują się nauką wykraczają (ze względów etycznych, politycznych..) poza naukę i walczą z religią. Mogą uważać, że religia to kłamstwa, mogą walczyć o własne wpływy, mogą żyć w przeświadczeniu, że pewne ateistyczne myśli są lepsze dla świata - zapewniają ład bez wojen religijnych. Powody są różne, ale zawsze nienaukowe, tak jak kapłanami nie powodowała religia.

---

Człowiek nauki, gdy nie jest po pracy, ma jasno wytyczony obszar badań i jasno określone metody. Zajmuje się ustaleniem, co przy użyciu metod można odkryć w danym obszarze. I już. Żadna nauka (poza teologią) nie zajmuje się życiem po śmierci, ingerencjami bogów, aniołami na szpilce. Natomiast religie nie odnoszą się do statystyki zjawisk kwantowych, nie podważają kształtu szkieletu znalezionego w ziemi, nie ingerują w sformułowania twierdzeń matematycznych etc.

Nauka i religia zajmują różne obszary i nie stoją w żadnej sprzeczności, a mówię to jako człowiek planujący karierę akademicką, daleki przy tym od krytykowania religii. Rozmawiam na ten temat na uniwersytecie i widzę, że ludzie nauki bez problemu łączą naukę i religijność, zupełnie innych spraw dotyczy nauka - innych religia.

Problem się pojawia, gdy ktoś zabrnie za daleko. Gdy na przykład nie poprzestanie na opisie tego, co znalazł w ziemi, ale wymyśli przyczynę lub stwierdzi, że przyczyny nie ma. Wymyślenie przyczyny to nienaukowość (nauka nie zajmuje się przyczynami, a opisem świata, intencje bogów są poza jej zasięgiem, intencje natury to pojęcie sprzeczne wewnętrznie), podobnie jak zaprzeczenie jej istnieniu (nie ma metod badawczych, które umożliwiałyby określanie, gdzie jest przyczyna).
Nauka może statystycznie opisać różne zjawiska, ale nieuprawnionym jest wniosek, że ta statystyka to ostateczne wyjaśnienie. Ostatecznymi wyjaśnieniami nie zajmuje się nauka!
I podobnie gdy religia zbyt silnie ingeruje w naukę - gdy zbyt religijne osoby podważają dane naukowe (nie interpretacje a właśnie dane), problem wygląda tak samo. Z metafor biblijnych nie da się w prosty sposób wyprowadzić dokładnego opisu materialnego świata, kto próbuje, ten wychodzi już poza religię.

Religia i nauka nie stoją ze sobą w sprzeczności, wszelkie sprzeczności generują mylący się ludzie - rozciągający kompetencje nauki czy religii poza wszelkie sensowne granice. Najczęściej kierują się przy tym swoimi wrażeniami, nie zaś nauką czy religią. Ludzie, którzy naukowe myślenie kontynuują poza pracą (to znaczy: do swoich poglądów podchodzą podobnie krytycznie i metodycznie je badają, jakby byli w pracy), nigdy, absolutnie nigdy, nie konfrontują nauki i religii. Ta konfrontacja jest nielogiczna, nie ma podstaw! By skonfrontować religię i naukę trzeba zapomnieć przynajmniej o nauce, o logice i metodologii. Dopiero wtedy można kierować się wrażeniem i emocjami (czyli nie nauką) i wierzyć, że nauka religii (lub odwrotnie) przeczy.

3

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE
heathcliff napisał/a:

Ale skąd przeświadczenie, że nauka i religia się zwalczają!? One współgrają ze sobą bez najmniejszego problemu.

Był czas, że kapłani (z różnych względów, etycznych, politycznych, porządkowych, egoistycznych) chcieli zachować monopol na twierdzenia o świecie poznawalnym, niektórzy hamowali w ten sposób naukę (inni rozwijali, religijność jako taka nie była z nauką sprzeczna). Ich działania nie były religijnie konieczne, to, co ich popychało do działania, nie było religią. Mogli dbać o porządek (zmiana obrazu świata powoduje chaos), o swoje wpływy i zyski, nawet o prawdę (bo każdy człowiek z osobna wierzy w prawdziwość pewnych stwierdzeń i stara się zapobiec rozprzestrzenianiu tego, co ma za kłamstwo).

Podobnie nastał czas, gdy ludzie, którzy zajmują się nauką wykraczają (ze względów etycznych, politycznych..) poza naukę i walczą z religią. Mogą uważać, że religia to kłamstwa, mogą walczyć o własne wpływy, mogą żyć w przeświadczeniu, że pewne ateistyczne myśli są lepsze dla świata - zapewniają ład bez wojen religijnych. Powody są różne, ale zawsze nienaukowe, tak jak kapłanami nie powodowała religia.

---

Człowiek nauki, gdy nie jest po pracy, ma jasno wytyczony obszar badań i jasno określone metody. Zajmuje się ustaleniem, co przy użyciu metod można odkryć w danym obszarze. I już. Żadna nauka (poza teologią) nie zajmuje się życiem po śmierci, ingerencjami bogów, aniołami na szpilce. Natomiast religie nie odnoszą się do statystyki zjawisk kwantowych, nie podważają kształtu szkieletu znalezionego w ziemi, nie ingerują w sformułowania twierdzeń matematycznych etc.

Nauka i religia zajmują różne obszary i nie stoją w żadnej sprzeczności, a mówię to jako człowiek planujący karierę akademicką, daleki przy tym od krytykowania religii. Rozmawiam na ten temat na uniwersytecie i widzę, że ludzie nauki bez problemu łączą naukę i religijność, zupełnie innych spraw dotyczy nauka - innych religia.

Problem się pojawia, gdy ktoś zabrnie za daleko. Gdy na przykład nie poprzestanie na opisie tego, co znalazł w ziemi, ale wymyśli przyczynę lub stwierdzi, że przyczyny nie ma. Wymyślenie przyczyny to nienaukowość (nauka nie zajmuje się przyczynami, a opisem świata, intencje bogów są poza jej zasięgiem, intencje natury to pojęcie sprzeczne wewnętrznie), podobnie jak zaprzeczenie jej istnieniu (nie ma metod badawczych, które umożliwiałyby określanie, gdzie jest przyczyna).
Nauka może statystycznie opisać różne zjawiska, ale nieuprawnionym jest wniosek, że ta statystyka to ostateczne wyjaśnienie. Ostatecznymi wyjaśnieniami nie zajmuje się nauka!
I podobnie gdy religia zbyt silnie ingeruje w naukę - gdy zbyt religijne osoby podważają dane naukowe (nie interpretacje a właśnie dane), problem wygląda tak samo. Z metafor biblijnych nie da się w prosty sposób wyprowadzić dokładnego opisu materialnego świata, kto próbuje, ten wychodzi już poza religię.

Religia i nauka nie stoją ze sobą w sprzeczności, wszelkie sprzeczności generują mylący się ludzie - rozciągający kompetencje nauki czy religii poza wszelkie sensowne granice. Najczęściej kierują się przy tym swoimi wrażeniami, nie zaś nauką czy religią. Ludzie, którzy naukowe myślenie kontynuują poza pracą (to znaczy: do swoich poglądów podchodzą podobnie krytycznie i metodycznie je badają, jakby byli w pracy), nigdy, absolutnie nigdy, nie konfrontują nauki i religii. Ta konfrontacja jest nielogiczna, nie ma podstaw! By skonfrontować religię i naukę trzeba zapomnieć przynajmniej o nauce, o logice i metodologii. Dopiero wtedy można kierować się wrażeniem i emocjami (czyli nie nauką) i wierzyć, że nauka religii (lub odwrotnie) przeczy.

Pytasz gdzie jest konflikt między religią a nauką a potem sam udzielasz odpowiedzi. Nauka i religia to nasze narzędzia do szukania prawdy (chociaż niektórzy uważają, że prawda nie istnieje). Nie idealizował bym ani religii ani nauki bo tworzą ją ludzie. Jeśli uda Ci się znaleźć człowieka który z powodzeniem łączy naukę z religią to inni naukowcy czy ludzie religijny zanegują jego twierdzenia. Ani nauka ani religie nie są dziedzinami jednolitymi. Każdy człowiek powołujący się na naukę lub religię w rzeczywistości powołuje się na jakąś jej część, często dyskredytując resztę (tą która mu nie pasuje). Pozwolę się nie zgodzić z tym, że nauka nie zajmuje się tym co religia i odwrotnie. Naukowcy nie dadzą się zepchnąć tym bardziej duchowni. Ludzie mają pytania i szukają odpowiedzi a ci którzy mają satysfakcjonujące odpowiedzi robią kariery i zgarniają kasę. Oczywiście nie uważam, że jest tak w każdym przypadku myślę, że niektórzy ludzie wyłamują się z tej rywalizacji.

4

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Ale stwierdzam, że konflikt nauki i religii istnieć może tylko w umysłach ludzi, którzy co najmniej nauki zupełnie nie rozumieją. Może także nie rozumieją religii.

Naukowcy mogą mieć swoje poglądy zupełnie nienaukowe. Dlatego znajduje się naukowców, którzy się wtrącają w religię. Chemik czy fizyk obwieszcza oto, że ustalił, co się działo przed dwoma tysiącami lat i walczy z ludźmi religijnymi. Ani to naukowe, ani religijne. To zwykłe naiwne twierdzenia człowieka, który zapędził się na nie swój teren.
Etykietka "naukowiec" nie sprawia, że człowiek mówi naukowo, jak szewc nie musi mówić o butach czy robić butów, może pograć w piłkę czy opowiedzieć dzieciom bajkę. "Naukowość" jest dziś totalnie niezrozumiana, mylona z magią (bo ludzie, którzy z naukowością nie mają nic wspólnego, wierzą strasznie w siłę nauki. Mówią na przykład, że nauka dowodzi nieistnienia Boga. Bzdura! To mit! Kult nauki to kult, a nieracjonalność wiary w niektóre rzekome cuda nauki ma charakter wręcz religijny).

Tak więc choć ludzie, którzy się kłócą, sami się nazywają zwolennikami nauki czy religii, są to tylko ludzie, którzy się kłócą. Logika dowodu jest moim małym hobby od kilku lat i czasem jednym lub drugim staram się wyjaśnić, że ich twierdzenia wynikają z prywatnych emocji i przeświadczeń, nie mając związku z religią czy nauką. Ty też widzisz, że chodzi na przykład o zgarnianie kasy. Po cóż to zgarnianie kasy i walkę ideologii mieszać z nauką czy religią? To nie poglądy się kłócą, a ludzie. I nie płaszczyzny poznania a ludzie. smile Tym łatwiej, im mniej ci ludzie rozumieją z nauki i religii. smile

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE
mtmtc napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Ale skąd przeświadczenie, że nauka i religia się zwalczają!? One współgrają ze sobą bez najmniejszego problemu.

Był czas, że kapłani (z różnych względów, etycznych, politycznych, porządkowych, egoistycznych) chcieli zachować monopol na twierdzenia o świecie poznawalnym, niektórzy hamowali w ten sposób naukę (inni rozwijali, religijność jako taka nie była z nauką sprzeczna). Ich działania nie były religijnie konieczne, to, co ich popychało do działania, nie było religią. Mogli dbać o porządek (zmiana obrazu świata powoduje chaos), o swoje wpływy i zyski, nawet o prawdę (bo każdy człowiek z osobna wierzy w prawdziwość pewnych stwierdzeń i stara się zapobiec rozprzestrzenianiu tego, co ma za kłamstwo).

Podobnie nastał czas, gdy ludzie, którzy zajmują się nauką wykraczają (ze względów etycznych, politycznych..) poza naukę i walczą z religią. Mogą uważać, że religia to kłamstwa, mogą walczyć o własne wpływy, mogą żyć w przeświadczeniu, że pewne ateistyczne myśli są lepsze dla świata - zapewniają ład bez wojen religijnych. Powody są różne, ale zawsze nienaukowe, tak jak kapłanami nie powodowała religia.

---

Człowiek nauki, gdy nie jest po pracy, ma jasno wytyczony obszar badań i jasno określone metody. Zajmuje się ustaleniem, co przy użyciu metod można odkryć w danym obszarze. I już. Żadna nauka (poza teologią) nie zajmuje się życiem po śmierci, ingerencjami bogów, aniołami na szpilce. Natomiast religie nie odnoszą się do statystyki zjawisk kwantowych, nie podważają kształtu szkieletu znalezionego w ziemi, nie ingerują w sformułowania twierdzeń matematycznych etc.

Nauka i religia zajmują różne obszary i nie stoją w żadnej sprzeczności, a mówię to jako człowiek planujący karierę akademicką, daleki przy tym od krytykowania religii. Rozmawiam na ten temat na uniwersytecie i widzę, że ludzie nauki bez problemu łączą naukę i religijność, zupełnie innych spraw dotyczy nauka - innych religia.

Problem się pojawia, gdy ktoś zabrnie za daleko. Gdy na przykład nie poprzestanie na opisie tego, co znalazł w ziemi, ale wymyśli przyczynę lub stwierdzi, że przyczyny nie ma. Wymyślenie przyczyny to nienaukowość (nauka nie zajmuje się przyczynami, a opisem świata, intencje bogów są poza jej zasięgiem, intencje natury to pojęcie sprzeczne wewnętrznie), podobnie jak zaprzeczenie jej istnieniu (nie ma metod badawczych, które umożliwiałyby określanie, gdzie jest przyczyna).
Nauka może statystycznie opisać różne zjawiska, ale nieuprawnionym jest wniosek, że ta statystyka to ostateczne wyjaśnienie. Ostatecznymi wyjaśnieniami nie zajmuje się nauka!
I podobnie gdy religia zbyt silnie ingeruje w naukę - gdy zbyt religijne osoby podważają dane naukowe (nie interpretacje a właśnie dane), problem wygląda tak samo. Z metafor biblijnych nie da się w prosty sposób wyprowadzić dokładnego opisu materialnego świata, kto próbuje, ten wychodzi już poza religię.

Religia i nauka nie stoją ze sobą w sprzeczności, wszelkie sprzeczności generują mylący się ludzie - rozciągający kompetencje nauki czy religii poza wszelkie sensowne granice. Najczęściej kierują się przy tym swoimi wrażeniami, nie zaś nauką czy religią. Ludzie, którzy naukowe myślenie kontynuują poza pracą (to znaczy: do swoich poglądów podchodzą podobnie krytycznie i metodycznie je badają, jakby byli w pracy), nigdy, absolutnie nigdy, nie konfrontują nauki i religii. Ta konfrontacja jest nielogiczna, nie ma podstaw! By skonfrontować religię i naukę trzeba zapomnieć przynajmniej o nauce, o logice i metodologii. Dopiero wtedy można kierować się wrażeniem i emocjami (czyli nie nauką) i wierzyć, że nauka religii (lub odwrotnie) przeczy.

Pytasz gdzie jest konflikt między religią a nauką a potem sam udzielasz odpowiedzi. Nauka i religia to nasze narzędzia do szukania prawdy (chociaż niektórzy uważają, że prawda nie istnieje). Nie idealizował bym ani religii ani nauki bo tworzą ją ludzie. Jeśli uda Ci się znaleźć człowieka który z powodzeniem łączy naukę z religią to inni naukowcy czy ludzie religijny zanegują jego twierdzenia. Ani nauka ani religie nie są dziedzinami jednolitymi. Każdy człowiek powołujący się na naukę lub religię w rzeczywistości powołuje się na jakąś jej część, często dyskredytując resztę (tą która mu nie pasuje). Pozwolę się nie zgodzić z tym, że nauka nie zajmuje się tym co religia i odwrotnie. Naukowcy nie dadzą się zepchnąć tym bardziej duchowni. Ludzie mają pytania i szukają odpowiedzi a ci którzy mają satysfakcjonujące odpowiedzi robią kariery i zgarniają kasę. Oczywiście nie uważam, że jest tak w każdym przypadku myślę, że niektórzy ludzie wyłamują się z tej rywalizacji.

religia jest na bakier z nauka w dziedzinie seksuologiczno -psychologicznej

6

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Religia jest na bakier z nauka w dziedzinie seksuologiczno-psychologicznej.
Nie trzeba cytować tekstu, gdy się do niego praktycznie nie odnosi. Gdy się odnosi do niego, ale i tak jest tuż powyżej, też nie trzeba cytować całego tekstu. smile

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE
heathcliff napisał/a:

Religia jest na bakier z nauka w dziedzinie seksuologiczno-psychologicznej.
Nie trzeba cytować tekstu, gdy się do niego praktycznie nie odnosi. Gdy się odnosi do niego, ale i tak jest tuż powyżej, też nie trzeba cytować całego tekstu. smile

chodziło pewnie o zakaz seksu az do slubu i zakaz masturbacji.prof. ma racje

8

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE
czlowiek nowej ery napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Religia jest na bakier z nauka w dziedzinie seksuologiczno-psychologicznej.
Nie trzeba cytować tekstu, gdy się do niego praktycznie nie odnosi. Gdy się odnosi do niego, ale i tak jest tuż powyżej, też nie trzeba cytować całego tekstu. smile

chodziło pewnie o zakaz seksu az do slubu i zakaz masturbacji.prof. ma racje

Czy wszystkie religie zakazują takich zachowań? Myślę, że zachowania seksualne są sprawą drugorzędną chyba, że nie dla wszystkich.

9

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Myślę, że warto poruszyć wątek ?romansu? nauki z religiami. Na forum pojawiają się stwierdzenia które są mieszanką poglądów np.. ?kreatorem była ewolucja? lub ?zła i dobra energia?.  Moim zdaniem nic w tym złego o ile nie mieszamy pojęć pod pozorem mądrości.

10

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Kult nauki/technologii/pojęć jest wyraźny. Byłem u gnostyków posłuchać, tam ciągle atomy, pierwiastki i energie. Spotkałem w sieci filozofa, oczywiste rzeczy pisał zamieniając przeróżne słowa na "masę", "energię" i "światło", przez to przestawały być oczywiste, zaczynały być niezrozumiałe i on to nazwał odkryciem. smile
Naukowców jest mało. O wiele więcej osób czci naukę, wierzy w jej moc, wierzy w przeciwstawianie jej religii. Pojawił się nowy bóg, probówki i wzory pozwalają jego kapłanom doznawać objawień na temat Prawdy. Mieszanie szkodzi i religii, i nauce.

11 Ostatnio edytowany przez AquariusAquariorum (2011-09-29 20:01:07)

Odp: NAUKA KONTRA RELIGIE

Reakcja wybuchowa zachodzi w wyniku zmieszania DOKTRYNALNEJ RELIGII Z DOKTRYNALNĄ ISTOTĄ NAUKI. Tam, gdzie występuje DOKTRYNA, tam nie ma miejsca na DYFUZJĘ...



SŁOWNICZEK:

*doktryna - poetycka fikcja nabrzmiała do rangi prawdy

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » NAUKA KONTRA RELIGIE

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024