Mahtob napisał/a:prof. Homo Universalis napisał/a:Mahtob napisał/a:O ile mi wiadomo, to trzecia rzecz jaką przekazała Matka Boska Łucji to była tajemnica zamachu na Jana Pawła II, a nie zapowiedź końca świata. To chyba zostało oficjalnie ogłoszone przez Watykan. A poza tym w Piśmie Świętym (nie pamiętam gdzie, ale na pewno jest, sama znalazłam) napisane jest że nie będziemy wiedzieli jakiego dnia się to stanie i że nie należy wierzyć nikomu kto to zapowiada. A myślę że Bóg by własnych postanowień nie łamał.
KRK i te całe objawienia to maja tyle wspolnego z naukami Jezusa co ja ze sw.Mksymilianem kolbe.
Twoja odpowiedź ma tyle wspólnego z tematem co ja z Krzysztofem Ibiszem. Rozmawiamy o końcu świata nie o naukach Jezusa.
w431r - Sobór w Efezie przemianował Maryję z Christotokos, a więc "matka Chrystusa", na Theotokos - "Matka Boska. brak potwierdzenia w Biblii i od tego zacza sie kult matki boskiej
W Polsce kult maryjny był silnie rozwinięty już w średniowieczu, co wiązane jest z pierwotnym u Słowian kultem Mokoszy-wielkiej matki, znacznie ułatwiającym adaptację kultu Maryi.Ta adaptacja była chrzescijan prubujacych nawracac słowian na chrzescijanstwo prirytetem za wszelka cene.A mokosza to bogini panteonu słowiańskiego, według badaczy bogini deszczu, mokrej pogody i burzy lub hipostaza Matki Ziemi .kult Marii rozwijał się wolniej, w cieniu kultu męczenników,wokresie pierwszych czterech wieków nie ma wiarygodnego świadectwa na temat kierowanych do niej modlitw. Ówcześni ojcowie i teologowie ograniczali się właściwie do podkreślania Jej służebnej roli w odkupieniu przygotowanym przez Boga w Jezusie, który narodził się z Marii dziewicy
Epifaniusz z Salaminy żyjący w IV wieku potępił przejawy nadmiernego kultu maryjnego jako herezję w swoim dziele Panarion. Opisał on w nim sektę, którą sam nazwał Kollriydianami:
Pewne kobiety w Arabii wprowadziły to absurdalne nauczanie z Tracji: składają one ofiarę z okrągłych chlebów w imieniu wiecznej dziewicy Marii i wszystkie spożywają z tego chleba.
(Panarion 78:13)
Tracja sąsiadowała z Frygią, krainą w której znajdował się Efez. Tak więc dzieło Epifaniusza również wskazuje na rejony Morza Egejskiego i miast starożytnej Grecji jako kolebkę kultu maryjnego. W IV wieku teologowie katoliccy potępili oddawanie czci boskiej Marii, chociaż uznawali ją za wieczną dziewicę. Epifaniusz pisał dalej:
Niektórzy myślą i mówią o Marii pogardliwie; inni jednak, skłaniając się ku przeciwnej stronie, wychwalają ją ponad to, co przystoi. [...] Pod pretekstem, iż jest to słuszne, diabeł skrycie wchodzi do umysłów ludzi i ubóstwia śmiertelną naturę; on kształtuje posągi, które mają ludzkie podobieństwo po to, aby ludzie mogli czcić [=adorować, uwielbiać, wychwalać] zmarłych i wprowadzać obrazy dla uwielbienia [=adoracji], popełniając cudzołóstwo z umysłem przeciwko jednemu i jedynemu Bogu. Tak, z pewnością, ciało Marii było święte, lecz ona nie była Bogiem. Tak, istotnie, Dziewica była dziewicą, i czcigodną [=szanowną, poważaną], ale nie została nam dana po to, by ją uwielbiać [=czcić, wychwalać, adorować]. Ona uwielbiała tego, którego urodziła ze swego ciała; tego, który jest z nieba i z łona Ojca. I dla tej przyczyny Ewangelia zapewnia nas w tym, sam Pan oświadcza, że: "O kobieto, co ty masz do mnie? Moja godzina jeszcze nie nadeszła" [Jana 2:4]. I tak, aby nikt nie wywnioskował ze słów, "O kobieto, co ty masz do mnie", że święta Dziewica jest ważniejsza, nazywa ją "kobietą". [...] Słowo, którym jest Bóg, przybrało ciało z Marii, jednak nie po to, aby Dziewica mogła być adorowana [=czczona, uwielbiana, wychwalana], ani też, by on mógł uczynić ją Bogiem. Niechaj Maria będzie poważana [=czczona, szanowana], lecz niech Ojciec i Syn i Duch Święty będą czczeni [=wychwalani, uwielbiani, adorowani]; niech nikt nie czci [=uwielbia, wychwala, adoruje] Marii. [...] Niech te rzeczy zostaną wymazane, które zostały błędnie zapisane w sercach tych, którzy zostali zwiedzeni. Niech pożądanie posążków będzie wytępione z ich oczu. Niech stworzenie znów powróci do Mistrza. Niech Ewa i Adam powrócą do oddawania czci samemu Bogu. Niech nikt nie będzie prowadzony głosem węża. [...] Chociaż Maria jest święta i ma być poważana [=szanowana, czczona], jednakże nie jest przeznaczona by ją czcić [=adorować, wielbić, wychwalać].
(fragmenty z Panarion 79 - 3.2:4 oraz 3.2:7)[4]
oraz
Kult musi ustać. Albowiem Maria nie jest boginią ani też nie otrzymała swojego ciała z nieba.
(Panarion 78:24)[5]
Epifaniusz uważał charakter takich praktyk za demoniczny i wskazywał, że w istocie niczym nie różnił się on od kultu Królowej Niebios opisanego przez proroka Jeremiasza (roz. 7 i 44).
O jednej z sekt czcicieli Marii wspominał także Leontius Byzantinus - nazywając ich Filomarianitami (Wielbicielami Marii) - oraz Jan z Damaszku, którzy, podobnie jak Epifaniusz, potępili taką formę kultu maryjnego[6].
Ziemie słowiańskie[edytuj]
Przyczyn przychylnego przyjęcia i rosnącej popularności kultu maryjnego w średniowieczu na ziemiach słowiańskich niektórzy upatrują w pierwotnym, zastałym na owych terenach, kulcie Mokoszy.
Maria była prawą kobietą, i ubłogoslawioną przez Boga (Ew. Łukasza 1:27-28). Była jednak też grzeszną istotą ludzką, tak samo jak każdy z nas ? która potrzebowała Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela, tak samo jak wszyscy inni (Ks. Koheleta 7:20; List do Rzymian 3:23; 6:3; 1 List Jana 1:8).
Pewnego razu, kiedy Jezus przemawiał, kobieta w tłumie powiedziała ?Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.? (Ew. Łukasza 11:27) Nigdy nie było lepszej okazji dla Jezusa, aby zadeklarował, że Maria rzeczywiście była godna chwały i adorowania. Jaka była odpowiedź Jezusa? ?On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.? (Ew. Łukasz 11:28) Dla Jezusa, posłuszeństwo względem Bożego Słowa było WAŻNIEJSZE niż bycie kobietą, z która go zrodziła. Nigdzie w Piśmie Świętym Jezus, czy ktokolwiek inny, nie kieruje uwielbienia czy adoracji w kierunku Marii. Elżbieta, krewna Marii, chwali Marię w Ew. Łukasza 1:42-44, ale bazuje to na fakcie, że Maria narodzi Jezusa. Nie było to spowodowane żadną nieodłączną chwałą, która byłaby zawarta w Marii.
maryja obiawiała sie tylko tym ,ktorzy byli bardzo religijni i rozmodleni ....ciekawe czy wie Pani dlaczego akurat im sie objawiła a nie jakiemus protestantowi albo muzułmanowi.
Mahtob napisał/a:Z całym szacunkiem, ale o naukach Jezusa powinni chyba rozmawiać ludzie którzy to biorą na poważnie a nie tacy którzy sobie wstali rano i wymyślili że Boga nie ma i ustanowili sobie cel: "od jutra mam misję walki z całym światem i udowadniania że Boga nie ma".
ja tam ateisto nie jestem ale wiem ,ze nauki Jezusa i wogule biblie badaja religioznawcy i biblisci ,ktorzy sa areligijni i jakos nikt im nie zabrania tego co robia.
Mahtob napisał/a:Im dłużej czytam Twoje wypowiedzi tym bardziej chciałabym zwrócić uwagę że poglądy są po to aby o nich dyskutować a nie narzucać innym. Trochę tolerancji.
jak mozna tolerowac wiare w koniec swiata?
Mahtob napisał/a:Oen_242 napisał/a:Mahtob napisał/a:Z całym szacunkiem, ale o naukach Jezusa powinni chyba rozmawiać ludzie którzy to biorą na poważnie a nie tacy którzy sobie wstali rano i wymyślili że Boga nie ma i ustanowili sobie cel: "od jutra mam misję walki z całym światem i udowadniania że Boga nie ma".
Nieistnienie boga czlowiek sobie nie wymysla (bo niemozliwie jest wierzenie w cos, co nie istnieje) tylko dochodzi do takiego wniosku na podstawie logicznego myslenia.
Ok. Jestem to w stanie zrozumieć. Nie mam nic do ludzi niewierzących. W końcu sama jestem w związku z taką osobą. Ale nie mam pretensji o poglądy, tylko o bezmyślne i natarczywe narzucanie je innym. Jest cienka (na prawdę bardzo cienka granica) pomiędzy dyskutowaniem a wmawianiem komuś że się ma rację. A że jestem osobą która ma słabość w temacie tolerancji to moim zdaniem profesor kilka razy tą granice przekroczył. Religia jest bardzo delikatnym tematem i apeluję o zrozumienie dla innych.
A jeśli chodzi o istnienie (lub nieistnienie) Boga... owszem, są dowody że Go nie ma.
dowody na nie istnienie Boga?? chyba tego z religiii... a ta granice o ktorej Pani pisała jest bardzio łatwo przekraczac nawet mimowolnie bo jest płynna.
Mahtob napisał/a:Z całym szacunkiem dla ludzi kierujących się tylko i wyłącznie myśleniem, ale niestety są rzeczy których nie można zmierzyć ani udowodnić. Przynajmniej mi się tak wydaje. No chyba że są tu ludzie którzy na pytanie: "jak bardzo mnie kochasz?" odpowiadają "tak na 59 cm". A moim zdaniem Boga nie mierzy się w jego działalności czy w istnieniu tego czy tamtego na świecie, ale w Jego uczuciach do człowieka. A to czy istnieje miłość czy nie to raczej nie jest rzecz którą możesz zbadać logicznie.
Ale jesli Bog jest miłoscia ,to jak to sie ma do Trojcy Swietej?
ja osobiscie mam swojego stworzyciela i nie podpisuje sie pod rzadna religia ani nurtem religijnym.Uwarzam,ze to wszechswiat jest naszym Panem-troche dziwny to bog bo nauko udowodniony-nie trzeba w niego wierzyc
Oen_242 napisał/a:Mahtob napisał/a:A to czy istnieje miłość czy nie to raczej nie jest rzecz którą możesz zbadać logicznie.
Milosc w przeciwienstwie do boga istnieje, bo jest zjawiskiem realnym, namacalnym i badanym takze przez naukowcow. Kwestii boga nikt nie bada, bo nie da sie badac czegos, co jest wymyslone.
jesli pan zamieni słowo Bog na słowo stworzyciel ,to odrazu nawet potwierdzenia naukowe sie znajda.Wiekszosc naukowcow skłania sei do opini ,ze człowiek jest dzieckiem wszechswiata
mtmtc napisał/a:Jednym słowem nie ma bo nie ma, argument nie podlegający dyskusji. Jeśli naukowcy prowadzą badania na temat istnienia Boga to według Ciebie nie są naukowcami.
naukowcy nazywaja go stworco a nie bogiem.wiekszosc naukowcow uwrza ,że jestesmy dziecmi wszechswiata i jeszcze nikt tego nie obalił.
mtmtc napisał/a:Jeśli nauka się rozwija nie należy wykluczać tego, że będziemy mogli zobaczyć Boga. Próbujesz podważyć wiarę w Boga i twierdzisz, że to głupota wierzyć w Niego. Co dobrego wynika z twojej ?misji? szerzenia twojej prawdy? Czy warto marnować czas na takie argumentowanie ?nie ma bo nie ma??
bog ingerujacy w losy swiata i wymagajacy wiary w siebie to wynik ludzkiej skłonnosci dom personifikacji.nic poo za tym
mtmtc napisał/a:Ciekawe czym jest dla Ciebie miłość. Jeśli ktoś się nie zakochał to też może powiedzieć, że miłości nie ma bo nie ma.
miłosc nie ma definicji
mtmtc napisał/a:Dla niektórych miłość to tylko chemia dla niektórych cos więcej. W każdej kulturze przejawia się inaczej, czasem jest pojęciem negatywnym. Według Biblii Bóg jest miłością.
nie dla niektorych miłosc to chemia ,tylko dla tych ,ktorzy wiedza ,ze misłoscia nazywa sie rozne rzeczy i sama miłosc ma rozne oblicza.
-rodzicielska
-duchowa
-erotyczna
chemia zwiazna jest tylko z miłoscia erotyczna, czesciowo z rodzicielska a z duchowa nie ma nic wspolnego.A to jaki Bog jest w Biblii to Panska fantazja w tej wypowiedzi.kazdy wie ,ze jahwe wyewoluował w trojce swieta.
mtmtc napisał/a:Więc jeśli się oprzeć na Biblii to skoro istnieje miłość, a Bóg jest miłością, to Bóg też istnieje.
A jak nie chcesz się oprzeć na Biblii to sięgnij po Kartezjusza. On potwierdził istnienie Boga tylko i wyłącznie logiką.
to dlaczego mowi sie o wierze w boga nie o wiedzy o Bogu??
to manipulacja anie tajemnica. A jasnowidzenie (np o zamachu na papierza) nie ma nic wspolnego z maryja.
AquariusAquariorum napisał/a:Owszem! Ziemi grozi zagłada i to każdego dnia! Jednak nie głupota mocarstw i broń jądrowa położy kres cywilizacji na niej, a... "Bicz Boży" czyli EKSPLOZJE GAMMA.
a skad pan wie ,ze Bog je wysłał??
pauuula napisał/a:Pismo Świete mówi ze nie znamy dnia ani godziny..Ale ja jakoś w to wierze dla mnie to nie sa łańcuszki tylko ujawnienie kolejnej tajemnicy Fatimskiej...
dnia ani godziny to nikt nie zna ale fakty naukwe potwierdzaja ,ze wszechswiat jesli zacznie sie kurczyc ,to za kilka miliardow lat -ew. koniec swiata.
jesli Pani "jakos" w to wierzy to ja nie wnikam:-). A zna Pani proces powstania Pisma sw.?