Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez Aro (2011-05-24 21:28:15)

Temat: Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej...

Witam,

Postaram się napisać tego posta spokojnie, jeżeli nie zemdleje przed monitorem, od kilku dni, dokładnie od soboty jestem trupem, czuje się martwy. Będzie Wam się to wydawać dziwne że chłopak może popaść w taki stan nerwowy. Lecz to wszystko wina mojego serca, tego że musiało się zakochać, nie tyle że nieszczęśliwie co zostało złamane przed 4 dniami. Byliśmy razem ponad 3 miesiące, z czego 3 miesiące mieszkaliśmy razem. 24/7 oprócz godzin w pracy, bo także dojazd/przyjazd do pracy/domu byliśmy razem. Odwoziłem Ją, przyjeżdżałem po Nią, tak przez 3 miesiące, każdego dnia. w ciągu tych 90 dni, może sami osobno byliśmy 1, albo 2 dni i przez ten czas czułem że umieram. Pokłociliśmy się i rozstaliśmy w piątek w nocy, wyprowadziłem się i wrociłem. Pierwsza noc sama, pierwsza pobudka sama, ciężko było. Rano zdałem sobie sprawę co się stało. Napisałem własnoręcznie list, wydrukowałem zdjęcia, powycinałem serduszka, trochę perfum i wszystko ładnie zapakowałem  w koperte, pojechałem i wrzuciłem. Prosiłem aby wróciła, aby mnie jeszcze raz przytuliła. I tu był mój błąd. Zero odzewu, tylko w nocy zadzwoniła jak byłem w klubie, wybiegłem i prawie złamałem sobie nogę z nadzieją że będzie dobrze. Odebrałem telefon i  kazała mi "spier... pier... wypier..." itp. itd. najgorsza wiązanka wulgaryzmów jaką w życiu słyszałem. Wróciłem do środka z łzami w oczach, koleżanki mnie pocieszały, a ja wierzyłem że nie przeczytała jeszcze listu który wrzuciłem do skrzynki. W niedziele nic, zero odzewu, a ja płakałem cały dzień, było mi słabo, wymiotowałem, od soboty nic nie jadam aż do dzisiaj. Nie byłem w stanie nawet spać, nie mam na nic ochoty, po prostu czuję że umieram. Wczoraj wróciła do Warszawy, więc pewnie przeczytała list, tak sobie wmawiałem wczoraj, i powtórka z niedzieli ze stanem zdrowia... Miałem myśli samobójcze, już nawet próbowałem załatwić nielegalną broń... Rano w pon, gdy wróciła do Warszawy, nie usunęła mnie z FaceBooka, nie usunęła naszych zdjęć, tylko rodziła we mnie nadzieje, po czym w sekundę uśmierciła ją wpisem:
"obudzic sie na jakiejs wiosce pod Warszawa-bezcenne" <---Po imprezie niedzielnej...
O co mogę się czepiać, ufałem jej we wszystko co mówi, była moim tchnieniem i życiem, i gdy mówiła że zawsze śpi po imprezie w domu wierzyłem jej, bo zawsze po mnie dzwoniła abym przyjechał... Tym razem nikogo nie prosiła o podwózke jak zawsze a spała u kogoś... Znam ją z charakteru wiem że lubi podrywać, bo raz mnie już zdradziła.... Tą wiadomością dobiła... Po południu przesłała mi tylko wiadomość mailem z linkiem bez treści do jednej piosenki:

youtube.xxx/watch?v=_2-_AwdeCww&NR=1


Nie wiem jak interpretować ten utwór... Nie wiem co robić...
Dzisiaj pojechałem do Niej, zobaczyć czy wyjeła list, z nadzieją że został w skrzynce, o dziwo... nie było go tam. Do tego minąłem ją jak wychodziła bawić się w najlepsze do parku na lody z koleżanką, nie miałem odwagi do Niej podejść.
Wróciłem do domu z myślą że przeczytała list i nawet nic nie napisała, że pewnie go wyrzuciła, że zapomniała o mnie w ciągu 1 dnia, a obiecywaliśmy sobie że jesteśmy tylko dla siebie, że będziemy zawsze razem. Gdy przechodze przez jakie kolwiek miejsce, widzę Ją, bo wszędzie byliśmy, o wszystkim myśleliśmy i marzyliśmy, tyle planów. Szukałem dla Niej pracy, oblałem studia, wyprowadziłem się z domu, zerwałem znajomości ze znajomymi, kłóciłęm się z rodziną, i planowałem przyszłość z Nią, dla Niej... Dziś już nic nie ma...

Od soboty, czuję się bardzo źle, mam nudności, wymioty, myśli samobójcze, słabości, bezsenność, ataki nerwicy, żalu, płaczu, wołania o pomoc, nadciśnienie ponad 220/120, oraz puls powyżej 110...
Nie wiem co ze sobą robić, lecz czuję że nie dożyje do końca tego miesiąca, bo sobię coś zrobię. Wszyscy mówią w około że była to zwykła su... że powineinem ją dawno zostawić, ale ja Ją Kocham, i nigdy nie przestane, zaznałem Jej miłości i to było moje życie, które zostało mi zabrane. 15 Maja miałem urodziny, moim marzeniem i życzeniem a spędzałem je tylko z Nią, było abyśmy byli zawsze razem. Miałem tego nie mówić bo się nie spełni... Mogłem powiedzieć...

Przepraszam za swój chaotyczny post, ale nie mam siły go sklejać, jestem bezsilny, o dziwo osobnikiem płci męskiej... Co najgorsze, moja wybranka studiuje psychologie i czasem miałem wrażenie że tylko mną się bawi... Chciałbym się udać do Psychologa, albo i Psychiatry ale nie stać mnie, nie mam na to pieniędzy, nie pracuje, nie uczę się, nie jestem ubezpieczony... Nic nie mam, ciągle siedze sam w tych 4 ścianach, w ciągu dnia jak gdzieś wyjdę jest ok, ale to trwa ledwo 1-2h, potem znowu się zaczyna... Nie daje już rady, chciałbym z Nią porozmawiać, ale boli mnie że zapomniała i nawet po moim liście nie chce się odezwać, boli mnie że potrafiła wymazać mnie z pamięci, nie to że się rozstaliśmy, tylko to że byłem jej obojętny sad

Pozdrawiam Albert:(

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-05-24 22:27:14)

Odp: Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej...

no reply

3

Odp: Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej...

aro
ile masz lat?
niestety nic niepomogę -skoro dziewczyna odeszła -musisz to uszanować
musisz być mężczyzną ,życie to często cierpienie ale też piękne chwile-kiedys je zobaczysz
dzis cierpisz i ten stan potrwa pewnie jeszcze jakiś czas-musisz zająć sie czymś
Piszesz ,ze nie pracujesz , nie uczysz się itd to przeciez nie jest normalne
mussisz coś robić-zdać sobie sprawę ,ze życie to obowiązki ,ze kobieta potzrebuje obok siebie człowieka odpowiedzialnego a nie tylko romantycznego kochanka.
Zakochanie to proces tez chemiczny -powoduje euforię ale kiedy w tym momencie dojdzie do rozstania,rozłąki -ból jest odczuwalny fizycznie.
za jakiś czas będzie lepiej,lżej -napewno choć teraz trudno ci w to uwierzyć.
pozdrawiam

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Brak chęci do życia, początki depresji albo już stan głębokiej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024