Miłość, a religia. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Miłość, a religia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Miłość, a religia.

Długo zastanawiałam się, w którym dziale umieścić ten wątek. Ostatcznie padło na RELIGIĘ, gdyż bardziej traktuje on o problemach moralnych niż uczuciowych. Tak mi się wydaje, ale do rzeczy. Mam taki problem, z którym jakoś nie moge sobie poradzić. Otóż powiem krótko - pokochałam kobietę.Z tym, że ona jet bi i wie o tym od dawna,a ja dowiedziałam się dopiero przy niej. Nie będę tu się rozpisywac jaka to jest cudowna, delikatna i w ogóle, ale jest ;p Ale nie o tym chciałam pisac tylko o poważniejszych sprawach. Po pierwsze i moi i jej rodzice obdarliby nas ze skóry, gdyby się dowiedzieli, po drugie mieszka bardzo daleko,a po trzecie i naważniejsze... Zawsze byłam bardzo wierząca, był nawet okres, że miałam zamiar wstapić do zakonu ^^. Wyznacznikiem mojej wiary nie było uczęszczanie do kościoła, choć chodziłam do niego, ale bliższa mi była taka relacja z Bogiem poprzez modlitwę. I teraz mam problem. Bo przecież to co czuję z punktu widzenia religii jest złe, obrzydliwe i.. no Sodoma i Gomora krótko mówiąc. Ale z drugiej strony nikogo nie zabiłam, nie krzywdzę nikogo, nie okradam. Bardzo mi ciężko, że przez to co czuję jestem skazana na banicję religijną. Może te ograniczenia tkwią we mnie, ale brakuje mi np pójścia do komunii, czy wyspowiadania się. Z drugiej strony miłośc to miłośc prawda? Mogłabym robić tyle złych rzeczy, ranić ludzi, kraść no jednym słowem krzywdzić innych ludzi. A tymczasem nie krzywdz, a nawet daję komuś szczęscie:) Teraz nie wiem, czy szukam dla siebie usprawiedliwienia, czy co. To mnie trochę dobija... Przecież w końcu ciało to tylko powłoka, powinna liczyć się dusza, a nie różnice anatomiczne prawda? Naprawdę, jestem w rozterce. Od czasu jak sobie to uświadomiłam, czyli od 24 lutego nie byłam w kościele. Boję się. I brakuje mi tego. I rodzi się we mnie bunt, którego jednocześnie się wstydzę: dlaczego Bóg zabrania mi takiej miłości. I pytanie, czy to Bóg zabrania, czy kościół? I na koniec - czy ktoś jest w stanie powiedziec mi, ze to co czuję (miłość najwyższe najbardziej doniosłe z uczuć) jest złe?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez kasiaaisak (2011-04-03 12:24:22)

Odp: Miłość, a religia.

Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, żeby byli razem. I to nie tylko Kościół zakazuje związków kobieta - kobieta, mężczyzna - mężczyzna. W PŚ nigdzie nie jest napisane, że związek jest gdy jest mężczyzna z mężczyzną, albo kobieta z kobietą. Rozumiem Twoje rozterki. Bo jeśli coś do Niej czujesz. W PŚ czytamy, kochaj drugiego jak siebie samego. Jeśli kochasz koleżankę to nie ma w tym nic złego. Jest dla Ciebie wsparciem, przyjaciółką itp. Ale jeśli jest to miłość ucieleśniona to już to nie jest miłość. Nie jest to miłość czysta. Tak samo Kościół mówi NIE dla współżycia przed ślubem. Powiedz, czy Twoja miłość opiera się na fizyczności czy na uczuciu?
Bo jeśli na fizyczności to jest to złe i bawicie się sobą na wzajem. Traktujecie siebie w sposób rzeczowy.
Ale jeśli jest miłość na zasadzie uczucia - to mogłabym to nazwać przyjaźnią. Dobrą przyjaźnią.

3

Odp: Miłość, a religia.

Witaj kasiaasiak,
z zainteresowaniem przeczytałam Twój post. To co do niej czuję na pewno nie jest dzikim zwierzęcym popędem smile. Nasze relacje opierają się raczej na uczuciu, rozmowach, wsparciu itp. Jednak skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie nie pociąga. Także jest i uczucie i fizyczność. Jednak ja nie uważam, że to jest złe (oczywiście nie mnie to oceniać). Tak jak pisałam są ludzie 100% hetero i robią dużo gorsze rzeczy.
Co do tego, że jeśli w związku nie ma fizyczności to to jest przyjaźń:) A czy jesli kobieta i mężczyzna chcą być ze soba i decydują sie na seks po slubie (znam takie przypadki) to to też tylko przyjaźń?

4

Odp: Miłość, a religia.

Kiedy staniesz przed Bogiem  to nie bedziesz odpowiadała za tych o których naPIsałaś hetero i ze oni robia gorsze rzeczy. Zdasz sprawe ze swojego zycia. A milośc do bliźniego owszem jest powiedziane że mamy sie wzajemnie miłować, ale nie chodzi tu o fizyczną miłość. Natomiast bycie kobiety z kobietą, mężczyzny z mężczyna jest obrzydliwościa w oczach Pana. Jest to napisane i nie ma tu oczym dyskutować.
List do rzymian 1,26-27

5 Ostatnio edytowany przez kasiaaisak (2011-04-03 14:20:58)

Odp: Miłość, a religia.

Tak zgadzam się, że nie ma miłości fizycznej między kobietą a kobietą, mężczyzną a mężczyzną. Miłość uczuciowa jest oczywiście. Bo każdy człowiek jest stworzony do miłości. I na tym świat polega, żeby kochać innych ludzi. I nie ma powiedziane, że to ma być miłość tylko do płci przeciwnej.  Popatrz, czy Twoja mama, rodzeństwo itd. Cię nie kocha? To jest też miłość. Miłość to nie jest śmierć. A wraz z pociągiem fizycznym, czyli sexem pojawia się postrzeganie człowieka jako rzecz, a to jest już złe. A zło to śmierć.
Oczywiście masz rację, że ludzie, którzy są w związkach heteroseksualnych robią gorsze rzeczy. Ale czy nam my mamy prawo ich oceniać? Każdy człowiek ma sumienie. Bóg każdemu człowiekowi dał swobodę wyboru. Nie zmusza do niczego. Dlatego to jest Kościół. Jeśli jest ktoś prawdziwym katolikiem to on przyjmuje zasady które Bóg wyznaczył. To tak samo jak z gra w nogę. Tam też są zakazy. Nie rób tego, tego, tego... i tylu ludzi gra w tę grę. To jest jak z Kościołem. Jak chcesz być w nim, to nie wybieraj te dobre strony, tylo przyjmuj wszystkie "zasady w nim panujące". Jestem przeciwnikiem związków kobieta - kobieta, mężczyzna - mężczyzna.
Pomódl się, zapytaj samą siebie czego oczekujesz od życia.
Zapytaj swego sumienia.
Zapytaj Boga, On Ci powie co masz robić i co myśleć.
Miłość jest piękna, ale jeśli jest czysta.
Gdy zakrada się pociąg fizyczny to zakrada się egoizm.
Mówisz, że jesteś wierząca. Proponuję idź dzisiaj do Kościoła. Jest niedziela. Idź na Gorzkie Żale - Wielki Post. Posłuchaj co ksiądz ma Ci do powiedzenia. Zanurz się w modlitwie. Może zdecydujesz się na rozmowę z Bogiem w spowiedzi świętej. I powiedz to Bogu w tej spowiedzi o swoich rozterkach.
I pamiętaj o najważniejszym. On Cie nie potępia. Pamiętaj o tym. Bóg nadal Cię kocha. Nawet jak wybierzesz złą drogę to On Cię kocha i czeka na powrót.
Czy miłość do Boga nie jest piękną milością?
Kochasz Boga? Ale go nie widziesz? Nie slyszysz. A jest ta Moc i Siła. Bóg jest jak tchnienie wiatru którego nie widac a się czuje.

A odpowiadając na pytanie czy związek bez sexu przed ślubem to przyjaźń. Każdy związek ten dobry związek między kobietą a mężczyzną opiera się o przyjaźń. Przynajmniej wg mnie tak powinno być. Miłość to rodzaj "większej" przyjaźni.

Czasami lubić kogoś jest więcej znaczące niż go kochać. Bo można kochać i nie lubić. Trzeba drugą osobę tak lubić, żeby kochać. Trochę filozoficzne smile smile

6

Odp: Miłość, a religia.
elam1 napisał/a:

Kiedy staniesz przed Bogiem  to nie bedziesz odpowiadała za tych o których naPIsałaś hetero i ze oni robia gorsze rzeczy. Zdasz sprawe ze swojego zycia. A milośc do bliźniego owszem jest powiedziane że mamy sie wzajemnie miłować, ale nie chodzi tu o fizyczną miłość. Natomiast bycie kobiety z kobietą, mężczyzny z mężczyna jest obrzydliwościa w oczach Pana. Jest to napisane i nie ma tu oczym dyskutować.
List do rzymian 1,26-27

Wiesz, ja już teraz zdaję sobie sprawę ze swojego życia, nie śpię, wszystko robię świadomie. Oczywiście, że przekazem przykazania miłości nie jest jakaś orgia, naprawdę mam rozum i nie trzeba mnie traktować jak dziecko smile
I trochę Ci zazdroszczę, że wiesz co jest czym w oczach Pana, bo ja tak naprawdę nie wiem. Wiem tlyko co jest napisane w Piśmie Świętym, ale ani ja ani Ty nie mamy stuprocentowej pewności, że to są spisane słowa Boże.
Poza tym nie wiem czy pamiętasz jak to było np. ze starotestamentalną zasadą "oko za oko", która w ewangelii Św. Mateusza zostaje obalona? smile

Najbardziej podoba mi się Twoje stwierdzenie : Jest to napisane i nie ma tu o czym dyskutować". Kiedyś pisane było, że ziemia jest płaska i wiruje na grzbietach czterech słoni...

Pozdrawiam.

7

Odp: Miłość, a religia.

Oj Kasiaak, troszkę namieszałaś, mówisz, że seks jest złem, śmiercią złem, ale przecież Bóg kazał się ludziom rozmnażać. Czyli jak to rozumiesz? Mamy czynić zło w imię wyższej idei? Nie mówię tu o stosunkach fizycznych osób homoseksualnych, ale o "zwykłych" między kobieta a mężczyzną.

Co do oceniania - ja nie oceniam nikogo, może mi się nie podobać, to co ktoś robi, ale widzę różnice, między pocałowaniem i zbliżeniem kobiety z kobietą, a zgwałceniem córki przez ojca, skatowaniem psa przez jego właściciela, czy śmiertelnym pobiciu emerytki przez wyrostków dla 20 złotych.

Czyli z kościołem jest tak: słuchaj jak jest i ni wność sprzeciwów, sugestii, a jak Ci się nie podoba, to wypad? Ależ absolutnie nie postuluję o zalegalizowanie małżeństw homoseksualnych i nie popieram żadnych parad równości (są ona dla mnie krótko mówiąc śmieszne). Po prostu skoro Bóg nas stworzył. Stworzył mnie i stworzył mnie taką jaką jestem, to dlaczego mam być z tego tytułu potępiona? Nawet jeśli to co czuję jest "pomyłką" (niechętnie używam tego wyrażenia) to czemu mam być za to uważana za "obrzydliwą"? Przecież nie wybrałam orientacji w żadnej ankiecie... 

Co do tej przyaźni - owszem masz rację, kazdy związek powinien się o nią opierac, ale czy nie uważasz, że to trochę za mało?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Miłość, a religia.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024