Witam
Dziś znów mam ten tragiczny dzień. Od rana chodzę i ryczę nic mi sie nie chce:-(.Czuję się bardzo samotna. Jestem mężatką ale nie mieszkam z mężem, a on to przyjął i ma własne życie. Uwaza że to moja wina ,że nie jesteśmy razem.Byłam zazdrosna, ale która kobieta znosi imprezy i co rusz nowe koleżanki. Ja nie potrafiłam i nie potrafię. Denerwuje mnie to że on jest niezależny może robić co mu się tylko podoba nic go nie interesuje. Ja mieszkam u rodziców z córką , siostrą wdową i jej synkiem. Nie mam w nikim wsparcia, nikt mnie nie rozumie. Rodzice też mnie dołują. Nie mam z czego się utrzymać , prowadzę coprawda sklep z siostrą, ale to kiepski interes ledwo starcza na opłaty. Chciałabym znaleźć pracę ale to nie jest takie proste.
Boję się że się załamę, że tego nie wytrzymam, boję się że źle zrobiłam że odeszłam od męża i wróciłam do domu, choć on też nie dał by mi dobrego życia. Jak ktoś urodził się lekkoduchem to nigdy się nie zmieni.
Wszyscy mnie olewają, oskarżają, obwiniają,mówią że nic w życiu nie osiągnęłam mam tylko 30 lat i nic więcej. To mnie zabija, wywołuje stres który męczy mnie i wykańcza.
Mam też dobre dni , kiedy pojawia się radość i to jest najgorsze boję się że dzieje się ze mną coś niedobrego, a przecież mam dziecko i muszę być zdrowa, a jeśli ktoś zrobi ze mnie wariatkę.
Nie wiem co ze sobą zrobić. Kiedyś powiedziałam mojej mamie że się zabiję , często o tym myslę , ale nie mam odwagi i dziecko trzyma mnie przy życiu. Wiem jedno moję życie jest beznadziejne- a co będzie dalej?????????????????????????????????????
rozdarta19: Kochana, przecież masz dziecko. Masz dla kogo żyć. Pomyśl o nim, co by się z nim stało, gdyby Ciebie zabrakło. Jestem pewna, że dziecko wnosi dużo radości w Twoje życie. Jesteś bardzo młoda i to nie Twoja wina, że tak trafiłaś. Skoro, jak napisałaś Twój mąż jest lekkoduchem, jeżeli nie łoży na dziecko to pozwij go o alimenty. To jest jego obowiązek. Swoją drogą, w tak młodym wieku na pewno jeszcze odnajdziesz szczęście u boku kogoś innego.
Co do sklepu to nie wiem czym handlujecie, ani gdzie, ale może da się coś zaradzić. Jakaś skromna promocja, ulotki. Można nawet czarno-białe na papierze, aby schludne i estetyczne. Roznieść je samemu i może coś się poprawi.
Wiele osób teraz narzeka, mających sklepy. Moja sąsiadka, gdy się pochwaliłam, że mam świetny pomysł na interes, próbowała ze mnie go wydusić. Sama prowadzi sklep od wielu lat, ale jak mówi: "tak kiepsko nigdy nie było". Na pocieszenie powiedziałam jej, że konkurencja pada, a więc ona musi się utrzymać!
Szukaj pracy, kto szuka ten znajdzie- tak mawiają. Jeśli będziesz pracować (umowa o pracę) to chociaż składki do ZUS Ci odpadną. Tylko zdrowotna zostanie do płacenia (ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych).
Nie wiem, co mogłabym Ci napisać jeszcze. Powodzenia, oby wszystko ułożyło się w końcu jak najlepiej dla Ciebie i dziecka. Pozdrawiam
ROZDARTA to bardzo smutne co piszesz-naprawdę cię rozumiem. Z jednej strony kochasz męża ale z drugiej strony nie potrafisz być z nim na takich zasadach,na warunkach które on ustala-ustala pod siebie.
Wydaje mi się że dobrze zrobiłaś że odeszłaś od niego,zwłaszcza że oskarżał cię że to twoja wina i zwłaszcza że ma to teraz w dupie, to że odeszłaś. Może myśli co innego ale to już jego problem skoro nie potrafi o ciebie walczyć.
Nie smuć się,nie popadaj w depresję,nie obwiniaj się. Postaraj się zobaczyć w tej całej sytuacji jakieś plusy:miałaś dokąd pójść, masz synka,masz jako taką pracę. Będzie dobrze. W między czasie porozglądaj się za jakąś dorywczą pracą: roznoszenie ulotek,drobne prace domowe u starszych osób,może popilnowanie dziecka jakiejś koleżance. Zapewne dużych korzyści finansowych ci to nie przyniesie ale zawsze jakoś zajmie ci to głowę i nie będziesz tyle myślała o mężu.
Powodzenie ci życzę-nie daj się. Pokaż że jesteś wartościowa,nie daj satysfakcji mężowi.
Szukaj nowej pracy, nie poddawaj się. Skoro nie żyjecie z mężem - weźcie rozwód. Dostaniesz alimenty. Może tyle wystarczy na wynajem malutkiego mieszkanka, skromne życie. Wychodź do ludzi, poznaj kogoś. Zrób coś dla siebie. Masz 30 lat, możesz jeszcze bardzo wiele osiągnąć.
Wspaniałe jest to że wiesz czego nie chcesz - męża lekkoducha.
Wspaniałe jest to że jesteś konsekwentna w swoim postanowieniu i mimo że jest Ci ciężko stoisz przy swoim.Nie pozwalasz aby inni decydowali o tym jak masz żyć.To jest cudowne...Mało tego ,to jest powód do dumy!!!
Przypomniałbym jednak temu lekkoduchowi o obowiązkach względem syna ,ma obowiązek wspomagać Cię w utrzymaniu dziecka.
Nie rozmyślaj o samobójstwie -układaj z dzieckiem klocki,oglądnij z nim bajkę,pograj w piłkę.Wiem, to trudne,ale pomyśl o tym co tracisz skupiając się tylko na tym co masz a czego nie masz .
Dziecko jest Twoim największym osiągnięciem.Czytałam gdzieś że to dzieci wybierają sobie rodziców zanim jeszcze się urodzą. Ciekawe ile w tym prawdy?
Twoi znajomi. krytykując ciebie powinni się patrzeć na siebie. Pokaż im że jesteś twarda . zacznij szukać jakieś drugiej połówki , a później nowej pracy nie poddawaj się głowa do góry! każdy nie ma zbyt za ciekawie w życiu ale jeśli wyznaczymy sobie konkretne cele to za wszelką cenę je zrealizujemy
ja tobie życzę żebyś właśnie zdobyła przez ciebie wyznaczone cele . A śmierć nie jest najlepszym rozwiązaniem , postaraj się masz dziecko masz dla kogo żyć!!
Szukaj nowej pracy, nie poddawaj się. Skoro nie żyjecie z mężem - weźcie rozwód. Dostaniesz alimenty. Może tyle wystarczy na wynajem malutkiego mieszkanka, skromne życie. Wychodź do ludzi, poznaj kogoś. Zrób coś dla siebie. Masz 30 lat, możesz jeszcze bardzo wiele osiągnąć.
Wynajem mieszkania za alimenty?- chyba nie wiesz ile sie dostaje alimentow skoro piszesz takie głupoty. za alimenty to co najmniej moze ktoś piwnice jej wynjmie.