Witam wszystkich:> Mam 24 lata. Od pół roku jestem sama, w sensie iz nie pozostaje w żadnym związku partnerskim.Jestem ładna dziewczyną , chociąz w wieku 24 lat wiadomo że rysy twarzy sie zmieniaja i staja sie poważniejsze. Ostatnio zaczełam to zauważac, i to jest irracjonalne ale czuje sie staro. Boje się że się nie zakocham, z nikim nie zwiążę. Na co dzień ucze sie i pracuje.Cieszyłam się że odpoczne przez świeta, a zamiast tego przeszłam podłamanie nerwowe, zwiazane z samotnościa. Siedzialam dwa dni na czacie. Katorznicze zajęcie by kogoś interesujacego tam poznać. Wszyscy moim zdaniem męscy z rozmowy faceci, i którzy podobali mi sie z wygladu, w koncu otwarcie przyznawali że chodzi im jedynie o seks. Czuje że czas pfrzecieka mi przez palce. Nie jestem desperatka i nie szukam kogokolwiek, wiem ze jeżeli sie nie zakocham to nic nie wyjdzie z tego. Może mam za duże wymagania? Próbowałam kiedyś obniżyć ale byłam nieszczesliwa w tym związku, nie pokochałam i odeszłam. Wiadomo że najlepszy jest kontakt bezposredni, anie jakies głupoty na czaterii. Tylko że nie mam z kim nawet wyskoczyc gdzies do fajnej knajpy żeby kogos poznać:( piszcie co o tym sądzice, dzieki z góry
Moim zdaniem ,nic na siłę,jesteś młodą osobą i po prostu czekaj a miłość sama przyjdzie do Ciebie
siss23 nie martw się wszyscy Ci napiszą, że jesteś młoda i kogoś poznasz ![]()
Tyle, że nie wiele osób zrozumie o co chodzi.
Kiedy młoda osoba pisze, że jest sama, do dostaje odpowiedź nie martw się jeszcze kogoś poznasz, tyle, że czas szybko płynie i nagle zamiast 20 jest 30 ![]()
ja w ogóle nie mam wiary w siebie , ani sensu zycia czy z takich mysli sie wychodzi.?Mam tak od czasu gdy mnie dziewczyna rzucila 3 miesiace temu...Bardzo ja kochalem i nadal kocham...Popadlem w depresje lek,strach,smutek,gniew itd.zaczalem brac leki przeciw depresyjne, ale one mnie strasznie utumanily i tylko ciagle bym spal....czy jest z tego wszystkiego jakies wyjscie.?Prosze o Pomoc.
Droga Siss ! Ja czuje dokladnie to, co Ty. Co prawda mam opiero 21 lat, ale nie moge siem pozbierac po tym jak zostawil mnie facet. Nadal go kocham i nie umiem przestac o nim myslec.
Czuje sie strasznie samotna.
Ale wieczorami robie sie na bostwo - sexy sukienka, profes. makijaz, extra szpilki , wlosy w pieknym nieladzie - i jestem slodka i sexowna. Ide do klubu i usmiecham sie do fajnych chlopakow (takich na oko powyzej 25 lat) I zawsze poznam jakiegos fajnego. Nawet trzech tygodniowo. Potem smsy, kino, spacer.... dodalam tez oferte w biurze matrymonialnym. Bardzo fajna rzecz.
Z tym ze ja nie marnuje czasu na poznawanie jednego tylko spotykam sie z kilkoma naraz. Dzis Piotr, jutro Michal, pojutrze Robert.... wybieram, przebieram. Kazdy ma w sobie cos fajnego. I wierze, ze kiedys jeszcze odnajde milosc. Trzeba tylko chodzic na randki. Az do zbrzydzenia. Nawet jesli mamy ogladac w kinie 3 raz ten sam film....
pewnego dnia powiemy sobie, ze warto bylo.
Dziewczyny. Nie można układać sobie życia w konwencji "facet i ja"/"ja bez faceta", tylko w konwencji JA!!!!!!!!!!!!!! i facet
. Troszkę hiperbolizuję, chodzi o to, że dopóki nie pojawia się mężczyzna z którym możecie stworzyć partnerski związek (my), nie ma sensu patrzeć na siebie jak na ofiarę która jest sama. Nie jesteście same. Otaczają was tysiące ludzi. Możecie się bawić, filtrować, poznawać. Macie koleżanki kolegów. Macie siebie. Swoje pasje. Zainteresowania. Żyjecie i facet nie jest potrzebny!
Facet gdy się pojawia to się pojawia i wtedy jest super. Wtedy jesteś Ty, Twoje życie, Twoi znajomi, Twoje pasje i.... facet. I dopiero gdy facet okazuje się tym facetem, przychodzi czas aby stworzyć MY. Ja i facet. Nasze życie. ![]()
Tak myślę.
Lęk przed samotnością jest irracjonalny. Nigdy nie jesteś sama, samotność tkwi w sercu, samotność jest brakiem samowystarczalności. Samotność jest gdy nie iwesz, że jesteś doskonała pod każdym względem i możesz się świetnie ze sobą bawić ![]()
W 100% popieram Martyna777! Kazda starsza przynajmniej o rok dziewczyna powie tej mlodszej "mloda jestes jeszcze cale zycie przed toba". Ty chyba najgorsze pocieszenie jakie moze byc...