"Słabość" do zajętych facetów - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » "Słabość" do zajętych facetów

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1 Ostatnio edytowany przez DariaPat (2026-06-05 20:16:39)

Temat: "Słabość" do zajętych facetów

Jak już kiedyś wspominałam, mam słabość do zajętych facetów.

Mam tak od 7 lat, od liceum.

Na początku specjalnie chciałam żonatych, aby nie latali za mną jak koledzy. Chciałam się spotkać, "miło" spędzić czas i tyle. Bez jakichś miłości, stalkowania wiadomościami o randki...

Do tego zawsze kręciła mnie otoczka, że robimy coś jakby zakazanego, owianego tajemnicą. Z wolnym chłopakiem nie odczuwałam takiego napięcia seksualnego i emocji.

Nigdy jednak nie chciałam wiązać się z żonatymi i zajętymi, bo w sumie dla mnie to trochę kanalie i wiem, że mnie również by zdradzali. Chodziło bardziej, aby się spotykać z 3-6 miesięcy i koniec. Przez 7 lat miałam sporo takich "romansów"

Jednak aktualnie chciałabym zbudować normalny związek z wolnym facetem, ale mam problem z zaufaniem. Nie chodzi o kontrole, ale o to co jest w mojej głowie. Przez lata ani jeden zajęty lub żonaty facet mi nie odmówił, nigdy. Nawet jak mieli piękne żony, znali się ze swoimi partnerkami krótko, bez znaczenia. Nie odmawiał nigdy i nikt.

Z jednej strony wiem, że niektórzy faceci sami szukają kochanek i to jest słabe. Z drugiej strony wielu nie szuka i zapewne nigdy by jej nie miało, gdyby się przypadkiem nie trafiła okazja, a to okoliczność łagodząca dla faceta. Mimo wszystko jednak w obu przypadkach zachodzi zdrada, nawet jak ten drugi facet jest "lepszy" bo sam nie szuka.

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen. Nawet może wyjechać sam na tydzień, zero problemu.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli? Jaką technikę stosować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Pokrętna logika i masa czerwonych flag.
Faktycznie z dzisiejszą mentalnością, jesteś dobra na kochankę na boku, nic więcej. 
Ale to tak już jest, zgodnie z zasadą: łatwo przyszło, łatwo poszło.

3

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Wiele osób napisze Ci, że jak facet nie chce to nie zdradzi i że trafiałaś na same szumowiny. Otóż nie.
Sama także wiem, że żaden facet nie odmówi, jeśli seksowna, ładna dziewczyna go uwodzi. Nawet gdy na początku się opiera, a ona jest uparta i cierpliwa.
Nawet wierny facet zmięknie, bo to okazja tworzy złodzieja. On nie był wcześniej tym "złodziejem".
To nie znaczy że on był chujem. To znaczy, że sytuacja była dla niego tak nieprawdopodobna i niesamowita (faceci rzadko są komplementowani i uwodzeni), że po prostu przepadł.

Bo zobacz: w środowiskach celebryckich zdrada czy rozwody są o wiele, wiele częstsze niż w życiu zwykłych śmiertelników. Czy to oznacza że przeciętny Kowalski ma bardziej szlachetny charakter? Nie. To oznacza, że przeciętny Kowalski nie ma tylu okazji co sławny celebryta.

Rada? Poszukaj faceta na tyle nietrakcyjnego, by żadna kobieta nie chciała go uwieść. Nie jakiegoś odpychającego. Po prostu takiego, który w miarę podoba się Tobie, ale wiesz że nie jest adonisem.

4 Ostatnio edytowany przez Dżaro2026 (2026-06-05 20:44:02)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli?

W sensie że projektujesz swoje obawy na partnera ? Przykładowo jesteś zazdrosna o jego spojrzenia na inne kobiety czy po prostu sobie coś tam w głowie wyobrażasz ? Bo wiesz możesz jeszcze nie reagować specyficznie na tym etapie, ale pewne reakcje mogą się nasilać po latach.

Co do kluczowego pytania to nie pozbędziesz się już tego. To jest tak jak mawiał Nietzsche z tym patrzeniem w otchłań "gdy długo patrzysz w otchłań, otchłań również patrzy w ciebie". Czyli pozamiatane. Wszystko co robimy na tym świecie jest obarczone jakimś kosztem.

madoja napisał/a:

w środowiskach celebryckich zdrada czy rozwody są o wiele, wiele częstsze niż w życiu zwykłych śmiertelników. Czy to oznacza że przeciętny Kowalski ma bardziej szlachetny charakter? Nie. To oznacza, że przeciętny Kowalski nie ma tylu okazji co sławny celebryta.

To jest nieprawda. Ot choćby John Petrucci (gwiazda metalu, fenomenalny gitarzysta) od lat jest z tą samą babką. Facet faktycznie może nie chcieć zdradzać swojej kobiety. Chyba masz ten sam problem co autorka.

5

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
madoja napisał/a:

Rada? Poszukaj faceta na tyle nietrakcyjnego, by żadna kobieta nie chciała go uwieść. Nie jakiegoś odpychającego. Po prostu takiego, który w miarę podoba się Tobie, ale wiesz że nie jest adonisem.

Niestety to tak nie działa, ona jest na emocjonalnej karuzeli, z której tak łatwo się nie zsiada. Sama pisze:

DariaPat napisał/a:

Z wolnym chłopakiem nie odczuwałam takiego napięcia seksualnego i emocji.

6

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Dżaro2026 napisał/a:

Chyba masz ten sam problem co autorka.

Nie mam. Od 17 lat jestem z mężem i nie wiemy co to zdrada. smile
Ale jestem świadoma jak działa świat.
Ile to ludzi oddałoby rękę, że ktoś ich nie zdradzi - i dziś nie mieliby ręki.

Moim zdaniem kluczem jest:
- nie wybierać super przystojnego faceta - to musi być koszmar być z kimś na kogo wciąż polują inne kobiety;
- dawać mu dobry seks żeby nie chciał "jeść na mieście";
- no i wybrać po prostu dobrego człowieka z zasadami - to wprawdzie nie zapewni niczego na 100%, ale trochę zmniejszy ryzyko że pójdzie w tango.

7

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

Jak już kiedyś wspominałam, mam słabość do zajętych facetów.

Mam tak od 7 lat, od liceum.

Na początku specjalnie chciałam żonatych, aby nie latali za mną jak koledzy. Chciałam się spotkać, "miło" spędzić czas i tyle. Bez jakichś miłości, stalkowania wiadomościami o randki...

Do tego zawsze kręciła mnie otoczka, że robimy coś jakby zakazanego, owianego tajemnicą. Z wolnym chłopakiem nie odczuwałam takiego napięcia seksualnego i emocji.

Nigdy jednak nie chciałam wiązać się z żonatymi i zajętymi, bo w sumie dla mnie to trochę kanalie i wiem, że mnie również by zdradzali. Chodziło bardziej, aby się spotykać z 3-6 miesięcy i koniec. Przez 7 lat miałam sporo takich "romansów"

Jednak aktualnie chciałabym zbudować normalny związek z wolnym facetem, ale mam problem z zaufaniem. Nie chodzi o kontrole, ale o to co jest w mojej głowie. Przez lata ani jeden zajęty lub żonaty facet mi nie odmówił, nigdy. Nawet jak mieli piękne żony, znali się ze swoimi partnerkami krótko, bez znaczenia. Nie odmawiał nigdy i nikt.

Z jednej strony wiem, że niektórzy faceci sami szukają kochanek i to jest słabe. Z drugiej strony wielu nie szuka i zapewne nigdy by jej nie miało, gdyby się przypadkiem nie trafiła okazja, a to okoliczność łagodząca dla faceta. Mimo wszystko jednak w obu przypadkach zachodzi zdrada, nawet jak ten drugi facet jest "lepszy" bo sam nie szuka.

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen. Nawet może wyjechać sam na tydzień, zero problemu.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli? Jaką technikę stosować?

Jedyną niezawodną.
Po prostu pogódź się z faktem, że podobnie jak kobieta to i mężczyzna jest przechodni. Dziś go masz ty, jutro ona.
Tak to działa, sama uczestniczyłaś w czymś takim. Znasz to na pamięć i umiesz się w układzie odnaleźć.
Pretensje do życia tu nie pasują.
Skoków w bok przyszłego partnera nie unikniesz. Jedynie nad czym możesz popracować to to aby zatrzymać mężczyznę przy sobie nieco dłużej. Pokazać jakąś swoją wartość poza łóżkiem.

Zresztą, to że seksiłaś się z żonatymi absolutnie ci nie pomoże w budowaniu stabilnego związku.
W głowie już masz zakodowane, czy chcesz czy nie, że taki wyczyn to ekscytująca przyjemność. Więc w razie zgrzytów z partnerem skorzystasz sama z okazji.

Śmiem wątpić, czy w ogóle jesteś w stanie zbudować dłuższy związek monogamiczny w łóżku. Zacząłbym od przyjaźni, a nie od motyli w brzuchu.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
madoja napisał/a:

Wiele osób napisze Ci, że jak facet nie chce to nie zdradzi i że trafiałaś na same szumowiny. Otóż nie.
Sama także wiem, że żaden facet nie odmówi, jeśli seksowna, ładna dziewczyna go uwodzi. Nawet gdy na początku się opiera, a ona jest uparta i cierpliwa.
Nawet wierny facet zmięknie, bo to okazja tworzy złodzieja. On nie był wcześniej tym "złodziejem".
To nie znaczy że on był chujem. To znaczy, że sytuacja była dla niego tak nieprawdopodobna i niesamowita (faceci rzadko są komplementowani i uwodzeni), że po prostu przepadł.

Bo zobacz: w środowiskach celebryckich zdrada czy rozwody są o wiele, wiele częstsze niż w życiu zwykłych śmiertelników. Czy to oznacza że przeciętny Kowalski ma bardziej szlachetny charakter? Nie. To oznacza, że przeciętny Kowalski nie ma tylu okazji co sławny celebryta.

Rada? Poszukaj faceta na tyle nietrakcyjnego, by żadna kobieta nie chciała go uwieść. Nie jakiegoś odpychającego. Po prostu takiego, który w miarę podoba się Tobie, ale wiesz że nie jest adonisem.

co za bzdury. i jeszcze napisz, że faceci są wzrokowcami, myliwymi i taka natura big_smile

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

Jednak aktualnie chciałabym zbudować normalny związek z wolnym facetem, ale mam problem z zaufaniem. Nie chodzi o kontrole, ale o to co jest w mojej głowie. Przez lata ani jeden zajęty lub żonaty facet mi nie odmówił, nigdy. Nawet jak mieli piękne żony, znali się ze swoimi partnerkami krótko, bez znaczenia. Nie odmawiał nigdy i nikt.

No to miałaś cela. To absolutnie nie jest norma. Czasem masz partnerke na wylocie, ona o tym wie, ty o tym wiesz i już szukasz kogoś na zakładkę. Czasem łaczy was tylko kredyt i sie nienawidzicie.
Ja znam mężczyzn którzy nawet jako wdowcy nie randkuja latami, bo ich żona zawsze będzie najważniejsza.

Dla mnie trochę brzmisz jak kobiety, które twierdzą że każdy facet to alkoholik i zawsze na takich trafiają, a zwyczajnie maja cela i bardzo się wysilają, żeby ignorować tych normalnych.

10

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

Jak już kiedyś wspominałam, mam słabość do zajętych facetów.

Mam tak od 7 lat, od liceum.

Na początku specjalnie chciałam żonatych, aby nie latali za mną jak koledzy. Chciałam się spotkać, "miło" spędzić czas i tyle. Bez jakichś miłości, stalkowania wiadomościami o randki...

Do tego zawsze kręciła mnie otoczka, że robimy coś jakby zakazanego, owianego tajemnicą. Z wolnym chłopakiem nie odczuwałam takiego napięcia seksualnego i emocji.


Nigdy jednak nie chciałam wiązać się z żonatymi i zajętymi, bo w sumie dla mnie to trochę kanalie i wiem, że mnie również by zdradzali. Chodziło bardziej, aby się spotykać z 3-6 miesięcy i koniec. Przez 7 lat miałam sporo takich "romansów"

Jednak aktualnie chciałabym zbudować normalny związek z wolnym facetem, ale mam problem z zaufaniem. Nie chodzi o kontrole, ale o to co jest w mojej głowie. Przez lata ani jeden zajęty lub żonaty facet mi nie odmówił, nigdy. Nawet jak mieli piękne żony, znali się ze swoimi partnerkami krótko, bez znaczenia. Nie odmawiał nigdy i nikt.

Z jednej strony wiem, że niektórzy faceci sami szukają kochanek i to jest słabe. Z drugiej strony wielu nie szuka i zapewne nigdy by jej nie miało, gdyby się przypadkiem nie trafiła okazja, a to okoliczność łagodząca dla faceta. Mimo wszystko jednak w obu przypadkach zachodzi zdrada, nawet jak ten drugi facet jest "lepszy" bo sam nie szuka.

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen. Nawet może wyjechać sam na tydzień, zero problemu.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli? Jaką technikę stosować?

Po nitce do klębka.  Dlaczego kręcą Cie tylko faceci z którymi nie stworzysz zwiazku? Dlaczego wybierasz wersje bez wspolnej przyszłości? Dlaczego tak boisz sie bliskosci, zaangażowania, wejścia emocjonalnie w zwiazek i kręci Cie tylko udawana namiastka - samo bzykanie? I to z okresem przydatności do spozycia

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają,

Glupoty piszesz.

madoja napisał/a:

Sama także wiem, że żaden facet nie odmówi, jeśli seksowna, ładna dziewczyna go uwodzi. Nawet gdy na początku się opiera, a ona jest uparta i cierpliwa.


Następna.

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że żaden facet który tego nie chce, nie doprowadzi do sytuacji by być uwodzonym.
Nie dochodzi do interakcji, które mogłyby zaprowadzić dalej.

Wam się wydaje że każdy zdradza, bo bierzecie pod uwagę tych, którzy od początku wykazywali zainteresowanie, choćby na tyle by dać się pociągnąć dalej.

Z męskiej strony wygląda to tak, że niektóre kobiety trzeba omijać szerokim łukiem, bo potrafią narobić niezłego syfu, kiedy sobie coś wyobrażą i tego nie dostają.
Więc do takich grzecznie i z dystansem. Nie wchodzi się dalej. Wtedy taka kobieta puści kilka sygnałów i widząc brak odzewu, idzie dalej. Tam, gdzie dostanie to czego szuka. Czasem się potrafi przypieprzyć na dłużej, ale z reguły mija jej błyskawicznie gdy się pojawi ktoś na horyzoncie.
Widzicie tylko to, co chcecie widzieć.

Autorko, narobiłaś sobie sama dziadostwa w głowie, zachowując się w określony sposób. Teraz masz do czynienia z konsekwencjami.

12 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-06 08:15:00)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Bert44 napisał/a:

Po nitce do klębka.

Ale ty chcesz racjonalnie tłumaczyć, emocjonalny świat Darii. Nic z tego nie będzie.

Problem polega na tym, że u niej ciekawy facet, to taki który umie dostarczać emocje. Z takimi nie da się zbudować stabilnego związku, bo i jej się znudzi i jemu też. Jak sama mówiła, układ z krótkim terminem przydatności. smile

13

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Legat napisał/a:

Z takimi nie da się zbudować stabilnego związku

I o to chodzi

14

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Coś tak jeszcze mi przyszło do głowy. Skoro seks jest już poza skalą normy (w sensie musi być przełamane jakieś tabu, grzech, norma, itp.) to ciężko wrócić i czuć się usatysfakcjonowanym normalną relacją. Ciekawi mnie sam mechanizm jak to funkcjonuje. No bo skoro autorka już tak z automatu wchodzi w relacje z tego typu podejściem to nie ma tam zbytnio czego w niej odblokowywać. Nie wydaje mi się żeby dla mężczyzny taka relacja wnosiła cokolwiek poza samą fizycznością. No bo czym tam więcej można się zaciekawić ? W sensie autorka już na dzień dobra jest cała goła i nie ma jej już z czego rozbierać. Nuda, jak dla mnie. Może to o to chodzi ? 

Najciekawsze tutaj są te projekcje na innych bo one też będą musiały "ewoluować" z czasem.   

madoja napisał/a:

Od 17 lat jestem z mężem i nie wiemy co to zdrada. smile
- nie wybierać super przystojnego faceta - to musi być koszmar być z kimś na kogo wciąż polują inne kobiety;
- no i wybrać po prostu dobrego człowieka z zasadami - to wprawdzie nie zapewni niczego na 100%, ale trochę zmniejszy ryzyko że pójdzie w tango.

Skoro tak długi staż w związku to trochę dziwny ten brak wiary w świat. Znaczy ja też tych zdrad sporo widzę wokół, ale jednak uważam, że nie jest aż tak z tym tragicznie, chyba. Powierzchowna relacja, przypadkowy seks może mężczyznę zupełnie nie interesować. Komuś okazje same mogą podchodzić pod nos, a z nich nie skorzysta mimo to. To nawet nie jest kwestia podejścia do zdrady, a do samego siebie. Ktoś może nie czuć się dobrze w takich sytuacjach.

15 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-06 10:31:46)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Dżaro2026 napisał/a:

Coś tak jeszcze mi przyszło do głowy. Skoro seks jest już poza skalą normy (w sensie musi być przełamane jakieś tabu, grzech, norma, itp.) to ciężko wrócić i czuć się usatysfakcjonowanym normalną relacją. Ciekawi mnie sam mechanizm jak to funkcjonuje.

Nie ma tu reguł. U jednych jest tak, że idą w związek, są dobrymi i wiernymi mężami i żonami. U innych mimo wejścia w związek, nadal karuzela się kręci i szukają szczęścia poza związkiem, znaczy zdradzają.
Autorka ma jakieś 25 lat, dobry wiek, żeby jakaś refleksja życiowa się pojawiła. U facetów mówi się, że dopiero po tym roku życia, stają się mężczyznami. Trochę lekcji życiowych było i wie się, w która stronę iść.

16

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

DariaPat, tak mi przyszło do głowy, na ile ciągnie cię rzeczywiście do zajętych facetów, a na ile toczysz walkę z ich kobietami. Może masz jakiś uraz do kobiet?

17 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-06-06 11:42:24)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

Jak już kiedyś wspominałam, mam słabość do zajętych facetów.

Mam tak od 7 lat, od liceum.

Na początku specjalnie chciałam żonatych, aby nie latali za mną jak koledzy. Chciałam się spotkać, "miło" spędzić czas i tyle. Bez jakichś miłości, stalkowania wiadomościami o randki...

Do tego zawsze kręciła mnie otoczka, że robimy coś jakby zakazanego, owianego tajemnicą. Z wolnym chłopakiem nie odczuwałam takiego napięcia seksualnego i emocji.

Nigdy jednak nie chciałam wiązać się z żonatymi i zajętymi, bo w sumie dla mnie to trochę kanalie i wiem, że mnie również by zdradzali. Chodziło bardziej, aby się spotykać z 3-6 miesięcy i koniec. Przez 7 lat miałam sporo takich "romansów"

Jednak aktualnie chciałabym zbudować normalny związek z wolnym facetem, ale mam problem z zaufaniem. Nie chodzi o kontrole, ale o to co jest w mojej głowie. Przez lata ani jeden zajęty lub żonaty facet mi nie odmówił, nigdy. Nawet jak mieli piękne żony, znali się ze swoimi partnerkami krótko, bez znaczenia. Nie odmawiał nigdy i nikt.

Z jednej strony wiem, że niektórzy faceci sami szukają kochanek i to jest słabe. Z drugiej strony wielu nie szuka i zapewne nigdy by jej nie miało, gdyby się przypadkiem nie trafiła okazja, a to okoliczność łagodząca dla faceta. Mimo wszystko jednak w obu przypadkach zachodzi zdrada, nawet jak ten drugi facet jest "lepszy" bo sam nie szuka.

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen. Nawet może wyjechać sam na tydzień, zero problemu.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli? Jaką technikę stosować?

Wątpię, aby normalna relacja, pozbawiona otoczki zakazanego owocu i tajemniczości, czyli tego wszystkiego co Ciebie do tej pory kręciło, fascynowało, nagle zaczęła Tobie odpowiadać. Zawsze będziesz miała z tyłu głowy niepokój związany z Twoją przeszłością, co się stanie, jeśli... Sama sobie zafundowałaś ten cały rollercoaster. Żyjąc przez tyle lat na "krawędzi" trudno będzie powrócić do tzw. normalności. To pokłosie tego co było.

18

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Chyba nie zgadzam się z tym, że każdy facet to potencjalny zdradzacz a jak nie to nie miał jeszcze dobrej okazji. To jednak generalizowanie, bo tak łatwiej.
Wiele złych rzeczy przypisuje się facetom a przede wszystkim to, że to psy na baby, więc siłą rzeczy nie odmawiają, gdy trafi się... 
Próbka, z której wyciągasz wnioski składa się wyłącznie z tych którzy zgodzili się wejść w romans. Nie widziałaś tych, którzy odmówili, bo z definicji nic między wami nie zaszło. Myślę, że ludzie o pewnych cechach wzajemnie się przyciągają, więc znajdowałaś takich co sami byli gotowi wejść w romans. Masz po prostu ustawiony radar na takich. Wyłapujesz ich. To trochę na podobnej zasadzie, jak ludzie wybierają partnerów o określonych cechach, których nie chcą a potem narzekają, że wszyscy są tacy sami. Nie są. Oni po prostu na takich mają ustawioną soczewkę i wzajemnie się przyciągają.  
Także nie jest tak, że jak stworzysz idealną okazję to każdy zajęty ulegnie. Choć z drugiej strony mówi się, ze kropla drąży skałę nie siłą lecz ciagłym padaniem, więc jeśli się zaweźmiesz i będziesz drążyć cierpliwie, spokojnie i z pomysłem to kto wie?;) Jednak wolę wierzyć, że są mężczyźni z charakterem i zasadami.

19

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Solaris napisał/a:

Jednak wolę wierzyć, że są mężczyźni z charakterem i zasadami.

Niestety jest też kilka powiedzeń przeczących tej wierze np. okazja czyni złodzieja. smile

20

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Legat napisał/a:
Solaris napisał/a:

Jednak wolę wierzyć, że są mężczyźni z charakterem i zasadami.

Niestety jest też kilka powiedzeń przeczących tej wierze np. okazja czyni złodzieja. smile

Powiedzenie, że okazja czyni złodzieja raczej mówi, że nie jesteśmy tak odporni na wpływ sytuacji jak lubimy myśleć a nie że każdy postąpi tak samo. Rozne sytuacje potrafią wydobyć z nas zachowania ktorych byśmy się nie spodziewali po sobie (tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono) ale mimo wszystko nie można generalizować.
Są tacy co zdradzą przy sprzyjających okolicznościach, sa tacy którzy zdradzą tylko w określonych sytuacjach i tacy którzy nie zdradzą mimo okazji. A więc nie tylko okazja ale i charakter, wartości oraz granice mają znaczenie:)

21 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-06 20:01:39)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Problem autorki siedzi oczywiscie w jej glowie.
Z uwagi na to, ze jest zakompleksiona, niewiele warta i leniwa to - zamiast nauczyc sie czegoc co by sprawilo, ze jest przydatna - zbudowala w sobie przekonanie, ze jesli zonaty mezczyzna zdradzi z nia swoja zone to oznacza, ze ona jest od tej jego zony lepsza.

Gdyby nie miala IQ nizszego od psa to by oczywiste bylo, ze w dluzszej perspektywie uniemozliwi jej to posiadanie stalego partnera - bo ryzyko jego zdrady prowadziloby bezposrednio do wniosku, ze kobieta z ktora ja zdradzil jest od niej lepsza.

Jak to mowia: Karma is a bitch.
A autorce pozostaje zyczyc przyjemnego snu na lozku, ktore sobie sama poscielila.

Ps.
W temacie zdrad bardziej sie zgodze z madoja niz udawanymi romantyko - pantoflo - clownami jak bert.
To co napisala jest oczywiste nawet dla dziecka - tylko mocno wyprane ideologiami mozgi potrafia sie z tym nie zgodzic.
Bo to co napisala sprowadza sie do oczywistej zasady, ze dobranie sie w pare z kims spoza twojej ligi jest mniej trwale niz z kims o podobnej wartosci do nas - zdarzaja sie wyjatki ale stawianie swojej przyszlosci na to, ze trafimy w loterii jest domena glupcow.

22 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-07 14:01:14)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
madoja napisał/a:
Dżaro2026 napisał/a:

Chyba masz ten sam problem co autorka.

Nie mam. Od 17 lat jestem z mężem i nie wiemy co to zdrada. smile
Ale jestem świadoma jak działa świat.
Ile to ludzi oddałoby rękę, że ktoś ich nie zdradzi - i dziś nie mieliby ręki.

Moim zdaniem kluczem jest:
- nie wybierać super przystojnego faceta - to musi być koszmar być z kimś na kogo wciąż polują inne kobiety;
- dawać mu dobry seks żeby nie chciał "jeść na mieście";
- no i wybrać po prostu dobrego człowieka z zasadami - to wprawdzie nie zapewni niczego na 100%, ale trochę zmniejszy ryzyko że pójdzie w tango.


Mniej więcej tak właśnie jest. Kobiety rzadko wykazują się jakąś inicjatywą więc jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

Jest fajne powiedzonko, że facet pierwsze kwiaty jakie dostaje to na swoim pogrzebie.

I drugie - facet jak wychodzi z domu to powinien mieć pełny brzuch i puste jaja. To działa w dwie strony (w sensie wobec kobiet również) i jest naprawdę uniwersalne.

Miałem paru takich kolegów, którzy oczywiście "nigdy" by nie zdradzili, aby przy kielichu się przyznać, że kilka razy w życiu im się zdarzyło. Tylko nie przyznają się tak otwarcie do tego. Wymówki zawsze te same. "No w ciąży moja była i kompletnie nie miała ochoty na nic." "Po porodzie weszła w tryb matki i kompletnie się wyłączyła na seks". "Kompletnie przestało jej zależeć do tego stopnia, że zimą nogi goli tylko jak mamy iść na basen". "Przytyła 20-30kg, a każda rozmowa na ten temat kończy się awanturą". "Ciągle tylko na mnie narzeka i zrzędzi", "Pewnych rzeczy nie wypada robić z żoną". I tak dalej......

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

24

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Wtedy będzie miał tez gdzies ten zwiazek.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Bert44 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Wtedy będzie miał tez gdzies ten zwiazek.

Można się nie jarać podrywem od losowych lasek z doskoku, ale dbać o długotrwałe relacje. Tak jak ma 99% atrakcyjnych ludzi w długotrwałych i udanych związkach.

26

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Wtedy będzie miał tez gdzies ten zwiazek.

Można się nie jarać podrywem od losowych lasek z doskoku, ale dbać o długotrwałe relacje. Tak jak ma 99% atrakcyjnych ludzi w długotrwałych i udanych związkach.

Zgadza sie.

Slowo klucz: dbać o długotrwałe relacje

27

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Fakt.

28

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Znam podobny przypadek z życia i ciężko...
To seksualność oparta na dopaminie i im większe bezpieczeństwo, czyli stały związek, tym mniejsze libido, w końcu spada do zera i nie ma seksu ze stałym partnerem.
Są kobiety, którym rośnie libido wraz ze wzrostem bezpieczeństwa i przeciwnie.

Miałem w rodzinie taką parę. Pobrali się jak ona miała 22 lat a on 28 lat, wcześniej się kumplowali długo.

Byli ze sobą 3 lata, z czego 2 po ślubie.
Ona wcześniej właśnie takie przygody, on jakieś związki bardziej stałe.
Z tego co on mówił, przed ślubem życie seksualne było bardzo intensywne, w dniu ślubu się zakończyło. Wiem, że byli na terapiach itp
W końcu on zdecydował się na rozwód po 2 latach bez nawet nocy poślubnej. Po prostu ślub całkowicie wyłączył jej libido, nie zdradzała go, po prostu jak się włączyło tryb stabilizacja to koniec.
Ona była załamana tym rozwodem. Potem wróciła do "zabaw" wyglądało, że libido jej wróciło, jak skończyło się bezpieczeństwo.

Jeszcze co ciekawe, u takich ludzi miłość nie łączy się z seksem. Taka kobieta może kochać faceta, ale czuć 0 libido przez stabilizacje. A pożądać jego przeciwność.

Ogólnie to nie jest wina takiej babki, ale lepiej do związku unikać Darii i tym podobnych. Chyba że facet jest aseksualny, lub wystarczy mu jeden raz na rok na sylwestra jak się upije.

29

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Przystojny nie odmawia damie i nie odmawia sobie. Niestety, powodzenie "deprawuje". Ale jeden działa tak, że pół miasta wie, po drugim nie poznasz za żadne skarby.

30

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

No i teraz wiedząc, że faceci nie odmawiają, nie potrafię zaufać. W sensie nie kontroluje faceta, z którym jestem w związku, nie robię scen. Nawet może wyjechać sam na tydzień, zero problemu.
Chodzi tylko o to, co jest w mojej głowie. I to już trochę natrętne myśli. Jak się pozbyć tych myśli? Jaką technikę stosować?

Ty nie potrafisz zaufać sobie po "przygodach".

31 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-08 22:32:42)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
kamil555x napisał/a:

Znam podobny przypadek z życia i ciężko...
To seksualność oparta na dopaminie i im większe bezpieczeństwo, czyli stały związek, tym mniejsze libido, w końcu spada do zera i nie ma seksu ze stałym partnerem.
Są kobiety, którym rośnie libido wraz ze wzrostem bezpieczeństwa i przeciwnie.

Miałem w rodzinie taką parę. Pobrali się jak ona miała 22 lat a on 28 lat, wcześniej się kumplowali długo.

Byli ze sobą 3 lata, z czego 2 po ślubie.
Ona wcześniej właśnie takie przygody, on jakieś związki bardziej stałe.
Z tego co on mówił, przed ślubem życie seksualne było bardzo intensywne, w dniu ślubu się zakończyło. Wiem, że byli na terapiach itp
W końcu on zdecydował się na rozwód po 2 latach bez nawet nocy poślubnej. Po prostu ślub całkowicie wyłączył jej libido, nie zdradzała go, po prostu jak się włączyło tryb stabilizacja to koniec.
Ona była załamana tym rozwodem. Potem wróciła do "zabaw" wyglądało, że libido jej wróciło, jak skończyło się bezpieczeństwo.

Jeszcze co ciekawe, u takich ludzi miłość nie łączy się z seksem. Taka kobieta może kochać faceta, ale czuć 0 libido przez stabilizacje. A pożądać jego przeciwność.

Ogólnie to nie jest wina takiej babki, ale lepiej do związku unikać Darii i tym podobnych. Chyba że facet jest aseksualny, lub wystarczy mu jeden raz na rok na sylwestra jak się upije.

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.
Jest taka zasada, ze im wieksza kobieta ma w zwiazku wladze, tym oboje partnerow jest bardziej nieszczesliwych (i jest mniej seksu)

32

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Co do autorki to faktycznie może być ciężko zbudować ten stały związek na dłużej. Ci, którzy jej się podobają nie są materiałem na związek, a ci, którzy są nie będą jej się podobać.

kamil555x, znam podobną historię.
W liceum miałem dwójkę znajomych. Chłopak i dziewczyna, byli najlepszymi przyjaciółmi od najmłodszych lat. Znali się chyba jeszcze od przedszkola, zawsze byli razem, zawsze w tej samej klasie. Wiedzieli o sobie wszystko i sobie ufali. On od dawna był w niej zakochany, wszyscy o tym wiedzieli i ona też. Jak ktoś jej zapytał czemu jeszcze nie są w związku, przecież w ich przypadku to byłaby niemal formalność ona zawsze odpowiadała tak samo. Mówiła, że kocha go jak brata ale w kwestii seksualnej ani trochę jej się nie podoba. Porządna dziewczyna z dobrymi ocenami i wzorowym zachowaniem. Mimo to potrafiła się kręcić w otoczeniu patusów w stylu Sebixa. Zapytana co ona w nich widzi nie potrafiła wyjaśnić, mówiła tylko, że mają "to coś". Oczywiście nie raz traktowali ją jak śmiecia, a ona była jeszcze bardziej nakręcona. Wiedziała, że to głupie i ryzykowne ale i tak w to szła bo jak mówiła tylko przy takich typach czuła się właśnie tak jak opisała autorka.

33

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

34 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-12 19:50:22)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

Nie rozumiem skad taki wniosek. I jakie w ogole mialby znaczenie.
Troche to pachnie zazdroscia przez desperacka probe doszukania sie czegos co pozwoli Ci sie poczuc lepiej.

35 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-06-12 20:47:23)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
JohnyBravo777 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

Nie rozumiem skad taki wniosek. I jakie w ogole mialby znaczenie.
Troche to pachnie zazdroscia przez desperacka probe doszukania sie czegos co pozwoli Ci sie poczuc lepiej.

Spoko taki głupi żarcik

PS desperackie próby poczucia sie lepiej obrażając innych masz w każdym Twoim poście.

Jak to szło? Belka w oku?

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
AdamJeden napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

jak facet nagle zaczyna być uwodzony to wielu głupieje i zanim się zorientują w sytuacji to jest za późno. Niejeden koleś może na palcach jednej ręki policzyć komplementy jakie słyszy w ciągu całego roku.

*brzydki i nieatrakcyjny. Dlatego lepiej brać przystojnego, bo już przywykł, wyszalał się i ma to gdzieś decydując się na związek.

Przystojny nie odmawia damie i nie odmawia sobie. Niestety, powodzenie "deprawuje". Ale jeden działa tak, że pół miasta wie, po drugim nie poznasz za żadne skarby.

Czytaj: mnie powodzenie by zdeprawowało i bym nie odmawiał.
Kiedy wy się nauczycie, że wasze poglądy są o was nie o świecie.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

cringe.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Shinigami napisał/a:

W liceum miałem dwójkę znajomych.

Coo? Podobno nie miałeś żadnych XD

39 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-13 10:45:44)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
AdamJeden napisał/a:

Przystojny nie odmawia damie i nie odmawia sobie. Niestety, powodzenie "deprawuje". Ale jeden działa tak, że pół miasta wie, po drugim nie poznasz za żadne skarby.


Fantazja cię ponosi. 99% ludzi się po prostu zwyczajnie nudzi. To jak z alkoholem, fajkami czy innymi używkami w wieku nastoletnim - najpierw to kręci, taki trochę zakazany owoc. Jest przygoda, są emocje. Ale w pewnym momencie się z tego wyrasta, bo całość doświadczenia robi się schematyczna i przestaje to sprawiać frajdę.

40

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
JohnyBravo777 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja jestem ze swoja zona 14 lat razem i seks uprawiamy 2-3 razy dziennie.

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

Nie rozumiem skad taki wniosek.


Jakbyś miał większego to byś zrozumiał.


lol

xD

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

Nie rozumiem skad taki wniosek.


Jakbyś miał większego to byś zrozumiał.


lol

xD

Może sobie we trójke przejdzicie na priv i tam sobie ustalicie kto co ma?
Dosyć cringu.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Przystojny nie odmawia damie i nie odmawia sobie. Niestety, powodzenie "deprawuje". Ale jeden działa tak, że pół miasta wie, po drugim nie poznasz za żadne skarby.


Fantazja cię ponosi. 99% ludzi się po prostu zwyczajnie nudzi. To jak z alkoholem, fajkami czy innymi używkami w wieku nastoletnim - najpierw to kręci, taki trochę zakazany owoc. Jest przygoda, są emocje. Ale w pewnym momencie się z tego wyrasta, bo całość doświadczenia robi się schematyczna i przestaje to sprawiać frajdę.

Daj gawedziarzowi pofantazjować. Co ma chłopak więcej od życia?

43

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie rozumiem skad taki wniosek.


Jakbyś miał większego to byś zrozumiał.


lol

xD

Może sobie we trójke przejdzicie na priv i tam sobie ustalicie kto co ma?
Dosyć cringu.

Wstydźmy sie

44

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Przystojny nie odmawia damie i nie odmawia sobie. Niestety, powodzenie "deprawuje". Ale jeden działa tak, że pół miasta wie, po drugim nie poznasz za żadne skarby.


Fantazja cię ponosi. 99% ludzi się po prostu zwyczajnie nudzi. To jak z alkoholem, fajkami czy innymi używkami w wieku nastoletnim - najpierw to kręci, taki trochę zakazany owoc. Jest przygoda, są emocje. Ale w pewnym momencie się z tego wyrasta, bo całość doświadczenia robi się schematyczna i przestaje to sprawiać frajdę.

Oczywiście nie pytałem "99% ludzi" jakby wynikało z twojej odpowiedzi. Piszę na podstawie życia w środowisku. Twoje tłumaczenie, że "to mija" natomiast wysłuchuję od facetów lub kobiet, gdy spadło im libido, zaniedbali się, tak ogólnie mówiąc "zdziadzieli". Oczywiście indywidualnie zdarzają się zawsze jakiej odstępstwa.

45

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
AdamJeden napisał/a:

Oczywiście nie pytałem "99% ludzi" jakby wynikało z twojej odpowiedzi. Piszę na podstawie życia w środowisku.

Taki zachwyt o jakim piszesz jest dość charakterystyczny u ludzi, którzy powodzenia nie mieli, ale partner/partnerka w nich dużo zainwestowali. Zmiana stylu, zadbanie o siebie, ego boost i nagle dostrzegli, że podobają się innym. Wtedy faktycznie jest takie zachłyśnięcie się własną atrakcyjnością i nieodpuszczanie kolejnym okazjom.

Atrakcyjni "od urodzenia" mają to odkąd pamiętają. To stan dla nich całkowicie normalny. Inaczej to wtedy traktujesz - to ni mniej, ni więcej jak beauty privilege.




Twoje tłumaczenie, że "to mija" natomiast wysłuchuję od facetów lub kobiet, gdy spadło im libido, zaniedbali się, tak ogólnie mówiąc "zdziadzieli".

Nie napisałem, że to mija, tylko że się z tego wyrasta korzystając jednak z innych aspektów atrakcyjności (rabaty, gratisy, lepsze miejsce w restauracji czy szybszą obsługę itp). To drobna, ale znacząca różnica. Bo libido się nie zmienia, atrakcyjność się nie zmienia, ale zmienia się motywacja. Jak ktoś podchodzi do sprawy, że "to mija" to wtedy faktycznie oznacza to najczęściej, że ktoś się zapuścił i zdziadział.

46

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Czyli waniliowy seks i mały ptaszek  smile

Nie rozumiem skad taki wniosek.


Jakbyś miał większego to byś zrozumiał.


lol

xD

Gdyby mi ktos powiedzial, ze na kobiecym forum inni faceci beda rozmawiali o moim penisie to bym nie wiedzial co o tym myslec.
To jedna z tych rzeczy w zyciu, ktore trzeba po prostu przezyc.

47

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
JohnyBravo777 napisał/a:

Gdyby mi ktos powiedzial, ze na kobiecym forum inni faceci beda rozmawiali o moim penisie to bym nie wiedzial co o tym myslec.
To jedna z tych rzeczy w zyciu, ktore trzeba po prostu przezyc.


To tylko mały offtop.

xD

48 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-13 19:15:30)

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Jack Sparrow napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Gdyby mi ktos powiedzial, ze na kobiecym forum inni faceci beda rozmawiali o moim penisie to bym nie wiedzial co o tym myslec.
To jedna z tych rzeczy w zyciu, ktore trzeba po prostu przezyc.


To tylko mały offtop.

xD

A wiedziales, ze - jesli interesuje Cie mały offtop - to zamiast myslec o kutasach innych mezczyzn, mozesz zalozyc temat o swoim mozgu?

49

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Przepraszam za późną odpowiedź. Dziekuje za wszystkie wypowiedzi.

Dodam jeszcze, że nie zawsze miałam takie upodobania. Mając 15-16 lat miałam jednego partnera, rówieśnika. Potem jak miałam 17 lat spotykałam się również z rówieśnikami. W każdym przypadku było tak samo. Seks... bez przyjemności, z zauroczenia, czasami dla świętego spokoju. I potem to uganianie się za mną, wypisywanie, łażenie, presja itp a jeden to znowu same gry komputerowe zamiast się mną zainteresować.

No i mając 18 lat poznałam 43 letniego przystojnego faceta (zupełnie przypadkiem). Od razu powiedział mi, że ma żone. Trafiliśmy do jego mieszkania i to był jeden z najlepszych dni w moim życiu. Dowiedziałam się co to znaczy "przawdziwe" zbliżenie. I ta otoczka, obrącza, obrazek żony, ich wspólny. Otoczka tajemnicy itp Kilka razy prawie wpadł przed żoną, raz w zasadzie wpadliśmy, ale udało mi się go wytłumaczyć i ona się nie zorientowała nawet, że jestem kochanką (chyba). Trwało to równy rok. I od tego się zaczeło, poznałam emocje których nie znałam.


Trochę też przemyślałam ten temat i na chwilę obecną nie będę się zmieniać na siłe, jestem jeszcze dosyć młoda i może te moje updobania umrą śmiercią naturalną a ja stworze wartościowy związek z wolnym facetem? Ewentualnie poznam jakiegoś wolnego, do związku w najbliższym czasie i dla niego porzucę moję fantazje. Oczywiście nie szukam, ale czasem ktoś zagada itp

50

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
DariaPat napisał/a:

Trochę też przemyślałam ten temat i na chwilę obecną nie będę się zmieniać na siłe, jestem jeszcze dosyć młoda i może te moje updobania umrą śmiercią naturalną a ja stworze wartościowy związek z wolnym facetem? Ewentualnie poznam jakiegoś wolnego, do związku w najbliższym czasie i dla niego porzucę moję fantazje. Oczywiście nie szukam, ale czasem ktoś zagada itp

Nie umrą, wręcz przeciwnie, wzorzec Ci się będzie utrwalał.

51

Odp: "Słabość" do zajętych facetów

Kobiety lubią zajętych mężczyzn. To prosty tok myślenia:
zajęty = jakaś kobieta go chciała = ma coś do zaoferowania i nadaje się do związku
wolny = żadna kobieta go nie chciała = coś jest z nim nie tak i nie nadaje się do związku

Kij z tym, że to myślenie jest całkowicie nielogiczne i niezgodne z rzeczywistością.

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
rakastankielia napisał/a:

Kobiety lubią zajętych mężczyzn. To prosty tok myślenia:
zajęty = jakaś kobieta go chciała = ma coś do zaoferowania i nadaje się do związku
wolny = żadna kobieta go nie chciała = coś jest z nim nie tak i nie nadaje się do związku

Kij z tym, że to myślenie jest całkowicie nielogiczne i niezgodne z rzeczywistością.

Ja nie lubie zajetych i takich nie tykam nawet

53

Odp: "Słabość" do zajętych facetów
Julia life in UK napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Kobiety lubią zajętych mężczyzn. To prosty tok myślenia:
zajęty = jakaś kobieta go chciała = ma coś do zaoferowania i nadaje się do związku
wolny = żadna kobieta go nie chciała = coś jest z nim nie tak i nie nadaje się do związku

Kij z tym, że to myślenie jest całkowicie nielogiczne i niezgodne z rzeczywistością.

Ja nie lubie zajetych i takich nie tykam nawet

To dobrze.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » "Słabość" do zajętych facetów

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024