W 2022r dostałam od swojego kuzyna zaproszenie na jego ślub. Ja nie tyle co nie przyszłam na jego ślub i wesele, ale na dodatek nawet w żaden sposób go nie poinformowałam, że nie przychodzę, czyli żadnego telefonu, maila nic, po prostu dostałam zaproszenie i na tym to się skończyło. Oczywiście do dnia dzisiejszego nawet się nie spotkaliśmy. Dlaczego właśnie tak postąpiłam ? Po pierwsze nie będę ukrywała, ale wtedy od dłuższego czasu rodziną byliśmy bardziej formalnie, niż emocjonalnie. Jako dzieci być może spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, bawiliśmy się, przychodziliśmy na swoje komunie, dawaliśmy sobie prezenty, składaliśmy sobie życzenia, nawet się zdarzyło, że wyjechaliśmy na wspólne wakację z rodziną, spotykaliśmy się oczywiście na uroczystościach rodzinnych typu komunie, wesele itp. itd. ale gdzieś tak po 2010-11 r relacje można powiedzieć zaczęły przygasać i o ile jeszcze nasi rodzice/dziadkowie między sobą mieli jakieś relacje, o tyle nasze relacje istniały tylko teoretycznie, ilość spotkań od tego 2010r można policzyć na palcach jednej ręki i wszystkie były przypadkowe typu czyjś pogrzeb. Dlatego ja osobiście nie czuję się jakoś szczególnie z nimi związana, więc nie traktowałam tego priorytetowo. Po drugie zaproszenie dostałam chyba w jednym z gorszych momentów mojego życia, wiecie silna depresja, załamanie nerwowe, niepowodzenia życiowe, to się wszystko jakoś tak skumulowało w jednym czasie, rok 2022 osobiście był dla mnie jednym z gorszych roków mojego życia. Ostatnie co mi było wtedy w głowie to tańce, głośna muzyka i zabawa. Poważnie wtedy myślałam żeby iść do psychiatry, no ale nie poszedłam, bo mieć opinie wariatki, jeszcze by mnie gdzieś zamknęli w szpitalu dla chorych psychicznie i mogłoby mieć to dla mnie masę nieprzyjemnych konsekwencji np gdzie bym później znalazła pracę gdybym się leczyła w wariatkowie ? Późniejsze lata były dla mnie oczywiście już na szczęście lepsze, teraz uważam, że jest stabilnie, więc zaczynają powracać te myśli czy aby na pewno dobrze się zachowałam ? Czy próbować to naprawiać tamtą sytuację sprzed 4 lat, czy może olać i nic nie robić ? Gdzieś tam mam w swojej głowie myśli, że zrobiłam coś co z perspektywy drugiej osoby jest niewybaczalne, bo to że nie przyszłam na ślub to jeszcze pół biedy, ale to że całkowicie sprawę olałam to taka oznaka lekceważenia, braku szacunku itp. itd.
Idź do tego psychiatry, bo dywagacje na temat zaproszenia sprzed 4 lat nie są objawem stabilności emocjonalnej. Popełniłaś gafę, ale skoro na tym etapie już latami tak naprawdę nie utrzymywaliście bliższych relacji od przeszło dekady to i tak nikt nie liczył na to, że się zjawisz. Mimo wszystko poinformować o odmowie wypadało. Choćby mailowo lub listownie.
Nie naprawisz tego, że nie byłaś. Jak potrzebujesz kontaktu, czy też chcesz naprawić waszą relację, która się w czasie rozmyła, to po prostu napisz do kuzyna zwykłą wiadomość.
Że chciałabyś odnowić kontakt, czy coś w tym stylu jak masz taką potrzebę. Ale wracanie do przeszłości i to tak dawno... No czasu nie cofniesz, możesz co najwyżej teraz coś z tym zrobić i spróbować odnowić kontakt jak tego potrzebujesz.
A pójście na terapię, nie spowoduje że trafisz do wariatkowa... Tylko ci pomoże poukładać myśli w głowie i uspokoić emocje, z którymi sobie nie radzisz. To nie wstyd z tego skorzystać, a wręcz przeciwnie może Ci pomóc, gdy sama nie dajesz rady.
A kuzyn na pewno już dawno o tym nie pamięta, na pewno nie rozpamiętuje ;p
W 2022r dostałam od swojego kuzyna zaproszenie na jego ślub. Ja nie tyle co nie przyszłam na jego ślub i wesele, ale na dodatek nawet w żaden sposób go nie poinformowałam, że nie przychodzę, czyli żadnego telefonu, maila nic, po prostu dostałam zaproszenie i na tym to się skończyło. Oczywiście do dnia dzisiejszego nawet się nie spotkaliśmy. Dlaczego właśnie tak postąpiłam ? Po pierwsze nie będę ukrywała, ale wtedy od dłuższego czasu rodziną byliśmy bardziej formalnie, niż emocjonalnie. Jako dzieci być może spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, bawiliśmy się, przychodziliśmy na swoje komunie, dawaliśmy sobie prezenty, składaliśmy sobie życzenia, nawet się zdarzyło, że wyjechaliśmy na wspólne wakację z rodziną, spotykaliśmy się oczywiście na uroczystościach rodzinnych typu komunie, wesele itp. itd. ale gdzieś tak po 2010-11 r relacje można powiedzieć zaczęły przygasać i o ile jeszcze nasi rodzice/dziadkowie między sobą mieli jakieś relacje, o tyle nasze relacje istniały tylko teoretycznie, ilość spotkań od tego 2010r można policzyć na palcach jednej ręki i wszystkie były przypadkowe typu czyjś pogrzeb. Dlatego ja osobiście nie czuję się jakoś szczególnie z nimi związana, więc nie traktowałam tego priorytetowo. Po drugie zaproszenie dostałam chyba w jednym z gorszych momentów mojego życia, wiecie silna depresja, załamanie nerwowe, niepowodzenia życiowe, to się wszystko jakoś tak skumulowało w jednym czasie, rok 2022 osobiście był dla mnie jednym z gorszych roków mojego życia. Ostatnie co mi było wtedy w głowie to tańce, głośna muzyka i zabawa. Poważnie wtedy myślałam żeby iść do psychiatry, no ale nie poszedłam, bo mieć opinie wariatki, jeszcze by mnie gdzieś zamknęli w szpitalu dla chorych psychicznie i mogłoby mieć to dla mnie masę nieprzyjemnych konsekwencji np gdzie bym później znalazła pracę gdybym się leczyła w wariatkowie ? Późniejsze lata były dla mnie oczywiście już na szczęście lepsze, teraz uważam, że jest stabilnie, więc zaczynają powracać te myśli czy aby na pewno dobrze się zachowałam ? Czy próbować to naprawiać tamtą sytuację sprzed 4 lat, czy może olać i nic nie robić ? Gdzieś tam mam w swojej głowie myśli, że zrobiłam coś co z perspektywy drugiej osoby jest niewybaczalne, bo to że nie przyszłam na ślub to jeszcze pół biedy, ale to że całkowicie sprawę olałam to taka oznaka lekceważenia, braku szacunku itp. itd.
Ech... Trzy rzeczy:
1) Ślub był w 2022, mamy 2026. Po czterech latach Cię tknęło? o.O
2) Jeden telefon nie boli. Tak trudno było poświęcić parę minut, żeby uprzedzić młodą parę, że nie będzie Cię na tym ślubie/weselu?
3) Zapomnij o jakimś byciu zamykanym w wariatkowie. To tak nie działa. A jeśli miałaś wątpliwości, tak trudno pogooglać i upewnić się?
Sorry, ale to się dosyć zabawnie czyta. Mam znajomą, która na tej zasadzie "zapomniała" być świadkiem na ślubie, bo miała zły rok ![]()
5 2026-06-01 18:36:51 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-06-01 18:42:22)
Nie zadręczaj się. Myślę, że kuzyn dawno zapomniał o sprawie:))
Przecież żadnej wielkiej krzywdy mu nie wyrządziłaś. Sama napisałaś, że nie byliście blisko, tylko jakies tam spędy rodzinne od święta...
Na przyszłość postaraj się nie zapominać, żeby informować o takiej nieobecności. "Talerzyk" kosztuje;))
6 2026-06-04 16:59:39 Ostatnio edytowany przez Lara1 (2026-06-04 17:00:09)
Lara1 napisał/a:W 2022r dostałam od swojego kuzyna zaproszenie na jego ślub. Ja nie tyle co nie przyszłam na jego ślub i wesele, ale na dodatek nawet w żaden sposób go nie poinformowałam, że nie przychodzę, czyli żadnego telefonu, maila nic, po prostu dostałam zaproszenie i na tym to się skończyło. Oczywiście do dnia dzisiejszego nawet się nie spotkaliśmy. Dlaczego właśnie tak postąpiłam ? Po pierwsze nie będę ukrywała, ale wtedy od dłuższego czasu rodziną byliśmy bardziej formalnie, niż emocjonalnie. Jako dzieci być może spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, bawiliśmy się, przychodziliśmy na swoje komunie, dawaliśmy sobie prezenty, składaliśmy sobie życzenia, nawet się zdarzyło, że wyjechaliśmy na wspólne wakację z rodziną, spotykaliśmy się oczywiście na uroczystościach rodzinnych typu komunie, wesele itp. itd. ale gdzieś tak po 2010-11 r relacje można powiedzieć zaczęły przygasać i o ile jeszcze nasi rodzice/dziadkowie między sobą mieli jakieś relacje, o tyle nasze relacje istniały tylko teoretycznie, ilość spotkań od tego 2010r można policzyć na palcach jednej ręki i wszystkie były przypadkowe typu czyjś pogrzeb. Dlatego ja osobiście nie czuję się jakoś szczególnie z nimi związana, więc nie traktowałam tego priorytetowo. Po drugie zaproszenie dostałam chyba w jednym z gorszych momentów mojego życia, wiecie silna depresja, załamanie nerwowe, niepowodzenia życiowe, to się wszystko jakoś tak skumulowało w jednym czasie, rok 2022 osobiście był dla mnie jednym z gorszych roków mojego życia. Ostatnie co mi było wtedy w głowie to tańce, głośna muzyka i zabawa. Poważnie wtedy myślałam żeby iść do psychiatry, no ale nie poszedłam, bo mieć opinie wariatki, jeszcze by mnie gdzieś zamknęli w szpitalu dla chorych psychicznie i mogłoby mieć to dla mnie masę nieprzyjemnych konsekwencji np gdzie bym później znalazła pracę gdybym się leczyła w wariatkowie ? Późniejsze lata były dla mnie oczywiście już na szczęście lepsze, teraz uważam, że jest stabilnie, więc zaczynają powracać te myśli czy aby na pewno dobrze się zachowałam ? Czy próbować to naprawiać tamtą sytuację sprzed 4 lat, czy może olać i nic nie robić ? Gdzieś tam mam w swojej głowie myśli, że zrobiłam coś co z perspektywy drugiej osoby jest niewybaczalne, bo to że nie przyszłam na ślub to jeszcze pół biedy, ale to że całkowicie sprawę olałam to taka oznaka lekceważenia, braku szacunku itp. itd.
Ech... Trzy rzeczy:
1) Ślub był w 2022, mamy 2026. Po czterech latach Cię tknęło? o.O
2) Jeden telefon nie boli. Tak trudno było poświęcić parę minut, żeby uprzedzić młodą parę, że nie będzie Cię na tym ślubie/weselu?
3) Zapomnij o jakimś byciu zamykanym w wariatkowie. To tak nie działa. A jeśli miałaś wątpliwości, tak trudno pogooglać i upewnić się?Sorry, ale to się dosyć zabawnie czyta. Mam znajomą, która na tej zasadzie "zapomniała" być świadkiem na ślubie, bo miała zły rok
1. Może to głupie, ale właśnie tak.
2. W 2022r miałam taki okres, że ze swojego pokoju nie wychodziłam.
3. Nie wiem jak to dziala, wiem jedno, że raczej należę do osób aspołecznych i na co dzień zachowuje się inaczej. Przyzwyczajam się do ludzi z którymi przebywam na co dzień np w pracy, ale poza pracą ja życia nie mam.
Ze świadkiem na ślubie jest trochę inaczej, bo mimo wszystko ktoś się musiał do tej roli wcześniej zobowiązać. Ja sprawę olałam od pierwszego otwarcia koperty.
Nie zadręczaj się. Myślę, że kuzyn dawno zapomniał o sprawie:))
Przecież żadnej wielkiej krzywdy mu nie wyrządziłaś. Sama napisałaś, że nie byliście blisko, tylko jakies tam spędy rodzinne od święta...
Na przyszłość postaraj się nie zapominać, żeby informować o takiej nieobecności. "Talerzyk" kosztuje;))
Obstawiam, że w moim przypadku talerzyk nic nie kosztował, bo skoro nie poinformowałam, że nie przyjdę no to można było założyć, że nie przyjdę, więc nikt mnie tutaj nie brał pod uwagę. Wiem, że dobry zwyczaj by nakazywał poinformowania, prawdopodobnie gdybym dzisiaj dostała takie zaproszenie to bym zadzwoniła i powiedziała że nie przyjdę, no ale wtedy nie było ze mną najlepiej.
Na ten moment temat Cię dręczy, bo masz obawy, że zostałaś źle oceniona czy masz poczucie, że to zupelnie "połozyło" Wasze relacje, a jednak chciałabyś, aby były one podtrzymywane?
Będąc na Twoim miejscu poszukałabym okazji do spotkania się z kuzynem i w trakcie rozmowy wspomniała (oczywiście we właściwym momencie), że mam poczucie, że nawaliłam, że pomimo upływu czasu nadal źle się z tym czuję i bardzo chciałabym tę sprawę wyjaśnić. Nie musisz się nadmiernie tłumaczyć, ale z doświadczenia wiem, że kilka słów wyjaśnienia potrafi diametralnie zmienić nastawienie i spojrzenie na daną osobę. Tego rodzaju szczerość bardzo często odbierana jest bardzo na plus i zyskuje się w oczach drugiej strony.
9 2026-06-07 09:13:56 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-07 09:15:08)
Będąc na Twoim miejscu poszukałabym okazji do spotkania się z kuzynem i w trakcie rozmowy wspomniała (oczywiście we właściwym momencie), że mam poczucie, że nawaliłam, że pomimo upływu czasu nadal źle się z tym czuję i bardzo chciałabym tę sprawę wyjaśnić.
Odgrzewane kotlety. Wg mnie to brzmi podobnie jak odzywa się była i cos tam pitoli.
Wielu wierzy w moc tej jednej rozmowy, ale to kompletnie nic nie zmienia. Tu jest jakaś historia i wszystko jest jasne. Teraz cos się komuś uwidziało i chce polepszać mniemanie o sobie, a zachował się jak się zachował. Pewnie gdy dostanie "rozgrzeszenie", później zachowa się tak samo.
Tak to widzę.