.
.
.
Wyłączyłem komputer, niebieskie swiatło przestało gwałcić noc w moich oczach.
Sprzęt był niemal nowy, ale od pewnego czasu działo się z nim coś niedobrego. Łapał humory, potrafił być opryskliwy.
Jakby stworzył sobie świadomość, która niekoniecznie była mi przychylna. Albo trafiła mi się wersja damska z niestabilną gospodarką hormonalną wszczepioną w naturę układów scalonych.
Się mu na żarty zebrało.
.
.
.
Właśnie skończyłem pisać z kobietą, interesującą i zainteresowaną.
Początkowo, wydawała się sympatyczna i przychylna, ale po chwili zaczęła zachowywać się w sposób, który potrafił przepalać styki w mózgu. Czasem ciepła, kobieca, zainteresowana, czasem znikała bez słowa w swojej króliczej norce i tyle ją widzieli.
Ledwie zrobiło się między nami trochę lepiej, znowu wymyśla. Od jakiegoś czasu jej humory były naprawdę uciążliwe.
.
.
.
Co dziwne, komputer był jeszcze w miarę nowy i sprawny, nie powinien tak się zachowywać.
Kobieta, w sumie, też. Choć te po trzydziestce już ponoć nad grobem jedną nogą, tak pisali eksperci od kobiet w swoich piwnicznych laboratoriach. Jeszcze się porusza, jeszcze wydaje odgłosy, podczas seksu nie skrzypi jak nienaoliwione koło od starych taczek, ale nie znasz czlowieku dnia ani godziny, gdy jej coś odwali.
Myśli zaczęły krążyć wokoł niej.
To kobieta, nadążyć nie sposób, a ustawień fabrycznych niestety, nie dostarczają . Może to i lepiej, pewnie samo przeczytanie zajęłoby całe życie. A żyć trzeba.
Reset systemu też nie wchodził w grę, wiadomo czym to się kończy.
No nic, nie zobaczę jej prędko, pewnie znów uciekła z fochem. Roboty też nie skończę na czas. Jak się pierdoli, to po całości.
.
.
.
Rozpakowałem paczkę niecierpliwie.
Nowe, błyszczące pudełko ukazało swoją zawartość.
Długo czekałem, sporo mnie kosztowało zachodu i kontaktów żeby je dostać, ale powinno rozwiązać moje problemy, przynajmniej ich część. Sprawa była ryzykowna, nie do końca legalna, ale cholernie mnie ciekawiło jakie przyniesie efekty.
.
.
.
Komputer chodził bez zarzutu, prawie.
Nowy program antywirusowy, załatwiony pokątnie z wojskowego laboratorium spisywał się świetnie, jednak zniknęły mi wszystkie zdjęcia kobiety, nie mogłem też nic do niej napisać.
Wszystkie dane z nią związane gdzieś wcięło, korespondencję też.
Dziwne. Jak gdyby ta cholera nie istniała.
.
.
.
Uwinąłem się szybko z zaległościami, pomyślałem że jednak byłoby dobrze usłyszeć tę jędzę. Miałem do niej słabość, co tu dużo mówić.
Już od dłuższego czasu nie miałem z nią kontaktu, zarobiony.
Że też ją jeszcze trzymało, tak długo dotąd nie milczała.
Wybrałem nr tel, komputer dalej nie łączył z jej profilem.
W słuchawce odezwał się głos. Zimny i wyniosły, ale nie jej.
Usłyszałem, że to pomyłka. Spojrzałem na wyświetlane cyfry. Pasowało, nie było mowy o żadnej pomyłce.
Spróbowałem jeszcze raz. Tym razem inny głos, mówi że ten numer posiada od zawsze.
Poczułem się jak w jakimś cholernym matrixie. Co tu się wyprawia?
Zniknęła kobieta, a nawet wszystkie dane z komputera z nią związane. Przez tel też brak kontaktu, jak gdyby nigdy nie istniała. Przecież to było w chuj dziwne, takie rzeczy się nie dzieją.
.
.
.
W oczy rzuciło mi się nowe, otwarte pudełko, które leżało jeszcze przy komputerze.
Najnowszy program antywirusowy. Eksperymentalne cudo współczesnej techniki, jeszcze w wersji eksperymentalnej. Gorący towar.
Napis na pudełku głosił:
Najbardziej skuteczna broń. Rozwiąże wszystkie Twoje problemy, zniszczy wszelkie zagrożenia i pułapki, umieszczając je w specjalnej wirtualnej strefie- kwarantannie.
.
.
.
Zasnąłem z głową na biurku, chyba. Ciężko stwierdzić, kiedy od jakiegoś czasu granice między snem a jawą są dosyć płynne.
Spojrzałem nieprzytomnym wzrokiem na komputer, który mimo że działał od jakiegoś czasu bez zarzutu, wydawał się skrywać w sobie jakąś tajemnicę.
Ekran migał odcieniami szarości. Nic się właściwie nie działo, a jednak przyciągał uwagę. Jakby chciał mi coś powiedzieć.
Wreszcie, po dłuższej chwili zobaczyłem litery układające się w zdania.
- Ty chory pojebie. Coś Ty ze mną zrobił! Gdzie ja jestem, co to za miejsce?!
Zabierz mnie stąd!
Wzrok mimowolnie spoczął znów na kartonowym pudełku.
"Rozwiąże wszystkie Twoje problemy, zniszczy wszelkie zagrożenia i pułapki, umieszczając je w specjalnej wirtualnej strefie- kwarantannie."
O żesz kurwa..