Już trzeci miesiąc się zaczął bez okresu.
Wiem,że coś jest nie tak! Myślę, że to chroniczne zmęczenie jednak może mieć z tym coś wspólnego,a może to był i jest nawet pierwszy objaw jakieś choroby,zanim rozwinely sie kolejne objawy
Ja myślę,że dopadła mnie przedwczesna menopauza albo problemy hormonalne
Nigdy wczesniej nie mialam problemow zdrowotnych, nie liczac mojej hipoglikemii,ale te juz opanowalam i obecnie rzadko kiedy zdarza mnie sie miec za niski poziom cukru we krwi. Wszystko zaczelo sie rok temu,a może wcześniej ( nie pamiętam),gdy po raz pierwszy tu napisalam o swoim zmeczeniu, po czym byl okres poprawy i w tym roku znowu mnie dopadlo chroniczne zmęczenie,a w marcu doszly kolejne objawy... kompletnie tego nie rozumiem,bo mialam porobione badania i nic do tej pory nie wykryli poważnego,ale jeszcze wszystkich badan nie mialam np nie badali mi poziomu hormonów kobiecych,co jedynie robili mi badania na tarczyce. Nie mialam tez gastroskopii ani badan typowo ginekologicznych nie liczac ostatniej cytologii i zabiegu LLETZ.
Bylam w poniedzialek u lekarza i po badaniu ginekologicznym powiedziala ,ze muszę za 2 tygodnie jechac do szpitala na USG
Ja juz zaczynam wariowac ludzie przegladam w internecie jakie moga byc powody braku okresu jezeli ciąża odpada i mam juz łeb jak encyklopedia.
Dodatkowo moje chroniczne zmeczenie wg slow lekarza powinno zniknac ,a ono nadal jest. Nie wiem czy wogole bede w stanie obchodzic w tym roku Wielkanoc-najzwyczajniej w swiecie nie mam sily i energii, zeby piec świateczne ciasta i gotować wymyslne potrawy swiateczne. Córka dostanie ode mnie tylko prezent, ktory jej zamowilam online oraz swiateczne slodycze i to wszystko. Na szukanie czekoladowych jajek i jakies kolorowe wycinanki jest juz jak sama stwierdzila "za duża"
... Także mnie tegoroczna Wielkanoc zleci nijak przez moj brak energii. Moi znajomi wiedza o tym ,ze w tym roku zadnych gości nie zapraszam i do żadnych gosci nie jade na Wielkanoc
Codziennie mam nadzieje,że dostane w koncu ten okres
Moje objawy to: brak okresu,chroniczne zmęczenie,latanie do łazienki z pełnym pecherzem oraz wzdety brzuch. Zupelnie jakbym byla w ciąży,ale w niej NIE jestem. Kompletnie tego nie rozumiem
Od stycznia łażę tam i z powrotem do różnych lekarzy. Najpierw wykryto u mnie zakażenie wirusem EBV i przez jakiś czas lekarze zakladali,że to on jest przyczyna mojego chronicznego zmęczenia. Natomiast, gdy aktywność wirusa spadla i okazalo sie,ze nie jest juz aktywny,a moje chroniczne zmęczenie nadal było i jest ,to mialam rozne inne badania. Juz mam dosc latania po tych lekarzach, niech mnie w koncu zdiagnozuja raz a porządnie to zaczne odpowiednie leczenie
Przez chroniczne zmęczenie jestem w zasadzie przez dluzsza czesc dnia przykuta do łóżka a jeszcze do tego wszystkiego doszly inne objawy. Dzisiaj co jedynie to po etapowym sprzataniu domu,bo przecież normalny człowiek sprząta dom w jeden max dwa dni,a ja go sprzatam przez ponad tydzień czasu przez swoj brak energii to w koncu jak juz wszystko posprzatalam, zostawilam sobie dywany na sam koniec i dopiero dzis rano udalo mnie sie odkurzyc i jakims cudem mnie sie udalo miec czysty dom, a tak po za tym to nic takiego po za odkurzaniem nie zrobiłam i leze w łóżku
Co jedynie sie cieszę, ze naleze do grupy Wspólnoty z mojej nowej parafi i mam duze wsparcie od siostr zakonnych i innych kobiet-one rozumieja,ze nie jestem w stanie regularnie sie z nimi spotykac i z tad moja inspiracja ,zeby żyć na wzór życia zakonnego,bo tak naprawde w obliczu tych wszystkich objawów to niewiem co mi dolega,a co jak jakas powazna choroba,nieuleczalna? Przeciez przez tyle czasu trwania tych objawów to nie jest byle co prawda, dlatego ja postanowilam przygotować swoją dusze na wiecznosc z Bogiem,bo niewiadomo ile mi jeszcze zostalo życia na tej planecie. Pewnie pisze glupoty,ale ja czuje,ze cos jest nie tak. Dlatego tez chce tutaj pisać zarowno o mojej chorobie cokolwiek to jest,a okaże sie dopiero po badaniach,gdy przyjda wyniki oraz chce tez tu pisać o moim życiu na wzór zycia zakonnego,bo tak czuje ,ze to jest moja droga zyciowa zanim pojde do Nieba