Potrzebuje opinii osób z zewnątrz, bo nie wiem czy sama poprawnie widzę tą sytuację , czy gdzieś w tym jest moja wina. Otóż mam problem z moją bratową. Od początku zaznaczę, że nasze rodziny bardzo się różnią. Moja to introwertycy, małomówni , nie wychodzący z inicjatywą , wolący samotność. Jej rodzina sprawia wrażenie bardziej zżytej, rodzinnej, rozmownej i wesołej. Kiedy wszyscy jesteśmy razem naturalnie ja i moja rodzina jesteśmy mniej rozmowni niż jej rodzina.
Moja bratowa i prawdopodobnie jej rodzina ma z tym duży problem. Uważa że jej dziecko przez to nie będzie miało szczęśliwej rodziny. Ze moja mama ( babcia jej dziecka) mało angażuje się w relacje z wnukiem. Twierdzi, że moja mama jedynie wzdycha do dziecka , ale mało do niego mówi, mało się bawi( on ma rok) bratowa uważa że będzie to rzutowało na ich relacje między jej dzieckiem a moja mamą która nie będzie rozwinięta.. i jak ona ma dać dziecko pod opiekę mojej mamie skoro mama nie ma wypracowanej relacji z tym dzieckiem....Moja mama nie jeździ samochodem, zawsze jedziemy pociągiem do nich i brat po nas przyjeżdża ( 10 min drogi) . On sam nie ma z tym problemu, ale bratowa już tak. Twierdzi że moja mama jest niesamodzielna...Dodam, że wiedząc o problemach bratowej sama przyjechałam do niej porozmawiać aby pokazać moja perspektywę i że nie da się zmienić kogoś na siłę. Po rozmowie napisała mi, że ta rozmowa bardzo jej pomogła , po czym po kilku miesiącach od mojego brata dowiedziałam się że mu przekazała zupełnie inna wersję i powiedziała, że czuła się atakowana podczas tej rozmowy, gdzie na spokojnie z nią rozmawiałam. Więc dwie przeciwstawne wersje. Kiedyś, pracując za granicą udało mi się zdobyć bardzo drogie plecaki za ułamek ceny. Pokazałam jej zdjęcia , zasugerowała że fajny były taki plecak na urodziny dla jej brata. Dałam jej jeden. Po kilku tygodniach zauważyłam że wystawiła go na portalu sprzedażowym...Kolejna sytuacja .. powiedziała bratu że mówiła mi abym nie paliła e papierosów u nich w toalecie , ze względu na dziecko, a ja palę. Była to nie prawda, bo nigdy mi tego nie mówiła. Dla jasności, nie palę przy dziecku , tylko w toalecie , z dala od dziecka. Jej uwagi co do mojej mamy zaczęły się już nim pojawiło się dziecko , gdy brała ślub z bratem. Była zdziwiona i smutna, że moja mama nie interesuje się ślubem , nie zadaje pytań o sukienkę itp. Tylko, ze moja mama nie zadaje nawet mi zbyt dużo pytań o moje życie. Taką ma naturę, że nie lubi się wtrącać , sama była odsunięta przez własną mamę , która mało się nią interesowala więc prawdopodobnie przejęła ten schemat. Ostatnio poleciłam bratu , aby skorzystał z komory hiperbarycznej , ponieważ ma problem z szumem usznym, bratowa wybuchła, zaczęła mówić bardzo pretensjonalnym tonem, że ciągle mówimy o tej komorze, a brat jest dorosły i sam podejmuje decyzję. No kurde... Czy ona teraz będzie wnikać w to co mówię do mojego brata? Co mam mówić a czego nie?
Ingeruje też w to że mój chłopak jest samotnikiem i nie lubi spotkan rodzinnych, przez co rzadko wpada do niej i o to też jest problem.
Sama , mimo jej temperamentu, nie wyszłam do niej z żadną uwagą, nie oczekiwałam innego zachowania, nie mówiłam głośno że coś mi się nie podoba. Jestem taka osoba że jeśli ktoś mi nie leży to wolę ograniczyć kontakt niż się kłócić. Zresztą nie da się z nią rozmawiać bo zbyt emocjonalnie podchodzi do wszystkiego. Z mojej perspektywy to są jakieś wydumane problemy, a martwię się jedynie tym, że te nieporozumienia wpłyną na małżeństwo mojego brata, a tego bardzo nie chcę. Nie wiem jak to rozegrać bo nie mam ochoty po tym wszystkim na częsty kontakt z nią , ale boje się że przez to ucierpi mój brat i jego małżeństwo. I nie wiem czy sama nie podchodze zbyt emocjonalnie do tematu.
Czy nie przesądzam , czy rzeczywiście jej oczekiwania są uzasadnione? Wiem, ze ona może mieć swoją perspektywę, ale ciągle ona wychodzi z tym że to i to jej się nie podoba , a ja mam dość uszczęśliwiania na siłę .Proszę podzielcie się swoją opinią w komentarzu jeśli ktoś dotrwał to końca.