Witam, moze zaczne swoją historię od początku...
Prawie dwa lata temu poznałam faceta, byłam bardzo wpatrzona w niego, moi znajomi nie tolerowali go, mówili że jeszcze się na nim przejade ale nie słuchałam...Chciałam trwałego związku ale on zachowywał się jak gówniarz. Trwało to prawie rok. Zaczeły się kłamstwa z jego strony. Sms od innych dziewczyn, podpisał nawet numer znajomej imieniem meskim. On był taki że sprwadzał mnie na kazdym kroku, przeglądał poczte, sms itp. Ja tego na początku nie robiłam bo byłąm zdania ze kazdy ma prawo do prywatności i ze jesli ja jestem z nim szczera to on napewno też, ale sie pomyliłam. Pierwszy raz przejzałam jego sms, gdy się wkurzyłam o to że za każdym spotkaniem o to mi robi, więc chwyciłam telefon, byłam pewna ze nic tam nie znajde ale sie grubo pomyliłam. Przebaczałam mu kłamstwa, chodź umiał wymyśleć kłamstwo po kłamstwie ale ja stwierdzałam ze to nie są takie "wielke". Raz kazałam mu wybrać albo ja albo jego znajoma, mówił ze ja a później sie okazało że sie z nią spotkał. nie wiem czy mnie zdradzał ale wybaczyłam, ostrzegałam ze jeszcze jedno kłamstwo to bedzie koniec no i po dwóch tygodniach nowe sms, inna dziewczyna i robienie ze mnie idiotki ze sobie cos ubzdurałam. Ale nie wytrzymałam powiedziałam ze to definitywny koniec i nie chce juz go widzieć. Były niezaciekawe sms od niego, ale wytrzymałam. Pare miesiecy minęło myślałam ze to sie juz dawno skończyło. Zaczełam spotykać się z kimś innym a tu nagle buumm! Dostałam wiadomość z telefonu jego siotry z którą utrzymywałam b.dobre kontakty zeby się spotkać, że mam do nich wpaść bo wszyscy wyjechali. Gdy zawdzoniłam do drzwi i weszłam do korytarza, zobaczyłam tylko jego. Chciałam uciec ale zakluczył drzwi, wyrwał mi telefon i powiedział ze musze mu dużo wyjaśnić. Zaczął mówić że go zdradzałam, ze tylko czekałam na jego podknięcie zeby zerwać. Powiedział ze gdyby był inny to by zrobił ze mną coś innego (zasugierwał gwałt). Zaczął obrażać mnie i osobe z którą się aktualnie spotykam. Że wybrałam sobie zero bo pracuje przy drogach i nic nie osiągnie nie to co on. Zaczeła się szarpanina, powiedział ze ma nadzieje ze sie zemszcze (czyli czeka aż ktos chyba mu "wjebie") dodam ze ma brata policjanta. Po długiej szarpaninie wypuścił mnie. Następnego dnia dowiaduje sie ze rozpowiada o mnie plotki jak się puszczam na prawo i lewo, że sex jest dla mnie najważniejszy, że jestem nimfomanką itp. Zaczepia obce dla niego osoby np. kuzyn osoby z którą sie spotykam i zaczyna mnie oczerniać. Próbuje się jakoś trzymać, ale wiem że mieszkam w wiosce i wszyscy mówią na mój temat. Przy ludziach udaje ze jest wszystko wporzątku ale naprawde moja psychika dłużej tego nie wytrzyma. Nie wiem ile jeszcze to zniosę, stoję na dnie. Proszę o rade
to ze brat jest policjantem nie oznacza ze nie dasz sobie rady, poinformuj odpowiednie sluzby i niech zrobia z nim porzadek, tak sie zahcowuje gowniarz.
Spotkałaś na swojej drodze wyjątkowego drania i chama.Niestety najpierw trzeba się sparzyć,żeby coś zrozumieć, szkoda tylko,że w taki sposób to się stało.Z bardzo złym skutkiem dla Ciebie,niestety.Piszesz ,że jego brat jest policjantem. No to co z tego? Co to, jesteś dzieckiem,żeby straszyć Ciebie baba-jagą? czy kominiarzem? To co robi ten smarkacz w tej chwili, jest karalne i dobrze byś zrobiła,jeślibyś się udała np.na Prokuraturę i tam wszystko opisała,dobrze też by było mieć świadków zachowania tamtego gówniarza i jego gróźb.Nie zwlekaj,bo z pewnością nie będzie lepiej,ale może być dużo gorzej,lepiej tę sprawę załatw najszybciej jak się da.Życzę Ci powodzenia.Będzie dobrze i mam nadzieję,że ten drań odpowie za swoje zachowanie.Trzymaj się,trzymam kciuki.Będzie jeszcze okey.Pozdrawiam.
Powinnaś iść do prawnika żeby Ci napisał doniesienie na policję. Musisz to uciąć bo się będziesz męczyć plotka i przez lata. Ja musiałam się wyprowadzić z wioski bo przez plotki byłego partnera ludzie mi żyć nie dawali. Teraz z perspektywy kilku lat widzę że złość na niego mi nadal psuje psychikę.