Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 44 45 46

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,926 do 2,984 z 2,984 ]

2,926

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam -gratuluje Endriu u mnie też nie najgorzej pracuje chodz mam czasami jakies dziwne lęki pozdrawiam wszystkich

Zobacz podobne tematy :

2,927

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
olka_be napisał/a:

Czy macie zaburzenia widzenia przy waszych problemach?
Ja czasem źle wiedze tzn moge wszystko odczytac ale widze malo wyraźnie. Czasem to mija. Mialam badne dno ok i wizyte u neurologa. Wszystko ok. Ale mnie to oczywiscie martwi....

To jest tzw. "ucieczka" Twoja podświadomość gdzieś ucieka, aby się nie bać, nie czuć bólu nie przeżywać

2,928

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ja też potrzebuje pomocy nie radzę sobie z nerwicą i lekami mam dni gorsze oraz lepsze  proszę napiszcie co robić

2,929

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj kwiaciareczka83
to zacznijmy od początku... opisz swoją historię

2,930

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
kwiaciareczka83 napisał/a:

Witam ja też potrzebuje pomocy nie radzę sobie z nerwicą i lekami mam dni gorsze oraz lepsze  proszę napiszcie co robić

Napisz swoją historię.. z doświadczenia widzę, że około 70-80% problemów wynosi się z rodzinnego domu, które nieraz wynikają ze złego sposobu myślenia

2,931

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witajcie
mam 33lata
Leczyłam nerwice w 2013/2014 roku
brałam leki ..zapomniałam nazwy teraz..aa escitil
jak zaszłam w ciąże a była poprawa mogłam odstawić.
Gdyby sie cos działo moge znów przyjść.Tak powiedział p.dr który mnie leczył z tym ze juz tam nie pracuje.,
   Od sierpnia zeszłego roku pojawia sie co jakis czas kołatanie serca...uczucie paniki..ze zejde..spoac nie mogłam..
Potem przechodziło/.Od listopada 2015 przeniosłam sie do innej przychodni gdzie dwie lekarki są.Jedna jest tez endokrynologiem
a mam niedoczynn.tarczycy leczoną od 1 roku zycia.
   W tym juz roku z jakies 3 mies temu dostałam tabletki bisocard
bo pojawiło sie znów to uczucie.,Budziłam sie w nocy i serce waliło.
Miałam ekg i 117 tetno i ten lek na uciszenie jakby.
Pomagało
  Od zeszłego tyg(soboty)znów to samo...ucisk w klatce piersiowej..do tego boli głowa,słabo mi..chwilami mi sie kreci w głowie.
Jutro chce isc do p.,dr
  moze jestem panikara jak mówi mąż ale nie radze sonbie z tym
On (mąż)uważa ze przesadzam
ale niewie jak ja sie z tym czuje

Czytałam ze przy nerwicy są własnie objawy ze nie tylko serce kołacze,ale boli tez głowa..zawroty głowy
a wczesniej tego nie miałam

ja sie boję ze moge miec zawał mimoi tego wieku młodego jeszcze.
Albo jakis nowotwór bo dziadek ze str.taty i ciocia(siostra taty)zm.na raka

2,932

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

przepraszam ze to wkleje

Nerwica serca to odmiana nerwicy lękowej, która objawia się pod postacią zaburzeń w rytmie serca, duszności, bóli w okolicach klatki piersiowej. Ponieważ choroba daje objawy podobne do arytmii czy nadciśnienia tętniczego, w celu jej dokładnej diagnozy trzeba wykonać podstawowe badania wykluczające podłoże somatyczne. Dowiedz się, jakie są przyczyny, objawy oraz sposoby leczenia nerwicy sercowej.

Nerwica serca należy do zaburzeń lękowych objawiających się pod postacią dolegliwości ze strony układu nerwowego i układu krążenia. Objawom somatycznym towarzyszą z reguły symptomy o podłożu psychicznym – silny niepokój i lęk połączony z obawą o własne życie. W skrajnych przypadkach chory może myśleć, że właśnie przeżywa zawał lub umiera. Jest przekonany, że cierpi na poważną chorobę serca i dlatego pierwsze kroki kieruje do lekarza rodzinnego. Badania jednak nic nie wykazują, a dolegliwości dalej utrzymują się. W takim przypadku najbardziej prawdopodobna diagnoza to nerwica serca o podłożu psychosomatycznym.

Nerwica serca – objawy
Nerwicę serca łatwo pomylić z chorobą kardiologiczną. Towarzyszące jej objawy mogą przypominać zaburzenia w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego. Do najczęstszych należą:

ból i dyskomfort w klatce piersiowej – może to być kłucie, uczucie tępego gniecenia, ucisk utrzymujące się przez kilka godzin, a nawet dni;
kołatanie serca – uczucie nieregularnego, przyspieszonego bicia serca;
duszności – oddech jest płytki, przyspieszony, chory nie może wziąć głębokiego wdechu.
Oprócz tego pacjent odczuwa silny niepokój psychiczny i ruchowy, drży, poci się, może na zmianę czerwienić się i blednąć. Podczas ataku ma podwyższone ciśnienie, zawroty głowy, może wydawać

  musze cos z tym zrobic bo mnie wykancza ten stan:(
a mam 4 dzieci...i nic mi sie nie chce
wyjscie z domu mnie napawa lekiem nawet
nic mi sie nie chce
nawet biore magnez b6 z potasem

2,933

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Ona_82
Ja mam nerwicę serca... nie zdiagnozowaną u lekarza ale po badaniach krwi, tarczycy, ekg, holtera i konsultacjach z lekarzami - stwierdziłem, że to jest to - nie ważne
W każdym razie... wymyśliłem sobie test czy jakikolwiek mój objaw, a na prawdę było ich wiele jest nerwicowy czy nie...
Nerwica (każda) to po prostu nadmierna reakcja organizmu na błahe bodźce. Tak po prostu. Reakcje np jak strzeli piorun i się przestraszysz i wali Ci serce uznajesz za objaw normalny - nie boisz sie tego ale jak pomyślisz "zawał" i zacznie Ci walić serce to uznajesz tą reakcję za nienormalną i nakręcasz sama siebie.
Mój test polega na tym, że w takich sytuacjach kładę rękę na klatce piersiowej, tuż nad sercem i gładzę się palcem po mostku... skupiam się na tym... jeśli odczucie gładzenia przyćmiewa wszystkie innego objawy - to znaczy że to nie zawał smile
Polecam

2,934

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
endriu1500 napisał/a:

Witaj Ona_82
Ja mam nerwicę serca... nie zdiagnozowaną u lekarza ale po badaniach krwi, tarczycy, ekg, holtera i konsultacjach z lekarzami - stwierdziłem, że to jest to - nie ważne
W każdym razie... wymyśliłem sobie test czy jakikolwiek mój objaw, a na prawdę było ich wiele jest nerwicowy czy nie...
Nerwica (każda) to po prostu nadmierna reakcja organizmu na błahe bodźce. Tak po prostu. Reakcje np jak strzeli piorun i się przestraszysz i wali Ci serce uznajesz za objaw normalny - nie boisz sie tego ale jak pomyślisz "zawał" i zacznie Ci walić serce to uznajesz tą reakcję za nienormalną i nakręcasz sama siebie.
Mój test polega na tym, że w takich sytuacjach kładę rękę na klatce piersiowej, tuż nad sercem i gładzę się palcem po mostku... skupiam się na tym... jeśli odczucie gładzenia przyćmiewa wszystkie innego objawy - to znaczy że to nie zawał smile
Polecam

na to nie wpadłam

dzis lepiej
tylko głowa znow boli
ale  serce sie uspokoilo i to uczucie uscisku

odnosnie zawalu..lekarka powiedziała ze to inaczej wyglada niz ja sobie wyobrażam
to nagłe

2,935

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

To prawda ona_82, zwroc uwage, ze kiedy masz te wszystkie obiawy to sie boisz ze to zawal, ta obawa, ten lek, wzmaga, uwrazliwia cie na obiawy, skupiazz sie na nich i tak na prawde wydaje ci sie ze to moze byc zawal. Jesli mialabys zawal wiedzialabys to na pewno. Mnie lekarz jakis spytal: czy czuje pan bol? Odpowiedzialem: wydaje mi sie, ze... przerwal i powiedzial: to znaczy ze pana nie boli.
Za kazdym razem kiedy nie bedziesz pewna.. posmyraj sie palcem po mostku... jak bedziesz czuc tylko smyranie to mozesz byc pewna ze to tylko twoj lek :-)

2,936

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ..Dlugo szukalam jakiegos forum zeby  porozmawiac,ciesze sie ze znalazlam ,i moze opisze wam moja sytuacje .Mam na imie Ewelina mam 26 lat ,od 3 lat jestem szczesliwa mezatka .Staralismy sie z mezem o dziecko ale jakos tak nam nie wychodzilo dluzszy czas wiec stwierdzilismy ze trzeba sie udac do jakiegos specjalisty .Zaczelam chodzic do profesora ginekologi (badania oczywiscie porobione).Maz w pelni sil zdrowy tylko u mnie wyszedl zespol policystycznych jajnikow i nie mialam jajeczkowania,wiec dostalam tabletki najpierw metformax w dawce 500 po miesiacu dawka zwiekszona na 2000.Po braniu takiej dawki przez 1.5misiaca zaczelam mdlec to na ulicy to na klatce w wannie .Dodam ze przy omdlewaniu pojawialo sie drzenie rac cala spocona glowa pusta..Porobilam badania wyszlo ze cukier zaczal spadac od tego leku..Wiec wiadomo z czasem juz sie nawet balam wychodzic a juz sama to absolutnie sie nigdzie nie ruszalam .Z dnia na dzien bylo coraz gorzej i ten lęk ze znow zemdleje ,nie bylam w stanie sama sie umyc ,nie bralam prysznica sama tylko szybka wanna i to w obecnosci meza.Z dnia na dzien przestalam nawet z domu wychodzic z jego towarzystwie bo zrobilam pare krokow i nogi uginaly sie glowa pusta i blokada odwrot do domu bo w nim tylko czulam sie bezpiecznie..Wkoncu maz zamowil wizyte lekarza rodzinnego do domu ktory dal skierowanie do szpitala a tam dowiedzialam sie ze nic mi nie jest jestem zdrowa,wiec rodzinna zaproponowala psychiatre gdyz stwierdzila ze za dlugo jestem w takim stanie a z dnia na dzien moze byc coraz gorzej.Oczywiscie umowilam wizyte i poszlam jestem bardzo zadowolona ze poszlam ,dostalam paroxinor na poczatek ,biore go miesiac ale nie dlugi czas to jest a ja minimalna poprawe widze ..Oczywiscie wizyta u neurologa uswiadomila mi w jakim stanie jestem teraz ..starajac sie o dziecko lekarz dal na duza dawke leku po ktorym zdlalam cukier spadal i doszly lęki,nie wspominaja ze moj organizm jest rozregulowany kompeltnie wszystkie narzady potrzebuja czasu na regeneracje ktora nawet moze potrfac do pol roku .Ale ciesze sie z tego ze tak to sie skonczylo gdyz moglam wpasc z spiaczke cukrzycowa ..Mysle ze pomalutku dojde do siebie choc dni sa teraz bardzo ciezko dla mnie ..Dziekuje ze moglam ze rozpisac..Mam nadzieje ze przyjmiecie mnie do tego fantastycznego forum ...Pozdrawiam

2,937

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nina
az ciary nie przeszły
..lekarz na początku powinien dac mniejszą dawke a nie taką dużą
całe szczescie ze nic złego sie nie stało
  zycze aby udało Ci sie zajhsc w ciąże:)
bedzie juz teraz napewno dobrze
trzymam kciuki i zycze powodzenia

2,938

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ponownie...no tak troche historia nie do uwierzenia ale jednak niestety prawdziwa..Jak narazie nie mysle o dziecku poniewaz ja sama musze sie uporac z tymi lekami ,gdyz sama jeszcze jestem uzalezniona od wszystkich bo sama nie wyjde ..Juz mam 2 dzien takiego dola ze masakra ale jakos musze z tym dac sobie rade..Przykro mi jedynie z tego powodu ze chcialam dobrze a skonczylo sie dla mnie to jednak zle..Pozdrawiam

2,939

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wszyscy tu znamy leki, wiemy co to znaczy bac sie np wyjsc z domu, ja sie balem nawet wstac z kanapy. Wiemy czym jest codzienna walka z samym soba ale... kazdemu bez wyjatku udaje sie wrocic wczesniej czy pozniej do normalnosci. Kazdy sobie zaczyna radzic. Czy to z pomoca psychologa, lekow, medytacji.
Tobie nina tez sie uda, zycze Ci tego. Pamietaj, nie poddawaj sie, walcz o siebie i skup sie na swiecie zewnetrznym nie na tym co odczuwasz.

2,940

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam oczywiscie  caly czas mam nadzieje ze bedzie dobrze predzej czy pozniej ..Bardzo bym chciala wrocic do takiej kobiety jaka bylam wiem ze na wszystko potrzeba czasu ,ale czasami sil brak ..Dobrze ze mam meza ktory mnie wspiera i oczywiscie wszystko spadlo na jego ramiona praca firma obowiazki domowe bo jest tak ze nie wstaje z lozka bo nie mam sily.Przykre tylko jest to ze przez kogos taka jestem ale coz zycie samo zycie..Chciala bym wkoncu pojsc do pracy a nie siedziec w domu..Ale na wszystko jest czas tak mowi Psychiatra nic na sile wszystko musze malymi kroczkami zaczynac ..W sumie troszke jak dziecko od nowa zaczynac wszystko ..Pozdrawiam Cieplutko Wszystkich

2,941

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam,
jestem tutaj nowa......u mnie takie stany nerwicy lękowej zaczęły się kilka miesięcy temu.....nastąpił dziwny atak - w klatce piersiowej, zawroty głowy + płytkie oddychanie. Pojechałam tego dnia na SOR - gdzie zrobili badania, dali kroplówkę, przepisali leki - bo dodatkowo mam problemy z żołądkiem...więc przepisali leki na refluks itp.....ale wcale jakoś lepiej się nie czułam....ale byłam już troszkę spokojniejsza. Dwa bi póżniej znowu to samo,......znowu pogotowie - gdzie dli mi lek uspakajający i zastrzyk na rozluźnienie mięśni.....pojechałam do domu i spałam....Kilka dni później nie wiedząc o co w tym wszystkim chodzi poszłam jak najszybciej do gastrologa - ktry od razu stwierdził że to są lęki i przepisał mi tanxrene....małą dawkę. Oczywiście jak przeczytałam lotkę to zamarłam - ale brałam przez kilka tygodni....pożniej bałam się go odstawić. Chodzę już od roku do pani psycholog - która pomaga mi w stanach depresyjnych.......dała mi numer do Pani psychiatry, która miała mi powiedzieć jak odstawić ten lek tanxrene. Zapisała mi inny nexpram - jednak zdecydowałam się że postaram się sama wraz z terapią u pani psycholog przejść przez ten stan.....Jest dziwnie.....i nie łatwo...czasami czuję jakby każdy oddech miałby mnie udusić.....jakbym miała zejść bo nie mogę wziąć długiego, głębokiego oddechu...bo cały czas mam taką jakby gulę w gardle i wszystko spięte w szyj.....To mnie strasznie wkurza i nakręca negatywnie.......nie dzieje się to podczas jakiś konkretnych sytuacji - po prostu jest...prawie zawsze podczas oddychania......wiem że to dopiero początek......ale czy ktoś z Was miał podobne stany z oddychaniem? Badania miałam w szpitalu robione, tarczycę także - bo chodzę także do endokrynologa i jest ok......

2,942

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć Wszystkim
satamakija - znam to uczucie bardzo dobrze, też wiele razy czułem jakbym się dusił. Pamiętam jak nawet obawiałem się zasnąć bo podczas snu wydawało mi się ze się dusze i budziłem się łapiąc oddech - tak jakbym się topił i w ostatniej chwili przed utratą przytomności jeszcze zdołał się wynurzyć i wziąć oddech. Koszmarne uczucie, ale napad paniki nie jest w stanie spowodować że możesz przestać oddychać. Ucisk w klatce piersiowej, zawroty głowy i płytki oddech to są objawy napadu paniki. W czasie stresu mięśnie szyi i klatki piersiowej są napięte i zmniejszają twoja wydolność oddechową, ponieważ oddychamy wtedy za płytko i za szybko - jest to naturalna reakcja organizmu który w ten sposób próbuje zwolnic nasz oddech. To nie brakuje nam tlenu tylko zbyt szybko oddychamy co objawia się wydychaniem zbyt dużej ilości dwutlenku węgla w stosunku do ilości tlenu zawartej we krwi. Powinniśmy oddychać pełną piersią (tak jak oddychają małe dzieci do 3-4 roku życia. Potem powoli zatracają tę natura zdolność).
Oddech przeponowy:
1. Oddychaj przeponą, wdychaj powoli powietrze nosem, licząc do pięciu (licz powoli: „jeden… dwa… trzy… cztery… pięć” podczas wdechu).
2. Zatrzymaj powietrze, licząc do pięciu.
3. Wydychaj powietrze powoli, przez nos lub usta, licząc również do pięciu.
4. Powtarzaj to przez kilka minut dziennie. I w trakcie ataku paniki.
Są nawet programy do relaksacji oddechowej smile

Jak masz jakieś pytania to pisz:). Będzie dobrze:)

2,943

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Założyłam osobny wątek, ale stwierdziłam, że jeszcze tutaj do Was napiszę....

Ratunku! Czy ktoś miał podobne objawy?
Od wczoraj tj. 26.07.2016 r. odczuwam tak jakby podniecenie w okolicach dolnej części podbrzusza. Czuję się, jakbym była nabrzmiała. Bardzo źle się z tym czuję, Już raz miałam podobne NIEPRZYJEMNE uczucie w święta Wielkanocne. Przeszło po kilku dniach, ale pojechałam na SOR, bo stwierdziłam, że to coś poważnego. Powiedziałam jak się czuję, zrobili mi badanie ginekologiczne, usg jamy brzusznej i konsultacje psychiatryczną. Badania nic nie wykazały. Określono mnie, że jestem pobudzona. Lekarka na SOR kazała mi wypić coś i miałam po tym poczuć się lepiej i zasnąć normalnie w domu. No i tak się stało. Myślałam, że to już koniec. A teraz kolejny raz takie coś mi się dzieje sad Czy to na tle nerwowym? W pracy mam mnóstwo stresu, ale do tego jestem przyzwyczajona i inaczej reaguję na stres. A teraz coś takiego po raz drugi się wydarza. Czy powinnam iść do psychiatry, psychologa, neurologa? Chce mi się płakać przez to sad

2,944

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Chciałabym jeszcze dodać do moje postu powyżej, że zdaję sobie sprawę z tego, że jestem (niestwierdzone przez psychiatrę) hipochondryczką, że łatwo się poddaję, denerwuję. Na pewno mam problemy ze sobą, ale nigdy nie miałam takich stanów "podniecenia". Jest to bardzo uciążliwe, męczące. Czuję, że dziś kolejną noc będę miała nieprzespaną... Wczoraj płakałam przez to "podniecenie". Nawet przez myśl mi przeszło, czy nie rozstać się z narzeczonym, bo po co mu "psychiczna kobieta". Z tego chyba wychodzi, że mam niską samoocenę.... Chciałabym z kimś porozmawiać, kto ma podobne problemy. Tak strasznie nie chciałąbym iść do psychiatry sad

2,945

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kosmita7

dzięki wielkie za tą poradę:)
Przyda się na pewno.......:D

2,946

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

polecam wegetarianska diete, dziala cuda

2,947

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej, czy ktoś z was chodzi do pracy pomimo nerwicy? Ja chodzę i cały czas jestem w strachu, że to już koniec i nie dam rady. Jak sobie radzicie w pracy?

2,948

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Bardzo cieszę się, że trafiłam na to forum. Szukałam takiego, ponieważ jestem ogromnie wdzięczna, bo wyszłam na prostą z moim stresem, lękiem, emocjami, natłokiem myśli, przygnębieniem, czasem złością, a czasem z bezsilnością. BYło tak, że cała się trzęsłam ze strachu, że coś pójdzie nie tak w pracy. Byłam przerażona. Nigdy nie brałam leków, bo bałam się zamulenia umysłu. Stres był wystarczająco wyprowadzający z równowagi. Pomogła mi koleżanka, która przyszła na moment do pracy. Tylko na 3 miesiące. Po tym czasie się zwolniła. Ale powiedziała mi, że w weekend jest kurs i muszę na niego iść. On mi pomoże. Byłam w takim stanie, że zrobiłabym wszystko. Poszłam. Po raz pierwszy poczułam się tak, jak dawno chciałam się czuć. Czuć ten spokój, przyjaźń do ludzi, mówić im komplementy. Kurs trwał raptem 3 dni. Uczą techniki oddychania, która pozwala żyć bez stresu. Autentycznie. Jeśli ktoś mi powie, że w tych czasach nie można, oj można. Pierwsze efekty są po kursie, w zasadzie już w trakcie, a potem trzeba "oddychać" w specjalny sposób w domu i tyle. Stosuję to od 14 lat.  Staram się mówić o tym jak największej ilości osób, bo naprawdę chcę, aby było więcej szczęśliwych osób. Wtedy będzie wszystkim nam lepiej. Kurs to Happiness organizowany przez fundację Art of living. Mam nadzieję, że komuś tym pomogę.

2,949

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, jak mozna skontaktować się z założycielka tego temu Stokrotką ?
Czy ktoś może wie ?
Dziękuję smile

2,950

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.Nerwica tez niestety stala sie moja przyjaciolka

2,951

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie, dawno mnie nie było smile
Od lipca żyję bez efewelonu smile Żyję! miewam gorsze dni, teraz wiem, że moja choroba wiąże się głównie z wypaleniem zawodowym. Strach, obawa o przyszłość nie pozwalają mi myśleć o zmianie pracy. Ale nauczyłam się odpuszczać, odpoczywać, nie myśleć. Na skurcz żołądka na razie pomaga mi calms. No i wiem, że jeśli zaburzenia depresyjno-lękowe wrócą jest lek, który doskonale na mnie działa i zawsze mogę do niego wrócić. Trzymajcie się cieplutko, uwierzcie, będzie lepiej, choć dziś może nic na to nie wskazuje big_smile

2,952

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.
Mam na imię Marcin i mam 24 lata. Niestety od wielu lat cierpię na nerwicę lękową. Wszystko zaczęło się około 5 lat temu. Siedziałem na kanapie i czytałem gazetę. Nagle natrafiłem na artykuł, który mówił o objawach zawału. W trakcie jego czytania zaczynałem odczuwać w sobie te objawy i z każdą sekundą było co raz gorzej. Rzuciłem gazetę, wstałem i chwilę pochodziłem, lecz było tylko gorzej. Szybko powiedziałem mamie co się dzieje i pojechaliśmy na izbę przyjęć. Z każdą chwilą  mój lęk narastał, serce waliło jak oszalałe, myślałem, że to koniec i już się z tym pogodziłem. Dojechaliśmy na izbę przyjęć, była spora kolejka i strasznie panikowałem, bałem się bardzo. Gdy wszedłem do gabinetu doktor od razu stwierdził, że to nerwica, żebym się uspokoił. Wystarczyło, że na mnie spojrzał i wiedział co jest grane. W tym momencie wszystkie moje objawy zniknęły w jednej sekundzie jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Lekarz zrobił ekg, zbadał ciśnienie i wszystko było ok. Przepisał mi jakieś tabletki, już nie pamiętam co to było i kazał znaleźć sobie dziewczynę (miałem akurat wtedy). Zrobiłem jeszcze sporo badań, echo serca, ekg, holter i wszystko było dobrze. Po tej przygodzie wszystko było lepiej, ale nie idealnie, choć tak silnych ataków nie miałem aż do tego roku. Nerwica była ze mną przez wszystkie te lata, ale w tym roku tak bardzo się nasiliła, że ciężko się żyje. Zaczęło się od tego, że w Maju wyjechałem za granicę. Dostałem świetną pracę, zarabiałem prawie 2000zł w tydzień, wydawało mi się, że byłem szczęśliwy. Pewnego razu w pracy zaczęło robić mi się bardzo gorąco, byłem cały czerwony, zdenerwowany, serce waliło jak młot i czułem ucisk w klatce piersiowej i w głowie. Cały się trząsłem. Pojechałem szybko do szpitala, gdzie zrobiono mi ekg, badania krwi i oczywiście wszystko wyszło dobrze. Wróciłem do domu. Sytuacja powtórzyła się jeszcze 2 razy, byłem w szpitalach, robiono mi ekg, krew, rentgen płuc i wszystko ok, ale ja czułem się ciągle źle. Wróciłem do Polski. Zrobiłem badania na wszystko, ma glukozę, tarczycę, mocz, echo serca, holter. Wszystkie badania dobre, a ja ciągle czuję, że coś jest nie tak. Są dni, gdy czuję się dobrze, ale częściej są takie, że czuję się po prostu dziwnie. Nie umiem tego nazwać, to bardzo dziwne uczucie, lęk przed atakiem. Funkcjonuje normalnie, nie boję się miejsc, ludzi, mam świetnych przyjaciół, kochającą mamę, a jednak ciągle coś jest nie tak. Moje objawy głównie dotyczą serca, często czuję i słyszę jego bicie, mocne i szybsze niż powinno być. Dochodzą dziwne uczucia w klatce piersiowej, które nasilają lęki. Nie byłem jeszcze na żadnej terapii, prócz dwóch wizyt u psychologa lata temu. Teraz właśnie jestem na długim spacerze, bo już coś mi siedzi w klatce i boję się, że coś mi się stanie. Spacery zazwyczaj pomagają, lubię spacerować długo, kilka godzin. Jedyne leki jakie biorę, to validol i persen forte, oraz piję melise. Marzną mi ręce, ale mimo to piszę na telefonie, muszę coś z tym zrobić, tylko nie wiem co. Jestem raczej świadomy, że to nerwica, ale te objawy są tak cholernie męczące, że ciężko się żyje. Podejrzewam, że w moim przypadku winowajcą było dzieciństwo w biedzie, z ojcem alkoholikiem. Tata zmarł rok prawie 2 lata temu. Teraz Nie jestem na niego zły, wiem, że alkoholizm to ciężka choroba i zrozumiałem, że po prostu nie umiał z tym wygrać, choć kiedyś tego nie rozumiałem. Być może nerwica pokazuje mi właśnie to, że nie tak łatwo wygrać z własną psychiką...nie wiem co robić, mam niby hydroksyzyne od lekarza, który jako 5, czy 6 stwierdził to samo - zaburzenia lękowe z objawami somatycznymi i który kazał mi iść na piwo ze znajomymi, zamiast myśleć o tym. Gdyby tylko wyjście na piwo rozwiązywało problem... Wziąłem jakiś czas temu tą hydro 10mg, ale źle się po niej czułem i byłem senny. To niesamowite jak dużo zależy od psychiki. Chcę to zmienić, chcę żyć bez strachu i lęków. Nie czuję się obecnie źle, mam dobry humor, tylko to dziwne uczucie w klatce piersiowej...ciężko się żyje z tym, choć to nie boli, ale jednak wzbudza niepokój. Gdy się ruszam jest dużo lepiej.

Miał ktoś podobne objawy? Bardzo chciałbym z tym wygrać i wiem, że w końcu będę musiał iść do psychologa, ale jakoś się przed tym bronię...Pozdrawiam:(

2,953

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich nerwusów borykam sie z nerwica od kilku miesiecy co zrobic kiedy wystepuje lek i czesą mi sie rece nogi jak z waty kto tak ma prosze o rade stasiamonia

2,954

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie wiem czy nie złamię regulaminu, ale wszystkim osobom z nerwicą lub zaburzeniami lękowymi polecam forum: www.zaburzeni.pl.

Tak skrótowo.
O nerwicy mówimy wówczas, gdy mózg uruchamia reakcje lękowe w sytuacjach braku realnego zagrożenia. Reakcjami tymi są np. przyspieszony puls, drżenie kończyn, uczucie uginania w kolanach, zaburzenia widzenia (nieostrość), ogólne otumanienie i oszołomienie, brak logicznego myślenia, poczucie oderwania od rzeczywistości, czarne myśli wskazujące, że już po nas, że umrzemy/dostaniemy zawału/udaru itp. Normalka. Potem adrenalina się wypala (zazwyczaj trwa to maksymalnie kilkanaście minut) i wszystko wraca do normy. Czasem u niektórych występuje też tak zwana derealizacja czyli wrażenie oglądania świata przez szybę.

Jak z tego wyjść?
Trzeba to olać. Serio, każdy wam to powie. Wszystkie odczucia związane z nerwicą są subiektywne. Nasz mózg nas oszukuje. Nie da się np. zemdleć przy ataku paniki bo puls jest tak wysoki i oddech tak szybki, że mózg jest aż nadto dotleniony, w związku z czym nie ma powodu się "resetować". Olewanie tego wszystkiego jest konieczne jeśli nie chce się wyrobić w sobie dodatkowych reakcji lękowych. Jeśli np dopada was to wstrętne uczucie w konkretnej sytuacji (np. w sklepie) i przestaniecie chodzić do sklepu to nauczycie swój mózg tego, że tam należy uruchamiać te mechanizmy i stanie się to dla was koszmarem.

Osoby, które nie mają dość samodyscypliny w olewaniu mogą oczywiście próbować się leczyć. Najlepsze efekty daje psychoterapia, czasami trzeba ją połączyć z lekami psychotropowymi. Leki nie leczą nerwicy, ale zagłuszają jej objawy i pomagają stanąć na nogi.

Ogólnie rzecz biorąc nerwica może zgotować każdemu piekło, dlatego ważne żeby się za nią wziąć od początku i nie pozwolić aby zawładnęła naszym życiem.

2,955

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,

dawno mnie tu nie było. Widzę, że nerwusków przybywa, ubywa - cóż można powiedzieć - życie.
Mnie już tu dawno nie było nerwica minęła i mimo, że czasem odczuwam jeszcze jej skutki to mogę śmiało powiedzieć - wyszedłem z tego :-)

Zaniepokoił mnie trochę post pawel_86666 - moim zdaniem nie można do nerwicy podejść w taki sposób jak to opisujesz - więc nie każdy to powie - sama psychoterapia to odkrywanie przyczyn i nauka radzenia sobie z samym sobą - to sprzeczne z ideą olewania tego. Jeśli zacznie sie olewać obiawy, nerwicę, przejdzie do porządku dziennego to ona wróci bo tak na prawdę nic się z nią nie zrobiło, a olanie to leczenie objawowe, a nie przyczynowe.

Marcinek24 - może trudno będzie Ci w to uwierzyć ale ja poradziłem sobie z nerwica serca z myślami o zawale i śmierci akceptując ją. Pomyślałem sobie: k*wa śmierć to etap przez który każdy musi przejść, to nie uniknione. Zawał? Jestem pewien, że bardziej boisz sie bólu więc pomyśl sobie tak: będziesz miał zawał, będzie potwornie boleć, nie przeżyjesz to będzie Ci już wszystko jedno, jak przeżyjesz to dobrze, będziesz nadal się cieszył życiem. Nie ma co się zastanawiać czy to straszne, czy Cie to spotka. Nie spotka Cie to to super, umrzesz na coś innego. Zaakceptuj to. Będzie Ci łatwiej. Akceptacja pomaga oderwać od tego myśli. Zaufaj swojemu organizmowi, on dobrze wie jak utrzymać Cie przy życiu i nawet jeśli zawał Ci się trafi, Twój organizm zrobi wszystko by Cie uratować.
Masz 24 lata, całe życie przed Tobą, a marnujesz je na to co może ale nie musi Cie spotkać.

stasiamonia - na pewno masz duże lustro w domu, kiedy zaczniesz się bać, podejdź do niego i popatrz na siebie. Skup się na tym jak wyglądasz. Nawet nie będziesz wiedzieć kiedy, a się uspokoisz.

Za słowami "mała pi" - uwierzcie, że można z tego wyjść, cieszyć się życiem.
Życzę wam tego.

2,956

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć, jestem tu nowa. Muszę zapytać bo pęknę, czy odczuwacie wewnętrzne drżenie które czasem tak się nasila że drży się w sposób widoczny, drżą ręce, w środku serce wali, tętno przyspiesza i trwa to nawet kilka godzin?  Nie radzę sobie z tym. Tarczycę mam zdrową, nadciśnienia nie mam, cukier w prządku, serce zdrowe. Mam nerwicę od 6 lat, miałam różne objawy, bóle głowy, bóle żołądka, mięśni, kręgosłupa, lub lęk i inne emocje. Mogłabym bez końca wymieniać, jakoś przeszły, wyciszyly się, ale te drżączki męczą mnie już 4 miesiąc. Powtarzają się raz na 10-14 dni, czasem już od rana czuję lekkie drżenie, myślę że z głodu -więc jem, potem myślę że za dużo zjadłam (bo i z tego powodu potrafię czasem drżeć) ale nic..Drżenie trwa, zaczynam się martwić, myślę o tym, że nie wiem co mi jest, może mam jakąś chorobę i zaraz padnę... Niepokój się nasila, uwaga skupia na drżeniu, humor kiepski... Objawy stają się dokuczliwe i nasilają się a ja się boję... W międzyczasie pomiędzy tymi 10-14 dniami nie zdarzają mi się takie ekstremalne drżenia, bywają, ale są łagodniejsze i przejściowe a czasem w ogóle ich nie ma. Poradzcie co robić... Może ktoś ma podobne doświadczenia?

2,957 Ostatnio edytowany przez Tomekptb (2017-01-07 21:18:52)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam! Może to nie miejsce dla mnie bo jestem facetem ale co tam. Bujam się z nerwicą już 2 rok. Przeszedłem pełną psychosomatykę książkowo. Praktycznie nie mogłem chodzić, wydalać ze 2 tyg., nie spałem 1.5 miesiąca prawie szpital. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Znikąd pomocy. Poszedłem do psychiatry po tablety, brałem 6 miesięcy. przeszło. Wróciło od nowa jakiś miesiąc temu w łagodniejszej formie tym razem psychoterapia. Na pierwszej wizycie się rozpłakałem i tak ryczałem 3 godziny, przy rodzicach a potem przy żonie. Cała somatyka puściła na jakiś czas, jest chyba lepiej ale czasem jak mnie złapie to jest cholernie ciężko nie ma porostu siły na walkę z tą chorobą. Nie łudźcie się że Was ktoś zrozumie jak przez to nie przeszedł. Polecam wszystkim książkę i stronę Szaffera. Jest wypisz wymaluj jakby o mnie i myślę że o Nas wszystkich, na mnie działa kojąco i daje nadzieję w chwilach zwątpienia. Powodzenia Wam życzę, jakby były jakieś pytania to walcie bo mam nadzieję że najgorsze gówno mam już za sobą. p.s. Drgawki to normalka tak we flakach jak i całego ciała.

2,958

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Tomekptb Dziękuję za Twe słowa,  stronę o której piszesz znam doskonale, jest świetna, bardzo wiele z niej wyniosłam i czasem tam wracam gdy mi ciężko. Mój problem polega na tym, że ja niedowierzam, że to mogą być objawy nerwicy, choć czasem, kiedyś, już miałam podobne ale nie zwracałam na nie tak uwagi, przemijały po krótkim czasie,  teraz, od września, zafiksowałam się na nie i wszystko się nasiliło, ale nadal niedowierzam i obawiam się jakiejś choroby... To mój słaby punkt  :-(
Pozdrawiam Cię i życzę wytrwałości w walce, co nas nie zabije to nas wzmocni!

2,959 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2017-01-10 12:57:49)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj mawa31
Drżenie jest straszne, znam to. Dla mnie było szczególnie dotkliwe w klatce piersiowej, potrafiło się utrzymywać kilka dni. Ale nie tylko w klatce piersiowej, w ramionach, udach i to paskudne pulsowanie w rytm bicia serca, jak bym czuł krew w żyłach jak płynie. Brrrrr

Moja rada... nie staraj się uspokoić, wyciszyć, nie na siłę. Pamiętaj, że skupiając uwagę na objawach stajesz sie bardziej wrażliwa na nie więc bardziej je zaczynasz odczuwać. Tak to jest z nerwicą. Przerwij to błędne koło.

Pisałem tu już kiedyś o tym. Połóż się, połóż rękę na brzuchu i zacznij się "miziać" kciukiem po mostku. U mnie to czyniło cuda smile

Da sie z tego wyjść, na prawdę, mnie sie udało, po półtorej roku koszmaru i po kolejnym roku stabilizacji.
Każdy jest inny i każdy musi znaleźć swój własny sposób na wyjście z tego błędnego koła. Czego wszystkim życzę.

2,960

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Tak, wiem, teorię mam obcykaną, praktykę też dość "zaawansowaną"jednak zaskakuje mnie to jak ciężko zdobyć mi się na dystans, jak trudno odpuścić. Jestem przyzwyczajona do emocjonalnych objawów nerwicy, fatalistycznych myśli, lęku, obaw i wielu wielu innych wobec których przyjęłam postawę akceptacji nie walki, ale teraz moje objawy stały się bardziej somatyczne, jestem spokojna, generalnie nie czuję lęku tylko trzęsę się. Moje objawy przypominają wypisz wymaluj hipoglikemię reaktywną, ale tak dobrze znam objawy, tak się wyedukowałam w tej przypadłości, że nie chwytam gdzie jest granica między fantazją a rzeczywistością-to jest właśnie dystans którego tak mi brak. W końcu będę musiała iść do diabetologa i zrobić badania żeby się uspokoić, choć wstępne badania cukru nie są złe. I tak znów stracę kupę kasy żeby ponownie przekonać się, że świruję. W zeszłym roku miałam bóle głowy, też latałam po lekarzach aż samo przeszło.... Echhh... Ciężko czasem...

2,961

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mawa31,
jak by się tak dało zapomnieć wszystko, to czego się naczytało w internecie - było by łatwiej i zdrowiej. A tak człowiek siedzi godzinami i się zastanawia czy mu coś dolega faktycznie czy to tylko fantazja. Ehhh

Po jakimś roku od momentu gdy zaczęły mi sie lęki, panika, itd, kiedy zacząłem zdawać sobie sprawę, że to tylko nadwrażliwość były takie momenty w których czułem się dobrze. Na początku jednak tak się przyzwyczaiłem do stanu w którym coś mi dolega, że wpadałem w panikę kiedy nic nie czułem, kiedy było dobrze.

Co do objawów... moje to były wypisz wymaluj jak przy zawale serca... mimo, że bardzo odbiegały od nich. Nie mówię, że to Ci się wydaje i że nie powinnaś iść z tym do lekarza. Ja po prostu zrezygnowałem z wizyt u lekarza. Przyjąłem, że to tylko moja wyobraźnia, przemogłem strach, lęki, zaparłem się i przestałem chodzić. Pomyślałem sobie: k*wa niech się dzieje co chce, najwyżej zejdę na zawał - poważnie tak zrobiłem!

2,962

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Taaak, masz rację, trzeba się z tym zmierzyć, przerwać to błędne koło. U mnie objawy też tylko przypominają te, które występują przy hipoglikemii... Powinnam spróbować "zostawić sprawy samym sobie", przestać dawać się wkręcać emocjom, jeśli coś ma być to i tak będzie. Popracuję nad tym. Niestety zauważyłam, że "chętniej"w wolnych chwilach myślę o kłopotach niż o sprawach przyjemnych, moje skupienie na negatywnych stronach owocuje stanami ciągłego niepokoju, sama się negatywnie ładuję, to też nie jest obojętne dla psychiki. Dziękuję Ci endriu za mądre rady, za obecność  :-) Już miałam dobry czas, czułam się jak kiedyś, NORMALNIE. Trwało to kilka miesięcy, ale nagle pękło... Dlaczego?  Nie wiem. W najlepszym dla mnie czasie, w środku lata przyszła czarna chmura i zakryła słońce, od tamtego czasu jestem w nieustającej chustawce. Staram się żyć ze świadomością, że moja wrażliwość jest częścią mnie i być może jeszcze bardzo długo będę musiała borykać się że "skutkami ubocznymi" tego faktu... Pogodzić się z tym i z pokorą to przyjmować mimo, że czasem boli. Ściskam Cię mocno, powodzenia!  :-)

2,963 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2017-01-16 14:19:36)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mawa31,

następnym razem w wolnej chwili skup się na świecie zewnętrznym, wyjdź na balkon, zamknij oczy i wsłuchaj się w to co się dzieje na zewnątrz. Wsłuchaj się w rozmowy, w śpiew ptaków, szum wiatru. Poczuj na twarzy chłód zimy, wietrzyk. Otwórz oczy i policz ile drzew jest w zasięgu wzroku, policz ptaki, spójrz w niebo i określ ile odcieni ma niebo. Poświęć na to 15 minut.
Jeśli gotujesz obiad, postaraj się go poczuć, nachyl sie nad garnkiem i poczuj parę na twarzy, powąchaj co gotujesz, wyróżnij składniki.
To oczywiście przykłady ale skup sie na świecie jaki Cie otacza, zobacz jaki jest, zobacz co mijasz każdego dnia. Wyszukaj w nim coś czego dawno nie zauważałaś, zapamiętaj układ kamieni na chodniku którym codziennie chodzisz i sprawdzaj czy coś sie zmieniło.
Świat na którym skupiasz uwagę obecnie, swój, wewnętrzny świat, co czujesz, co myślisz, o czym myślisz to nie jedyny świat. Świat na zewnątrz jest większy, różnorodny, kolorowy mimo zimowych szarości. To piękny świat. Powróć do niego. Daj mu sie ogarnąć, porwać.

2,964

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

endriu1500,
Dobrze, postaram się. Żyć na zewnątrz a nie do środka. Skupić uwagę na otoczeniu, odwrócić myśli od negatywów. To bardzo dobra rada, kiedyś, dawno temu pamiętałam o tej technice, pamiętam, że w myśli nazywałam kolory przejeżdżających aut, albo ich marki. Przypomniałeś mi o tym. Zacznę od zaraz, rzeczywiście tak jest, że gdy ma się głowę wypełnioną lękami świat staje się jednowymiarowy i ciasny...

2,965

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Od kilku miesiecy mam natretne mysli. A zaczelo sie od tego, ze w wiadomosciach mowili o jakims wypadku i bardzo zal zrobilo mi sie kierowcy, bo sobie pomyslalam, jak on teraz musi bardzo cierpiec, ze niechcacy wyrzadzil komus krzywde. I sobie pomyslalam, ze osobiscie to nie wiem, jak bym sobie psychicznie poradzila, gdybym komus przez przypadek wyrzadzila krzywde. I od tego momentu stworzyla sie u mnie FOBIA. Ja akurat samochodu nie prowadze, nie mam prawa jazdy. Natretne mysli zaczely wiec mnie atakowac, ze jako pieszy rowniez moge byc zagrozeniem dla innych. A mianowicie, ze PRZEZ PRZYPADEK moge w kogos wpasc (bo go nie zauwaze) i ten ktos przez to wpadnie pod samochod. I teraz panicznie boje sie samochodow, chodze bardzo wolno, bardzo ostroznie, patrze wytezonym wzrokiem przed siebie, zybym tylko przez przypadek kogos nie popchnela albo w niego wpadla. Ale mimo ze tak bardzo uwazam, ciagle wydaje mi sie ze moze jednak w kogos wpadlam. Jesli przede mna przejezdza samochod, albo jak przechodze przez ulice (przechodze zawsze na pasach i przy sygnalizacji) to i tak ogarniaja mnie watpliwosci czy moze jednak kogos nie popchnelam i ten ktos wpadl pod samochod. Wiec zeby mniec pewnosc, przystaje i sprawdzam. A czasami to sprawdzanie trwa bardzo dlugooooo, az nie uzyslam 100% gwarancji ze nic sie nie stalo. Czesto sie zdarze, ze nawet stojacy samochod wywoluje w mnie panike i znowu ogarniaja mnie watpliwosci i znowu sprawdzam. W ciagu 15 minutowego spaceru przez miasto potrafie miec conajmniej kilkanascie mysli. Jednym slowem, samochod kojarzy mi sie z zagrozeniem. Ja o siebie sie nie boje, tylko o innych. Bardzo ciezko mi z tym, doslownie jestem wykonczona. Cieszylabym sie gdyby na swiecie nie bylo zadnych samochodow.
Oprocz tej jednej fobii, nie mam zadnej innej. Jak jestem w supermarkecie, czy w jakimkolwiek innym miejscu gdzie jest mnostwo ludzi, ale nie ma samochodow, to ja sie niczego nie boje, nawet mi przez mysl nie przejdzie ze w kogos moglabym wpasc przez przypadek. Gdyby nie bylo samochodow, to ja nie mialabym choroby.
Czy ktos moglby mi cos poradziec jak z tego wyjsc, jak odgonic te natretne mysli?!, jak odgonic te fobie?!, zebym na widok samochodu nie wpadala w panike, ze cos sie stalo, zebym nie miala watpliwosci czy w kogos wpadlam. Tak bardzo chcialabym znowu moc chodzic po miescie jak kiedys, bez strachu, bez poczucia ze moge byc jakims zagrozeniem dla innych. BARDO PROSZE O POMOC!!!

2,966

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj kredka30a,
Spróbuj patrzeć nie na samochód tylko na kierowcę, który w nim siedzi. To człowiek, podobny do ciebie, ma swoje myśli, jest (przynajmniej powinien być) odpowiedzialny za siebie i za swoje czyny. W przypadku zagrożenia, nawet wepchnięcia kogoś pod jego pojazd zareaguje, mniej lub bardziej prawidłowo.
Przenieś odpowiedzialność. Pamiętaj, że każde zdarzenie to zbiór przypadków, zbiór ludzi. Ty, która przez przypadek możesz kogoś popchnąć, ta osoba, ktora nie zachowując równowagi może polecieć na ulicę i w końcu kierowca, który może tej osoby nie zauważyć. Pamiętaj również, że każdy jest mniej lub bardziej ostrożny i zachowuje sie w taki sposób by uniknąć tego zagrożenia. Nie bierz całej odpowiedzialności za to na siebie.
Swoją drogą możesz zrobić test ze znajomą albo znajomym w bezpiecznych warunkach, z dala od samochodów. Popchnij go, zobaczysz jak trudno jest przepchnąć kogoś chociażby o metr dalej. Idźcie obok siebie i szturchnij ją ramieniem, biodrem, przekonasz się, że nic się nie stanie.

Pozdrawiam

2,967

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Bardzo się cieszę  ze piszecie o swoich dolegliwościach jest  to bardzo potrzebne  ludzi a takim  jak ja piszecie jak radzicie sobie chętnie   skorzystam

2,968

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Wszystkich Cieplutko smile Ja sie borykam z nerwica od pol roku hmm coz moge napisac ,,jest roznie i rozne sa dni ,raz lepsze raz gorsze ,raz sie smieje raz placze ,raz wysprzatam cale mieszkanie zas sa i takie dni w ktorych ciezko umyc mi kubek ,,ale daje rady najwazniejsze pomalu swoim tepem .Dodam ze ostatnio zle sie czulam bardzo mi sie krecilo w glowie i poszlam do neurologa na wizyte i na eeg glowy hmm badanie mnie zaskoczylo bo wyszloo tak na chlopski rozum ze moj mozg wogole nie odpoczywa ,on kreci sie na najwyzszych obrotach ,lekarz spytal jak ja funkcjonuje heh odpowiedzialam normalnie .przepisal tabetki po ktorych czuje sie duzo lepiej ..A co do nerwicy hmm mysle ze jej sie nie pozbede do konca tylko poprostu bede z nia zyc raz ona na gorze raz jaa..uslyszalam ostatnio ze na takie choroby choruja ludzie ktorzy sa bardzo wrazliwi hmm cale zycie wydawalo mi sie ze jestem twarda i nic mnie nie zlamie..zaczelam mysles o psychoterapi {bo leki swoja droga ale ktos musi  wytlumaczyc jak sobie radzic } i pomyslalam tez nad senatorium dla takich ludzi hmm co myslicie o tym ?pozdrawiam

2,969

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nino, to prawda. Twój mózg nie odpoczywa, bo mu nie pozwalasz. Usłyszałam to samo kiedy zdecydowałam się na psychoterapię, co najciekawsze z zupełnie innego powodu niż nerwica. Nawet nie podejrzewalam, że na nią cierpię, ale teraz z perspektywy czasu widzę jak niszczyła moje życie. Niestety tez dowiedziałam się że nie można tego wyleczyć do końca,  ale wiem ze można poprawić jakość swojego życia.  Ja m.in. zauważyłam, ze znacznie zmiejszyla się u mnie częstotliwość wystepowania migren. Ogólnie mając wiedzę i świadomość, jaką zyskałam dzięki terapii jestem dobrej myśli, bo wiem ze można jednak panować nad tym co nam się w głowach rodzi a co powoduje tyle negatywnych odczuć i dolegliwości.

2,970

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
nina8735 napisał/a:

Witam Wszystkich Cieplutko :) Ja sie borykam z nerwica od pol roku hmm coz moge napisac ,,jest roznie i rozne sa dni ,raz lepsze raz gorsze ,raz sie smieje raz placze ,raz wysprzatam cale mieszkanie zas sa i takie dni w ktorych ciezko umyc mi kubek ,,ale daje rady najwazniejsze pomalu swoim tepem .Dodam ze ostatnio zle sie czulam bardzo mi sie krecilo w glowie i poszlam do neurologa na wizyte i na eeg glowy hmm badanie mnie zaskoczylo bo wyszloo tak na chlopski rozum ze moj mozg wogole nie odpoczywa ,on kreci sie na najwyzszych obrotach ,lekarz spytal jak ja funkcjonuje heh odpowiedzialam normalnie .przepisal tabetki po ktorych czuje sie duzo lepiej ..A co do nerwicy hmm mysle ze jej sie nie pozbede do konca tylko poprostu bede z nia zyc raz ona na gorze raz jaa..uslyszalam ostatnio ze na takie choroby choruja ludzie ktorzy sa bardzo wrazliwi hmm cale zycie wydawalo mi sie ze jestem twarda i nic mnie nie zlamie..zaczelam mysles o psychoterapi {bo leki swoja droga ale ktos musi  wytlumaczyc jak sobie radzic } i pomyslalam tez nad senatorium dla takich ludzi hmm co myslicie o tym ?pozdrawiam

Witaj,
Cieszę się że fizycznie czujesz się lepiej :)
Natomiast skąd wiesz że masz nerwice? Psychiatra ci ją stwierdził? Objawy, które wymueniłaś niekoniecznie świadcza o nerwicy. Spadek nastroju, czy wachania nastrojów mogą się zdarzać z wielu powodów np.z chormonów. Mówię ci o tym bo jak masz dolegliwości fizyczne to to się może ze sobą łączyć właśnie z powodów złej pracy chormonalnej. Też mam często tak jak ty a nerwicy wcale nie mam.
A przed pojawieniem się nerwicy, przeżyłas coś akurat trudnego? Miewałas ciężkie okresy? Pytam bo nerwica raczej nagle, na zawołanie bez powodu się nie pojawia.
Ponadto objawia się ona przedewszystkim wszelkimi NIEUSTAJĄCYMI natrectwami myślowymi, ruchowymi itd. To że czegoś ci się danego dnia nie chcę lub masz dola to nie nerwica, bo chyba wszyscy byśmy ją mieli.
Pozdrawiam :)

2,971

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hej, ja jeszcze nie wiem czy borykam się z nerwicą, ale może wy mi powiecie co o tym myślicie. Moja historia zaczęła się od tego, że 5 miesięcy temu w 7 miesiącu ciązy dowiedziałam się ze serce mojego dziecka nie bije.. Na początku to był szok, płacz, ale jakoś tak nie do końca to docierało. Później byłam miesiąc w domu, ale za namową rodziny wróciłam do życia. Pierwszy dzień był kiepski, ale później już było lepiej, nawet powiedziałabym, że w jakimś sensie mi to pomogło. Jakoś tak życie się toczyło przez te 5 miesięcy, ale 2 tygodnie zaczęłam się dziwnie czuć. Na początku naczytałam się historii, na stronie fundacji, którą wspieram finansowo. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale nagle zaczęłam się bać o swoje życie i o życie bliskich. Też 2 miesiące temu zmarło dwóch moich znajomych, jeden był ciężko chory, a drugi nie wiadomo z jakiego powodu.. Zaczęłam się źle czuć, ogólne osłabienie, ból głowy. Zrobiłam badania i wyszły podwyższone leukocyty. Oczywiście naczytałam się internetu i już byłam pewna, że na pewno to białaczka.. Oczywiście nic mi nie jest, to była zwykła grypa stąd te podwyższone leukocyty. I tak zaczęłam się nagle bardzo bać śmierci, co będzie z nami po życiu. Jestem katoliczką, próbuje to sobie tłumaczyć wiecznym życiem, rajem itp. ale jakoś nadal łapią mnie czarne myśli. Codziennie czuję taki dyskomfort, taki niepokój. Nie mogę słuchać wiadomości kiedy mówią o śmierci, czy nawet oglądać reklam o chorych osobach. Stało się to tak nagle, w sumie tamtego weekendu 2 dni pod rząd piłam alkohol i nagle w nocy obudziłam się z niewyobrażalnym lękiem. Teraz już tak nie mam, jeśli się budzę to raczej jestem lekko zdenerwowana, ale to z tego, że zaraz mam czarne myśli w głowie. Boję się, że umrę albo ktoś mi bliski i nie zdążymy się pożegnać. Po prostu te myśli już zaraz mnie wykończą.. Kiedy wychodzą do ludzi jest okej w miarę dobrze się czuje, jeśli się denerwuje biorę Sedatif PC. Najgorsze są wieczory i momenty kiedy jestem sama. Już sama nie wiem co mi się dzieje. Czy to może etap żałoby po dziecku? Czy początki depresji, nerwicy ? Ostatnio też zaczęłam dużo więcej płakać, w sumie bez powodu. Czy może ktoś tak miał? Dodam, że w przyszłym tygodniu mam wizytę u psychologa, ale znowu cięzko mi się tak czeka. Każde delikatne ukłucie już sobie przypisuje nieuleczalnej chorobie. Też tak miałam, że często sprawdzały się moje przeczucia i boję się, że teraz też coś się stanie..

2,972

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
kasienkaa napisał/a:

hej, ja jeszcze nie wiem czy borykam się z nerwicą, ale może wy mi powiecie co o tym myślicie. Moja historia zaczęła się od tego, że 5 miesięcy temu w 7 miesiącu ciązy dowiedziałam się ze serce mojego dziecka nie bije.. Na początku to był szok, płacz, ale jakoś tak nie do końca to docierało. Później byłam miesiąc w domu, ale za namową rodziny wróciłam do życia. Pierwszy dzień był kiepski, ale później już było lepiej, nawet powiedziałabym, że w jakimś sensie mi to pomogło. Jakoś tak życie się toczyło przez te 5 miesięcy, ale 2 tygodnie zaczęłam się dziwnie czuć. Na początku naczytałam się historii, na stronie fundacji, którą wspieram finansowo. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale nagle zaczęłam się bać o swoje życie i o życie bliskich. Też 2 miesiące temu zmarło dwóch moich znajomych, jeden był ciężko chory, a drugi nie wiadomo z jakiego powodu.. Zaczęłam się źle czuć, ogólne osłabienie, ból głowy. Zrobiłam badania i wyszły podwyższone leukocyty. Oczywiście naczytałam się internetu i już byłam pewna, że na pewno to białaczka.. Oczywiście nic mi nie jest, to była zwykła grypa stąd te podwyższone leukocyty. I tak zaczęłam się nagle bardzo bać śmierci, co będzie z nami po życiu. Jestem katoliczką, próbuje to sobie tłumaczyć wiecznym życiem, rajem itp. ale jakoś nadal łapią mnie czarne myśli. Codziennie czuję taki dyskomfort, taki niepokój. Nie mogę słuchać wiadomości kiedy mówią o śmierci, czy nawet oglądać reklam o chorych osobach. Stało się to tak nagle, w sumie tamtego weekendu 2 dni pod rząd piłam alkohol i nagle w nocy obudziłam się z niewyobrażalnym lękiem. Teraz już tak nie mam, jeśli się budzę to raczej jestem lekko zdenerwowana, ale to z tego, że zaraz mam czarne myśli w głowie. Boję się, że umrę albo ktoś mi bliski i nie zdążymy się pożegnać. Po prostu te myśli już zaraz mnie wykończą.. Kiedy wychodzą do ludzi jest okej w miarę dobrze się czuje, jeśli się denerwuje biorę Sedatif PC. Najgorsze są wieczory i momenty kiedy jestem sama. Już sama nie wiem co mi się dzieje. Czy to może etap żałoby po dziecku? Czy początki depresji, nerwicy ? Ostatnio też zaczęłam dużo więcej płakać, w sumie bez powodu. Czy może ktoś tak miał? Dodam, że w przyszłym tygodniu mam wizytę u psychologa, ale znowu cięzko mi się tak czeka. Każde delikatne ukłucie już sobie przypisuje nieuleczalnej chorobie. Też tak miałam, że często sprawdzały się moje przeczucia i boję się, że teraz też coś się stanie..

Witaj,
To niekoniecznie musi być nerwica. Takie lęki mogą występować u ciebie na skutek trudnych i nadmiernie obciążających psychikę przeżyć. Też miałam kiedyś podobnie, ale to po tym kiedy przeżywałam jeden z najcięższych momentów w życiu i wszystkie problemy ludzkości zwaliły się na mnie. Ja bym ci polecała jak najczęściej wychodzić z domu, zajmować się czymś, albo pasją, hobby, praca, wolntariatem czym kolwiek co odwróci twoja uwagę od czarnych myśli.
Jesteś wierzaca? Skoro tak, to przejdz się kiedy pojawią się czarne myśli do kościoła (najlepiej pustego) i się pomódl. Modlitwa pomaga się wyciszyć i uspokoić. Polecam też techniki medytacji. A czarne myśli starać się odganiac, tłumaczyć sobie że to stan przejściowy bo przecież i tak ma być co będzie. W końcu nie zbadane są zamiary Pana.
A tak pozatym zrób sobie badania hormonalne. Większość tego typu zachowań jak twoje jest często skutkiem nieprawidłowej pracy, któregoś z chormonów. Jeżeli to wszystko zrobisz i upewnisz się że faktycznie nic nie pomogło, a te zachowania nie ustępują przejdz się do psychiatry/psychologa.
Zresztą do psychologa możesz nawet teraz to nigdy nie zaszkodzi, może ci ewentualnie poprawić nastrój smile smile

2,973

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dokładnie kaasienka- to zle samopoczucie po traumie, ale warto udać sie do psychologa by to choć trochę wyciszyć.

2,974

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich,
Chciałabym opisać wam moją historię jak to wszystko zaczęło się u mnie.
Czytałam wasze wątki ale nie wszystkie, jest ich na prawdę dużo ( ale już wiem że nie jestem z tym sama trochę mi ulżyło smile )
Ale do sedna

Mam 25lat od urodzenia mieszkałam w małym mieście (kocham swoje miasto!) Tam mam całą rodzinę, znajomych,
tam poznałam mojego narzeczonego, zakochałam się w sporcie, podjęłam pierwszą pracę i skończyłąm studia.
Byłam bardzo aktywnym człowiekiem w ciągu jednego dnia potrafiłam iść na siłownię potem na uczelnie, do pracy i jeszcze
znajdywałam czas dla znajomych ( teraz jak o tym myślę mówię sobię- Wow dużo jak na jeden dzień ale przynosiło
mi to radości, czułam się szczęśliwa smile
Przyszedł taki moment w którym ze względu na brak pracy, wraz z narzeczonym postanowiliśmy się przeprowadzić do dużo
większego miasta w zasadzie to on podjął taką decyzję a ja ruszyłam za nim (nie byłam w stanie wyobrazić sobie związku
na odległość )I chyba ta decyzja nieco mnie przerosła.

Tydzień przed przeprowadzką rozsypałam się, chyba dotarło do mnie że nie jestem jeszcze gotowa na taką syuację.
Chodziłam jak żywe zoombie, byłam wewnętrznie rozdarta, przygnębiona, było mi przykro
że zostawiam znajomych, rodzinę z którą wiąże mnie silna więź, że zaczynam wszystko od nowa. Dzień przed wyjazdem pękłam.
Wpadłam w ramiona mamy i płakałam jak dziecko próbując usilnie złapać oddech, krótka rozmowa uspokoiła mnie i następnego
dnia ruszyliśmy w drogę. Wszystko układało się świetnie w raz z narzeczonym zaczęliśmy wspólne życie, po mniesiącu
znalazłam pracę i zawarłam nowe znajomości, wielkość miasta trochę mnie przerażała ale z czasem się przyzwyczaiłam.
Po miesiącach pracy, nie przedłużono mi umowy i się zaczęło...

moim zajęciem było zajmowanie się domem, cały czas siedziałam w czterech ścianach, wpadłam w rutynę, bezowocne poszukiwanie
pracy zaczynało mnie dołować, brak znajomych i tęsknota za rodziną (co prawda oddalona ode mnie tylko albo i aż o 1,5h
jazdy samochodem), gdy jeździłam na weekendy do mojego małego miasta - żyłam! Gdy wracałam - usychałam.
i tak się to ciągnęło przez rok nauczyłam się jednak organizować sobie czas by się nie zamartwiać, Gdy narzeczony był
w pracy ja wychodziłam na spacery, robiłam zakupy, gotowałm, nawet zaczęłam ćwiczyć w domu.

Pewnego dnia a dokładnie 5miesięcy temu zaczęłam odczówać kołatania serca nie było to dla mnie nic nowego bo zdarzało się
to już wcześniej raz na 2-3tyg jedno mocne uderzenie serca i spokój ale tamtego dnia serce zaczęło walić jak szalone
trwało to codziennie, co sekunde przez 7 dni, kołatania były na tyle silne że nie pozwalały mi usnąć myślałam że zaraz umrę,
w końcu 3dnia za namową narzeczonego poszłam do lekarza, zrobiono mi ekg, echo, holter 24h i pobrano mi krew w między czasie
serce się uspokoiło a kardiolog stwierdził że jestem zdrowa i żebym się nie martwiła bo to normalne że takie kołatania występują
i że może się to powtarzać, zaczęłam zarzywać magnez i pomogło do tej pory nie miewam już
takich problemów za to po miesiącu zaczęły się kłopoty z żołądkiem. po 2ch miesiącach brania leków (które pomogły) ból wrócił
a ja postanowiłam tego nie bagatelizować i zrobiła usg jamy brzusznej i gastroskopie, wyniki? lekkie zapalenie błony śluzowej żołądka, czyli
wszystko ok, jakby tego było mało zaczęłam odczówać silny ucisk w gardle (już w trakcie leczenia żołądka) zrobiłam usg tarczycy
ft3 i ft4 z krwi - zdrowa jak ryba. Uczucie kuli w gardle i ucisk trwał 3miesiące ale uporałam się z tym i to potworne uczucie
zniknęło, żołądek też już pracuje jak powinien z czego jestem bardzo zadowolona. Jednak pozostała jedna rzecz która
trwa nadal a mianowicie chodzi o trzęsące się ręce i nogi, niepokój, rozdrażnienie, dekoncentracja, ogólne zmęczenie, długotrwałe zawroty,
uczucie ciężkiej głowy, czasami ból mięśni, mokre dłonie i stopy.

niektórzy mnie pytają (może czymś się denerwujesz, zamartwiasz?) martwię się tylko tym, że te objawy nie ustępują ( i tu chyba
jest pies pogrzebany)że to nie minie, cały czas o tym myślę, nie daje mi to spokoju, czuję że jestem spięta, nie czuję
się sobą a raczej tak jakby ktoś wypuścił ze mnie powietrze. Potrafię usiąć na kanapie z kubkiem herbaty przy ciekawym filmie
ale po chwili zaczynam myśleć o tym wszystkim i zaczyna robić mi się słabo, duszno, robią mi się zimne dłonie, czuję jakbym
miała zaraz zemdleć chociaż nigdy odkąd mam te objawy do tego nie doszło.
Ostatnio zdarza się to często, dlatego odmawiam wyjścia do kina, na basen, na miasto bo boję się że mogę tak się poczuć wśród
ludzi, chciałabym żeby było jak kiedyś. Nie byłam z tym u żadnego lekarza specjalisty.
i nikomu o tym nie mówiłam ale postanowiłam to z siebie wyrzucić-jesteście pierwsi obcym ludziom łatwiej jest się wygadać
w tedy gdy sami borykają się z podobnym problemem.

Gdy przychodzi moment w którym zaczynam panikować powtarzam sobie w głowie: Spokojnie, przecież nic się nie dzieje weź głęboki oddech
i pomyśl o zabawnych sytuacjach z przeszłości, pomyśl o tym co sprawiało że się śmiałaś/łeś
Wiem że to może wydawać się trudne dla niektórych głupie ale nawet gdy tego nie chcecie zmuście się, odwrócicie uwagę od nieprzyjemnych
myśli a może nawet uda Wam się wywołac choć chwilowy uśmiech na twarzy.
Ciepła kąpiel z olejkiem lawendowym uspakaja, pozwala się zrelaksować  Techniki oddechowe też bardzo pomagają
Mój problem trwa od niecałych 3 miesięcy źle się z tym czuję i chcę to zmienić!
Dlatego pierwszym krokiem było opowiedzenie Wam o mojej sytuacji.

Mam ogromną nadzieję że moja historia Was nie zanudziła a wszystkim borykającym się z tym problemem gorąco pozdrawiam, Nie poddawajcie się!!!

2,975 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-03-01 12:22:03)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie... w nerwicy najważniejsze jest zdać sobie sprawę, że wiele osób ma to samo co my i że jest to stan tylko przejściowy... Bardzo ważne jest czytanie książek typu* jak pokonać nerwicę* itp. Ja właśnie czytając książki o ludziach, którzy cierpią na nerwicę, w końcu zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem sama w tym problemie i że nerwicę da się pokonać. Wiele osób w chwilach paniki przeciwstawia się temu, a tu chodzi o to, aby się z atakami paniki pogodzić i mieć świadomość, że w każdej chwili jesteśmy bezpieczni i nic się nam nie stanie, to jest po prostu psychologia, którą musimy zrozumieć, jeśli chcemy wyjść z nerwicy.
Nie ukrywam, że bardzo mi pomógł również produkt proargi9+ który zażywam od kilku miesięcy. Jest to produkt, który wytwarza w organiźmie tlenek azotu ( tlenek azotu jest odpowiedzialny za przekazywanie impulsów nerwowych ) i wiele osób jak się dowiedziałam od mojej lekarki kardiolog, już po kilku dniach poczuło dużą różnicę w poprawie samopoczucia, minęły ataki paniki. Nie jest to lek, więc nie powoduje skutków ubocznych. Polecam wpisać do google: spam i  poczytać, bo na ich stronie jest bardzo dokładnie opisane jak działa proargi.
Dodam jeszcze, że ważny jest również kontakt z przyrodą i należy ograniczyć wszystkie "napoje wyskokowe" w tym kawę i herbatę, które tylko podnoszą ciśnienie i działają na chwilę i powodują często ataki paniki, pozdrawiam:)

2,976

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nerwica jest chorobą, a już na pewno nie jest stanem przejściowym (???). ZAWSZE ma głębszą przyczynę, z której bardzo często (mechanizmy obronne !) nie zdajemy sobie sprawy.  Czytanie odpowiednich książek może wspomóc nasze leczenie, może uświadomić nam więcej niż wiemy, ale niestety bez leczenia  nerwica nie minie. Mogą być okresy całkowitej ciszy i spokoju, ale to pozorny spokój. Ja przez całe lata żyłam z nadzieją, że już nie wróci. Pojawiła się w najmniej spodziewanym momencie. Pomogły lata terapii.

2,977

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja mam 27 lat i chyba od dziecka cierpię na nerwice i depresję, już nawet się do tego przyzwyczaiłam. Ale ostatnio miałam ciężki napad depresji razem z nerwicą i usłyszałam o Nowennie Pompejańskiej. Na początku myślałam , że nie dam rady ale teraz jestem szczęśliwa że wytrzymałam i odmówiłam, że nie zrezygnowałam i Matka Boża i naprawdę pomogła, czuję się lepiej, bardziej wierzę w siebie. Proszę spróbujcie odmawiać, to Nowenna nie do odparcia co znaczy że wszystkim pomaga!!

2,978

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam

Moja walka z nerwicą trwa kuż kilkanaście  lat. Są lepsze i gorsze chwile, przeszłam terapie lekami , chodziłam również na psychoterapię. Wiem już że ona zawsze będzie w moim życiu, czasami mnie opuszcza i nie daje o sobie znać po to żeby za jakiś czas wrócić i znowu mnie męczyć. Objawy są bardzo różne, zmieniają się żebym nie mogła się przyzwyczaić, ale jest zawsze jeden stały: LĘK. Wszyscy którzy żyją z nerwicą wiedza co mam na myśli, jesteśmy bardzo wrażliwi, nawet jak nam się wydaje ze jest inaczej . Ja mam tye szczęścia że wspiera mnie w gorszych chwilach mój mąż, chociaż widze w jego oczach że nie rozumie tego co się dzieje, ale co się dziwić jak ja sama nie rozumię. Bo niby wszystko już wiem o tej chorobie, nauczyli mnie radzić sobie w różnych stanach, a jednak bywa tak że potrafi mnie tak zaskoczyć że sobie nie radzę, wtedy pozostaje tylko przeczekać. Zbliża się jesień, znowu będą gorsze dni- reaguje bardzo na zmiany pogody, ale pocieszam się ze  nie pierwsza i nie ostatnia...., pozdrawiam wszystkich wrażliwych

2,979

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytalam cały watek-pozdrawiam wszystkie osoby, które tam się wypowiadały, a szczególnie stokrotke, bo to ona założyła ten wątek. Super sprawa. Ja też wiem czym jest nerwica lekowa, depresja i to wszystko o czym pisano w tym wątku. Z tych kilkudziesięciu stron wyciągnęłam kilka wniosków a jeden z nich jest chyba najlepszy. Otóż podstawa uwolnienie się od tej przykrej koleżanki nerwicy jest wyciszenie nerwów, odpowiednimi lekami wyciszyć skolatane nerwy i będzie dobrze. Piękne dziewczyny tu pisały i cudownie że sobą rozmawiały wspierając się jak najlepiej.

2,980

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej czy jest tu jeszcze ktoś? Czy to stare forum

2,981

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Remi napisał/a:

Najlepszym sposobem na nerwicę jest niemyślenie o niej. To choroba umysłu. A umysł można opanować, zmusić do innego myślenia. Nie trza leków, trza nie myśleć o tym. Wiem, bo pare lat temu mnie uderzyła. W ciągu paru mcy sobie poradziłem smile

Nie jest to takie proste, że od niemyślenia przechodzi.
Ale zgodzę się z tym, że dużo daje zmiana podejścia z 'walki z nerwicą' na 'naukę życia z problemem'.

2,982

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie jest to rozwiązaniem problemu, ale aktywność fizyczna jest pomóc łagodzić nerwicę. Dzięki aktywności fizycznej, udało mi się rzucić też palenie. Wiem że nie jest to proste.

2,983 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-07 21:50:15)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Trafiłam przypadkiem na pewne materiały na temat nerwicy w internecie, którymi chcialabym się podzielić. Były przez kogoś bardzo polecane, a po przesłuchaniu części, przejrzeniu komentarzy, mam wrażenie, że faktycznie to jest coś co może być bardzo pomocne.
Strona nazywa się "odburzanie.pl", są tam posegregowane, opisane materiały w postaci filmów na youtube autorów strony. Materiały są stworzone przez osoby, które wyszły z nerwicy. Mają też jakieś forum.

Polecam te materiały również osobom, które mają bliskich, którzy mają nerwicę.

2,984

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej jestem tu nowa od ponad miesiaca mam bardzo duzo objawow 4 razy ladowalam w szpitalu z podejrzeniem wylewu zawalu udaru ale za kazdym razem wszystkie wyniki wychodzily dobrze wiec poszlam do swojego lekarza rodzinnego dal mi skierowanie do psychiatry i na psychoterapie a najblizszy termin do psychiatry mam za prawie 2 miesiace ja codzinnie sie czuje jak bym umierala.POMOCY POMOCY!!!!!

Posty [ 2,926 do 2,984 z 2,984 ]

Strony Poprzednia 1 44 45 46

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024