Czuje sie bardzo źle...jestem nieakceptowana przez ojca i tym bardziej babke. Codziennie słysze od nich wyzwiska ,poniżanie . Co tylko zrobie jest źle:( Nie mam sie do kogo zwrócić-mam wspanialego chlopaka z ktorym chodze 1,5 roku i którego tez nie akceptuja!!! i o to są najwieksze pretenje bo twierdza ze zasługuje na duzo lepszego ,mądrzejszego itd...jest kochany chce byc z nim.ale czasami nie potrafi mnie zrozumiec, pocieszyc bo przewaznie jak potrzebuje wsparcia zaczyna sie kłótnia bo jemu sie nie chce np.napisac mi jaka jestem wazna dla niego-a ja tego raz na miesiac potrzebuje zeby zapomniec o ciaglych pretensjach,czy to duzo?no ale zasługuje mu życie bo on tylko trzyma mnie przy życiu i oczywiście brak odwagi ;/ Mój problem jest głębszy i trwa pale lat....jeszcze 3 lata temu bylam pełną radości dziewczyną która wszystko cieszyło,mialam wiele przyjaciół i znajomych ,nie to co teraz
...Ważyłam 58 kg teraz ważne 48-49kg ,ciagle mam lęki przed nieakceptacją ,tzresie mnie gdy tylko zostanie na mnie podniesiony głos,ciagle płacze ,tylko widze czarne scenariusze wszystkiego...Bardzo szybko sie denerwuje i wybucham;/ Ludzie z którymi sie przyjaźniłam teraz na ulicy(choc bardzo rzadko wychodze) mnie nie poznają i pytają co sie ze mną stało bo zero życia we mnie a wygląd zmienil sie diametralnie na gorsze. Myśle ciągle o samobójstwie ale gdy chce to zrobic przeważnie w ostatniej chwili brakuje mi odwagi bo żal mi np.mojego chłopaka lub mamy,która jest za granicą bo wiem jak beda cierpiec....ale czuje czasami,ze to jedyne rozwiązanie!nie wiem co mam zrobić z sobą?? prosze o pomoc i o to zebyście nie pomyśleli ze użalam sie nad sobą bo naprawde tak nie jest:( chce tylko o jakies rady, wskazówki?!!!!
z góry dziekuje