Cześć,
Jestem w związku z mężczyzną od roku. Nie mieszkamy razem, między nami jest 6 lat różnicy. Oststnio podczas poważnej rozomy wyzał, że ziwązek go przerasta, a ponieważ jestem jego pierwszą partnerką nie potrafi sobie poradzić z tą sytuacją
nie wiem co mam zrobić. Postanowiliśmy dać naszemu związkowi jeszcze jedną szansę. Jak mam go wesprzeć, a jednocześnie nie przytłoczyć sobą? Nie chec sie rozstawać, za bardzo mi zależy
proszę o jakąś poradę
Podał jakies konkrety czy tylko takie ogólniki jak napisałaś w poście?
Stwierdzenie, że związek go przerasta to ogólnik. Często używana wymówka, aby się wymiksować ze związku w którym coś nie pasuje osobie planującej odwrót.
Spróbuj go namówić, aby spisał swoje wątpliwości. Wiesz, taki "kwestionariusz wartości, lęków i oczekiwań". Może nawet zróbcie to we dwoje, ale oddzielnie.
Pozostanie coś mniej ulotnego niż rozmowa i może to ułatwi Wam opracowanie wzajemnego programu wspierania się.
Więcej ew. na priv.
katarina Podał jakies konkrety czy tylko takie ogólniki jak napisałaś w poście?
Hmm... stwierdził, że od zawsze był sam i nie pofrafi żyć w związku tak, jak tego oczekuję. Poza tym dodał jeszcze, że myśli o tym często i dochodzi do wniosku, iż to wszystko (ten związek) zmierza w złym kierunku (możliwie, że wyjedzie za granicę za rok i ciężko bedzie to utrzymać) do tego dodał sporą różnicę wieku i dosyć rzadkie spotkania (niestety, to związek na odległość
) tak, wiem to dużo, ale wierzę,że da się to jakoś uratować. Dodam tylko, ze wcześniej nigdy nie mowił mi o takich rzeczach ![]()
No niestety związki na odległość to często porażka pociesz się żyje sam to i umrze sam.
Jak do tej pory wszystko układało sie super, tylko ostatnio zrobił się taki... niedostępny. Ponadto trochę przestało mu zależeć i odpuścił staranie sie ![]()
Czy ja mogę coś zrobić w takiej sytuacji czy tylko czekać na cud...?
Czy ja mogę coś zrobić w takiej sytuacji czy tylko czekać na cud...?
Nie czekaj. Weź swoje życie w swoje ręce. Nie buduj przyszłosci na związku na odległość, bo to bardzo niepewna/krucha podstawa.
W początkach życia uczuciowego - myśłę tu o rozwoju uczuć w aspekcie wieku - moze i taki związek na odległosć moze cos dać/nauczyć. Głównie panować nad uczuciami i jak zachować dużo swobody bez ponoszenia konsekwencji bycia blisko siebie. W miarę dorastania przekonasz się, zę związek nie oparty na codziennym/częstym kontakcie, życiu razem, wspólnych zainteresowaniach, wspólnych znajomych, pasjach, itp. nie ma racji bytu. To ułuda, cień, fatamorgana. Nie inwestuj swojego życia w taki układ.
Twój partner juz to zrozumiał, ale ma problemy z komunikacją. Nie potrafi Ci tego uczciwie wprost powiedzieć, tylko się zasłania enigmatycznym stwierdzeniem, że to go przerasta. Może dlatego, ze jesteś jego pierwszą partnerką. Zaczynam uważać, że to Ty jesteś w tym związku starsza.