Jak to u was jest? Wstajecie bez problemu?
Ja od przyszłego tygodnie znowu musze zacząć wstawać po 6 rano, a dla mnie to masakra.
Ze mnie jest straszny spioch, i mimo że mam dwa budziki nastawione(daleko od łoża:P) to rano nieświadomie jest wyłańczam i kłade sie spać spowrotem lub rano sobie wmawiam że moge chwile jeszcze pospać i wiadomo jak to się kończy.
Czy ktoś miał podobny kiedyś problem? Jak jeszcze mogę 'nauczyć się' rannego wstawania, że po budziku od razu wstaje i mam czas na wszystko i nie spóżnie się?