Moja przyjaciółka świętoszka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Moja przyjaciółka świętoszka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Moja przyjaciółka świętoszka

Witam wszystkich, mam pewien problem z przyjaciółką. Zacznijmy od tego co było kiedyś - bawiłyśmy się świetnie, ona była sobą w 100%, nie hamowała się, po prostu żyła. Jakoś od 1,5 roku zaczęła się zmieniać, teraz te jej zmiany są w takim stadium, że nie wytrzymuję. Stała się nadmiernie pobożna (nie wiem czy takie stwierdzenie w ogóle funkcjonuje?). Chodzi o to, że emanuje tym za bardzo i mówiąc jeszcze prościej - wytyka mi delikatnie co JA robię źle. Czasami są to tak nieistotne pierdoły, że muszę liczyc do 10 żeby nie eksplodować. Dzisiaj na przykład prosiłam ją żeby zapięła mi bransoletkę z pacyfką na ręce - stwierdziła że nie przepada za pacyfkami, bo to tak naprawdę połamane krzyże. Spojrzałam na nią jak na wariatkę - fakt, chrześcijanie nie powinni nosić takich symboli, jednak jeśli noszony jest on w odnoszeniu do znaku pokoju z lat 80-90 i nie czcimy przy tym gorąco szatana - jest dozwolony. Zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu jakbym była opętana i rozmowa się ucięła. Kolejne sprawy - ona nie pije, nie pali, nie baluje - ok, nikt jej do tego nie zmusza, bron boze! Tylko denerwuje mnie gdy odwracam się za mężczyznami palącymi papierosy, po czym czuję pogardliwe spojrzenie na sobie z jej strony. Mówiłam jej że uważam, że faceci palący papierosy są dla mnie bardzo seksowni, na co ona zaczęła mi robić wykład o raku płuc, partnerach-popielniczkach, itd. Nie przeklina, używa tylko jakichś dziwnych sformułowań a'la zamienników przekleństw, co by się móc wyładować w chwili nerwów. Jeśli ktoś jej nadepnie na odcisk, zrobi krzywdę, powie w twarz coś niemiłego - ona zacznie się tułać po kątach, sama płakać, ale uparcie będzie twierdzić że ta osoba zrobiła to nieumyślnie i każdy człowiek popełnia błędy, każdy (ale to każdy!!) jest dobry. Jak ma sobie taka osoba poradzić w życiu? Na twarz jej ktoś napluje, a ona powie tylko że jest dobrym człowiekiem i schowa ból w sobie. Potem cierpi po nocach się wypłakując, ale nie przyzna się, że ktoś coś zrobił źle. Kiedyś potrafiłyśmy się dobrze razem bawić, teraz słyszę tylko upomnienia i wywracanie oczami. Ostatnio też zażartowalam, że musialabym się wybrać do kościoła, bo czuję taką potrzebę. Potem dodałam coś, że pewnie zjawiałabym się tam częściej, gdyby nie zniechęcająca myśl o staniu przez godzinę, bo wszystkie babcie z okolicy okupują ławki na wszystkich możliwysz mszach 7 dni w tygodniu - to miał być taki żart, na co usłyszałam odpowiedz: jeśli mają taką potrzebę, to czemu nie? Zgasiła mi zupełnie humor, odpowiedziałam że to był tylko durny zart, ale też taka jest prawda, że nie ma gdzie siedzieć, bo na kilku mszach ławki okupywane są przez te same osoby od kilku godzin. Zaczęła mi wytykać że każdy moze siedzieć w kościele ile chce, jeśli czuje taką potrzebę i nikt go stamtąd nie wyrzuci - niby prawda, ale lekko się zbulwersowalam, bo na co komu siedzenie po kilka godzin w ławce, kiedy inni przychodzą RAZ a na PORZĄDNĄ mszę i chcieliby w spokoju usiąść, niestety jest to nierealne, bo od kilku godzin wszystkie miejsca zaklepane, no ludzie! To był tylko durny żart o 'typowych babciach', a ona zaczeła mi robic wywód. Niech sobie wierzy w co chce, czci to, na prawdę - nie mam prawa i nie chcę ingerować w jej życie, tylko niech ona skończy z tymi naukami swoimi, bo zaraz wykorkuję.
Wiecie, przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja - kiedyś wspomniałam jej, że chciałabym trafić na jakas na prawde dobra impreze. Byłam wtedy po chorobie i odzyskałam siły, wiec w odwecie za lezenie w łóżku całymi dniami chciałam się troche rozerwać. Mówiłam coś o piciu do nieprzytomności w gronie koleżanek, winie i przystojnym striptizerze - po jej minie wywnioskowałam, że zaraz pobiegnie po wodę święconą. To moja przyjaciółka od 6 lat, co jej odbiło i co mam robić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
firedeer napisał/a:

To moja przyjaciółka od 6 lat, co jej odbiło i co mam robić?

Nic nie masz robić. Chyba że Ci to bardzo przeszkadza, to zmienić na inną przyjaciółkę.

3

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Twoja przyjaciółka staje się dojrzałą osobą. A Ty nadal masz mentalność gimnazjalistki, bunt nastolatki.

4

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

No, jezeli TAK ma objawiac sie dojrzalosc, to ja wole kumplowac sie z tymi niedojrzalymi.

Autorko, moze w zyciu twojej przyjaciolki stalo sie cos takiego, ze spowodowalo to jej zmiane? Moze to swego rodzaju trauma?

Osobiscie nie mam nic do ludzi "idealnych", ale męczy mnie kiedy ktos swoja postawą atakuje otoczenie. To moze byc wkurzajace, ale nic na to nie poradzisz - albo to zaakceptujesz, z nadzieja, ze kiedys wroci "do normy", albo musisz poszukac nowej przyjaciolki. wink

5

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Kleoma napisał/a:

Twoja przyjaciółka staje się dojrzałą osobą. A Ty nadal masz mentalność gimnazjalistki, bunt nastolatki.

Staje się dojrzała, bo zaczęła zbyt gorliwie wierzyć i utożsamiać się z być może nieistniejącym bytem? Możesz jak mnie spotkasz na ulicy uderzyć w twarz, ale za przeproszeniem większej bredni nie słyszałem, by wiara oznaczała dojrzałość emocjonalną (nie chodzi mi, tu o duchową, bo z tym bywa jak wiadomo różnie).

Do autorki:
Być może jej rodzice, dziadkowie lub bliższe otoczenie miało w ostatnim czasie na nią większy wpływ lub jakieś konkretne wydarzenia sprawiły, że - nazwijmy to - diametralnie się zmieniła? Ale jako jej przyjaciółka powinnaś z nią o tym porozmawiać szczerze, a w szczególności, o nadstawianie drugiego policzka, bo w przeciwnym wypadku może zostać przez los poważnie skrzywdzona emocjonalnie, choć nie zaprzeczam też, że takie coś jej na pewno pomoże, bo w obecnych czasach jednak trzeba realnie patrzeć na świat i twardo po nim stąpać, by nie zostać "zjedzonym", innymi słowy jeśli się nie zmieni będzie na 75% nieszczęśliwą osobą.

6 Ostatnio edytowany przez firedeer (2015-08-07 14:46:55)

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Kleoma napisał/a:

Twoja przyjaciółka staje się dojrzałą osobą. A Ty nadal masz mentalność gimnazjalistki, bunt nastolatki.


Uważasz że TO jest dojrzałość? Gratuluję światopoglądu, jeśli po informacji że dana osoba lubi imprezy wysnuwasz wniosek o mentalności dzieciaka (ah, to ocenianie książek po okładce wink ). To, że nie należę do szkółki niedzielnej i lubię zabawę oznacza dla ciebie mentalność jakiejś zbuntowanej nastolatki? Okej, wróć jak otzreźwiejesz, bo w imprezach nie ma niczego złego. Jestem osobą młodą i będę się bawić, jak to na młodych przystało. Na marnowanie życia siedzeniem w fotelu będę miała sporo czasu po 70

7

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Andaar napisał/a:

może zostać przez los poważnie skrzywdzona emocjonalnie, choć nie zaprzeczam też, że takie coś jej na pewno pomoże


Sugerujesz że mam czekac aż stanie się coś, co ją 'wybudzi' z mniemania o rzekomej dobroci każdego człowieka? Hm, jest w tym trochę racji, ja też musiałam czekać na soczystego kopa w cztery litery, żeby zrozumieć jak funkcjonuje ten świat i stać się twardą, bo inaczej świat pożera cię żywcem.. jednak wolałabym, żeby nie przechodziła na własnej skórze tak okropnych incydentów. Może i by to pomogło, ale ile by się nacierpiała gdyby ta jej cała wizja legła w gruzach + pytanie co mogłoby wywołać tak wielką zmianę..? Wolę chyba nie wiedzieć

8 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-08-07 15:00:33)

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Koleżanka autorki nie pije, nie pali nie przeklina wulgaryzmami, nie ma ochoty oglądać męskiego "striptisu", rozumie szkodliwość nikotyny i innych nałogów i upomina osoby które nałogi pochwalają nawet podniecają się nimi, , nie ma zamiaru upijać się do nieprzytomności, jest uprzejma dla starszych, chętnie postoi w kościele aby staruszka mogła siedzieć itp.

Co w tym dziwnego i nagannego?
Są tysiące takich młodych dziewczyn. I świadczy to o dojrzałości. Bawić się można inaczej niż proponuje to autorka.
Dla autorki dobra impreza to upicie się do nieprzytomności i patrzenia na gołego faceta, który obnaża się za pieniądze.Dla koleżanki to żenujące, dla mnie też.

9

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

No dobrze, ale co w tym złego, żeby kobieta pooglądałam sobie faceta, który wykonuje swój fach i tylko oddziaływuje na emocje? No, ale jednak można nie pochwalać czegoś, tylko, że lepiej powiedzieć, by ta osoba nie robiła (w tym przypadku paliła) przy nas i tyle, bo to bardziej denerwuje non stop mówienie komuś tego samego, lepiej powiedzieć coś co skłoni do refleksji i skończyć temat.
Ale przyznaję sarkazm dobry wink

10

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

No tak. Zdejmowanie gatek w takt muzyki to jest fach.
Nie ma w tym nic złego ale nawet osoby niewierzące, niepraktykujące nie potrzebują takich doznań, nie uważają tego za występ kulturalny, za sztukę.

11

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
firedeer napisał/a:
Andaar napisał/a:

może zostać przez los poważnie skrzywdzona emocjonalnie, choć nie zaprzeczam też, że takie coś jej na pewno pomoże


Sugerujesz że mam czekac aż stanie się coś, co ją 'wybudzi' z mniemania o rzekomej dobroci każdego człowieka? Hm, jest w tym trochę racji, ja też musiałam czekać na soczystego kopa w cztery litery, żeby zrozumieć jak funkcjonuje ten świat i stać się twardą, bo inaczej świat pożera cię żywcem.. jednak wolałabym, żeby nie przechodziła na własnej skórze tak okropnych incydentów. Może i by to pomogło, ale ile by się nacierpiała gdyby ta jej cała wizja legła w gruzach + pytanie co mogłoby wywołać tak wielką zmianę..? Wolę chyba nie wiedzieć

Wybacz, że nie od razu odpowiedziałem, ale nie zauważyłem drugiej odpowiedzi. Napisałem też wcześniej byś jej lekko spróbowała wytłumaczyć jak ten świat funkcjonuje i że wcale nie jest taki piękny jakim ona go widzi (wiem, łatwo powiedzieć, ale jednak to chyba najlepsza opcja). Bo jeśli nie to, to zapewne, w niedalekiej przyszłości przekona się na własnej skórze jaki świat jest na prawdę - może i nie do tematu, ale dobrze zobrazuje sprawę - że nie będzie żadnego księcia na białym rumaku, tylko szara Polska, zabiegana rzeczywistość - o ile zamierza zostać w kraju (ale to już zupełnie nie na temat twojego zapytania).

12

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Kleoma napisał/a:

No tak. Zdejmowanie gatek w takt muzyki to jest fach.
Nie ma w tym nic złego ale nawet osoby niewierzące, niepraktykujące nie potrzebują takich doznań, nie uważają tego za występ kulturalny, za sztukę.

Jest popyt na to, to znaczy, że jednak ludziom jest to potrzebne, identyczna sprawa jest z domami publicznymi lub paniami stojącymi przy drogach. Zainteresowanie jest, więc klienci są - choć sam na takie coś bym się nie pokusił jednak (przykro mi, że niszczę Twój światopogląd).

13

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Kleo, mnie akurat nie chodzilo o to, co kto lubi/popiera, a czego nie, a raczej o to w jaki sposob probuje "nawracac" reszte swiata.

Zwykle jest tak, ze skuteczniej to sie dzieje jezeli ktos po prostu daje dobry przyklad i z powodu swojego postepowania staje sie dla kogos wzorem.

A nie prycha z niesmakiem,  grozi palcem i marudzi jak swoja wlasna ciotka-dewotka.

14

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

ja tez nie lubie osob palacych , pijacych czy obnazajacych sie  .
a ty zmien kolezanke na imprezowiczke .
dziewczyna wie czego chce od swojego zycia i to ty powinnas zaakceptowac jesli chcesz ja miec za kolezanke

15

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Coś mi się nie chce wierzyć, że taka zmiana światopoglądu i zachowania nastąpiła z dnia na dzień i bez powodu. To zbyt radykalnie wygląda. Nie wiem, co Ci radzić, poza jednym: jeśli chcesz utrzymać tę przyjaźń, nie nabijaj się z przyjaciółki ani z jej przekonań. Spróbuj może powiedzieć jej, że powinnyście szanować nawzajem swoje przekonania, tj. dla Ciebie pacyfka, dla niej krzyżyk. Nikt nikogo nie wyśmiewa ani nie nawraca.

16 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-08-10 12:45:01)

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
firedeer napisał/a:

Witam wszystkich, mam pewien problem z przyjaciółką. Zacznijmy od tego co było kiedyś - bawiłyśmy się świetnie, ona była sobą w 100%, nie hamowała się, po prostu żyła. Jakoś od 1,5 roku zaczęła się zmieniać, teraz te jej zmiany są w takim stadium, że nie wytrzymuję. Stała się nadmiernie pobożna (nie wiem czy takie stwierdzenie w ogóle funkcjonuje?). Chodzi o to, że emanuje tym za bardzo i mówiąc jeszcze prościej - wytyka mi delikatnie co JA robię źle. Czasami są to tak nieistotne pierdoły, że muszę liczyc do 10 żeby nie eksplodować. Dzisiaj na przykład prosiłam ją żeby zapięła mi bransoletkę z pacyfką na ręce - stwierdziła że nie przepada za pacyfkami, bo to tak naprawdę połamane krzyże. Spojrzałam na nią jak na wariatkę - fakt, chrześcijanie nie powinni nosić takich symboli, jednak jeśli noszony jest on w odnoszeniu do znaku pokoju z lat 80-90 i nie czcimy przy tym gorąco szatana - jest dozwolony. Zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu jakbym była opętana i rozmowa się ucięła. Kolejne sprawy - ona nie pije, nie pali, nie baluje - ok, nikt jej do tego nie zmusza, bron boze! Tylko denerwuje mnie gdy odwracam się za mężczyznami palącymi papierosy, po czym czuję pogardliwe spojrzenie na sobie z jej strony. Mówiłam jej że uważam, że faceci palący papierosy są dla mnie bardzo seksowni, na co ona zaczęła mi robić wykład o raku płuc, partnerach-popielniczkach, itd. Nie przeklina, używa tylko jakichś dziwnych sformułowań a'la zamienników przekleństw, co by się móc wyładować w chwili nerwów. Jeśli ktoś jej nadepnie na odcisk, zrobi krzywdę, powie w twarz coś niemiłego - ona zacznie się tułać po kątach, sama płakać, ale uparcie będzie twierdzić że ta osoba zrobiła to nieumyślnie i każdy człowiek popełnia błędy, każdy (ale to każdy!!) jest dobry. Jak ma sobie taka osoba poradzić w życiu? Na twarz jej ktoś napluje, a ona powie tylko że jest dobrym człowiekiem i schowa ból w sobie. Potem cierpi po nocach się wypłakując, ale nie przyzna się, że ktoś coś zrobił źle. Kiedyś potrafiłyśmy się dobrze razem bawić, teraz słyszę tylko upomnienia i wywracanie oczami. Ostatnio też zażartowalam, że musialabym się wybrać do kościoła, bo czuję taką potrzebę. Potem dodałam coś, że pewnie zjawiałabym się tam częściej, gdyby nie zniechęcająca myśl o staniu przez godzinę, bo wszystkie babcie z okolicy okupują ławki na wszystkich możliwysz mszach 7 dni w tygodniu - to miał być taki żart, na co usłyszałam odpowiedz: jeśli mają taką potrzebę, to czemu nie? Zgasiła mi zupełnie humor, odpowiedziałam że to był tylko durny zart, ale też taka jest prawda, że nie ma gdzie siedzieć, bo na kilku mszach ławki okupywane są przez te same osoby od kilku godzin. Zaczęła mi wytykać że każdy moze siedzieć w kościele ile chce, jeśli czuje taką potrzebę i nikt go stamtąd nie wyrzuci - niby prawda, ale lekko się zbulwersowalam, bo na co komu siedzenie po kilka godzin w ławce, kiedy inni przychodzą RAZ a na PORZĄDNĄ mszę i chcieliby w spokoju usiąść, niestety jest to nierealne, bo od kilku godzin wszystkie miejsca zaklepane, no ludzie! To był tylko durny żart o 'typowych babciach', a ona zaczeła mi robic wywód. Niech sobie wierzy w co chce, czci to, na prawdę - nie mam prawa i nie chcę ingerować w jej życie, tylko niech ona skończy z tymi naukami swoimi, bo zaraz wykorkuję.
Wiecie, przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja - kiedyś wspomniałam jej, że chciałabym trafić na jakas na prawde dobra impreze. Byłam wtedy po chorobie i odzyskałam siły, wiec w odwecie za lezenie w łóżku całymi dniami chciałam się troche rozerwać. Mówiłam coś o piciu do nieprzytomności w gronie koleżanek, winie i przystojnym striptizerze - po jej minie wywnioskowałam, że zaraz pobiegnie po wodę święconą. To moja przyjaciółka od 6 lat, co jej odbiło i co mam robić?

Mysle ze tutaj wspomniana "swietoszkowatosc" jako cecha psychologiczna dotyczy was obu. Otoz wytkne Ci kilka "nielogicznosci" i sama sie zastanow nad tym.

Np. piszesz o zadanym pytaniu i odpowiedzi kolezanki, ktora "zgasila" Twoj zart? Otoz odpowiedz "jeśli mają taką potrzebę, to czemu nie?" jest zupelnie normalna odpowiedzia i nie ma tam zadnej swietoszkowatosci ani nawet narzucania swojego zdania.

Dalej piszesz ze " na kilku mszach ławki okupywane są przez te same osoby od kilku godzin". Tylko zeby o tym wiedziec to trzeba samemu przebywac w tym kosciele przez pare godzin zeby to zaobserwowac. Obawiam sie wiec ze to co napisalas to zwykly wymysl i kompletna bzdura.

Obawiam sie wiec ze poruszasz sie w zakresie jakiejs niejasnej abstrakcji i nierzeczywistosci a Twoje zarzuty wobec kolezanki sa absurdalne biorac pod uwage Twoje wlasne wymysly.

Poza tym ludzie sie zmieniaja. i tak samo mozna powiedziec o kolezance jak i o Tobie. Kiedys bylyscie grzecznymi pannami a teraz kolezanka stala sie bardziej swietoszkowata, jak TY "wyuzdana". Zobacz np. co jest takiego "swietnego" w striptizie czy piciu do nieprzytomnosci? To tak samo szokuje jak ta niby swietoszkowatosc u kolezanki. Nie jestes w tym lepsza od niej.

Napisalem to zebys sobie uzmyslowila ze to nie kolezanka ale raczej Ty poszlas w jakas skrajnosc. Poniewaz obie poszlyscie w przeciwnych kierunkach pojawil sie duzy kontrast. Jakos osobiscie nie widze nic dziwnego w tym ze w wieku dojrzewania spolecznego ktos przezywa relacje z ludzmi, stara sie rozumiec, usprawiedliwiac ich zachowanie, doszukiwac sie tam roznych rzeczy, nie traktuje tego plytko. W tym jednak przypadku negatywnym aspektem jest to ze ta kolezanka wszystko bardzo przezywa ale nie dusi tego zupelnie w sobie bo placze.

Co do pacyfki to 100% racji ma kolezanka gdyz ten symbol cos jednak oznacza i sie kojarzy. W sumie z twoim podejsciem moglbym zalozyc koszulke ze sfastyka (jest to symbol naszego slonca) ale mysle ze dosc szybko bylby zgarniety z ulicy i przedstawiono by mi odpowiednie zarzuty.

Mysle ze potrzebujesz wiecej wyrozumialosci, mniej glupot, troszke altruizmu, zrozumienia drugiej osoby i moze byc miedzy wami dobrze. A jesli chcesz chlac do nieprzytownosci, ogladac nagie meskie striptize to kolezance wcale nie musi to odpowiadac. Zawsze mozesz znalezc rownie plytkie towarzystwo, traktujace zycie powierzchownie. Byc moze zrobilabys przysluge kolezance zrywajac te znajomosc bo kto wie jaka glupote mozesz jej w przyszlosci zrobic czy wmowic?

17

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Niby co by Ci zrobili za pogański znak szczęścia? Jedynie niedouczeni ludzie by dziwnie na Ciebie patrzyli i tyle. To samo z pentagramem i odwróconym pentagramem (ktoś dosyć niedawno - 200-500 lat temu) przyjął sobie to za znak szatana, czyli głowę kozła wpisaną w okrąg, a to tak na prawdę nic innego jak pentagram tylko, że odwrócony. A co do pacyfki, to skomentuję to jedynie tak: komuś się nie spodobał znak pokoju i uzmysłowił sobie i innym, że to jest znak satanistyczny.

18 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-08-10 14:41:26)

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Andaar napisał/a:

Niby co by Ci zrobili za pogański znak szczęścia? Jedynie niedouczeni ludzie by dziwnie na Ciebie patrzyli i tyle. To samo z pentagramem i odwróconym pentagramem (ktoś dosyć niedawno - 200-500 lat temu) przyjął sobie to za znak szatana, czyli głowę kozła wpisaną w okrąg, a to tak na prawdę nic innego jak pentagram tylko, że odwrócony. A co do pacyfki, to skomentuję to jedynie tak: komuś się nie spodobał znak pokoju i uzmysłowił sobie i innym, że to jest znak satanistyczny.

Nic nie zrozumiales. Napisalem ze pewne symbole maja swoje znaczenie ugruntowane spolecznie niezaleznie od tego co TY im osobiscie przypisujesz. Podalem przyklad ze sfastyka, ktora jest symbolem slonca ze gdybym wyszedl z tym na ulice to moglbym miec konsekwnecje prawne. Za pacyfe nie ale to nie oznacza ze w swiadomosci pewnych grup spolecznych nie jest to wcale symbol pokoju czego dowodzi rowniez to ze jest to symbol stucznie niejako zapodany jako symbol pokoju ale symbolu tego powrzechnie nie uzywa sie (uzywalalyby np. organizacje pokojowe, czy rzady w czasie obrad pokojowych). Sam piszesz ze mial on kiedys inne znaczenie. A przeciez szczescie i pokoj to sa dwa rozne pojecia. Wg. KK jest to symbol satanistyczny i taki jest tez dla kolezanki autorki. Co w tym jest dziwnego? Zauwaz ze historycznie symbol ten nie mial jednoznacznego znaczenia w sensie takiego samego wszedzie. Np. w Grecji byl on zwiazany ze zlymi duchami.

19

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
maniek_z_maniek napisał/a:

Sam piszesz ze mial on kiedys inne znaczenie. A przeciez szczescie i pokoj to sa dwa rozne pojecia. Wg. KK jest to symbol satanistyczny i taki jest tez dla kolezanki autorki.

Czytaj ze zrozumieniem, nie piszę, że on miał inne znaczenie, bo jego znaczenie pozostaje niezmienione, a jedynie wspomniany przez Ciebie KK próbuje wmawiać ludziom (co zresztą bardzo się udaje) co jest dobre, a co złe i sam osobiście uważam, że akurat w tym przypadku autorka ma rację nie zgadzając się z tym, że jej koleżanka mówi, że jest to niby krzyż nerona.

20

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
firedeer napisał/a:

po jej minie wywnioskowałam, że zaraz pobiegnie po wodę święconą?

Powiedz jej, że w wodzie święconej (tej, co w niej ludzie maczają palce na wejściu do kościoła) jest mnóstwo bakterii kałowych. Bo  jest, sama, z racji zawodu, kiedyś sprawdziłam.
Nie wiem czy pomoże, ale może trochę otrzeźwi. smile

21 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-29 01:13:01)

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
Kleoma napisał/a:

Koleżanka autorki nie pije, nie pali nie przeklina wulgaryzmami, nie ma ochoty oglądać męskiego "striptisu", rozumie szkodliwość nikotyny i innych nałogów i upomina osoby które nałogi pochwalają nawet podniecają się nimi, , nie ma zamiaru upijać się do nieprzytomności, jest uprzejma dla starszych, chętnie postoi w kościele aby staruszka mogła siedzieć itp.

Co w tym dziwnego i nagannego?
Są tysiące takich młodych dziewczyn. I świadczy to o dojrzałości. Bawić się można inaczej niż proponuje to autorka.
Dla autorki dobra impreza to upicie się do nieprzytomności i patrzenia na gołego faceta, który obnaża się za pieniądze.Dla koleżanki to żenujące, dla mnie też.


Ojeju!
To mnie powinni na stosie spalić big_smile

Pierwszy raz słyszę że chęć patrzenia na gołego faceta to oznaka niedojrzałości big_smile

Mimo że nie palę a piję w sumie mało, bo dużo nie lubię, ale jara mnie goły facet big_smile To naprawdę bardzo żenujące, że heteroseksulną lub biseksualną (są 2 opcje, ponoć 90 procent kobiet w jakimś stopniu jest bi tongue ) jara rozebrany facet big_smile
Kleomo, oni się nie rozbierają tak że pokazują penisa. Oni się rozbierają do gaci i koniec. Na plaży rozbiera się tak samo.
Jestem hedonistką. Mam ochotę na drinka, to robię sobie drinka.
Mam ochotę pogapić się na rozebranego faceta, to albo chce żeby mój facet się rozebrał, albo sobie coś... włączę tongue i nie potrzebuję upominania w tej sprawie.
Nie palę, bo nie lubię, jakbym lubiła pewnie bym paliła.
I nie potrzebuję pouczania w tej sprawie, tak samo jak autorka wątku.

Problem jest JEDYNIE  w tym, że niektóre osoby zrobiły sobie misję z pouczania innych.

A ta koleżanka to jakaś no... nawiedzona jest.
Znam różne wierzące osoby, mniej lub bardziej, ale nie do tego stopnia.

22

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka

Dla mnie sie wydaje ze twoja przyjaciolka albo wpadla w jakas sekte(swiadomie lub nieswiadomie),albo probuje na sile byc 'porzadna',zakrywajac sie religia. Byc moze chce byc przykladem dla innych ale sie jej nie udaje i wiem dlaczego - poniewaz robi to tylko wlasnymi silami. Zwykle prawde mowiac ja rowniez przechodzilam podobne stany w swym zyciu. U mnie bylo podobnie gdy tylko zaczynalam swe nawrocenie do Boga. Pragnienie kontrolowania wszystkich dookola,krytykowania,wytykania najmniejszych bledow innym. To sie nazywa niedojrzalosc w wierze,poczatkujacy tak maja,gdy jeszcze nie otrzymali Ducha Sw.
P.S. Jezeli sie okaze u twej przyjaciolki to ostatnie,co wlasnie napisalam,byc moze wlasnie probuje wlasnymi silami byc 'swieta',niezdajac sobie nawet sprawy.

23

Odp: Moja przyjaciółka świętoszka
kammiś napisał/a:

Ojeju!
To mnie powinni na stosie spalić big_smile

Katolicy nie palili na stosie, ze stosów słyną protestanci.


kammiś napisał/a:

Jestem hedonistką.


No i co z tego? Z tego, że wyznajesz hedonizm nie wynika, że jest on prawdziwy. Ja uważam, że wartości hedoniczne nie są wartościami aksjologicznymi. Jak na hedonizmie budujesz swoja etykę... no cóż....
Świat schodzi na psy.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Moja przyjaciółka świętoszka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024