Zawsze myślałam, ze brak zaufania do kogoś jest jakby takim wewnętrznym głosem, który ostrzega nas przed fałszywą/złą osobą. Coś ala przeczucie, że ktoś jest nie w porządku. Ja praktycznie nikomu nie ufam, mam złe przeczucia co do niektórych. Czy to oznacza, że to jest ten mój wewnetrzny głos który mnie ostzrega przed tymi osobami? nie chce osądzać kgooś bez braku dowodów, ale brak zaufania chyba o czymś swiadczy....proszę o odpowiedzi
Myślę, że psycholog może znać odpowiedź na to pytanie tak naprawdę. Ja mogę tylko dywygować i moim zdaniem jest to też sprawa naszych przekonań, doświadczeń i pewnie kilku jeszcze innych rzeczy. Ja raczej jestem ufna, ale często od razu jestem na "nie" jak tylko widzę kogoś pod wpływem alkoholu, może to być i może uczciwy człowiek, który pierwszy raz w życiu się upił, a ja i tak z miejsca go skreślam, bo nienawidzę pijanych ludzi. Więc nie jest to myślę, mój wewnętrzny głos, tylko moje nastawienie, potoczne przyjmowanie , że alkohol= zły człowiek..
Myślę że górę biorą tu doświadczenia. Jednorazowe sparzenie się ma wpływ na przyszłość. Jeśli kobieta w młodości została zdradzona nawet będąc codziennie zapewniana o wierności partnera, będzie czula się niepewnie.
Ale nie wolno nikogo z góry skreślać, gdybym tak robiła nie miałabym przyjaciół, niektóre zachowania, cechy po prostu trzeba u innych tolerować...
W moim przypadku negatywne nastawienie do kogoś zanim tak naprawdę go poznam sprawdza się ale też nie zawsze. Podświadomie szukam osób podobnych do mnie, a innych trzymam na dystans. I tak jak napisały dziewczyny- doświadczenie też ma tu znaczenie.
Jednym z tzw. bledow myslenia w psychoterapii jest interpretacja emocjonalna. Na czym to polega? zacznijmy od tego co to sa bledy myslenia. Sa to tzw. nielogiczne, irracjonalne mysli ktore wpadaja nam do glowy. Gdy sie tak glebiej zastanowimy nad nimi to sie okazuje, ze nie mamy dowodow logicznych na potwierdzenie tych naszych mysli. I jednym wlasnie z tych bledow jest myslenie emocjonalne czyli np. "ja czuje ze on mnie oszukuje", "czuje ze mnie nie lubi". Opieramy nasze sady na naszych odczuciach a nie na logicznych przeslankach. Byc moze doswiadczenia to spowodowaly, jednak mysle, ze nie nalezy swoich sadow opierac na emocjach. Zastanow sie nad dowodami potwierdzajacymi twoje przekonanie i nad dowodami podwazajacymi to przekonanie. Nie twierdze, ze niektore nasze przeczucia nie sa prawda jednak warto poszukac logicznych przeslanek.
Coś w tym jest. Moja niepewność dotyczy osoby, która nieraz zrobiła mi wielka przykrość i dowiedzialam sie raz ze sie śmiała ze mnie i mimo że teraz potrafimy normalnie gadac ze sobą i ten ktoś zaprasza mnie na sylwestra i przez to co sie działo sie boję, że zaprasza mnie po to by sie ze mnie pośmiać ze znajomymi lub tylko po to by mieć jak nawiecej ludzi na imprezie, a mnie tak naprawde nie lubi
w takim razie zastanow sie jakie masz dowody ze cie nie lubi. Czy te dowody mozna wytlumaczyc w inny sposob np. dowod - nie zadzwonil do mnie wczoraj, mozna wytlumaczyc w ten sposob ze mnie nie lubi a mozna ze zle sie czul, wrocil o 23 z pracy itd. Musisz spojrzec z roznych perspektyw, nie fiksowac sie tylko na swoim mysleniu jednotorowym. A potem zapisz dowody podwazajace to, ze cie nie lubi np.pomogl mi gdy...
I wtedy stwierdzisz czy chcesz isc na sylwestra. a to, co zupelnie rozwieje Twoje watpliwosci to rozmowa szczera z ta osoba.
ale rozmowa nic nie da, bo ta osoba sie przecież nie przyzna do tego że sie ze mnie nabija, że jest fałzywa itp.
dowód,hmm...ma swoje odpały i np gdy sie kłócimy to jest chamski i wredny w słowach( chodzi o chłopaka).On ogólnie jest nerwowy ale jednak w stosunku do koleżanki i to dziewczyny wypada sie chamować.No i sie nie spotykamy, nie proponuje mi spotkania w realu.. a poza takimi sytuacjami jest wporządku, pyta sie o opisy jak są smutne, pyta co tam u mnie. Lubie go mimo wszytsko. Ale moje watpliwosci są jeszcze spowodowane tym, ze koleżanka twierdzi że on sie odzywa do mnie jak czegos cche i czy ja nie zauważylam tego. Nie wiem skąd ma takie informacje...
to moze nie warto sie tak angazowac...nie wiem jak jest bo nie znam sytuacji. Chcialam jedynie pokazac Ci ze ocenianie rzeczywistosci na bazie przeczuc moze byc zgubne,
ja sie tam nie angażuje, tylko chodzi mi o tego sylwestra
bo w sumie chciałabym iść do niego na impreze, ale z drugiej strony nie chcę żeby to miało negatywne skutki i nie chce wyjsc na idiotkę.
karpod ja też nie ufam ludziom , a zwlaszcza facetom... Na nich trzeba szczególnie uważać...